u nas też były pieniądze, ale to ja jestem centusiem krakowskim i liczę każdy grosik, a mój ma podejście normalne. Swego czasu miewałam duszności i miękkie nogi
:D gdy dochodziło do płacenia i po moim kolejnym wyliczaniu z paragonu co za dużo, a co niepotrzebne, mój chłopak powiedział: No i popatrz kochana, jacy jesteśmy bogaci:D Wyraził to w tak beztroski sposób, że w sumie mi ulżyło. W ogóle to pieniądze były wiele razy punktem zapalnym w różnych innych relacjach. Ale od kiedy zdałam sobie sprawę że jestem zwyczajnie skąpa, a sknera to moje drugie imię zaczęłam nad tym pracować.
a nadal... mój chłopak jest bardzo spontaniczny i nie ma potrzeby planowania. Ja za to mam niespożyte zasoby umiejętności logistycznych i planuję wszystko z dużym wyprzedzeniem, co do jednej chwili.
A moja gaśnica na punkt zapalny to po prostu szczera, konkretna rozmowa. Na szczęście oboje to lubimy i cenimy, więc można by powiedzieć że jest to punkt...łączący?:) (może jakaś lepsza nazwa i nowy temat??:D)