Nagłe rozstanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Nagłe rozstanie

Cześć. Pisze na forum bo chce może trochę się oczyścić... może poszukać rady, potwierdzenia słuszności moich decyzji lub może ktoś spojrzy na to trzeźwym okiem i wyrazi opinię czy taka relacja ma w ogóle sens..
Rozstalismy się 2 dni temu w złości, żalu i gniewie. To byl impuls, nakręcilismy się nawzajem polslowkami i wyprowadził się. Mieszkaliśmy razem od kilki miesięcy . W głównej mierze chodziło o alkohol i o to jak mój facet zachowywał się pod wpływem nawet niewielkiej ilości. Robił się krzykliwy, zły, chamski, wybuchowy ale to było przeplatane z dobrocią i takim "laskawym wybaczaniem mi ze jestem zła o kilka piw" a on taki cudowny ze i tak mnie kocha. Bo kocha, kochał, to można było wyczuć, widzieć w takiej naturalności. Ja go kocham. Zwróciłam mu uwagę na jego zachowanie i przez to się obraził, był pod wpływem oczywiście ale wypieral się. Za jakiś czas po prostu wyszedł bo on w nie chce takiej atmosfery i jak wyszedł tak uznał, że ja jestem najgorsza i on mi ulży i nie będę musiała już znosić jego zachowania. Zrozumiałam to w ten sposób, że ma zamiar się wyprowadzić. I tak się stało, przyjechał po wszystkie rzeczy i tyle go widziałam. Nie odzywa się, pousuwal mnie z portali. Ja się nie odzywam ponieważ mam żal o to jak mnie nazywał w chwili największej złości, wytłumaczyłam mi jasno i przejrzyście ale spokojnie, że dobrze się stało bo widzę co o mnie myśli i otworzył mi oczy tym razem. Mielismy na koncie już jedno rozstanie ale tam był okropny potok przykrych słów, obwinianie się i dużo emocji i oczywiście alkohol. Wtedy mi wmówił, że to wszystko moja wina i powinnam przeprosić a ja? Po kilku dniach męki w końcu pomyślałam, że może faktycznie.. bo wiadomo że każdy za uszami coś ma. I przeprosiłam, stawiał warunki, jeśli się nie zgadzałam to mówił ze nie mamy o czym gadać i zrywał kontakt. Ja bardzo to przeżyłam, wyłam wręcz z rozpaczy...i Przystałam na wszystko. Żyło nam się dobrze, lepiej niż wcześniej bo i on sie zmienił, alkohol był odstawiony i znów wyszła z niego cała miłość do mnie , brak złości, wyrozumiałość, ciepło. Niestety teraz mam powtórkę z rozrywki ale nie odzywam się i nie przeżywam tego tak bardzo. Gdy zabierał rzeczy nawet nie spojrzałam na niego, byłam obojętna. Ale nie po to żeby mu dokuczyć tylko po prostu już na mnie nie robiło to wrażenia. Za dużo gorzkich słów padło od niego i w głębi serca wierzę że on się odezwie kiedy zrozumie co tak naprawdę złego robił. Na tą chwilę on czuje sie bez winy. Mam przebłyski zeby się odezwać, napisać ze kocham go ale twardo stąpam po ziemi tym razem... sama nie wiem czy to rezygnacja, czy już wypaliło się ze mnie to cos. Mam wrażenie, że i on jest obojętny, ciężko mi z tą myślą że lepiej mu beze mnie. My w związku zawsze mieliśmy o czym rozmawiać, mogłoby przegadac godziny, czuliśmy się ze sobą dobrze, swobodnie. Nie wiem co robić.. czekać? Czy iść w stronę tego spokoju, który mam w sobie teraz. A może się odezwać? Co myślicie...?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nagłe rozstanie
Turkis napisał/a:

