Problem z koleżanką - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

Temat: Problem z koleżanką

Hej. Mam taki problem z koleżanką. Staram się aby nasz kontakt się rozwijał jednak coraz bardziej dochodze do wniosków, że chyba już nie ma sensu tak za kimś biegać. A mianowicie od jakiegoś czasu ( jak koleżanka znalazła sobie nowe towarzystwo) to zawsze ja musze proponować spotkanie. Zawsze to ja wychodzę z inicjatywą i niby nic się nie dzieje, bo koleżanka nie wystawia, przyjeżdza i wszystko dobrze, ale męczy mnie to ciągle zabieganie aby ze mną wyszła.Z spotkania na spotkanie coraz bardziej się zawodze, że zamiast nasza więź powinna się umacniać to ona słabnie. 2 tygodnie zaprosiłam ją do siebie i zamówiłam jedzenie, super się rozmawiało, pośmiałyśmy się nawet na koniec spotkania rzuciła z dwa razy, że koniecznie ja muszę do niej przyjechać i do następnego. Po spotkaniu pisała do mnie i pisałyśmy aż potem nagle rozmowa się urwała, ja nic nie pisałam, ona też do mnie. Powiedziałam sobie, że nie będę pierwsza pisać, bo ona też jakby chciała to by napisała, ale mija 4 dzień i tak minął tydzień a ona nic do mnie nie pisała ( kiedyś pisałyśmy codziennie). Więc brakując mi kontaktu z nią napisałam do niej normalnie co tam u niej, pisałyśmy cały dzień i myślałam, że kurcze może akurat coś zaproponuje skoro mówiła tak wychodząc ode mnie, ale nie nic a nic. To ja postanowiłam, że dobra coś nadmienie, że miałam do niej przyjechać w któryś dzień jak sama mówiła to ona, że fakt, że jej głupio, bo dawno u niej nie byłam i da mi znać kiedy będzie miała czas, może za tydzień. A ja wiem, że jakby serio chciała się spotkać to by już zaproponowała któryś dzień a takie może za tydzień dam ci znać kojarzy mi się z takim omijaniem, bo jej nie na reke. Ja, że spoko to daj mi znać. Kilka dni znowu kontakt ożył, pisałyśmy codziennie, ale ona mi dalej nie dawała znać kiedy będzie miała czas. W pewnym momencie jak mi napisała czy mi opowiadała jak z Adamem się pokłóciła to ja odpowiedziałam, że nie, ale to może na spotkaniu mi opowie. Chciałam w ten sposób jej przypomnieć o tym to ona, że okej to w przyszłym tygodniu, ale dalej nie podała dokładnie który dzień i godzina, NIC. Przez weekend się do mnie nie odzywała, dzisiaj też nie i ja dalej nie wiem który dzień mogłabym przyjechać. Nie wiem co mam robić czekać aż w któryś dzień mnie zawoła ( skoro napisała, ze da znać) czy jak bedzie koniec tygodnia to jej sie przypomnieć. Tylko, że znowu to ja bym musiała przypominać, znowu moja inicjatywa. Wiem, że jakby chciała sie spotkać to by było inaczej więc mam wrażenie, że to wszystko na siłe jest, bo nie wypada powiedzieć jej nie. Szczerze to jest mi przykro, że mam tylko ją i musze tak za kimś biegać, przypominać, że ona nie pisze, tylko tak rzuca, że da mi znać, że w przyszłym tygodniu. A od kilku dni cisza co do spotkania i w ogóle z jej strony. Czy jak ona sie nie odezwie do końca tygodnia to dać sobie z nią totalnie spokój i zaakceptować, że te koleżeństwo już sie skończyło i ona nie chce?. Podobno trzeba walić zawsze drzwiami i oknami, proponować, ale też ile można ciągle kogoś zagadywać, proponować, dopytywać się.
Też ma te swoje towrzystwo i najlepsze jest to, że ja znam jednego chłopaka z ich grupki, bo chodzimy razem do klasy, ale ona za nic mnie nie wkręci w te towarzystwo, może nawet nie zdaje sobie sprawe, że chce. Przykro mi jest kiedy mi mówi, że planują odwiedzić nawiedzone miejsce i zobaczyc albo, że na wakacje na domki chcieliby pojechać i ja tak słucham i kurcze sobie mówie, że też bym tak chciała i jej mówie, że też bym na takie domki pojechała ale ona nigdy nie powie oo to jedziesz z nami tylko zawsze zero reakcji. Smutno mi, że na wakacje zostane sama a ona nawet o mnie nie pomyśli i bedzie z nimi spędzać czas. Czuje sie strasznie samotna i mnie to dobija, że nawet jak chce to i tak ona tego nie odwzajemnia, tego zainteresowania, inicjatywy. Bardzo bym się ucieszyła jakby napisała ej spotkamy sie albo wbijaj do nas, ale ona nigdy o mnie nie pomysli, jak juz to sie ze mna spotka jak ja jej cos zaproponuje.
Nie wiem kompletnie co w takiej sytuacji zrobić, czy pchać się na siłe czy odpuścić? ale jak odpuszcze to serio zostane całkiem sama....

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Monoceros (2021-05-03 21:36:20)

Odp: Problem z koleżanką

Hej, ze znajomymi to tak jest: jak Tobie zależy dużo bardziej niż drugiej stronie, to się albo na to godzisz (zabiegasz, dzwonisz, zapraszasz, przypominasz), albo sobie daruj. Bo to, że Tobie bardziej zależy, to widzisz, nie? Miałam takie znajomości w życiu, gdzie uważałam, że warto zabiegać - decydowałam, że ok, wiem, że to mi bardziej zależy, wykonuję więcej gestów, telefonów, zaproszeń. I dla mnie to było okej - na tyle mi zależało na tej znajomości, tej osobie, że spotkanie dla mnie było nagrodą za to zabieganie.
Ale nie każdy jest tego wart. I były znajomości, które po kilku takich interakcjach olałam i się skończyły.

Wobec bliskiej koleżanki w takiej sytuacji zdobyłabym się na szczerość. Zrobiłam to też kilka razy w życiu, z różnym skutkiem ale też uważam, że warto mówić, gdy nam coś przeszkadza, bo ludzie często nie widzą skutków swojego zachowania (np. bo są młodzi i niedoświadczeni w relacjach). I zdarzyło mi się powiedzieć: chciałabym z tobą widywać się częściej, chciałabym żebyś zaprosiła mnie do domu, czuję się olana gdy milczysz siedem dni z rzędu, przykro mi, że mnie nie zaprosiłaś do siebie, chciałabym poznać innych Twoich znajomych itd. Coś, co będzie szczere i o Tobie.
Wiem, że to trudne - odsłaniasz się, pokazujesz, że Tobie zależy, może to być taki moment, w którym doświadczysz odrzucenia. Ale może mieć też wspaniałe efekty i może wyrosnąć na tym gruncie szczerości fajna przyjaźń.

Gdy odpuścisz zostaniesz całkiem sama? A wiesz, co ludzie by dali, żeby mieć taką znajomą jak Ty, której zależy i potrafi to przyznać, a nie unosi się honorem i po dwóch próbach stwierdza "nie to nie?" Jest na świecie wielu samotnych ludzi, którzy również chcą znaleźć przyjaciół i warto się rozejrzeć (nawet w klasie, w szkole tym bardziej) i do kogoś zagadać. Budować swoje szczęście zamiast czekać, bo nic nie robiąc nic nie masz.

If you can be anything, be kind.

3

Odp: Problem z koleżanką
Monoceros napisał/a:

Hej, ze znajomymi to tak jest: jak Tobie zależy dużo bardziej niż drugiej stronie, to się albo na to godzisz (zabiegasz, dzwonisz, zapraszasz, przypominasz), albo sobie daruj. Bo to, że Tobie bardziej zależy, to widzisz, nie? Miałam takie znajomości w życiu, gdzie uważałam, że warto zabiegać - decydowałam, że ok, wiem, że to mi bardziej zależy, wykonuję więcej gestów, telefonów, zaproszeń. I dla mnie to było okej - na tyle mi zależało na tej znajomości, tej osobie, że spotkanie dla mnie było nagrodą za to zabieganie.
Ale nie każdy jest tego wart. I były znajomości, które po kilku takich interakcjach olałam i się skończyły.

Wobec bliskiej koleżanki w takiej sytuacji zdobyłabym się na szczerość. Zrobiłam to też kilka razy w życiu, z różnym skutkiem ale też uważam, że warto mówić, gdy nam coś przeszkadza, bo ludzie często nie widzą skutków swojego zachowania (np. bo są młodzi i niedoświadczeni w relacjach). I zdarzyło mi się powiedzieć: chciałabym z tobą widywać się częściej, chciałabym żebyś zaprosiła mnie do domu, czuję się olana gdy milczysz siedem dni z rzędu, przykro mi, że mnie nie zaprosiłaś do siebie, chciałabym poznać innych Twoich znajomych itd. Coś, co będzie szczere i o Tobie.
Wiem, że to trudne - odsłaniasz się, pokazujesz, że Tobie zależy, może to być taki moment, w którym doświadczysz odrzucenia. Ale może mieć też wspaniałe efekty i może wyrosnąć na tym gruncie szczerości fajna przyjaźń.

Gdy odpuścisz zostaniesz całkiem sama? A wiesz, co ludzie by dali, żeby mieć taką znajomą jak Ty, której zależy i potrafi to przyznać, a nie unosi się honorem i po dwóch próbach stwierdza "nie to nie?" Jest na świecie wielu samotnych ludzi, którzy również chcą znaleźć przyjaciół i warto się rozejrzeć (nawet w klasie, w szkole tym bardziej) i do kogoś zagadać. Budować swoje szczęście zamiast czekać, bo nic nie robiąc nic nie masz.

Moim zdaniem też ważna jest ta cholerna równowaga i ja tego potrzebuje, że ja proponuje spotkanie, ale druga osoba też wychodzi z inicjatywa następnym razem. Ja tutaj tego nie widzę i wcale nie chce się na nią obrażać i unosić honorem, bo to nie ma sensu sobie robić wrogów i palić mosty. Wiem, że ta koleżanka ma swoje towarzystwo i najlepsza koleżankę i moja koleżanka  jej ciagle coś proponuje. Jak była jeszcze szkoła otwarta to przy niej potrafiła jej coś zaproponować a mnie olać mimo że stałam koło niej. Wiec ona teraz widzi tylko ta swoją najlepsza koleżankę ze wsi. Ona co tydzień do niej przychodzi i spędzają czas. Jej to wystarcza i ja poszłam w odstawkę.
Od początku roku trzy razy zaproponowałam jej spotkanie, fakt przyjechała bez problemu. Teraz po tygodniu ciszy z jej strony ja napisałam normalnie co tam i pisałyśmy do 2 w nocy, były tematy do rozmów. Ja w środku rozmowy zaproponowałam czy mogę do niej wbić bo dawno u niej nie byłam a ona że faktycznie jej głupio bo dawno nie byłam i da mi znać kiedy będzie miała wolny dzień. Nie dała znać do dzisiaj który konkretny dzień bym mogła przyjechać do niej. W między czasie jeszcze napisała że w przyszłym tygodniu ale się nie określiła. Już leci ten tydzień w którym miałyśmy się spotkać ale ona milczy i cisza od kilku dni. Nie mam już siły się przypominać dlatego poczekam do piątku jak nie napisze to mam czarno na białym że po prostu nie czuła potrzeby i najwyzszy czas się wycofać. Oczywiście nie chce jej karać i jak ona do mnie w przyszłości napisze to jej miło odpisze bo ja ogólnie lubię. Ale ja już mam dość zabiegania, jak ona nie napisze mi do piątku to dla mnie już jest ta granica dobrego smaku bo miała mi dać znać...

4

Odp: Problem z koleżanką

Wyczuwam w tym co piszesz złość i rozczarowanie. I to jest okej! To ani nie jest desperacja ani unoszenie się honorem: masz do wszelkich uczuć prawo.
Zastanawiam się czy po prostu nie byłoby dojrzale i odważnie napisać: miałaś mi dać znać, jest mi przykro, czuję się olana.

Komunikowanie swoich uczuć, nazywanie ich jest mega ważne i prowadzi do głębokich relacji.

