Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

Temat: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Potrzebuje porady co o tym myśleć, bo może ja czegoś nie rozumiem?
Dziewczyna poznana 2 miesięcy temu, od miesiąca w związku, czyli początkowe fazy poznania się wzajemnie. Chciała spotykać się z kolegami sam na sam twierdząc że ma dużo kolegów zarówno prywatnych jak i z pracy.
Pierwszy raz zamiotłem pod dywan (na samym początku związku) po jakimś czasie drugi raz, także wyraziłem delikatnie swoją opinię, że w takiej sytuacji trochę nie fair spotykać się z kolegą sam na sam nawet na piwo. Rozumiem z koleżanką, grupą znajomych ale facet-kobieta skoro jesteśmy początkowym związku? Zrozumiałbym też wspólne wyjście w trójkę albo za ileś miesięcy jak już będziemy się bardziej znali.
Nie znam tych ludzi a szczególnie na początku gdy poznajemy się i budujemy zaufanie. To tak samo gdybym ja się umawiał z koleżankami na spotkania.
Niby przytaknęła, ale po kilku tygodniach stwierdziła że nie mam do niej zaufania i nie widzi w tym nic dziwnego żeby się spotykać z kolegą. No i zerwała ze mną przez to.
Dziewczyna 28l.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

No i bardzo dobrze zrobiła. Skoro dla Ciebie nie jest normalne mieć znajomych, kolegów to lepiej znajdź dziewczynę która ma takie samo podejście do sprawy.

3 Ostatnio edytowany przez grey007 (2020-08-23 21:35:34)

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

No właśnie jest normalne mieć znajomych, wręcz wskazane żeby pójść. Każdy ma swoje życie i trzeba zachować przestrzeń dla siebie. Sam też robię,  ale jak jest jakaś grupa znajomych. Natomiast jak jestem z kimś w związku to z pojedynczymi koleżankami nie zadaję się bo po co robić nie potrzebny zamęt w szczególności na samym początku.
Ale sam na sam z kolegą? (nawet nie wiem czy to faktycznie kolega? czy jakiś szukający amanat) - to moim zdaniem trochę dziwne i brak szacunku do drugiej osoby.

4

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:

No właśnie jest normalne mieć znajomych, wręcz wskazane żeby pójść. Każdy ma swoje życie i trzeba zachować przestrzeń dla siebie. Sam też robię,  ale jak jest jakaś grupa znajomych. Natomiast jak jestem z kimś w związku to z pojedynczymi koleżankami nie zadaję się bo po co robić nie potrzebny zamęt w szczególności na samym początku.
Ale sam na sam z kolegą? (nawet nie wiem czy to faktycznie kolega? czy jakiś szukający amanat) - to moim zdaniem trochę dziwne.

A jej zdaniem to nie jest dziwne i dlatego zrobiła co mogła najlepszego skoro nie akceptujesz jej taką jaka jest smile

Ja mam mnóstwo kolegów podkreślam kolegów nie kochanków, ba nawet często się z nimi spotykam w grupie np 4 kolegów i ja,  bardzo lubię męskie towarzystwo ale to nie znaczy że nie można mi ufać i że mam jakieś dziwne zamiary i gdybym poznała kogoś komu by się to nie podobało to na pewno też nie ciągnęła bym tej znajomości bo po co sobie od początku stwarzać problemy.

5

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Lacrymossa55 napisał/a:

... ba nawet często się z nimi spotykam w grupie np 4 kolegów i ja,...

No właśnie to już bardziej akceptowalne niż sam na sam - to co innego.

6

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:

No właśnie jest normalne mieć znajomych, wręcz wskazane żeby pójść. Każdy ma swoje życie i trzeba zachować przestrzeń dla siebie. Sam też robię,  ale jak jest jakaś grupa znajomych. Natomiast jak jestem z kimś w związku to z pojedynczymi koleżankami nie zadaję się bo po co robić nie potrzebny zamęt w szczególności na samym początku.
Ale sam na sam z kolegą? (nawet nie wiem czy to faktycznie kolega? czy jakiś szukający amanat) - to moim zdaniem trochę dziwne i brak szacunku do drugiej osoby.

A to jest jakaś zasada, że jak się jest w związku to do spotkań koleżeńskich trzeba mieć przyzwoitkę?
Ja za to nie wyobrażam sobie być w związku z kimś, kto mi nie ufa.

7

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Lacrymossa55 napisał/a:

No i bardzo dobrze zrobiła. Skoro dla Ciebie nie jest normalne mieć znajomych, kolegów to lepiej znajdź dziewczynę która ma takie samo podejście do sprawy.

Dokładnie. Nie rozumiem, ma na wstrzymanie wziąć wszystkie wypracowanie przez lata znajomości i przyjaźnie, tylko dlatego, że zaczyna nowy związek? Albo zaczynasz związek z czystą kartą i zaufaniem, albo nie zaczynaj wcale. Nie ma takiego faceta na świecie, dla któego zrezygnowałabym z przyjaźni - czy to z kobietą, czy z mężczyzną, bo to są ludzie, którzy są dla mnie ważni. I potrzebuję więcej ludzi w moim życiu niż tylko "tego jedynego".

8 Ostatnio edytowany przez grey007 (2020-08-23 22:22:32)

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Absolutnie! Nie mówię o blokowaniu przyjaźni tylko spotykania się z kolegami sam na sam.
Myślę, że pierwsze miesiące budują zaufanie do drugiej osoby stąd moje zdziwienie takiej sytuacji (chęci spotykania się z kolegami sam na sam). W późniejszych miesiącach zrozumiałbym to, ale na początku poznajemy siebie i swoje zamiary.

Rozmawiałem o tym ze znajomymi to też im się wydaje bardzo dziwne trochę wręcz toksyczne żadna z ich dziewczyn/żon takich rzeczy na samym początku nie robiła, ale chciałem poznać zdanie większej liczby kobiet. Z resztą we wcześniejszych relacjach nigdy nie miałem czegoś takiego. Spotykaliśmy się i spędzaliśmy czas wzajemnie i spotykaliśmy się równocześnie ze swoimi znajomymi/grupa przyjaciół. Ale nigdy sam na sam, jeśli już to min. 3 osoby bo warto zaproponować nową znajomość.

A jak pozostałe Panie?

9

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:

Potrzebuje porady co o tym myśleć, bo może ja czegoś nie rozumiem? (...)
Niby przytaknęła, ale po kilku tygodniach stwierdziła że nie mam do niej zaufania i nie widzi w tym nic dziwnego żeby się spotykać z kolegą. No i zerwała ze mną przez to.
Dziewczyna 28l.

Czego nie rozumiesz?
Związek bez zaufania sensu nie ma. Ty nie ufałeś, więc zerwała z Tobą. To, że znaliście się miesiąc nie ma nic do rzeczy.

10

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Ale jeżeli ona zawsze spotykała się z nimi sam na sam to ma to nagle zmieniać, bo Ty potrzebujesz przyzwoitki?
To nie jest toksyczne. To jest normalne. Tak na poczatku związku jak i potem.

