Po długiej przerwie, witajcie z powrotem. Chciałem porozmawiać z Wami kobietami na temat mojej sytuacji życiowej.
Otóż po kolejnych niezliczonych miesiącach spędzonych w domu, w samotności, kłótniach, nadziejach... Chce wreszcie zacząć żyć.
Jako że zawsze zależało mi na miłości postanowiłem wspomóc się portalami randkowymi, ogółem internetem. W realu wreszcie zdobyłem się na odwagę by zapytać dziewczynę... o godzinę, drogę. Zawsze to jakiś krok do przodu.
Jestem też po jednej randce, właśnie z portalu, niestety nieudanej i bardzo frustrującej, ale o tym może później.
Cud że mam chociaż przyjaciółkę i dobrego kolegę, gdyby nie oni to bym chyba zdziczał...
W jakim kierunku powinienem pójść? Czy fakt ze zależy mi na miłości może być aż tak irracjonalny i tylko sobie szkodzę?