netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

O co chodzi tej dziewczynie?

5 odpowiedzi3 243 wyświetleniazałożony przez Comprehender, 21.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » O co chodzi tej dziewczynie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: O co chodzi tej dziewczynie?

Nawet nie wiem jak nazwać ten temat i o co was wszystkich chcę prosić. Chyba o zwykłą poradę.

Dziewczynę o której chcę napisać poznałem 3 lata temu, na początku gimnazjum. Nigdy nie przyciągnęła mojej uwagi. Nie uważałem jej nawet za godną tej uwagi. Ale nastąpił taki moment mniej więcej w połowie drugiej klasy gimnazjum, kiedy zaczęliśmy spędzać z sobą coraz więcej czasu. Poznałem ją dobrze i stawała się dla mnie coraz atrakcyjniejsza. Wszystkie jej cechy wydawały mi się wspaniałe, wydawała mi się dziewczyną, o której zawsze marzyłem. Tyle że nie należę do osób śmiałych i jeśli coś czuję - duszę to w sobie. I tak mijał czas. Zaczęliśmy trzecią klasę, a ona zaczęła szukać ze mną coraz więcej kontaktu. Zaczepiała mnie z błachych powodów, często zagadywała, proponowała wspólne wracanie do domu. Rozmowy  nam się świetnie układały. Kiedy palnąłem coś głupiego bądź nieprzyjemnego często mówiła mi "Nie możesz tak do mnie mówić. Masz być dla mnie miły i mnie szanować". Już wtedy stawiała mi różnego rodzaju zobowiązania. Czułem, że chyba się zakochałem. Może to trochę dziwne, ale zacząłem nawet czuć jej... zapach, gdziekolwiek nie byłem. Do tego te 'motyle w brzuchu'. Mimo że przeżyłem parę zauroczeń nigdy nie czułem tego wszystkiego. Minęło parę miesięcy szkoły, a jej koleżanki zaczęły do mnie o niej zagadywać. Zaczęło się podgadywanie do mnie co o niej sądze itd. Czułem się z tym średnio komfortowo i moje odpowiedzi zawsze były wymijające. Dosyć ciężko mi się zbliżyć do ludzi i mimo, że mam przyjaciół - dystansuję się od innych. Nigdy nie powiedziałem nikomu komplementu, nawet jak ktoś próbował jakoś zagadywać na swój temat. Po prostu nie potrafię.

W każdym razie jedna z jej koleżanek w końcu dosyć wymownie zasugerowała mi, żeby znalazł sobię dziewczynę parę razy wskazując na moją "wybrankę". Jako, że jestem życiową pierdołą - nic nie zrobiłem.

Po paru dniach moja "dziewczyna" zaprosiła mnie na bal gimnazjalny (głupia sytuacja, nie? Dziewczyna zaprasza chłopaka... ) Od razu się zgodziłem.

Nasz kontakt przez następne miesiące nie osłabił się znaczące. Wiele rozmów, śmiechu, dużo sytuacji, gdzie w gronie przyjaciół zwracała na mnie szczególną uwagę.

W końcu nadszedł dzień balu. Kiedy przyszła wyglądała zjawiskowo, oczywiście nie potrafiłem tego przyznać. Nawet zagadała:
- Nie powiesz mi, że ładnie wyglądam?
- Cudownie - odpowiedziałem oczywiście sarkastycznym tonem, cały ja.

Parę dni później odbywała się drobna imprezka u kolegi. Byłem tam ja i ona. Stwierdziłem, że w końcu muszę się zebrać w sobie i doszedłem do wniosku, że to będzie ten moment, kiedy powiem jej co czuję. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, kiedy nagle przyszedł jeden z moich znajomych (tak, znajomych, tylko go znałem, nie zadawałem się z nim jakoś), przywitał się ze wszystkimi, podszedł do mojej "wybranki" i po prostu pocałował ją w usta. Poczułem się jak ostatni śmieć. Nigdy nie czułem w sobie tylu emocji ile wtedy. Po chwili rozmowy z gospodarzem znajomy ten powiedział, że już idzie i znów pocałował się z osobą, na której mi zależy. Nawet nie skomentowałem tego. Poczekałem jeszcze trochę i powiedziałem, że wracam do domu. Nie miałem ochoty na imprezowanie ani na żadne wyznania.