11

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:

Absolutnie! Nie mówię o blokowaniu przyjaźni tylko spotykania się z kolegami sam na sam.
Myślę, że pierwsze miesiące budują zaufanie do drugiej osoby stąd moje zdziwienie takiej sytuacji (chęci spotykania się z kolegami sam na sam). W późniejszych miesiącach zrozumiałbym to, ale na początku poznajemy siebie i swoje zamiary.

Rozmawiałem o tym ze znajomymi to też im się wydaje bardzo dziwne trochę wręcz toksyczne żadna z ich dziewczyn/żon takich rzeczy na samym początku nie robiła, ale chciałem poznać zdanie większej liczby kobiet. Z resztą we wcześniejszych relacjach nigdy nie miałem czegoś takiego. Spotykaliśmy się i spędzaliśmy czas wzajemnie i spotykaliśmy się równocześnie ze swoimi znajomymi/grupa przyjaciół. Ale nigdy sam na sam, jeśli już to min. 3 osoby bo warto zaproponować nową znajomość.

A jak pozostałe Panie?

Slynne pogadanki ze znajomymi. I o czym to ma swiadczyc? Ze cos jest prawda bo pare znajomych tak mowi?
Ile tysiecy ludzi wierzy, ze ziemia jest plaska haha. No wlasnie. To nic nie znaczy. Ty i Twoi znajomi nie jestescie wyznacznikiem tego co sie powinno robic.

12

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Zarówno ja jak i mąż od początku naszego związku spotkaliśmy się ze swoimi znajomymi sam na sam. Właśnie tym bardziej na samym początku dziwne byłoby zmieniać swoje życie dla tak krótkiej znajomości.

13

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

No cóż musze to przemyśleć bo jakoś nie mogę w to uwierzyć. Jeden kolega taki, drugi taki, trzeci z pracy itd.  Z wszystkimi sam na sam.
Może dlatego  ze nie wierze w przyjaźń damsko męska, bo za dużo słyszałem jakie poźniej kwiatki wychodzą, typu zdrady, podkochiwania. a potem tłumaczenia bo emocje, bo to tylko kolega.
Z reszta blisko mam przykład koleżanka z pracy z kolegą  niby tylko pisanie służbowe, imprezy firmowe i pach. Od roku tamta rzucila swojego faceta i teraz są razem.

Tak z ciekawości przekopałem inne fora i blogi to tam piszą że takie sytuacje gdy dziewczyna spotyka się z kolegą sam na sam to niestety nie jest dobre. Grupa znajomych nawet składających się z samych facetów to jest ok. .. Tutaj piszecie ze jednak normalne - stad jestem mega zdziwiony.

14

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Problemem jest więc Twój sposób myślenia, Twoja podejrzliwość, Twoja nieufność. Budowanie klatki, nawet złotej, nie jest receptą na zbudowanie udanego związku.

15

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:

No cóż musze to przemyśleć bo jakoś nie mogę w to uwierzyć. Jeden kolega taki, drugi taki, trzeci z pracy itd.  Z wszystkimi sam na sam.
Może dlatego  ze nie wierze w przyjaźń damsko męska, bo za dużo słyszałem jakie poźniej kwiatki wychodzą, typu zdrady, podkochiwania. a potem tłumaczenia bo emocje, bo to tylko kolega.
Z reszta blisko mam przykład koleżanka z pracy z kolegą  niby tylko pisanie służbowe, imprezy firmowe i pach. Od roku tamta rzucila swojego faceta i teraz są razem.

Tak z ciekawości przekopałem inne fora i blogi to tam piszą że takie sytuacje gdy dziewczyna spotyka się z kolegą sam na sam to niestety nie jest dobre. Grupa znajomych nawet składających się z samych facetów to jest ok. .. Tutaj piszecie ze jednak normalne - stad jestem mega zdziwiony.

Nie da się znaleźć złotego środka i rad idealnych, które będą do wykorzystania w każdej relacji.
Jedni ludzie mają dużo znajomych, inni nie.
Jedni wolą się spotykać w grupie, inni 1 na 1.

Skoro nie uważasz, że to, co piszemy jest sluszne, to po co tu piszesz?

Nie wyobrażam sobie, żeby mój partner mi mówił, z kim i w jakiej konfiguracji mogę się spotykać. Nie wyobrażam sobie, żeby podejrzewał wielkie zdrady, bo mam kolegów. A też nie poznał ich od razu.

16

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

ja od zawsze majac partnerów spotykałam sie z kolegami sam na sam. nie widzę w tym nic nienormalnego.

17

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:

No cóż musze to przemyśleć bo jakoś nie mogę w to uwierzyć. Jeden kolega taki, drugi taki, trzeci z pracy itd.  Z wszystkimi sam na sam.
Może dlatego  ze nie wierze w przyjaźń damsko męska, bo za dużo słyszałem jakie poźniej kwiatki wychodzą, typu zdrady, podkochiwania. a potem tłumaczenia bo emocje, bo to tylko kolega.
Z reszta blisko mam przykład koleżanka z pracy z kolegą  niby tylko pisanie służbowe, imprezy firmowe i pach. Od roku tamta rzucila swojego faceta i teraz są razem.

Tak z ciekawości przekopałem inne fora i blogi to tam piszą że takie sytuacje gdy dziewczyna spotyka się z kolegą sam na sam to niestety nie jest dobre. Grupa znajomych nawet składających się z samych facetów to jest ok. .. Tutaj piszecie ze jednak normalne - stad jestem mega zdziwiony.

Zamierzasz pilnować swoją przyszłą partnerkę? Jak zabronisz jej spotykać się z kolegami, to wtedy będzie Wasz związek bezpieczny i Cię nie zdradzi? smile) Skoro poznałam mojego partnera, miał swoje życie to dlaczego  poznając mnie miałby rezygnować ze swoich znajomości i spotkań z innymi ludźmi? Wychodzę z założenia, że gdyby miało coś być między nim a jakąś koleżanką to już by było i nie miałby potrzeby wiązać się ze mną. A zakochać się w kimś można jadąc autobusem do pracy wink

18

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Winter.Kween napisał/a:

Ile tysiecy ludzi wierzy, ze ziemia jest plaska haha.

Są też tacy co wierzą w przyjaźń damsko-męską. lol

19

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Uwaga, wsadzam kij w mrowisko!
Tego typu sytuacje są nagminne i najczęściej są (w mojej ocenie) efektem tego, że kobiety gdzie indziej mają granicę między niezobowiązującą znajomością a zauroczeniem niż mężczyźni.
Między innymi z tego powodu większość mężczyzn nie wierzy w bezinteresowną przyjaźń kobiety z mężczyzną, podczas gdy u pań jest odwrotnie.
Nie będę zgłębiał tematu, bo wiem czym się to skończy, ale wszystkim polecam takie ćwiczenie. Niech się każdy postawi po drugiej stronie. Panie, które uważają że ich spotkania z kolegami sam na sam przy kawie czy wieczornym piwku nie powinny budzić emocji u ich partnerów, namawiam do refleksji nad emocjami jakie mogłyby budzić analogiczne spotkania tychże partnerów z ich damskimi koleżankami (najlepiej takimi, których nie znacie). I odwrotnie - panów którzy mają pretensje do swoich pań o takie spotkania, namawiam do zastanowienia się nad tym czy te panie miałyby powody do zazdrości gdyby to oni sami wybierali się na randes-vous z jakimiś swoimi koleżankami. Takie ćwiczenie bardzo pomaga zrozumieć punkt widzenia tej drugiej strony.

