Witam
Dzisiaj święta,powinnam być szczęśliwa i świętować z rodziną jednak to jeden z gorszych dni w moim życiu. Właśnie usłyszałam od własnego brata że jestem nikim,mam siedzieć cicho a jak nie to mi przyp******* i będzie w końcu spokój . Mam 28lat wydaje mi sie ze cierpie na depresje chocaiz ostatnio mój lekarz rodziny stwierdził że choruje na nerwice . Jeszcze niedawno byłam uśmiechniętą dziewczyną teraz czuje sie jak wrak człowieka od roku nie mam pracy . Czuje sie przez to totalnie nikim , nie mam pieniędzy, nie jestem w stanie pomagać moim rodzica którzy są schorowani ledwo im starcza na życie a teraz jeszcze muszą mnie utrzymywać . Utrata pracy spowodowała że starciłam pewność siebie. Szukałam ciągle bezskutecznie pracy i to doprowadziło mnie do depresji . Przepraszam że pisze tak chaotycznie ;( Dzisiejszy dzień był dla mnie bardzo ciężki . Ciągle płacze , nie mam sił do życia nie rozumiem dlaczego mam tak ciężko zyciu , nie żebym użalała sie nad soba jednak od dziecka mam ciężko . Wczoraj dostałam telefon że mam prace w Holandii jak na razie tylko na 3 mies. ale mam czuje że powoli wraca do mnie nadzieje na lepsze jutro . Jedak mam kolejny problem potrzebuję pieniędzy na wyjazd, rodziców nie poprosze bo wiem że nie mają . chciałam prosić brata o pożyczenie 300-400 zł jednak po tym co dzis usłyszłam nie jestem w stanie z nim rozmawiać , zranił mnie ogromnie . Niestety nie mam przyjaciół od których mogłabym pożyczyć jestem w takiej trudnej sytuacji że gotowa jestem iść do mojej parafii i poprosić proboszcza o pomoc . Jestem bardzo zdesperowana potrzebuję tej pracy to mój jedyny ratunek, jedyną przeszkodą są te pieniądze . Trochę obawiam sie tego czy ksiądz mnie nie wysmieje i nie wyrzuci za drzwi. Myslicie że jes taka szansa ze ksiadz mi pomoże ? to jest moja jedyna deska ratunku..
Podobne tematy
prosze niech ktos napisze co zrobiłby na moim miejscu ? nie mam możliwości pożyczenia od bliskich , ani zarobić a bardzo potrzebuje tej pracy chciałbym tylko miec pewność czy ksiądz nie nie wyśmieje i nie wyrzuci za drzwi . jest mi ogromnie wstyd ze jestem w tak trudnej sytuacji finansowej ze nie mam nawet na normalny obiad a co dopiero na wyjazd wiem jednak że nie moge sie poddać robie to dla siebie i moich rodziców
Może jednak najpierw porozmawiaj z rodzicami. Nawet jeśli nie mają to może doradzą do kogo się najlepiej zwrócić.
Czy brat cały czas Cię tak traktuje, czy wcześniej o coś się pokłóciliście?
nie chce męczyć rodziców swoimi problemami ciągle udaje przed nimi że jestem twarda i jakos sobie radze a nocami nie moge przestac płakać . Co do brata to kiedyś było calkiem inaczej , mialam prace pieniądze to pomagałam mu finansowo dbałam o jego dzieci ma ich troje ,kupowałam potrzebne rzeczy do szkoły ,ubrania na zime . Teraz gdy nei mam pieniędzy jestem dla niego nikim
Ja to inaczej widzę. Prosisz, skąd masz wziąć pieniądze. A może spróbuj je sama zarobić? Ile czasu ci zostało do tej wymarzonej trzymiesięcznej pracy w Holandii? Może potrafisz u kogoś posprzątać albo pomóc przy opiece nad dzieckiem albo nad osobą starszą? To tylko przykłady. Może potrafisz coś więcej?
Dlaczego brat cię tak traktuje? Czy dlatego, że nie pracujesz?
Gdyby to było takie proste żeby zarobic te pieniądze byłabym najszczęśliwszą osobą na ziemi , ja naprawde nie jestem wymagająca i pracy żadnej sie nie boje . mieszkam na wsi tu nie jest tak łatwo sobie dorobić
od lutego tego roku szukam ciągle jakiejkolwiek pracy . Prace musze zacząć od 4 stycz. Nie wiem dla czego mnie tak brat traktuje ,dopóki pracowałam miał do nie szacunek teraz tarktuje mnie jakby mnie nienawidził
Może warto spróbować u tego księdza, mój znajomy kiedyś był w potrzebie i pomógł mu właśnie ksiądz, a potem zwrócił mu te pieniądze nawet. Jeśli jednak nie uda ci się z tą holandią, koniecznie próbuj aplikować do jakiejkolwiek pracy, weź się w garść! ![]()
aplikuje wszędzie gdzie tylko sie da
bycie osobą bezrobotną to coś strasznego zeby młodej osobie tak ciężko było znaleźć prace
musze zdobyc te pieniądze na wyjazd boje sie ze jak tego nie zrobie już całkiem sie załamie i tak już wystarczająco czuje sie nikim. Dziekuję za dobre słowa
Jeśli masz dobrych rodziców, to nie ukrywaj przed nimi swoich problemów. Nie ma sensu płakać po nocach a za dnia przed najbliższymi udawać twardą. W ten sposób wpędzasz się w depresję. Czasem Ty im pomożesz, czasem oni Tobie, ale ważne żeby nikt w rodzinie nie cierpiał samotnie. Co do brata to szkoda słów...
