Flirt w pracy- zauroczenie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Flirt w pracy- zauroczenie

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 222 ]

Temat: Flirt w pracy- zauroczenie

Nie wiem nawet od czego zacząć. Może od początku. Nie mam osoby z którą mogłabym i z którą chciałabym o tym porozmawiać. Od kilku lat jestem w związku, co prawda nie jesteśmy po ślubie, ale planujemy go w przyszłym roku. Budujemy razem nową przyszłość i nowy dom. Łączy nas wiele. Uczucie, wspólne zainteresowania, podobne charaktery a także już zobowiązania, w tym finansowe. Jesteśmy dla siebie jak najlepsi przyjaciele, ale i najlepsi kochankowie. Mój narzeczony jest osobą na której zależy mi najbardziej na świecie. Za nic nie chciałabym go stracić. Zdarzają się oczywiście zgrzyty. Jak wszędzie. Kłóciły się, krzyczymy, ostatnio może częściej. Po pracy marzymy tylko o odpoczynku, niestety ostatnio każdy z nas ma na myśli inną jego formę. Przez to mamy mniej czasu dla siebie. Ale to nie tłumaczy tego co dzieje się u mnie. 

Zmieniłam nie dawno pracę, nie jest to praca marzeń, ale wychodzę z założenia że jeżeli panuje fajna atmosfera i przyjaźni ludzie to nawet ta beznadziejna robota może stać się przyjemniejsza. Początki nie były łatwe, nie zbyt szybko zawieram nowe znajomości, ale po paru miesiącach jestem już oswojona i w pracy czuję się jak w domu. Spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Pojawił się ON. Zmienił oddział i tak został u nas kierownikiem, nie moim bezpośrednim jednak nasze działy ze sobą współpracują. Na początku była to czysta sympatia i współpraca. On zauważył że jestem osobą której może zaufać i która w pracy daje z siebie maksimum, ja zauważyłam że jest wymagający jednak bardzo dobrze traktuje swoich ludzi. Po prostu się polubiliśmy. Jednak zaczyna przybierać to coraz bardziej inną formę. Kilka razy usłyszałam że ładnie wyglądam, że dobrze się ze mną pracuje, że ma do mnie zaufanie. Później dowiedziałam się że stara się przekonać managera żebym przeszła do jego działu, na razie jeszcze do tego nie doszło ale myślę że to kwestia kilku tygodni. Nie widujemy się codziennie jednak dość często. Ma żonę i syna jednak nic nie wiem na ich temat bo mało o nich mówi. Gdy jesteśmy sami bez świadków zaczyna ze mną flirtować. Wszystko w granicach przyzwoitości, bardziej w formie żartu, jednak można co nie co przeczytać między wierszami. Ma dobry kontakt ze wszystkimi w pracy, jednak widać że to ja mam u niego specjalne względy. Coraz trudniej mu się pohamować, niby to w formie żartów, ale da się wyczuć jakąś chemię. Co gorsza ciągle o nim myślę. Nie straszne mi są nadgodziny, mogłabym nie wychodzić z pracy. Nikt nigdy nie doceniał mnie tak jak on i nie sprawiał tyle przyjemności.

Przez całe życie nie słyszałam zbyt wielu komplementów, nawet od własnego narzeczonego. Po pracy też mamy kontakt, nigdy sie widzieliśmy się poza pracą, jednak dzwonimy do siebie w sprawach służbowych-tak jakbyśmy oboje potrzebowali kontaktu poza pracą. Nie wiem co się ze mną dzieje, czuję się zauroczona jak nastolatka, życie cieszy mnie jak nigdy, lubię swoją pracę, lubię ludzi, chcę się podobać i ładnie wyglądać. Narzeczony wie że mam "fajnego kierownika" ale nie wie jak bardzo dobrze się z nim dogaduję. Mam wyrzuty sumienia. Ja na pewno byłabym zazdrosna o jego koleżankę z pracy. Dlatego nic nie daję po sobie poznać. Chociaż wcześniej nie chętnie szłam do pracy, byłam ciągle zmęczona. Teraz jestem naprawdę szczęśliwa, w pracy daję z siebie jeszcze więcej by on to docenił. Tylko jak długo to może trwać. Zbyt często myślę o nim, myślę że on o mnie też. Wcześniej myśleliśmy z narzeczonym o dziecku, teraz sobie tego nie wyobrażam, mogłabym spędzać w pracy całą dobę gdy tylko on jest. Boję się tego do czego doprowadzi mnie moje myślenie. Na razie nic więcej się nie wydarzyło, ale coś wisi w powietrzu. Chciałabym to przerwać ale z drugiej strony wcale bym nie chciała bo uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Nie wiem co robić.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Nie wchodź w żadne rozmanse bo to bardzo źle się kończy w pracy, tym bardziej ze ma żonę i dziecko, bo tylko sobie kłopotów narobisz, ogranicz z nim kontakt tylko do tematów służbowych. Bo te wasze potajemne pogawędki do niczego dobrego nie prowadzą

3

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Nie wiem nawet od czego zacząć. Może od początku. Nie mam osoby z którą mogłabym i z którą chciałabym o tym porozmawiać. Od kilku lat jestem w związku, co prawda nie jesteśmy po ślubie, ale planujemy go w przyszłym roku. Budujemy razem nową przyszłość i nowy dom. Łączy nas wiele. Uczucie, wspólne zainteresowania, podobne charaktery a także już zobowiązania, w tym finansowe. Jesteśmy dla siebie jak najlepsi przyjaciele, ale i najlepsi kochankowie. Mój narzeczony jest osobą na której zależy mi najbardziej na świecie. Za nic nie chciałabym go stracić. Zdarzają się oczywiście zgrzyty. Jak wszędzie. Kłóciły się, krzyczymy, ostatnio może częściej. Po pracy marzymy tylko o odpoczynku, niestety ostatnio każdy z nas ma na myśli inną jego formę. Przez to mamy mniej czasu dla siebie. Ale to nie tłumaczy tego co dzieje się u mnie. 

Zmieniłam nie dawno pracę, nie jest to praca marzeń, ale wychodzę z założenia że jeżeli panuje fajna atmosfera i przyjaźni ludzie to nawet ta beznadziejna robota może stać się przyjemniejsza. Początki nie były łatwe, nie zbyt szybko zawieram nowe znajomości, ale po paru miesiącach jestem już oswojona i w pracy czuję się jak w domu. Spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Pojawił się ON. Zmienił oddział i tak został u nas kierownikiem, nie moim bezpośrednim jednak nasze działy ze sobą współpracują. Na początku była to czysta sympatia i współpraca. On zauważył że jestem osobą której może zaufać i która w pracy daje z siebie maksimum, ja zauważyłam że jest wymagający jednak bardzo dobrze traktuje swoich ludzi. Po prostu się polubiliśmy. Jednak zaczyna przybierać to coraz bardziej inną formę. Kilka razy usłyszałam że ładnie wyglądam, że dobrze się ze mną pracuje, że ma do mnie zaufanie. Później dowiedziałam się że stara się przekonać managera żebym przeszła do jego działu, na razie jeszcze do tego nie doszło ale myślę że to kwestia kilku tygodni. Nie widujemy się codziennie jednak dość często. Ma żonę i syna jednak nic nie wiem na ich temat bo mało o nich mówi. Gdy jesteśmy sami bez świadków zaczyna ze mną flirtować. Wszystko w granicach przyzwoitości, bardziej w formie żartu, jednak można co nie co przeczytać między wierszami. Ma dobry kontakt ze wszystkimi w pracy, jednak widać że to ja mam u niego specjalne względy. Coraz trudniej mu się pohamować, niby to w formie żartów, ale da się wyczuć jakąś chemię. Co gorsza ciągle o nim myślę. Nie straszne mi są nadgodziny, mogłabym nie wychodzić z pracy. Nikt nigdy nie doceniał mnie tak jak on i nie sprawiał tyle przyjemności.

