netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

25 lat i samotność

8 odpowiedzi5 579 wyświetleńzałożony przez boiler.room, 21.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » 25 lat i samotność

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1 Ostatnio edytowany przez boiler.room (2015-06-21 00:37:33)

Temat: 25 lat i samotność

Cześć,
mam 25 lat, nie mam chłopaka. Od razu tak zaczęłam bo post będzie w tonie narzekającym. Od razu uprzedzam.Czuję, że coś mnie omija. Czuję się samotna.  Może jestem skupiona za bardzo na sobie.  Nie mam jakiś wielkich dramatów związanych z relacjami.

Od pewnego czasu w moim życiu bardzo mało się dzieje jesli chodzi o sprawy osobiste. Jest constans. Ogólnie moje dni wyglądają bardzo nijako. Sama wszytsko muszę organizować sobie, czuję się dziwnie. Nikt o mnie nie pamięta- pojedyncze osoby.

Mam wyznaczony cel w życiu, ale powinnam jeszcze znaleźć czas na życie prywatne. Uważam, że nic fajnego mnie już w życiu nie spotka. Widzę, że moje studia zabrały mi ostatnie kilka lat życia. Ludzie nie byli tacy jacy bym chciała. ( może to idiotycznie brzmi ale chodzi mi o ludzi o podobnym spojrzeniu na swiat i na moj kierunek studiów. ludzi mlodych, normalnych a ni etylko skupionych na zawodzie, na jednym. ktorzy nie mają jakby życia poza uczelnią....) A z nimi 70% czasu spędzałam. Dlatego zapisywałam się do kół naukowych. Jednak te kontakty też się porozchodziły. Czeka mnie 2 stopień studiów. Nie wiem czy na nie iść, wiedząc, że czeka mnie to samo prawie z tymi samymi ludźmi. Nie wiem jak zmienić srodowisko. Myślałam nad jeszcze innym kieurnkiem. Jesli dostałabym się to bym ciągnęła dwa. Chodzi mi tylko o towarzystwo i pasję.

Widzę, że coś nie gra w moim życiu. Z 1 strony mam pełno znajomych, a z drugiej mało kto się mną interesuje jako normalnym człowiekiem. Nie wiem czy problem tkwi we mnie bo nie potrafie budować relacji i się angażować? Analizowałam siebie wzdłuż i wszerz i nie potrafię tego ogarnąć.

Mam deadline sesji za kilka dni. Wiem, że może to być spowodowane koncem studiów, przemęczeniem. Na razie teoretycznei jestem skupiona na studiach. Jednak nei wiem co będzie później. Myślę że w życiu już mnie nic nie spotka. Marnuję czas na rozmyślanie o tym co by było gdyby. BOję się zadziałać. Jestem bierna  w każdej sprawie. Nie dotykam życia w 100% ale tak powierzchownie.
Moi znajomi w mojej sytuacji wyznaczają sobie cele. Konczą je marudzą ale kończą. Idą do pracy, zaczynają wychodzić z domu na imprezy. A ja? A ja ciągle myślę, że nic się nie zmieni, że nawet po obecnej trudnej sesji nie ogarnę życia. Że będę się tak flaczyć życiowo jak teraz. Że będę gdybać i ciągle sobie robić problemy. Wiem, że mam deadlinów dużo. Wiem, że muszę się oagrnąć. Ale najgorszejest to, że nei wiem co robić później kiedy będę mieć czas wolny.
Najgorsze jest to, że potrafię zadbać o swoją sferę zawodową bardzo dobrze. Mogę się pozgłaszać na 10 staży i do prc na pół etatu aby wypełnić sobie tydzień i samotność. ALe nie o to chodzi. Chodzi mi o zwykłe koleżeństwa i relacje ze znajomymi. Nie wiem co mogłabym zmienić aby ktoś się mną normalnie zainteresował jak człowiekiem.. A nie że jestem koleżanką koleżanki albo zbyt zajętą.
Czuję się samotna a z 2 str nie chcę truć ludziom o swoich problemach bo wiem, że to odstrasza.

czuje ze to tylko i wyacznie ja jestem dla siebie wrogiem nr 1

2

Odp: 25 lat i samotność

Na wszystko przyjdzie czas.
Nie rezygnuj z dalszej nauki.To nie wina kolegow ze studiow, ze jestes samotna.
Przestan sie martwic, rob dalej swoje, a w koncu kogos poznasz.I nie zadawalaj sie byle czym.Pierwszym, ktory zwroci na Ciebie uwage.A jek juz masz byc z kims na sile, to lepiej badz sama.
Pozdawaj teraz egzaminy, zaplanuj wakacje,
Podobno dzis pierwzy dzien lata ? Glowa do gory.Bedzie dobrze.Tylko mniej mysl i nie zadreczaj sie .

