netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Moja mała męska rozprawa

20 odpowiedzi3 516 wyświetleńzałożony przez 2k1k, 15.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moja mała męska rozprawa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Moja mała męska rozprawa

Jestem mężczyzną, co robię na tym forum z innej planety, dokładnie nie wiem, ale chyba najciemniej pod latarnią. Mam nadzieję, że uzyskam kilka cennych wskazówek z zakresu psychologii od co spostrzegawczejszych bywalczyń tego forum wink

Generalnie, jest kilka kwestii w zachowaniu kobiet z którymi się spotkałem, chciałem rozłożyć je jakoś na części pierwsze i wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Pierwsza sprawa dotyczy powszechnego problemu, mianowicie roszczeniowości, ja naprawdę to rozumiem, ludki dumają, że należy im się wiele, że powinni dostać coś od życia. Co jest odpowiedzialne za ten problem? Sam do końca nie jestem w stanie tego ocenić, ale myślę, że mass media to 1/3 problemu. Ludzie, kobiety, widzą to wszystko - piękne życie i wakacje na instagramie u swoich znajomych, MTV, przekazy podprogowe, reklamy, wszystko! Generalnie sukces! Zamóżdżone dziewczynki, nie zdają sobie sprawy, że prawdopodobnie nigdy nie doświadczą tego co ich to bardziej majętne koleżanki, które notabene mają takie szczęście w życiu.
- Któregoś dnia, wpadliśmy z dziewczyną (byłą) coś zjeść, gadka szmatka, jakaś zasmucona była, myślę, cholera, może ma okres, nie wiem. Pociągnąłem trochę za język, a z jej ust padło stwierdzenie ''Jestem córką ojca, który mnie spłodził i należy mi się mieszkanie!'' Ja się pytam- ale jak to? - Normalnie, po prostu mi się należy, chciał mieć dzieci to teraz niech je utrzymuje (dziewczyna 20l.). Temat zamknięty, czerwona lampka mi się zapaliła, olałem to, powiedziała to powiedziała, ok.
- Sytuacja, ze znajomymi, siedzimy w knajpie, ładna knajpa góralska, było nas dokładnie 6 osób, ja oczywiście wpadam lekko spóźniony bo musiałem zostać w pracy nieco dłużej. Od samego wejścia coś było nie tak, rozmowa się kleiła ze znajomymi ale dziewczynę coś trapiło, w końcu dostałem zimny prysznic - '' Ty nie masz czasu nawet na seks, ja nie jestem przyzwyczajona do takiego życia, z poprzednim chłopakiem uprawiałem seks 7 razy w tygodniu, minimum! ''
Zonk, totalny zonk, jak ma zachować się dżentelmen w takiej sytuacji? Znajomi popatrzyli z politowanie i olali temat, widzieli moje kompletne zakłopotanie, dodam, że spotykaliśmy się wtedy 3 miesiąc, więc do tematu seksu podchodziłem z rezerwą, nigdy nie naciskałem nic.

Pytanie do was, jakich reakcji, odpowiedzi, zachowania, oczekiwałybyście od mężczyzny? Jaki profil możecie stworzyć takiej kobiecie?

2

Odp: Moja mała męska rozprawa

Laska wypomniała ci w towarzystwie że uprawiacie za mało seksu i się jakby nie sprawdzasz? Masakra, co za aparatka. Druga nie lepsza smile Wydaje mi się że trafiałeś akurat na takie interesowne dziewczyny. To dziwne, bo twoja wypowiedź daje mi do myślenia, że sam wyznajesz inne wartości, i masz moralne dylematy na ten temat smile

Interesowność? Roszczeniowość? Brak trochę wychowania, pewne wartości nie zostały przekazane przez rodziców. W ich otoczeniu zapewne przekazuje się inne poglądy na życie oraz chyba to znak tych "nowych czasów" (generalizuję teraz), tak jak powiedziałeś- media, reklamy. Warto zapytać o wiek tych dziewczyn. Nastolatki na pewno więcej uwagi zwracają na to, by wyglądać kolorowo i błyszczeć na instagramie i fejsbuku. Głównym ich hobby jest uroda, wygląd, moda i te sprawy. Z wiekiem nabiera się doświadczenia (przynajmniej powinno). Co więcej, pewnie tych dziewczyn niewiele życie doświaczyło, a powinno. Pewnie nie pracowały, nie musiały sie utrzymać same, nie musiały same gotować, sprzątać, itd. Po prostu być odpowiedzialne za same siebie.