Przez całe życie nie słyszałam zbyt wielu komplementów, nawet od własnego narzeczonego. Po pracy też mamy kontakt, nigdy sie widzieliśmy się poza pracą, jednak dzwonimy do siebie w sprawach służbowych-tak jakbyśmy oboje potrzebowali kontaktu poza pracą. Nie wiem co się ze mną dzieje, czuję się zauroczona jak nastolatka, życie cieszy mnie jak nigdy, lubię swoją pracę, lubię ludzi, chcę się podobać i ładnie wyglądać. Narzeczony wie że mam "fajnego kierownika" ale nie wie jak bardzo dobrze się z nim dogaduję. Mam wyrzuty sumienia. Ja na pewno byłabym zazdrosna o jego koleżankę z pracy. Dlatego nic nie daję po sobie poznać. Chociaż wcześniej nie chętnie szłam do pracy, byłam ciągle zmęczona. Teraz jestem naprawdę szczęśliwa, w pracy daję z siebie jeszcze więcej by on to docenił. Tylko jak długo to może trwać. Zbyt często myślę o nim, myślę że on o mnie też. Wcześniej myśleliśmy z narzeczonym o dziecku, teraz sobie tego nie wyobrażam, mogłabym spędzać w pracy całą dobę gdy tylko on jest. Boję się tego do czego doprowadzi mnie moje myślenie. Na razie nic więcej się nie wydarzyło, ale coś wisi w powietrzu. Chciałabym to przerwać ale z drugiej strony wcale bym nie chciała bo uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Nie wiem co robić.

Dylemat trzylatka: mieć ciasto i zjeść ciastko.

4

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Wielokropek napisał/a:

Dylemat trzylatka: mieć ciasto i zjeść ciastko.

Może i tak, ale bardziej mi to wygląda na twórczość znanego trolla big_smile

5

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Zawsze, gdy romans na tle osnuty, to podejrzewam. smile

6

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Nie wiem co robić.

Przestać się nakręcać.

7

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
summerka88 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Dylemat trzylatka: mieć ciasto i zjeść ciastko.

Może i tak, ale bardziej mi to wygląda na twórczość znanego trolla big_smile

Jestem tu nowa, pierwszy raz założyłam konto, po prostu musiałam napisać co leży mi na sercu sad

8 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-04-05 19:55:03)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Wielokropek napisał/a:

Zawsze, gdy romans na tle osnuty, to podejrzewam. smile

Tak, tak. A jeszcze tu mamy budowanie napięcia, bo ona bidulka jeszcze nie wie... big_smile czyli zachęca do zaangażowania w tłumaczenie jej jakie to bez sensu itd. Przerabiany wielokrotnie schemat trolli w tym i sąsiednim dziale.

9

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

(...) Nie wiem co robić.

Puść się. Raz się żyje.

10

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Cóż, myślałam że to forum jest trochę inne, ja wiem?bardziej profesjonalne. Widać się pomyliłam. Do trolla mi daleko ponieważ raczej na żadnym forum się nie udzielam, może jakieś 5 lat temu coś gdzieś pisałam. Miałam nadzieję poznać opinię osób które miały podobną sytuację, życie czasem pisze podobne scenariusze. W głębi duszy myślę że powinniśmy to urwać, jednak nie ukrywam że to...przyjemne. Miło jest się komuś podobać, to taka odskocznia od codzienności. Nie wiem jak mam to wytłumaczyć. Po prostu dobrze się czuję w jego towarzystwie,  zastanawiam się czym mnie znów zaskoczy, itd. Zdaję sobie sprawę że mogę brzmieć jak trajkotająca nastolatka, jednak blisko mi już do 30tki.

11

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Hmm watek idealny by doradzila w nim... big_smile Zbieg okolicznosci?

12

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

A wiec brnij w to dalej, a potem płacz ze on nie zostawił dla Ciebie żony a przecież tak obiecywał albo jak zostaniesz sama w ciąży, jak twój facet dowie się ze robisz mu rogi. Brawo Ty. Mało tu podobnych tematów do twojego. Nie rozumiem dlaczego niektóre kobiety są tak naiwne

13

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
feniks35 napisał/a:

Hmm watek idealny by doradzila w nim... big_smile Zbieg okolicznosci?

Nie sądzę, że to zbieg okoliczności.
Obawiam, się, że ta, której imnienia lepiej nie wymawiać, potrzebiwała gruntu do dalszej autoprezentacji i wynurzeń big_smile

14

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
summerka88 napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Hmm watek idealny by doradzila w nim... big_smile Zbieg okolicznosci?

Nie sądzę, że to zbieg okoliczności.
Obawiam, się, że ta, której imnienia lepiej nie wymawiać, potrzebiwała gruntu do dalszej autoprezentacji i wynurzeń big_smile

Tez tak uwazam wink

15

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Seks w pracy powinien być platny. Romans w godzinach pracy w końcu.
Tak naszła mnie refleksja.
A tak poważnie to pamiętaj: karma zawsze wraca. żartowałam big_smile
Poważnie mówi się, że stres zabija, że wywołuje choroby. Ale to nie stres to smutek zabija. Romans to smutek. Ja żałuję.
ŻARTOWAŁAM smile))

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

corpo nowela ...  widziałem już taki cyrk i przeważnie nie kończy się dobrze , chcesz popsuć swoje życie i twojego faceta proszę bardzo. tam jest dziecko któremu odbierzesz ojca, poza tym jeśli facet zostawił raz to zrobi to ponownie, jak pojawi się nowa młoda i sympatyczna.
naiwność jest w modzie

Pozdro

17

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Wiadomo jak się skończy ta historia. Zdradzi narzeczonego, bądź po prostu zostawi go na rzecz "zauroczenia", które prędzej lub później minie. Aktualny narzeczony wymarze sobie autorkę z pamięci, zacznie układać życie na nowo. Powstanie wówczas nowy temat od autorki pt. "jak go odzyskać", albo "zachowałam się źle" - czy coś w tym kierunku.

Współczuję jedynie partnerowi.. Ta cała sytuacja podchodzi już pod zdradę emocjonalną, może jeszcze nie w pełni, ale nadchodzi wielkimi krokami.

To tak w skrócie jak skończy się historia, jeśli autorka będzie bierna na sytuację.

18

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
aloizy napisał/a:

Wiadomo jak się skończy ta historia. Zdradzi narzeczonego, bądź po prostu zostawi go na rzecz "zauroczenia", które prędzej lub później minie. Aktualny narzeczony wymarze sobie autorkę z pamięci, zacznie układać życie na nowo. Powstanie wówczas nowy temat od autorki pt. "jak go odzyskać", albo "zachowałam się źle" - czy coś w tym kierunku.

Współczuję jedynie partnerowi.. Ta cała sytuacja podchodzi już pod zdradę emocjonalną, może jeszcze nie w pełni, ale nadchodzi wielkimi krokami.

To tak w skrócie jak skończy się historia, jeśli autorka będzie bierna na sytuację.

