Postanowiłam napisać Wam moją historię i być może pomóc Wam w tych trudnych momentach miłości na odległość, miłości z "internetu".Poznałam go jakieś 4 lata temu na internecie,rozmawialiśmy godzinami, dniami i nocami pisaliśmy maile, rozmawialiśmy na skypie...widzieliśmy się w kamerce,zawsze gdy go widziałam serce biło mi jak szalone,zakochałam się w nim.Przyleciał do PL pierwszy raz,pamiętam jak czekałam na niego i widziałam jak szedł z walizką...przywitał się dał mi buziaka..i od tamtej chwili czułam,że zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Pojechaliśmy razem na wakacje, spędziliśmy razem tydzień czasu, to były moje najpiękniejsze wakacje w życiu, czułam się jak w bajce,nie myślałam o tym co będzie,choć w głębi serca wiedziałam,że to nie ma szans by przetrwać,myślałam racjonalnie...on tam od paru lat ja studiowałam i nie chciałam wyjeżdzać z Polski.Zresztą miał tam dziewczynę,z która się rozstał przed wylotem do PL.Wakacje nasze szybko dobiegły końca,nadszedł moment rozstania,obydwoje nie mogliśmy się rozstać,płakaliśmy,żegnaliśmy się wciąż w końcu musiał isć...powiedział tylko..."kocham Cie mała"poleciał.Parę dni później napisał mi wiadomość,że spotkaliśmy się w nie właściwym czasie o nie właściwej porze,że gdybyśmy spotkali się pare lat wcześniej...było by inaczej,płakałam nie mogłam uwierzyć,że to koniec choć czułam,że tak będzie.I choć mineły cztery lata nie żałuję,że tak się stało nie żałuję żadnej wspólnej chwili spędzonej razem, dzięki niemu poznałam co to jest prawdziwa miłość i jak wielkie to jest uczucie.Możecie mi wierzyć lub nie ale wiem,że to była prawdziwa miłość choć nie z happy endem.Czasem ludzie choć kochają nie moga być razem i pogodziłam się z tym.Wierzę w to,że on również poczuł to samo co ja i choć jest dalej tam wiem,że o mnie nie zapomniał.Nie wiem czy drugi raz pakowałabym się w coś takiego,pewnie nie ale wiem jedno czasem warto zaryzykować może Wam się uda.
1 2012-10-02 14:31:32 Ostatnio edytowany przez slonkowroclaw (2012-10-02 17:50:33)
Podobne tematy
aha, a poszłaś z nim do łóżka w ciągu tego najpiękniejszego tygodnia? tak tylko pytam, bo po tych wszystkich historiach na tym forum trudno mi uwierzyć, że zerwał z dziewczyną przed wylotem do polski. Wygląda to raczej tak, jakby przyjechał na wakacje się zabawić...
Dla mnie zdecydowanie piękniejsza historia miłości była pokazana w filmie "Pamiętnik". Pomijam 90% filmu, kluczowe było dla mnie, że na starość mimo tego, że chorowała w taki właśnie dramatyczny sposób, on dalej przy niej był. To było piękne, to była piękna miłość.
Oglądałam film Pamiętnik to także jest mój jeden z ulubionych filmów.To nie była z jego strony zabawa,oczywiście pewnie tak myślał przylatując do Polski tylko,że wszystko inaczej się chyba potoczyło niż on chciał.Tak jak i mnie zaskoczyła go miłość od pierwszego wejrzenia,choć nie każdy w nią wierzy,ale ona istnieje.
słodko, ale nie odpowiedziałaś mi na pytanie?
Oczywiście, jestem dorosła i wcale tego nie żałuję :-)
Wierze w milość od pierwszego wejrzenia rozstałam sie po 36 latach małrzeństwa iteraz właśne jestem znim niczego nie żałuję czasem warto pomyśleć trochę o sobie i nie tkwić w jednej zakłamanej co nic już nas nie cieszy brak porozumienia a w domu żądzi alkohol pozdrawiam
|
Bogusia po 36 latach małżeństwa? To ile masz teraz lat?