Równowaga też nie musi oznaczać "raz ty, raz ja" bo wymiana może być na innych polach. Mało zapraszam ludzi do siebie, ale nadrabiam przywożeniem większości jedzenia itd.

If you can be anything, be kind.

5

Odp: Problem z koleżanką
Monica1008 napisał/a:

Szczerze to jest mi przykro, że mam tylko ją i musze tak za kimś biegać, przypominać, że ona nie pisze, tylko tak rzuca, że da mi znać, że w przyszłym tygodniu.

Co się takiego w Twoim życiu zadziało, że masz tylko jedną koleżankę? Nigdy z nikim nie udało Ci się zaprzyjaźnić albo przynajmniej zbliżyć do niego na tyle, aby Twoja samotność mogła stać się mniej dotkliwa?
Moim zdaniem tu jest właśnie clou problemu, że Twoja uwaga w pełni skupia się na niej, ona z kolei ma swoje towarzystwo, a Ty jesteś tylko częścią grona jej znajomych, dlatego swój czas i uwagę dzieli. 

Prawdę mówiąc ja sama jakości i wartości relacji nie oceniam po ilości spotkań, częstotliwości kontaktu i ilości poświęconego mi czasu, ale po tym na czym opiera się dana znajomość, w jaki sposób ze sobą rozmawiamy, czy panuje między nami szczerość, pełna akceptacja, czy pomimo nawet dłuższego niewidzenia się (mam takie przyjaźnie) zupełnie się tego nie odczuwa, bo rozmawia nam się w pełni swobodnie, serdecznie, a ewentualne zaległości w wiedzy co się u tej drugiej osoby dzieje szybko nadrabiamy, czy możemy na siebie wzajemnie liczyć, czy jest mi emocjonalnie bliska. Niemniej ja nie czuję się samotna, Ty zaś bardzo potrzebujesz zapełnić jakąś pustkę, która jest dla Ciebie trudna do zaakceptowania, stąd usilna chęć, aby koleżanki było w Twojej codzienności więcej.

To może być trudne, ale może warto za radą Monoceros odkryć się przed nią i pewne rzeczy komunikować wprost. Na przykład zamiast czekać aż się domyśli powiedzieć, że miałabyś ochotę poznać jej towarzystwo, pojechać z nimi na wycieczkę, na wakacje, na koniec dodając pytanie jak ona to widzi. Nie każdy ma na tyle rozbudowaną inteligencję emocjonalną, aby odczytać te wszystkie przemycane stwierdzenia w sposób zgodny z Twoim założeniem. Musisz jednak liczyć się z tym, że brak reakcji jest świadomy, ale wówczas przynajmniej będziesz to miała czarno na białym.

Z drugiej strony sama napisałaś, że jej wystarcza spotkanie z jej najlepszą koleżanką raz w tygodniu, może ona tak po prostu ma i niechętnie dąży do tego, by tych zajętych popołudni było więcej, nawet jeśli kiedy już się widzicie, to jest Wam razem miło. W takiej sytuacji na pewno nie powinnaś się z tym gryźć ani brać tego do siebie, pomimo że jak najbardziej rozumiem, że może być Ci przykro, że to nie Ciebie wybiera na te spotkania.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

6

Odp: Problem z koleżanką
Olinka napisał/a:
Monica1008 napisał/a:

Szczerze to jest mi przykro, że mam tylko ją i musze tak za kimś biegać, przypominać, że ona nie pisze, tylko tak rzuca, że da mi znać, że w przyszłym tygodniu.

Co się takiego w Twoim życiu zadziało, że masz tylko jedną koleżankę? Nigdy z nikim nie udało Ci się zaprzyjaźnić albo przynajmniej zbliżyć do niego na tyle, aby Twoja samotność mogła stać się mniej dotkliwa?


Wlasciwie to juz udzielalismy Autorce rad, co ma zrobic, zeby miec, wiecej znajomych:

Monica1008 napisał/a:

Hej. Wśród rówieśników czuje sie niedoceniana pod każdym aspektem. Nie mam od nich żadnych sygnałów, że jestem fajna. Nie chcą ze mną gadać, na przerwach siedze sama.Staram sie o siebie dbać, być uśmiechnięta, ale to i tak na nic i tak nikt sie mna nie interesuje aby pogadać, zagadać mnie, zaprosić. Nawet na głupim fb mnie nikt nie zaprasza i tak jest od zawsze.

Czemu jest tyle sprzeczności czy jest możliwe, że kobiety mi zazdroszcza i dlatego tak sie dzieje?. Bo ja naprawde nie mam już pomysłów a mnie to ciekawi czemu tak było i jest. Czemu dziewczyny mnie olewaja, ignoruja mimo że jestem miła i pozytywnie do nich nastawiona. Sama staram sie zaczynać rozmowe ale zawsze to jest tylko odpowiedz i nic potem nawet nie szukaja ze mna kontaktu i jestem sama jak palec. A na wyciecze ostatnio byłam ze starszymi dziewczynami z klasy i one mnie ogadywały nawet doszły mnie słuchy ze tak było że obgadywały mój wyglad. Sama widziałam że mówią coś miedzy soba i sie na mnie patrza, żadna nie chciała mnie poznać tylko obgadywanie mnie za plecami. To jakaś kobieca zawiść?. Nie twierdze że każda kobieta taka jest bo sa pewnie zajebiste sama kiedyś tego doświadczyłam, że poznałam koleżanki mojej koleżanki i one normalnie chciały sie poznac, można było z nimi pogadać też mi jedna powiedziała prosto z mostu ze jestem ładna nawet bardzo i może faktycznie jest bezpośrednia osoba która sie nie wstydzi. Jednak każda potem jakas sytuacja mi pokazuje że wiekszosc dziewczyn  jest wrogo nastawionych i nie chcą ze mną mieć kontaktu mimo że ja wystawiam pierwsza dłoń.

Znacie niektóre bardziej życie czemu tak sie dzieje?. Niektóre dziewczyny potrafia miec koleżanki, też chce mieć, zagaduje a i tak na nic. Mam jedna koleżanke ale poza nia w klasie jakas dziewczya dobra pogada fajnie ale potem nie szuka ze mna kontaktu i znowu jestem sama.

netkobiety.pl/t123941.html

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-04 07:50:48)

Odp: Problem z koleżanką
Monica1008 napisał/a:

Szczerze to jest mi przykro, że mam tylko ją i musze tak za kimś biegać, przypominać.
(...)
ale jak odpuszcze to serio zostane całkiem sama....

vs

Monoceros napisał/a:

Gdy odpuścisz zostaniesz całkiem sama? A wiesz, co ludzie by dali, żeby mieć taką znajomą jak Ty, której zależy


Nie twierdze, ze autorce w ogóle nie zależy na znajomosci z koleżanka i na koleżance - nie mnie oceniać. Ale polemizowałabym z tym, ze to takie szczęście mieć koleżankę, która dąży do spotkań z konkretna osoba, dlatego ze - jak sama napisała - bez niej zostanie całkiem sama. A przypominam, ze autorka nie napisała o tym jeden raz ani nawet nie dwa, żeby można było to zrzucić na karb przypadku i uznac za mało istotna informacje. Ja osobiście nie miałabym specjalnej ochoty na kontakty, gdybym widziała i wyczuwała, ze głównym motywem utrzymywania kontaktu akurat ze mną jest brak innych koleżanek.

Monica1008 napisał/a:

Smutno mi, że na wakacje zostane sama a ona nawet o mnie nie pomyśli i bedzie z nimi spędzać czas. Czuje sie strasznie samotna i mnie to dobija, że nawet jak chce to i tak ona tego nie odwzajemnia, tego zainteresowania, inicjatywy.

Czytaj wyżej: bardziej niż wizja odrzucenia przez koleżankę i braku z nią kontaktu autorkę martwi wizja samotnych wakacji. Tak to wyglada.

Monica1008 napisał/a:

ale mija 4 dzień i tak minął tydzień a ona nic do mnie nie pisała (kiedyś pisałyśmy codziennie).

Według mnie to dziecinne podejście (nawet jak na liceum). Bardziej pasuje do wczesnej podstawówki. Cztery dni bez wiadomości! Nie może być! Monica1008, daj tej dziewczynie oddychać, bo ja przydusisz swoją postawa. Nawet jeśli kiedyś pisałyście częściej, to i tak bez znaczenia. Może w przeciwieństwie do Ciebie koleżanka poza innymi znajomymi czy rodzina ma jeszcze jakieś życie, obowiązki, a przede wszystkim potrzebę wolności. I potrzebę bycia sam na sam ze sobą. Jak dla mnie to jawisz się jako taka koleżanka bluszcz.

Autorko, tytuł Twojego wątku brzmi: Problem z koleżanka. Ja tu nie widzę żadnego problemu z koleżanka (sama piszesz o niej koleżanka, a koleżanka to nie przyjaciółka, wiec nie wymagaj od niej więcej niż od koleżanki. Pomijam, ze w przyjaźni tez nie mam miejsca na zapełnianie swojej samotności przyjacielem i traktowanie przyjaciela instrumentalnie, a moim zdaniem właśnie tak te koleżankę traktujesz. Jakby była przede wszystkim kimś, kto ma sprawić, ze nie będziesz sama spędzała wakacji i dni, kimś kogo potrzebujesz przede wszystkim dlatego, ze nie ma nikogo innego). Jak tak dalej pójdzie, to ta koleżanka będzie miała problem z Tobą. A póki co, wyglada na to, ze to Ty masz problem, ale sama ze sobą, a nie z koleżanka. Bo zabieganie o znajomość przede wszystkim dlatego, ze bez tej koleżanki zostaniesz sama jak palec jest słabe. Oczekiwanie pisania z taka częstotliwością tez jest słabe. W takiej sytuacji większość osób będzie się dystansowała.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

8

Odp: Problem z koleżanką
Apogeum napisał/a:
Monica1008 napisał/a:

ale mija 4 dzień i tak minął tydzień a ona nic do mnie nie pisała (kiedyś pisałyśmy codziennie).

Według mnie to dziecinne podejście (nawet jak na liceum). Bardziej pasuje do wczesnej podstawówki. Cztery dni bez wiadomości! Nie może być! Monica1008, daj tej dziewczynie oddychać, bo ja przydusisz swoją postawa. Nawet jeśli kiedyś pisałyście częściej to i tak bez znaczenia. Może w przeciwieństwie do Ciebie koleżanka poza innymi znajomymi czy rodzina ma jeszcze jakieś życie, obowiązki, a przede wszystkim potrzebę wolności. I potrzebę bycia w sam na sam ze sobą. Jak dla mnie to kawosz się jako taka koleżanka bluszcz.

Autorko, tytuł Twojego wątku brzmi: Problem z koleżanka. Ja tu nie widzę żadnego problemu z koleżanka (sama piszesz o niej koleżanka, a koleżanka to nie przyjaciółka, wiec nie wymagaj od niej więcej niż od koleżanki. Pomijam, ze w przyjaźni tez nie mam miejsca na zapełnianie swojej samotności przyjacielem i traktowanie przyjaciela instrumentalnie, a moim zdaniem właśnie tak te koleżankę traktujesz. Jakby była przede wszystkim kimś, kto ma sprawić, ze nie będziesz sama spędzała wakacji i dni, kimś kogo potrzebujesz przede wszystkim dlatego, ze nie ma nikogo innego). Jak tak dalej pójdzie, to ta koleżanka będzie miała problem z Tobą. A póki co to wyglada na to, ze to Ty masz problem, ale sama ze sobą, a nie z koleżanka. Bo zabieganie o znajomość przede wszystkim dlatego, ze bez tej koleżanki zostaniesz sama jak palec jest słabe. W takiej sytuacji większość osób będzie się dystansowała.