20 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-08-24 09:54:20)

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Znerx napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Ile tysiecy ludzi wierzy, ze ziemia jest plaska haha.

Są też tacy co wierzą w przyjaźń damsko-męską. lol

Jak czegos nie umiesz zrobic to znaczy, ze inni nie umieja. Robisz dokladnie to samo co autor, mierzysz innych wedle swoich mozliwosci i myslenia.
Gdyby zycie sie toczylo wedle tego co wy jestescie w stanie zrobic i zrozumiec i osiagnac to nie byloby takich ludzi jak Neil Armstrong.
Dziwne, ze ja mam przyjaciol mezczyzn i to od lat. Widocznie oni sa w stanie zrobic cos czego Ty nie jestes. Zamiast udawac, ze cos nie istnieje bo jest poza TWOIM zasiegiem to troche pokory by sie przydalo. Bo nie jestescie wzorami ludzi, na podstawie ktorych idzie cala produkcja ludzkosci...


Mr_Str4nger, moj byly spotykal sie z kolezanka, ktora na niego leciala sam na sam.
I co z tego? Jakie uczucia mialo to wzbudzic? Uczucia drugiej osoby to nie jest cos co powinno dyktowac zycie nasze, dlatego, ze uczucia bywaja glupie i nie racjonalne i bez sensu.

Jak dla mnie cala ta sprawa jest bardzo czysta. Koles na poczatku zwiazku pokazal, ze ma cechy, ktore jej nie odpowiadaja i pozbyla sie relacji z nim.
Problem rozwiazany dla obu stron. On moze dzialac w swoich ograniczonych ramach i wedle swoich wyobrazen z kims podobnym sobie. Z kolei ona moze znalezc kogos pozbawionego tego myslenia.

21

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Lacrymossa55 napisał/a:

No i bardzo dobrze zrobiła. Skoro dla Ciebie nie jest normalne mieć znajomych, kolegów to lepiej znajdź dziewczynę która ma takie samo podejście do sprawy.

Zgadzam się.
Nie ma nic złego w wyjściu z kumplem na piwo.
Nie ufasz - nie wchodź w związek.

22

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

po 2 miesiącach autor chciał układać życie ledwo poznanej dziewczynie.
nie każda relacja między osobami płci przeciwnych ma podtekst seksualny i romantyczny. Poza tym ludzie zdrowo myślący umieją panować nad swoimi popędami.

23

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Winter.Kween napisał/a:
Znerx napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Ile tysiecy ludzi wierzy, ze ziemia jest plaska haha.

Są też tacy co wierzą w przyjaźń damsko-męską. lol

Jak czegos nie umiesz zrobic to znaczy, ze inni nie umieja. Robisz dokladnie to samo co autor, mierzysz innych wedle swoich mozliwosci i myslenia.

Autor wyraźnie zgłasza niezadowolenie z faktu, że jego dziewczyna spotyka się sam na sam z kolegami - mam więc wszelkie prawo sądzić, że "łapie się" pod profil statystycznego mężczyzny, o którym pisałem - przynajmniej w kontekście wiary w bezinteresowne spotkania kobiety z mężczyzną. Dlatego pozwalam sobie na prezentację swojego punktu widzenia, który poniekąd wydaje się być zbieżny. Może dlatego, że obaj jesteśmy prymitywnymi mężaczyznami smile

Winter.Kween napisał/a:

Gdyby zycie sie toczylo wedle tego co wy jestescie w stanie zrobic i zrozumiec i osiagnac to nie byloby takich ludzi jak Neil Armstrong.

No. Nie byłoby też takich jak dr. Mengele.
Mi zarzucasz wąskie postrzeganie, ale sama popełniasz odwrotny błąd. Człowiek który ma jakiś problem nie oczekuje wykładów na temat tego, że są na świecie ludzie którzy takie problemy łykają na śniadanie. Potrzebuje natomiast w pierwszej kolejności zrozumieć przyczyny swojego problemu i związanych z nim emocji, a w drugim kroku (najczęściej) potrzebuje sam wypracować sobie rozwiązanie.

Winter.Kween napisał/a:

Dziwne, ze ja mam przyjaciol mezczyzn i to od lat. Widocznie oni sa w stanie zrobic cos czego Ty nie jestes. Zamiast udawac, ze cos nie istnieje bo jest poza TWOIM zasiegiem to troche pokory by sie przydalo. Bo nie jestescie wzorami ludzi, na podstawie ktorych idzie cala produkcja ludzkosci...

Wiedziałem, że wsadzę w kij mrowisko, tylko weź mi wytłumacz skąd tyle emocji? Czy ja coś komuś narzucam? Czy zabraniam Ci mysleć inaczej? Przecież wyraźnie napisałem że kobiety, w odróżnieniu od mężczyzn mają na tę kwestię inny punkt widzenia, ale też nie napisałem ani pół słowa na temat tego, że się w tym mylą. Mówisz, że brak mi pokory - a możesz wskazać w którym miejscu? Równie dobrze Tobie mógłbym zalecić jej ciut, bo atakujesz mnie tak jakbym Ci odmawiał do czegoś prawa. Jeśli o mnie chodzi - możesz mieć milion męskich "przyjaciół" i guzik mnie obchodzi czy kiedyś zmienisz zdanie na ten temat czy nie - ale pozwól, że skoro chłopak pyta na forum o jakiś problem, to jednak odpowiadać mu będę wedle własnego uznania i przekonania. A on niech sam decyduje czy do rozwiązania jego problemu przybliża go moja, Twoja czy jeszcze czyjaś inna wypowiedź.


Winter.Kween napisał/a:

Mr_Str4nger, moj byly spotykal sie z kolezanka, ktora na niego leciala sam na sam.
I co z tego? Jakie uczucia mialo to wzbudzic? Uczucia drugiej osoby to nie jest cos co powinno dyktowac zycie nasze, dlatego, ze uczucia bywaja glupie i nie racjonalne i bez sensu.

Zaproponowałem ćwiczenie. U jednych obudzi refleksje i jakieś odczucia - u innych nie. Jednym więc coś da, innym wyda się stratą czasu. Tyle w temacie.

Winter.Kween napisał/a:

Jak dla mnie cala ta sprawa jest bardzo czysta. Koles na poczatku zwiazku pokazal, ze ma cechy, ktore jej nie odpowiadaja i pozbyla sie relacji z nim.
Problem rozwiazany dla obu stron. On moze dzialac w swoich ograniczonych ramach i wedle swoich wyobrazen z kims podobnym sobie. Z kolei ona moze znalezc kogos pozbawionego tego myslenia.

