netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Punkty zapalne w związku.

70 odpowiedzi8 550 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 17.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Punkty zapalne w związku.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 71 z 71 ]

66

Odp: Punkty zapalne w związku.

u nas też były pieniądze, ale to ja jestem centusiem krakowskim i liczę każdy grosik, a mój ma podejście normalne. Swego czasu miewałam duszności i miękkie nogi big_smile:D gdy dochodziło do płacenia i po moim kolejnym wyliczaniu z paragonu co za dużo, a co niepotrzebne, mój chłopak powiedział: No i popatrz kochana, jacy jesteśmy bogaci:D Wyraził to w tak beztroski sposób, że w sumie mi ulżyło. W ogóle to pieniądze były wiele razy punktem zapalnym w różnych innych relacjach. Ale od kiedy zdałam sobie sprawę że jestem zwyczajnie skąpa, a sknera to moje drugie imię zaczęłam nad tym pracować.

a nadal... mój chłopak jest bardzo spontaniczny i nie ma potrzeby planowania. Ja za to mam niespożyte zasoby umiejętności logistycznych i planuję wszystko z dużym wyprzedzeniem, co do jednej chwili.

A moja gaśnica na punkt zapalny to po prostu szczera, konkretna rozmowa. Na szczęście oboje to lubimy i cenimy, więc można by powiedzieć że jest to punkt...łączący?:) (może jakaś lepsza nazwa i nowy temat??:D)

67

Odp: Punkty zapalne w związku.
ingrid_b napisał/a:

A moja gaśnica na punkt zapalny to po prostu szczera, konkretna rozmowa. Na szczęście oboje to lubimy i cenimy, więc można by powiedzieć że jest to punkt...łączący?:) (może jakaś lepsza nazwa i nowy temat??:D)

To co u was jest gaśnicą u nas jest punktem zapalnym, chyba zresztą największym w naszym związku.

Mój mąż nie chce, nie umie rozmawiać, chyba myśli, że problem ignorowany sam zniknie. Ja jestem zwolenniczką rozmowy na każdy temat i to najlepiej od razu jak coś wyniknie, mogę poczekać do wieczora, przy dzieciach nie na każdy temat można rozmawiać. Tylko ta nasza tzw. rozmowa to najczęściej mój monolog sad lub po moim jednym zdaniu kilka minut czekania na odpowiedź roll  ewentualnie jak ja zaczynam tracić cierpliwość i zmieniam ton rozmowy, mój mąż wytacza ciężkie działa i rusza do ataku mad mówiąc chwilami takie bzdury, że ręce opadają.

Nie wiem skąd taka jego niechęć do rozmowy (od niego sie nie dowiem bo musielibyśmy o tym porozmawiać wink ), mam wrażenie, że każda moja próba jest traktowana jak atak na niego. Zaczęłam analizować mój ton w stosunku do niego, zmienić podejście, odpuszczać sobie i czekać aż sam ruszy temat - wytrzymałam nawet kilka miesięcy!!! ale tyle rzeczy się nawarstwiło, że było jeszcze gorzej sad

No i jak tu zaradzić?

68

Odp: Punkty zapalne w związku.

Anik38, "Mój mąż nie chce, nie umie rozmawiać, chyba myśli, że problem ignorowany sam zniknie." --to jak Wy żyjecie tyle lat?

69

Odp: Punkty zapalne w związku.
Catwoman napisał/a:

Anik38, "Mój mąż nie chce, nie umie rozmawiać, chyba myśli, że problem ignorowany sam zniknie." --to jak Wy żyjecie tyle lat?

Różnie. raz lepiej raz gorzej. Czasem uda mi się przebić przez tą jego zaporę i do czegoś dojdziemy. Po prostu nie chce mi sie za każdym razem szarpać z nim o tą rozmowę. Szukam sposobu jak sprawić, żeby on sam widział potrzebę rozmowy i choć czasem wykazał chęć do niej.
Oczywiście pogadać na tematy nie drażliwe możemy bez problemu smile

70

Odp: Punkty zapalne w związku.
Kobra99 napisał/a:

"Czy to brak kasy, czy dołek psychiczny, czy gorsza kondycja zdrowotna - w takich sytuacjach należy się wspierać, a nie szukać winnego."

Oczywiście, ze masz racje. Teorie każdy zna, trudniej jednak się do niej dostosować, gdy nie ma co do garnka włożyć wink. Ci, co przeżyli taka sytuacje pewnie maja swoja, inna teorie.

Tym się właśnie różni szczęśliwy związek, od nieszczęśliwego. W tym pierwszym tworzony jest wspólny front, by uderzyć w sedno problemu, w drugim partnerzy okopują się, więc nie ma mowy o wspólnej walce.

Anik38 napisał/a:

No to jeszcze powiedzcie jaki macie gaśnice na te punkty zapalne.

U nas gaśnicą bywa taki totalny reset. Jak zdarzy nam się zaognić sytuację, to postanawiamy przepracować ją za jakiś czas, na spokojnie. A na szybko, żeby emocje opadły, idziemy na piwo, do kina lub zalegamy na kanapie z winkiem.

Emocje gasną, wraca rozsądek. Czasem "na zimno" można lepiej sobie wszystko wytłumaczyć. I nie jest wtedy jak we włoskiej, temperamentnej rodzinie - tzn. mój mąż nie krzyczy, to ja tylko czasami potrafię się zapomnieć i wejść na wysokie dźwięki tongue

Posty [ 66 do 71 z 71 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Punkty zapalne w związku.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026