O to, to!
Monico, przeczytaj i przyjmij do wiadomosci.
Relacje miedzyludzkie w doroslym zyciu tak dzialaja, ze nikt nie ma czasu na to, zeby pisac z Toba codziennie do poznych godzin nocnych.
Ja mam przyjaciela, znamy sie juz 11 lat i czasami zdarza sie, ze przez pol roku nie wymienimy zadnej wiadomosci, a dalej jestesmy przyjaciolmi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

9

Odp: Problem z koleżanką

Mnie się wydaje Monico, że zbyt dużo swoich potrzeb i pragnień ukierunkowałaś na swoją koleżankę. Masz do niej żal i ukryte pretensje, że nie jest tak zaangażowana lub nie okazuje swojego zaangażowania w Waszą relację tak, jakbyś tego oczekiwała. Dlatego łapiesz ją za słówka, odliczasz dni, w których się nie kontaktujecie itp.
Nie każdy tak samo podchodzi do relacji, ludzie są różni. Być może Twojej koleżance wystarczy kontakt raz na jakiś czas, albo nie do końca nie ma znaczenia, czy siedzicie na komunikatorze czy spotkacie się face to face. Już nie wspominając o tym, że ludzie mają swoje sprawy, problemy, bywają zmęczeni, przepracowani i nie są na nas tak uważni. Nie czytają też nam w myślach ;-). To po pierwsze.
Po drugie, może warto, abyś rozszerzyła swój krąg znajomych i przyjaciół, bo wtedy sama będziesz musiała rozdzielać swój czas i uwagę w miarę chęci i możliwości tak, jak teraz robi to Twoja koleżanka. Trochę żartuję, ale tylko trochę. Chodzi o to, abyś swoje potrzeby relacji, przynależności oraz potrzeby emocjonalne mogła zaspakajać w więcej niż jednym źródełku, bo wtedy nie będziesz patrzeć ze strachem, gdy jedno nieco przyschnie :-)

10

Odp: Problem z koleżanką

Autorko, ludzie nie są przecież do siebie przylepieni!
Mają swoje życie i potrzeby, gdzie kontakt ze znajomymi nie musi się koniecznie opierać na regularnym i codziennym pisaniu czy rozmowach. Oczywistą sprawą jest to, żę poza wymienianiem z koleżanką codziennych relacji ze swojego życia, trzeba jeszcze się zająć innymi sprawami.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

11

Odp: Problem z koleżanką

Ja bym przestała się odzywać.  Co innego, jak raczej Ty proponujesz spotkania, a koleżanka rzadziej, ale też co jakiś czas proponuje i utrzymuje kontakt. W atwojej sytuacji wygląda na to, że tylko Ty proponujesz. Chyba, że Ci to odpowiada, ale wtedy nie zakładałabym tematu.
Kiedyś miałam taki sam problem, przestałam pierwsza się odzywać do tych osób, bo miałam 2 czy 3 takie koleżanki. Byłam ciekawa, za jaki czas same się odezwą. Minęły lata, telefon milczy.
Ale ja to ja i mi wystarczy niewielu znajomych. Koleżanki raz są raz nie ma. Najważniejsza bądź sama dla siebie  potem niech będzie twój partner i ewentualne dzieci a potem dopiero koleżanki.

12

Odp: Problem z koleżanką
Apogeum napisał/a:
Monica1008 napisał/a:

Szczerze to jest mi przykro, że mam tylko ją i musze tak za kimś biegać, przypominać.
(...)
ale jak odpuszcze to serio zostane całkiem sama....

vs

Monoceros napisał/a:

Gdy odpuścisz zostaniesz całkiem sama? A wiesz, co ludzie by dali, żeby mieć taką znajomą jak Ty, której zależy


Nie twierdze, ze autorce w ogóle nie zależy na znajomosci z koleżanka i na koleżance - nie mnie oceniać. Ale polemizowałabym z tym, ze to takie szczęście mieć koleżankę, która dąży do spotkań z konkretna osoba, dlatego ze - jak sama napisała - bez niej zostanie całkiem sama. A przypominam, ze autorka nie napisała o tym jeden raz ani nawet nie dwa, żeby można było to zrzucić na karb przypadku i uznac za mało istotna informacje. Ja osobiście nie miałabym specjalnej ochoty na kontakty, gdybym widziała i wyczuwała, ze głównym motywem utrzymywania kontaktu akurat ze mną jest brak innych koleżanek.

Monica1008 napisał/a:

Smutno mi, że na wakacje zostane sama a ona nawet o mnie nie pomyśli i bedzie z nimi spędzać czas. Czuje sie strasznie samotna i mnie to dobija, że nawet jak chce to i tak ona tego nie odwzajemnia, tego zainteresowania, inicjatywy.

Czytaj wyżej: bardziej niż wizja odrzucenia przez koleżankę i braku z nią kontaktu autorkę martwi wizja samotnych wakacji. Tak to wyglada.

Monica1008 napisał/a:

ale mija 4 dzień i tak minął tydzień a ona nic do mnie nie pisała (kiedyś pisałyśmy codziennie).

Według mnie to dziecinne podejście (nawet jak na liceum). Bardziej pasuje do wczesnej podstawówki. Cztery dni bez wiadomości! Nie może być! Monica1008, daj tej dziewczynie oddychać, bo ja przydusisz swoją postawa. Nawet jeśli kiedyś pisałyście częściej, to i tak bez znaczenia. Może w przeciwieństwie do Ciebie koleżanka poza innymi znajomymi czy rodzina ma jeszcze jakieś życie, obowiązki, a przede wszystkim potrzebę wolności. I potrzebę bycia sam na sam ze sobą. Jak dla mnie to jawisz się jako taka koleżanka bluszcz.

Autorko, tytuł Twojego wątku brzmi: Problem z koleżanka. Ja tu nie widzę żadnego problemu z koleżanka (sama piszesz o niej koleżanka, a koleżanka to nie przyjaciółka, wiec nie wymagaj od niej więcej niż od koleżanki. Pomijam, ze w przyjaźni tez nie mam miejsca na zapełnianie swojej samotności przyjacielem i traktowanie przyjaciela instrumentalnie, a moim zdaniem właśnie tak te koleżankę traktujesz. Jakby była przede wszystkim kimś, kto ma sprawić, ze nie będziesz sama spędzała wakacji i dni, kimś kogo potrzebujesz przede wszystkim dlatego, ze nie ma nikogo innego). Jak tak dalej pójdzie, to ta koleżanka będzie miała problem z Tobą. A póki co, wyglada na to, ze to Ty masz problem, ale sama ze sobą, a nie z koleżanka. Bo zabieganie o znajomość przede wszystkim dlatego, ze bez tej koleżanki zostaniesz sama jak palec jest słabe. Oczekiwanie pisania z taka częstotliwością tez jest słabe. W takiej sytuacji większość osób będzie się dystansowała.

My nie jesteśmy dziewczynami po 20 kiedy normalne, że ma się swoje sprawy i obowiązki do załatwienia może i nawet rodzine. Wtedy normalny jest brak czasu i piorytety się zmieniają. My mamy po 18 lat ( w tym roku 19), jesteśmy dalej nastolatkami, bez rodziny, bez większych zmartwień na głowie. Mało tego osoby w mojej klasie spotykają się co tydzień a nawet i częściej, taki wiek kiedy ma się jeszcze czas na wyjścia na imprezy, zabawy, spotykanie. Taki wiek gdzie wychodzi się dużo ze znajomymi. Nie uważam, że jestem dziecinna i mam problemy ze sobą, bo dokucza mi samotność w wieku gdzie najbardziej się spędza czas z innymi, w wieku szkolnym. Nie uważam również, że to coś złego jak pisze otwarcie tak chce spotykać się z znajomymi przez wakacje, tak boje sie, że spędze całe je siedząc w domu kiedy inni bez problemu umieją nawiązywać relacje i sobie będą wychodzić co kilka dni i świetnie spędzać czas. Naprawdę to dobijające i smutne. Młode lata młodości spędzić w domu i na swoje pasje. Zarazem fajnie, bo niby mogę się rozwijać i nikt mi nie zabiera tego czasu, ale nadal to smutne, że patrząc na mój wiek mogę spędzić wakacje sama.

Ja tej koleżance nic nie robie, już nie rób takiego agresora ze mnie a z nią ofiarę, bo to aż śmieszne. Koleżanka ze mna problemu nie ma. Nie robie jej żadnych pretensji. Po prostu kiedyś częściej pisałyśmy albo mnie się już tak wydaje, bo kiedyś aż tak nie analizowałam naszej znajomości, bo nie była ona dla mnie priorytetem. Nie mniej jednak chyba częściej faktycznie pisałyśmy. Nie odzywała się tydzień do mnie i czy ja wpadam w jakaś złość czy rozpacz, NIE. Czy się jej czepiam, że się nie odzywała? NIE. Tylko normalnie do niej zagaduje i nadmieniam o tym, że fajnie byłoby się spotkać. Nie no naprawdę ze mnie taki bluszcz. Nie pisze do niej codziennie, nie zawracam jej dupy. Nie proponuje jej spotkać co tydzień. Od tego roku zaproponowałam jej 3 spotkania więc nie widywałyśmy się nawet z dwa miesiące.
Ja bym po prostu chciała być taka koleżanką jak ona ma tą swoją koleżanke ze wsi, spotykają sie co tydzień. Tylko, że ona nie potrzebuje sie ze mną spotykać, nie wychodzi z inicjatywą, to zawsze ja musze i tak jestem już zmęczona, ale nie jestem na nią zła, nie mam pretensji. Tylko mi przykro bardziej, że ona nie czuje potrzeby się ze mną spotykać i nie odwzajemnia mojego zainteresowania nią. No i w ogóle to napisałam w 1 poście czy dalej ciągnąć tą znajomość i być osobą która wiecznie proponuje co miesiąc się spotkać czy sobie odpuścić znajomość z nią. Po prostu chciałabym mieć znajomych co mnie czasem zawołają abym z nimi wyszła, było by widać, że chcą mojego towarzystwa i na lajcie jak zbliża się weekend to napisać ej Monika widzimy się w weeekend, wpadaj do nas.
A i koleżanke lubie, nie ma tak, że na spotkaniu jest cisza i to jest na siłe wszystko aby nie być tylko samemu.

13

Odp: Problem z koleżanką
rossanka napisał/a:

Ja bym przestała się odzywać.  Co innego, jak raczej Ty proponujesz spotkania, a koleżanka rzadziej, ale też co jakiś czas proponuje i utrzymuje kontakt. W atwojej sytuacji wygląda na to, że tylko Ty proponujesz. Chyba, że Ci to odpowiada, ale wtedy nie zakładałabym tematu.
Kiedyś miałam taki sam problem, przestałam pierwsza się odzywać do tych osób, bo miałam 2 czy 3 takie koleżanki. Byłam ciekawa, za jaki czas same się odezwą. Minęły lata, telefon milczy.
Ale ja to ja i mi wystarczy niewielu znajomych. Koleżanki raz są raz nie ma. Najważniejsza bądź sama dla siebie  potem niech będzie twój partner i ewentualne dzieci a potem dopiero koleżanki.

W tej znajomości TYLKO JA ciągle proponuje spotkania, inicjałuje i kiedy naiwnie myśle kurcze może akurat teraz coś zaproponuje. No bo przecież na spotkaniu fajnie, po spotkaniu się odzywa i piszemy intensywnie kilka dni to może akurat w przyszłości ona zaproponuje. No i tu jest zawsze takie zderzenie z rzeczywistościa, nie ona nie zaproponuje.

Myśle, że najlepiej zrobie tak spotkam się z nią teraz, po spotkaniu normalnie bede jej odpisywać, ale już przez wakacje nie bede jej nic proponować, nie bede zagadywać. Zobacze po prostu jak to sie potoczy, czy faktycznie przestanie sie do mnie odzywać i przez okres wakacji nic nie zaproponuje czy może akurat coś zainicjuje.

