Podział wydatków między nami a teściami - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Podział wydatków między nami a teściami

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 66 ]

Temat: Podział wydatków między nami a teściami

Hej,
Zastanawiam się czy patrzę zbyt subiektywnie i potrzebuję waszego spojrzenia na sprawę.
Od 3 lat jestem mężatką. Od 4 lat mieszkam w domu rodzinnym męża z jego rodzicami z powodu przylegającego do niego gospodarstwa, którego właścicielem stał się mąż dobre kilka lat temu - jeszcze za nim się poznaliśmy. Według umowy, rodzice mogą mieszkać z nami do końca życia, a my musimy zapewniać im m. in. prąd i ogrzewanie. Mąż jest właścicielem za równo domu jak i gospodarstwa rolnego i ziemi. Wybór jednak miało pozostałe rodzeństwo, które się nie zdecydowało. Otrzymali oni w zamian wsparcie finansowe. Mąż przez te kilka lat doprowadził słabo prosperujące gospodarstwo do dobrego stanu. Dokupił ziemię i podniósł wartość gospodarstwa o jakieś 130 %.
Jeszcze za nim zostaliśmy małżeństwem widziałam, że cała rodzina żyje z pieniędzy męża. Teściowa nimi zarządzała, ale uważam, że nie oszczędzała ich również na wnukach czy innych członkach rodziny. Fakt faktem on mógł się skupić na pracy, a oni również pomagali w obrządku.
Od kiedy jesteśmy po ślubie postanowiliśmy, że nie będziemy już mieli wspólnych pieniędzy, bo to powoli rodziło frustracje i niedopowiedzenia. Teściowie nadal nie muszą się jednak martwić o żadne opłaty, bo wszystkie możliwe pokrywamy my. Chodziło o to, by swoje wydatki i jedzenie pokrywali sami. To zrodziło ogromne oburzenie głównie ze strony teściowej.. która liczyła na to, że i te wydatki będziemy pokrywać. Na dzień dzisiejszy wcale nie pomaga w gospodarstwie, bo w zasadzie nie było i nie ma takiej potrzeby. Z własnej nie przymuszonej woli pomaga teściu. A my mieszkamy w oddzielnej części domu z oddzielną kuchnią, łazienką itp - całkowicie niezależni finansowo. Mam problem z tym, że nie wiem jak patrzeć na wydatki gospodarczo-domowe. Teściowie mają swoje źródła dochodowe i wiemy, że mają się pod tym względem dobrze. Teściu w zamian za pomoc zawsze może liczyć na męża.. jeśli czegokolwiek potrzebuje.. Często mąż daje mu pieniądze od tak czy w ramach okazjonalnych prezentów. Jednak teściowa dosłownie liczy, że wszystko co związane z domem-gospodarstwem powinniśmy utrzymywać my - choć wydaje mi się, że jeśli korzystamy z tego wspólnie powinno to być wspólną sprawą. Chodzi o w sumie błahe rzeczy typu kupowanie proszku do rzeczy roboczych, karmy dla psów - które i oni chcieli, kupowanie paliwa do kosiarki itp. Niby nie mam z tym problemu i te rzeczy zapewniam jednak rzuca mi się to w oczy, że teściowa ani razu nie kupiła czegoś od siebie, a tylko potrafi przypominać, że trzeba kupić to czy tamto. Kiedy mąż ostatnio poprosił ją o zakup wspomnianego paliwa do kosiarki, bo on nie miał akurat przy sobie pieniędzy to odpowiedziała, że "ona nie będzie mu dokładała do tego interesu" albo gdy poprosiliśmy ją o upieczenie ciasta dla wnuczki do szkoły to wystawiła rachunek za składniki... Dosłownie wylicza każdy grosz.. nigdy nie daje niczego od siebie. To trochę mnie dziwi i zastanawiam się czy skoro mąż przejął to gospodarstwo i ciężko na nie pracuje każdego dnia, wiele sobie odmawia to tak po prostu się należy? Czy jednak powinniśmy trochę o to wszystko dbać wspólnie...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

A to gospodarstwo to 4 ha czy 140 ha? Bo to moze zmienic sprawe.

3

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

Czy jesteś pewna, że musicie teściom opłacać rachunki?
W mojej rodzinie jest kilka osób na "dożywociu" czyli dom przepisany na dzieci, a oni mieszkają i dzieci się nimi zajmują. Ale to nie oznacza płacenia za nich rachunków. To oznacza pomoc w rzeczach, których nie dadzą rady zrobić, np. mycie okien albo gruntowne sprzątanie domu.

Przeczytajcie dokładnie umowę i zobaczcie, jakie są faktycznie Wasze obowiązki. Bo jeżeli w umowie zgodziliście się na wszystko, to po prostu zrobiliście głupotę życia. Dopóki oni mają pieniądze i są w stanie płacić za siebie, powinni to robić.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

4

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
foggy napisał/a:

A to gospodarstwo to 4 ha czy 140 ha? Bo to moze zmienic sprawe.

Jest to ok. 60 h wraz z dzierżawą.. i zaznaczam, że część z tego mąż zakupił podczas samodzielnego już gospodarzenia.

5

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Lady Loka napisał/a:

Czy jesteś pewna, że musicie teściom opłacać rachunki?
W mojej rodzinie jest kilka osób na "dożywociu" czyli dom przepisany na dzieci, a oni mieszkają i dzieci się nimi zajmują. Ale to nie oznacza płacenia za nich rachunków. To oznacza pomoc w rzeczach, których nie dadzą rady zrobić, np. mycie okien albo gruntowne sprzątanie domu.

Przeczytajcie dokładnie umowę i zobaczcie, jakie są faktycznie Wasze obowiązki. Bo jeżeli w umowie zgodziliście się na wszystko, to po prostu zrobiliście głupotę życia. Dopóki oni mają pieniądze i są w stanie płacić za siebie, powinni to robić.

W umowie jest napisane, że rodzice mogą mieszkać do końca życia w domu i poruszać się na terenie całego gospodarstwa. Z opłat tak jak napisałam musimy zapewnić prąd i ogrzewanie. O troszczy się mąż tak od siebie.. Ogólnie nie miałabym z tym problemu, ale czasami czuję się po prostu wykorzystywana i nie fair. Ze strony mojej rodziny wszystko wyglądało zawsze inaczej.. starsi starali się pomagać młodym i na odwrót. Poza tym ja na prawdę nie chciałam tego wszystkiego co mąż dostał od rodziców, wolałabym się dorabiać od początku na swoim. A teraz czuję się jak lokator u kogoś na wynajmie i chyba wszyscy dookoła uważają, że nic lepszego nas nie mogło spotkać i powinniśmy się cieszyć, a ja już w ogóle powinnam być wdzięczna ''bo przynajmniej mam gdzie mieszkać dzięki rodzicom'' jak to ujęła pół żartem jedna z sióstr. Niestety mąż podjął tą decyzję zanim mnie poznał, a teraz nie jest łatwo tak po prostu zmienić tą sytuację. Ja z kolei nie kierowałam się rozsądkiem tylko bardziej uczuciem do niego i nie brałam tego wszystkiego pod uwagę...

6

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

No to opłacajcie im prąd i ogrzewanie, a za resztę niech sobie płacą sami.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

Nie chce znowu przez to przechodzić. I tak już zdarza mi się słyszeć, że jestem chytra o.o. Będzie straszna obraza majestatu i pewnie cała rodzina znowu przeciwko nam..

8

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
daniaa188 napisał/a:

Nie chce znowu przez to przechodzić. I tak już zdarza mi się słyszeć, że jestem chytra o.o. Będzie straszna obraza majestatu i pewnie cała rodzina znowu przeciwko nam..

A co Cię to obchodzi?. Bądźże dziewczyno asertywna i nie pozwól sobie wchodzić na głowę. A do wychowania wnuków się nie wtrącają? Do Waszego małżeńskiego życia?

Chytra to jest Twoja teściowa i ja bym jej to w twarz powiedziała, bo nigdy nic nie ukrywam. Jeżeli nie ma chęci porozumienia z drugiej strony to przestaję mieć jakiekolwiek skrupuły, żeby załagodzić sytuację. Niech każdy sobie żyje po swojemu, Wy się wywiążcie z umowy czyli tych opłat, które musicie ponieść i finito.

Powiem tak, u nas akurat teściowa wtrącała się w wychowanie naszego dziecka, powiedziałam grzecznie i kulturalnie , że sobie nie życzę wtrącania w nasze życie, a ona w emocjach zaczęła mówić podniesionym głosem i wychodzić z przytupem. Od tego czasu- a minęły 3 miesiące, widziałam ją 3 razy, a przez telefon w ogóle nie rozmawiamy (raz dzwoniła, nie odebrałam bo nie mogłam, a oddzwaniać nie mam zamiaru, bo ani mnie to nie rozwija, ani przyjemności nie sprawia). Żałuję, że wcześniej dałam sobie wejśc na głowę, po to, żeby było miło w rodzinie.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

9

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
daniaa188 napisał/a:

Nie chce znowu przez to przechodzić. I tak już zdarza mi się słyszeć, że jestem chytra o.o. Będzie straszna obraza majestatu i pewnie cała rodzina znowu przeciwko nam..