Niestety ale jestem osobą bardzo skrytą nie potrafię nikomu zwierzyć się z moich problemów. Odkąd pamiętam zawsze ze wszystkim musiałam sobie radzić sama . Niestety teraz jestem już coraz słabsza psychicznie juz nawet nie jestem w stanie powstrzymać łez . Dziś od 15 bez przerwy spływają mi łzy po policzkach , ból głowy mnie wykańcza boje sie tej nocy , boje sie każdego następnego dnia
Tak nie można, najlepiej by było gdybyś po prostu wypłakała się rodzicom. Gdybyś poważnie się rozchorowała to by był dopiero dla nich cios. Czy Ty naprawdę jesteś w stanie wyjechać tak daleko sama i tam pracować? Jeśli ukrywasz swój ból przed najbliższymi to oni nie rozumieją Twojego zachowania. Być może Twój brat stracił cierpliwość do Ciebie i dlatego tak Cię traktuje. Gdyby znał przyczyny to może by było inaczej.
Juz pracowałam kiedyś za granica było cięzko byłam sama ale dawałam rade teraz tez nie mam wyjscia musze wyjechac . U mnie w domu nigdy nie było zbyt wiele miłości . Nigdy od rodziców ani rodzenstwa nie usłyszałam słowa Kocham , nie było przytulania , Wiem że rodzice mnie kochają jednak u nas sie o tym nie mówi a szkoda bo ogromnie mi tego brakuje ,potrzebuje tego . Jestem tak wykończona psychicznie ze nie potrafiłabym nikomu sie zwierzyć z moich problemów
Jedno słowo, a tak bardzo jest potrzebne...
No ale o problemach, o tym, że potrzebujesz pieniędzy na wyjazd to chyba możesz porozmawiać. Może wiedzą do kogo możesz się zwrócić.
Czy masz jakąś przyjaciółkę, której możesz się wygadać, wypłakać? To niedobrze tak wszystko dusić w sobie. Tu też możesz opowiedzieć co jeszcze Cię boli, o swoim życiu.
Sami są w trudnej sytuacji finansowej wiec nie moge ich dręczyć jeszcze moimi problemami ... czasem niestety tak jest ze człowiek musi radzic sobie sam... nie mam przyjaciółki nie mam zbyt wielu znajomych ten rok jest dla mnie ogromnie trudny , zamknęłam sie na ludzi , czuje że nie jestem nikomu potrzebna . Gdybym miał prace wyszłabym z domu miałabym kontakt z ludzim a nie ciągle tak sama . oczywiscie boje sie tego ale eim ze musze inaczej zwariuje jak juz nie zwariowałam . Nie mogę uwierzyć że na tyle trudności w życiu napotykam boje sie pomyślec co mnie jeszcze czeka . Dużo by pisac c o mnie boli szczerze az boje ie bardziej w to zagłębiac bo naprawdę lekko nie było
Tu możesz pisać o wszystkim, może ktoś doradzi, a Tobie ulży, może swoje problemy zobaczysz w innym świetle, poczujesz, że nie jesteś sama.
Jeśli nie widzisz innej możliwości to spróbuj pójść do proboszcza. Rozumiem, że masz do niego zaufanie, a być może on zna choć trochę Twoją rodzinę. Na pewno nie wyśmieje, ludzie z różnymi problemami przychodzą. Możesz też zgłosić tym którzy Cię zatrudniają, że masz problemy z pieniędzmi na wyjazd, może oni zgodzą się pożyczyć.
Skoro jestes chetna do pracy i pracy sie nie boisz bedzie dobrze. Jestes odwazna nie kazda osoba odwazylaby sie wyjechac sama za granice nawet na miesiac. A czy daleko masz ze wsi do jakiegos miasta? Moze tam znalazlabys cos zeby sobie zarobic na ten wyjazd? Albo probuj z tym ksiedzem to tez nie zly pomysl. Tylko nie wycofuj sie i nie zalamuj bo wtedy nawet blache rzeczy beda Cie przerastac. Uwierz w siebie dobra dziewczyna jestes i zaradna. Brata olej
Ja na twoim miejscu poszłabym do księdza powiedziała o swoich kłopotach i zapytała czyby nie miał jakiejś pracy dla ciebie np mycia okien czy posprzątanie lub zrobienie czegoś w kościele żeby zobaczył że potrzebujesz pomocy ale chcesz coś dać od siebie w zamian a nie żeby pomyślał czasami że tylko po pieniądze. A ksiądz powinien pomóc on jest od tego.
Moja propozycja jest taka:
Napisz do brata list o treści mniej więcej takiej (swoimi słowami):
"Drogi Bracie!
Wiem, że masz mnie dość i nie możesz już nawet na mnie patrzeć. Skoro tak, proszę Cię o to żebyś mi ostatni raz pomógł. tak jak ja pomagałam Tobie, kiedy Ty i Twoja rodzina tego potrzebowaliście.
Chcę zmienić swoje życie, załatwiłam sobie pracę w Holandii od 4stycznia, ale nie mam pieniędzy na start.
Proszę Cię o pożyczkę ... zł, która pozwoli mi przeżyć jakoś do pierwszej wypłaty tam. Oddam ci te pieniądze co do grosza po powrocie.
Twoja kochająca Cię ...mimo wszystko Siostra"
Wręcz mu taki list i zostaw samego żeby to przetrawił. Moim zdaniem mimo tego co Ci powiedział, zachowasz twarz. Masz prawo do takiej pomocy, to ma byc pożyczka a nie jałmużna.