netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

mąż w delegacji a ja nie daje już rady

9 odpowiedzi9 381 wyświetleńzałożony przez Sonko1811, 19.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » mąż w delegacji a ja nie daje już rady

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: mąż w delegacji a ja nie daje już rady

Cześć postanowiłam tu napisać bo czuje się strasznie samotna może znajdą się tu dziewczyny które mają podobną sytuację do mojej, otóż jestem mężatką od 5lat i tak naprawdę to samotnie wychowuję 4letniego synka czasem mam już dość takiego życia mieszkam u męża na wsi w jednym podwórku z jego rodzicami i siostrami dorosłymi. męża nie ma cały tydzien pracuje w Wawie 100km od nas i wraca na weekendy a ja siedzę cały tydzien z tym dzieckiem i głupieje normalnie najgorsze jest to że nie ma się jak stąd ruszyć to jest wieś zapyziała do najbliższego sklepu jest 4km wszędzie jest daleko nikogo tu nie znam na dodatek syn od urodzenia ma alergie na mleko do tej pory kupuje mu preparat mleko zastępczy na receptę wiele z nim przeszłam 4 razy szpital +ciągłe chorowanie synka a męża ciągle nie było i nie ma bardzo bym chciała żeby wrócił i znalazl coś blisko tam pracuje już 5lat na budowie i ciągle nie jest zarejestrowany ale może jemu tak wygodniej? z dala od nas... ostatnio zaczęłam mieć już jakieś natrętne myśli brak mi słów poprostu:( z teściami też jest słabo oni zajmują się wnusią a szwagierka wróciła do pracy my też chcieliśmy żeby nam pilnowali to nie chcieli a teraz córce swojej pomagają jak mogą a ja patrzę na to z boku i czuje żal i złość. tesknie za czymś sama nie wiem za czym... mąż tu mieszkanie remontuje w soboty a ja nie chce tu mieszkać ale on tego nie rozumie mówi żebym nie wmawiała sobie głupot

2

Odp: mąż w delegacji a ja nie daje już rady

Może warto pomyśleć też o jakiejś pracy ? Wyjdziesz do ludzi ,minie przygnębienie ,natrętne myśli i czas będzie szybko mijał do przyjazdu męża.Mój partner od ponad roku jest w delegacji ponad 500 km ode mnie ,jest co drugi weekend także mam gorzej trochę i szczerze powoli już nie daje rady ,ciągłe rozstania ,tęsknota oczekiwanie ,widzimy się tak mało sad niby już kończą tam zlecenie ,ale słyszę to od dawna .Ciężko jest ,mam nadzieję że niedługo wróci już na stałe .

3

Odp: mąż w delegacji a ja nie daje już rady

Sonko1811 a nie myślałaś żeby przeprowadzić się do męża i poszukać pracy w Wawie? Zaczniesz się realizować zawodowo, będziesz bliżej męża i uwolnisz się od teściów.

4

Odp: mąż w delegacji a ja nie daje już rady
daśka napisał/a:

Sonko1811 a nie myślałaś żeby przeprowadzić się do męża i poszukać pracy w Wawie? Zaczniesz się realizować zawodowo, będziesz bliżej męża i uwolnisz się od teściów.

Przecież napisała, że mąż remontuje w soboty ich mieszkanie, to chyba chodzi o to z teściami, gdzie teraz mieszka.

5

Odp: mąż w delegacji a ja nie daje już rady
Sonko1811 napisał/a:

Cześć postanowiłam tu napisać bo czuje się strasznie samotna może znajdą się tu dziewczyny które mają podobną sytuację do mojej, otóż jestem mężatką od 5lat i tak naprawdę to samotnie wychowuję 4letniego synka czasem mam już dość takiego życia mieszkam u męża na wsi w jednym podwórku z jego rodzicami i siostrami dorosłymi. męża nie ma cały tydzien pracuje w Wawie 100km od nas i wraca na weekendy a ja siedzę cały tydzien z tym dzieckiem i głupieje normalnie najgorsze jest to że nie ma się jak stąd ruszyć to jest wieś zapyziała do najbliższego sklepu jest 4km wszędzie jest daleko nikogo tu nie znam na dodatek syn od urodzenia ma alergie na mleko do tej pory kupuje mu preparat mleko zastępczy na receptę wiele z nim przeszłam 4 razy szpital +ciągłe chorowanie synka a męża ciągle nie było i nie ma bardzo bym chciała żeby wrócił i znalazl coś blisko tam pracuje już 5lat na budowie i ciągle nie jest zarejestrowany ale może jemu tak wygodniej? z dala od nas... ostatnio zaczęłam mieć już jakieś natrętne myśli brak mi słów poprostu:( z teściami też jest słabo oni zajmują się wnusią a szwagierka wróciła do pracy my też chcieliśmy żeby nam pilnowali to nie chcieli a teraz córce swojej pomagają jak mogą a ja patrzę na to z boku i czuje żal i złość. tesknie za czymś sama nie wiem za czym... mąż tu mieszkanie remontuje w soboty a ja nie chce tu mieszkać ale on tego nie rozumie mówi żebym nie wmawiała sobie głupot

mam podobna sytuację jak Ty z tym że mój facet wyjeżdża na 3-4 tygodnie i wraca na tydzień,ostatnio było że przyjechał tylko na trzy dni sad
mam dwoje dzieci,wszystko muszę praktycznie zrobić sama,chociaż mieszkam w jednym domu z teściami
do miasta też mam kawałek,jak cos muszę załatwić to albo z małym,bo ten starszy już do szkoły chodzi,albo zostawię go z teściową ale max 2 godziny,bo ona dłuzej nie ma zamiaru bawić mi dziecka,do pracy nie pójdę w ciągu  2 lat na pewno,bo nie będzie kto miał mi dziecka pilnować,opiekunki nie wezmę bo bym musiała jeszcze dopłacić do tego interesu,powiem Ci ze związek,rodzina na odległość to nie życie,Twój pracuje tylko 100 km od domu,mój ponad 400km,doszliśmy do wniosku że jeszcze tak z pół roku,potem wróci do pracy gdzieś bliżej,oczywiście to pewnie też się będzie wiązało z jakimś wyjazdem,bo na naszym terenie praca za 2 tysiące zł,to chyba cud,ale wtedy będzie raz czy dwa razy w tygodniu w domu,a to już przynajmniej dla nas co innego :)ciężko jest samej z dziećmi,już nie chodzi że fizycznie,bo facet cos tam zawsze zrobi w domu ale psychicznie,bo trzeba samemu sie ze wszystkim zmagać

6

Odp: mąż w delegacji a ja nie daje już rady

Tak zgadzam się szczególnie psychika siada. Rozważałam oczywiście pójście do pracy ale też bym musiała do tego interesu dołożyć dziecka nie będzie miał mi kto zaprowadzić ani odebrać z przedszkola... tak jak mówiłam teściowie pomagają swojej córce która odeszła od męża zresztą wiedziała gdzie się pakuje wszyscy jej mówili że to alkoholik a ona taka wykształcona i wogole 2 lata wytrzymała i uciekła od niego teście jej pomagają przy dziecku a po pracy jadą jej mieszkanie malować które sobie wynajęła a ja sama ciągle moja mama opiekuje się chorą babcią chciała by mi pomóc ale naprawdę nie ma jak do tego mieszka daleko ode mnie:( a tak wogole to wiosną i latem zajmuje się truskawkami których mam pół hektara zawsze jakiś grosz wpadnie coś sobie w mieszkaniu zrobimy a najgorzej jest teraz jeszcze ta jego rodzinka eh... teściowa lubi uszczęśliwiać na siłę jest bardzo wierząca ja też ale ona lubi się z tym obnosić ja nie i tu jest problem ma np do mnie żal że nie chce uczestniczyć w jej kółku różancowym itp że nie pomagam jej przy dziecku jej córki to chore ale tak jest zresztą ja uważam że teście powinni nam odpisac jakąś część ziemi żeby każdy miał swoją przestrzeń oni może z mężem tego nie potrzebują może rozumieją się bez słów ale ja tak tym bardziej że jestem osobą z zewnątrz. podsumowując to on daleko a ja z jego rodzinka... a może to ze mną jest coś nie tak już nie wiem może jestem za słaba:(...