Moim zdaniem powinniśmy zapracować sobie na dostatnie życie. Jeśli coś od kogoś dostajemy, to bądźmy wdzięczni, ale to zupełnie nas nie zwalnie dalej z "obowiązku" pracy, jakiejś odpowiedzialności. Jeśli dostaliśmy od życia zdrowie, dwie ręce, nogi i trochę szarych komórek, oraz nie mieszkamy w jakiejś wiosce afrykańskiej, to możemy sobie poradzić. Tak mi się wydaje.

Wiesz, ciesz się że spotkałeś te dwie laski, wyciągnij z tego lekcję. Po prostu następnym razem łatwiej rozpoznasz typ, którego unikasz.

3

Odp: Moja mała męska rozprawa

Oczywiscie ze media, otoczenie, sposob wychowania do postawy "roszczeniowej wychowuje". Ale ty uogolniasz. Nawet jesli 95% spoleczenstwa bylaby taka (a tak nie jest) to zawsze pozostaje te 5% "normalnych". A skoro jakies dziewczyny Cie zawiodly to po prostu nie sa dla Ciebie. Sa przeciez inne. I teraz pytanie, skad u Ciebie taka roszczeniowa postawa ze oczekujesz ze ludzie beda tacy jak Ty oczekujesz? Jest tak dlatego poniewaz jestes po czesci wytworem tej samej kultury.

Problem wiekszy lezy w wychowaniu do samodzielnosci. Ludzie nie maja ugruntowanych pogladow i wchodzac w zycie czesto sa jak "biala kartka". Nie sa przystosowani spolecznie do zalozenia rodziny, do tworzenia zwiazku, do odpowiedzialnosci i samodzielnosci.

4 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-15 10:54:29)

Odp: Moja mała męska rozprawa
maniek_z_maniek napisał/a:

...Problem wiekszy lezy w wychowaniu do samodzielnosci. Ludzie nie maja ugruntowanych pogladow i wchodzac w zycie czesto sa jak "biala kartka". Nie sa przystosowani spolecznie do zalozenia rodziny, do tworzenia zwiazku, do odpowiedzialnosci i samodzielnosci.

Niby muszę się zgodzić, ale nie z tą "białą kartką". Obserwując spotykane w życiu osoby (szczególnie ostatnimi czasy...) zaryzykowałbym stwierdzenie, że o ile "kiedyś tam" wchodząc w dorosłe życie było sie tą biała kartą, otwartą na wszystko, uczącą się na bieżąco życia i zasad relacji z innymi - o tyle teraz gro tych zaczynających swoje dorosłe życie takimi "białymi" już nie są... Bo są zapełnione ...przekalkowaną wizją tego "jak powinno być" zaczerpniętą z mediów, z bajek i opowieści... I o ile kiedyś człowiek ucząc się życia, robiąc błędy poprawiał, gumował, używał korektora dla zatarcia - jeśli już tej terminologii używać - popełniane gafy i uczył się jednocześnie, o tyle w obecnym czasie tego nie ma: teraz beznamiętnie wyrywa się od razu kartkę... Myślę, że wiele tu osób, tych doświadczonych, zgodzi się ze mną, gdy zaryzykuje opinię, iż obecnie wszystko jest powierzchowne, puste i takie na "już natychmiast". Młodzi ludzie wchodząc w dorosłość - gnani pazernością, niecierpliwym "mieć" - chcą mieć wszystko na już: dobrze płatną pracę, wysoki status, pasmo sukcesów, podczas gdy ...sobą jeszcze niczego nie reprezentują. Brak współczesnym młodym pokoleniom jakiejś pokory i cierpliwości, brak zrozumienia, że aby osiągnąć zamierzenia - wypada dać coś z siebie i czekać na efekty. Roszczeniowa postawa, brak głębszych przemyśleń, brak doświadczenia...
"Ludzie nie maja ugruntowanych poglądow ...Nie sa przystosowani spolecznie do zalozenia rodziny, do tworzenia związku" - otóż to! Też z własnych obserwacji w życiu (przykrych) i nawet obserwacji tematów na Forum stwierdzam, że często takie osoby "przejmują" tylko obraz związku od rodziców, znajomych, sąsiadów - bez własnej analizy i weryfikacji - i uznając za swój (tą kalkę) - oczekują, że się sprawdzi także w ich życiu. A często pod powierzchnią wyidealizowanego "obrazu" związku i zasad w nim panujących, kryje się przecież długi czas wspólnych zmagań, walki i pracy... Brak świadomości ceny za taki "idealny" obraz powoduje, że oczekują od życia, od partnera w związku "na już" identycznych, bo wszak doskonałych efektów. Bez dania czegokolwiek od siebie... I jak "coś" nie wychodzi, z czymś są problemy - ciach! - wyrywa się "kartkę" i po problemie. Bez autorefleksji i bez emocji. A często jest przecież i tak, ze mając za swój "ideał" jakiś zapożyczony wzór, do którego tak dążą - nie mając własnych doświadczeń i umiejętności właściwej oceny, porównania - nie zdają sobie sprawy, że to ...powinno wyglądać inaczej, że temu "ideałowi" dużo brakuje czasem nawet do ...poprawności.
Jezu... Piszę już jak jakiś ...stary zgred big_smile