No to zostaje Ci już tylko marudzenie na forum, skoro nie masz zamiaru nic w swoim życiu zmieniać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
daniaa188 napisał/a:

Hej,
Zastanawiam się czy patrzę zbyt subiektywnie i potrzebuję waszego spojrzenia na sprawę.
Od 3 lat jestem mężatką. Od 4 lat mieszkam w domu rodzinnym męża z jego rodzicami z powodu przylegającego do niego gospodarstwa, którego właścicielem stał się mąż dobre kilka lat temu - jeszcze za nim się poznaliśmy. Według umowy, rodzice mogą mieszkać z nami do końca życia, a my musimy zapewniać im m. in. prąd i ogrzewanie. Mąż jest właścicielem za równo domu jak i gospodarstwa rolnego i ziemi. Wybór jednak miało pozostałe rodzeństwo, które się nie zdecydowało. Otrzymali oni w zamian wsparcie finansowe. Mąż przez te kilka lat doprowadził słabo prosperujące gospodarstwo do dobrego stanu. Dokupił ziemię i podniósł wartość gospodarstwa o jakieś 130 %.
Jeszcze za nim zostaliśmy małżeństwem widziałam, że cała rodzina żyje z pieniędzy męża. Teściowa nimi zarządzała, ale uważam, że nie oszczędzała ich również na wnukach czy innych członkach rodziny. Fakt faktem on mógł się skupić na pracy, a oni również pomagali w obrządku.
Od kiedy jesteśmy po ślubie postanowiliśmy, że nie będziemy już mieli wspólnych pieniędzy, bo to powoli rodziło frustracje i niedopowiedzenia. Teściowie nadal nie muszą się jednak martwić o żadne opłaty, bo wszystkie możliwe pokrywamy my. Chodziło o to, by swoje wydatki i jedzenie pokrywali sami. To zrodziło ogromne oburzenie głównie ze strony teściowej.. która liczyła na to, że i te wydatki będziemy pokrywać. Na dzień dzisiejszy wcale nie pomaga w gospodarstwie, bo w zasadzie nie było i nie ma takiej potrzeby. Z własnej nie przymuszonej woli pomaga teściu. A my mieszkamy w oddzielnej części domu z oddzielną kuchnią, łazienką itp - całkowicie niezależni finansowo. Mam problem z tym, że nie wiem jak patrzeć na wydatki gospodarczo-domowe. Teściowie mają swoje źródła dochodowe i wiemy, że mają się pod tym względem dobrze. Teściu w zamian za pomoc zawsze może liczyć na męża.. jeśli czegokolwiek potrzebuje.. Często mąż daje mu pieniądze od tak czy w ramach okazjonalnych prezentów. Jednak teściowa dosłownie liczy, że wszystko co związane z domem-gospodarstwem powinniśmy utrzymywać my - choć wydaje mi się, że jeśli korzystamy z tego wspólnie powinno to być wspólną sprawą. Chodzi o w sumie błahe rzeczy typu kupowanie proszku do rzeczy roboczych, karmy dla psów - które i oni chcieli, kupowanie paliwa do kosiarki itp. Niby nie mam z tym problemu i te rzeczy zapewniam jednak rzuca mi się to w oczy, że teściowa ani razu nie kupiła czegoś od siebie, a tylko potrafi przypominać, że trzeba kupić to czy tamto. Kiedy mąż ostatnio poprosił ją o zakup wspomnianego paliwa do kosiarki, bo on nie miał akurat przy sobie pieniędzy to odpowiedziała, że "ona nie będzie mu dokładała do tego interesu" albo gdy poprosiliśmy ją o upieczenie ciasta dla wnuczki do szkoły to wystawiła rachunek za składniki... Dosłownie wylicza każdy grosz.. nigdy nie daje niczego od siebie. To trochę mnie dziwi i zastanawiam się czy skoro mąż przejął to gospodarstwo i ciężko na nie pracuje każdego dnia, wiele sobie odmawia to tak po prostu się należy? Czy jednak powinniśmy trochę o to wszystko dbać wspólnie...

Niestety ale wydatki o których piszesz powinniście pokrywać sami.
Popatrz na to inaczej. Gdyby teściów nie było to i tak kosiłabyś trawę, karmiła psy, prała odzież roboczą. Obecność teściów nie zwiększa tych czynności.
Teść nie ma obowiązku pomagać. A, że jednak coś tam robi to należy mu się gratyfikacja finansowa. Obcemu pracownikowi też trzeba by było zapłacić i to zapewne nawet więcej.
Gdybyś sama upiekła ciasto to za produkty też byś zapłaciła. Teściowa włożyła jakiś wysiłek w pieczenie. gdybyś zleciła to obcej osobie to kosztowałoby więcej.

No i teraz jeszcze bardziej nieprzyjemne rzeczy.
Może tak się stać, że teściowie staną się niedołężni. I to przez długie lata.
Będziecie wtedy  musieli opiekować się nimi, gotować im, prać, sprzątać, dbać o ich higienę łącznie ze zmianą pampersów i myciem ich w łóżku, karmieniem.
Jeśli nie sami to będziecie musieli zapewnić opiekunkę płatną za swoje pieniądze.

Taki los osób przejmujących gospodarstwo za dożywocie.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

11

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

Niewyobrazam sobie tego,zeby za ciasto upieczone dla wnuka/wnuczki , o ogole dla syna i synowej brac pieniadze za skladniki.Tak sie robi z osobami obcymi.

Błogosławiony ten, który śmieje się z samego siebie, albowiem będzie miał ubaw do końca życia <rotfl>
"Dziewczyny,miejcie troche empatii.A co to jest empatia?Ja cos slyszalam,to taka zupa z Azji" Lejdis

12

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Nirvanka87 napisał/a:
daniaa188 napisał/a:

Nie chce znowu przez to przechodzić. I tak już zdarza mi się słyszeć, że jestem chytra o.o. Będzie straszna obraza majestatu i pewnie cała rodzina znowu przeciwko nam..

A co Cię to obchodzi?. Bądźże dziewczyno asertywna i nie pozwól sobie wchodzić na głowę. A do wychowania wnuków się nie wtrącają? Do Waszego małżeńskiego życia?

Chytra to jest Twoja teściowa i ja bym jej to w twarz powiedziała, bo nigdy nic nie ukrywam. Jeżeli nie ma chęci porozumienia z drugiej strony to przestaję mieć jakiekolwiek skrupuły, żeby załagodzić sytuację. Niech każdy sobie żyje po swojemu, Wy się wywiążcie z umowy czyli tych opłat, które musicie ponieść i finito.

Powiem tak, u nas akurat teściowa wtrącała się w wychowanie naszego dziecka, powiedziałam grzecznie i kulturalnie , że sobie nie życzę wtrącania w nasze życie, a ona w emocjach zaczęła mówić podniesionym głosem i wychodzić z przytupem. Od tego czasu- a minęły 3 miesiące, widziałam ją 3 razy, a przez telefon w ogóle nie rozmawiamy (raz dzwoniła, nie odebrałam bo nie mogłam, a oddzwaniać nie mam zamiaru, bo ani mnie to nie rozwija, ani przyjemności nie sprawia). Żałuję, że wcześniej dałam sobie wejśc na głowę, po to, żeby było miło w rodzinie.

Pewnie, że się wtrącają. Wszyscy wiedzą co dla nas najlepsze i jak mamy żyć. Owszem staramy się stawiać granice, ale chyba nie sztuką jest zbudować wokół siebie mur i popalić wszystkie mosty, a znaleźć jakiś złoty środek, kompromis żeby jednocześnie nie dać sobie wejść na głowę, ale i żeby pół jego rodziny się od nas nie odwróciło.. Też zdarzało mi się zwrócić jej dosadniej uwagę gdy np. dziecko mi płakało u góry.. jak to dzieci.. i jeszcze nie zdążyłam sama zainterweniować a ona już biegła do góry z tekstem ''ooo maleństwo idę już cię uratować''.Początkowo zagryzałam język, ale raz puściły mi nerwy i powiedziałam, że jak będę potrzebowała jej pomocy to na prawdę dam znać. Uwierz mi,że atmosfera nie była zbyt przyjemna przez kolejny tydzień, odczuć było to też w relacjach z innymi członkami rodziny nastawionymi od razu przeciwko nam. Trudno się żyje w takiej atmosferze...

13

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Lady Loka napisał/a:
daniaa188 napisał/a:

Nie chce znowu przez to przechodzić. I tak już zdarza mi się słyszeć, że jestem chytra o.o. Będzie straszna obraza majestatu i pewnie cała rodzina znowu przeciwko nam..

No to zostaje Ci już tylko marudzenie na forum, skoro nie masz zamiaru nic w swoim życiu zmieniać.

Heh łatwo się mówi, ale ja muszę jeszcze póki co z nimi żyć pod jednym dachem.

14

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Kleoma napisał/a:
daniaa188 napisał/a:

Hej,
Zastanawiam się czy patrzę zbyt subiektywnie i potrzebuję waszego spojrzenia na sprawę.
Od 3 lat jestem mężatką. Od 4 lat mieszkam w domu rodzinnym męża z jego rodzicami z powodu przylegającego do niego gospodarstwa, którego właścicielem stał się mąż dobre kilka lat temu - jeszcze za nim się poznaliśmy. Według umowy, rodzice mogą mieszkać z nami do końca życia, a my musimy zapewniać im m. in. prąd i ogrzewanie. Mąż jest właścicielem za równo domu jak i gospodarstwa rolnego i ziemi. Wybór jednak miało pozostałe rodzeństwo, które się nie zdecydowało. Otrzymali oni w zamian wsparcie finansowe. Mąż przez te kilka lat doprowadził słabo prosperujące gospodarstwo do dobrego stanu. Dokupił ziemię i podniósł wartość gospodarstwa o jakieś 130 %.
Jeszcze za nim zostaliśmy małżeństwem widziałam, że cała rodzina żyje z pieniędzy męża. Teściowa nimi zarządzała, ale uważam, że nie oszczędzała ich również na wnukach czy innych członkach rodziny. Fakt faktem on mógł się skupić na pracy, a oni również pomagali w obrządku.
Od kiedy jesteśmy po ślubie postanowiliśmy, że nie będziemy już mieli wspólnych pieniędzy, bo to powoli rodziło frustracje i niedopowiedzenia. Teściowie nadal nie muszą się jednak martwić o żadne opłaty, bo wszystkie możliwe pokrywamy my. Chodziło o to, by swoje wydatki i jedzenie pokrywali sami. To zrodziło ogromne oburzenie głównie ze strony teściowej.. która liczyła na to, że i te wydatki będziemy pokrywać. Na dzień dzisiejszy wcale nie pomaga w gospodarstwie, bo w zasadzie nie było i nie ma takiej potrzeby. Z własnej nie przymuszonej woli pomaga teściu. A my mieszkamy w oddzielnej części domu z oddzielną kuchnią, łazienką itp - całkowicie niezależni finansowo. Mam problem z tym, że nie wiem jak patrzeć na wydatki gospodarczo-domowe. Teściowie mają swoje źródła dochodowe i wiemy, że mają się pod tym względem dobrze. Teściu w zamian za pomoc zawsze może liczyć na męża.. jeśli czegokolwiek potrzebuje.. Często mąż daje mu pieniądze od tak czy w ramach okazjonalnych prezentów. Jednak teściowa dosłownie liczy, że wszystko co związane z domem-gospodarstwem powinniśmy utrzymywać my - choć wydaje mi się, że jeśli korzystamy z tego wspólnie powinno to być wspólną sprawą. Chodzi o w sumie błahe rzeczy typu kupowanie proszku do rzeczy roboczych, karmy dla psów - które i oni chcieli, kupowanie paliwa do kosiarki itp. Niby nie mam z tym problemu i te rzeczy zapewniam jednak rzuca mi się to w oczy, że teściowa ani razu nie kupiła czegoś od siebie, a tylko potrafi przypominać, że trzeba kupić to czy tamto. Kiedy mąż ostatnio poprosił ją o zakup wspomnianego paliwa do kosiarki, bo on nie miał akurat przy sobie pieniędzy to odpowiedziała, że "ona nie będzie mu dokładała do tego interesu" albo gdy poprosiliśmy ją o upieczenie ciasta dla wnuczki do szkoły to wystawiła rachunek za składniki... Dosłownie wylicza każdy grosz.. nigdy nie daje niczego od siebie. To trochę mnie dziwi i zastanawiam się czy skoro mąż przejął to gospodarstwo i ciężko na nie pracuje każdego dnia, wiele sobie odmawia to tak po prostu się należy? Czy jednak powinniśmy trochę o to wszystko dbać wspólnie...