Ostatnio, we wtorek ( około 4 dni po imprezie ) jechaliśmy na wycieczkę klasową w góry, niestety tylko na 2 dni. Już w autobusie podsłyszałem (zupełnie nie przypadkowo) rozmowę mojej wybranki z kumplem. Rozmowiali o tym znajomym z imprezy. Ona powiedziała, że w sobotę (dzień po balu) podjęła decyzję i będzie z tam tym znajomym. Powiedziała jeszcze, że ona go wyprowadzi na prostą i zrobi z niego człowieka (spoko gościu, ale trochę nałogowiec, mnóstwo alkoholu, wyzywa kobiety, nikogo nie szanuje). N

Kiedy dojechaliśmy na miejsce i mieliśmy czas wolny, siedzieliśmy w pokojach to parę razy ktoś do niej zagadywał, że jest zajęta, że ma chłopaka. Za każdym razem zaprzeczała, mówiła, że jest wolna, że z nikim nie jest. Głupio mi było tego słuchać.

Noc w czasie wycieczki była świetnym czasem. Wszyscy razem z dziewczynami siedzieliśmy w pokoju i gadaliśmy, śmialiśmy się. Kiedy część osób się rozeszła zostaliśmy w pokoju w 6 osób. Było około 3:00. Zostałem ja, dwóch kolegów i trzy koleżanki, w tym ona. Nikomu z nas jednak nie chciało się jeszcze spać. Położyłem się wpół, oparty o ścianę, a "ona" położyła się na mnie i wtulona we mnie dyskutowała z nami wszystkimi, śmiała się. Cały czas mnie zaczepiała, angażowała moją uwagę. Pokazywała różne rzeczy. Czułem się wspaniale. Około 5:00 stwierdziliśmy, że idziemy spać. Położyliśmy się w jednym łóżku i ona przytulona do mnie zasnęła (musieliśmy sobie poradzić w 3 łóżka).

Rano dosyć szybko się zmyła, powiedziała, że idzie się umyć. Po południu zachowywała się dziwnie w stosunku do mnie. Wyglądała jakby było jej przy mnie głupio. W pewnym momencie, w trakcie jednej z naszych rozmów, powiedziała mi, że to co działo się w nocy to była głupota, mamy o tym zapomnieć i nie możemy się z sobą spoufalać. Pogadaliśmy jeszczę trochę i potem nasz kontakt się urwał do końca wycieczki.

Czuję się jak dureń, nie mam pojęcia co o tym wszystkim sądzić. Dziewczyna wysyła masę sprzecznych sygnałów, ma chłopaka, a mimo to mam wrażenie jakby cały czas dawała mi nadzieję. Do tego te dziwne utrzymywanie jakoby była sama i to tylko przy mnie. W towarzystwie innych osób otwarcie przyznaje, że jest zajęta.

Nie mam już sił, nie wiem co o niej sądzić. Czy któraś z was może mi wyjaśnić co kieruję tą dziewczyną? A jeżeli faktycznie ona ma mnie gdzieś to jak zapomnieć. Boję się, że nie jestem w stanie. Nie potrafię się przy niej już zachowywać naturalnie. Ostatnio, kiedy jest w pobliżu sprawiam wrażenie przybitego. Nie zwróciłbym na to uwagi, ale przyjaciel powiedział, że od kiedy "wybranka" znalazła sobie chłopaka cały czas jestem przybity (nawet nigdy nikomu nie mówiłem, że ona mi się podoba). Proszę was o jakieś rady.
Pozdrawiam

2

Odp: O co chodzi tej dziewczynie?

Wez wreszczie zdobadz sie na odwage i powiedz, co do niej czujesz.
Bo koles sprzatnie Ci ja z przed nosa.
Naprawde nie wiesz o co jej chodzi ? Zadeklaruj sie w koncu.

3

Odp: O co chodzi tej dziewczynie?

Comprehender. Wydajesz się być naprawdę fajnym młodym człowiekiem i dojrzalym jak na swój wiek. Myślę ze Twoja wybranka tez to zauważyła i przez długi czas wysyłała jasne sygnały ze jest Toba zainteresowana ale nie widząc wyraźnego odwzajemnienia z Twej strony  odpuściła.Jeśli Ci na niej zależy to jeszcze nie jest za późno moim zdaniem..podobno w życiu najbardziej żałuje się tych niewykorzystanych szans..dlatego Ty swoją wykorzystaj i nie zwlekaj. Jesli nawet ona wybierze tego drugiego to przynajmniej będziesz wiedział a nie zastanawiał się co by było gdyby..A cos mi mówi ze ona wciąż jest Tobą zainteresowana także ....działaj i powodzenia wink

4

Odp: O co chodzi tej dziewczynie?