A jeszcze jedno pytanie - "przyjechał do polski pierwszy raz", czy widzieliście się jeszcze kiedyś? ogólnie jak wyglądał wasz kontakt po tym "wspaniałym tygodniu"?
Od tamtego czasu sporo czasu mineło,ponad 4 lata każdy z nas ma swoje życie, swoją rodzinę ale mamy kontakt do tej pory czasem do siebie napiszemy, czy porozmawiamy na skypie.Generalnie chciałam tylko napisać,że czasem warto zaryzykować bo miłość przez internet także istnieje :-) choć nie zawsze kończy się szczęsliwie.
aha czyli polecasz wszystkim "zakochanym przez internet" kobietom, aby na pierwszy spotkaniu w realu poszły z facetem do łóżka naiwnie wierząc we wszystko co do tej pory pisał przez internet i nazywasz to wielką miłością. Ja też kiedyś byłem przez rok w związku na odległość i to nie był związek. Ludzie którzy piszą w tym dziale wiedzą o co chodzi. Gdy odległość jest spora (np. 500 km) i widujesz się z drugą osobą raz na 2 tygodnie albo rzadziej, to mimo pisania milionów smsów i codziennych rozmów przez internet to nie jest normalny związek. Drugiej osoby nie ma przy Tobie na codzień, nie możesz na nią liczyć, nie macie wspólnych zajęć, normalnych rozmów, spacerów... Taki facet/kobiet "od święta" to przekleństwo i cierpienie obu osób. Dla faceta to może być łatwiejsze, bo może mieć kilka innych kobiet na boku, imprezować i pić z kolegami, ale dla osób szukających czegoś stałego i kogoś ważnego - to koszmar.
11 2012-10-06 12:50:36 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-10-06 15:42:53)
Witaj Słonko. ![]()
(...) miał tam dziewczynę,z która się rozstał przed wylotem do PL.(...)
(...)żegnaliśmy się wciąż w końcu musiał isć...powiedział tylko..."kocham Cie mała"poleciał.Parę dni później napisał mi wiadomość,że spotkaliśmy się w nie właściwym czasie o nie właściwej porze,że gdybyśmy spotkali się pare lat wcześniej...było by inaczej,płakałam nie mogłam uwierzyć,że to koniec choć czułam,że tak będzie.I choć mineły cztery lata nie żałuję,że tak się stało nie żałuję żadnej wspólnej chwili spędzonej razem, dzięki niemu poznałam co to jest prawdziwa miłość i jak wielkie to jest uczucie.Możecie mi wierzyć lub nie ale wiem,że to była prawdziwa miłość choć nie z happy endem.Czasem ludzie choć kochają nie moga być razem i pogodziłam się z tym.Wierzę w to,że on również poczuł to samo co ja i choć jest dalej tam wiem,że o mnie nie zapomniał.
Powiem tak: facet zorganizował sobie wyjazdowy, zagraniczny wieczór kawalerski - jeżeli już nie był żonaty.
Wiesz o nim tyle, ile Ci sam powiedział.
Spędziliście uroczy tydzień, jak w bajce, ale bajka się skończyła i teraz żyjesz tylko wspomnieniami i to latami (już cztery).
Bo Ty się zakochałaś, a on pomimo wyjazdowych deklaracji "kocham Cię mała", po powrocie do rzeczywistości stwierdził, że to nie ten czas i nie to miejsce, aby zrezygnować z dotychczasowego życia i być z Tobą - zakładając, że jego słowa o kochaniu, były chociaż ciut prawdą.
Nie czarujmy się, gdyby kochał, to byłby z Tobą, jeżeli nie miał żadnych zobowiązań. Ty nie miałaś.
On miał, więc nie powinien aranżować spotkań z Tobą, jeżeli tak zrobił, to w wiadomym celu - przeżyć przygodę.
Oboje macie już swoje rodziny i nadal utrzymujecie kontakt.
Zastanawiam się, czy to nie burzy relacji w Twoim obecnym związku, bo jednak wracasz wspomnieniami...idealizujesz go...