Niestety ale wydatki o których piszesz powinniście pokrywać sami.
Popatrz na to inaczej. Gdyby teściów nie było to i tak kosiłabyś trawę, karmiła psy, prała odzież roboczą. Obecność teściów nie zwiększa tych czynności.
Teść nie ma obowiązku pomagać. A, że jednak coś tam robi to należy mu się gratyfikacja finansowa. Obcemu pracownikowi też trzeba by było zapłacić i to zapewne nawet więcej.
Gdybyś sama upiekła ciasto to za produkty też byś zapłaciła. Teściowa włożyła jakiś wysiłek w pieczenie. gdybyś zleciła to obcej osobie to kosztowałoby więcej.

No i teraz jeszcze bardziej nieprzyjemne rzeczy.
Może tak się stać, że teściowie staną się niedołężni. I to przez długie lata.
Będziecie wtedy  musieli opiekować się nimi, gotować im, prać, sprzątać, dbać o ich higienę łącznie ze zmianą pampersów i myciem ich w łóżku, karmieniem.
Jeśli nie sami to będziecie musieli zapewnić opiekunkę płatną za swoje pieniądze.

Taki los osób przejmujących gospodarstwo za dożywocie.

Robię wszystko co w mojej mocy żeby to wspólne mieszkanie było tylko etapem przejściowym w moim życiu. Niestety to nie były moje wybory.. męża tak, ale wydaje mi się że nie do końca świadome - w końcu podejmowane w wieku 20. lat... Mieszkamy tu tylko ze względu na to gospodarstwo, bo inaczej ciężko byłoby to pogodzić. Ale planujemy, kształcimy się oboje, podnosimy kwalifikacje, aby poradzić sobie w przyszłości na innym gruncie i uwolnić się od tego wszystkiego.

15

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
daniaa188 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
daniaa188 napisał/a:

Nie chce znowu przez to przechodzić. I tak już zdarza mi się słyszeć, że jestem chytra o.o. Będzie straszna obraza majestatu i pewnie cała rodzina znowu przeciwko nam..

No to zostaje Ci już tylko marudzenie na forum, skoro nie masz zamiaru nic w swoim życiu zmieniać.

Heh łatwo się mówi, ale ja muszę jeszcze póki co z nimi żyć pod jednym dachem.

Dania, napisałam Ci wcześniej. Mam w rodzinie 2 osoby na warunkach dożywocia z poprzepisywanymi mieszkaniami i pierwszy raz w życiu widzę umowę, w której ktoś płaci rachunki ludziom zdrowym i sprawnym, których stać na zapłacenie sobie prądu.
Sami się wplątaliście w taką sytuację, trzeba było w umowie zawrzeć inne warunki. Np. to, że będziecie się nimi zajmować i opiekować w momencie, kiedy nie będą w stanie już sami się sobą zająć. Ale to ciągle nie jest płacenie im za prąd. Sorry. Zrobiliście głupotę i tyle.

Więc teraz po prostu przedyskutuj to z mężem, potem przedyskutujcie z jego rodzicami i ustalcie konkretne warunki odnośnie prania, sprzątania i kupowania środków czystości, bo inaczej możesz marudzić kolejne 30 lat, a nic się nie zmieni.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

16 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2019-09-28 16:58:36)

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Lady Loka napisał/a:
daniaa188 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No to zostaje Ci już tylko marudzenie na forum, skoro nie masz zamiaru nic w swoim życiu zmieniać.

Heh łatwo się mówi, ale ja muszę jeszcze póki co z nimi żyć pod jednym dachem.

Dania, napisałam Ci wcześniej. Mam w rodzinie 2 osoby na warunkach dożywocia z poprzepisywanymi mieszkaniami i pierwszy raz w życiu widzę umowę, w której ktoś płaci rachunki ludziom zdrowym i sprawnym, których stać na zapłacenie sobie prądu.
Sami się wplątaliście w taką sytuację, trzeba było w umowie zawrzeć inne warunki. Np. to, że będziecie się nimi zajmować i opiekować w momencie, kiedy nie będą w stanie już sami się sobą zająć. Ale to ciągle nie jest płacenie im za prąd. Sorry. Zrobiliście głupotę i tyle.

Więc teraz po prostu przedyskutuj to z mężem, potem przedyskutujcie z jego rodzicami i ustalcie konkretne warunki odnośnie prania, sprzątania i kupowania środków czystości, bo inaczej możesz marudzić kolejne 30 lat, a nic się nie zmieni.

Dożywocie rolnicze tak ma, że przejmujący gospodarstwo ma zapewnić przekazującym pełną opiekę od momentu przekazania, opłacać prąd, opał.
Mieszkam na wsi i znane mi osoby, które przejęły gospodarstwa mają takie same umowy.

Art. 908 paragraf 1 KC
Zakwaterowanie, wyżywienie,  odzież, światło, opał, pielęgnacja w chorobie i pogrzeb według zwyczajów lokalnych.
A więc teściowa może leżeć i pachnieć a jej syn musi ją obsługiwać i opłacać jej  podstawowe potrzeby.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

17

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
daniaa188 napisał/a:

Heh łatwo się mówi, ale ja muszę jeszcze póki co z nimi żyć pod jednym dachem.

Dania, napisałam Ci wcześniej. Mam w rodzinie 2 osoby na warunkach dożywocia z poprzepisywanymi mieszkaniami i pierwszy raz w życiu widzę umowę, w której ktoś płaci rachunki ludziom zdrowym i sprawnym, których stać na zapłacenie sobie prądu.
Sami się wplątaliście w taką sytuację, trzeba było w umowie zawrzeć inne warunki. Np. to, że będziecie się nimi zajmować i opiekować w momencie, kiedy nie będą w stanie już sami się sobą zająć. Ale to ciągle nie jest płacenie im za prąd. Sorry. Zrobiliście głupotę i tyle.

Więc teraz po prostu przedyskutuj to z mężem, potem przedyskutujcie z jego rodzicami i ustalcie konkretne warunki odnośnie prania, sprzątania i kupowania środków czystości, bo inaczej możesz marudzić kolejne 30 lat, a nic się nie zmieni.

Dożywocie rolnicze tak ma, że przejmujący gospodarstwo ma zapewnić przekazującym pełną opiekę od momentu przekazania, opłacać prąd, opał.
Mieszkam na wsi i znane mi osoby, które przejęły gospodarstwa mają takie same umowy.

Art. 908 paragraf 1 KC
Zakwaterowanie, wyżywienie,  odzież, światło, opał, pielęgnacja w chorobie i pogrzeb według zwyczajów lokalnych.
A więc teściowa może leżeć i pachnieć a jej syn musi ją obsługiwać i opłacać jej  podstawowe potrzeby.

Dramatyczne to jest w takim razie. Nie wyobrażam sobie utrzymywać kogoś, kto na dobrą sprawę jest w stanie utrzymać się sam.
Pomóc, jasne. Posprzątać jeżeli nie da rady, żaden problem. Nawet ta pielęgniarka, opiekunka, ktoś do pomocy nie jest problemem, tak samo jak zajęcie się w przypadku choroby i zadbanie o pogrzeb. Ale opłacanie rachunków za kogoś, kto jest w pełni sprawny i ma pieniądze na własne utrzymanie jest strasznie niesprawiedliwe.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

18

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Lady Loka napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Dania, napisałam Ci wcześniej. Mam w rodzinie 2 osoby na warunkach dożywocia z poprzepisywanymi mieszkaniami i pierwszy raz w życiu widzę umowę, w której ktoś płaci rachunki ludziom zdrowym i sprawnym, których stać na zapłacenie sobie prądu.
Sami się wplątaliście w taką sytuację, trzeba było w umowie zawrzeć inne warunki. Np. to, że będziecie się nimi zajmować i opiekować w momencie, kiedy nie będą w stanie już sami się sobą zająć. Ale to ciągle nie jest płacenie im za prąd. Sorry. Zrobiliście głupotę i tyle.

Więc teraz po prostu przedyskutuj to z mężem, potem przedyskutujcie z jego rodzicami i ustalcie konkretne warunki odnośnie prania, sprzątania i kupowania środków czystości, bo inaczej możesz marudzić kolejne 30 lat, a nic się nie zmieni.

Dożywocie rolnicze tak ma, że przejmujący gospodarstwo ma zapewnić przekazującym pełną opiekę od momentu przekazania, opłacać prąd, opał.
Mieszkam na wsi i znane mi osoby, które przejęły gospodarstwa mają takie same umowy.