3

Odp: 25 lat i samotność

Czy jesteś wrogiem tylko dla siebie, czy dla innych też? Czy jesteś życzliwa dla innych, czy pytasz, interesujesz się jak się czują, jak poszedł egzamin, itp? Rzeczywiście, trochę dziwnie brzmi to, że piszesz, że ludzie nie byli tacy jakich byś chciała. Po pierwsze, być może zbyt szybko osądzasz innych, a po drugie, może zbyt mało jesteś otwarta na to, by przyjąć innych takimi jacy są. To jak Cię traktują może wynikać z tego, jak Ty do nich podchodzisz. Czy w szkole też czułaś się samotna czy dopiero na studiach?

4

Odp: 25 lat i samotność
takiwiatr napisał/a:

Czy jesteś wrogiem tylko dla siebie, czy dla innych też? Czy jesteś życzliwa dla innych, czy pytasz, interesujesz się jak się czują, jak poszedł egzamin, itp? Rzeczywiście, trochę dziwnie brzmi to, że piszesz, że ludzie nie byli tacy jakich byś chciała. Po pierwsze, być może zbyt szybko osądzasz innych, a po drugie, może zbyt mało jesteś otwarta na to, by przyjąć innych takimi jacy są. To jak Cię traktują może wynikać z tego, jak Ty do nich podchodzisz. Czy w szkole też czułaś się samotna czy dopiero na studiach?

ja nigdy w podstawówce ani w gimnazjum nie miałam takiej grupy znajomych z osiedla, z podwórka. zawsze pojedyncze koleżanki. nigdy w grupie nie miałam chłopaków- i było CZYMŚ, że ktoś zaprosił na imprezę do jakiejś grupy. a wiem, że dla innych np spotykanie się w 7-8 osób na ognisku było niczym. a ja wtedy nie wiedziałam dlaczego mnie nie zapraszają. tak samo nie zapraszali innych moich znajomych- tych pojedynczych. wiem, że Ci, którzy robili imprezy, spotkania ,ogrniska to osoby które np paliły i piły od podstawówki- a teraz i tak znamy sie ze studiów, tylko, że porównując dzieicństwa oni mieli je bardziej ciekawe. a ja ciągle to samo.

brakuje mi takiej grupy od 'zawsze'. dlatego też w liceum zmieniłam się i byłam otwarta, byłam bardziej zawadiacka i miąłam tą grupę. ludzie zwracali na mnie uwagę, bo byłam 'głupia' z takim zamiarem. jednak wszystko szło dobrze.
na studiach znowu poczułam się samotna, że nie należę do żadnej grupy. starałam się zapisywać do jakiś kół naukowych itp.
nie wiem może wyniosłam z domu zbytnie skoncentrowanie na sobie.
moi rodzice wiele mi i mojemu rodzeństwu dali, jednak sami nie mają znajomych. tylko 1-2 osoby, z którymi utrzymują jako taki kontakt. wiem, ze moja mama miała podobne problemy towarzyskie do mnie, nawet gorsze dlatego tak bardzo wypycha mnie i moją siostrę w towarzystwa.

ale jednak nigdy spontanicznie nie zaprosiła kogoś do domu, czasem tylko narzekała na te znajome. nigdy się nie zwierzała. wszystkie problemy załatwiało się w domu, nic poza nim. tak jakby ludzie obcy jej nie znali. dlatego ja musiałam się w pewnym momencie sama ogarnąć i otworzyć na ludzi. zaczełam pisać ze znajomymi, zachęcać ich do siebie- że wcale taka zamknieta nie jestem.

wydaje mi się, że to jest problem wychowania i jakby zamknięcia na innych. mimo, że jestem innym człowiekiem widziałam cały czas pewien wzorzec w domu. mama do tej pory mówi mi dlaczego nei zapraszam znajomych do domu. jak mam zapraszać jeśli np nigdy nei widziałam by oni zapraszali?
kiedyś zapraszałam ale ludzie obecnie się porozjeżdzali i wszystko jest takie kurcze oficjalne. że trzeba się umówic z tygodniowym wyprzedzeniem.

co do Twojego pytania. tak czułam się samotna w podstawówce i gimnazjum. jednak nei wiedziałam, że można inaczej życ. nie wiemdziałam tak ogólnie, że to jest samotność. nie miałam porównania jakby na pcozątku z tym jak żyją inni. dopiero później ogarnęłam się i zobaczyłam, że chyba ze mną było coś nie tak.

5

Odp: 25 lat i samotność

Ciekawe jest to co piszesz o swojej rodzinie. Czy w domu są dobre relacje, czy potraficie ze sobą swobodnie rozmawiać? Może brakuje Ci właśnie umiejętności rozmowy? Jak rozumiem, w szkole średniej udawało Ci się skupiać na sobie uwagę rżnąc głupa, ale na studiach tak już nie wypada.

