Czy uważacie, że to niestosowne? Powiem tylko, że nie ja zaczęłam. Oboje jesteśmy wolni, oboje w innych działach i iskrzy między nami jak .... hmm...;) Tylko często myślę, co będzie dalej. A jeżeli kiedyś będziemy razem (w pracy współpracujemy od czasu do czasu), a to widać, bo gadają... Nic nie robimy, ale czasem wystarczy spojrzenie. U nas pracują małżeństwa, często w tym samym dziale, ale coś mnie blokuje. Czy ktoś z was był w takiej sytuacji? Chętnie poczytam fajne historie, których początek nastąpił w miejscu pracy;) Ciągle o nim myślę, a nie tak dawno rozpaczałam po rozpadzie mojego kilku letniego związku. Z dnia na dzień zapomniałam o wszystkim- źle ze mną;)
Podobne tematy
Myślę, że jeżeli oboje jesteście wolni, to nie w tym nic złego. Wiele par, które znam poznało się w pracy i są razem szczęśliwi. Nic innego nie mogę Tobie doradzić jak: działaj kochana, działaj
.
Z dnia na dzień zapomniałam o wszystkim- źle ze mną;)
Witaj, bardzo ciekawe podsumowanie
Mam nadzieję, że to było powiedziane ironicznie. Skoro nie rozpamiętujesz już przeszłości, to jak najbardziej dobrze z Tobą. Jesteście oboje wolni ? - znakomicie. Trzymam kciuki za rozwój sytuacji ![]()
Ja zwiazalam sie z moim przelozonym oczywiscie byly krzywe spojzenia wobec innych pracownikow ale mnie lub nas to nie obchodzlo! Zwiazek trwal pol roku ja go zakonczylam stwierdzilam, ze nie mialo to przyszlosci ale nasz problem raczej polegal na tym ze to byla bariera jezykowa i chcec ze ja wroce do Polski. Ale jesli jestescie szczesliwi to nie widze przeciwskazan ![]()
smutna123 napisał/a:Z dnia na dzień zapomniałam o wszystkim- źle ze mną;)
Witaj, bardzo ciekawe podsumowanie
Mam nadzieję, że to było powiedziane ironicznie. Skoro nie rozpamiętujesz już przeszłości, to jak najbardziej dobrze z Tobą. Jesteście oboje wolni ? - znakomicie. Trzymam kciuki za rozwój sytuacji
Źle ze mną, bo nastawiłam się na rozpamiętywanie miesiącami mojej jedynej jak dotąd miłości, która się rozpadła, bo mój facet wybrał sobie młodszą, a ty szybko zapomniałam, gdy tylko poznałam jego... W sumie, gdy go zobaczyłam po raz pierwszy, pomyślałam: przystojny! Przy każdej kolejne sprawie służbowej, znalazł się czas na temat odbiegający i tak od sprawy do sprawy... jakieś tam niechcące dotyki, niby tak przypadkiem;)
6 2011-07-11 22:39:45 Ostatnio edytowany przez germanka (2011-07-11 22:55:10)
Smutna w tym nie jest nic złego, że zapomniałaś. Mnie myśl o pierwszej i jedynej miłości prześladowała 2 lata i mimo, iż wiem, ze dobrze się stało że nie jesteśmy razem, pierwszy rok zastanawiałam się czy może nie wrócić. A to tylko dlatego, że to był ten pierwszy facet, taki sentyment, bardzo mi to zaszkodziło, bo nie mogłam w nic nowego się zaangażować.Także cieszę się, że u Ciebie sytuacja wygląda lepiej. Tylko trochę tego nie zauważasz. Poza tym Twój ex nie jest wart tego rozpamiętywania! A myślę, że ten flirt w pracy to nic złego, to podsyca atmosferę, oczywiście pozytywnie, a zawsze można się umówić po pracy. Nie bój się wyzwolić od przeszłości, zacząć czegoś nowego... Zasługujesz na szczęście, na zainteresowanie, zwłaszcza po tym co przeszłaś.
Smutna to ja Ci opowiem dwie historie, akurat od mojej mamy z pracy :
1. Pan prezes firmy który miał narzeczoną, wyznaczony termin ślubu z piękną i inteligentną narzeczoną- zakochał się w pracownicy od pierwszego wejrzenia. Zaręczyny odwołane, znalazł sobie inną.
2. Informatyk flirtował z pracownicą, oczywiście cała firma o tym gadała bo on chodził zakochany i odwoził ją do pracy, problem zaczął się na imprezie firmowej, na której ona tańczyła dość "erotycznie" z każdym z kolegów z pracy, do niektórych wręcz się dostawiała. Minus taki, że oficjalnie w związku nie byli, więc dziewczyna stwierdziła, że może robić co chce.
smutna123 mialam podobnie,tzn kilka dni po zerwaniu z chlopakiem, z ktorym bylam rok wpadl mi nagle w oko nowy kolega z pracy i sie zaczelo. Tez zapomnialam o bylym od razu.
Z chlopakiem z pracy nic nie wyszlo , ale to nie wina pracy , tylko czego innego.
Nie bylo tak zle , tylko faktycznie glupio troche tak flirtowac w pracy , mimo , ze u mnie bylo wiele par,to bylo raczej zycie studenckie , a nie praca
.
Teraz jak tak sobie pomysle , to nie chcialabym byc w takiej sytuacji.
Moja znajoma poznala chlopaka rowniez w pracy i sa razem juz chyba kilka lat.
Dziękuje wszystkim za zaprezentowanie swojego zdania. Mam nadzieje, że to nie koniec dyskusji;) Generalnie dawno nie była zauroczona, kilka lat w związku, który myślałam (byłam prawie pewna), że zakończy się ślubem. A teraz mam tyle energii i to dziwne uczucie... już zapomniałam co to, zapomniałam co to randka etc. Jest to dla mnie nowa całkiem sytuacja! W sumie nie podchodzę do tego poważnie, bo różnie może być. Staram się cieszyć chwilą, bo być może to nic poważnego i minie. Czas pokaże, jak się sytuacja rozwinie, nie ma co gdybać!
Klapa... Nic więcej.
Co sie stalo?
Co sie stalo?
Po prostu nie tego oczekiwałam. Po dłuższych rozmowach inicjowanych przeze mnie, które nie przynosiły żadnych efektów, doszłam do wniosku, że nie mam po co dalej w to wchodzić.
Jeszcze się zaangażuje bardziej i potem nastąpi rozczarowanie albo, co gorsza, akceptacja tego, co wcześniej uważałam za nie do zaakceptowania.