O czym teraz rozmawiacie, wracacie do przeżytych chwil?
Wiesz, tak ogólnie mówiąc, to żal mi takich osób, budujących uczucie na ulotnych chwilach, momentach. Kiedy szybko okazuje się, że jeszcze tak naprawdę nic się nie zaczęło, a już się skończyło. Zawsze temu towarzyszą łzy...
Nie mówię tego złośliwie...ot, taka refleksja.
Serdecznie Cię pozdrawiam. ![]()
O tym można pisać i pisać nie uważam,że związek na odległość jest dobry bo nie jest.
nomoreagain, nie każdy związek na odległość skazany jest na klęskę.
żyworódka, a jakie to ma teraz znaczenie czy z jego strony była to miłość czy przygoda? minęło 4 lata! dziewczyna przeżyła cudowne chwile uniesienia (psychiczne i fizyczne), w ciążę nie zaszła, syfa nie złapała, psychiki też jej nie skrzywił. wiadomo, że łez pewnie litry wylała, ale ile teraz pięknych wspomnień...
tak tylko zagaję. poznałam mojego M. przez internet, odległość - niecałe 400km. przez 3,5 roku znaliśmy się wyłącznie on-line i telefonicznie, nie traktowaliśmy się jak parę, zakochanych czy cokolwiek... w ogóle nie przeszło mi przez myśl, że mogę zakochać się wirtualnie. spotkaliśmy się po tych 3,5 roku i nas trafiło. rok spotykaliśmy się na odległość, co tydzień, co dwa, trzy tyg... po roku on przeniósł się do miasta, w którym mieszkałam. po kolejnym roku zamieszkaliśmy razem...
2 tygodnie temu świętowaliśmy pierwszą rocznicę ślubu ![]()
póki co to miłość jest jedyną rzeczą, która mi w życiu wyszła. na polu kariery, pracy, mieszkaniowym, finansowym, towarzyskim leżę i kwiczę... za to męża mam cudnego ![]()
SlonkoWrocław - przeżyłaś piękne chwile, to nie ważne, że mogły być oparte na iluzji i kłamstwie. Ważne, że otrzymałaś coś niezapomnianego, co przyniosło Ci radość.
Gratuluję, bo nie każdy ma nawet 1 taki dzień, jak Ty miałaś tydzień.
15 2012-10-06 20:56:53 Ostatnio edytowany przez slonkowroclaw (2012-10-06 20:57:39)
Remi,właśnie o tym chciałam napisać,przeżyłam coś czego nie żałuję i choć był to tylko tydzień wspomnienia zostaną ze mną do końca :-)
Remi,właśnie o tym chciałam napisać,przeżyłam coś czego nie żałuję i choć był to tylko tydzień wspomnienia zostaną ze mną do końca :-)
Przynajmniej poznałaś się, jak reagujesz, jak odbierasz sytuację. Poza tym - znałaś go. Jeśli ktoś zna sporo czasu na necie i spotka się z tą osobą - to ją zna. Nie ma poczucia obawy i strachu przed takim kimś. Wszystko jest naturalne.
Witam. ![]()
nomoreagain, nie każdy związek na odległość skazany jest na klęskę.
Nie każdy związek na odległość kończy się heppy endem.
Fajnie, że Twój zakończył się ślubem. Masz istotnie powód do radości i dobrze, że się tą wiadomością podzieliłaś. Gratuluję.
żyworódka, a jakie to ma teraz znaczenie czy z jego strony była to miłość czy przygoda? minęło 4 lata! dziewczyna przeżyła cudowne chwile uniesienia (psychiczne i fizyczne), w ciążę nie zaszła, syfa nie złapała, psychiki też jej nie skrzywił. wiadomo, że łez pewnie litry wylała, ale ile teraz pięknych wspomnień...
To nie jest moja historia, więc podchodzę do niej bez tych emocji i uniesień, które autorce towarzyszą we wspomnieniach.
Moja ocena faktów, z pewnością nie wpłynie na ich zmianę. Zawsze będą one tylko takie, jakie będzie chciała je zachować w swojej pamięci.