Cześć. Pisze na forum bo chce może trochę się oczyścić... może poszukać rady, potwierdzenia słuszności moich decyzji lub może ktoś spojrzy na to trzeźwym okiem i wyrazi opinię czy taka relacja ma w ogóle sens..
Rozstalismy się 2 dni temu w złości, żalu i gniewie. To byl impuls, nakręcilismy się nawzajem polslowkami i wyprowadził się. Mieszkaliśmy razem od kilki miesięcy . W głównej mierze chodziło o alkohol i o to jak mój facet zachowywał się pod wpływem nawet niewielkiej ilości. Robił się krzykliwy, zły, chamski, wybuchowy ale to było przeplatane z dobrocią i takim "laskawym wybaczaniem mi ze jestem zła o kilka piw" a on taki cudowny ze i tak mnie kocha. Bo kocha, kochał, to można było wyczuć, widzieć w takiej naturalności. Ja go kocham. Zwróciłam mu uwagę na jego zachowanie i przez to się obraził, był pod wpływem oczywiście ale wypieral się. Za jakiś czas po prostu wyszedł bo on w nie chce takiej atmosfery i jak wyszedł tak uznał, że ja jestem najgorsza i on mi ulży i nie będę musiała już znosić jego zachowania. Zrozumiałam to w ten sposób, że ma zamiar się wyprowadzić. I tak się stało, przyjechał po wszystkie rzeczy i tyle go widziałam. Nie odzywa się, pousuwal mnie z portali. Ja się nie odzywam ponieważ mam żal o to jak mnie nazywał w chwili największej złości, wytłumaczyłam mi jasno i przejrzyście ale spokojnie, że dobrze się stało bo widzę co o mnie myśli i otworzył mi oczy tym razem. Mielismy na koncie już jedno rozstanie ale tam był okropny potok przykrych słów, obwinianie się i dużo emocji i oczywiście alkohol. Wtedy mi wmówił, że to wszystko moja wina i powinnam przeprosić a ja? Po kilku dniach męki w końcu pomyślałam, że może faktycznie.. bo wiadomo że każdy za uszami coś ma. I przeprosiłam, stawiał warunki, jeśli się nie zgadzałam to mówił ze nie mamy o czym gadać i zrywał kontakt. Ja bardzo to przeżyłam, wyłam wręcz z rozpaczy...i Przystałam na wszystko. Żyło nam się dobrze, lepiej niż wcześniej bo i on sie zmienił, alkohol był odstawiony i znów wyszła z niego cała miłość do mnie , brak złości, wyrozumiałość, ciepło. Niestety teraz mam powtórkę z rozrywki ale nie odzywam się i nie przeżywam tego tak bardzo. Gdy zabierał rzeczy nawet nie spojrzałam na niego, byłam obojętna. Ale nie po to żeby mu dokuczyć tylko po prostu już na mnie nie robiło to wrażenia. Za dużo gorzkich słów padło od niego i w głębi serca wierzę że on się odezwie kiedy zrozumie co tak naprawdę złego robił. Na tą chwilę on czuje sie bez winy. Mam przebłyski zeby się odezwać, napisać ze kocham go ale twardo stąpam po ziemi tym razem... sama nie wiem czy to rezygnacja, czy już wypaliło się ze mnie to cos. Mam wrażenie, że i on jest obojętny, ciężko mi z tą myślą że lepiej mu beze mnie. My w związku zawsze mieliśmy o czym rozmawiać, mogłoby przegadac godziny, czuliśmy się ze sobą dobrze, swobodnie. Nie wiem co robić.. czekać? Czy iść w stronę tego spokoju, który mam w sobie teraz. A może się odezwać? Co myślicie...?

To jest awanturnik i prawdopodobnie alkoholik.
Po co chcesz się do niego odezwać, po to, żeby ratować związek, który i tak nie będzie szczęśliwy?
Daj sobie spokój, tak będzie najlepiej dla Ciebie.