5

Odp: Moja mała męska rozprawa

Rowniez uwazam ze czesciowo masz racje ale co jesli strafi sie na odpowiedniego "parnera - wychowawce"? Wtedy cala ta "otoczka oczekiwani" peka jak banka mydlana. Taki parner jest z reguly starszy, dlatego dzis "problemem" jest to ze wiele mlodych kobiet wybiera parnerow starszych. Natomiast malo ktory "mlodszy" potrafi sobie z tym poradzic. Oboje wiec albo zderzaja sie z niezrealizowaniem swoich obopolnych i czesto tozsamych oczekiwan, albo jedno pragnie zrealizowac oczekiwania drugiego, "pekajac wobec swojej niemoznosci" w pewnym momencie. Przeciez zachodni psychologowie i socjologowie od lat sie rozpisuja juz nad tymi nowymi ogromnymi problemami spolecznymi oraz tozsamosci mlodych ludzi.

Zobacz, dzisiaj dzieci maja problem i tragedie jesli nie maja odpowiedniego smartfona bo kolezanki maja (chlopcy maja z tym mniejszy problem). Ja jako rodzic, nawet swiadomy nie moge tego zignorowac. Oczywiscie stawiam warunki i wymagania, odsuwam w czasie wlasnie po to zeby nie bylo "od razu".

6

Odp: Moja mała męska rozprawa
maniek_z_maniek napisał/a:

...co jesli strafi sie na odpowiedniego "parnera - wychowawce"? Wtedy cala ta "otoczka oczekiwani" peka jak banka mydlana. Taki parner jest z reguly starszy, dlatego dzis "problemem" jest to ze wiele mlodych kobiet wybiera parnerow starszych...

No cóż, z założenia tak być powinno ...z tym pękaniem "otoczki oczekiwań". Ale muszę stwierdzić - choćby na własnym przykładzie - że ...bywają i od tej reguły odstępstwa smile

7

Odp: Moja mała męska rozprawa

Na podstawie dwóch kobiet wyciagsz wnioski dotyczące pozostałej części żeńskiej populacji?Dziwne.Po prostu wybrałes/trafiles na na takie kobiety.

8 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-15 11:20:38)

Odp: Moja mała męska rozprawa
rossanka napisał/a:

Na podstawie dwóch kobiet wyciagsz wnioski dotyczące pozostałej części żeńskiej populacji?Dziwne.Po prostu wybrałes/trafiles na na takie kobiety.