Właśnie ja niby jestem introwertykiem, ale mysle, że nie do końca, bo od dziecka zawsze miałam dużo osób wokół siebie, szybko nawiązywałam znajomości, zawsze gdzieś wychodziłam, zawsze dużo ludzi było, miałam swoją grupke osob. Potem się to zmieniło i mysle, że ja nie mam takiej natury nieśmiałej co lubi w domu siedzieć tylko mam nature jak za dziecka osoby która lubi sie czesto spotykać z ludzmi. Gdzieś po prostu tą część siebie zgubiłam i już nie umiem tak nawiązywać znajomości ale potrzeby dalej mam aby sie spotykać z innymi

14

Odp: Problem z koleżanką
Monica1008 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ja bym przestała się odzywać.  Co innego, jak raczej Ty proponujesz spotkania, a koleżanka rzadziej, ale też co jakiś czas proponuje i utrzymuje kontakt. W atwojej sytuacji wygląda na to, że tylko Ty proponujesz. Chyba, że Ci to odpowiada, ale wtedy nie zakładałabym tematu.
Kiedyś miałam taki sam problem, przestałam pierwsza się odzywać do tych osób, bo miałam 2 czy 3 takie koleżanki. Byłam ciekawa, za jaki czas same się odezwą. Minęły lata, telefon milczy.
Ale ja to ja i mi wystarczy niewielu znajomych. Koleżanki raz są raz nie ma. Najważniejsza bądź sama dla siebie  potem niech będzie twój partner i ewentualne dzieci a potem dopiero koleżanki.

W tej znajomości TYLKO JA ciągle proponuje spotkania, inicjałuje i kiedy naiwnie myśle kurcze może akurat teraz coś zaproponuje. No bo przecież na spotkaniu fajnie, po spotkaniu się odzywa i piszemy intensywnie kilka dni to może akurat w przyszłości ona zaproponuje. No i tu jest zawsze takie zderzenie z rzeczywistościa, nie ona nie zaproponuje.

Myśle, że najlepiej zrobie tak spotkam się z nią teraz, po spotkaniu normalnie bede jej odpisywać, ale już przez wakacje nie bede jej nic proponować, nie bede zagadywać. Zobacze po prostu jak to sie potoczy, czy faktycznie przestanie sie do mnie odzywać i przez okres wakacji nic nie zaproponuje czy może akurat coś zainicjuje.

Właśnie ja niby jestem introwertykiem, ale mysle, że nie do końca, bo od dziecka zawsze miałam dużo osób wokół siebie, szybko nawiązywałam znajomości, zawsze gdzieś wychodziłam, zawsze dużo ludzi było, miałam swoją grupke osob. Potem się to zmieniło i mysle, że ja nie mam takiej natury nieśmiałej co lubi w domu siedzieć tylko mam nature jak za dziecka osoby która lubi sie czesto spotykać z ludzmi. Gdzieś po prostu tą część siebie zgubiłam i już nie umiem tak nawiązywać znajomości ale potrzeby dalej mam aby sie spotykać z innymi

Może ona nie chce się spotykać, albo taki typ, zobacz, czy proponuję spotkania innym koleżankom. A jak nie proponuje Tobie spotkania, to mnie by to nie odpowiadało.
Miałam kiedyś jedną taką, przestałam się do niej odzywać  . Po roku eureka, zadzwoniła. Okazało się, że coś tam ode mnie potrzebuje . Ale miło przy okazji porozmawiałyśmy, nagle miała czas na rozmowę. Załatwiłam jej tę rzecz, pogadałyśmy znowu. Po czym znowu zamilkła. Za jakiś czas dzwonie i pytam co słychać, może się spotkamy, ona odpowiada, że teraz to nie będzie miała czasu. To było jeszcze przed pandemia.od tamtej pory telefon nadal milczy.
Szkoda czasu na takie znajomości.

15

Odp: Problem z koleżanką
rossanka napisał/a:
Monica1008 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ja bym przestała się odzywać.  Co innego, jak raczej Ty proponujesz spotkania, a koleżanka rzadziej, ale też co jakiś czas proponuje i utrzymuje kontakt. W atwojej sytuacji wygląda na to, że tylko Ty proponujesz. Chyba, że Ci to odpowiada, ale wtedy nie zakładałabym tematu.
Kiedyś miałam taki sam problem, przestałam pierwsza się odzywać do tych osób, bo miałam 2 czy 3 takie koleżanki. Byłam ciekawa, za jaki czas same się odezwą. Minęły lata, telefon milczy.
Ale ja to ja i mi wystarczy niewielu znajomych. Koleżanki raz są raz nie ma. Najważniejsza bądź sama dla siebie  potem niech będzie twój partner i ewentualne dzieci a potem dopiero koleżanki.

W tej znajomości TYLKO JA ciągle proponuje spotkania, inicjałuje i kiedy naiwnie myśle kurcze może akurat teraz coś zaproponuje. No bo przecież na spotkaniu fajnie, po spotkaniu się odzywa i piszemy intensywnie kilka dni to może akurat w przyszłości ona zaproponuje. No i tu jest zawsze takie zderzenie z rzeczywistościa, nie ona nie zaproponuje.

Myśle, że najlepiej zrobie tak spotkam się z nią teraz, po spotkaniu normalnie bede jej odpisywać, ale już przez wakacje nie bede jej nic proponować, nie bede zagadywać. Zobacze po prostu jak to sie potoczy, czy faktycznie przestanie sie do mnie odzywać i przez okres wakacji nic nie zaproponuje czy może akurat coś zainicjuje.

Właśnie ja niby jestem introwertykiem, ale mysle, że nie do końca, bo od dziecka zawsze miałam dużo osób wokół siebie, szybko nawiązywałam znajomości, zawsze gdzieś wychodziłam, zawsze dużo ludzi było, miałam swoją grupke osob. Potem się to zmieniło i mysle, że ja nie mam takiej natury nieśmiałej co lubi w domu siedzieć tylko mam nature jak za dziecka osoby która lubi sie czesto spotykać z ludzmi. Gdzieś po prostu tą część siebie zgubiłam i już nie umiem tak nawiązywać znajomości ale potrzeby dalej mam aby sie spotykać z innymi

Może ona nie chce się spotykać, albo taki typ, zobacz, czy proponuję spotkania innym koleżankom. A jak nie proponuje Tobie spotkania, to mnie by to nie odpowiadało.
Miałam kiedyś jedną taką, przestałam się do niej odzywać  . Po roku eureka, zadzwoniła. Okazało się, że coś tam ode mnie potrzebuje . Ale miło przy okazji porozmawiałyśmy, nagle miała czas na rozmowę. Załatwiłam jej tę rzecz, pogadałyśmy znowu. Po czym znowu zamilkła. Za jakiś czas dzwonie i pytam co słychać, może się spotkamy, ona odpowiada, że teraz to nie będzie miała czasu. To było jeszcze przed pandemia.od tamtej pory telefon nadal milczy.
Szkoda czasu na takie znajomości.

Myśle, że ona nie chce się spotykać, ale jak ja już zawołam to wyjdzie. Może nie, że nie chce, ale nie czuje potrzeby ze mną.
Ma ta jedna najlepsza koleżankę i słuchaj ona nawet w szkole przy mnie proponowała jej spotkanie i mnie nie brała pod uwagę. Potrafiła na wf zadzwonic na kamerkę do tej koleżanki i ja siedziałam koło niej i ona tak nagle ale bym poszła do zmftu i ja ze tez ale ona na to nie odpowiedziała i przy mnie powiedziała do telefonu to co idziemy po lekcjach. Wiec ona tak ma...

16

Odp: Problem z koleżanką

Widać jesteś rozgoryczona tym, że Ty uważasz ją za swoją najlepsza koleżankę, a ona tego niestety nie odwzajemnia. Ona znalazła sobie też inne towarzystwo, gdzie ma takich jak Ty kilka koleżanek oraz kolegów - nic na to nie poradzisz, że ona lubi życie towarzyskie i szersze grono znajomych. Może trochę rozluźnij więzy tej przyjaźni ze swojej strony, rozszerz swoje grono znajomych o nowe osoby, może nowe zainteresowania i pasje w tym pomogą. Po prostu daj koleżance odpocząć od siebie, nie narzucaj się, a jak zatęskni to się z Tobą sama skontaktuje, a jak nie to będzie oznaczało, że nie była warta Twojej przyjaźni.

17 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-04 16:04:36)

Odp: Problem z koleżanką
Monica1008 napisał/a:

My nie jesteśmy dziewczynami po 20 kiedy normalne, że ma się swoje sprawy i obowiązki do załatwienia może i nawet rodzine. Wtedy normalny jest brak czasu i piorytety się zmieniają. My mamy po 18 lat ( w tym roku 19), jesteśmy dalej nastolatkami, bez rodziny, bez większych zmartwień na głowie. Mało tego osoby w mojej klasie spotykają się co tydzień a nawet i częściej, taki wiek kiedy ma się jeszcze czas na wyjścia na imprezy, zabawy, spotykanie. Taki wiek gdzie wychodzi się dużo ze znajomymi.

Wyobraź sobie, ze tez miałam kiedyś 18-19 lat wink i w tym wieku tez miewa się obowiązki, samotne przyjemności, innych znajomych, sprawy rodzinne itp. Poza tym najzwyczajniej w świecie częstotliwość i skala kontaktów ze znajomymi jest kwestia bardzo indywidualna i jest rożna w przypadku różnych osób. Niezależnie od wieku. No i - jak sama widzisz - jedna i ta sama osoba może mieć większa potrzebę kontaktów z przykładowo Dorota niż Monika. wink

Monica1008 napisał/a:

Po prostu kiedyś częściej pisałyśmy albo mnie się już tak wydaje, bo kiedyś aż tak nie analizowałam naszej znajomości, bo nie była ona dla mnie priorytetem.

Po prostu przyjmij do wiadomości, ze obecnie dla niej nie jest priorytetem znajomość z Tobą.

Możesz zrezygnować z tej znajomosci albo - jak pisała inna użytkowniczka - zaakceptować fakt, ze jeśli chcesz mieć kontakt z ta koleżanka, to raczej Ty będziesz musiała go inicjować. I pogodzić się z tym, ze ona jest w Wasza znajomość mniej zaangażowana.

Pytałaś, czy jest sens w dalszym ciągu inicjować kontakt z ta koleżanka. Na pewno nie widzę sensu po raz kolejny przypominać jej, ze miałyście się spotkać u niej. Jeśli będzie chciała, to Cię do siebie zaprosi, uwierz. Ale jeśli chodzi o podtrzymywanie relacji jako takiej, to sama musisz sobie na to pytanie odpowiedzieć. To tez jest bardzo indywidualna kwestia. Ja w analogicznej sytuacji odpuściłam kontakt z koleżanka, która była moja bliska koleżanka więcej lat niż Ty w ogóle masz. I przez te wszystkie lata obie ten kontakt inicjowałyśmy. A teraz go nie mamy. Rozmawiamy tylko jak na siebie wpadniemy. I tez nie ma niezręcznej ciszy. Rozmawiamy, bo mamy o czym, ale jednak na co dzień się nie kontaktujemy. Jestem przekonana, ze gdybym się do niej odzywała, raczej nie opędzałaby się ode mnie jak od natrętnej muchy, wink ale nie robię tego, bo wole tego kontaktu nie mieć, niż mieć niejako wymuszony - choć to raczej za duże słowo. Po prostu ona swoją uwagę skierowała teraz na inne osoby. Zachowałam dobre wspomnienia, a swoją uwagę kieruje na tych, którzy sobie tego wyraźnie życzą. Twoja sytuacja jest inna, Ty jesteś młodsza, ale tak jak ja musisz podjąć własna decyzje. Taka, która będzie dobra dla Ciebie.

Jeszcze coś: ona ma prawo umawiać się z innymi osobami, nawet na Twoich oczach. Choć to ostatnie pokazuje, ze traktuje znajomość z Tobą dość luźno. Ale jest tez taka opcja, ze ona nie ma świadomości, ze Ty chcesz z nia bywać u jej znajomych. Zamiast to przezywać, po prostu jej o tym powiedz. O tych wakacjach itd. Zobaczysz, jak zareaguje i czy wróci do tematu, gdy już będzie czas wakacji. Będziesz miała jasność.

I to jest drugorzędna sprawa, czy Ty się z nią kontaktujesz codziennie czy dużo rzadziej. (Ale o tych aż 4 dniach bez kontaktu z jej strony, to sama napisałaś, z powietrza tego nie wzięłam). I w żadnym momencie nie napisałam, ze masz do niej o ten brak inicjatywy pretensje, ale z Twoich postów wynika, ze zal już trochę tak. Rzecz w tym, ze Ty jesteś bardziej zaangażowana i jakoś tam to analizujesz, przezywasz - inaczej nie byłoby tego wątku. Dlatego jeśli chcesz dać szanse tej znajomosci, radzę Ci, postaw na szczerość i powiedz, jak Ty to widzisz. Bo nie tyle chodzi o to, żeby utrzymać znajomość, co żeby miała ręce i nogi. wink Dlatego powiedz jej otwarcie, co myślisz i czujesz. Otwartość i szczerość sa ważne w relacjach. Po co Ci koleżanka, której nie możesz szczerze powiedzieć, jak sie czujesz?