Dość dobitnie powiedziane. To czarny scenariusz ale zdaję sobie sprawę że powszechny. Zastanawia mnie gdzie jest ta "granica". Na razie traktujemy to jak żarty, czy możliwe żeby tak zostało? Jestem osobą , jakby to powiedzieć, skłonną do rozmyślań, dużo się dzieje w mojej głowie, mniej już w czynach. Może jeśli swoich myśli nie wypuszczę i zostaną w mojej głowie, będzie ok. Wkońcu nie można kogoś karać za to co myśli prawda?

Gdybym zdradziła, nie spojrzałabym już w lustro na siebie samą.

Szykuje się impreza firmowa. Nie idę.

19 Ostatnio edytowany przez senszyciax3 (2017-04-05 22:12:32)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Jeśli wyznaczysz granice skończy się na zartach, nie kontaktu się z nim poza pracą, i staraj się w pracy tylko o tym z nim rozmawiać inaczej czarno to widzę. Połowa społeczeństwa mówi ze jak zdradzi to nie spojrzy w lustro standardowa spiewka. Skup się na twoim życiu i narzeczonego.

20

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Daj mu to co chce jak najszybciej, bo szkoda czasu na te nudne umizgi.

21

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Na razie traktujemy to jak żarty, czy możliwe żeby tak zostało?

A dlaczego miałoby nie być możliwe? Ktoś Cię pozbawił wolnej woli albo świadomości tego, co robisz? Jest Was dwoje, obydwoje macie wpływ na to, co będzie działo się dalej i w jakim kierunku ta znajomość się potoczy. Tak, tak, od Ciebie także.

22 Ostatnio edytowany przez josz (2017-04-05 23:35:47)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

. Zastanawia mnie gdzie jest ta "granica". Na razie traktujemy to jak żarty, czy możliwe żeby tak zostało?

"Ta granica" już została przekroczona, pojawiły sie osławione motylki i nie bacząc na nic (co tam narzeczony i jego rodzina) brniesz w to dalej, bezrefleksyjnie, dla własnej przyjemności, a potem będzie płacz i zgrzytanie zębów, oraz próby wybielania się ("chcielismy to zkończyc, ale nie mogliśmy") - żałosne.
"...czy możliwe żeby tak zostało?" Czy cokolwiek od Ciebie zależy?
Oszukujesz się, że nie, chociażby to przeniesienie do jego działu, on się o to stara, a Ty niczym bezwolna kukła godzisz sie na to, czy może po prostu tego chcesz?

23

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Pamiętaj że z narzeczonym łączy Cię kredyt.Wiec w pracy to lepiej pracuj...a nie romansuj.

24

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
feniks35 napisał/a:
summerka88 napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Hmm watek idealny by doradzila w nim... big_smile Zbieg okolicznosci?

Nie sądzę, że to zbieg okoliczności.
Obawiam, się, że ta, której imnienia lepiej nie wymawiać, potrzebiwała gruntu do dalszej autoprezentacji i wynurzeń big_smile

Tez tak uwazam wink

Dokładnie. Stara gwiazda z lekko podrasowanym starym przedstawieniem lol

25

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Ojoj, Roxann, dajże spokój.

26

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Granice już przekroczylas
Facet tkwi w Twojej głowie, ciagle o nim myślisz, utrzymujesz kontakt poza praca.
Nie postawiłaś granicy tych kontaktów ani co do czasu (godziny pracy) ani co do tematyki (wyłącznie zawodowe).
Skoro pozwoliłaś na kontaktu poza godzinami pracy - to facet atakuje , skoro nie ucięłas jego komentarzy poza zawodowych - to facet atakuje . A Tobie coraz trudniej żyć bez tego kontaktu i bez tych rozmów .

Kwestia przejście od słów do czynów to kwestia czasu.
Przecież wszystko zaczyna się w głowie .

Nie tacy herosi mówili "ja NIGDY !"
A potem szukali naiwnie jakiegoś samousprawiedliwiacza smile

27 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-04-06 13:29:56)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Gdy jesteśmy sami bez świadków zaczyna ze mną flirtować.

A Ty wtedy co robisz?

ingridiesh napisał/a:

Nie straszne mi są nadgodziny, mogłabym nie wychodzić z pracy. Nikt nigdy nie doceniał mnie tak jak on i nie sprawiał tyle przyjemności.

Komplementy od kogoś, komu się podobasz, kto coś próbuje sprowokować, nie są tą formą docenienia, o której myślisz. Rozumiesz? Nie przeginaj pały i się zdecyduj czy chcesz być z kimś z kim jesteś zaręczona. Weź też pod uwagę, że ten lowelas jest nieuczciwy do własnego dziecka i kobiety. Myślisz, że jej nie prawił komplementów?

ingridiesh napisał/a:

Narzeczony wie że mam "fajnego kierownika" ale nie wie jak bardzo dobrze się z nim dogaduję. Mam wyrzuty sumienia. Ja na pewno byłabym zazdrosna o jego koleżankę z pracy. Dlatego nic nie daję po sobie poznać.

Tutaj nie chodzi żebyś nie dała po sobie poznać, ale żebyś tego nie robiła.

ingridiesh napisał/a:

Chociaż wcześniej nie chętnie szłam do pracy, byłam ciągle zmęczona. Teraz jestem naprawdę szczęśliwa, w pracy daję z siebie jeszcze więcej by on to docenił. Tylko jak długo to może trwać. Zbyt często myślę o nim, myślę że on o mnie też. Wcześniej myśleliśmy z narzeczonym o dziecku, teraz sobie tego nie wyobrażam, mogłabym spędzać w pracy całą dobę gdy tylko on jest. Boję się tego do czego doprowadzi mnie moje myślenie. Na razie nic więcej się nie wydarzyło, ale coś wisi w powietrzu. Chciałabym to przerwać ale z drugiej strony wcale bym nie chciała bo uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Nie wiem co robić.

Zauroczenie, a trwa, bo na to pozwalasz, a jemu na pewne formy tego co się dzieję zezwalasz. Jakbyś oceniła taką osobę, patrząc z boku? Zaręczona, a szef mający rodzinę? Już pomijając, że to nieprofesjonalne.

ingridiesh napisał/a:

W głębi duszy myślę że powinniśmy to urwać, jednak nie ukrywam że to...przyjemne. Miło jest się komuś podobać, to taka odskocznia od codzienności. Nie wiem jak mam to wytłumaczyć. Po prostu dobrze się czuję w jego towarzystwie,  zastanawiam się czym mnie znów zaskoczy, itd. Zdaję sobie sprawę że mogę brzmieć jak trajkotająca nastolatka, jednak blisko mi już do 30tki.

To nie głębia duszy. To konflikt w Twojej głowie, między tym co słuszne, a tym co wprowadza Ciebie w przyjemny stan. To takie sięganie po słodycze odchudzającej się panny. No widzisz, a dorosłość to nie tylko przyjemności to też branie odpowiedzialności za to co się robi, wybieganie w przyszłość. Powinnaś też zastanowić się nad konsekwencjami. Tym, że oszukujesz osobę, z którą planowałaś przyszłość.