Rossanko, trywializujesz temat... smile
Myślę, że i tak, za lat kilka, kilkanaście, mając za sobą poznanych więcej kobiet - rozważania Autora ...wiele nie stracą na aktualności smile
Zaryzykuję twierdzenie, że ledwie jakiś ułamek i kobiet i mężczyzn - z młodych pokoleń - potrafi wchodzić w życie z gotowością uczenia się, poznawania i weryfikacji własnych oczekiwań. Większość - niestety - prócz właśnie roszczeniowej postawy, wybujałego egoizmu niczego sobą nie reprezentuje... A ewentualne potknięcia "po drodze", kłody i życiowe porażki są efektem - w ich mniemaniu - niedoskonałości partnerów, chorych oczekiwań otoczenia czy jakiejś ogólnej zmowy... Za grosz poczucia własnej winy, za grosz autorefleksji i chęci na weryfikację samych siebie.

9

Odp: Moja mała męska rozprawa

"Za grosz poczucia własnej winy, za grosz autorefleksji i chęci na weryfikację samych siebie."

To jest przerazajace. Bo jesli tak jest oznacza to wpajanie nie pewnosci siebie ale zadufania w sobie (nie opartego na wiedzy, nie opartego na doswiadczeniu). Czyli kolejna manipulacja pojeciami, zupelnie nie widoczna dla wiekszosci.

10

Odp: Moja mała męska rozprawa

Czy przerażające? Trochę tak... Owszem, zadufanie, tupet, przekonanie o własnej nieomylności - to częste chyba cechy.
Na przestrzeni lat widzę, że to chyba jest regułą: powyższe cechy (tupet itd.) są odwrotnie proporcjonalne do posiadanego bagażu życiowego... Cytując słowa jednej z piosenek Rynkowskiego "czas nas uczy pokory..." - jest coś w tym prawdy. Bo ten czas - to życie, przeżycia, doświadczenia, doznane straty, upadki. Dopiero coś tam "przeżywszy" mamy jakąś WŁASNĄ (nie przekopiowaną) ocenę rzeczywistości i zdarzeń na jakie natrafiamy, wiemy, że często jest inaczej niż zdaje się to na początku, nabieramy rezerwy, i jakiejś ...pokory właśnie. Nie mam na myśli bynajmniej pokorne, ze spuszczona głowa godzenie się na wszystko, co życie przynosi, a bardziej o jakieś wyciszenie, zastanowienie, na postawę daleką od roszczeniowej "bo ja chcę".

11

Odp: Moja mała męska rozprawa

Kiedy marzenia zderzają się z rzeczywistością? Kiedy utrzymujemy się sami, bez pomocy finansowej rodziców, babci czy ciotki, kiedy na wszystko musimy zarobic własnymi rękami.  Dopiero wtedy zdajemy sobie sprawę ile kosztuje życie, na ile rzeczy nas nie stac i ile zachodu kosztowało naszych rodziców to, żeby utrzymac rodzinę na takim czy innym poziomie. Jak jesteśmy młodzi wydaje nam się, że pieniądze rosną na drzewie i nam się zwyczajnie należą. Potem zaczyna się dorosłe życie i nabieramy pokory. Wszystko przychodzi z czasem.

12 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2014-12-15 16:09:57)

Odp: Moja mała męska rozprawa

Może pójdę w opozycję, ale uważam, że dużą zasługę za stosunek młodzieży do pieniądza ponoszą rodzice smile. Z tego co wiem obowiązki rodzica to: ubrać, nakarmić, dać gdzie spać, zapewnić edukację + moim zdaniem dochodzi do tego internet (nauczyciele już w ogóle przestali od Siebie za dużo wymagać; no a na studiach obecnie też większość spraw załatwianych jest przez internet). Reszta to dobra wola rodzica. Kiedyś jak rodzic nie miał pieniędzy to nie miał. A teraz nie mam pieniędzy, ale wezmę kredyt, bo trzeba kupić bardzo ważny smartphone dla synka/córeczki. Rozumiem jeśli chodzi o ubrania lub książki do szkoły, ale takie pierdoły jak tablet, czy smartphone?! A komunie stały się istnym cyrkiem. Jeśli dziecko od małego dostaje wszystko od tak to nie dziwmy się, że uważają to za normę. Bo to dla nich jest przecież normą.
Który ptak będzie chciał wylecieć ze złotej klatki, gdy mu się na to pozwoli: ten, który został ówcześnie do niej wsadzony, czy ten który się w niej urodził?
Nie mówię, że wszyscy rodzice są tacy, bo nie są. Jednak co poniektórzy zapominają, że najczęściej aby coś docenić trzeba to było albo stracić, albo nigdy tego nie mieć. Bądźmy szczerzy, licealiści/licealistki w markowych ciuchach chodzący z tabletami (bądź Bóg wie co jeszcze rzeczami) sami na to nie zarobili (bynajmniej mocno wątpię).