3

Odp: Nagłe rozstanie
Cyngli napisał/a:
Turkis napisał/a:

Cześć. Pisze na forum bo chce może trochę się oczyścić... może poszukać rady, potwierdzenia słuszności moich decyzji lub może ktoś spojrzy na to trzeźwym okiem i wyrazi opinię czy taka relacja ma w ogóle sens..
Rozstalismy się 2 dni temu w złości, żalu i gniewie. To byl impuls, nakręcilismy się nawzajem polslowkami i wyprowadził się. Mieszkaliśmy razem od kilki miesięcy . W głównej mierze chodziło o alkohol i o to jak mój facet zachowywał się pod wpływem nawet niewielkiej ilości. Robił się krzykliwy, zły, chamski, wybuchowy ale to było przeplatane z dobrocią i takim "laskawym wybaczaniem mi ze jestem zła o kilka piw" a on taki cudowny ze i tak mnie kocha. Bo kocha, kochał, to można było wyczuć, widzieć w takiej naturalności. Ja go kocham. Zwróciłam mu uwagę na jego zachowanie i przez to się obraził, był pod wpływem oczywiście ale wypieral się. Za jakiś czas po prostu wyszedł bo on w nie chce takiej atmosfery i jak wyszedł tak uznał, że ja jestem najgorsza i on mi ulży i nie będę musiała już znosić jego zachowania. Zrozumiałam to w ten sposób, że ma zamiar się wyprowadzić. I tak się stało, przyjechał po wszystkie rzeczy i tyle go widziałam. Nie odzywa się, pousuwal mnie z portali. Ja się nie odzywam ponieważ mam żal o to jak mnie nazywał w chwili największej złości, wytłumaczyłam mi jasno i przejrzyście ale spokojnie, że dobrze się stało bo widzę co o mnie myśli i otworzył mi oczy tym razem. Mielismy na koncie już jedno rozstanie ale tam był okropny potok przykrych słów, obwinianie się i dużo emocji i oczywiście alkohol. Wtedy mi wmówił, że to wszystko moja wina i powinnam przeprosić a ja? Po kilku dniach męki w końcu pomyślałam, że może faktycznie.. bo wiadomo że każdy za uszami coś ma. I przeprosiłam, stawiał warunki, jeśli się nie zgadzałam to mówił ze nie mamy o czym gadać i zrywał kontakt. Ja bardzo to przeżyłam, wyłam wręcz z rozpaczy...i Przystałam na wszystko. Żyło nam się dobrze, lepiej niż wcześniej bo i on sie zmienił, alkohol był odstawiony i znów wyszła z niego cała miłość do mnie , brak złości, wyrozumiałość, ciepło. Niestety teraz mam powtórkę z rozrywki ale nie odzywam się i nie przeżywam tego tak bardzo. Gdy zabierał rzeczy nawet nie spojrzałam na niego, byłam obojętna. Ale nie po to żeby mu dokuczyć tylko po prostu już na mnie nie robiło to wrażenia. Za dużo gorzkich słów padło od niego i w głębi serca wierzę że on się odezwie kiedy zrozumie co tak naprawdę złego robił. Na tą chwilę on czuje sie bez winy. Mam przebłyski zeby się odezwać, napisać ze kocham go ale twardo stąpam po ziemi tym razem... sama nie wiem czy to rezygnacja, czy już wypaliło się ze mnie to cos. Mam wrażenie, że i on jest obojętny, ciężko mi z tą myślą że lepiej mu beze mnie. My w związku zawsze mieliśmy o czym rozmawiać, mogłoby przegadac godziny, czuliśmy się ze sobą dobrze, swobodnie. Nie wiem co robić.. czekać? Czy iść w stronę tego spokoju, który mam w sobie teraz. A może się odezwać? Co myślicie...?

To jest awanturnik i prawdopodobnie alkoholik.
Po co chcesz się do niego odezwać, po to, żeby ratować związek, który i tak nie będzie szczęśliwy?
Daj sobie spokój, tak będzie najlepiej dla Ciebie.

