Witam chcialabym opowiedzieć swoja historie. 3 lata temu wyprowadzilam sie na wies, do tesciow. Obecnie mamy z mezem juz 2 letniego synka i od tego czasu maz pracuje w delegacji w Niemczech i jest tylko na weekendy. Juz powoli sobie z tym nie radze poniewaz syn za nim teskni i postanowilismy , ze juz niedlugo wroci na stale. Najwiekszy problem jest w tym ze tescie nie szanuja swojego syna. Jak przyjezdza to sa tylko rozkazy, trzeba zrobic to i tamto.Poprostu szukanie na sile roboty aby bron boze , nie mial za duzo czasu aby poswiecic go dla Nas!!!! Wkladamy w dom duzo pieniedzy a tak naprawde mamy tylko jeden pokoik i w dodatku walczymy z plesnia ktora sie w nim znajduje!!! Juz mam dosc ciaglych pretensji i rozkazow bo przez to ja cierpie najbardziej!!! Maz caly tydz w Niemczech wiec duzo nie widzi!!! Dodad jeszzce ze juz jednego syna tescie stracili poniewaz popelnil samobojstwo. Czasem sie zastanawiam, jesli mieli takie samo podejscie do niego jak do mojego meza to sie wcale nie dziwie bo czasem mozna oszalec! w ogole nie potrafia ze soba rozmawiac!!
Podobne tematy
Po co z nimi mieszkacie?
Po co z nimi mieszkacie?
No właśnie?
Jak nie jesteście zadowoleni, to idźcie na swoje.
Chetnie bym poszła tylko mój mąż nie ma odwagi się postawić i zostawic ich samych i tu lezy problem. Juz czasem strasze, ze sama sie wyprowadze do mojego rodzinnego miasta!!!
Chetnie bym poszła tylko mój mąż nie ma odwagi się postawić i zostawic ich samych i tu lezy problem. Juz czasem strasze, ze sama sie wyprowadze do mojego rodzinnego miasta!!!
I ja bym tak zrobiła.
Twój mąż chyba zapomniał że założył już własną rodzinę.
Wydaje mi sie ,ze stoi pomiedzy mlotem i kowadlem! Nie ma wlasnego zdanie i nie potrafi sie postawic!!! Juz powoli nie wytrzymuje i zaczynam ostro pokazywac jak bardzo mi to przeszkadza!!!
7 2015-02-03 20:52:07 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2015-02-03 20:56:31)
Chetnie bym poszła tylko mój mąż nie ma odwagi się postawić i zostawic ich samych i tu lezy problem. Juz czasem strasze, ze sama sie wyprowadze do mojego rodzinnego miasta!!!
To mu powiedz, że on w tygodniu tam przebywa 2 dni, ty 7. To ty musisz znosić tych ludzi i ich zachowanie.
na początek jeśli masz tam rodzine to pojedz z dzieckiem na pare dni
Chetnie bym poszła tylko mój mąż nie ma odwagi się postawić
A ty masz odwagę??
Chyba nie...i moim zdaniem to tu jest problem. Straszenie bez pokrycia jest nic nie warte. Czekasz na decyzje męża, ale sama nie robisz nic, tylko narzekasz jak ci źle. Jesteś w stanie dotrzymać tych gróźb i sie wyprowadzić, czy wypowiadając je oczekujesz jedynie jakiegoś efektu w postaci urobienia męża? Jeśli nie będziesz konsekwentna on na to bardzo szybko przestanie reagować.
Przyjrzyj się swojemu małżeństwu. Czy wieszanie najgorszych psów na teściach nie jest aby wielkim kocem, pod którym chcesz szczelnie ukryć swoje prawdziwe problemy? Czy aby na pewno nie pomyliłaś się w wyborze partnera?
Twój mąż jest niedojrzały i nie chce uniezależnić sie od rodziców. Tu oczywiście nie chodzi tylko o wspólne mieszkanie. Ty go troszkę żałujesz i stąd ta słynna bajeczka o młocie i kowadle. To jest kompletna bzdura. Dorosły facet wie jak pogodzić relacje z rodzicami i życie małżeńskie. Nie kombinuje jak koń pod górę byleby tylko nie puścić maminej spódniczki. Nie kreuje się na ofiarę młota i kowadła, ale jasno stawia sprawy i decyduje w konkretny i konsekwentny sposób. Twój mąż to potrafi? Ty to potrafisz?
Karla ,Ty po prostu się boisz,ze jakbyś odeszła to mąż Ciebie zostawi....mam racje? Jesteście młodym małżeństwem ,wszystko przed Wami,ale jak będziesz tak dalej robić to będziesz sfrustrowana (nauczysz się od teściowej) jak żyć. Ty jesteś jego żoną i jak sobie pozwolisz tak będziesz miała i to wszystko będzie się pogłębiać....powinnaś określić czego oczekujesz i postawić twarde zasady współżycia..... (usiąść z teściami przy kawie i wspólnie pogadać)Ty jesteś jego żona i powinniście się dogadać!A tak na marginesie na wilgoć w mieszkaniu jest dobry POCHŁANIACZ WILGOCI (LUB OSUSZACZ WILGOCI) koszt około 500zl super sprawa i mieszkanie będziesz miała zdrowe bez "grzybów" ![]()