Po 8 miesiącach trwania związku chemia zaczęła wygasać. Nigdy nie uprawialiśmy ze sobą tego stricte seksu. Owszem, bywaliśmy w łóżku, ale działy się inne rzeczy, bądź byliśmy tak zmęczeni [mieliśmy zespół-koncerty do nocy], że od razu spać szliśmy.
Chłopak od zawsze mnie pociągał fizycznie, jego wygląd, twarz, uśmiech, postura, to jak gestykuluje, jaki ma głos.
Po tych 8 miesiącach chemia baaaardzo gwałtownie zaczęła wygasać - to mnie nie pokoiło. Ale co się okazało u mojego chłopaka też ta chemia zaczęła wygasać. To było jakoś w marcu tego roku. Tak nagle zaczęło spadać to wszystko. Bardzo mnie to zaniepokoiło, zdziwiło. Że tak szybko...
Prawdą jest, że było wiele problemów - moja szkoła, moja rodzina, która mieszka w innym mieście, choroby, szpitale, problemy rodzinne, ale takie nie do przeskoczenia niektóre... no i moja klasa... maturalna... a do tego dyplomy do roboty, bo to liceum plastyczne... wiadomo, przyszłość zależała od tego jak się douczę... by się dostać na wymarzone studia...
Teraz gdybym wiedziała, że stres mnie tak zje i zacznę się mniej spotykać z chłopakiem i że przestaniemy mieć ochotę na siebie, to ja bym rzuciła szkołę! Nie no, może przesadzam... Ale bardzo mnie boli dusza z tego powodu. Bardzo.
Czuję jakby coś nas ominęło. Mój chłopak nie może czuć się mężczyzną, a ja kobietą. Jesteśmy nieszczęśliwi. Nie wiemy jak sobie poradzić.
Motyle odfrunęły. Czytałam, że to normalne. Ale czytałam, ze nie aż tak szybko i że można to odbudować.
Myślałam też, że to wina mojego libido - tzn. stres zlikwidował mi chęć do jakichkolwiek zbliżeń seksualnych.
Do tego obawiam się, że mamy zbyt wiele żalu do siebie. Że nikt nic z tym nie zrobił. Że to odpuściliśmy sobie. I on ma żal do mnie i ja do niego. Jak sobie wybaczyć?...
Gdyby starczyło nam tylko tych motyli z początku, to byśmy pewnie nie mieli do siebie żalu. Ale to już zaczęło wygasać... Tak bardzo mnie to boli, bo pasujemy do siebie idealnie... Po prostu popełniliśmy błędy...
Dlatego proszę Was, tutaj na tym forum... napiszcie nie JAK zrobić by wróciło pożądanie, tylko napiszcie tylko tyle - CZY to jest możliwe? Czy może nas jeszcze połączyć chemia? Czy to trzeba raczej małymi kroczkami?... Czy może być po jakimś czasie znowu wielkie bum? Nie takie jak na początku, ale jednak...
Wydaje mi się, że nie możemy się też zbyt często spotykać. Bowiem zgubiło nas wspólne mieszkanie, w pewnym momencie byliśmy ze sobą tak blisko, ze rz...galiśmy sobą...
Proszę o jakieś przykłady z Waszego życia, jakieś rady... Podzielcie się swoim doświadczeniem/wiedzą i co o tym wszystkim myślicie?