28

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

On też próbuje z tym walczyć, czasem sami mówi "powinienem przestać bo ludzie zaczną plotkować". Więc nie jest to do końca tak. Oboje jesteśmy ciągle uśmiechnięci,więc  tym trochę tuszujemy sytuację. Na pewno można zauważyć że lubimy ze sobą rozmawiać, ale nie jest tak że spędzamy razem przerwy czy kryjemy się gdzieś w zakamarkach. Nie wiem co będzie jak zacznę pracować bezpośrednio u niego, nie ukrywam że jednak chciałabym, ale to jest spowodowane tym że nasza współpraca jest bardzo dobra, na zasadzie ja zrobię coś dla niego, a później on mi pomoże w czymś innym- po prostu wtedy praca idzie trzy razy szybciej i cztery razy lepiej (nie jest to korporacja, jednak nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów bo branża jest dość wąska). Po waszych odpowiedziach doszłam do wniosku że przy następnej takiej sytuacji powiem mu że mój narzeczony nie był by zadowolony że ktoś mówi mi takie rzeczy. Nie chcę zepsuć naszej znajomości, jednak wiem że muszę pewne rzeczy postawić jasno.

29

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

życie czasem pisze podobne scenariusze

Czasem pisze podobne, ale przeważnie są identyczne, jakby wszystkie wyszły spod jednej kalki.
Poczytaj podobne wątki i raczej powinnaś przygotować się na to, że twoja historia będzie tylko jedną z wielu.
Masz trzydzieści lat, więc podejmujesz decyzje w pełni świadomie. Jedno co Ci mogę w tej sytuacji doradzić,
jeśli nie kochasz tego chłopaka, to zwróć mu wolność, sama odejdź i wtedy rób sobie co chcesz ze swoim losem.
Życie z piętnem ku...y, kiedy romans wyjdzie na jaw (a wyjdzie) i tak do lekkich ani przyjemnych nie należy,
ale przynajmniej narzeczonemu jeszcze możesz oszczędzić niepotrzebnych cierpień odchodząc już dzisiaj.
Celowo pomijam wątek zdradzonej żony i rozpieprzonej rodziny tamtego faceta, opuszczonych dzieci itd.
bo w tym stanie w którym się obecnie znajdujesz i tak żaden racjonalny argument do Ciebie nie dociera.
Teraz liczy się tylko to, żeby nadstawić tyłka napalonemu szefowi i pompować sobie ego, że wybrał właśnie Ciebie...

30 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-04-06 14:00:07)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Po waszych odpowiedziach doszłam do wniosku że przy następnej takiej sytuacji powiem mu że mój narzeczony nie był by zadowolony że ktoś mówi mi takie rzeczy. Nie chcę zepsuć naszej znajomości, jednak wiem że muszę pewne rzeczy postawić jasno.

Tak też zrób. Możesz mieć dobrego szefa, z którym będziesz się lubić, bez przekraczania granic. I nie będzie musiał ucierpieć Twój związek.

31

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Miłycham napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

Po waszych odpowiedziach doszłam do wniosku że przy następnej takiej sytuacji powiem mu że mój narzeczony nie był by zadowolony że ktoś mówi mi takie rzeczy. Nie chcę zepsuć naszej znajomości, jednak wiem że muszę pewne rzeczy postawić jasno.

Tak też zrób. Możesz mieć dobrego szefa, z którym będziesz się lubić, bez przekraczania granic. I nie będzie musiał ucierpieć Twój związek.


No właśnie, chyba da się żebyśmy pozostali wyłącznie na stopie koleżeńskiej prawda? Mam nadzieję że "zauroczenie" nie zawsze kończy się w łóżku, może też zakończyć się w głowie, a pozostać tylko sympatia. Nie znam NIESTETY osobiście takiego przypadku, mam tylko nadzieję że takie są?

32

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

No właśnie, chyba da się żebyśmy pozostali wyłącznie na stopie koleżeńskiej prawda?

Serio? Jesteś aż tak naiwna czy innych masz za idiotów smile
Gdyby facetowi zależało, żebyście zostali wyłącznie na stopie koleżeńskiej, to naprawdę uważasz, że zawracałby sobie w ogóle głowę?
No to mam dla Ciebie niespodziankę. Otóż nie. Faceci nie potrzebują kolegować się z koleżankami, bo od tego mają swoich kolegów.
Jak tylko zauważy, że nagle mu stygniesz i nie odwzajemniasz zalotów, to momentalnie pójdziesz w odstawkę i znajdzie sobie zaraz inną.
Poczeka aż Ci rura zmięknie i sama do niego przyjdziesz jak Ci go zacznie brakować, a zacznie prędzej czy później.
Zresztą nieważne. Samo roztrząsanie tego na jakimś forum jednoznacznie wskazuje na to, że w Twoim związku nie dzieje się dobrze,
a Ty zamiast na tym skupić uwagę, to rozkminiasz podchody jakiegoś podstarzałego lovelasa z pracy, żonatego i dzieciatego na dodatek...
Żebyś była wolna, to pół biedy, ale masz faceta z którym jeszcze nie zdążyłaś ślubu wziąć, a już kręcisz na boku i kombinujesz. Niedobrze.

33

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Mnie ogólnie zaskakuje ta cała sytuacja. Jasne, różne rzeczy się dzieją w życiu. Na jedne mamy większy wpływ, na inne mniejszy. Nikt nie broni nikomu odkochać się w kimś, to jest raczej normalne. Ale na litość, nie rozumiem (na dzień dzisiejszy) motywów działania osób, które szukają wręcz sytuacji, by tylko spróbować czegoś innego, czegoś nowego, posiadając przy tym stałego partnera. Dla mnie to jest takie bardzo niesmaczne. Nikt by nie chciał być na miejscu drugiej osoby - tej, od której się odchodzi.

Paradoks polega na tym, że prędzej lub później zauroczenie nowo poznaną osobą zwyczajnie przemija. I co wtedy? Wielki ból, żal i rozpacz, że nie pomyślało się na zapas. Chociaż z drugiej strony.. Czy jeśli ktoś miewa myśli by spróbować czegoś nowego, to nie lepiej po prostu zostawić partnera? Najlepiej od razu, bo im szybciej przeboleje, tym lepiej.

34

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
aloizy napisał/a:

Paradoks polega na tym, że prędzej lub później zauroczenie nowo poznaną osobą zwyczajnie przemija. I co wtedy? Wielki ból, żal i rozpacz, że nie pomyślało się na zapas. Chociaż z drugiej strony.. Czy jeśli ktoś miewa myśli by spróbować czegoś nowego, to nie lepiej po prostu zostawić partnera? Najlepiej od razu, bo im szybciej przeboleje, tym lepiej.

Qrczę, naprawdę masz dopiero 20 lat? Bo prawisz z sensem, którego mogłoby ci pozazdrościć wielu dużo bardziej dojrzałych panów. Aż przyjemnie się czyta smile
Masz potencjał i tak trzymaj smile

35

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

summerka88, a dziękuję bardzo za miłe słowa. Ale powiem Ci, że nie Ty jedna tak uważasz. Wiele osób (no dobra, kolegów) pyta mnie o różne rzeczy odnośnie związku, albo po rozstaniu. Wydaje mi się, że mam trzeźwy światopogląd, ale kurczę.. Tak bardzo nie lubię komuś radzić, nie chcę być obarczony odpowiedzialnością za potencjalne niepowodzenie.