13 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-12-15 16:37:19)

Odp: Moja mała męska rozprawa
Nektarynka53 napisał/a:

Może pójdę w opozycję, ale uważam, że dużą zasługę za stosunek młodzieży do pieniądza ponoszą rodzice smile. Z tego co wiem obowiązki rodzica to: ubrać, nakarmić, dać gdzie spać, zapewnić edukację + moim zdaniem dochodzi do tego internet (nauczyciele już w ogóle przestali od Siebie za dużo wymagać; no a na studiach obecnie też większość spraw załatwianych jest przez internet). Reszta to dobra wola rodzica. Kiedyś jak rodzic nie miał pieniędzy to nie miał. A teraz nie mam pieniędzy, ale wezmę kredyt, bo trzeba kupić bardzo ważny smartphone dla synka/córeczki. Rozumiem jeśli chodzi o ubrania lub książki do szkoły, ale takie pierdoły jak tablet, czy smartphone?! A komunie stały się istnym cyrkiem. Jeśli dziecko od małego dostaje wszystko od tak to nie dziwmy się, że uważają to za normę. Bo to dla nich jest przecież normą.
Który ptak będzie chciał wylecieć ze złotej klatki, gdy mu się na to pozwoli: ten, który został ówcześnie do niej wsadzony, czy ten który się w niej urodził?
Nie mówię, że wszyscy rodzice są tacy, bo nie są. Jednak co poniektórzy zapominają, że najczęściej aby coś docenić trzeba to było albo stracić, albo nigdy tego nie mieć. Bądźmy szczerzy, licealiści/licealistki w markowych ciuchach chodzący z tabletami (bądź Bóg wie co jeszcze rzeczami) sami na to nie zarobili (bynajmniej mocno wątpię).

Ja tu, w Twoich słowach opozycji nie widzę smile
Dodam tylko - na przykładzie tych licealistów - że każdy, kto takich ciuchów nie ma, nie dysponuje jakimś modnym gadżetem - nie dość, że spotyka się z ostracyzmem, to jeszcze zazwyczaj jest wyszydzany i ośmieszany jako ktoś gorszy... A fakt, że albo rodziny, rodziców na takie zbytki nie stać, lub sam kieruje się innymi wartościami - nie ma tu żadnego znaczenia... Najsmutniejsze jest tu to, że taki "system wartości" przenosi sie na świat dorosłych, szczególnie tych świeżo dorosłych, a wyrosłych już w tych "słusznych" czasach, gdzie pogoń za pieniądzem wyznaczała priorytety. Chyba nikt nie zaprzeczy, że większym ...szacunkiem (?) cieszy się ktoś wożący swą dupę drogą bryką, niż ktoś toczący się pośledniej jakości leciwym gratem? Tym szacunkiem - tu muszę zaznaczyć - cieszy się w oczach tych powierzchownych, materialistycznie i roszczeniowo podchodzących do życia... Mało spotkałem w życiu osób, które bardziej ceniły to, co w głowie czy sercu, a stan portfela, "znajomości" i koneksje traktowały jako nieistotne... Dla większości pogoń za karierą przekładająca sie na stan kąta, wakacje w egzotycznym miejscu, urządzona chata, wspomniana wypasiona bryka - to "złoty cielec" dla którego wyrzekną sie wszystkiego... Często zasad, przyzwoitości, uczciwości. Czasem znajomych, czasem przyjaciół, a bywa, że i współmałżonka. Jesli nie jest w stanie sprostać - często irracjonalnym lub wygórowanym i niecierpliwym - wymaganiom smile

14

Odp: Moja mała męska rozprawa

Kosmiczny-powiem tylko tyle-albo aż tyle- takie czasy!
Bardzo często rozmawiam z "silnie dorosłymi"ludźmi,którzy kiedyś narzekali na moje pokolenie.
Z biegiem dni i lat przewartościujemy nieomal nasze wszystkie poglądy.Najczęściej tzw.życie je weryfikuje.
Mam nadzieję,że założyciel wątku spotka wkrótce właściwą dla niego dziewczynę.
Nie wszystkie są pustogłowymi lalkami.

