Oboje mamy rodziny.
Zanim wylejecie na mnie pomyje - do niczego między nami nie doszło i pewnie nie dojdzie. Szukam miejsca, w którym będę mogła się wygadać, wiem też, że jest tutaj mnóstwo takich historii. Czytam je, może trochę ku przestrodze.
Ale do rzeczy.
R. przyszedł do mojej firmy ponad rok temu. Jak tylko go poznałam, wiedziałam, że coś między nami będzie. Właściwie to nie wiem sama dlaczego. Nie jest jakoś specjalnie w moim typie, nie szukałam też (nadal nie szukam) nikogo na boku.
On jednak od samego początku zaczął mnie komplementować. Mówił, że jestem piękna (tak niby mimochodem, półsłówkami, jednak słyszałam). Dotknął kiedyś (niby przypadkiem) mojej stopy. Zawsze gdy się widzimy szuka kontaktu ze mną, jakby zależało mu na atencji z mojej strony. Dużo rozmawiamy. Opowiada mi o swojej żonie, dziecku.
Kiedyś wspomniałam, że uwielbiam mężczyzn z zarostem. On, jako że miał kiedyś zapuszczoną brodę (w przeszłości, gdy jeszcze się nie znaliśmy), powiedział, że myślał, żeby znowu zapuścić zarost. No i proszę, faktycznie znowu chodzi w brodzie. Może to jednak przypadek...
Zdarza mu się czerwienić przy mnie. Ostatnio, przed pracą spotkaliśmy się przypadkiem na ulicy. Zaprosił mnie na kawę. Powiedziałam, że chyba nie mamy na nią czasu, on jednak nalegał. Poszłam. Kupił mi tę kawę, gdy ją od niego brałam, nasze palce zetknęły się... Później, tego samego dnia, stanął przy mnie tak nieprzyzwoicie blisko. Nasze nogi się ze sobą stykały, a on tak stał niewzruszony, a ja nie potrafiłam się odsunąć od niego... Uprzedzając pytanie - nie, zupełnie nie musiał tak stawać. Było dużo miejsca wokół.
Patrzymy na siebie często, za często.
Na szczęście nie pracujemy codziennie ze sobą, miewamy różne zmiany. Teraz przez lockdown zupełnie się nie widywaliśmy. Tęskniłam za nim, nie przeszło mi.
Chyba się w nim zakochałam. Nie mogę przestać o nim myśleć. Zastanawiam się, czy on też o mnie myśli...
Źle mi z tym wszystkim, a jednak zastanawiam się, co by było gdyby...