Art. 908 paragraf 1 KC
Zakwaterowanie, wyżywienie,  odzież, światło, opał, pielęgnacja w chorobie i pogrzeb według zwyczajów lokalnych.
A więc teściowa może leżeć i pachnieć a jej syn musi ją obsługiwać i opłacać jej  podstawowe potrzeby.

Dramatyczne to jest w takim razie. Nie wyobrażam sobie utrzymywać kogoś, kto na dobrą sprawę jest w stanie utrzymać się sam.
Pomóc, jasne. Posprzątać jeżeli nie da rady, żaden problem. Nawet ta pielęgniarka, opiekunka, ktoś do pomocy nie jest problemem, tak samo jak zajęcie się w przypadku choroby i zadbanie o pogrzeb. Ale opłacanie rachunków za kogoś, kto jest w pełni sprawny i ma pieniądze na własne utrzymanie jest strasznie niesprawiedliwe.

Mąż autorki przejął w zamian gospodarstwo, które miało jakąś wartość. Warsztat pracy, który zapewnia utrzymanie jemu i jego rodzinie.
Zrobił to dobrowolnie wiedząc o konsekwencjach tej decyzji.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

19

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Lady Loka napisał/a:
daniaa188 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No to zostaje Ci już tylko marudzenie na forum, skoro nie masz zamiaru nic w swoim życiu zmieniać.

Heh łatwo się mówi, ale ja muszę jeszcze póki co z nimi żyć pod jednym dachem.

Dania, napisałam Ci wcześniej. Mam w rodzinie 2 osoby na warunkach dożywocia z poprzepisywanymi mieszkaniami i pierwszy raz w życiu widzę umowę, w której ktoś płaci rachunki ludziom zdrowym i sprawnym, których stać na zapłacenie sobie prądu.
Sami się wplątaliście w taką sytuację, trzeba było w umowie zawrzeć inne warunki. Np. to, że będziecie się nimi zajmować i opiekować w momencie, kiedy nie będą w stanie już sami się sobą zająć. Ale to ciągle nie jest płacenie im za prąd. Sorry. Zrobiliście głupotę i tyle.

Więc teraz po prostu przedyskutuj to z mężem, potem przedyskutujcie z jego rodzicami i ustalcie konkretne warunki odnośnie prania, sprzątania i kupowania środków czystości, bo inaczej możesz marudzić kolejne 30 lat, a nic się nie zmieni.

Tak jak pisałam wcześniej mąż tą umowę zawierał po ukończeniu szkoły mając 20 lat.. nie znaliśmy się jeszcze, nie miałam na to żadnego wpływu. Zapewnienie prądu i ciepła to jeszcze nie taka tragedia.. dla mnie na pewno lepsza opcja niż zobowiązanie opieki nad nimi na starość - to dopiero uwiązanie. Odcięcie wspólnego budżetu i decyzja, że będą się żywić sami to i tak był cios.. nie wiem jakby na takie radykalne zmiany zareagowali.. Nie mam z tym problemu, bo czuję swego rodzaju wdzięczność za to co mąż odziedziczył i pomoc teścia, ale jednak ta zaborczość i wyliczanie każdego grosza przy czym nie dawanie niczego od siebie przez teściową po prostu razi.

20

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
daniaa188 napisał/a:

Heh łatwo się mówi, ale ja muszę jeszcze póki co z nimi żyć pod jednym dachem.

Dania, napisałam Ci wcześniej. Mam w rodzinie 2 osoby na warunkach dożywocia z poprzepisywanymi mieszkaniami i pierwszy raz w życiu widzę umowę, w której ktoś płaci rachunki ludziom zdrowym i sprawnym, których stać na zapłacenie sobie prądu.
Sami się wplątaliście w taką sytuację, trzeba było w umowie zawrzeć inne warunki. Np. to, że będziecie się nimi zajmować i opiekować w momencie, kiedy nie będą w stanie już sami się sobą zająć. Ale to ciągle nie jest płacenie im za prąd. Sorry. Zrobiliście głupotę i tyle.

Więc teraz po prostu przedyskutuj to z mężem, potem przedyskutujcie z jego rodzicami i ustalcie konkretne warunki odnośnie prania, sprzątania i kupowania środków czystości, bo inaczej możesz marudzić kolejne 30 lat, a nic się nie zmieni.

Dożywocie rolnicze tak ma, że przejmujący gospodarstwo ma zapewnić przekazującym pełną opiekę od momentu przekazania, opłacać prąd, opał.
Mieszkam na wsi i znane mi osoby, które przejęły gospodarstwa mają takie same umowy.

Art. 908 paragraf 1 KC
Zakwaterowanie, wyżywienie,  odzież, światło, opał, pielęgnacja w chorobie i pogrzeb według zwyczajów lokalnych.
A więc teściowa może leżeć i pachnieć a jej syn musi ją obsługiwać i opłacać jej  podstawowe potrzeby.

Mąż twierdzi, że nie było to ustalane według paragrafu, a po prostu jako życzenia rodziców: opał, prąd i możliwość poruszania sięna terenie domu i gospodarstwa.

21

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Lady Loka napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Dania, napisałam Ci wcześniej. Mam w rodzinie 2 osoby na warunkach dożywocia z poprzepisywanymi mieszkaniami i pierwszy raz w życiu widzę umowę, w której ktoś płaci rachunki ludziom zdrowym i sprawnym, których stać na zapłacenie sobie prądu.
Sami się wplątaliście w taką sytuację, trzeba było w umowie zawrzeć inne warunki. Np. to, że będziecie się nimi zajmować i opiekować w momencie, kiedy nie będą w stanie już sami się sobą zająć. Ale to ciągle nie jest płacenie im za prąd. Sorry. Zrobiliście głupotę i tyle.

Więc teraz po prostu przedyskutuj to z mężem, potem przedyskutujcie z jego rodzicami i ustalcie konkretne warunki odnośnie prania, sprzątania i kupowania środków czystości, bo inaczej możesz marudzić kolejne 30 lat, a nic się nie zmieni.

Dożywocie rolnicze tak ma, że przejmujący gospodarstwo ma zapewnić przekazującym pełną opiekę od momentu przekazania, opłacać prąd, opał.
Mieszkam na wsi i znane mi osoby, które przejęły gospodarstwa mają takie same umowy.

Art. 908 paragraf 1 KC
Zakwaterowanie, wyżywienie,  odzież, światło, opał, pielęgnacja w chorobie i pogrzeb według zwyczajów lokalnych.
A więc teściowa może leżeć i pachnieć a jej syn musi ją obsługiwać i opłacać jej  podstawowe potrzeby.

Dramatyczne to jest w takim razie. Nie wyobrażam sobie utrzymywać kogoś, kto na dobrą sprawę jest w stanie utrzymać się sam.
Pomóc, jasne. Posprzątać jeżeli nie da rady, żaden problem. Nawet ta pielęgniarka, opiekunka, ktoś do pomocy nie jest problemem, tak samo jak zajęcie się w przypadku choroby i zadbanie o pogrzeb. Ale opłacanie rachunków za kogoś, kto jest w pełni sprawny i ma pieniądze na własne utrzymanie jest strasznie niesprawiedliwe.

Też mam podobne zdanie.. Wiem dobrze, że na prawdę nie mają żadnych wydatków.. Ostatnio rozwiałam kolejne wątpliwości.. wykupiłam receptę leków teściowej.. myślałam, że może na ten aspekt wydaje więcej pieniędzy.. okazało się, że miesięcznie wydaje na to niecałe 15 zł... Dodatkowo teściowa jest na przedwczesnej rencie rolniczej i dorabia sobie wszelako dodatkowo. Do tego dodać emeryturę teścia. I w żaden sposób kasą nie szastają... sobie nie kupują, jedzą głównie gospodarcze produkty... dla wnuków też tylko okazjonalnie np. na urodzinki jakiś skromny prezent.. Więc nie wiem na co oni odkładają?
Sama miałabym inne podejście, ale na prawdę teściowej nie da się lubić. Na każdym kroku nas poucza, kontroluje, chce zdominować, dowartościować się, zbudować relacje z innymi naszym kosztem itp. Do tego dla naszej córki, jedynej jak na razie wnuczki w jej domu prawie nigdy nie ma czasu.. Zawsze jest coś ważniejszego.. ogródek, suszenie grzybów, tv, komputer..cokolwiek.

22

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

O prawie nie ma co dyskutować, dla mnie jasnym jest ( zresztą u mnie w rodzinie też tak było: dziadkowie przepisali gospodarstwo i dom na syna za opiekę), że jak się daje dziecku gospodarstwo, mieszkanie, za opiekę, to to dziecko ponosi koszty utrzymania rodziców, a renty, emerytury ida tylko na zachcianki rodziców.  Za opiekę zazwyczaj dotyczy opłat za dom, w którym wszyscy mieszkają, kupno żywności i lekarstw, opieka w przypadku choroby, też tej wynikającej ze starości, czyli albo dzieci same się opiekują, albo za swoje wynajmują opiekunkę.
Ja osobiście nigdy w życiu bym się w coś takiego nie wplątała. Mamie będę pomagać zawsze i wszędzie, ale na pewno bym nie poszła do męża na taki układ, zresztą obecnie wobec każdego utrzymuję ograniczone zaufanie, więc z mamą tez bym takiej umowy nie podpisała.

Ogólnie Twój mąż się wkopał konkursowo, sprawdźcie jeszcze raz co dokładnie widnieje w zapisie tej "umowy", bo jeżeli to rzeczywiście jest tylko opłata za prąd i opał, to ja bym tylko to opłacała i sajonara. Natomiast jeżeli się wpakowaliście na takich zasadach jak powyżej opisałam (a do tej pory tylko z takimi zapisami się spotkałam) to macie pozamiatane. Ja bym się chyba zrzekła (o ile jest taka możliwość) i poszła w cholerę. Będziesz się użerać z teściową do uhahanej śmierci, a ona może żyć jeszcze długo długo, w takim tempie to Ciebie  prędzej wykończy.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

23

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Dożywocie rolnicze tak ma, że przejmujący gospodarstwo ma zapewnić przekazującym pełną opiekę od momentu przekazania, opłacać prąd, opał.
Mieszkam na wsi i znane mi osoby, które przejęły gospodarstwa mają takie same umowy.