A czemu takie poglądy mam? Nie chcę zbytnio mówić dużo o swojej przeszłości, czy też ogólnie życiu prywatnym, ale powiem tak - swoje w życiu przejść musiałem, łatwo nie było, ale dzięki temu wykształtowałem w sobie pewne cechy charakteru, czy też zwyczajnie poglądy na te sprawy. Ktoś mógłby zapytać: "co Ty mogłeś niby takiego przeżyć przez 20 lat, nic nie wiesz jeszcze o życiu" - na takie coś na wstępie mogę powiedzieć, że nie mówiłem w tej chwili o sprawach miłosnych, tylko ogólnie - o życiu. smile

Zresztą i nawet w związku zachowuję się (moim zdaniem) w miarę dobrze. Wychodzę z takiego założenia, że moja partnerka musi czuć się najpiękniejszą przy mnie, musi czuć się księżniczką i przede wszystkim musi czuć się kochana. Do tego dochodzi odpowiedzialność za (przyszłą) rodzinę, a także ogólna zaradność. Mojej dziewczynie np. zawsze imponowało to, że mam jasno sprecyzowaną ścieżkę działań. Jakieś półtora roku temu zaplanowałem sobie jak pokrótce chciałbym, by wyglądała moja kariera zawodowa. I szczerze powiem, że minęło półtora roku, a ja już coraz bliżej celu. Zaraz maturka, a potem zaczynam dalszą część planu działa - bo pierwszą częścią było uzbierania odpowiednich funduszy na kształcenie się we własnym zakresie, którego żadna szkoła nie oferuje.

Prawdopodobnie dlatego masz takie zdanie na mój temat, choć i tak cieplutko dziękuję! smile

36

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
anderstud napisał/a:

Celowo pomijam wątek zdradzonej żony i rozpieprzonej rodziny tamtego faceta, opuszczonych dzieci itd.
bo w tym stanie w którym się obecnie znajdujesz i tak żaden racjonalny argument do Ciebie nie dociera.
Teraz liczy się tylko to, żeby nadstawić tyłka napalonemu szefowi i pompować sobie ego, że wybrał właśnie Ciebie...

Smutne, ale prawdziwe.
ingridiesh, w każdej Twojej wypowiedzi da się wyczuć, że Ty już w to weszłaś, bez wzglęgu na konsekwencje, wystarczyło parę uśmiechów i komplementów.
Brniesz w to nadal, udając, że nic takiego się nie dzieje i niewiele od Ciebie zależy i faktycznie, mimo, że poprosiłaś o radę, nie wyciągasz żadnych wniosków.
Nie masz najmniejszej ochoty odpuścić lovelasa, przecież jest tak fantastycznie.
Z pewnością nie chciałabyś być na miejscu jego żony, nie chciałabyś także, żeby Twój narzeczony nawiązal tak "serdeczną" relację z jakąś koleżanką.
Niestety, jak napisał anderstud, doprowadziłaś do sytuacji, że żaden racjonalny argument, na ten moment do Ciebie nie tarfia.

37

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Droga autorko, wypisz, wymaluj zachowujesz sie jak jedna z moich Ex!
Szybko nawet zobrazuję jak to się zakończy.
Szef bedzie sie dwoił i troił aby Ciebie zdobyć, my faceci lubimy wyzwania. Jak coś nie będzie szło po jego myśli, weźmie Ciebie na litość. Powie, że żone ma złą, napewno go zdradza i chce to zakończyć. Ty niczym Matka Teresa zechcesz go wspierać( oczywiscie z dobroci serca bo przeciez masz faceta). Pomału zaczniesz sobie wyobrażać tzw. " co by było gdyby..." wtedy w swojej wyobrqźni zobaczysz jego ze sobą u jego boku. Para idealna pomyślisz, on taki biedny, skrzywdzony ale z dobrym sercem. Wtedy w Twoim aktualnym zwiazku (bo nadal masz faceta przypominam) wystarczy małe zawachanie, jakaś glupia kłótnia  i pach odchodzisz i lecisz do księcia. Namiętne dni i noce ciągną sie tygodniami aż.... W końcu księcia zaczyna drażnić Twa obecność w zamku... Okazuje się ze królowa nadal na tronie obok zasiada i szybko ze swych włości przegania Cie.... A Ty skruszona chcesz wrócic do swego ex ale on ma na tyle duże poczucie własnej godności, że Cie nie przyjmuje. Wtedy odpalasz komputer i na forum zakładasz temat jak odzyskać "miłość swojego życia"....

38

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Nie wiem co robić.

Dorosła i odpowiedzialna kobieta nie wie co zrobić? Jakie masz zasady moralne? Jak łatwo niektórych zbałamucić wystarczy komplement. Dlaczego utożsamiasz swoją samoocenę ze zdaniem innych? W ten sposób ludzie będą mogli tobą kierować jak marionetką (tak jak jest teraz).

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

ingridiesh Skończ to zanim rozwalisz sobie całe życie.

Stracisz Twojego faceta.

Stracisz godność - wszyscy wezmą Cie na wieki na języki. Życie na świeczniku.

W końcu stracisz pracę, bo nie tam wytrzymasz.
On tam zostanie i będzie szukał następnej.
Żony nie zostawi.

Ja związałam się z wolnym facetem z pracy, bez żadnego balastu, który mnie niby kochał, i gdybym tylko mogła cofnąć czas... ale nie mogę!
Już jestem w innej pracy.
Pomyśl o tym. I wyciągnij wnioski.

40

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

missOverthinking, szkoda tylko, że zazwyczaj jest tak, że trzeba samemu tego bólu doświadczyć i tak naprawdę słowa innych niewiele nam mówią, bo sami wiemy lepiej, po czym na koniec i tak stukamy się w głowę, mówiąc: "a mogłem(am) posłuchać wcześniej". Takie doświadczenie, choć przykre, to jednak również się przydaje.

41

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

To co piszecie jest naprawdę dosadne. Tylko wydaje mi się że brakuje mi czegoś aktualnie. Mam na myśli to że trochę dopadła mnie rutyna, w związku też, mój narzeczony nie stara się tak jak kiedyś, chociaż ja go proszę przypominam mu, że o związek trzeba dbać, podlewac jak kwiat. Sama się staram, żeby było u nas miło i romantycznie, żeby motyle powróciły, ale on często uważa że to głupie. Nie chcę siebie tłumaczyć, ale człowiek już taki jest że szuka emocji. Na razie te emocje znajduję z kimś innym, i wiem że to jest złe. To z moim narzeczonym powinnam czuć to podekscytowanie, a tego nie ma. Znamy siebie na wylot, Jego znam od jakiegoś czasu, i jest dla mnie trochę zagadką. To mnie właśnie pociąga- Odkrywanie czegoś nowego(?)

Jak czytam swoje posty widzę że sama sobie próbuję to wmówić i że to naprawdę bardzo naiwne. Myślałam że jestem bardziej rozsądna:(

42 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2017-04-06 23:53:33)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Tylko wydaje mi się że brakuje mi czegoś aktualnie. Mam na myśli to że trochę dopadła mnie rutyna, w związku też, mój narzeczony nie stara się tak jak kiedyś, chociaż ja go proszę przypominam mu, że o związek trzeba dbać, podlewac jak kwiat. Sama się staram, żeby było u nas miło i romantycznie, żeby motyle powróciły, ale on często uważa że to głupie.

Hahaha, doprawdy rozbrajasz mnie big_smile.
A czy Ty wiesz, że to się wyczuwa, że już ktoś inny siedzi w Twojej głowie? Wyczuwa się, bo choćbyś nie wiem jak się starała, to już nie jesteś na 100%. Prosisz, przypominasz, że o związek trzeba dbać? A poza tym, jak z Twojej strony wygląda zabijanie tej osławionej rutyny?