I po temacie. Następnym razem jak będzie się z kimś wiązał - może wspomni naszą burzliwą wymianę poglądów i może od samego początku będzie miał świadomość faktu, że kobiety miewają takie stanowiska jak Twoje, albo lepiej będzie rozumiał swoje prymitywne, męskie, wąskie postrzeganie świata o jakim ja mu pisałem smile

Zdrówka i więcej spokoju życzę smile

24 Ostatnio edytowany przez Monika123000 (2020-08-24 10:19:16)

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Autorze, ona wyznacza granice. Gdyby teraz zrezygnowała z takich spotkań, to później byś ją oskarżał o zdradę gdyby chciała wyjść z kolegą sam na sam.
Skoro kolegowała się z nim, zanim poznała Ciebie to czego się boisz? Gdyby chciała z nim być, to by była. Też mam przyjaciela od 15 lat i mąż od samego początku o tym wiedział. Czasami spotkamy się razem, czasami sam na sam. Ale na początku widywalismy się sami, poznali się po pół roku, a raz na tydzień bądź 2 wychodziliśmy sami na piwo, czy pizze. Jak widzimy się w trójkę to przyjaciel przychodzi do nas, lubią się z mężem. Mąż też ma przyjaciółkę, która ma męża. Mamy tylko jedną zasadę co do spotkań ze znajomymi sam na sam. Nigdy u nikogo w domu, zawsze miejsce publiczne. I nie ze względu na brak zaufania, tylko wścibskich sąsiadów. Nie chcemy słuchać że ktoś kogoś zdradza.

25

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Autorze, znajdź przyczyny takiego, nie innego, swego myślenia dotyczącego spotkań ewentualnej partnerki ze swym znajomym. Dlaczego wzbudza to Twą niechęć?
Dlaczego chcesz, by ograniczyła kontakty?
Dlaczego uważasz, że takie spotkania zagrażają Tobie?
Odpowiedzi są istotne dla Ciebie, nie dla kogokolwiek z forum. smile





Mr_Str4nger napisał/a:

(...) Panie, które uważają że ich spotkania z kolegami sam na sam przy kawie czy wieczornym piwku nie powinny budzić emocji u ich partnerów, namawiam do refleksji nad emocjami jakie mogłyby budzić analogiczne spotkania tychże partnerów z ich damskimi koleżankami (najlepiej takimi, których nie znacie). (...)

Nie muszę sobie niczego wyobrażać, bo proponowaną w ramach ćwiczenia sytuację znam z życia. Nie byłam zazdrosną, gdy dopiero poznawaliśmy się, nie byłam zazdrosną, gdy znaliśmy się niewiele i nie jestem zazdrosna teraz. Cieszyłam się i cieszę, że przyjemnie spędza czas. Uważałam i uważam, że związek nie czyni z nas niewolników, nie ogranicza wolności. 

Roma Ligocka napisał/a:

Najtrudniejsze, ale i najpiękniejsze w miłości jest jej współistnienie z wolnością. Dać komuś miłość, partnerowi, dziecku czy przyjaciołom, nie odbierając jednocześnie jego powietrza, jego obszaru wolności. Niczego nie narzucać, nawet samego siebie, to najtrudniejsze zadanie.

Andrzej Wiśniewski napisał/a:

Jeżeli nie mam wystarczająco wysokiego poczucia wartości i ważności, to ciągle się boję, że mój partner odkryje, jaki jestem naprawdę, i odejdzie. W związku z tym do czego dążę? Żeby ograniczyć jego wolność. Żeby go przypisać do siebie, mieć nad nim władzę.
Ktoś, kto nie wierzy, że można go kochać takiego, jaki jest, dąży do kontroli.
Władza jest substytutem miłości, ale nie pozwala tak jak ona ludziom rosnąć.

26

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:

No cóż musze to przemyśleć bo jakoś nie mogę w to uwierzyć. Jeden kolega taki, drugi taki, trzeci z pracy itd.  Z wszystkimi sam na sam.
Może dlatego  ze nie wierze w przyjaźń damsko męska, bo za dużo słyszałem jakie poźniej kwiatki wychodzą, typu zdrady, podkochiwania. a potem tłumaczenia bo emocje, bo to tylko kolega.
Z reszta blisko mam przykład koleżanka z pracy z kolegą  niby tylko pisanie służbowe, imprezy firmowe i pach. Od roku tamta rzucila swojego faceta i teraz są razem.

Tak z ciekawości przekopałem inne fora i blogi to tam piszą że takie sytuacje gdy dziewczyna spotyka się z kolegą sam na sam to niestety nie jest dobre. Grupa znajomych nawet składających się z samych facetów to jest ok. .. Tutaj piszecie ze jednak normalne - stad jestem mega zdziwiony.


Skoro ona tych kolegów zna długo i zanim Ciebie poznała to ich znała, to miała wiele okazji żeby z tymi kolegami sobie ułożyć życie, wejść w romans, lub cokolwiek tam sobie wyobrażasz. A jednak poznała Ciebie i to z Tobą chciała się umawiać i być w związku. Gdyby tam miało coś być, to by było. Chcesz się przed czymś obronić ale kto Ci zagwarantuje że ona kiedyś w trakcie związku nie pozna Pana np. W sklepie obuwniczym i nie trafi ją grom z jasnego nieba i się zakocha na zabój? Nikt. Więc takie podejście żeby się uchronić przed zdradą czy zakochaniem się w kimś innym jest całkowitą stratą czasu, a bo jak coś ma się stać to się stanie i Ty nie masz na to żadnego wpływu. Jedyne co to pracować nad poczuciem własnej wartości żeby sobie nie wiercić dziury w głowie z powodu spraw na które nie masz i nie będziesz mieć wpływu nigdy.

27

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Wielokropek napisał/a:

Nie muszę sobie niczego wyobrażać, bo proponowaną w ramach ćwiczenia sytuację znam z życia. Nie byłam zazdrosną, gdy dopiero poznawaliśmy się, nie byłam zazdrosną, gdy znaliśmy się niewiele i nie jestem zazdrosna teraz. Cieszyłam się i cieszę, że przyjemnie spędza czas. Uważałam i uważam, że związek nie czyni z nas niewolników, nie ogranicza wolności.

Tak jak już to zostało napisane wcześniej - ludzie są różni, mają różny poziom tolerancji na tego typu "margines wolności". Związek uda się tylko wówczas, kiedy spotkają się w nim dwie osoby z taką samą definicją tego marginesu.
W moim otoczeniu (tak wiem, to kwestia próbki badawczej i "szerokich horyzontów") nie znam ani jednego związku w którym spotkania sam na sam jednego z partnerów z kolegą/koleżanką w celach stricte towarzyskich nie budziłoby emocji. Dodam, że "moje otoczenie" to ludzie po czterdziestce z kilkunastoletnim stażem w związkach - więc albo czasy się zmieniają, a ja jestem konserwą, albo z wiekiem zmienia się punkt widzenia.
Trochę brakuje mi w tej dyskusji trochę innych męskich głosów.