Art. 908 paragraf 1 KC
Zakwaterowanie, wyżywienie,  odzież, światło, opał, pielęgnacja w chorobie i pogrzeb według zwyczajów lokalnych.
A więc teściowa może leżeć i pachnieć a jej syn musi ją obsługiwać i opłacać jej  podstawowe potrzeby.

Dramatyczne to jest w takim razie. Nie wyobrażam sobie utrzymywać kogoś, kto na dobrą sprawę jest w stanie utrzymać się sam.
Pomóc, jasne. Posprzątać jeżeli nie da rady, żaden problem. Nawet ta pielęgniarka, opiekunka, ktoś do pomocy nie jest problemem, tak samo jak zajęcie się w przypadku choroby i zadbanie o pogrzeb. Ale opłacanie rachunków za kogoś, kto jest w pełni sprawny i ma pieniądze na własne utrzymanie jest strasznie niesprawiedliwe.

Mąż autorki przejął w zamian gospodarstwo, które miało jakąś wartość. Warsztat pracy, który zapewnia utrzymanie jemu i jego rodzinie.
Zrobił to dobrowolnie wiedząc o konsekwencjach tej decyzji.

Tak, ale równie dobrze chyba można byłoby zdrowo do tego podejść na zasadzie wspólnoty do której dokładają się w jakimkolwiek stopniu obie strony.
Weź pod uwagę, że mąż na prawdę od najmłodszych lat pracował na tej gospodarce.. Wspomina mi, że podczas gdy jego znajomi świetnie bawili się on dostawał telefon z nakazem przyjazdu do pracy bo np. zwózka siana itp. To nie było tak, że on dostał coś z czego dziś świetnie się żyje. On dostał coś na co pracował praktycznie od dziecka i od 9 lat pracował na to żeby przynosiło to takie zyski jakie są teraz. To jest ciężka praca prawie po 12h każdego dnia.. on nie leży i nie czerpie z tego korzyści. Z tego co on odziedziczył w życiu byśmy się nie utrzymali.. chyba, że w momencie sprzedaży tego co było. Swoją część domu też wyremontowaliśmy za swoje pieniądze.

24

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

Jeśli masz dostęp to przeczytaj dokładnie umowę, akt notarialny.
Jeśli nie ma tam tego wszystkiego co w paragrafie to może i  możesz walczyć o swoje.
A może i jest tylko innymi słowami.
Dożywocie to dożywotnia opieka i nawet jeśli nie ma tego zawartego w umowie w konkretnych słowach  to opiekę nad obłożnie chorymi rodzicami mąż musi świadczyć.
Bo inaczej może to być uznane jako rażąca  niewdzięczność i darowizna cofnięta sądownie.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

25

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Nirvanka87 napisał/a:

O prawie nie ma co dyskutować, dla mnie jasnym jest ( zresztą u mnie w rodzinie też tak było: dziadkowie przepisali gospodarstwo i dom na syna za opiekę), że jak się daje dziecku gospodarstwo, mieszkanie, za opiekę, to to dziecko ponosi koszty utrzymania rodziców, a renty, emerytury ida tylko na zachcianki rodziców.  Za opiekę zazwyczaj dotyczy opłat za dom, w którym wszyscy mieszkają, kupno żywności i lekarstw, opieka w przypadku choroby, też tej wynikającej ze starości, czyli albo dzieci same się opiekują, albo za swoje wynajmują opiekunkę.
Ja osobiście nigdy w życiu bym się w coś takiego nie wplątała. Mamie będę pomagać zawsze i wszędzie, ale na pewno bym nie poszła do męża na taki układ, zresztą obecnie wobec każdego utrzymuję ograniczone zaufanie, więc z mamą tez bym takiej umowy nie podpisała.

Ogólnie Twój mąż się wkopał konkursowo, sprawdźcie jeszcze raz co dokładnie widnieje w zapisie tej "umowy", bo jeżeli to rzeczywiście jest tylko opłata za prąd i opał, to ja bym tylko to opłacała i sajonara. Natomiast jeżeli się wpakowaliście na takich zasadach jak powyżej opisałam (a do tej pory tylko z takimi zapisami się spotkałam) to macie pozamiatane. Ja bym się chyba zrzekła (o ile jest taka możliwość) i poszła w cholerę. Będziesz się użerać z teściową do uhahanej śmierci, a ona może żyć jeszcze długo długo, w takim tempie to Ciebie  prędzej wykończy.

Mam nadzieję, że nie jest tak jak piszesz, bo to rzeczywiście byłyby dramat. Mąż zaprzecza. Ale poprosiłam go by mi ją pokazał. Też bym osobiście się tego zrzekła.. Nie daje mi to wszystko ani szczęścia ani satysfakcji. Nie przywiązuję się do rzeczy materialnych, sama w domu rodzinnym nigdy wiele nie miałam. Wolę zdecydowanie święty spokój i poczucie wolności. Z resztą wieś to kompletnie nie moja bajka.
Tak mam tego świadomość, dlatego namawiam męża na jak najszybszą ewakuację praktycznie od początku kiedy tu jestem. Wiem, że to wymaga czasu.
Najlepsze jest to, że reszta starszego rodzeństwa - inteligentni i wykształceni ludzie próbują nas urobić i wmawiają, że nic lepszego nas nie mogło spotkać, a wszystkie nasze myśli, marzenia, plany czy nawet chęć podjęcie studiów przez męża jest totalnie karcone i uważane za niepotrzebne. Wydaje mi się iż mają oni świadomość, że póki tu jesteśmy to jest fajnie.. oni mogą sobie przyjeżdżać kiedy chcą na obiadki i odwiedzinki  i o nic nie będą musieli się martwić.. a co jeśli nas by tutaj zabrakło ?

26

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

A i jeszcze małe sprostowanie w głównym poście napisałam, że podniósł wartość gospodarstwa nie o 130 %... a o 300 %.

27 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2019-09-28 20:51:40)

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
daniaa188 napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Dramatyczne to jest w takim razie. Nie wyobrażam sobie utrzymywać kogoś, kto na dobrą sprawę jest w stanie utrzymać się sam.
Pomóc, jasne. Posprzątać jeżeli nie da rady, żaden problem. Nawet ta pielęgniarka, opiekunka, ktoś do pomocy nie jest problemem, tak samo jak zajęcie się w przypadku choroby i zadbanie o pogrzeb. Ale opłacanie rachunków za kogoś, kto jest w pełni sprawny i ma pieniądze na własne utrzymanie jest strasznie niesprawiedliwe.

Mąż autorki przejął w zamian gospodarstwo, które miało jakąś wartość. Warsztat pracy, który zapewnia utrzymanie jemu i jego rodzinie.
Zrobił to dobrowolnie wiedząc o konsekwencjach tej decyzji.

Tak, ale równie dobrze chyba można byłoby zdrowo do tego podejść na zasadzie wspólnoty do której dokładają się w jakimkolwiek stopniu obie strony.
Weź pod uwagę, że mąż na prawdę od najmłodszych lat pracował na tej gospodarce.. Wspomina mi, że podczas gdy jego znajomi świetnie bawili się on dostawał telefon z nakazem przyjazdu do pracy bo np. zwózka siana itp. To nie było tak, że on dostał coś z czego dziś świetnie się żyje. On dostał coś na co pracował praktycznie od dziecka i od 9 lat pracował na to żeby przynosiło to takie zyski jakie są teraz. To jest ciężka praca prawie po 12h każdego dnia.. on nie leży i nie czerpie z tego korzyści. Z tego co on odziedziczył w życiu byśmy się nie utrzymali.. chyba, że w momencie sprzedaży tego co było. Swoją część domu też wyremontowaliśmy za swoje pieniądze.

Autorko, ja rozumiem twoją frustrację.
Jednak prawo jest prawem a charakteru teściowej nie zmienisz.
Są matki, które ostatnią złotówkę oddałyby dziecku a są i takie co jeszcze by zabrały.
Ja nie jestem przeciwko tobie i nawet ci współczuję takiej sytuacji.
Znam bardzo dobrze realia wiejskie bo na wsi mieszkam.
To, że mąż pracował zanim przejął gospodarstwo nie liczy się niestety. Nikt mu za to nie zapłaci.
I nieważne jaką wartość miało gospodarstwo. Warunki umowy muszą być spełniane.
Jednemu się uda, że relacje są poprawne a inny ma tak jak ty.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

28

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
daniaa188 napisał/a:

A i jeszcze małe sprostowanie w głównym poście napisałam, że podniósł wartość gospodarstwa nie o 130 %... a o 300 %.

Oddałabym dzierżawy, sprzedała dokupione hektary i maszyny i wszystko co przybyło w gospodarstwie od czasów przejęcia.
I zrzekła się "darowizny", wyprowadziła.
Tylko pewnie tak nie możecie, bo wiążą was umowy z ARiMR
A także  pewnie trzeba by było znaleźć innego następcę a to może być niewykonalne bo na nim ciążyłby obowiązek dożywocia  wobec teściów.
Dowiedziałabym się u prawnika jak to wygląda.
Nie chce cię martwic ale mogłoby się też okazać, że mąż jednak nie zechce tak zrobić bo nie mógłby porzucić ojcowizny.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

29 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-09-28 21:51:27)

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

przecież ma coś w zamian wygodny dom bez kredytu i spore pieniądze. smile I wiedziała to przed ślubem.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

30

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Kleoma napisał/a:
daniaa188 napisał/a:

A i jeszcze małe sprostowanie w głównym poście napisałam, że podniósł wartość gospodarstwa nie o 130 %... a o 300 %.

Oddałabym dzierżawy, sprzedała dokupione hektary i maszyny i wszystko co przybyło w gospodarstwie od czasów przejęcia.
I zrzekła się "darowizny", wyprowadziła.
Tylko pewnie tak nie możecie, bo wiążą was umowy z ARiMR
A także  pewnie trzeba by było znaleźć innego następcę a to może być niewykonalne bo na nim ciążyłby obowiązek dożywocia  wobec teściów.
Dowiedziałabym się u prawnika jak to wygląda.
Nie chce cię martwic ale mogłoby się też okazać, że mąż jednak nie zechce tak zrobić bo nie mógłby porzucić ojcowizny.