I najważniejsze: bądź szczera sama ze sobą i odpowiedz sobie na pytanie, czy jakbyś miała inne koleżanki, z którymi lubisz się spotykać - to ten wątek by powstał. Bo jeśli nie, to oznacza, ze bardziej niż z koleżanka masz problem z nawiązywaniem i utrzymywaniem relacji jako takich. I nie jest to z mojej strony atak na Twoja osobę, ale podrzucenie Ci tematu do przemyślenia.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

18 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-04 18:14:45)

Odp: Problem z koleżanką

Z góry przepraszam za post pod postem.

Watek z 2020 roku:

Monica1008 napisał/a:

Hej  mam 19 lat, rocznikowo 20 i kończę 4 klasę technikum.

VS

Watek obecny, czyli z 2021 roku:

Monica1008 napisał/a:

My nie jesteśmy dziewczynami po 20 kiedy normalne, że ma się swoje sprawy i obowiązki do załatwienia może i nawet rodzine. Wtedy normalny jest brak czasu i piorytety się zmieniają.  My mamy po 18 lat ( w tym roku 19)  , jesteśmy dalej nastolatkami

Szkoda, ze ja tak nie młodnieje z roku na rok. wink

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

19

Odp: Problem z koleżanką
Apogeum napisał/a:

Z góry przepraszam za post pod postem.

Watek z 2020 roku:

Monica1008 napisał/a:

Hej  mam 19 lat, rocznikowo 20 i kończę 4 klasę technikum.

VS

Watek obecny, czyli z 2021 roku:

Monica1008 napisał/a:

My nie jesteśmy dziewczynami po 20 kiedy normalne, że ma się swoje sprawy i obowiązki do załatwienia może i nawet rodzine. Wtedy normalny jest brak czasu i piorytety się zmieniają.  My mamy po 18 lat ( w tym roku 19)  , jesteśmy dalej nastolatkami

Szkoda, ze ja tak nie młodnieje z roku na rok. wink

Dobrze, że ja nie mam tak nudnego życia aby tak sznupać po innych wątkach smile.

20

Odp: Problem z koleżanką

Masz za to na tyle nudne życie, żeby pisać tutaj kolejny temat i w kolejnym temacie żalić się na to, jaka jesteś biedna i udręczona, bo facet nie wystarczająco podkreśla Twoje istnienie, koleżanki za mało piszą i nie zwracają uwagi itd.

To jest normalne, że się przegląda pozostałe tematy, pomijając fakt, że jak ktoś jest dłużej na forum to niektóre wątki doskonale kojarzy i łatwo łączy w całość:)

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

21

Odp: Problem z koleżanką
Lady Loka napisał/a:

Masz za to na tyle nudne życie, żeby pisać tutaj kolejny temat i w kolejnym temacie żalić się na to, jaka jesteś biedna i udręczona, bo facet nie wystarczająco podkreśla Twoje istnienie, koleżanki za mało piszą i nie zwracają uwagi itd.

To jest normalne, że się przegląda pozostałe tematy, pomijając fakt, że jak ktoś jest dłużej na forum to niektóre wątki doskonale kojarzy i łatwo łączy w całość:)

Nom dlatego się skupiam na sobie. Tak to już w życiu bywa, że są osoby które są wiecznie w centrum uwagi, świat ich kocha, bo są to osoby ładne, otwarte, pozytywne. Ja się z takimi cechami nie urodziłam i się z tym już pogodziłam.

Założyłam ten temat aby dowiedzieć się jak z koleżanka postępować czy ciagle jej proponować czy odpuścić. Byłam ciekawa co najlepsze. Ja już serio coraz bardziej się godzę z faktem, że inni ludzie mnie nigdy nie docenią i jestem skazana tylko na samotność, ale luz ja ta samotność mam zamiar wykorzystać na swój rozwój a ludzi coraz bardziej mam w dupie. Dziwni są dla mnie i nigdy ogólnie z ludźmi się nie dogadam. Może to ja mam jakiś ciężki charakter i ludzi nie rozumiem, ale to gdzieś to mam, bo sama sobie i tak poradzę.
Oczywiście jeśli pojawia się w moim życiu ludzie co będą chcieli mojego towarzystwa to spoko, ale jak ich nie będzie to dam sobie doskonale radę sama.

Nie wiem kto ma bardziej nudne życie, ja co dodaje wątek raz na pół roku lub co kilka miesięcy, ale w ogóle się nie udzielam na forum czy osoba która udziela się na forum codziennie i radzi innym osobom. No sama sobie odpowiedz smile

22

Odp: Problem z koleżanką

Ja przynajmniej umiem powiedzieć, ile mam lat smile
Poza tym skoro tak o nas tu myślisz, to po co się pytasz o rady? Skoro my tak życia nie mamy albo nudne to życie? smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

23

Odp: Problem z koleżanką
Lady Loka napisał/a:

Ja przynajmniej umiem powiedzieć, ile mam lat smile
Poza tym skoro tak o nas tu myślisz, to po co się pytasz o rady? Skoro my tak życia nie mamy albo nudne to życie? smile

Wtedy napisałam, że chodzę do 4 klasy technikum, bo najprawdopodniej nie miałam skończonych 18 lat a te forum jest od 18 roku życia i dlatego.

Zawsze ktoś przedstawi inny, ciekawy punkt widzenia i można spojrzeć na problem inaczej.

24

Odp: Problem z koleżanką
Monica1008 napisał/a:

Ja już serio coraz bardziej się godzę z faktem, że inni ludzie mnie nigdy nie docenią i jestem skazana tylko na samotność, ale luz ja ta samotność mam zamiar wykorzystać na swój rozwój a ludzi coraz bardziej mam w dupie. Dziwni są dla mnie i nigdy ogólnie z ludźmi się nie dogadam. Może to ja mam jakiś ciężki charakter i ludzi nie rozumiem, ale to gdzieś to mam, bo sama sobie i tak poradzę.
Oczywiście jeśli pojawia się w moim życiu ludzie co będą chcieli mojego towarzystwa to spoko, ale jak ich nie będzie to dam sobie doskonale radę sama.

Coś musi być nie tak, jeśli stało się to regułą, że tak trudno przychodzi Ci nawiązać z kimkolwiek bliższe, trwałe relacje - i nie ma tu znaczenia czy chodzi o męskie, czy damskie towarzystwo, bo wygląda na to, że na każdym polu osiągasz fiasko.

Napisałaś, że godzisz się z faktem, że inni ludzie Cię nie docenią, mnie z kolei zastanawia za co mają Cię doceniać, co w Tobie jest tak wyjątkowego, a na czym nie potrafią się poznać, że czujesz się tym tak rozczarowana? Spróbuj spojrzeć na siebie oczami innej osoby i... kogo widzisz? Chcesz się z nim zaprzyjaźnić, a jeśli tak, to dlaczego? Wbrew pozorom odpowiedź na te pytania Tobie samej może bardzo pomóc.

Z kolei pisząc, że z zaistniałą sytuacją jesteś coraz bardziej pogodzona, że masz innych ludzi gdzieś, że doskonale dasz sobie radę sama, wyraźnie samą siebie oszukujesz. Jest to zresztą próba racjonalizowania swojego położenia, które - jak pokazują kolejne wątki - wcale nie jest dla Ciebie łatwe do przyjęcia.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

25

Odp: Problem z koleżanką
Olinka napisał/a:
Monica1008 napisał/a:

Ja już serio coraz bardziej się godzę z faktem, że inni ludzie mnie nigdy nie docenią i jestem skazana tylko na samotność, ale luz ja ta samotność mam zamiar wykorzystać na swój rozwój a ludzi coraz bardziej mam w dupie. Dziwni są dla mnie i nigdy ogólnie z ludźmi się nie dogadam. Może to ja mam jakiś ciężki charakter i ludzi nie rozumiem, ale to gdzieś to mam, bo sama sobie i tak poradzę.
Oczywiście jeśli pojawia się w moim życiu ludzie co będą chcieli mojego towarzystwa to spoko, ale jak ich nie będzie to dam sobie doskonale radę sama.

Coś musi być nie tak, jeśli stało się to regułą, że tak trudno przychodzi Ci nawiązać z kimkolwiek bliższe, trwałe relacje - i nie ma tu znaczenia czy chodzi o męskie, czy damskie towarzystwo, bo wygląda na to, że na każdym polu osiągasz fiasko.

Napisałaś, że godzisz się z faktem, że inni ludzie Cię nie docenią, mnie z kolei zastanawia za co mają Cię doceniać, co w Tobie jest tak wyjątkowego, a na czym nie potrafią się poznać, że czujesz się tym tak rozczarowana? Spróbuj spojrzeć na siebie oczami innej osoby i... kogo widzisz? Chcesz się z nim zaprzyjaźnić, a jeśli tak, to dlaczego? Wbrew pozorom odpowiedź na te pytania Tobie samej może bardzo pomóc.

Z kolei pisząc, że z zaistniałą sytuacją jesteś coraz bardziej pogodzona, że masz innych ludzi gdzieś, że doskonale dasz sobie radę sama, wyraźnie samą siebie oszukujesz. Jest to zresztą próba racjonalizowania swojego położenia, które - jak pokazują kolejne wątki - wcale nie jest dla Ciebie łatwe do przyjęcia.


Tak to prawda, że ogólnie nie wychodzi mi zawieranie jakichkolwiek znajomości i potem utrzymywanie ich. Myśle, że ludzie mnie nie lubią.
Słuchaj prawda jest taka, że są osoby które są mega lubiane, bo są mega atrakcyjne i aż ludzie się do nich lepią. Taka osoba jest właśnie doceniana towarzysko, zawsze ktoś o niej pamięta, ludzie ja wołają. Mi chodziło o to, że ja doceniana nie jestem i widocznie nie mam tego czegoś z czym niektórzy ludzie się rodzą. Po prostu naturalnie takiej osobie przychodzi nawiązywanie kontaktów. Nawet nigdy się może nie zastanawiała czemu tam ma. A że świat jest różnorodny to są też tak zwane „przegrywy życiowe”. Dotyczy się to tak samo facetów jak i kobiet. Dopiero od niedawna zdałam sobie sprawę, że jestem takim przegrywem życiowym w wersji damskiej. Oczywiście nic nie jest czarno białe i można być pomiędzy niekoniecznie osoba bardzo lubiana ale też nie jakimś przegrywem którego nikt nie lubi i jest wiecznie sam, niezadowolony ze swojego życia. Skoro nie mam wpływu na innych ludzi i jak mnie odbierają to wole się skupić na tym co mogę osiągnąć, na rozwoju. Jeśli chodzi o relacje czy to koleżeńskie czy damsko-męskie to sorry ale dla mnie to czarna magia.
Spojrzałam kilka miesięcy temu i się przeraziłam, że nie zdałam sobie sprawy jakim przegrywem jestem xD

Może nie że doskonale sobie radzę bo zależy od dnia. Czasami samotność bardziej dokucza innym razem mniej. Czasem chce bardzo nawiązać z kimś relacje i być blisko innym razem wiem ze sobie dam radę sama.
Nie można tez mieć wszystkiego i jeśli moja pięta Achillesa to relacje międzyludzkie to jestem na etapie akceptacji że jestem w takiej sytuacji.

