Nie widzę nic złego w introwertyzmie. To jak lubimy spędzać czas to też indywidualna kwestia, to czy mówimy mniej czy więcej też. Nie ma nic złego w tym, że wolisz autorze rozmawiać na bardziej konkretne tematy, wiadomo czasem przyda się pogadać tak ogólnie, ale bez przesady, są osoby co rozmawiają konkretnie, a też mogą znaleźć kogoś z kim dobrze się będą rozumieć.Według testów psychologicznych też jestem introwertyczką, właśnie robiłam ten co pisze Nektarynka - MBTI chyba w Internecie go robiłam z ciekawości. Wyszło mi dokładniej Introwertyk Intuicyjny Uczuciowiec Obserwator, w sensie, że jestem introwertykiem z przewagą uczuć, intuicji, obserwacji. Jest też, że jestem lojalna, oddana najbliższym, że mam swoje priorytety, których się trzymam, że mam otwarty umysł, dlatego tym bardziej potrafię tolerować inność - choć ja bym bardziej powiedziała, że nie tylko toleruje, ale też akceptuje, no chociaż oczywiście i tego są granice, jasne, ale jeśli nikt nikogo nie krzywdzi, to nie mam nic przeciw. No i że czasem jestem zbyt dużą idealistką, tutaj prawda, ale z zastrzeżeniem, że byłam, bo teraz raczej jestem tak w normie tutaj
Pewnie, że nadal ten idealizm jest, ale chyba nie przesadny. No i wszystko muszę powiedzieć tak naprawdę mi się zgadza, wyszło w sumie mi to co ja sama o sobie myślałam i co sama piszę na forum jaka jestem. No i ja też jak cslady potrzebuję chwili dla siebie. Lubię kontakt z bliskimi, spotkania w dwójkę np z przyjaciółką, koleżanką czy w małej grupie, ale też nie mogłabym tak non stop. Też mam rozwinięte życie wewnętrzne.
Tutaj bardziej jak już można popracować nad nieśmiałością. Ja też byłam nieśmiała, ciężko mi było wtedy z kontaktami i wyśmiewali mnie w podstawówce, ale w gimnazjum też np z innych klas, bo moja klasa była kulturalna wtedy i nawet jak mnie nie lubili, to nie okazywali. A poznałam tam trzy koleżanki w klasie, więc było lepiej, nie byłam już samotna tak jak w podstawówce. Wstydziłam się odezwać czasem, bałam się reakcji innych. Jednak popracowałam nad tym i z czasem było lepiej. Jeszcze w liceum czasem krępowałam się odezwać, byłam trochę skryta czasem, ale na studiach już bardziej się ośmieliłam. No i sama nad tym pracowałam, pomyślałam sobie w końcu, że przecież nieważne co pomyślą. Na studiach byłam już bardziej otwarta, pożartowałam czasem itp, nie miałam już tak dużego problemu, by pogadać. Najlepiej czułam się nadal w małym gronie osób, ale już widocznie tak mam. Przy większym gronie nadal czasem jestem trochę onieśmielona, no mniej niż kiedyś, ale nadal trochę, no ale nie każdy musi być śmiały w dużej grupie. Tzn nie jestem teraz wtedy już nieśmiała, ale też nie jestem śmiała, tak pomiędzy, pogadam, pożartuję, ale chyba wtedy jestem też bardziej obserwatorem. No po prostu wolę gadać w mniejszej grupie czy w dwójkę. No i tak już sporo zmieniłam i jest lepiej, teraz mogę lepiej się odnajdywać, mam parę koleżanek, czasem jeszcze kogoś poznam i chętnie poznaję teraz nowych ludzi, ogólnie jest ok. Podejdź autorze może do kogoś, przywitaj się, potem pogadaj np innego dnia, tak powoli też możesz, metodą małych kroków, będzie łatwiej.