Umowy trzymają nas do stycznia. Z tym ostatnim to możesz mieć rację

31

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Ela210 napisał/a:

przecież ma coś w zamian wygodny dom bez kredytu i spore pieniądze. smile I wiedziała to przed ślubem.

Uwierz mi, że jako młoda zakochana dziewczyna kompletnie nie miałam świadomości konsekwencji ślubu z rolnikiem i tym co z tym wszystkim się wiąże. Myślałam, że to będzie jego świat, ja będę miała swój świat zawodowy i jakoś to będzie.. tym bardziej, że nigdy mi go nie narzucał i do niczego nie zmuszał. Nie myślałam też nigdy o jego majątku.. Teraz mam większą świadomość.

Tak jak wyżej napisałam to wszystko nie daje mi ani szczęścia ani satysfakcji.. A dom wbrew pozorom nie jest wcale wygodny. U góry mamy dwa pokoje, kuchnio-salon łazienkę  garderobę.. Wkrótce na świat ma przyjść drugie dziecko.. Nie wiem jak się tu pomieścimy. Jest wiele negatywnych stron wspólnego mieszkania z teściami.. brak prywatności i o wiele, wiele więcej. To wszystko na prawdę nie jest tego warte. Wieś, ten dom i całe otoczenie nie jest spełnieniem moich marzeń i od początku myślę o jak najszybszym jego opuszczeniu.

32

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

Ale być może mąż nie myśli.chyba pomyślałabym o budowie własnego.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

33

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

Nie wypowiem się na temat rozwiązania problemu umowy z rodzicami, bo faktycznie przydałaby się porada prawnika. Obawiam się jednak, że w gruncie rzeczy Twój mąż nie będzie chętny do opuszczenia tego gospodarstwa.
Zastanawia mnie jednak zasadność Twoich zażaleń i oczekiwań wobec teściów.
Piszesz, że nie przeszkadza Ci fakt obowiązku opłaty za prąd i ogrzewanie części domu teściów, a drażnią Cię za to sytuacje o które moim zdaniem nie powinnaś mieć pretensji.
Gospodarstwo zgodnie z prawem należy do Twojego męża i Wy jako rodzina uzyskujecie z niego dochód. Dlaczego więc oczekujesz, że teściowie powinni dokładać się do paliwa, czy innych wydatków związanych z prowadzenie tegoż gospodarstwa?
Ja uważam, że absolutnie nie muszą, podobnie jak teściowa nie ma obowiązku zajmować się wnukami, jeśli tego nie chce.
Przyznaję, że to trochę żenujące żądać zwrotu kosztów za składniki na ciasto, ale myślę, że być może powoduje nią złość z powodu utraty władzy i wpływów, a szczególnie możliwości  dysponowania pieniędzmi z gospodarstwa.
Fakt, że się wtrąca, to już zupełnie inna historia, takie są uroki życia z teściami, a nawet własnymi rodzicami pod jednym dachem.

34

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardy tyłek... Podarowali twojemu mężowi gospodarstwo w zamian za opiekę już teraz a nie jak będą starzy i niedołężni więc nie dziwię się im że tej opieki oczekują. Twój mąż pracował od małego - co z tego skoro jego rodzice też pewnie tak pracowali od małego więc jest 1:1
Co mnie zadziwia natomiast to twoja zachowawcza postawa wobec teściowej, która może ci bezkarnie wchodzić na głowę a ty będziesz to znosić w imię dobrych relacji rodzinnych. Po ci ci dobre relacje z jego rodziną skoro ich utrzymanie tylko cię rani i nic dobrego nie wnosi do twojego życia? Ja nie wiem jak sobie zrobiłaś bilans zysków i strat ale jakby nie patrzeć na to to lepiej jest ustawić relacje na swoich zasadach z rodziną której i tak nie lubisz niż żeby ta nielubiana rodzina robiła z tobą co chciała.
Drugiego dziecka w tym nieszczęśliwym domu nawet nie będę komentować bo to woła o pomstę do nieba. Tak to wy nigdy z tego domu nie wyjdziecie... Zamiast do pracy coś robić, ogarniać finanse i swoje życie to do pieluch i całe dnie z teściową i dwóją dzieci...

35

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

Autorko, gratuluję nowego potomka. Niech zdrowo rośnie.
I w związku z informacją o ciąży to zmieniam swoje zdanie na temat wyprowadzki.
O ile z jednym dzieckiem w wieku szkolnym to śmiało można wyjechać, pracować we dwoje i doskonale dawać sobie radę to już z niemowlęciem nie jest tak łatwo.
W takiej sytuacji to już lepiej zostać i odchować malucha.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

36

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Ela210 napisał/a:

Ale być może mąż nie myśli.chyba pomyślałabym o budowie własnego.

Budowa domu to nie jest taka prosta sprawa. Jesteśmy u schyłku spłaty kredytu na gospodarstwo. Dlatego nie chcemy pakować się w drugi, nie spłaciwszy jeszcze pierwszego

37 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-09-30 13:57:25)

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

ale myśleć już można.
Na tylu hektarach znajdzie się jakieś miejsce.

Tak myślę, że  o ile teściowie nie zgromadzili jakiejś gotówki większej czy nie mają żródła dochodu to teściowa może zwyczajnie martwic się o kasę.
Jej mąż pracuje u Was za free bo zużyty prąd i gaz to grosze.
Jak Twój mąż ma do gospodarstwa talent, to chyba nie ma sensu zaczynać z czymś innym od 0..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

38 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2019-09-30 14:47:19)

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Ela210 napisał/a:

ale myśleć już można.
Na tylu hektarach znajdzie się jakieś miejsce.

Tak myślę, że  o ile teściowie nie zgromadzili jakiejś gotówki większej czy nie mają żródła dochodu to teściowa może zwyczajnie martwic się o kasę.
Jej mąż pracuje u Was za free bo zużyty prąd i gaz to grosze.
Jak Twój mąż ma do gospodarstwa talent, to chyba nie ma sensu zaczynać z czymś innym od 0..

Budowa nowego domu obok starego jest bez sensu. Tym bardziej, że mają gdzie mieszkać i to w niezłych warunkach bo osobna kondygnacja i wcale nie tak mało pomieszczeń.
Zyskałaby na tym teściowa bo gdyby oni się wyprowadzili do nowego to teściowa zajęłaby górę i miałaby dla gości, reszty swoich dzieci.
Poza tym wcale  nie zniknęłyby problemy, które trapią autorkę. Na teściów dalej będą musieli łożyć, sytuacja się nie zmieni.

Jeśli chodzi o wątpliwości na co teściowa wydaje swoje pieniądze to może to być dawanie gotówki któremuś z reszty dzieci. Autorka i reszta rodzeństwa może o tym nie wiedzieć. Tak robiła moja ś.p. babcia, która mieszkając na dożywociu u jednego z dzieci prawie całą emeryturę dawała ulubionemu, najmłodszemu synowi.
A to co zostawiała sobie to nosiła do kościoła na msze i tacę.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

39

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

łożenie na prąd i gaz? to max 200/300 dla 2 ludzi
a obowiązek opieki jest gwarantowany prawnie. nawet jakby nic nie dostali.
z pieniędzmi swoimi może robić co chce.
W sumie chyba rodzeństwo mogłoby się domagać spłat.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

40

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Ela210 napisał/a:

łożenie na prąd i gaz? to max 200/300 dla 2 ludzi
a obowiązek opieki jest gwarantowany prawnie. nawet jakby nic nie dostali.
z pieniędzmi swoimi może robić co chce.
W sumie chyba rodzeństwo mogłoby się domagać spłat.

Zapomniałaś o ogrzewaniu pomieszczeń. To na pewno wyjdzie znacznie więcej.
Obowiązek opieki nad rodzicami  jest na wszystkich dzieciach ale nie w tym przypadku. Przy przekazaniu gospodarstwa za dożywocie obowiązek opieki ma tylko mąż autorki.
Za to rodzeństwo nie może domagać się spłat.

A ze swoimi pieniędzmi to jak najbardziej, teściowa może robić co chce. Z tym się zgadzam. Podałam tylko przykłady co ewentualnie  może z nimi robić.
A może robi zupełnie coś innego, składa do skarpety lub ma lokaty w banku.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

41 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-09-30 17:20:44)

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

Napisałam prąd i gaz do ogrzania jakby tylko do gotowania to byłoby mniej. Płacę rachunki.
Może tak jest  jak piszesz z rodzeństwem,  więc dobrze im tak.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

42

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
josz napisał/a:

Nie wypowiem się na temat rozwiązania problemu umowy z rodzicami, bo faktycznie przydałaby się porada prawnika. Obawiam się jednak, że w gruncie rzeczy Twój mąż nie będzie chętny do opuszczenia tego gospodarstwa.
Zastanawia mnie jednak zasadność Twoich zażaleń i oczekiwań wobec teściów.
Piszesz, że nie przeszkadza Ci fakt obowiązku opłaty za prąd i ogrzewanie części domu teściów, a drażnią Cię za to sytuacje o które moim zdaniem nie powinnaś mieć pretensji.
Gospodarstwo zgodnie z prawem należy do Twojego męża i Wy jako rodzina uzyskujecie z niego dochód. Dlaczego więc oczekujesz, że teściowie powinni dokładać się do paliwa, czy innych wydatków związanych z prowadzenie tegoż gospodarstwa?
Ja uważam, że absolutnie nie muszą, podobnie jak teściowa nie ma obowiązku zajmować się wnukami, jeśli tego nie chce.
Przyznaję, że to trochę żenujące żądać zwrotu kosztów za składniki na ciasto, ale myślę, że być może powoduje nią złość z powodu utraty władzy i wpływów, a szczególnie możliwości  dysponowania pieniędzmi z gospodarstwa.
Fakt, że się wtrąca, to już zupełnie inna historia, takie są uroki życia z teściami, a nawet własnymi rodzicami pod jednym dachem.