26

Odp: Problem z koleżanką

Odniosę się do wyżej wpsomnianej kwestii, gdzie Autorka boleje nad tym, że po prostu nie możę przez większość czasu tego kontaktu utrzymywać, pisząc, dzwoniąć czy się postykająć. Otóż Autorko nie zawsze jest tak, że to wiek decyduje o tym, co lubimy najbardziej. Ja osobiśćie nigdy w wieku tych 17-18 lat nie miałęm parcia na spotkania, imprezy czy towarzystwo rówieśników. Nie każdy potrzebuje wiecznie zwracać na siebie uwagę czy w ogóle wymagać tego zainteresowania. Nie czułem osobiście, że moja wartość spada, jesli nie widuję się z kumplami po kilka razy w tygodniu. Od zawsze chodziłem swoimi ścieżkami i jakoś nie myślałem przede wszystkim o zabawie i rozrywce. Takie spotykanie się i gdanie o niczym mnie nudziło. Wolełm się widywać rzadziej, ale jeśli jest o czymś pogadać a nie tylko pospotykac się, pośmiać i to wszystko.
Może ta koleżanka stwierdziła, że ma dość takiego schematu i zaczeła się zwyczajnie zajmować innymi sprawami? Nie pomyślałaś, że jej świat siuę na Tobie nie kończy?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

27

Odp: Problem z koleżanką

Piszesz trochę w takim rozdwojeniu: chcę mieć znajomych, bliskich, ale jak oni nie chcą, to nie, nie będę się prosić, nie są mi do niczego potrzebni.

Nie chcę, żeby to zabrzmiało protekcjonalnie, ale jeszcze jesteś w procesie dorastania. Twój mózg może Cię oszukiwać, przechodzisz wielkie przemiany. I one jeszcze będą trwać i będziesz się sobą dziwić i będzie raz tak, raz inaczej... Kumplowanie się z innymi nastolatami i młodymi dorosłymi też nie jest proste - wiele osób wciąż przechodzi z dzieciństwa w dorosłość, to długi proces.

To nie jest łatwy moment i - moje ulubione powiedzenie ostatnio - to, że coś myślisz, nie oznacza, że jest to prawda.
Nawet jeśli myślisz, że jesteś przegrywem, to nie znaczy, że tak musi być.
Myślę, że możesz być całkiem fajną osobą, która jeszcze nie znalazła swojego towarzystwa. Czasem trudno trafić - ja nie znalazłam swojego w podstawówce, ani w gimnazjum, dopiero w liceum trafiłam na kogoś, kto ma podobnie jak ja. Na studiach znów trudno mi było o przyjaciół.

Skoro uważasz, że ta koleżanka nie jest warta czasu, to szukaj kolejnej. Skoro nie ta, to inna. Zrób sobie challenge - zagadać do jednej nowej osoby tygodniowo aż do końca szkoły. Możesz wziać sprawy w swoje ręce, masz na to wpływ, Twoje działania mają sens.

Skoro nie mam wpływu na innych ludzi i jak mnie odbierają

Ale skąd to wiesz? Wbrew pozorom masz na to ogromny wpływ. smile

If you can be anything, be kind.

28

Odp: Problem z koleżanką
Monoceros napisał/a:

To nie jest łatwy moment i - moje ulubione powiedzenie ostatnio - to, że coś myślisz, nie oznacza, że jest to prawda.
Nawet jeśli myślisz, że jesteś przegrywem, to nie znaczy, że tak musi być.
Myślę, że możesz być całkiem fajną osobą, która jeszcze nie znalazła swojego towarzystwa. Czasem trudno trafić - ja nie znalazłam swojego w podstawówce, ani w gimnazjum, dopiero w liceum trafiłam na kogoś, kto ma podobnie jak ja. Na studiach znów trudno mi było o przyjaciół.

Skoro uważasz, że ta koleżanka nie jest warta czasu, to szukaj kolejnej. Skoro nie ta, to inna.

Tak właśnie. Lepiej mieć garstkę wartościowych znajomych niż spore grono osób, wśród których czujesz się średnio komfortowo i niespecjalnie akceptowana, byleby byli. Lepiej mieć jedną prawdziwą przyjaciółkę niż tabun ludzi zwanych przyjaciółmi, którzy jednak nie patrzą na daną relację w ten sam sposób, a w najważniejszych chwilach zawodzą.

Ja sama w pewnym momencie swojego życia zdałam sobie sprawę, że mam wokół siebie naprawdę dużo ludzi, ale te relacje nie stanowią dla mnie wartości, bo są głównie pożeraczem czasu, uwagi i energii, bywają też interesowne, wyraźnie jednostronne. Wtedy zrobiłam selekcję i zaczęłam dbać o znajomości, które wnoszą w moje życie coś dobrego, dla mnie wartościowego, inne stopniowo wyciszyłam, aż w końcu zaczęłam swobodniej oddychać. 
 
Oczywiście wiem, że Twoja sytuacja jest inna i możesz w tym miejscu stwierdzić, że syty głodnego nie zrozumie, ale dążę do tego, że jeśli tytułowa koleżanka nie daje Ci czegoś, co jest dla Ciebie ważne, to znaczy, że trzymanie się jej na siłę nie tylko jest bezcelowe, ale też musi budzić rozczarowanie. W takiej sytuacji zamiast usilnie zabiegać o jej uwagę lepiej przez chwilę być samej, aby za jakiś czas zbliżyć się do kogoś, kto będzie dawał Ci energię, a nie ją odbierał, kto na Waszą znajomość będzie patrzeć w podobny do Ciebie sposób.

I podobnie jak Monoceros uważam, że na to w jaki sposób jesteś przez innych odbierana, masz ogromny wpływ. Jeśli na przykład jesteś zdesperowana, zgorzkniała, do całego świata masz o coś żal, choćby o to, że czujesz się samotna, to choćbyś nie wiem jak bardzo usiłowała to maskować, to otoczenie i tak otrzymuje od Ciebie pewne sygnały, które działają zniechęcająco.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

29

Odp: Problem z koleżanką
Olinka napisał/a:
Monoceros napisał/a:

To nie jest łatwy moment i - moje ulubione powiedzenie ostatnio - to, że coś myślisz, nie oznacza, że jest to prawda.
Nawet jeśli myślisz, że jesteś przegrywem, to nie znaczy, że tak musi być.
Myślę, że możesz być całkiem fajną osobą, która jeszcze nie znalazła swojego towarzystwa. Czasem trudno trafić - ja nie znalazłam swojego w podstawówce, ani w gimnazjum, dopiero w liceum trafiłam na kogoś, kto ma podobnie jak ja. Na studiach znów trudno mi było o przyjaciół.

Skoro uważasz, że ta koleżanka nie jest warta czasu, to szukaj kolejnej. Skoro nie ta, to inna.

Tak właśnie. Lepiej mieć garstkę wartościowych znajomych niż spore grono osób, wśród których czujesz się średnio komfortowo i niespecjalnie akceptowana, byleby byli. Lepiej mieć jedną prawdziwą przyjaciółkę niż tabun ludzi zwanych przyjaciółmi, którzy jednak nie patrzą na daną relację w ten sam sposób, a w najważniejszych chwilach zawodzą.

Ja sama w pewnym momencie swojego życia zdałam sobie sprawę, że mam wokół siebie naprawdę dużo ludzi, ale te relacje nie stanowią dla mnie wartości, bo są głównie pożeraczem czasu, uwagi i energii, bywają też interesowne, wyraźnie jednostronne. Wtedy zrobiłam selekcję i zaczęłam dbać o znajomości, które wnoszą w moje życie coś dobrego, dla mnie wartościowego, inne stopniowo wyciszyłam, aż w końcu zaczęłam swobodniej oddychać. 
 
Oczywiście wiem, że Twoja sytuacja jest inna i możesz w tym miejscu stwierdzić, że syty głodnego nie zrozumie, ale dążę do tego, że jeśli tytułowa koleżanka nie daje Ci czegoś, co jest dla Ciebie ważne, to znaczy, że trzymanie się jej na siłę nie tylko jest bezcelowe, ale też musi budzić rozczarowanie. W takiej sytuacji zamiast usilnie zabiegać o jej uwagę lepiej przez chwilę być samej, aby za jakiś czas zbliżyć się do kogoś, kto będzie dawał Ci energię, a nie ją odbierał, kto na Waszą znajomość będzie patrzeć w podobny do Ciebie sposób.

I podobnie jak Monoceros uważam, że na to w jaki sposób jesteś przez innych odbierana, masz ogromny wpływ. Jeśli na przykład jesteś zdesperowana, zgorzkniała, do całego świata masz o coś żal, choćby o to, że czujesz się samotna, to choćbyś nie wiem jak bardzo usiłowała to maskować, to otoczenie i tak otrzymuje od Ciebie pewne sygnały, które działają zniechęcająco.

Dziękuje za takie fajne rady smile.

Też doszłam do wniosku, że najlepiej odpuścić bieganie za tą koleżanka, proponowanie jej wyjść. Jak będzie chciała to serio sama zaproponuje. Ja wiem, że ona potrafi zawołać, bo ma ta swoją najlepsza koleżankę i ona ja woła do siebie, co chwila jej coś proponuje więc teraz będę czekać na jej ruch. Jeśli go nie będzie to trudno widocznie tak miało być i nie czuje takiej potrzeby spotykania się ze mną. Zaakceptuje to i postaram się bardziej otworzyć na inne osoby w klasie.

Koleżanka zagadała do mnie dwa dni temu o to kiedy bym mogła do niej wbić ( czyli mimo wszystko pamietała). Byłam u niej wczoraj i ona nie ma w ogóle problemów z kontaktami. Opowiadała mi kto do niej nie pisze, co nowego w klasie a ja kurczę nic nie wiem, bo do mnie nikt nie pisze z klasy a do niej co chwila ktoś zagaduje, dzwonią. Tak to się właśnie porobiło. Nie umiem nawet wyjaśnić czemu. Co prawda miałam stany depresyjne, brałam antydepresanty i może widać moja aurę i przez to z nikim nie udało mi się nawiązać jakiejkolwiek więzi. A ona jest czy była inna niż ja i szybko nawiązuje kontakty, jest osoba bardziej kontaktowa.

Wiecie co jest też najlepsze, że ta koleżanka umie robić minę do złej gry czyli jak kogoś nawet nie lubi to jest mega miła. A za plecami tej osoby nie cierpi. Jest taka jedna dziewczyna w klasie co mega ja obgaduje w tej swojej grupce i z tej grupki też jej nie lubią. A ta laska chyba sobie sprawy nie zdaje, że tak na nią nagaduje, bo co chwile do niej pisze, nawet dzwoni!. Co mnie zaskoczyło, że nawet do niej zadzwoniła ( ta koleżanka co ją tak obgadują). A moja koleżanka mi mówi, że normalnie oddzwoniła i gadała z nią godzinę i pytała się jak jej prawko idzie xD. Ja taka w szoku. Rozumiem, że jak do niej pisze to jej odpisuje z kultury, ale dla mnie to już przesada, że ta do niej dzwoni i zamiast nie oddzwanic bo jej nie lubi i uważa za najgłupsza dziewczynę oraz że nie chce jej w klasie to ona oddzwania i jeszcze zamiast gadać krótko to ona z nią się rozgaduje godzinę. Jest taka w tym nie szczera i tamta chyba myśli serio, że ona ją lubi.

Jeszcze mi się przypomniało w szkole jak mi opowiadała ta moja koleżanka, że jej nie cierpi. Ta jej zaproponowała po szkole piwo to poszła z nią i spędziła czasy dzień, śmiejąc się i gadając. Takie to dziwne dla mnie skoro jej nie lubi to nie mogła jakoś wybrnąć że nie ma czasu i musi iść szybko na busa. A ona mimo, że ja obgadują, nie lubi to bezproblemu się z nią po szkole gdzieś buja.
Ja nie chce z niej robić najgorsza, bo ja lubię, ale ja się obawiam, że ona tez mi może dupe odrabiać a spotyka się tylko bo ja proponuje. A tak to może nawet średnio za mną przepada skoro nie proponuje mi nigdy, czasami coś napisze, ale to bardziej o lekcje.

Ogólnie to wczoraj po spotkaniu pisała do mnie i napisała, że dzięki za dziś, że super było. No i fajnie, ale mam tylko nadzieje, że to nie jest jak z ta koleżanka z klasy i jest łagodniej, nie obgaduje mnie aż tak i mnie mimo wszystko nawet lubi...