28

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Oczywiście, że są różni ludzie, mają różne systemy wartości, różne poglądy, różnie się zachowują. smile


W moim otoczeniu (ludzie w przedziale 25-70) spotkania "sam na sam" bez podtekstów erotycznych i zdradzania były i są obecne.
Męskie głosy? Głos pośredni. Spotykałam się i spotykam ze znajomymi sam na sam, w konfiguracji jeden na jedną. Nic mi nie wiadomo, by był zazdrosnym, wielokrotnie - gdy były po zmierzchu - podwoził mnie na te spotkania.

29

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Wielokropek napisał/a:

Oczywiście, że są różni ludzie, mają różne systemy wartości, różne poglądy, różnie się zachowują. smile


W moim otoczeniu (ludzie w przedziale 25-70) spotkania "sam na sam" bez podtekstów erotycznych i zdradzania były i są obecne.
Męskie głosy? Głos pośredni. Spotykałam się i spotykam ze znajomymi sam na sam, w konfiguracji jeden na jedną. Nic mi nie wiadomo, by był zazdrosnym, wielokrotnie - gdy były po zmierzchu - podwoził mnie na te spotkania.

Reasumując - cała dyskusja powinna się sprowadzić do uświadomienia autorowi wątku, że różni ludzie mają w temacie swobody spotkań towarzyskich różne poglądy i ta właśnie różnica jest przyczyną jego problemów. I to się chyba się stało. Dalsze postępowanie w temacie (w tym decyzja o rozstaniu) to już chyba wyłącznie kwestia działań podjętych świadomie przez autora wątku i jego sympatię.
Amen.

30

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Dziewczyna dobrze zrobila. Tez bym zerwala z gosciem, ktory po miesiecznej znajomosci probuje mi dyktowac z kim i w jakiej konfiguracji wolno mi sie spotykac. Malo tego, z gosciem ktory ma mnie za dzi...e, ktora skoro spotyka sie z kolega to zapewne po to zeby z nim uprawiac dziki seks albo conajmniej ostro flirtowac. Jakby nie mogla tego robic lata wczesniej i zamiast szukac sobie faceta ulozyc sobie zycia z tym kolega.
Tlumaczenie, ze mialby o to pretensje tylko na poczatku znajomosci jest tymbardziej od czapy jak dla mnie. Bo skoro w relacji, ktora dopiero raczkuje on juz stawia jej takie granice to juz widze jak by je zliberalizowal gdy relacja sie zrobi powazna big_smile
Dziewczyna widocznie nie zamierzala udowadniac od poczatku zwiazku ze nie jest lafirydna i naprawde da rade z dobrym kumplem isc poprostu na kawe czy piwo bez przyzwoitki. Autor nie dojrzal widocznie do takiej postawy wiec nie zamierzala marnowac czasu ani swojego ani jego. I slusznie, szcsegolnie jesli jeden z tych kumpli jest np kims kogo zna od lat i mialaby rezygnowac z tej przyjazni dla kolesia ktorego zna miesiac.
Autorowi zostaje wiec albo dorosnac do zaufania w zwiazku albo znalezc dziewczyne rownie zazdrosna i nieufna jak on sam. Pousuwaja sobie na dzien dobry wszystkie kontakty plci przeciwnej z telefonow, ustala godziny policyjne powrotu do domu z imprez i liste osob z ktorymi mozna sie spotkac a smieci beda wyrzucac wspolnie bo kto wie czy przy smietniku ktos kogos nie pozna.

31

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Znerx napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Ile tysiecy ludzi wierzy, ze ziemia jest plaska haha.

Są też tacy co wierzą w przyjaźń damsko-męską. lol

Mnie się wydaje, że określenie przyjaźń jest nadużywane i stosowane do opisu znajomości kumpelskich, nawet wieloletnich, ale jednak kumpelskich, które nawet obok przyjaźni nie stały, stąd te nieporozumienia ;-)

32

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

nie wiem jak ma większość ale mój partner ma 3 koleżanki jeszcze z podstawówki + byłą dziewczynę z którą był 8  lat ale przyjaźnią się do dziś i mieszkają na tym samym osiedlu big_smile 3 koleżanki wyjechały z miasta i z każdą spotyka się sam (bo przyjeżdzają zazwyczaj różnie) lub z jej obecnym partnerem lub ze mną. Jak kto ma czas. Nigdy nie wpadłam na pomysł aby specjalnie zmieniać plany i go pilnować na spotkaniu... Wręcz przeciwnie jak mnie nie przekupią jakimś żarciem to na jakieś kawki niech sobie sami chodzą, ja i tak nie wiem o czym rozmawiają w większości big_smile

Mój były za to był DJem i jak przychodziłam go odwiedzać w pracy to zazwyczaj w około niego tańczył wianuszek lasek xD Od razu uprzedzam że jest byłym bo zaczął ćpać, nigdy mi nie dał powodu do zazdrości.

33

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Dziękuję za wypowiedzi prosiłem o wyrażenie swojej opinii, a dostałem też obelgi nt mojej osoby jakim jestem człowiekiem bo komuś ustawiam życie czy blokuje znajomych (nigdy tego nie robiłem) bo pewne osoby dość daleko zachodziły w swoich przekonaniach, a nawet mnie nie znają. Jestem dość tolerancyjną osobą, ale ten temat był dla mnie dość obcy i na podstawie wcześniejszych relacji czy też moich znajomych relacji którzy mają, nie spotkałem się z takim czymś. Po prostu wyraziłem swoją opinię na temat takich spotkań i koniec nawet nie sądziłem że do tego później dojdzie. Jest to dla mnie bardzo bolesne, że przez taki temat muszę zapomnieć o osobie z którą świetnie się uzupełnialiśmy (bo nie wydaję mi się, że się coś w tej sytuacji uratuje).
Wystarczyło by usiąść i omówić temat w czym jest rzecz a na pewno byśmy się dogadali a nie z dnia na dzień taki zwrot akcji - jak to się mawia rozmowa w związku to podstawa.

34

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:

(...) Pierwszy raz zamiotłem pod dywan (na samym początku związku) po jakimś czasie drugi raz, także wyraziłem delikatnie swoją opinię, że w takiej sytuacji trochę nie fair spotykać się z kolegą sam na sam nawet na piwo. Rozumiem z koleżanką, grupą znajomych ale facet-kobieta skoro jesteśmy początkowym związku? Zrozumiałbym też wspólne wyjście w trójkę albo za ileś miesięcy jak już będziemy się bardziej znali.
Nie znam tych ludzi a szczególnie na początku gdy poznajemy się i budujemy zaufanie. To tak samo gdybym ja się umawiał z koleżankami na spotkania. (...)

vs

(...) Wystarczyło by usiąść i omówić temat w czym jest rzecz a na pewno byśmy się dogadali (...)