Naprawdę sama się nad tym.zastanawiam dlatego napisałam na forum, może rozjaśnie jakos umysł...miotają mną różne emocje, tęsknota, spokój, lekkość, miłość, żal, czasem smutek, stres i rozczarowanie ale też nadzieja. To dobry człowiek jeśli nie ma w zasięgu wzroku alkoholu. W przeciwnym razie włącza się druga osobowość...Kocham Go i szkoda mi po prostu tego, że byliśmy w tym związku też dla siebie bratnimi duszami, przyjaciółmi. To naprawdę wyjątkowe zgranie według mnie i teraz kiedy  wiem, że to walka z wiatrakami bo on ze swoją silną osobowością i tak zrobi co będzie chciał a w tym wypadku pójdzie w alkohol bo "facetowi się należy CZASAMI". Owszem czasami. Ale tutaj była zachowana regularna ciągłość zwykle.

4

Odp: Nagłe rozstanie

To dobry człowiek jeśli nie ma w zasięgu wzroku alkoholu.
Jasne, wiele razy już to słyszałam.
Jeśli nie zechce podjąć leczenia i zachować abstynencji, to nic z tego nie będzie. Uwierz mi.
Będziesz się z nim szarpać całe życie, pojawią się dzieci i będą musiały być świadkiem tej patologii.
Nie szkoda Ci życia, nerwów, młodości, zdrowia?

Możesz mieć zdrowego faceta bez nałogów, który będzie Cię dobrze traktował, a płaczesz za takim, który jest zupełnym przeciwieństwem...

5

Odp: Nagłe rozstanie
Cyngli napisał/a:

To dobry człowiek jeśli nie ma w zasięgu wzroku alkoholu.
Jasne, wiele razy już to słyszałam.
Jeśli nie zechce podjąć leczenia i zachować abstynencji, to nic z tego nie będzie. Uwierz mi.
Będziesz się z nim szarpać całe życie, pojawią się dzieci i będą musiały być świadkiem tej patologii.
Nie szkoda Ci życia, nerwów, młodości, zdrowia?

Możesz mieć zdrowego faceta bez nałogów, który będzie Cię dobrze traktował, a płaczesz za takim, który jest zupełnym przeciwieństwem...


Oczywiście, że nie chce się szarpać. O leczeniu nawet nie chce słyszeć bo jemu jest daleko do alkoholizmu według niego. Bo może przestać na kilka dni.
Jesteśmy niewiele po 30stce. Myślałam, że mogę liczyć na stabilizację już. Ale wygląda na to, że sama ze sobą będę szczęśliwsza. Duzo daje mi do myślenia moje nastawienie w tym momencie, przyjmuje wszystko ze spokojem i chyba powinnam to wykorzystać  i zamienić w swoją siłę a nie wracać tak gdzie byłam słaba

6

Odp: Nagłe rozstanie

Ponieważ sytuacja jest u ciebie bardzo świeża tym samym dynamiczna.Nic co teraz podejmiesz na gorąco nie będzie właściwe.Musisz ochłonąć.Z tym jego alkoholem ja bym się zastanowił.A po ile macie lat i czy to twój pierwszy chłopak? Miałaś już inne doświadczenia co by porównać? Czasami wydaje się że to ten jedyny ,że już na zawsze ,a poznanie kogoś w roznych sytuacjach wymaga czasu.

7 Ostatnio edytowany przez paslawek (2020-03-23 22:36:25)

Odp: Nagłe rozstanie
Turkis napisał/a:

Nie wiem co robić.. czekać? Czy iść w stronę tego spokoju, który mam w sobie teraz. A może się odezwać? Co myślicie...?