7

Odp: mąż w delegacji a ja nie daje już rady

nie jesteś za słaba,jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo w końcu któregoś dnia mieć wszystkiego dosyć smile
jak mój wraca na te parę dni,robię wszystko aby wyrwać się z domu,jeździmy do mojej rodziny,albo ja sama do znajomych albo jedziemy sobie na duże zakupy do większego miasta,po prostu aby wyrwać sie z tej wioski i domu chociaż na chwilę i poprawić sobie humor smile z checią gdzieś bym sie zapisała na jakiś fitness czy cos podobnego,ale najbliższy mam ponad 60 km od mojej miejscowości więc mogę tylko pomarzyć smile

8

Odp: mąż w delegacji a ja nie daje już rady

Sonko, może warto o tym pomówić z mężem? Wiem, że faceci niewiele rozumieją z tego co kobiety do nich mówią, ale spróbować nie zaszkodzi. Najgorsze co można czuć, to bezsilność...

Opowiem Ci historię mojej 'samotności'.
Mieszkaliśmy sobie szczęśliwie całą rodzinką w Wieliczce, pewnego pięknego dnia - mąż zakomunikował mi że dostał awans, z kierownika marketingu i PR na kreatywnego dyrektora regionalnego. Radość moja nie trwała długo, bo dodał po chwili że chodzi o region dolnego śląska. Błyskawiczna decyzja o przeprowadzce, szukanie domu do kupienia, zastanawianie się nad kredytem hipotecznym, pakowanie wszystkiego dosłownie, przy trójce dzieci trochę tego było.. Dotychczas mieszkaliśmy razem z rodzicami S., na szczęście są to ludzie bardzo życzliwi, i nie wtrącali się w "nasze sprawy", mimo to jednak chętnie służyli pomocą i radą. Moi rodzice mieszkają w Krakowie, więc do nich też było rzut beretem. Teść nas uchronił od kredytu hipotecznego, sfinansował kupno domu. Jeden kłopot (chyba największy) z głowy. Kiedy już przeprowadziliśmy się do Kotliny Kłodzkiej, mój mąż codziennie dojeżdżał do pracy 35 km. Owszem, mogliśmy kupić dom w mieście, gdzie miał pracować, ale uznaliśmy że uzdrowiskowe małe malownicze miasteczko, będzie lepszym miejscem na Swój Własny Dom. O te dojazdy i tym samym 2 godziny krócej w domu (godzina w jedną stronę) nie mogę mieć pretensji. Od czasu do czasu musiał jeździć do Wrocławia, do głównej siedziby regionu, i oczywiście składać niezapowiedziane wizyty oraz siać postrach w oddziałach w całym regionie. Notabene, nie taki diabeł straszny jak go malują wink On ciągle w pracy, a ja z trójką dzieciaków... Jakaś masakra! Najstarsza, (córka mojego męża) kompletnie ignorowała moje słowa, stawiała się, była niezadowolona z przeprowadzki, nie miała tu swoich koleżanek itd. Sredni (mój syn) dość szybko odnalazł się w nowym miejscu, najważniejsze było dla niego podwórko przed domem i mini placyk zabaw. A najmłodszemu (nasz wspólny syn) 'wisiało' to gdzie mieszka, bo jeszcze nie bardzo kumał świat. Jednak ja byłam tu SAMA, wścibskie sąsiadki wypytywały się o wszystko, a czemu mój mąż ma samochód na niemieckich numerach a ja na polskich, dlaczego najstarsze dziecko mówi do mnie po imieniu, gdzie mój mąż pracuje, itd. Ale żadna z nich nie zaproponowała kawy, żeby poznać bliżej, tylko prowadziły wywiady środowiskowe... Żenada. Długo mi zeszło, zanim zaczęłam normalnie żyć, już nie jako nowa, obca itd. Pokręciłam się trochę po mieście, zaszłam do lumpexu, poznałam tam miłą sprzedawczynię (dziś moją koleżankę). Poznałam rodziców dzieci, które razem z moimi bawiły na placu zabaw, czy chodziły do szkoły/przedszkola. Przestałam myśleć o sobie, jak o skrzywdzonej przez los (o ile tak można powiedzieć o awansie męża) kobiecie, która ma tylko obowiązki domowo-rodzinne, a nie ma własnego życia! Dążyłam do aktywizacji zawodowej, ale na moich zasadach, czyli takiej że będę w stanie pogodzić opiekę nad dziećmi, nie będę miała problemu z odwiezieniem dzieci do szkoły czy ich odebraniem, bo będzie to kolidować z moimi godzinami pracy. Otworzyłam własny biznes  i żyję pełną piersią, z mężem widuję się rzadziej niż przeciętnie się żony widują, ale ten czas wspólny wykorzystujemy na maxa. Jeździmy do spa, na krótkie wypady za miasto, chodzimy na pizzę, piwo, na kolacje... a nie spędzamy cały weekend (czy każdy inny wolny czas) przed telewizorem. Znajdujemy dla siebie czas w tym szlaonym pędzie. I on też znajduje czas żeby bawić się z dziećmi. Bo ja to czasem mam ich dość smile Po roku z hakiem mogę śmiało powiedzieć, że jestem zadowolona z tej zmiany. Teraz tu jest moje miasto. A do Krakowa mam 320km, wydaje się duzo? Wcale nie! Jakieś 3 i pół godziny drogi samochodem. Od razu się wytłumaczę, że nie jestem piratem drogowym big_smile Ponad 200 km to autostada, a pozostałe to przeważnie krajówki i obwodnice.

