Muszę komuś się wyżalić, bo wszystko to trzymam w sobie i czuję, że jest coraz gorzej. W życiu nic mi się nie układa...
Jestem osobą słabą emocjonalnie. Czuję, że nadmiar obowiązków mnie przerasta. W pracy mam tyle tego wszystkiego, że się nie wyrabiam, pracuję czasami po godzinach. Z ludźmi także nie potrafię rozmawiać. Na studiach też mi nie idzie, za miesiąc muszę oddać pracę dyplomową, a nawet jej nie skończyłam... Tak bardzo chciałabym już skończyć te studia, a ciężko mi z tym jest.
Nawet rodzina ma już mnie dosyć, że ciągle marudzę. Powoli samą siebie mam dość, obwiniam się o wszystko o to, że nie mam nawet znajomych.
Miewam czasami myśli samobójcze...nie potrafię uporać się z tym wszystkim co mnie przerasta, płaczę po kątach i nie potrafię się cieszyć z innymi...
Podobne tematy
Chyba głównym źródłem Twoich problemów jest nieśmiałość. Boisz się o coś zapytać, poprosić o pomoc, wolisz zamęczać się z tym sama. Być może też tak jest z tą pracą dyplomową: zamiast być w kontakcie z promotorem, który by Ci doradził, pokierował, to wolisz do wszystkiego dojść sama, często wykonując zbędną pracę. Musisz to zmienić, nie bój się, ludzie nie gryzą. Poproś o radę kolegów w pracy, promotora, zobaczysz, że w większości przypadków reakcja będzie pozytywna.
Alez to zycie byloby nudne gdyby nie bylo problemow.Czasem musi byc zle aby moglo byc lepiej.Trzeba sie wyluzowac.