No właśnie. Wystarczyło usiąść i porozmawiać zamiast wyrażać opinię krytykującą jej zachowanie i wątpić w jej uczciwość.
Mądry Polak po szkodzie.

35

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Wielokropek napisał/a:

No właśnie. Wystarczyło usiąść i porozmawiać zamiast wyrażać opinię krytykującą jej zachowanie i wątpić w jej uczciwość.
Mądry Polak po szkodzie.

No gdyby dała mi szanse usiąść i wytłumaczyć to byśmy usiedli . Skąd mialem wiedziec xe z takiego tenatu gdzies miedzy wierszami wyjdzie taka sytuacja? Tez duzo mówisz i wyrażasz swoją opinie w zwiazku i jakoś nie rozpada Ci sie zwiazek. Ludzie się kłócą  rzucają talerzami też się ot tak nie rozchodzą. Nie zawsze trzeba mieć identyczna opinię. Z reszta tak jak napisałem w pierwszym poście zgodziła się ze mną , powiedziała, że mam rację co do takich spotkań, wiec po co miałem dalej poruszać temat. Wyszło widocznie ze skłamała zamiast wytłumaczyć.

36 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2020-08-24 17:06:16)

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Nie rozumiem Was, kobiety. Tak naskoczyłyście, że głowa mała. Odwracając pytanie - Czy wy byłybyście zadowolone, że wasza połówka, partner/mąż miał liczne koleżanki? Instynkt podpowiada mi, że wasz instynkt mówiłby Wam: ho ho tak żyć nie będziemy. Mało było tu takich wątków, że kobiety chlipały, że partner ma koleżanki? A ile było przypadków, że taż koleżanka przestała być koleżanką, tylko kim innym? Co wtedy radziłyscie?
Niektórzy wolą dmuchać na zimne.
Padł tu slogan: "Bez zaufania związek nie ma sensu."    Tak, zgadam się. Ale życie to nie matematyka. Życie nie jest logiczne, bo ma wiele dziwacznych rozwiązań.
Moja jż miała 10000% zaufania. Robiła co chciała. Koleżanki, koledzy, spotkania. Związek sensowny na 10000%. Bo oparte na 10000% zaufania.
No i co? Żeby to był chociaż kolega....

Edit. Grey. Nie ma co siadać , rozmawiać, tłumaczyć. Wybrała tamto życie zamiast Ciebie. Miałeś zdrowe podejście. Znajdziesz odpowiednią dziewczynę. Nie dramatyzuj.
Ten typ tak ma.
"Ty jesteś moja, a ja twój". - To jedyny sens.

37 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-08-24 17:05:56)

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Witek7 napisał/a:

Nie rozumiem Was, kobiety. Tak naskoczyłyście, że głowa mała. Odwracając pytanie - Czy wy byłybyście zadowolone, że wasza połówka, partner/mąż miał liczne koleżanki? (...)

Nie naskoczyłam. Autor poprosił o opinię, to ją napisałam. Jego pech, że myślę inaczej niż on. big_smile Na odwrócone pytanie odpowiedziałam wyżej. smile



grey007 napisał/a:

(...) Tez duzo mówisz i wyrażasz swoją opinie w zwiazku i jakoś nie rozpada Ci sie zwiazek. (...)

Gdyby na początku naszej znajomości mąż usiłowałby ograniczać me kontakty, podejrzewał o brak uczciwości, to naszego związku by nie było. Nigdy nikomu nie udowadniałam i nie będę udowadniać, że nie jestem wielbłądem.

38

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Wielokropek napisał/a:

. Nigdy nikomu nie udowadniałam i nie będę udowadniać, że nie jestem wielbłądem.

OK. Tyle tylko, że piszesz za siebie. Chwała, że taka jesteś. Ale to tylko jakby szczególna teoria względności.
Ogólna teoria względności (że tak porównam) mówi, że Wielokropków nie jest tak wiele. Względem populacji kobiet okazuje się, że dużo ich zdradza.
Tak że to loteria. Nie wiesz komu powierzyłeś życiowe zaufanie. Jedni doceniają to, a inni wykorzystują przeciwko tobie.

39

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Autorze.
Nie ma uniwersalnych prawd co wolno a co nie wypada. Jak widzisz nawet z odpowiedzi jedne osoby nie widzą nic złego w spotkaniu się sam na sam a inne odwrotnie i nie wierzą w przyjaźń damsko-męską.
Ważne żeby znaleźć kogoś kto myśli podobnie do nas.
Mówisz, że zabrakło rozmowy. Co ona by dała? Albo ona musiałaby zrezygnować z czegoś co jest dla niej przyjemne (bo wg ciebie nie wypada), albo ty musiałbyś udawać, że przestało ci to przeszkadzać. Zmienianie siebie w takich kwestiach żeby spełnić oczekiwania drugiej strony w dłuższym rozrachunku do niczego dobrego nie doprowadzi.
Nie napiszę tutaj co ja myślę o takich spotkaniach, bo to nie powinno mieć dla ciebie żadnego znaczenia.
Ważne żebyś zrozumiał, że są różne osoby i ilość odpowiedzi tutaj na tak czy nie, nie oznaczają, że Ty miałeś rację albo ona.

40 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-08-24 17:43:51)

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

W mym otoczeniu, przyjmując - Witku7 - Twą terminologię, Wielokropków wiele.


Można ufać i zostać zranionym.
Można nie ufać i zostać zranionym.


Do każdego należy decyzja o tym, na co zwraca uwagę, czy widzi szklankę do połowy pełną, czy do połowy pustą.

***

Wzl napisał/a:

(...) Ważne żebyś zrozumiał, że są różne osoby i ilość odpowiedzi tutaj na tak czy nie, nie oznaczają, że Ty miałeś rację albo ona.

Bo w udanym związku nie o rację chodzi. smile

41

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Wzl napisał/a:

Mówisz, że zabrakło rozmowy. Co ona by dała?

Mysle , ze sporo bo chociażby powiedzielibyśmy jasno ze ufamy sobie i nie zrobimy nic złego. Tak mało a jednak duzo. Po prostu obgadać temat skoro był dla niej nie jasny. Dla mnie byl skoro przytaknęła.

Moze wlasnie zamiast chodzic z kolegami na spotkania, to żeby się poznać lepiej? Spotkan z kolegami będzie wiele a zwiazku juz nie ma. Najgorsze ze dziewczyna nowopoznana a tyle mi w głowie namieszała jak nigdy.  Dawała tyle nadzei, ona tez w sumie widzialem byla szczęśliwa bo sama mi mówiła. Pełno zielonych sygnałów.
Człowiek chciał dobrze,  a wyszlo beznadziejnie.

Tak czy inaczej jeszcze raz dzięki za wypowiedzi wobec tego drogie kobiety następną (o ile taka bedzie) bede sam woził do kolegów zeby się bawiła. Zobaczyny czy Wasza recepta zadziała.

42

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:

Tak czy inaczej jeszcze raz dzięki za wypowiedzi wobec tego drogie kobiety następną (o ile taka bedzie) bede sam woził do kolegów zeby się bawiła. Zobaczyny czy Wasza recepta zadziała.