6

Odp: 25 lat i samotność
takiwiatr napisał/a:

Ciekawe jest to co piszesz o swojej rodzinie. Czy w domu są dobre relacje, czy potraficie ze sobą swobodnie rozmawiać? Może brakuje Ci właśnie umiejętności rozmowy? Jak rozumiem, w szkole średniej udawało Ci się skupiać na sobie uwagę rżnąc głupa, ale na studiach tak już nie wypada.

możliwe, że brakuje komunikacji i właśnie umiejętności rozmowy. nie wiem jak miałabym to u siebie w wieku 25 uzupełnić. widze, że coś jest nie tak. ja nie mówię dużo. czasem po alkoholu. widzę, że ludzie rozmawiają o pierdołach o jakis bezsensownych sprawach, ekscytują sie różnymi dziwnymi problemami.
ja mam coś takiego, że mówię tylko to co jest w danej chwili potrzebne. czasem owijam w bawełnę ale nie dużo.

u mnie w rodzinie zwykle jest cisza. nie mówi się. szczególnie ze strony taty. mama mówi, jest chaotyczna, potrafi rozmawiać. a tata wlasnie nie. nie okazują uczuć. nie wiem co mam z tym zrobić, bo widzę chyba ze mam z tym kłopot

nie chcę aby to zawazylo na moim zyciu, moich relacjach. obecnie bardzo często siedzę w domu, przygotowywuję się do 2 powaznych egzaminów już od kilku miesięcy. spotykam się ze znajomymi ale np nie codziennie.
brakuje mi takiej mobilnosci i jakby 'swojego prywatnego zycia'. czuje sie tak samo jak w liceum. ten sam pokoj, dom, rodzina. troche inni znajomi, ale nie na tyle abym miala swoje prywatne sprawy.

nie chce tez chodzic do psychologa. bylam kilka razy. wiem, ze musze sama to w sobie przezwyciezyc i pewnie chodzi o nowe srodowisko, nowych ludzi.

7

Odp: 25 lat i samotność

W rozmowie ważne jest mówienie i słuchanie, i chyba większość ludzi ma trudności z tym drugim. A jak jest u Ciebie? Czy potrafisz z uwagą wsłuchać się w czyjeś słowa, starać się zrozumieć, dopytać jeśli trzeba, a później odpowiednio odpowiedzieć, na przykład okazać podziw, albo współczucie? Bo właśnie tak tworzy się więź miedzy ludźmi.

8

Odp: 25 lat i samotność

chciałabym zmienić postrzeganie życia na takie, że w żadnym z chłopaków nie widzę od początku kandydata na chłopaka. wtedy się spinam i jakby udaję.
wiem że jest to idiotyczne, ale np musi dojść do jakiegoś zerwania kontaktu albo musi się przelać czara goryczy albo musi dojść do jakiejś dziwnej sytuacji abym ja się nie stresowała i nie szukała w każdym kandydata na chłopaka.
jest tak, że kiedy ktoś mi się podoba automatycznie się spinam i nie daję po zobie poznać, że jestem sobą.
kiedy ktoś mi się nie podoba jestem luźna, nie mam obiekcji- ta osoba może ode mnie czegoś chcieć. i tu jest problem bo wiem, że w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciało na raz.

obecnie trafiam na takich, którzy mi się podobają a uważają mnie tylko za kolezankę. Ci którzy mi się nie podobają niby chcą czegoś więcej, albo w pewnym sensie podbijają do mnie.


piszę tu o problemie dm bo nie potrafię sobie z tym poradzić.

mam pełno kolegów na fb i widzę że rozmawiam tylko z takimi zaufanymi, którzy by nigdy na mnie nie polecieli albo są w związkach, wtedy czuję się bezpiecznie. mogę normalnie pogadać itp.

czasem jednak od początku znajomości podobam się komuś, ktoś jest nachalny chce mieć ze mną kontakt ale ja nie chcę. musi minąć dużo czasu żebym się odblokowała i normlanie zaczęła pisać z taką osobą.

9

Odp: 25 lat i samotność

Zadalabym Ci jedno pytanie :
Czy kochasz siebie??
Jeśli tak, znajdziesz kogoś kto Cię szczerze pokocha.
Jeśli nie to zamiast w wieku 25 lat narzekać że wszystko już stracone wez się do pracy nad sobą.
Uwierz mi - wszystko może się zdarzyć, życie zaskakuje nieraz na plus :0 ja poznałam miłość swojego życia (no zobaczymy czy życia ale mam nadzieję wink , w każdym razie kogoś wyjątkowego) w wieku 26 lat smile wcześniej nie układało mi się :)ale zaczęłam wierzy c, skupiać na sobie i proszę wink

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » 25 lat i samotność

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026