30

Odp: Problem z koleżanką

Ja nie chce z niej robić najgorsza, bo ja lubię, ale ja się obawiam, że ona tez mi może dupe odrabiać a spotyka się tylko bo ja proponuje. A tak to może nawet średnio za mną przepada skoro nie proponuje mi nigdy, czasami coś napisze, ale to bardziej o lekcje.

z tego twojego opisu wygląda ze ta twoja 'koleżanka' niestety zachowuje się tez tak w stosunku do twojej osoby ....
Koleżanka to toksyczna osoba- naprawdę chciałabyś żeby ktoś taki był twoim znajomym? Do każdego się uśmiecha a za plecami obgaduje, daruj sobie ta 'popularna' dziewczynę, przeanalizuj co jest dla ciebie ważne w koleżeństwie, przyjaźnij, ustaw sobie priorytety i wtedy poszukaj kogoś kto jest warty zachodu a nie jak wachlarzyk na wietrze .... Bo to właśnie tak jest - mówi ze nie lubi dajmy na to Zosi, i ja obdaruje przy Tosi, później idzie z Zosia na piwo ( wiec chyba jednak lubi) i mówi jaka Tosia beznadzieja.
Myślę ze już za jakaś chwile kończysz ta szkole wiec daj sobie spokój z tym towarzystwem, poszukaj jakiegoś innego, może jakieś kolka zainteresowania czy cos w tym stylu ?
Chociaż ja już bym wolała chyba przesiedzieć wakacje sama niż mieć cos wspólnego z ta dziewucha. W końcu się nauczysz ze toksycznych ludzi trzeba eliminować ze swojego życia.

31

Odp: Problem z koleżanką
Bbaselle napisał/a:

Ja nie chce z niej robić najgorsza, bo ja lubię, ale ja się obawiam, że ona tez mi może dupe odrabiać a spotyka się tylko bo ja proponuje. A tak to może nawet średnio za mną przepada skoro nie proponuje mi nigdy, czasami coś napisze, ale to bardziej o lekcje.

z tego twojego opisu wygląda ze ta twoja 'koleżanka' niestety zachowuje się tez tak w stosunku do twojej osoby ....
Koleżanka to toksyczna osoba- naprawdę chciałabyś żeby ktoś taki był twoim znajomym? Do każdego się uśmiecha a za plecami obgaduje, daruj sobie ta 'popularna' dziewczynę, przeanalizuj co jest dla ciebie ważne w koleżeństwie, przyjaźnij, ustaw sobie priorytety i wtedy poszukaj kogoś kto jest warty zachodu a nie jak wachlarzyk na wietrze .... Bo to właśnie tak jest - mówi ze nie lubi dajmy na to Zosi, i ja obdaruje przy Tosi, później idzie z Zosia na piwo ( wiec chyba jednak lubi) i mówi jaka Tosia beznadzieja.
Myślę ze już za jakaś chwile kończysz ta szkole wiec daj sobie spokój z tym towarzystwem, poszukaj jakiegoś innego, może jakieś kolka zainteresowania czy cos w tym stylu ?
Chociaż ja już bym wolała chyba przesiedzieć wakacje sama niż mieć cos wspólnego z ta dziewucha. W końcu się nauczysz ze toksycznych ludzi trzeba eliminować ze swojego życia.

Moim zdaniem to też było nie tak, że obgaduje jej dupe naprawdę nieźle. Ogólnie w tej jej grupce gdzie jest ona, ta jej najlepsza koleżanka i dwóch chłopaków to po tej lasce jadą ostro. Jakby co to maja za co bo serio zachowywała się mega głupio. No i ona spotykając się z nimi czy gadając na kamerce mówi właśnie, że nie chce jej w klasie i najchętniej by ja z tej klasy wywaliła, wyzywa ją nawet. A potem jak ona do niej dzwoni to oddzwania i gada z nią godzinę, pytając się o wszystko i przy tym dzwoni na kamerkę do tej swojej grupki i beke z niej cisną a ona udaje miła a w duchu się z ta swoja grupa śmieją z niej.

Dobra jak to napisałam to zdałam sobie sprawę jakie to perfidne i wredne... kurde w sumie ja lubię, ale coraz bardziej zaczynam myśleć, że możliwe ona też mnie obgaduje szczególnie, że tamtym wyjścia co chwile proponuje. A mi w ogóle i może też mnie tak traktuje jak tego kozła ofiarnego. W sensie spotka się, pośmieje a po spotkaniu np ale mnie ta Monika wkurwia. Dobra nie wiem tego więc nie chce wyciągać pochopnych wniosków. Może w moim przypadku jest inaczej, że ma normalny stosunek a nasz kontakt się skończył, bo znalazła nowe towarzystwo a nie, że mi dupe odrabia i mega nie lubi.

Ja też boje się jednego, że może nikt się do mnie w klasie nie odzywa bo ona coś naopowiadała. Przez co zniechęciła innych do mnie. To już za duża wyobraźnia zdaje sobie sprawę, ale kurde jak się tak zastanawiam to mógłby być taki scenariusz. Wiadomo jeśli nie będę mieć dowodów, że coś na mnie mówi to nie chce jej osadzać i jakiś wniosków z dupy wyciągać, bo może akurat tak nie jest...

Tylko wiesz ona tylko tą jedna laske obgaduje z innymi co trzyma i się spotyka to nic złego nie powie na ich temat, NIC.
No ale z tamtymi się trzyma bo serio chce i wychodzi z inicjtywa a u mnie jest inaczej... to ja proponuje...

32

Odp: Problem z koleżanką

Jest taka zasada, żeby słuchać co ktoś mówi o innych, bo przypuszczalnie w taki sam sposób wypowiada się również na Twój temat, kiedy już nie ma Cię w polu widzenia.
Jeśli ktoś jest nieszczery, dwulicowy, buduje znajomości na jakichś mało czystych zasadach, jak choćby bohaterka wątku w odniesieniu do tej obmawianej za plecami koleżanki, to nie jest to dobry materiał nawet na znajomą, a co dopiero na przyjaciółkę. Prawdę mówiąc ta dziewczyna zachowuje się jakby swoje własne samopoczucie usiłowała poprawić czyimś kosztem, co pozwala sądzić, że wcale nie jest tak pewna siebie, na jaką się kreuje.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

33

Odp: Problem z koleżanką
Monica1008 napisał/a:
Bbaselle napisał/a:

Ja nie chce z niej robić najgorsza, bo ja lubię, ale ja się obawiam, że ona tez mi może dupe odrabiać a spotyka się tylko bo ja proponuje. A tak to może nawet średnio za mną przepada skoro nie proponuje mi nigdy, czasami coś napisze, ale to bardziej o lekcje.

z tego twojego opisu wygląda ze ta twoja 'koleżanka' niestety zachowuje się tez tak w stosunku do twojej osoby ....
Koleżanka to toksyczna osoba- naprawdę chciałabyś żeby ktoś taki był twoim znajomym? Do każdego się uśmiecha a za plecami obgaduje, daruj sobie ta 'popularna' dziewczynę, przeanalizuj co jest dla ciebie ważne w koleżeństwie, przyjaźnij, ustaw sobie priorytety i wtedy poszukaj kogoś kto jest warty zachodu a nie jak wachlarzyk na wietrze .... Bo to właśnie tak jest - mówi ze nie lubi dajmy na to Zosi, i ja obdaruje przy Tosi, później idzie z Zosia na piwo ( wiec chyba jednak lubi) i mówi jaka Tosia beznadzieja.
Myślę ze już za jakaś chwile kończysz ta szkole wiec daj sobie spokój z tym towarzystwem, poszukaj jakiegoś innego, może jakieś kolka zainteresowania czy cos w tym stylu ?
Chociaż ja już bym wolała chyba przesiedzieć wakacje sama niż mieć cos wspólnego z ta dziewucha. W końcu się nauczysz ze toksycznych ludzi trzeba eliminować ze swojego życia.

Moim zdaniem to też było nie tak, że obgaduje jej dupe naprawdę nieźle. Ogólnie w tej jej grupce gdzie jest ona, ta jej najlepsza koleżanka i dwóch chłopaków to po tej lasce jadą ostro. Jakby co to maja za co bo serio zachowywała się mega głupio. No i ona spotykając się z nimi czy gadając na kamerce mówi właśnie, że nie chce jej w klasie i najchętniej by ja z tej klasy wywaliła, wyzywa ją nawet. A potem jak ona do niej dzwoni to oddzwania i gada z nią godzinę, pytając się o wszystko i przy tym dzwoni na kamerkę do tej swojej grupki i beke z niej cisną a ona udaje miła a w duchu się z ta swoja grupa śmieją z niej.

Dobra jak to napisałam to zdałam sobie sprawę jakie to perfidne i wredne... kurde w sumie ja lubię, ale coraz bardziej zaczynam myśleć, że możliwe ona też mnie obgaduje szczególnie, że tamtym wyjścia co chwile proponuje. A mi w ogóle i może też mnie tak traktuje jak tego kozła ofiarnego. W sensie spotka się, pośmieje a po spotkaniu np ale mnie ta Monika wkurwia. Dobra nie wiem tego więc nie chce wyciągać pochopnych wniosków. Może w moim przypadku jest inaczej, że ma normalny stosunek a nasz kontakt się skończył, bo znalazła nowe towarzystwo a nie, że mi dupe odrabia i mega nie lubi.

Ja też boje się jednego, że może nikt się do mnie w klasie nie odzywa bo ona coś naopowiadała. Przez co zniechęciła innych do mnie. To już za duża wyobraźnia zdaje sobie sprawę, ale kurde jak się tak zastanawiam to mógłby być taki scenariusz. Wiadomo jeśli nie będę mieć dowodów, że coś na mnie mówi to nie chce jej osadzać i jakiś wniosków z dupy wyciągać, bo może akurat tak nie jest...

Tylko wiesz ona tylko tą jedna laske obgaduje z innymi co trzyma i się spotyka to nic złego nie powie na ich temat, NIC.
No ale z tamtymi się trzyma bo serio chce i wychodzi z inicjtywa a u mnie jest inaczej... to ja proponuje...

To może nie warto poświęcać swojego czasu i energii na osobę, która jest nielojalna i dwulicowa. Czy potrzebna Ci taka koleżanka, Autorko? Jaką masz pewność, że nie obgaduje Ciebie?

Myślę, że pozostałe użytkowniczki dobrze Ci radziły. Warto rozejrzeć się za nowymi znajomymi, a tę koleżankę lepiej chyba traktować z zasadą bardzo ograniczonego zaufania.

Jak byłam w Twoim wieku, to też było mi przykro, że poza jedną kumpelą nie miałam nikogo. Byłam introwertyczna, nieśmiała i niemal zahukana. Ale dziś to dla mnie nie jest problem. Nadal nie jestem kimś popularnym, mam kilku znajomych na krzyż, ale za to jakich! Lubią mnie taką jaka jestem i nie ma tu nic na siłę, wszystko się ograniczenie ułożyło. A ludzie, którzy do mnie nie pasowali rozeszli się, i dobrze. Tak więc, jakość, nie ilość i absolutnie odcinanie się od fałszywców - bo i po co inwestować w takich ludzi? smile

34

Odp: Problem z koleżanką
Shoggies napisał/a:
Monica1008 napisał/a:
Bbaselle napisał/a:

z tego twojego opisu wygląda ze ta twoja 'koleżanka' niestety zachowuje się tez tak w stosunku do twojej osoby ....
Koleżanka to toksyczna osoba- naprawdę chciałabyś żeby ktoś taki był twoim znajomym? Do każdego się uśmiecha a za plecami obgaduje, daruj sobie ta 'popularna' dziewczynę, przeanalizuj co jest dla ciebie ważne w koleżeństwie, przyjaźnij, ustaw sobie priorytety i wtedy poszukaj kogoś kto jest warty zachodu a nie jak wachlarzyk na wietrze .... Bo to właśnie tak jest - mówi ze nie lubi dajmy na to Zosi, i ja obdaruje przy Tosi, później idzie z Zosia na piwo ( wiec chyba jednak lubi) i mówi jaka Tosia beznadzieja.
Myślę ze już za jakaś chwile kończysz ta szkole wiec daj sobie spokój z tym towarzystwem, poszukaj jakiegoś innego, może jakieś kolka zainteresowania czy cos w tym stylu ?
Chociaż ja już bym wolała chyba przesiedzieć wakacje sama niż mieć cos wspólnego z ta dziewucha. W końcu się nauczysz ze toksycznych ludzi trzeba eliminować ze swojego życia.