Ten spokój podpowiada Ci co zrobić.Zajmij się swoim życiem .
Nie odzywaj się niech Cię ręka boska broni ,chyba że nudzisz się bardzo.Poczułaś się trochę lepiej wydaje Ci się żeś silniejsza ,odsapnęłaś i znowu kombinujesz ,jak go zmienić tego faceta, z niby nową mocą, nowymi siłami nic  bardziej złudnego to co robisz myślisz i czujesz jest w gruncie rzeczy nałogowe i jest jedną z faz w takiej chorej oscylacji emocji - czekasz na pozorną ulgę z powrotu do niego, potem będzie to co znasz różne huśtawki i rollercoaster na cały zicher od euforii do doła, a w między czasie ciągłe czekanie,awantury, walka do upadłego, gniew, złość ,rozczarowania, wszystko tłumione i w eskalacji ,żadnej równowagi, tylko chwile niby spokoju dla nabrania siły do nowych bojów między sobą taka symbioza chora na uczuciach.
Przyzwyczaiłaś się przez czas spędzony z tym facetem do jazd bez trzymanki ,skrajnych emocji, takie życie nie jest naturalne aczkolwiek można się przystosować przez uzależnienie się od tego .
Masz oczywiście opcję powrotu do tego i misję ratowniczą skazaną z góry na niepowodzenie,totalną klęskę.
Nie masz ani wiedzy, ani kwalifikacji ,a on niczego nie zmieni bo mu dobrze z tym piciem, nawet lubi z Tobą walczyć jemu to też dostarcza ,emocji które potem odreagowuje lub tłumi w sobie.
Jak chcesz żyć jego piciem i obsesyjnym myśleniem o jego życiu to wracaj za każdym razem będzie gorzej z Tobą i coraz więcej będzie Cie to kosztować i stracisz zdrowie wreszcie

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

8

Odp: Nagłe rozstanie
Kacper55 napisał/a:

Ponieważ sytuacja jest u ciebie bardzo świeża tym samym dynamiczna.Nic co teraz podejmiesz na gorąco nie będzie właściwe.Musisz ochłonąć.Z tym jego alkoholem ja bym się zastanowił.A po ile macie lat i czy to twój pierwszy chłopak? Miałaś już inne doświadczenia co by porównać? Czasami wydaje się że to ten jedyny ,że już na zawsze ,a poznanie kogoś w roznych sytuacjach wymaga czasu.

On ma 31 ja 30 lat. To nie jest mój pierwszy związek, mam porównanie jak może być oczywiście tylko tu nie wiem sama co wchodzi w grę. Przywiązałam się. Problemem jest też to, że pochodze z rodziny gdzie ojciec był alkoholikiem. U mnie w rodzinie ogólnie wszystkie kobiety są bardzo wyrozumiałe, ciepłe i wiele wybaczają, moja babcia przeżyła z dziadkiem 50lat już a opowiadała, że nie było kolorowo. Jestem naprawdę skołowana. Wiem z czym wiąże się powrót, choć nie sądzę żeby on wrócił z własnej inicjatywy. Z drugiej strony nie chce żyć czekając na cud, bo może jednak będę ważniejsza od chlania..

9

Odp: Nagłe rozstanie

Według mnie słowo klucz to - przywiązalam się ,ot co ,nic więcej.Może i masz parcie na małżeństwo ,na stabilność i własną rodzinę ,ale wybacz ,przy potencjalnym alkoholiku? No co ty? A w czym ten partner cię tak zauroczyl i jak długo się znacie? Jakie ma cechy wyjątkowe dla ciebie ? Co może ci dać byś mogła poświęcić swe życie z byciem z alkoholikiem.Wszak piszesz że znasz jakie to życie z autopsji rodzinnego domu????

10

Odp: Nagłe rozstanie
Turkis napisał/a:
Kacper55 napisał/a:

Ponieważ sytuacja jest u ciebie bardzo świeża tym samym dynamiczna.Nic co teraz podejmiesz na gorąco nie będzie właściwe.Musisz ochłonąć.Z tym jego alkoholem ja bym się zastanowił.A po ile macie lat i czy to twój pierwszy chłopak? Miałaś już inne doświadczenia co by porównać? Czasami wydaje się że to ten jedyny ,że już na zawsze ,a poznanie kogoś w roznych sytuacjach wymaga czasu.

On ma 31 ja 30 lat. To nie jest mój pierwszy związek, mam porównanie jak może być oczywiście tylko tu nie wiem sama co wchodzi w grę. Przywiązałam się. Problemem jest też to, że pochodze z rodziny gdzie ojciec był alkoholikiem. U mnie w rodzinie ogólnie wszystkie kobiety są bardzo wyrozumiałe, ciepłe i wiele wybaczają, moja babcia przeżyła z dziadkiem 50lat już a opowiadała, że nie było kolorowo. Jestem naprawdę skołowana. Wiem z czym wiąże się powrót, choć nie sądzę żeby on wrócił z własnej inicjatywy. Z drugiej strony nie chce żyć czekając na cud, bo może jednak będę ważniejsza od chlania..