Ojoj... ulżyło? big_smile
Wiesz, kierowanie się powiedzeniem „na złość babci odmrożę sobie uszy”, raczej nie sprawi, że Twoje życie potoczy się zgodnie z tym, co sobie wymarzyłeś.

Jeśli jesteś typem zazdrośnika, który nie ma zaufania do ludzi, to możesz nad tym pracować.

43

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Cyngli widze, ze ironi nie załapalaś . Ok wink

Tak btw. Akurat nie jestem typem zazdrośnika tylko powiedziałem co o tym myślę. Takze to są dwie różne kwestie.

44

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Musisz wziąć pod uwagę to, że spotykanie się sam na sam z przyjaciółmi w świeżym związku, a w zaawansowanym to dwie różne rzeczy. Jeżeli znacie się 2 miesiące, to tak na prawdę jeszcze się nie poznaliście. Nie spotkasz za wiele kobiet, które będą chciały Cie od razu przedstawić swoim znajomym. Nie oczekuj od partnerki w tak świeżym związku, że wprowadzi Cię od razu w cały swój świat. Kolejnym razem poczekaj aż sama Ci zaproponuje takie spotkanie i nie naciskaj. Nie będzie to dobre dla Ciebie jeżeli zacznie Ci zależeć bardziej niż partnerce, kobiety to wyczuwają i zniechęca je taka postawa ;-)

W zaawansowanym związku sprawa wygląda inaczej. O ile bardzo zdrowo jest spędzać część czasu osobno, o tyle całkowite spotykanie się z innymi sam na sam nie byłoby już w porządku.

45

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:

Cyngli widze, ze ironi nie załapalaś . Ok wink

Tak btw. Akurat nie jestem typem zazdrośnika tylko powiedziałem co o tym myślę. Takze to są dwie różne kwestie.

Oczywiście, że załapałam. W moim odczuciu była totalnie zbędna :-)

46

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Ja jestem takim typem człowieka, który prawie wyłącznie spotyka się z kolegami i koleżankami sam na sam. Stąd też w ogóle sugestia, że miałabym zrezygnować z połowy moich spotkań towarzyskich, dlatego że potencjalny partner uważa je za "niewłaściwe", "podejrzane" również spotkałoby się z moim stanowczym oporem. Być może gdybym była osobą, która może spotkać się z przyjemnością w większym gronie, zareagowałabym inaczej, byłabym skłonna porozmawiać, poznać perspektywę.
Ale skoro jestem sobą, a taka sugestia wydaje mi się oznaką braku zaufania i chęci kontroli, ograniczania mojego życia, to też bym znajomość zakończyła.

47 Ostatnio edytowany przez Witek7 (2020-08-24 19:18:40)

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
grey007 napisał/a:
Wzl napisał/a:

Mówisz, że zabrakło rozmowy. Co ona by dała?

Mysle , ze sporo bo chociażby powiedzielibyśmy jasno ze ufamy sobie i nie zrobimy nic złego..

Popieram Wzl. Taka rozmowa jest niczym. To tylko słowa, słowa, słowa.
Jak sobie wyobrażasz taką rozmowę?
Przecież każda ze s tron powie: Moje kochanie, nigdy cię nie zdradzę, moje ty szczęście. Tyś jedyny/a.
Tak powie nawet potencjalnie zdradzacz, który jeszcze nie wie, że kiedyś tam zdradzi.
Przecież nie powie w tej rozmowie:  Mhmm... Nie jestem pewna/y, być może zdradzę. Lub - Podejrzewam, że zdradzę. Lub - Jestem pewna/y , że zdradzę, bo czuję, że mam dziwne inklinacje.

Co do już zaślubionych to mieli poważniejszą rozmowę niż Ty proponujesz. Bo przed Bogiem. Nawzajem dali słowo HONORU. Nie tylko nawzajem, ale i w obliczu BOGA biorąc Go na świadka!
No i co?
I męża/żonę, i swój honor i tego Boga mają głęboko.
Słowa, słowa, słowa...

Edit - A w ogóle dyskusja o kant potłuc.  Jeśli dziewczyna woli Ciebie od kolegów, to bedzię szczęśliwa, że razem spędza czas. Jeśli woli kolegów, to niech se idzie w cholerę. Znajdziesz odpowiednią, której życiem będzie czas spędzony razem.  Z moją jż było tak, że nikt nikogo nie ograniczał, bo nie musiał. Byliśmy razem 24/24, bo tak chcieliśmy. Na uczelni byliśmy na jednym roku siedząc w jednej ławce. 24/24 i było fantastycznie.

48

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

W zaawansowanym związku sprawa wygląda inaczej. O ile bardzo zdrowo jest spędzać część czasu osobno, o tyle całkowite spotykanie się z innymi sam na sam nie byłoby już w porządku.

To jeszcze okresl kiedy zwiazek jest zaawansowany. Po 12 miesiacach juz nie wolno?
A czemu nagle nie wolno skoro wczesniej bylo wolno?
Ja mam znajomych i spotykam się z nimi w róznych kombinacjach. Od czwórek - ja, partner, przyjaciel, zona, przez trójki (bez partnera) po dwójki (bez żony). I oni jakoś nie krzyczą, ze zwiazek zaawansowany. Żony tez nie krzyczą, ze mamy się spotykac albo wszyscy albo wcale.

Moj partner własnie pojechał na dwutygodniowe wakacje beze mnie. Mozna w zaawansowanym zwiazku czy powinnam się martwić i zgryzac lakier z paznokci?

49 Ostatnio edytowany przez Lovelynn (2020-08-24 20:12:44)

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Nie wiedziałam, że to jakiś typowo kobiecy fenomen, aby pielęgnować przyjaźnie z mężczyznami?

Może dlatego, że sama tego nie robię oraz celowo szukałam partnera, który jest podobnie usposobiony: nie kawkuje, nie piwkuje, nie koleżankuje.
Nie mam żadnego męskiego przyjaciela. Jedynie znajomych, którzy są również dobrymi znajomymi mojego partnera.
Na przyjaciela wyobrażam sobie jedynie mężczyznę będącego gejem lub takiego, gdzie wzajemna seksualna atrakcyjność równa się zeru (a to ciężko sprawdzić, bo nie wiadomo, jak bardzo atrakcyjnym lub nie - jest się dla drugiej strony).

Skąd taka moja postawa?
Bo jak do tej pory nigdy, przenigdy nie przeżyłam czystej przyjaźni z mężczyzną, takiej zupełnie pozbawionej seksualnej chemii. Albo to była chemia jednostronna - najczęściej mężczyźni tracili równowagę, albo iskrzyło między nami obojga. Dlatego szybciutko się z takich znajomości wycofywałam, bo wiem, co jest dla mnie ważniejsze - a jest to związek z moim partnerem. Oraz dlatego, że czuję się nie w porządku w stosunku do partnera już z tego powodu, że ta chemia gdzieś tam jest w powietrzu, nawet jeśli "nigdy do niczego nie doszło".