Moim zdaniem to też było nie tak, że obgaduje jej dupe naprawdę nieźle. Ogólnie w tej jej grupce gdzie jest ona, ta jej najlepsza koleżanka i dwóch chłopaków to po tej lasce jadą ostro. Jakby co to maja za co bo serio zachowywała się mega głupio. No i ona spotykając się z nimi czy gadając na kamerce mówi właśnie, że nie chce jej w klasie i najchętniej by ja z tej klasy wywaliła, wyzywa ją nawet. A potem jak ona do niej dzwoni to oddzwania i gada z nią godzinę, pytając się o wszystko i przy tym dzwoni na kamerkę do tej swojej grupki i beke z niej cisną a ona udaje miła a w duchu się z ta swoja grupa śmieją z niej.

Dobra jak to napisałam to zdałam sobie sprawę jakie to perfidne i wredne... kurde w sumie ja lubię, ale coraz bardziej zaczynam myśleć, że możliwe ona też mnie obgaduje szczególnie, że tamtym wyjścia co chwile proponuje. A mi w ogóle i może też mnie tak traktuje jak tego kozła ofiarnego. W sensie spotka się, pośmieje a po spotkaniu np ale mnie ta Monika wkurwia. Dobra nie wiem tego więc nie chce wyciągać pochopnych wniosków. Może w moim przypadku jest inaczej, że ma normalny stosunek a nasz kontakt się skończył, bo znalazła nowe towarzystwo a nie, że mi dupe odrabia i mega nie lubi.

Ja też boje się jednego, że może nikt się do mnie w klasie nie odzywa bo ona coś naopowiadała. Przez co zniechęciła innych do mnie. To już za duża wyobraźnia zdaje sobie sprawę, ale kurde jak się tak zastanawiam to mógłby być taki scenariusz. Wiadomo jeśli nie będę mieć dowodów, że coś na mnie mówi to nie chce jej osadzać i jakiś wniosków z dupy wyciągać, bo może akurat tak nie jest...

Tylko wiesz ona tylko tą jedna laske obgaduje z innymi co trzyma i się spotyka to nic złego nie powie na ich temat, NIC.
No ale z tamtymi się trzyma bo serio chce i wychodzi z inicjtywa a u mnie jest inaczej... to ja proponuje...

To może nie warto poświęcać swojego czasu i energii na osobę, która jest nielojalna i dwulicowa. Czy potrzebna Ci taka koleżanka, Autorko? Jaką masz pewność, że nie obgaduje Ciebie?

Myślę, że pozostałe użytkowniczki dobrze Ci radziły. Warto rozejrzeć się za nowymi znajomymi, a tę koleżankę lepiej chyba traktować z zasadą bardzo ograniczonego zaufania.

Jak byłam w Twoim wieku, to też było mi przykro, że poza jedną kumpelą nie miałam nikogo. Byłam introwertyczna, nieśmiała i niemal zahukana. Ale dziś to dla mnie nie jest problem. Nadal nie jestem kimś popularnym, mam kilku znajomych na krzyż, ale za to jakich! Lubią mnie taką jaka jestem i nie ma tu nic na siłę, wszystko się ograniczenie ułożyło. A ludzie, którzy do mnie nie pasowali rozeszli się, i dobrze. Tak więc, jakość, nie ilość i absolutnie odcinanie się od fałszywców - bo i po co inwestować w takich ludzi? smile

Macie racje. Nie są mi takie osoby potrzebne na dodatek to co ta koleżanka odwala. Już totalnie ja odpuszczam. Klasę tez.

Odnowilam kontakt z koleżanka z gim i nie sądziłam że może mi się z kimś tak dobrze rozmawiać i przeżyłam szok ze tak kurczowo się trzymałam tej koleżanki z która No nie najgorzej mi się gada, ale ona widać chce abym się od niej [wulgaryzm] raz na zawsze i ciagle mi to pokazuje na dodatek wyszło ze jest perfidna i dwulicowa.

Dzisiaj tak samo, piszemy i się spotkaliśmy kilka tygodni temu. A ona w realu się do mnie nie odzywa, ani hej ani nic. Na dodatek mieliśmy robić projekt i pani że może dziewczyny razem będziecie ( wiedziała że się przyjaźnilysmy) a ona takim tonem dość niezadowolonym możemy. A ja ze spoko. Nastepnie ten jej typ z grupki się odzywa i mówi ze No ja jestem z ta moja koleżanka i ona już ucieszona ze spoko i ja tak na nią patrzę i myśle dobra będziemy we 3 a ona do jakieś laski z klasy z która w ogóle nie gada ej Malwina jesteś z nami. Ja rozumiem ze ona ma prawo być z kim chce ale wczujcie się w moja sytuacje gadam z nią co dwa dni, byłam u niej ostatnio. Z tamta w ogóle nie gada i wola ja a ja to tam walić czy będę sama czy nie. To się działo tak szybko ze nie mogłam się nawet wprosić do ich grupki bo ona od razu Malwina chodź z nami. No i ta koleżanka nielubiana została sama to ja powiedziałam na forum ze bezproblemu mogę być z nią skoro ja tez jestem sama. Jestem tak zawieszona ze chętnie bym tej nielubianej koleżance wszytsko powiedziała co na nią ta mówi, niech wie bo to przecież prawda. Tez się zastanawiam bo nie chce wkładać kija w ognisko i może lepiej nie mieć z nikim spin ale mnie tak korci aby spotykając się z ta dziewczyna robiąc tej projekt jej to powiedzieć...

35

Odp: Problem z koleżanką

Nie bądź plotkarą zajmij się swoim życiem, niech Cię nie interesuje, co kto i o kim mówi - jeżeli coś wiesz lub słyszałaś to zostaw, to dla siebie. Jeszcze nikt nikogo nie polubił za przynoszenie złych wieści. Zrozum w końcu, że Twoja była koleżanka jest już byłą koleżanką i nie pchaj się do niej na siłę. Zacznij żyć własnym życiem i nie idź tam, gdzie Cię nie chcą. Teraz skup się na projekcie i zrób taki wspaniały projekt aby to inni zazdrościli, że Cię nie zaprosili do swojej grupy. Pokaż swoją klasę i że sama możesz zrobić więcej i lepiej niż z pomocą pseudo "koleżanek".

36

Odp: Problem z koleżanką
Jasminn napisał/a:

Nie bądź plotkarą zajmij się swoim życiem, niech Cię nie interesuje, co kto i o kim mówi - jeżeli coś wiesz lub słyszałaś to zostaw, to dla siebie. Jeszcze nikt nikogo nie polubił za przynoszenie złych wieści. Zrozum w końcu, że Twoja była koleżanka jest już byłą koleżanką i nie pchaj się do niej na siłę. Zacznij żyć własnym życiem i nie idź tam, gdzie Cię nie chcą. Teraz skup się na projekcie i zrób taki wspaniały projekt aby to inni zazdrościli, że Cię nie zaprosili do swojej grupy. Pokaż swoją klasę i że sama możesz zrobić więcej i lepiej niż z pomocą pseudo "koleżanek".

Serio mam wrażenie teraz, że aby być lubianym to zarazem trzeba być perfidnym i udawać miłego nawet dla osoby której się nie cierpi i nawet interesować się ta osoba bo się ma korzyści. A z innymi osobami można po niej jechać jak po szmacie.

Ja to rozumiem, nie musisz mi tego uświadamiać. Zrozumiałam to po tym jak mnie potraktowała, jak powietrze a jeszcze w tym samym dni do mnie pisała czy jestem w szkole. A jak już przyszłam to ani słowem do mnie się nie odezwała jeszcze perfidnie mnie wyrolowała z grupy.
Wcześniej myślałam, że jesteśmy koleżankami normalnie, bo do niej nawet tydzień temu jechałam, po spotkaniu mi pisała jak super było i pisała do mnie codziennie prawie.
Nie idę tam gdzie mnie nie chce, od tej sytuacji się do niej nie odzywam. Ona w sumie do mnie też, ale wcześniej przed tym dniem jak to zrobiła to pisała do mnie co chwile. Po prostu jestem wkurzona.

37

Odp: Problem z koleżanką

Monica, jesteś bardzo rozgoryczona brakiem lojalności koleżanki i trudno się temu dziwić po latach przyjaźni. To bardzo boli kiedy się na kimś zawodzimy. Dlatego jak napisałam skup się na sobie, na swoim projekcie aby wypaść jak najlepiej, tak aby to ona pożałowała, że nie robicie go razem. Niech zobaczy, że dokonała złego wyboru rezygnując z Twojej przyjaźni. Nie staraj się zmieniać i narzucać się, nie wszyscy muszę Cię lubić i nie ze wszystkimi musisz się przyjaźnić. Pozostań sobą, a i tak znajdą się fajni ludzie, którzy Cię polubią i nawiążesz nowe wartościowe przyjaźnie.

38

Odp: Problem z koleżanką
Jasminn napisał/a:

Monica, jesteś bardzo rozgoryczona brakiem lojalności koleżanki i trudno się temu dziwić po latach przyjaźni. To bardzo boli kiedy się na kimś zawodzimy. Dlatego jak napisałam skup się na sobie, na swoim projekcie aby wypaść jak najlepiej, tak aby to ona pożałowała, że nie robicie go razem. Niech zobaczy, że dokonała złego wyboru rezygnując z Twojej przyjaźni. Nie staraj się zmieniać i narzucać się, nie wszyscy muszę Cię lubić i nie ze wszystkimi musisz się przyjaźnić. Pozostań sobą, a i tak znajdą się fajni ludzie, którzy Cię polubią i nawiążesz nowe wartościowe przyjaźnie.

Po prostu to było takie zamieszanie z tymi grupkami. Pani się nas zapytała czy chcemy być razem i ona odpowiedziała że możemy ale dalej była do mnie odwrócona plecami. No i po kilku sekundach jej kolega mówi, że chciałby być z nią a ona zaczyna wołać inna koleżankę do tej grupki to ja zrozumiałam że mnie nie chce bo max 3 osobowe są te grupy. To powiedziałam tej pani ze chce być z ta inna koleżanka ale może powinnam poczekać, zobaczyć jak się sytuacja rozwinie. Po prostu nie chce mi się wierzyć że tak perfidnie wyrolowała może doszło do jakiegoś nieporozumienia. Ona tez ciagle plecami odwrócona była, nie kontaktowała się ze mną co i jak, jaki temat wybieramy. Ogólnie cały dzień się do mnie nie odzywała i nie było z nią kontaktu. A przed spotkaniem się pyta na messengerze czy jestem już w szkole. Ja tej wiaodmosci nie zobaczyłam i kiedy już w szkole byłam to i tak ani nie podeszła do mnie ani hej ani nic, jakbyśmy się nie znały. Po szkole zobaczyłam ze napisała coś do mnie to napisałam „sorry ale nie zauważyłam tej wiaodmosci” nie odpisała mi na to ani w ogóle już do mnie nie pisze po tym zajściu.  Jakby komunikat jest jeden nie chce mieć z tobą gadać ani pisać ale za co właściwie?. Jeszcze tydzień temu u niej byłam i codziennie pisałyśmy. Po prostu jestem bardziej w szoku i wkurzona, że tak to się potoczyło. Myśle ze byłam dla niej okej, chciałam się zbliżyć bo wydawało mi się ze warto walczyć o ta znajomość i ja rozwijać.

39

Odp: Problem z koleżanką

Widać, że nie warto walczyć o taką znajomość, więc daruj sobie.

40

Odp: Problem z koleżanką

Madra kobieta za nikim nie biega. Kto ma Cie dogonic w zyciu, to Cie dogoni. kto bedzie chcial byc w twoim zyciu, znajdzie dla Ciebie czas. A cala reszte ludzi, ktorzy dla Ciebie czasu nie maja, odpusc sobie.
Inwestuj swoj czas tylko w ludzi, ktorzy chca z Toba spedzac czas. Zycie jest za krotkie na to, by tracic go na ludzi, ktorzty nas olewaja.

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021