15

Odp: Moja mała męska rozprawa
kosmiczny nick napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

Może pójdę w opozycję, ale uważam, że dużą zasługę za stosunek młodzieży do pieniądza ponoszą rodzice smile. Z tego co wiem obowiązki rodzica to: ubrać, nakarmić, dać gdzie spać, zapewnić edukację + moim zdaniem dochodzi do tego internet (nauczyciele już w ogóle przestali od Siebie za dużo wymagać; no a na studiach obecnie też większość spraw załatwianych jest przez internet). Reszta to dobra wola rodzica. Kiedyś jak rodzic nie miał pieniędzy to nie miał. A teraz nie mam pieniędzy, ale wezmę kredyt, bo trzeba kupić bardzo ważny smartphone dla synka/córeczki. Rozumiem jeśli chodzi o ubrania lub książki do szkoły, ale takie pierdoły jak tablet, czy smartphone?! A komunie stały się istnym cyrkiem. Jeśli dziecko od małego dostaje wszystko od tak to nie dziwmy się, że uważają to za normę. Bo to dla nich jest przecież normą.
Który ptak będzie chciał wylecieć ze złotej klatki, gdy mu się na to pozwoli: ten, który został ówcześnie do niej wsadzony, czy ten który się w niej urodził?
Nie mówię, że wszyscy rodzice są tacy, bo nie są. Jednak co poniektórzy zapominają, że najczęściej aby coś docenić trzeba to było albo stracić, albo nigdy tego nie mieć. Bądźmy szczerzy, licealiści/licealistki w markowych ciuchach chodzący z tabletami (bądź Bóg wie co jeszcze rzeczami) sami na to nie zarobili (bynajmniej mocno wątpię).

Ja tu, w Twoich słowach opozycji nie widzę smile
Dodam tylko - na przykładzie tych licealistów - że każdy, kto takich ciuchów nie ma, nie dysponuje jakimś modnym gadżetem - nie dość, że spotyka się z ostracyzmem, to jeszcze zazwyczaj jest wyszydzany i ośmieszany jako ktoś gorszy... A fakt, że albo rodziny, rodziców na takie zbytki nie stać, lub sam kieruje się innymi wartościami - nie ma tu żadnego znaczenia... Najsmutniejsze jest tu to, że taki "system wartości" przenosi sie na świat dorosłych, szczególnie tych świeżo dorosłych, a wyrosłych już w tych "słusznych" czasach, gdzie pogoń za pieniądzem wyznaczała priorytety. Chyba nikt nie zaprzeczy, że większym ...szacunkiem (?) cieszy się ktoś wożący swą dupę drogą bryką, niż ktoś toczący się pośledniej jakości leciwym gratem? Tym szacunkiem - tu muszę zaznaczyć - cieszy się w oczach tych powierzchownych, materialistycznie i roszczeniowo podchodzących do życia... Mało spotkałem w życiu osób, które bardziej ceniły to, co w głowie czy sercu, a stan portfela, "znajomości" i koneksje traktowały jako nieistotne... Dla większości pogoń za karierą przekładająca sie na stan kąta, wakacje w egzotycznym miejscu, urządzona chata, wspomniana wypasiona bryka - to "złoty cielec" dla którego wyrzekną sie wszystkiego... Często zasad, przyzwoitości, uczciwości. Czasem znajomych, czasem przyjaciół, a bywa, że i współmałżonka. Jesli nie jest w stanie sprostać - często irracjonalnym lub wygórowanym i niecierpliwym - wymaganiom smile