Fakt, że sprzedać by nie chciał.. bo tak byłoby najprościej, ale z wielu perspektyw to wcale nie takie dobre rozwiązanie. I tu go też popieram.. można gospodarstwo i ziemię wykorzystać na wiele sposobów, choćby dzierżawę. Zawsze można tu też powrócić. Jednak widzę w mężu chęć spróbowania czegoś więcej w życiu. Stąd też cieszy mnie, że zdecydował się na studia w kierunku powiązanym z rolnictwem aczkolwiek dającym inne możliwości.

Miałam tu na myśli takie około domowe wydatki niż związane typowo z gospodarstwem. No jakoś po prostu mnie to razi w oczy i tyle. Ze strony mojej rodziny też każde z dzieci dostało dom, ale nigdy z tego tytułu darczyńca niczego nie wymagał, nie wymuszał i nie wyliczał. Każdy sobie wzajemnie pomaga, a dzieci mają w sobie własne, nieprzymuszone poczucie wdzięczności.

Wiesz mi tu też nie chodzi o obowiązek zajmowania się wnukami, a poświęcenie im jakiejkolwiek uwagi, bo to różnica. Nie chciała nam pilnować córki kiedy wróciłam do pracy i to uszanowaliśmy - pozostał żłobek. Nie rozumiem jednak jak szukanie sobie na siłę zajęcia i robienie czegokolwiek na siłę np. grzybobranie każdego dnia po kilka razy dziennie może być ważniejsze od najbliższych. To też wpływa niestety na relacje. Bo babcia nigdy nie ma czasu.. bo zawsze coś.. Trochę smutno się na to patrzy, bo córka ma babcię w domu, ale tak na prawdę wcale nie spędza z nią czasu.

43

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Ela210 napisał/a:

Napisałam prąd i gaz do ogrzania jakby tylko do gotowania to byłoby mniej. Płacę rachunki.
Może tak jest  jak piszesz z rodzeństwem,  więc dobrze im tak.

Ja też płace rachunki, ogrzewam dom i nie wiem ja to ci wyszło, że tylko 300 zł.
Gdy tona węgla kosztuje ok. 1000 zł, gdzie na sezon grzewczy, który trwa obecnie w Polsce od września do maja potrzeba ze 4 tony plus drewno na podpałkę.
a gazem i prądem to wychodzi znacznie drożej.
Plus ogrzewanie wody na mycie w lecie, oświetlenie, sprzęty domowe pobierające energię.
Do tego zużycie wody, ścieki. To też autorka musi zapłacić za teściów
Praca w gospodarstwie jest silnie brudząca i jest więcej prania i mycia się niż w mieście.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

44

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
krolowachlodu87 napisał/a:

jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardy tyłek... Podarowali twojemu mężowi gospodarstwo w zamian za opiekę już teraz a nie jak będą starzy i niedołężni więc nie dziwię się im że tej opieki oczekują. Twój mąż pracował od małego - co z tego skoro jego rodzice też pewnie tak pracowali od małego więc jest 1:1
Co mnie zadziwia natomiast to twoja zachowawcza postawa wobec teściowej, która może ci bezkarnie wchodzić na głowę a ty będziesz to znosić w imię dobrych relacji rodzinnych. Po ci ci dobre relacje z jego rodziną skoro ich utrzymanie tylko cię rani i nic dobrego nie wnosi do twojego życia? Ja nie wiem jak sobie zrobiłaś bilans zysków i strat ale jakby nie patrzeć na to to lepiej jest ustawić relacje na swoich zasadach z rodziną której i tak nie lubisz niż żeby ta nielubiana rodzina robiła z tobą co chciała.
Drugiego dziecka w tym nieszczęśliwym domu nawet nie będę komentować bo to woła o pomstę do nieba. Tak to wy nigdy z tego domu nie wyjdziecie... Zamiast do pracy coś robić, ogarniać finanse i swoje życie to do pieluch i całe dnie z teściową i dwóją dzieci...

To chyba takie domniemanie, że w zamian za opiekę. Mąż ponoć jasno wyraził w momencie przepisywania i podczas obecności innych członków rodziny, że nie bierze na siebie odpowiedzialności opieki nad rodzicami i że liczy na pozostałe rodzeństwo w równym stopniu. Choć wiadomo, że w praktyce to pewnie wszyscy umyją ręce albo pojawią się max raz w tygodniu. Ale mam nadzieję, że jednak tu nie zostaniemy.
To prawda.. to pewnie wynika z tego, że marzyłam zawsze o fajnym życiu rodzinnym, bo u mnie się wszystko rozleciało.. część powyjeżdżała z innymi nie utrzymywaliśmy kontaktu, a ze strony ojca nie znałam nikogo. Może trochę liczyłam, że t u będzie inaczej.. albo chociaż moje dzieci będą miały lepiej. To też nie tak, że nic dobrego nie wnoszą. Bo poza złymi akcentami miło jak wszyscy spotykają się we wspólnym gronie, a córka obcuje z kuzynami. Zdarza się, że można też liczyć na ich pomoc.
Jeśli chodzi o dziecko to wprowadziłam w błąd pisząc o cieście do szkoły. Chodziło o przygotowanie ciasta do żłobka smile. Córka lada moment skończy dopiero 3 latka właśnie poszła do przedszkola. Ja też nie siedziałam w domu smile. Praktycznie pracuje cały czas zawodowo z niewielkimi przerwami związanymi z ciążą i macierzyństwem. Ale jak już jest jedno to trzeba było pójść za ciosem i uniknąć zbyt dużej różnicy wieku między dziećmi. Nie uważam, żeby to było jakimś ograniczeniem mimo wszystko.

45 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-09-30 18:03:57)

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Kleoma napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Napisałam prąd i gaz do ogrzania jakby tylko do gotowania to byłoby mniej. Płacę rachunki.
Może tak jest  jak piszesz z rodzeństwem,  więc dobrze im tak.

Ja też płace rachunki, ogrzewam dom i nie wiem ja to ci wyszło, że tylko 300 zł.
Gdy tona węgla kosztuje ok. 1000 zł, gdzie na sezon grzewczy, który trwa obecnie w Polsce od września do maja potrzeba ze 4 tony plus drewno na podpałkę.
a gazem i prądem to wychodzi znacznie drożej.
Plus ogrzewanie wody na mycie w lecie, oświetlenie, sprzęty domowe pobierające energię.
Do tego zużycie wody, ścieki. To też autorka musi zapłacić za teściów
Praca w gospodarstwie jest silnie brudząca i jest więcej prania i mycia się niż w mieście.

Węgiel w moim mieście jest non grata smile Więcej niż 300 msc wychodzi w skali roku? Prąd więcej niż 100 w tym?
To pora na modernizacje różne
Takie duże gospodaesto powinno mieć studnię. I rolnicy mają różne możliwości wsparcia unijnego na rzeczy eco
Koszty gosp. to ICH biznes

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

46

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

Jak wskazuje się w doktrynie: „zakres i sposób wykonywania służebności osobistej określa przede wszystkim umowa stron, a dopiero w braku postanowień umowy stosuje się kryterium osobistych potrzeb uprawnionego, wynikających z rodzaju służebności, zasad współżycia społecznego i zwyczajów miejscowych, które w warunkach wiejskich odgrywają dużą rolę, zwłaszcza przy wykonywaniu służebności mieszkania i innych służebności o charakterze przeważnie alimentacyjnym, na rzecz starszych wiekiem rolników. Kryteria te są zmienne i zależne od okoliczności faktycznych występujących w sprawie.”
Więc w naszym przypadku zakres służebności osobistej nie obejmuje sprawowania opieki czy innych, a rzeczy a wyłącznie to co zostało zapisane w umowie. czyli: ogrzewanie, prąd i mieszkanie w domu rodzinnym oaz poruszanie się na jego terenie.

47

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
daniaa188 napisał/a:

Jak wskazuje się w doktrynie: „zakres i sposób wykonywania służebności osobistej określa przede wszystkim umowa stron, a dopiero w braku postanowień umowy stosuje się kryterium osobistych potrzeb uprawnionego, wynikających z rodzaju służebności, zasad współżycia społecznego i zwyczajów miejscowych, które w warunkach wiejskich odgrywają dużą rolę, zwłaszcza przy wykonywaniu służebności mieszkania i innych służebności o charakterze przeważnie alimentacyjnym, na rzecz starszych wiekiem rolników. Kryteria te są zmienne i zależne od okoliczności faktycznych występujących w sprawie.”
Więc w naszym przypadku zakres służebności osobistej nie obejmuje sprawowania opieki czy innych, a rzeczy a wyłącznie to co zostało zapisane w umowie. czyli: ogrzewanie, prąd i mieszkanie w domu rodzinnym oaz poruszanie się na jego terenie.

Ok.
Załóżmy, że któreś z nich zachoruje obłożnie za jakiś czas. Wylew, paraliż, konieczna pełna opieka.
Kto według ciebie wówczas powinien opiekować się tą chorą osobą? Według zasad współżycia społecznego i zwyczajów miejscowych. Z założeniem, że drugie z małżonków nie jest w stanie lub już go nie ma.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

48

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
daniaa188 napisał/a:

Jak wskazuje się w doktrynie: „zakres i sposób wykonywania służebności osobistej określa przede wszystkim umowa stron, a dopiero w braku postanowień umowy stosuje się kryterium osobistych potrzeb uprawnionego, wynikających z rodzaju służebności, zasad współżycia społecznego i zwyczajów miejscowych, które w warunkach wiejskich odgrywają dużą rolę, zwłaszcza przy wykonywaniu służebności mieszkania i innych służebności o charakterze przeważnie alimentacyjnym, na rzecz starszych wiekiem rolników. Kryteria te są zmienne i zależne od okoliczności faktycznych występujących w sprawie.”
Więc w naszym przypadku zakres służebności osobistej nie obejmuje sprawowania opieki czy innych, a rzeczy a wyłącznie to co zostało zapisane w umowie. czyli: ogrzewanie, prąd i mieszkanie w domu rodzinnym oaz poruszanie się na jego terenie.

