Jakiś czas temu byłam na imprezie ... poznałam chłopaka a raczej mężczyznę... a było tak :
impreza w klubie więc fajki i %% ze znajomymi ...
tańczyliśmy , bawilismy się.. ja chciałam odetchnąć po nie udanym związku(dwuletnim)...
poszłam z przyjaciółką do tego klubu z nastawieniem że musimy się dobrze zabawić... tańczyłyśmy więc ze znajomymi i z kilkoma nie-znajomymi... bla bla. i prawie koniec imprezy więc większość wykruszyła się i poszła.... ja z przyjaciółką zostałyśmy jeszcze troszkę... poprosił ją do tańca jakiś chłopak więc ja zostałam sama na kanapie.. aż tu nagle jakiś przystojniak podszedł energicznie pytając najpierw czy zatańczę jedną piosenkę.. nie chciałam (GŁUPIA! OJ GŁUPIA!) bo byłam zmęczona.. ale tak ładnie się uśmiechnął, że się zgodziłam.. piosenka była szybka.. i to chyba z dirty dancing nawet ;d były obroty ;d i zejście w dół od przodu i tyłu ;d no ale kiedys musialo się skończyć
tak więc on podziękował a ja wróciłam na swoje miejsce... byłam oczarowana.. w ciągu 2 minut nie wiedziałam co się ze mną dzieje .. ;d takie inne uczucie.. nawet nie umiem tego określić.. Nogi się pode mną uginały ;d . Wróciła przyjaciółka i zebrałyśmy się do domu. On znikł... bla bla bla... No ale do rzeczy... to jest ( jak sie dowiedziałam za dwa dni) znajomy mojej kolezanki... wiec zapytalam o niego. jak i co.. powiedzialam ze podoba mi sie i w ogole.. i ze chyba nie jest duzo starszy.. Dzisiaj uzyskałam pewniejsze informacje i kilka jego zdjęć ...
Byłam i chyba jeszcze trochę jestem w szoku.. bo facet, z którym tańczyłam jest 10 lat starszy...
podoba mi się i to strasznie
) ciemne włosy i oczy.. wysoki.. i taka słodka dziurka w bródce
) i taki misiowaty.. mm ... ale teraz nie wiem.. czy mam sie postarac zeby chociaz poznac go jako kolege... czy po prostu zapomniec... on starszy. po studiach... ale bez dziewczyny... a ja ... ja po dwuletnim związku.. z którego jeszcze całkowicie nie ochłonęłam.. ![]()
Napiszcie kobietki co myślicie o tym i w ogóle o związkach z taką różnicą wieku....