Na razie jesteś spokojna, ale to etap bardzo niebezpieczny dla ciebie, bo długo tak siebie w ryzach nie utrzymasz. To co się z tobą dzieje teraz, to tzw spokój przed burza. Za jakiś czas wybuchną w tobie wszystkie emocje i zaczniesz myśleć oraz, nie daj Boże, robić same głupoty. Już teraz coraz bardziej dopuszczasz dp siebie głupia nadzieję, jednak póki co rozsądek każe ci siedzieć cicho jak mysz pod miotłą.

Czy chlanie będzie ważniejsze od ciebie? Oczywiście, że będzie ważniejsze, bo jeśli on miałby odstawić chlanie, to tylko wtedy, gdyby zrozumiał, że robi to dla samego siebie, a nie dla kogoś np dla ciebie. Ja jeszcze nie słyszałam o takim przypadku, by ktoś nawrócił się dla kogoś. Wszelkie takie próby prędzej czy później kończyły się niepowodzeniem. Znam natomiast przypadki, gdy ktoś zrezygnował np z chlania, ale zrobił to dla siebie. Oczywiście i bliscy na tym skorzystali, ale najwięcej on sam.
Nie odzywaj się, nie przepraszaj, nie myśl głupio i naiwnie i daj na msze za to, że masz szansę żyć bez pijaka i awanturnika na głowie.

11

Odp: Nagłe rozstanie

Ty nie pomożesz jemu w jego problemie. Tak samo jak prawdopodobnie, my nie pomożemy tobie w twoim problemie z nim. Dlaczego? Bo jak sama piszesz go kochasz. Po jakimś czasie wrócicie do siebie, będzie jakiś czas dobrze i znowu się zepsuje. I tak w kółko. Znam takie małżeństwa. Tak już jest gdy kobieta kocha, a facet daje emocje.

12

Odp: Nagłe rozstanie

Jak masz ochotę zgłębić temat i poszerzyć znajomość problemu to poczytaj wątki z forum jest ich oczywiście znacznie więcej
Te są nieprzypadkowe bo w wielu elementach wydają się podobne do Twojej Turkis sytuacji oraz przedstawiają temat alkoholizmu uzależnienia z różnych stron

https://www.netkobiety.pl/t112733.html
https://www.netkobiety.pl/t119160.html
https://www.netkobiety.pl/t119652.html
https://www.netkobiety.pl/t119545.html
https://www.netkobiety.pl/t103234.html
https://www.netkobiety.pl/t119233.html
https://www.netkobiety.pl/t115810.html
https://www.netkobiety.pl/t104375.html
https://www.netkobiety.pl/t117868.html
https://www.netkobiety.pl/t117164.html
https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=115374
https://www.netkobiety.pl/t120717.html
https://www.netkobiety.pl/t112733.html

https://www.netkobiety.pl/t117164.html

https://www.netkobiety.pl/t104375.html
https://www.netkobiety.pl/t121970.html
https://www.netkobiety.pl/t121970.html

Nie bój się cieni, one świadczą o tym, że gdzieś znajduje się światło

13

Odp: Nagłe rozstanie

Dzięki. Zapoznam się z tematami.
To wszystko jest jeszcze świeże i bardzo pomieszane, dziś dociera do mnie, że to się po prostu skończyło. Ja milcze, on milczy. Nic z tego nie będzie. Jesli tak jak tu ktoś napisał SAM będzie chciał się leczyć to może coś się zmieni. Ale nie wierzę w to. Dlatego napisałam tutaj żeby może dostać kubel zimnej wody na głowę i wyjść z tej miłości. Boli, będzie boleć ale nie jest to rozpacz bo od dłuższego czasu było coś nie tak. Żyliśmy obok siebie i pewnie byłoby znów tak samo gdybyśmy znów byli razem. To jest takie dziwne, że nie widzę problemu głównego tylko myślę o tym, że on nie wróci. Dlaczego ? Sama nie wiem. To jest dla mnie naprawdę ciężki czas a serce nie sluga. Trzeba tylko je zagłuszyć

