Witam serdecznie,
Pisze do Was majac nadzieje,ze ktos bedzie w stanie mi trochę pomoc i rozwiać moje watpliwosci. Bylabym bardzo wdzieczna..
Zostalam zgw...na, nie radze sobie z tym, z czasem zamiast byc coraz lepiej, jest coraz gorzej. Zle sie czuje
Nie chce i nie bede sie tu rozpisywac jakos ze szczególami nt. mojego stanu bo nie o to chodzi..
Zastanawiam sie coraz czesciej nad pojsciem do psychologa, ALE...no wlasnie, ogromnie się tego boję i wstydzę. Boję się tej niewiadomej, boje się, bo nie wiem, czego się spodziewać, jak to może wygladac.
Przede wszystkim ja nie potrafię o tym mówic. Nie potrafię nawet wymówić tego słowa na głos. A z tego, co czytalam, na takiej terapii trzeba o tym mowic, przepracowywac.. Wydaje mi sie to nie do przejscia.
Czy ktoras z Was przezyla taka terapie i moglaby mi napisac, jak wyglada?
Ile taka terapia moze trwac? Na czym polega? Czy rzeczywiscie tak wazne jest wracanie do tego, przerabianie tego, rozgrzebywanie? Jaki to ma sens? Czy od razu trzeba o tym mowic? Czy niekoniecznie terapia skupia sie tylko na samym wydarzeniu?
Moze ktoras z Was moglaby opisac mi dokladniej, jak to u Was wygladalo? Zebym mogla sie oswoic z tym, zeby m po prostu wiedziala, czego sie spodziewac.
I najwazniejsze? Czy rzeczywiscie taka terapia ma sens? Czy Wam coś dala? I co najbardziej Wam pomoglo? W jaki sposob taka terapia moze pomoc?
Nie wiem, czy bede miala na tyle odwagi, zeby sie wybrac do psychologa. Bardzo bym chciala, ale sie boje. Czuje sie bardzo rozdarta.
Bede Wam wdzieczna za jakies odpowiedzi.
Pozdrawiam.