43

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

To co piszecie jest naprawdę dosadne. Tylko wydaje mi się że brakuje mi czegoś aktualnie. Mam na myśli to że trochę dopadła mnie rutyna, w związku też, mój narzeczony nie stara się tak jak kiedyś, chociaż ja go proszę przypominam mu, że o związek trzeba dbać, podlewac jak kwiat. Sama się staram, żeby było u nas miło i romantycznie, żeby motyle powróciły, ale on często uważa że to głupie. Nie chcę siebie tłumaczyć, ale człowiek już taki jest że szuka emocji. Na razie te emocje znajduję z kimś innym, i wiem że to jest złe. To z moim narzeczonym powinnam czuć to podekscytowanie, a tego nie ma. Znamy siebie na wylot, Jego znam od jakiegoś czasu, i jest dla mnie trochę zagadką. To mnie właśnie pociąga- Odkrywanie czegoś nowego(?)

Jak czytam swoje posty widzę że sama sobie próbuję to wmówić i że to naprawdę bardzo naiwne. Myślałam że jestem bardziej rozsądna:(

No cóż, ja nie wiem jak potoczy się Twoje życie, ale z pewnością będziesz kiedyś żoną i mamą. Twój mąż będzie pracował, minie jakiś czas, będzie awansował i zostanie kierownikiem, może dyrektorem, a może prezesem...

44

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

To co piszecie jest naprawdę dosadne. Tylko wydaje mi się że brakuje mi czegoś aktualnie.

Ja nawet wiem czego. Zajęcia Ci brakuje. Dlatego trollujesz na forum wymyśloną na poczekaniu albo przepisaną historyjką.
Jak Ci czegoś brakuje to idź do kochasia, on na pewno Ci to da, rzuci wszystko i będziecie żyli długo i szczęśliwie. Powodzenia.

P.S.
Robotą się zajmij lepiej. W godzinach pracy się pracuje, a nie w internecie banialuki jakieś wypisuje.

45

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
anderstud napisał/a:

Robotą się zajmij lepiej. W godzinach pracy się pracuje, a nie w internecie banialuki jakieś wypisuje.

Ejże wink Ja w godzinach pracy to głównie w internecie siedzę wink

46

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
anderstud napisał/a:

W godzinach pracy się pracuje, a nie w internecie banialuki jakieś wypisuje.

ups tongue

47

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

To co piszecie jest naprawdę dosadne. Tylko wydaje mi się że brakuje mi czegoś aktualnie.

Tak,  brakuje.
Rozumu.

ingridiesh napisał/a:

Myślałam że jestem bardziej rozsądna:(

To źle myślałaś.

48

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Rozumiem, państwo idealni, że w waszym życiu nigdy nie pojawiły się wątpliwości, nigdy nikomu nie wpadliście w oko poza swoją drugą połówką, i w ogóle wszystko wiecie najlepiej. To w takim razie gratuluję. Nie każdy ma tak jasno sprecyzowane myślenie. Czasem rozum mówi co innego, serce też, a czasem popełnia się błędy.

Nie jestem jakąś panienką która chce wskoczyć obcemu facetowi do łóżka, gdybym chciała już bym to zrobiła. Tu chodzi jednak o coś innego...

Jeśli wy w pracy siedzicie 8 godzin bez relacji międzyludzkich i marzycie tylko o tym kiedy wybije godzina wyjścia no to pozostaje mi tylko współczuć tejże pracy.

49

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
mrd napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

To co piszecie jest naprawdę dosadne. Tylko wydaje mi się że brakuje mi czegoś aktualnie.

Tak,  brakuje.
Rozumu.

ingridiesh napisał/a:

Myślałam że jestem bardziej rozsądna:(

To źle myślałaś.

Nie widzę powodu dla którego mnie obrażasz

50

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Jeśli wy w pracy siedzicie 8 godzin bez relacji międzyludzkich i marzycie tylko o tym kiedy wybije godzina wyjścia no to pozostaje mi tylko współczuć tejże pracy.

Taka praca brzmi dla mnie lepiej, niż 12h korpobiura, z którego 6h spędza się na kawce i romansach. smile

51

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
WaltonSimons napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

Jeśli wy w pracy siedzicie 8 godzin bez relacji międzyludzkich i marzycie tylko o tym kiedy wybije godzina wyjścia no to pozostaje mi tylko współczuć tejże pracy.

Taka praca brzmi dla mnie lepiej, niż 12h korpobiura, z którego 6h spędza się na kawce i romansach. smile

Nie wiem skąd takie przypuszczenia. W moim mniemaniu pracujemy ciężko i solidnie, z ośmiu godzin pracy kawa trwa może z 15 minut. Zresztą nie ważne.

52

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Autorko.
Nie wiem, czy to skutek kilku nieprzychylnych komentarzy, czy zwyczajnego rozdrażnienia, ale zaczynasz bredzić.

Po pierwsze.
Praca i godziny pracy są od tego, żeby w tymże rzeczonym czasie wykonywać rzetelnie swoje obowiązki. Czyli to, za co jesteś uprzejma pobierać wynagrodzenie.
A nie uskuteczniac relacje międzyludzkie.

I po drugie.
Relacje międzyludzkie w miejscu pracy, to zupełnie coś innego niż biurowe romansiki.
Relacje międzyludzkie to nie wyczekiwanie spotkania z kolega z innego działu, rozmyślanie o nim dniem i nocą, czy zastanawianie się czy Twój obecny związek ma sens.
To o czym piszesz relacjami międzyludzkimi nie jest.
Są to zwyczajne, banalne przygotowania do romansu.

53

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
IsaBella77 napisał/a:

Autorko.
Nie wiem, czy to skutek kilku nieprzychylnych komentarzy, czy zwyczajnego rozdrażnienia, ale zaczynasz bredzić.

Po pierwsze.
Praca i godziny pracy są od tego, żeby w tymże rzeczonym czasie wykonywać rzetelnie swoje obowiązki. Czyli to, za co jesteś uprzejma pobierać wynagrodzenie.
A nie uskuteczniac relacje międzyludzkie.

I po drugie.
Relacje międzyludzkie w miejscu pracy, to zupełnie coś innego niż biurowe romansiki.
Relacje międzyludzkie to nie wyczekiwanie spotkania z kolega z innego działu, rozmyślanie o nim dniem i nocą, czy zastanawianie się czy Twój obecny związek ma sens.
To o czym piszesz relacjami międzyludzkimi nie jest.
Są to zwyczajne, banalne przygotowania do romansu.

Ja to rozumiem, praca nie jest takim miejscem, ale gdy czytam że rzekomo nie mam rozumu to przepraszam bardzo ale bez przesady.

Jak mam przestać myśleć o nim, nie da się tak po prostu, jeśli widujemy się kilka razy w tygodniu. Może samo przejdzie, a co jeśli nie... Nie chcę schrzanić sobie życia, zranić narzeczonego, nic z tych rzeczy, ale coś mnie ciągnie do tej znajomości, to jak zakazany owoc. Nie umiem tak po prostu nie myśleć. Wiem że za bardzo się nakręcam, taki mam charakter i niestety zawsze tak było. Nawet teraz chciałabym z nim porozmawiać, chociażby po to by życzyć miłego weekendu, ale nie zrobię tego wiem że nie powinnam i nie mogę. Co nie zmienia faktu że nadal chcę. Jak mam z tym walczyć...???

54

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Hm.
Moim zdaniem nie o rozum tu chodzi, bo w takiej sytuacji trudno jest oczekiwać, że odwołasz się do rozsądku zdrowego niczym rzepa z miodem.
Słowo klucz w Twojej sytuacji to EMPATIA.
Empatia pozwoli Ci postawić się w sytuacji żony Twojego kolegi, w sytuacji jego dziecka.
I w sytuacji Twojego narzeczonego.
Patrząc na swoje postępowanie z EMPATIĄ, masz szansę poczuć się choć chwilę w ich skórze.
Spróbuj i odpowiedz sama sobie czy to fajne uczucie ... ?
I to jest moim zdaniem rozwiązanie pierwsze.

