Nie wiem czy dobrze zrobilem zakladajc nowy POST bo moj post po czesci ma byc odpowiedzia do postu "CZY MEZCZYZNI DOCENIAJA KOBIETY KTORE PRACUJA W DOMU", jesli ktos z moderatorow tego forum stwierdzy ze zle zrobilem prosze o przeniesienie tego postu...
Mam dzis 31 lat. Jestem mężem od 5 lat i ojcem od lat 3.
Moja żona była zawsze bardzo aktywna kobietą, przed slubem pracowalo w zawodzie.Po slubie ustalilismy wspolnie, że kiedy na swiat przyjdzie dziecko zona bedzie siedzialam w domu. Mnie to pasowalo bardzoooo, poniewaz wiedzialem ze zawsze bedzie na mnie czekala z obiadkiem, itp chyba kazdemu facetowi to odpowiada gdy przychodzi do domu ma wszystko zrobione, nie musi sie sam martwic co ugotowac, ze musi uprac.
Po urodzeniu syna, nasz plan wdrozylismy w zycie. Ja chodzilem do pracy na dwie zmiany z uwagi na finanse.Odkad zona przestala pracowac w jakims stopniu finanse sie zmniejszyly a wydatki wzrosly. Wychodzilem z domu o 5 rano wracalem ok godz 14 po czym o 17 znow wychodzilem do 23.00. Tak było przez 2,5 roku. W pozniejszym czasie zauwazylem ze zona chce wrocic do pracy, a syna dac do przedszkola lub do babci, ktora bardzo chciala sie nim zajac. Mnie to kompletnie nie odpowiadalo bo myslalem ze zona bedzie przynjamnie w domu z dzieckiem do czasu az syn nie pojdzie do zerowki!! bylem bardzo oburzony tym faktem i czesto klocilem sie z zona mowiac jej ze nigdzie nie bedzie jej tak dobrze jak "w domu". Tłumaczylem ze tu ma "luz", nie musi nic robic, denerwowac sie ze cos wyjdzie nie tak(tak jak u mnie w pracy), miala czas na wszystko,mogla wyjsc gdzie chciala i o ktorej chciala. Zupelnie tego nie rozumialem jak mowila ze ma juz dosc garów, sprzatania, siedzenia w czterech scianch, ze musi wyjsc do ludzi, przebywac z nimi, ze z checia zamienila by sie ze mna itd.
Przez to byly ciagle klotnie, ja przynaje(teraz po czasie), że wogole nie docenilem tego co ona robiła. Czasem specjalnie bralem dodatkowa prace by nie wracac do domu, by nie sluchac tego jak zona narzeka ze zle jej sie "siedzi" w domu. I wiecie co?? to byl najwiekszy blad...
Któregoś poranka w niedziele obudzil mnie moj synek (ma 3,5roku),mowiac ze chce na sniadanie nalesniki z serem. Bylem nie tylko lekko wkurzony ale zdziwiony bo to byl jedyny dzien w ktorym moglem dluzej pospac a zona zawsze szykowala snaidanie i mnie budzila.
Wstalem i chcialem zaptac zony dlaczego maly tak wczesnie mnie budzi, ale w kuchni na stole znalzlem tylko kartkena ktorej pisalo;
"Drogi Tomku"
Juz od jakiegos czasu próbuje ci wyjasnic jak bardzo jest mi zle w domu, jak bardzo brakuje mi pracy i usmiechu ludzi dookola.
Nie zwracasz na to uwagi, uwazasz że miejsce kobiety jest w domu, przy dziecku, garach, i innych rewlacyjnych obowiazkach.Jest
ci wygodnie miec wszystko zrobione i podane na tacy. Ja tak dluzej nie potrafie....nawet nie probujesz mnie zrozumiec! wiec ja ci
nieco ułatwie sprawe, zebys zobaczyl i przekonal sie sam na wlasnej skorze jak to jest z tym "siedzeniem w domu".
W pracy wezmiesz dłuższy urlop, pieniadze sa na koncie wiec o to sie nie martw, zajmiesz sie od dzis naszym synem i domem.
Nie odchodze, nie zostawiam Cie, bardzo cie kocham ale nie widzialam innego rozwiazani bys zrozumial co czuje . Kazda rozmowa
na ten temat konczyla sie kłótnią. Mama załatwiła mi 3-miesieczny kontrakt pracy w Hotelu w recepcji w Brukseli. Popracuje 3-miesiace
i wróce do Was.A wtedy mam nadzieje na spokojnie ustalimy nasze dalsze zycie. Wiem ze jests pewnie wsciekly za zrobilam to za
twoimi plecami ale nie mialam innego wyjscia. Wiedzialam ze nigdy bys sie na to nie zgodzil. A taj jest juz po fakcie, teraz kiedy czytasz ten list jestem juz w drodze, po przyjezdzie zadzwonie ciebie i porozmawiamy. A teraz zajmij sie dzieckiem i zycze ci powodzenia w codziennych obowiazkach. Bardzo was kocham i bede za wami teskni(...)"
Po przeczytaniu tego listu bylem w szoku. Odrazu pomyslalem ze wezme z nia rozwod za to co zrobila. Ale po paru godzinach mi przeszlo..stwierdzilem ze moja zona byla nieszczesliwa. A przeciez ja kochalem i chcialem jej szczescia!!! zrozumialem ze powinienem ja zrozumiec juz wtedy kiedy pierwszy raz powiedziala ze jest jej zle. Ja to olałem i takie mialem tego efekty. Przez 3 m-ce bylem sam z synem, robilem wszystko to co robia kobiety w domu!!!! i co powiem teraz??? NIECH KAZDY FACET NAWET JESLI NIE CHCE, TO NIECH SIE PRZELAMIE SCHOWA DUMEI HONOR I DOCENI TO CO ICH ZONY ROBIA!!!! to jest harowa jakiej nigdy nie doswiadczylem!! dzis nie wiem jak kobiety sobie z tym radza. NIGDY W ZYCIU nie powiem ze moja zona "siedzi w domu" bo wiem ze tak nie jest. Z trudem znalazlem czas by usiasc przez dzien w fotelu i chodz 10 minut poczytac gazete. Przeprosilem zone za to wszystko po miesiacu zajmowania sie domem, chcialem zeby juz wrocila ale z uwagi na fakt ze podpisala kontrakt musi zostac do konca. Ale jeszcze tylko tydzien i moja kochana kobieta bedzie w domu. Od 1 pazdziernika zaczyna prace na pelen etat a synek idzie do przedszkola. Mam nadzieje ze wszystko sie ulozy a obowiazkami w domu sie podzielimy. Nie pozwole na to by moja kobieta sama zajmowala sie wszystkimw domu.I niech ten post da duzo do myslenia szczegolnie Panom, ktorzy mysla tak jak ja wczesniej, ze dom to odpoczynek i frajda.zapewniam ze tak nie jest!!!!! pozdrawiam i dziekuje osobom ktore przeczytaj moj post:)