O ciąży nie pisała, o chorobie też nie, ale ślad w psychice mógł pozostać, bo bardzo przeżyła odtrącenie. Kontaktują się nadal... dlatego pytałam:
Zastanawiam się, czy to nie burzy relacji w Twoim obecnym związku, bo jednak wracasz wspomnieniami...idealizujesz go...
O czym teraz rozmawiacie, wracacie do przeżytych chwil?
Ale odpowiedzi brak. Zatem odwołuję pytanie, może lepiej jak będzie niedopowiedziane...
![]()
Pozdrawiam.
Wiele dyskusji się kończy tym, czy miłość na odległość to dobre rozwiązanie. Mówiąc za siebie stwierdzam, że czasem tak, a czasem nie. Kiedyś zaprzepaściłam piękny związek z powodu pracy. Teraz też z moim TŻ mamy różnie, a odległości, które nas dzielą, jak wyjadę do pracy są spore. Ale nie żałuję że z nim jestem.
Nie wiem czy drugi raz pakowałabym się w coś takiego,pewnie nie ale wiem jedno czasem warto zaryzykować może Wam się uda.
Witam, ja zaryzykowałam. Co prawda nie jest to miłość z internetu , a z "komórki".
Wymyślałam numery i tak trafiłam na swojego chłopaka.
Pisaliśmy ze sobą około rok. W naszej korespondencji była co prawda przerwa, ponieważ poznałam chłopaka z okolic, zauroczyłam się i stwierdziłam, że jest to bardziej realne, niż znajomość z chłopakiem, który mieszka ponad 400 km ode mnie. "Związek" się rozpadł, zostałam zraniona.
W czasie tej przerwy, gdzieś w mojej głowie był nadal On.
Pewne okoliczności sprawiły, że znowu się do mnie odezwał.
Po trzech miesiącach spotkaliśmy się. Dziś jesteśmy parą 3 lata, dalej na odległość, ale w przeciągu 2 lat się to zmieni. Wiem, że myśli o oświadczynach.
Poza tym moja mama Go bardzo lubi, dziadek liczy się z Jego zdaniem, a babcia świata poza Nim nie widzi. To również było dla mnie ważne. Ponieważ gdy zapraszałam chłopaka z okolic do domu, to żaden z członków mojej rodziny nie traktował go "przyszłościowo", a mojego ukochanego bardzo szybko zaczęli traktować jako kogoś, kto będzie należał do rodziny.
Slonkowroclaw - przeżyłaś cudowny tydzień, bardzo fajnie. Wspomnienia na pewno zostaną na całe życie. Jednak moim zdaniem to nie była prawdziwa miłość? Ja wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, czemu nie. Jednak Wy "tylko" pisaliście ze sobą i rozmawialiście, budując związek tylko na tym. Później przyszedł ten tydzień, było super, jednak na tym się skończyło. Jakby to była prawdziwa miłość, to nie skończyłoby się w ten sposób. Ja nie negują związków przez internet, sama poznałam swojego obecnego faceta przez mydwoje, więc wiem o czym mówisz:) Jednak dla mnie te pierwsze rozmowy przez internet czy skype były bardzo istotne i bardzo miłe, jednak prawdziwy związek zaczęliśmy tworzyć dopiero podczas spotkań na żywo. Nie było łatwo między nami, bo odległość stanowiła przeszkodę, jednak przetrwaliśmy to i ta prawdziwa miłość przetrwała:)
A pisałaś, że teraz macie już swoje rodziny itp. Jesteś szczęśliwa? Rozumiem, że masz już kogoś. Wspominać czasem można, ale pamiętaj, żeby nie przesadzać, bo z perspektywy czasu ten tydzień pewnie jeszcze bardziej idealizujesz. Nie oczekuj, że każdy tydzień z Twoim obecnym będzie taki sam:)
Dziewczyny a może polecicie jakiś naprawde fajny portal randkowy na którym warto jest się zarejestrować ? Ale taki poważny.