Rozwiązanie drugie, to wyznanie wszystkiego narzeczonemu.
Nie, że mam romans i wybacz, ale zwyczajnie - tak samo szczerze jak tutaj.
I niech kolega wyzna swojej żonie.
Rozstaniecie się ze swoimi dotychczasowymi partnerami i dopiero wtedy - jako wolni ludzie bez zobowiązań wierności w stosunku do innych osób - będziecie mogli robić to, co robicie teraz.
Wtedy będzie odpowiedni czas, miejsce i POZIOM UCZCIWOŚCI na to, żeby sobie flirtować, rozmawiać, fejsbukować i życzyć miłych weekendów.

55 Ostatnio edytowany przez WaltonSimons (2017-04-07 17:28:42)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:
ingridiesh napisał/a:

Jeśli wy w pracy siedzicie 8 godzin bez relacji międzyludzkich i marzycie tylko o tym kiedy wybije godzina wyjścia no to pozostaje mi tylko współczuć tejże pracy.

Taka praca brzmi dla mnie lepiej, niż 12h korpobiura, z którego 6h spędza się na kawce i romansach. smile

Nie wiem skąd takie przypuszczenia. W moim mniemaniu pracujemy ciężko i solidnie, z ośmiu godzin pracy kawa trwa może z 15 minut. Zresztą nie ważne.

Nie wiem, jak pracujecie. Nie odniosłem mojej wypowiedzi do Ciebie.

Każdy Polak dzisiaj "ciężko" pracuje (to jakiś powód do dumy?). Słowo to przez to straciło wartość.

56 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2017-04-07 17:32:42)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Przecież ten wątek to czyste trollowanie big_smile
"Co mam zrobić?" "Jak mam z tym walczyć?"
Autor dobrze się bawi a innym chyba się nudzi w pracy, że postanowili go pokarmić.

57 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-04-07 19:07:57)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:

Rozumiem, państwo idealni, że w waszym życiu nigdy nie pojawiły się wątpliwości, nigdy nikomu nie wpadliście w oko poza swoją drugą połówką, i w ogóle wszystko wiecie najlepiej. To w takim razie gratuluję. Nie każdy ma tak jasno sprecyzowane myślenie. Czasem rozum mówi co innego, serce też, a czasem popełnia się błędy.

Jak ja lubię gdy ktoś na siłę robi z siebie ofiarę. To nie tak, że twoje emocje względem niego powstały tak od sobie. Ty chciałaś, aby one powstały. Do tego jak nie podoba ci się aktualny związek to go zakończ, a nie zdradzasz emocjonalnie (do zdrady fizycznej zapewne dojdzie niebawem?). Jednakże pani tak wygodniej ciągnąć korzyści od obu panów. Z jednym udawać związek, mieszkać itp. a z drugim utrzymywać relacje w których wiadomo o co chodzi.
Nie wybielam twojego narzeczonego, ale jeśli macie tak poważne jak nam tutaj przedstawiasz problemy to rozejdźcie się, bo i tak nic z tego nie będzie?

No nie mam taki zły dzień, wszystko mi się wali, w pracy głupi szef, matka nie daje mi spokoju, mam depresję. Wyjdę na dwór i pobiję człowieka, aby się wyżyć. Przecież to te emocje, które są we mnie. To nie moja wina?
Jestem alkoholikiem, mam poważne problemy w związku i ze zdrowiem. Powinnam rzucić, ale wiecie mózg jedno, a uzależnienie drugie. To nie moja wina?
Czujesz jak to jest głupie? Nie usprawiedliwiaj się, tylko obiektywnie oceń co robisz (dobrowolnie krzywdzisz) i pracuj nad sobą. Nie pisz o ideałach, bo takich nie ma, ale ty jesteś jak na razie poniżej przeciętnego poziomu moralnego. To nie życie wymusza nasze zachowania tylko my zachowujemy się w zależności od nas samych dostosowując się do napotkanych problemów.

58

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Ingridiesh, skoro napisałaś na forum, to znaczy, że czujesz, że masz problem. Sprawy nie zabrnęły jeszcze za daleko, choć niestety jeśli nic z tym nie zrobisz to będzie tak jak tu wcześniej ludzie pisali. Rozwalisz swoje życie, jego (prawdopodobnie, choć to wcale nie jest takie oczywiste), no i to co sobie tak teraz cenisz – fajną pracę. Teraz ci się wydaje, że te motyki sprawiają, że czujesz, że żyjesz, to cię nakręca i sprawia, że z uśmiechem na ustach idziesz do pracy. Uwierz jednak, że jeśli do czegoś między wami dojdzie, to bardzo szybko to się stanie dla ciebie przekleństwem, siłą destrukcyjną.
Pytasz, jak z tym walczyć? Pytanie, czy chcesz z tym walczyć? Bo jeśli chcesz lecieć jak ćma w ogień, to nic i nikt ci w tym nie pomoże/przeszkodzi. Jeżeli rzeczywiście cię to dręczy to najpierw zrób sobie rachunek „sumienia”, zysków i strat a zobaczysz, że po tej lewej stronie nie ma nic prócz przekonania co by było gdyby, a po prawej cała litania. To, że czegoś ci brakuje, czy że twój obecny narzeczony się za mało stara to nie jest żadne wytłumaczenie by pchać się w bliższą znajomość z żonatym i dzieciatym facetem, który  ma kierownicze stanowisko i niedługo może być twoim szefem. Sama piszesz, że zmieniłaś niedawno pracę i już chcesz sobie życie pokomplikować? Owszem ważne są w pracy relacje międzyludzkie, atmosfera  bo wtedy i łatwiej i przyjemniej się (współ)pracuje. Trzeba jednak znać swoje miejsce i wiedzieć jakie są granice takich przyjaźni.
Co możesz zrobić? Póki jeszcze do niczego nie doszło, wiele. Później to już tylko zostanie ci zmiana pracy niestety. Po pierwsze spróbuj jakoś ochłonąć, zdystansować, najlepiej myśląc o ewentualnych konsekwencjach. Spróbuj go jakoś sobie obrzydzić, spojrzeć na niego/na was spoza waszej relacji, jak na osobę którą z boku obserwujesz. Co widzisz? Moim zdaniem nie jest dobrym pomysłem byś przechodziła teraz do niego do działu. Rozumiem, że fajnie wam razem się pracuje, ale szybko to się skończy. Niesmak jednak na długo zostanie. Teraz jesteś w fazie zauroczenia. Trudno myśleć o przykrościach, konsekwencjach. Spróbuj jednak, dla własnego dobra, ostudzić te emocje, ograniczyć flirty z nim, przejąć kontrolę nad sytuacją. Nawet jeśli ci się wydaje, że jesteś rozsądna, tylko motylki ci zaczęły mieszać w głowie, jeśli nic z tym nie zrobisz przy pierwszej lepszej okazji popłyniesz i nie będzie już odwrotu. Nie warto, tym bardziej, że oboje jesteście zajęci i pracujecie razem. Gdybyś była pewna siebie, tego że potrafisz się kontrolować, panować nad swoimi uczuciami, taka sympatia szefa mogłaby ci pomóc czy to przejść do innego lepszego działu czy awansować. Wszystko fajnie, ale problem w tym, że on ci się podoba jako facet. W sytuacji, kiedy i on wysyła takie sygnały, to już jest stąpanie po kruchym lodzie. Równie dobrze możesz źle odczytywać te jego sygnały. Nakręcasz się a w sumie on może nie mieć żadnych niecnych zamiarów, tylko widzi, że jesteś pracowita i chciałby cię  swoim zespole. Znając jednak życie, facet nie będzie chciał „przepuścić okazji”, jeżeli widzi, że ci się podoba. A to zwykle widać.
Ochłoń, przemyśl i ciesz się, że jeszcze do niczego nie doszło i możesz zawrócić tą już chyba ostatnią ciągłą do romansu.