Masz jedną opcję. Spotkaj się z nią sam na sam. I wtedy powiedz co do niej czujesz, możesz czuć się głupio, ale wyrzucisz to z siebie. Jeżeli ona czuje to samo to powinno być dobrze. Jeżeli jednak nie to przynajmniej będziesz spokojny, że tego nie skrywałeś cały czas sobie. Jak to mówią - raz się żyje. wink

5

Odp: O co chodzi tej dziewczynie?

Odpowiedzi na wizazu nie wystarczyly ?hehehe

6

Odp: O co chodzi tej dziewczynie?
Comprehender napisał/a:

Nawet nie wiem jak nazwać ten temat i o co was wszystkich chcę prosić. Chyba o zwykłą poradę.

Dziewczynę o której chcę napisać poznałem 3 lata temu, na początku gimnazjum. Nigdy nie przyciągnęła mojej uwagi. Nie uważałem jej nawet za godną tej uwagi. Ale nastąpił taki moment mniej więcej w połowie drugiej klasy gimnazjum, kiedy zaczęliśmy spędzać z sobą coraz więcej czasu. Poznałem ją dobrze i stawała się dla mnie coraz atrakcyjniejsza. Wszystkie jej cechy wydawały mi się wspaniałe, wydawała mi się dziewczyną, o której zawsze marzyłem. Tyle że nie należę do osób śmiałych i jeśli coś czuję - duszę to w sobie. I tak mijał czas. Zaczęliśmy trzecią klasę, a ona zaczęła szukać ze mną coraz więcej kontaktu. Zaczepiała mnie z błachych powodów, często zagadywała, proponowała wspólne wracanie do domu. Rozmowy  nam się świetnie układały. Kiedy palnąłem coś głupiego bądź nieprzyjemnego często mówiła mi "Nie możesz tak do mnie mówić. Masz być dla mnie miły i mnie szanować". Już wtedy stawiała mi różnego rodzaju zobowiązania. Czułem, że chyba się zakochałem. Może to trochę dziwne, ale zacząłem nawet czuć jej... zapach, gdziekolwiek nie byłem. Do tego te 'motyle w brzuchu'. Mimo że przeżyłem parę zauroczeń nigdy nie czułem tego wszystkiego. Minęło parę miesięcy szkoły, a jej koleżanki zaczęły do mnie o niej zagadywać. Zaczęło się podgadywanie do mnie co o niej sądze itd. Czułem się z tym średnio komfortowo i moje odpowiedzi zawsze były wymijające. Dosyć ciężko mi się zbliżyć do ludzi i mimo, że mam przyjaciół - dystansuję się od innych. Nigdy nie powiedziałem nikomu komplementu, nawet jak ktoś próbował jakoś zagadywać na swój temat. Po prostu nie potrafię.

W każdym razie jedna z jej koleżanek w końcu dosyć wymownie zasugerowała mi, żeby znalazł sobię dziewczynę parę razy wskazując na moją "wybrankę". Jako, że jestem życiową pierdołą - nic nie zrobiłem.

Po paru dniach moja "dziewczyna" zaprosiła mnie na bal gimnazjalny (głupia sytuacja, nie? Dziewczyna zaprasza chłopaka... ) Od razu się zgodziłem.

Nasz kontakt przez następne miesiące nie osłabił się znaczące. Wiele rozmów, śmiechu, dużo sytuacji, gdzie w gronie przyjaciół zwracała na mnie szczególną uwagę.

W końcu nadszedł dzień balu. Kiedy przyszła wyglądała zjawiskowo, oczywiście nie potrafiłem tego przyznać. Nawet zagadała:
- Nie powiesz mi, że ładnie wyglądam?
- Cudownie - odpowiedziałem oczywiście sarkastycznym tonem, cały ja.

Parę dni później odbywała się drobna imprezka u kolegi. Byłem tam ja i ona. Stwierdziłem, że w końcu muszę się zebrać w sobie i doszedłem do wniosku, że to będzie ten moment, kiedy powiem jej co czuję. Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, kiedy nagle przyszedł jeden z moich znajomych (tak, znajomych, tylko go znałem, nie zadawałem się z nim jakoś), przywitał się ze wszystkimi, podszedł do mojej "wybranki" i po prostu pocałował ją w usta. Poczułem się jak ostatni śmieć. Nigdy nie czułem w sobie tylu emocji ile wtedy. Po chwili rozmowy z gospodarzem znajomy ten powiedział, że już idzie i znów pocałował się z osobą, na której mi zależy. Nawet nie skomentowałem tego. Poczekałem jeszcze trochę i powiedziałem, że wracam do domu. Nie miałem ochoty na imprezowanie ani na żadne wyznania.