Myślę, że babcia i wnuczka dogadają się same. Nie miej oczekiwań wobec teściowej,tym bardziej że teść pomaga wam.
ale przy 2 pokojach myślałabym o osobnym domu.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

49

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Ela210 napisał/a:
Kleoma napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Napisałam prąd i gaz do ogrzania jakby tylko do gotowania to byłoby mniej. Płacę rachunki.
Może tak jest  jak piszesz z rodzeństwem,  więc dobrze im tak.

Ja też płace rachunki, ogrzewam dom i nie wiem ja to ci wyszło, że tylko 300 zł.
Gdy tona węgla kosztuje ok. 1000 zł, gdzie na sezon grzewczy, który trwa obecnie w Polsce od września do maja potrzeba ze 4 tony plus drewno na podpałkę.
a gazem i prądem to wychodzi znacznie drożej.
Plus ogrzewanie wody na mycie w lecie, oświetlenie, sprzęty domowe pobierające energię.
Do tego zużycie wody, ścieki. To też autorka musi zapłacić za teściów
Praca w gospodarstwie jest silnie brudząca i jest więcej prania i mycia się niż w mieście.

Węgiel w moim mieście jest non grata smile Więcej niż 300 msc wychodzi w skali roku? Prąd więcej niż 100 w tym?
To pora na modernizacje różne
Takie duże gospodaesto powinno mieć studnię. I rolnicy mają różne możliwości wsparcia unijnego na rzeczy eco
Koszty gosp. to ICH biznes

Studnie bywają ale woda ze studni sama do łazienki nie popłynie tylko albo specjalna pompa na prąd albo na łańcuchu wiadro kręcić korbą. smile do kompletu pralka Frania albo tara i cebrzyk do mycia.
Nie wiem ile autorce wychodzi bo nie podała czym ogrzewają ani jak grzeją wodę do mycia itd.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

50

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Lady Loka napisał/a:

Dramatyczne to jest w takim razie. Nie wyobrażam sobie utrzymywać kogoś, kto na dobrą sprawę jest w stanie utrzymać się sam.

Ale o czym ty w ogóle piszesz? Przecież to nie jest za darmo - to jest za kilkadziesiąt ha ziemi i dom.

Kleoma napisał/a:

Ja też płace rachunki, ogrzewam dom i nie wiem ja to ci wyszło, że tylko 300 zł.
Gdy tona węgla kosztuje ok. 1000 zł, gdzie na sezon grzewczy, który trwa obecnie w Polsce od września do maja potrzeba ze 4 tony plus drewno na podpałkę.

No, 4 tony węgla za 4000 zł, czyli na połowę domu (bo tyle zajmują teściowie) - 2000 zł, w przeliczeniu na miesiące: 167 zł. Kupa szmalu. Nie dziwię się, że serce i wątroba boli, kiedy za majątek wartości siedmiocyfrowej trzeba takie ciężkie pieniądze oddawać...

daniaa188
Jak cię tak uwierają te grosze, które płacicie za bardzo duży majątek, to rozwiążcie umowę dożywocia - oddacie teściom ziemię i budynki, rozliczycie maszyny i inwentarz żywy, a potem do widzenia, nie będziecie płacić za ich prąd i ogrzewanie.

51

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
daniaa188 napisał/a:

Ze strony mojej rodziny też każde z dzieci dostało dom, ale nigdy z tego tytułu darczyńca niczego nie wymagał, nie wymuszał i nie wyliczał. Każdy sobie wzajemnie pomaga, a dzieci mają w sobie własne, nieprzymuszone poczucie wdzięczności.

Skoro Ty też otrzymałaś dom, to dlaczego ciśniesz się w dwóch pokoikach nad teściami?
Nie wiem, czy pochodzisz ze wsi, ale tam ciągle jednak obowiązują inne zasady. Z jednej strony Twój mąż otrzymał majątek (pod pewnymi warunkami), z którego, jakby nie było Ty też korzystasz, ale z drugiej, to poniekąd pętla na szyi.
Nie chodzi mi o te opłaty, ale próby wrabiania Was przez rodzeństwo męża w przyszłą opiekę nad teściami.
Zważywszy na to, że oni też  otrzymali na start  jakiś majątek od rodziców, ten obowiązek powinien w równym stopniu także ich dotyczyć. Dlatego też oni tak krytykują decyzję Twojego męża o podjęciu studiów, obawiając się, że wygodny plan scedowania na Was tego ciężkiego obowiązku im się wymyka.
Mimo wszystko jesteś nietolerancyjna, bo teściowa ma prawo żyć tak, jak jej się podoba, chodzić na grzyby nawet w nocy, a fakt, że masz  inne oczekiwania, to już nie jej problem.
Uważam, że Twoim głównym problemem nie są teściowie, tylko układ w jaki Twój mąż pozwolił się wmanewrować.
Jeśli nie wyprowadzicie się stamtąd, a przecież warunki mieszkaniowe macie kiepskie, nie zerwiecie tej symbiozy w jego rodzicami, to za jakiś czas będziecie przywiązani nie tylko do ziemi, ale też do nich i opieki nad nimi, ku uciesze pozostałego rodzeństwa.
W przypadku Waszej wyprowadzki, wszyscy musieliby podzielić się obowiązkiem opieki nad starymi rodzicami, a Ty też odetchnęłabyś nie musząc na co dzień przebywać z teściową.

52 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-03 11:23:12)

Odp: Podział wydatków między nami a teściami

chciałam zauważyć, że teściowie są koło 50-60 pewnie i mają swoje życie.  gdyby sprzedali majątek, zamiast przepisywać, byłoby ich stać na eksluzywny dom opieki w przyszłości, gdy nie będą chodzić na grzyby.
Poza tym co to znaczy- wrobieni- była dorosła jak podejmowała  decyzję.
Jak nie chcą gospodarstwa, to rozwiązać umowę- jakoś rozliczyć wzrost wartości majątku i zaczynać z czymś od nowa.
Jak ktoś teraz się wrobił, to chyba teściowie.
Przekazując rodzinną firmę rodzice chociaż zapewniają sobie udziały- a tu- prąd i gaz.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

53

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
JaJakoJa napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Dramatyczne to jest w takim razie. Nie wyobrażam sobie utrzymywać kogoś, kto na dobrą sprawę jest w stanie utrzymać się sam.

Ale o czym ty w ogóle piszesz? Przecież to nie jest za darmo - to jest za kilkadziesiąt ha ziemi i dom.

Mówiłam już, że mam takie same sytuacje w rodzinie. Wprawdzie to nie dożywocie rolnicze, więc nie ma aż tyle ziemi, ale jest porządny dom z ogromnym ogrodem. Pomimo tego nie wyobrażam sobie, że osoba na dożywociu stwierdza, że teraz ma być utrzymywana, bo ona oddała swój dom i działkę. Ma ciągłą pomoc w tym, czego nie jest w stanie zrobić i ta pomoc będzie się dalej utrzymywała i pewnie zwiększała.
Jak trzeba zapłacić za jakieś prywatne zabiegi, rehabilitację, remont czy coś, to się płaci i nic nie mówi. Ale nikt nie robi wszystkiego za dorosłego człowieka.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

54

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Lady Loka napisał/a:
JaJakoJa napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Dramatyczne to jest w takim razie. Nie wyobrażam sobie utrzymywać kogoś, kto na dobrą sprawę jest w stanie utrzymać się sam.

Ale o czym ty w ogóle piszesz? Przecież to nie jest za darmo - to jest za kilkadziesiąt ha ziemi i dom.

Mówiłam już, że mam takie same sytuacje w rodzinie. Wprawdzie to nie dożywocie rolnicze, więc nie ma aż tyle ziemi, ale jest porządny dom z ogromnym ogrodem. Pomimo tego nie wyobrażam sobie, że osoba na dożywociu stwierdza, że teraz ma być utrzymywana, bo ona oddała swój dom i działkę. Ma ciągłą pomoc w tym, czego nie jest w stanie zrobić i ta pomoc będzie się dalej utrzymywała i pewnie zwiększała.
Jak trzeba zapłacić za jakieś prywatne zabiegi, rehabilitację, remont czy coś, to się płaci i nic nie mówi. Ale nikt nie robi wszystkiego za dorosłego człowieka.

a ktoś legalnie zmusza kogoś do mieszkania w tym domu z ogrodem?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

55

Odp: Podział wydatków między nami a teściami
Ela210 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
JaJakoJa napisał/a:

Ale o czym ty w ogóle piszesz? Przecież to nie jest za darmo - to jest za kilkadziesiąt ha ziemi i dom.

Mówiłam już, że mam takie same sytuacje w rodzinie. Wprawdzie to nie dożywocie rolnicze, więc nie ma aż tyle ziemi, ale jest porządny dom z ogromnym ogrodem. Pomimo tego nie wyobrażam sobie, że osoba na dożywociu stwierdza, że teraz ma być utrzymywana, bo ona oddała swój dom i działkę. Ma ciągłą pomoc w tym, czego nie jest w stanie zrobić i ta pomoc będzie się dalej utrzymywała i pewnie zwiększała.
Jak trzeba zapłacić za jakieś prywatne zabiegi, rehabilitację, remont czy coś, to się płaci i nic nie mówi. Ale nikt nie robi wszystkiego za dorosłego człowieka.

a ktoś legalnie zmusza kogoś do mieszkania w tym domu z ogrodem?

Yyy nie rozumiem?
U mnie w rodzinie nikt nikogo do niczego nie zmusza. I nikt nikomu nie płaci rachunków i takie rozwiązanie sprawdza się idealnie i trwa już zresztą z 15 lat, jak nie więcej. Nikt do nikogo nie ma wyrzutów odnośnie rachunków, wydatków i pieczenia ciasta, bo jesteśmy rodziną i sobie wzajemnie pomagamy.
Ja nie narzekam przecież, że musimy coś zrobić. Ja tylko mówię, że zupełnie nie rozumiem płacenia rachunków za kogoś. Rozumiem opiekę, opłacenie rehabilitacji, operacji, sanatorium, wykupienie leków, zrobienie większych zakupów, malowanie mieszkania, nie rozumiem i nie zrozumiem płacenia rachunków.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Posty [ 1 do 55 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Podział wydatków między nami a teściami

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018