Dużo prawdy czytam w Twoich słowach. Jednak jak to się mówi dzieci są okrutne hmm. Tak było i będzie. Bez względu na czasy. Większość ma jeszcze mało wykształconą empatię i dlatego rodzice powinni ich nauczyć co i dlaczego jest złe lub dobre. Ale jak bardzo trafnie zauważyłeś to Sami rodzice (dorośli) dają takie wzorce dzieciom/młodzieży. Jak ja szłam na studia mówiło się: "idź będziesz mądrzejsza", a teraz "idź po nich znajdziesz pracę i pieniądze (szczęście)". Priorytety w życiu tak się przewartościowały, jakbym żyła w innym kraju.
Teraz dobre własne mieszkanie, pieniądze itp. jest synonimem zaradności, bo o pracę jest znacznie trudniej niż za moich czasów. Kiedyś zaradność = złota rączka smile tzn. jak mężczyzna umiał naprawić wszystko w domu to był ktoś. O ile zaradność to bardzo dobra cecha, to stawianie jej na piedestał jest niedorzeczne. Co z tego jakby mój mąż zarabiał o wiele więcej, jakbym widziała go parę miesięcy w roku?
To po co się wiązaliśmy, dla pieniędzy, dla szpanu wśród znajomych?
A o tych głupich wakacjach nie musisz mi mówić. Parę tygodni temu przyszła do mnie kuzynka i mówi, że już nie daje rady z mężem. Jak On mógł Jej to zrobić. Myślę sobie o najgorszych rzeczach: zdrada, przemoc, alkohol itp. A tu: "obiecał mi SPA w X na urodziny, a dał biżuterię". Myślałam, że padnę. Taki szok. Przecież wychowywałyśmy się w tym samym otoczeniu, rodzice wyznawali podobne wartości. A tu baba ryczy, że SPA nie dostała, jak ktoś nie ma na chleb smile. Wygarnęłam Jej co o Niej myślę i co dopiero niedawno się pogodziłyśmy.
Jak to się mówi najciemniej pod latarnią. Najczęściej to właśnie u zamożnych, więcej patologii i/lub niskie wartości moralne, niż u Pana Ziutka pod monopolowym na wsi.

16

Odp: Moja mała męska rozprawa

Generalizując temat, roszczeniowość jest pewnym stoperem rozwoju. W momencie, kiedy wychodzę, z założenia, że podjęcie ponadprzeciętnych działań w celu osiągnięcia wyższego statusu społecznego (chociażby), stworzenia lepszego jutra, nie wiem czegokolwiek, jest czymś wykraczającym poza moją intecję, bo przecież nie ja miałem to zadbać, to oni, Ci starzy, to oni to spieprzyli, nie zadbali o mnie, są po prostu winni każdemu mojemu nieszczęściu, także temu, że nie akceptuję sam siebie, nie akceptuję ludzi dookoła mnie, nie zaakceptuję kobiety, dzieci, będę po prostu nieszczęśliwym człowiekiem. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że dla mnie normalne jest dążenie do celów, wiara w ludzi, wiara w realizację zadań, kobieta nie musi mieć niczego, może nie mieć dachu nad głową, może pochodzić z takiej biedy, że aż piszczy. Jednego nie wybaczę - braku chęci. Jeśli tego brakuje to jest koniec, przegraliśmy, jeśli nie chcesz czegoś szczerze i wytrwale, nie ma ratunku. Dorzuć do tego roszczeniowość i jesteśmy w trójkącie bermudzkim życia, gdzie jesteś?

Jest to poważny problem wśród ludzi, niekoniecznie kobiet, okej, to zależy od wychowania, tylko i wyłącznie. Możemy rozrysować schemat wiązań psychologicznych i gdzieś na początku, będzie upadek męskości, ale to już inna bajka...