Tobie radzę, nie patrzeć na łaskę teściowej aż zajmie się Twoim dzieckiem. Zorganizuj sobie tak czas, żeby nie musieć prosić jej o pomoc, jeśli wiesz że i tak odmówi. Nie masz swoich znajomych, ale zawsze możesz mieć nowych. Kup dziecku rower i pojeździjcie razem. Na placach zabaw też poznasz z pewnością inne mamy, pogadasz, rozerwiesz się. Ty musisz wyjść do ludzi, bo sami ludzie do Ciebie nie przyjdą. Życie z czterech ścianach doprowadzi Cię do jakiejś depresji. Może warto pomyśleć o pracy, dziecko w tym wieku można już dać do przedszkola. Przede wszystkim jednak musisz swojemu mężowi opowiedzieć o tym problemie.

9

Odp: mąż w delegacji a ja nie daje już rady

Jestem w kropce chcialabym coś zmienić w swoim życiu ale nie wiem od czego zacząć ogólnie to nie chce tu mieszkać chociaż mąż zrobił tu wszystko sam c.o. łazienkę pokój wszystko sam jest bardzo pracowity chce dla nas dobrze tyle że go nie ma cały tydzien a ja tu z dzieckiem sama nikt z jego rodziny nie odwiedza nas ja wiem że mnie nie muszą lubić jako synowej ale do wnusia mogliby zajrzeć mieszkamy w jednym podwórku teście pomagają swojej córce tylko jej dziecka pilnują cały dzień a później remontują mieszkanie jej i jej mężusiowi z którym jak się okazało pogodziła i teraz jak rodzice jej mieszkanie wyszykowali to i zięć pójdzie a tak to nawet palcem nie kiwnął a ja za blisko tego żyje wszystkiego oni się tu wspierają wszyscy tylko ja sama. Pochodzę z ubogiej wielodzietnej rodziny moja mama sama ma jeszcze 2dzieci w podstawówce więc mi nie jest już w stanie pomóc tym bardziej że mieszkam od niej 25km tu jest strasznie wszedzie daleko jeszcze ten mój synek taki alergik a ja potrzebuje być kobietą coś dla siebie zrobić chcialabym podjąć pracę jakąś ale mam tylko zawodowe wykształcenie ciężko o pracę i co z dzieckiem zrobię? najlepiej byłoby gdyby go ktoś pilnował na miejscu w domu... prawko mam samochód też chociaż tyle. Brak mi wsparcia męża mojego i mojej rodziny ja się tu duszę nie mamy tu z mężem nic odpisane nawet kawalka ziemi wszystko jest tesciow ja nie wiem dokąd to zmierza wszystko oni tu rządzą wszystko a ja czuje się jak 5koło u wozu... poradzicie coś dziewczyny co byscie zrobiły na moim miejscu bo ja tu głupieje normalnie wogole to dzięki za wszystkie posty i słowa wsparcia:*

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » mąż w delegacji a ja nie daje już rady

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026