Hej,
Czy ktoś z Was korzystała z tak zwanej terapii małżeńskiej/partnerskiej i z jakimi skutkami?
Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami i wnioskami.
Ja byłem z małżonką juz raz u jednej "sympatycznej" pani psycholog, która tylko grzecznie Nas wysłuchała po 2 godzinki każdego i raz wspólnie 1 godzinkę.
Nic nie pomogła w moim odczuciu, poza tym, że odchudziła portfel o znacznę kasę.
Utwierdziła tylko moją zone w przekonaniu, że mamy rażącą niezgodność charakterów i że podobno jestem strasznie trudnym człowiekiem, jednocześnie dla niej nie dając żadnych wskazówek, jak może ze swojej strony - zmieniając niektóre swoje zachowania- wpłynąć pozytywnie na nasza relację.
Teraz stoimy praktycznie przed decyzja o rozwodzie, którego ja nie chcę, bo bardzo kocham moją żonę.
Ona zreszta tez mnie kocha, tylko po tym co usłyszała od psycholog, boi sie, że nie bedziemy w stanie sie w ogóle dogadać i że będziemy sie tylko kłócić.
Ustaliliśmy wspólnie, że pójdziemy ponownie do innego specjalisty, i jesli on wyciagnie podobne wnioski, to będzie rozwód.
Moja żona uwaza, że mam skłonności do nieciekawych zachowań, do których ja sie przyznaje, ale uważam, że jestem w stanie je zmienic od zaraz, w co ona nie wierzy.
Podchodze z pewną nadzieja do tych wizyt u psychologa, bo strasznie mi zależy na tym małżeństwie, na mojej rodzinie.
Tym bardziej, że mamy wspaniałą 3 letnią córeczkę, która oboje bardzo, ale to bardzo kochamy.
Bardzo kocham obie moje dziewczyny, tylko, czy to wystarczy-oczywiscie z moją głęboką chęcia zmiany- żeby pokonać ten kryzys w komunikacji małżeńskiej...
Podzielcie się uwagami i trzymajcie kciuki !!! ![]()
Dodam jeszcze to, że ten kryzys w naszym małżeństwie wynikł głównie z tego, że mało ze soba rozmawialiśmy na tematy inne niz bieżące bytowe, najczęsciej zwiazane z opieka nad córeczką.
Moja zona jest raczej osoba skrytą i często nie mówi, mi o niektórych sprawach, czekając jak się sam domyślę.
Czy kobiety juz tak maja, że oczekuja jasnowidzenia, ze strony mężczyzn?
Poza tym jak rozmawiamy ze soba, to mamy oboje tendencje do stawiania na swoim i nie popuszczania, co ma zgubne skutki.
Oboje jesteśmy z pod znaku Byka, podobno, to dobra konfiguracja i osoby z pod tych znaków, dobrze się dogadują.
dodam na koniec, że jestesmy ze sobą juz prawie 8 lat, od 3,5 roku po ślubie.
Przez ten czas generalnie było dobrze i bardzo dobrze, owszem kłóciliśmy się czasem, ale które małżeństwo, czy para się nie kłóci?