Zauważyłam, że dla wielu ludzi owa chemia pomiędzy przyjaciółmi jest okej. Czują ją, ale nad nią panują. A mnie to jednak nie przekonuje - wolę zapobiegać niż leczyć. Wolę też po prostu nie musieć zaprzątać sobie tym tematem głowy.

Natomiast jeśli chodzi o innych ludzi - niech sobie żyją jak chcą. Dla niektórych przyjaźnie damsko-męskie nawet dodają pikanterii związkowi, są elementem przyjemnego ryzyka, gry z partnerem. Moje doświadczenia w tym temacie niestety są jakie są i dlatego na przyjaźnie i piwka z mężczyznami nie ma w moim życiu miejsca wcale.

50 Ostatnio edytowany przez RafaliMarta (2020-08-24 20:20:39)

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Lady Loka napisał/a:

W zaawansowanym związku sprawa wygląda inaczej. O ile bardzo zdrowo jest spędzać część czasu osobno, o tyle całkowite spotykanie się z innymi sam na sam nie byłoby już w porządku.

To jeszcze okresl kiedy zwiazek jest zaawansowany. Po 12 miesiacach juz nie wolno?
A czemu nagle nie wolno skoro wczesniej bylo wolno?
Ja mam znajomych i spotykam się z nimi w róznych kombinacjach. Od czwórek - ja, partner, przyjaciel, zona, przez trójki (bez partnera) po dwójki (bez żony). I oni jakoś nie krzyczą, ze zwiazek zaawansowany. Żony tez nie krzyczą, ze mamy się spotykac albo wszyscy albo wcale.

Moj partner własnie pojechał na dwutygodniowe wakacje beze mnie. Mozna w zaawansowanym zwiazku czy powinnam się martwić i zgryzac lakier z paznokci?


Słowo klucz - "całkowite" ;-) W Twoich kombinacjach widzę miejsce dla partnera. U mnie to wygląda podobnie. Rozumiem, że na wakacjach bywacie czasami razem, czy zawsze każdy urlop spędzacie osobno?

51

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą
Lovelynn napisał/a:

Nie wiedziałam, że to jakiś typowo kobiecy fenomen, aby pielęgnować przyjaźnie z mężczyznami?

Może dlatego, że sama tego nie robię oraz celowo szukałam partnera, który jest podobnie usposobiony: nie kawkuje, nie piwkuje, nie koleżankuje.
Nie mam żadnego męskiego przyjaciela. Jedynie znajomych, którzy są również dobrymi znajomymi mojego partnera.
Na przyjaciela wyobrażam sobie jedynie mężczyznę będącego gejem lub takiego, gdzie wzajemna seksualna atrakcyjność równa się zeru (a to ciężko sprawdzić, bo nie wiadomo, jak bardzo atrakcyjnym lub nie - jest się dla drugiej strony).

Skąd taka moja postawa?
Bo jak do tej pory nigdy, przenigdy nie przeżyłam czystej przyjaźni z mężczyzną, takiej zupełnie pozbawionej seksualnej chemii. Albo to była chemia jednostronna - najczęściej mężczyźni tracili równowagę, albo iskrzyło między nami obojga. Dlatego szybciutko się z takich znajomości wycofywałam, bo wiem, co jest dla mnie ważniejsze - a jest to związek z moim partnerem. Oraz dlatego, że czuję się nie w porządku w stosunku do partnera już z tego powodu, że ta chemia gdzieś tam jest w powietrzu, nawet jeśli "nigdy do niczego nie doszło".

Zauważyłam, że dla wielu ludzi owa chemia pomiędzy przyjaciółmi jest okej. Czują ją, ale nad nią panują. A mnie to jednak nie przekonuje - wolę zapobiegać niż leczyć. Wolę też po prostu nie musieć zaprzątać sobie tym tematem głowy.

Natomiast jeśli chodzi o innych ludzi - niech sobie żyją jak chcą. Dla niektórych przyjaźnie damsko-męskie nawet dodają pikanterii związkowi, są elementem przyjemnego ryzyka, gry z partnerem. Moje doświadczenia w tym temacie niestety są jakie są i dlatego na przyjaźnie i piwka z mężczyznami nie ma w moim życiu miejsca wcale.

no i właśnie o to chodzi aby obie strony myślały podobnie wink Ja wiem że są tacy ludzie co poza związkiem nie potrzebują innego towarzystwa, są tacy co nie potrzebują towarzystwa tylko płci przeciwnej ale swojej własnej i są tacy co nienawidzą ograniczeń.

Mnie jest łatwo utrzymywać przyjaźnie damsko-męskie bo od małego w większości otaczali mnie chłopcy (szkoły sportowe) i wszyscy się śmieją że nawet z gościa co wyraźnie zaczepia mnie w ramach podrywu w 3 minuty robię najlepszego ziomka big_smile
Partner też widzę że ma dobry kontakt z kobietami a żony kolegów go ciągle dokarmiają za jakieś przysługi komputerowe i mnie to w ogóle nie rusza.

Z drugiej strony ja stawiam na ludzi z zasadami w swoim otoczeniu. Jak ktoś wygłasza poglądy że w sumie to rozumie że partnerzy zdradzają, że rożnie w życiu bywa no to już wiem że przyjaciółmi nie będziemy big_smile Miałam problem z facetem co się całował po pijaku z żoną kolegi i nie pomogły tłumaczenia że on nic nie zrobił, on był wolny i nikogo nie zdradził i dla wielu jego tłumaczenie było ok.

52

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Naprawdę nie wiem, co się z ludźmi dzieje, że w każdej relacji osób płci przeciwnej widzą element pożądania seksualnego. To jest właśnie ta seksualizacja.

53

Odp: Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Jak ja się cieszę, że z mężem nie mamy problemów z ograniczaniem sobie wolności.
Gdyby się czepiał o piwo z kolegą albo przyjacielem, to pewnie pracować też bym nie mogła. Dlaczego? Bo mój zawód jest typowo męski, na hali sami faceci, pracuje w motoryzacji i klienci to też w 95% mężczyźni. Do tego jest wielu stałych klientów, którzy czasami po zaproponowaniu kawy, chętnie ją piją. Wtedy siadamy w biurze, pijemy kawkę i mówię co dokładnie będziemy robić, czasami tłumaczę co i jak. Niektórzy chcą popatrzeć, co dzieje się z ich autem. Więc  8, czasami nawet 11 godzin dziennie spędzam w męskim gronie.
Ale mąż wie, że go kocham i nie potrzebuje nikogo innego.
Jak trafia się pewny siebie i lubiący flirtować klient, to odsyłam go do innego pracownika. Nie lubię tych ich tekstów i przeświadczenia, że mam ochotę z nimi flirtować. Auto mogę ogarnąć, ale gadać z typem nie mam zamiaru bo mnie denerwuje.
Mąż widzi że uwielbiam swoją pracę, ale wszystko czego pragnę mam w domu.

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dziewczyna w związku, a spotkania z kolegą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024