Kiedyś jak bardziej byłam nieśmiała właśnie, to ja jak radzą na ulicy też pytałam o godzinę. Kiedyś chyba nawet wtedy czułabym się niekomfortowo pytając o godzinę, taka byłam niepewna siebie w sumie, a teraz raczej nie ma problemu, pytam i bez skrępowania. No bo nieśmiałe osoby chyba często czują się gorsze, ja też się czułam, dlatego właśnie nawet wstydziłam się na ulicy zapytać o godzinę, no ale popracowałam nad tym, zobaczyłam, że to nic takiego i się już nie obawiam tego i mogę wejść w interakcję i już nie mam wtedy stresu, mogę też pogadać więcej jak ktoś zagada i jest ok. Inna sprawa, że mogę też czasem nie chcieć gadać i ok, nikt z nas nie chce zawsze rozmawiać. Na razie więc popracuj nad nieśmiałością, a sam zobaczysz, że potem będzie lepiej. Z czasem może nawet będziesz rozmawiał bez skrępowania o zwykłych rzeczach, o pogodzie też hehe, bo kto wie, może teraz po prostu obawiasz się, że Ci nie wyjdzie? Też może tak być. A jak nie, to też nie ma problemu myślę, wiele osób rozmawia konkretnie, a też sobie radzą w kontaktach. Także grunt przełamywać trochę nieśmiałość, a potem będzie łatwiej, kogoś pewnie poznasz
Co do kłótni, to dobrze, że jesteś opanowany i nie unosisz się. Ja tutaj mimo bycia introwertyczką, to czasem za bardzo się denerwowałam jak coś mnie wkurzyło. Teraz czasem też, ale mniej. Nie raz podniosłam głos. Tutaj też musiałam się starać. Naprawdę nie ma sensu krzyczeć, a Ty chociażby nie będziesz musiał nad tym pracować. Ja musiałam, bo sama wiedziałam, że to nie jest dobre tak się unosić. To, że Twoi rodzice się kłócą, może nie są udanym małżeństwem, to nie oznacza, że każdy związek czy małżeństwo są nieudane. Niedobrze, że Twoja mama tak Ci mówi, że ona niepotrzebnie wyszła za mąż, obarcza Cię tym, że Ci się nie układa.
W sporej mierze okazywania uczuć też można się uczyć. Ja jak byłam nieśmiała, to też sporo uczuć trzymałam w sobie i miałam często poważną minę. Teraz jak jestem śmielsza (nie bardzo śmiała też, ale w miarę śmiała, jest ok), to łatwiej mi też okazywać emocje. Nie wstydzę się teraz uśmiechnąć, nie analizuję co pomyślą inni - choć tutaj to nie pomyślą źle tym bardziej hehe, warto się uśmiechać
Pomyśl co sprawia Ci radość, coś takiego pewnie jest. Nadal pewnie niektóre emocje trzymam w sobie, no ale staram się i jest lepiej niż kiedyś. Wiadomo, że są ludzie, którzy od razu pokazują emocje na zewnątrz, inni trzymają je wewnątrz i myślę, że też tak całkowicie może nie da się zmienić, więc pewnie i tak czasem emocje w sobie będę trzymać, no ale i tak jest dużo lepiej i dużo się polepszyło, u Ciebie też może
To nie jest jakaś wielka wada, a wiele można wypracować. Jest to wadą bardziej dla Ciebie, bo wiadomo człowiek się męczy jak zbyt wiele trzyma w sobie, ja też się z tym męczyłam wtedy. No i czasem wtedy może komuś nie okażesz uczuć, mimo że chcesz, ale tutaj też sporo możesz wypracować. Ja teraz już mam małe problemy z okazaniem uczuć komuś, a kiedyś miałam też większe. Nie to, że jakieś bardzo duże miałam, bo tutaj tak źle nie było, no ale jednak trochę było. A jest lepiej. Właśnie przyszło to wraz z przełamaniem nieśmiałości myślę. Teraz wręcz pewnie wiele osób pewnie nie pomyślałoby, że kiedyś miałam problem okazać uczucia, bo teraz wychodzi mi to myślę dobrze, naturalnie. Tutaj zmieniło się wiele, więc pewne cechy jak widać można zmienić nawet całkiem lub praktycznie całkiem, tutaj mi się udało w mierze tego okazywania uczuć.
Rozpisałam się, no ale jakoś tak uznałam, że skoro sama byłam nieśmiała itp, to napiszę no i się rozpisałam
Tutaj napiszę krótko jakby komuś nie chciało czytać się wcześniej: Introwertyzm nie jest wadą, wręcz uważam, że ubogaca choćby wewnętrznie. A ekstrawertyk nie potrzebuje chwili dla siebie? Też pewnie potrzebuje, może inaczej to odczuwa, może mniej, ale raczej też. A to, że ktoś potrzebuje mniej, a ktoś bardziej to nic dziwnego. A nad nieśmiałością samą jak pisałam warto pracować, bo wiadomo będąc nieśmiałymi możemy odebrać sobie szansę, żeby kogoś poznać, zwłaszcza, jeśli jest to spora nieśmiałość, no a ja wtedy właśnie byłam w podstawówce sporo nieśmiała, w gimnazjum też, w liceum mniej, ale jeszcze też. No dlatego warto starać się powoli otwierać, jest to powolny proces, nie dzieje się to z dnia na dzień, ale jak się człowiek stara, to się w końcu uda tak jak mi i potem to jest wypracowane i jest dobrze
Te blokady pokonałam, no i jestem śmielsza i jest dobrze. To od nas wiele zależy. Czasem źle myślimy o sobie, ale możemy nad tym popracować i już nastawienie będzie inne, a i nieśmiałość raczej się zmniejszy. Także nie wstydź się, a kobietę znajdziesz, popracujesz nad tym, otworzysz się i wtedy po prostu poznasz kogoś
To, że jesteś introwertykiem w żadnej mierze tego nie przekreśla. To, że jesteś nieśmiały też nie, trochę się otworzysz i będzie dobrze.