Ostatnio, we wtorek ( około 4 dni po imprezie ) jechaliśmy na wycieczkę klasową w góry, niestety tylko na 2 dni. Już w autobusie podsłyszałem (zupełnie nie przypadkowo) rozmowę mojej wybranki z kumplem. Rozmowiali o tym znajomym z imprezy. Ona powiedziała, że w sobotę (dzień po balu) podjęła decyzję i będzie z tam tym znajomym. Powiedziała jeszcze, że ona go wyprowadzi na prostą i zrobi z niego człowieka (spoko gościu, ale trochę nałogowiec, mnóstwo alkoholu, wyzywa kobiety, nikogo nie szanuje). N

Kiedy dojechaliśmy na miejsce i mieliśmy czas wolny, siedzieliśmy w pokojach to parę razy ktoś do niej zagadywał, że jest zajęta, że ma chłopaka. Za każdym razem zaprzeczała, mówiła, że jest wolna, że z nikim nie jest. Głupio mi było tego słuchać.

Noc w czasie wycieczki była świetnym czasem. Wszyscy razem z dziewczynami siedzieliśmy w pokoju i gadaliśmy, śmialiśmy się. Kiedy część osób się rozeszła zostaliśmy w pokoju w 6 osób. Było około 3:00. Zostałem ja, dwóch kolegów i trzy koleżanki, w tym ona. Nikomu z nas jednak nie chciało się jeszcze spać. Położyłem się wpół, oparty o ścianę, a "ona" położyła się na mnie i wtulona we mnie dyskutowała z nami wszystkimi, śmiała się. Cały czas mnie zaczepiała, angażowała moją uwagę. Pokazywała różne rzeczy. Czułem się wspaniale. Około 5:00 stwierdziliśmy, że idziemy spać. Położyliśmy się w jednym łóżku i ona przytulona do mnie zasnęła (musieliśmy sobie poradzić w 3 łóżka).

Rano dosyć szybko się zmyła, powiedziała, że idzie się umyć. Po południu zachowywała się dziwnie w stosunku do mnie. Wyglądała jakby było jej przy mnie głupio. W pewnym momencie, w trakcie jednej z naszych rozmów, powiedziała mi, że to co działo się w nocy to była głupota, mamy o tym zapomnieć i nie możemy się z sobą spoufalać. Pogadaliśmy jeszczę trochę i potem nasz kontakt się urwał do końca wycieczki.

Czuję się jak dureń, nie mam pojęcia co o tym wszystkim sądzić. Dziewczyna wysyła masę sprzecznych sygnałów, ma chłopaka, a mimo to mam wrażenie jakby cały czas dawała mi nadzieję. Do tego te dziwne utrzymywanie jakoby była sama i to tylko przy mnie. W towarzystwie innych osób otwarcie przyznaje, że jest zajęta.

Nie mam już sił, nie wiem co o niej sądzić. Czy któraś z was może mi wyjaśnić co kieruję tą dziewczyną? A jeżeli faktycznie ona ma mnie gdzieś to jak zapomnieć. Boję się, że nie jestem w stanie. Nie potrafię się przy niej już zachowywać naturalnie. Ostatnio, kiedy jest w pobliżu sprawiam wrażenie przybitego. Nie zwróciłbym na to uwagi, ale przyjaciel powiedział, że od kiedy "wybranka" znalazła sobie chłopaka cały czas jestem przybity (nawet nigdy nikomu nie mówiłem, że ona mi się podoba). Proszę was o jakieś rady.
Pozdrawiam

Wybacz, ale temat winien mieć tytuł, "Czego ja chcę. Chciałbym, ale się boję!"

Swego czasu bylem podobnym pierdołą, ale kiedy spotkałem tę jedyną, wszystkie moje lęki poszły na spacer.
Powinieneś niezwłocznie, albo jeszcze prędzej porozmawiać z nią otwarcie. Nie będzie to łatwe, bo zdenerwowanie rodzi pragnienie ukrywania właściwego celu rozmowy, chichot ni z tego, ni z owego i inne nerwowe reakcje.
Dziewczyna od dawna Cię podrywa, ale widzi, że nawet najprostsze sygnały do Ciebie nie docierają.
Już się zniechęciła do Ciebie. Nie dopuść, by  dała sobie z Tobą spokój na dobre.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » O co chodzi tej dziewczynie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026