PS. Ja już nie będę się odnosić się do swojej historii (będziesz chciała, sama znajdziesz na forum), bo już jak pewnie zauważyłaś nawet w twoim wątku moi wierni ‘fani’  insynuowali, że to ja ten watek napisałam tongue Taki temat jak twój na tym forum, w tym dziale działa na co poniektórych jak czerwona płachta na byka. Nie przejmuj się tymi złośliwościami. Wyłuskaj to co dla Ciebie ważne.
Powodzenia! smile

59

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Mnie z kolei dziwi, że ten temat dalej jest ciągnięty. Chyba wszystko jest już jasne, co do autorki, nieprawdaż?

60

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
dobrakobieta90 napisał/a:

Przecież ten wątek to czyste trollowanie big_smile
"Co mam zrobić?" "Jak mam z tym walczyć?"
Autor dobrze się bawi a innym chyba się nudzi w pracy, że postanowili go pokarmić.

Przykro mi ale mylisz się. I nie jest tak że się nudzę i jedyną moją rozrywką jest czytanie odpowiedzi na wymyśloną historię. To jest moja historia i szukam porady od ludzi którzy coś na ten temat mogą wiedzieć. Faktem jest że myślenie o nim paraliżuje moje działania, dlatego od dwóch dni siedzę na forum i szukam wyjścia z tej sytuacji. Nie będę przesadzać że nie jem i nie śpię, jednak siedzi w mojej głowie nieustannie.

Co do empatii... ma to sens. Ale jego żony nie znam, nie wiem jak wygląda i jaka jest, może gdybym ją poznała taka empatia by zadziałała, teraz to dla mnie nikt.
Gdybym powiedziała narzeczonemu że myślę o kimś innym zabolało by go to, potraktował by mnie jak zdrajczynię, a nie uważam się za nią teraz. Zostałabym już ukarana za coś czego nie zrobiłam. Myślę że nie wybaczył by mi nawet tego "myślenia o kimś". Z drugiej strony byłam o niego kiedyś bardzo zazdrosna, teraz cieszę że że wychodzi gdzieś sam ze znajomymi, ja mogę zostać w domu i sobie...pomarzyć. Posłuchać muzyki i oddać się rozmyśleniom.

Dziś rano spotkaliśmy się w pracy na chwilę(mamy czasem inne godziny pracy). Przywitał się ze mną jak zwykle radośnie. Starałam się być ... trochę bardziej chłodna, niezainteresowana. Nie umiem . Po prostu rozbawia mnie i daje energię na cały dzień. Nie umiem być nie miła, bo chcę być dla niego miła! Może muszę poczekać aż znajdzie sobie inną 'koleżankę' na co nie zanosi się. Chociaż gdy cofnę pamięcią wstecz to pierwszego dnia już mi się spodobał, w sensie jako osobowość: zdecydowany i konkretny(coś czego brakuje mi w narzeczonym). Z nikim nie nawiązał takiej relacji jak ze mną, dopiero teraz to widzę, że od początku dążył do tego żeby mnie poznać.

Trochę, nawet nie świadomie odpowiedziałam sobie na jedno że swoich pytać, co mnie tak w nim pociąga. Otóż właśnie to że jest taki konkretny i wie czego chce. W moim związku często ja muszę decydować za nas, jednak wolę gdy to mężczyzna "rządzi"- może to za duże słowo, ale chyba wiadomo o co chodzi.

61

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie

Trochę przykre, że tak wiele osób ma takie, naprawdę niemiłe uwagi.

Być może kiedyś będziecie mieli taką sytuację jak autorka postu i również pojawią się wątpliwości.
Nie życzę nikomu.

Pozdrawiam

62 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2017-04-07 18:20:56)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
Szymanica84 napisał/a:

Trochę przykre, że tak wiele osób ma takie, naprawdę niemiłe uwagi.

Być może kiedyś będziecie mieli taką sytuację jak autorka postu i również pojawią się wątpliwości.
Nie życzę nikomu.

Pozdrawiam

"Puścić się czy się nie puścić" oto jest pytanie i życiowy dylemat big_smile

Bardzo ciężka sytuacja big_smile

63

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
dobrakobieta90 napisał/a:
Szymanica84 napisał/a:

Trochę przykre, że tak wiele osób ma takie, naprawdę niemiłe uwagi.

Być może kiedyś będziecie mieli taką sytuację jak autorka postu i również pojawią się wątpliwości.
Nie życzę nikomu.

Pozdrawiam

"Puścić się czy się nie puścić" oto jest pytanie i życiowy dylemat big_smile

Bardzo ciężka sytuacja big_smile

Nie wiem dlaczego wszystko sprowadzane jest tylko do seksu. Ja mam na myśli coś głębszego, relację z drugim człowiekiem która daje mi coś więcej niż chwilową ulotną przyjemność.

64 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2017-04-07 18:32:50)

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
ingridiesh napisał/a:
dobrakobieta90 napisał/a:
Szymanica84 napisał/a:

Trochę przykre, że tak wiele osób ma takie, naprawdę niemiłe uwagi.

Być może kiedyś będziecie mieli taką sytuację jak autorka postu i również pojawią się wątpliwości.
Nie życzę nikomu.

Pozdrawiam

"Puścić się czy się nie puścić" oto jest pytanie i życiowy dylemat big_smile

Bardzo ciężka sytuacja big_smile

Nie wiem dlaczego wszystko sprowadzane jest tylko do seksu. Ja mam na myśli coś głębszego, relację z drugim człowiekiem która daje mi coś więcej niż chwilową ulotną przyjemność.

Bo na końcu do tego się to sprowadza. Relację masz przecież z narzeczonym.
Tak, że jak ktoś wcześniej napisał: puść się, raz się żyje big_smile

Odp: Flirt w pracy- zauroczenie
aloizy napisał/a:

missOverthinking, szkoda tylko, że zazwyczaj jest tak, że trzeba samemu tego bólu doświadczyć i tak naprawdę słowa innych niewiele nam mówią, bo sami wiemy lepiej, po czym na koniec i tak stukamy się w głowę, mówiąc: "a mogłem(am) posłuchać wcześniej". Takie doświadczenie, choć przykre, to jednak również się przydaje.

aloizy Masz zupełną rację. Mnie również ostrzegano, ale nic na wróżyło marnego końca - facet wolny, zafascynowany mną, mający do mnie ogromny pociąg, myślący poważnie o nas. Chciałam sama się przekonać.
Pracę zawsze można zmienić, miłość nie zdarza się codziennie.
Choć w sumie to po części los za nas zadecydował, dzisiaj powiedziałabym mojemu byłemu NIE. I powtarzałabym mu do znudzenia.
Wiązanie się z żonatym facetem to już inna kwestia.
Autorka wątku zrobi co uważa za słuszne, ale ja nie pozwoliłabym się ranić, bo obawiam się, że on ją w końcu zrani.

Posty [ 1 do 65 z 222 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Flirt w pracy- zauroczenie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024