14

Odp: Nagłe rozstanie

Wierzę w twe cierpienie ,bo to twój szok że mogło się stać co się stało.Naprawdę chcesz być taką cierpietnica? Fajna ,młoda dziewczyna wiedzącą co chce od życia ,mająca obraz tego jak żyje się w rodzinie z alkoholem ,samodzielna i z możliwościami wyboru i masz naprawdę problem z rozstaniem? Nie no nie wierzę.Czyżby wzorce rodzinne zadziałaly typu poświęcenie dla męża alkoholika? Założę się z tobą o wiele że on szybko wróci ,bo ty się nie doceniasz ,nie znasz swoich atrybutów.

15

Odp: Nagłe rozstanie

Ja wiem, to jest dla mnie trudne bo rozum co innego a serce... ehh. Jest mi przykro ale mowie sobie, że mam teraz nową, czystą kartkę. Chce być dla kogoś ważna i szanowana przez niego... jeszcze wiele drogi walki przede mną ale staram się wybrać najlepszą drogę

16

Odp: Nagłe rozstanie

O jakiej ty walce mówisz? Jak tak będziesz traktować to rozstanie to emocje wezmą górę i znowu wpadniesz w błoto.Czy lubisz być poniewierana? Lubisz się zamartwiac? Coś twoja definicja miłości jest na etapie nastolatki.A może napisz co cenisz w facecie ,co musi mieć by cię zachwycił? Teraz coś zdaje mi się że jesteś pogubiona.

17 Ostatnio edytowany przez Turkis (2020-03-23 23:32:38)

Odp: Nagłe rozstanie

Chodzi mi o walkę w głowie. Chcę iść droga,  którą idę teraz ale mam po prostu żal i myślę jeszcze emocjonalnie. To chyba normalne, jeśli w grę wchodzi jakieś uczucie i ja to wszystko rozumiem, nie chcę być poniewierana i myślę, że nikt nie chce. W czasie kiedy nie pił był naprawdę kimś innym, kimś takim, takim z którym mogłabym zostać do końca. Alkohol wszystko zmienia i wiem, że ja nic nie zdziałam dopóki sam chce i lubi pić.

18

Odp: Nagłe rozstanie

Oj dziewczyno ,dorosnij ,proszę.Uwolnienie się od następstw tego związku cenniejsze od wszystkiego.Rozumiem twój żal błędnego wyboru ,chociaż ja bym to potraktował raczej jako następne doświadczenie życiowe.Coś mi się wydaje że mylisz zauroczenie z miłością.To wielka różnica.Zauroczenie mija ,a miłość jest wieczna i różne ma oblicza .Posłuchaj na youtube -kancelaria ,zabiorę cię właśnie tam ,oraz ,Yanni - All is love ,zobaczysz barwy miłości

19

Odp: Nagłe rozstanie

Czesc. Krytyczne dni... dzwonił, powiedział że nadal mnie kocha ale nie możemy być razem. Że z czasem zapomnimy o sobie i trzeba na to pozwolić. Niestety sprawiło to, że się rozsypałam. Wiem, że to czcze gadanie.. bo kiedy się kocha to można zrobić coś zeby zmienić swoje zachowanie, jakoś to ratować. Czuje się odrzucona i potraktowana jak śmieć nic nie warty. Nie rozumiem tylko dlaczego... może dlatego, że powiedział to tak łatwo. W dzień rozstania rano słyszałam jeszcze, że mnie kocha. Ze niczego tak nie oczekuje jak tego, że zostanę jego żoną. Nigdy nie szczędził udowadniania swojego uczucia, nie jestem w stanie uświadomić sobie, że prawdopodobnie ta miłość jest nic nie warta..

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018