17 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-12-16 07:52:53)

Odp: Moja mała męska rozprawa
2k1k napisał/a:

Jestem mężczyzną, co robię na tym forum z innej planety, dokładnie nie wiem, ale chyba najciemniej pod latarnią. Mam nadzieję, że uzyskam kilka cennych wskazówek z zakresu psychologii od co spostrzegawczejszych bywalczyń tego forum wink

Generalnie, jest kilka kwestii w zachowaniu kobiet z którymi się spotkałem, chciałem rozłożyć je jakoś na części pierwsze i wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Pierwsza sprawa dotyczy powszechnego problemu, mianowicie roszczeniowości, ja naprawdę to rozumiem, ludki dumają, że należy im się wiele, że powinni dostać coś od życia. Co jest odpowiedzialne za ten problem? Sam do końca nie jestem w stanie tego ocenić, ale myślę, że mass media to 1/3 problemu. Ludzie, kobiety, widzą to wszystko - piękne życie i wakacje na instagramie u swoich znajomych, MTV, przekazy podprogowe, reklamy, wszystko! Generalnie sukces! Zamóżdżone dziewczynki, nie zdają sobie sprawy, że prawdopodobnie nigdy nie doświadczą tego co ich to bardziej majętne koleżanki, które notabene mają takie szczęście w życiu.
- Któregoś dnia, wpadliśmy z dziewczyną (byłą) coś zjeść, gadka szmatka, jakaś zasmucona była, myślę, cholera, może ma okres, nie wiem. Pociągnąłem trochę za język, a z jej ust padło stwierdzenie ''Jestem córką ojca, który mnie spłodził i należy mi się mieszkanie!'' Ja się pytam- ale jak to? - Normalnie, po prostu mi się należy, chciał mieć dzieci to teraz niech je utrzymuje (dziewczyna 20l.). Temat zamknięty, czerwona lampka mi się zapaliła, olałem to, powiedziała to powiedziała, ok.
- Sytuacja, ze znajomymi, siedzimy w knajpie, ładna knajpa góralska, było nas dokładnie 6 osób, ja oczywiście wpadam lekko spóźniony bo musiałem zostać w pracy nieco dłużej. Od samego wejścia coś było nie tak, rozmowa się kleiła ze znajomymi ale dziewczynę coś trapiło, w końcu dostałem zimny prysznic - '' Ty nie masz czasu nawet na seks, ja nie jestem przyzwyczajona do takiego życia, z poprzednim chłopakiem uprawiałem seks 7 razy w tygodniu, minimum! ''
Zonk, totalny zonk, jak ma zachować się dżentelmen w takiej sytuacji? Znajomi popatrzyli z politowanie i olali temat, widzieli moje kompletne zakłopotanie, dodam, że spotykaliśmy się wtedy 3 miesiąc, więc do tematu seksu podchodziłem z rezerwą, nigdy nie naciskałem nic.

Pytanie do was, jakich reakcji, odpowiedzi, zachowania, oczekiwałybyście od mężczyzny? Jaki profil możecie stworzyć takiej kobiecie?

Ja na Twoim miejscu poszedłbym do klasztoru ( na stałe ) i każdego dnia modliłbym się o jej szczęście Obrazek dodany przez użytkowniczkę.

18

Odp: Moja mała męska rozprawa

Liczyłem się z aktywnością kogoś kto targa między nogami 300 gram zbędnego balastu. Byłeś szybszy niż myślałem.

19

Odp: Moja mała męska rozprawa

Spotykasz się z jakimiś psycholkami i na ich podstawie stwierdzasz, że każda kobieta wychowana jest na MTV?

Litości...

20 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-12-16 21:55:09)

Odp: Moja mała męska rozprawa
2k1k napisał/a:

Pociągnąłem trochę za język, a z jej ust padło stwierdzenie ''Jestem córką ojca, który mnie spłodził i należy mi się mieszkanie!'' Ja się pytam- ale jak to? - Normalnie, po prostu mi się należy, chciał mieć dzieci to teraz niech je utrzymuje (dziewczyna 20l.). Temat zamknięty, czerwona lampka mi się zapaliła, olałem to, powiedziała to powiedziała, ok.

Jak sie słyszy coś takiego, to jedyną słuszną reakcją jest odwrót XD

2k1k napisał/a:

ale dziewczynę coś trapiło, w końcu dostałem zimny prysznic - '' Ty nie masz czasu nawet na seks, ja nie jestem przyzwyczajona do takiego życia, z poprzednim chłopakiem uprawiałem seks 7 razy w tygodniu, minimum! ''
Zonk, totalny zonk, jak ma zachować się dżentelmen w takiej sytuacji?

Dżentelmen w takiej sytuacji ma po dżentelmeńsku zgasić publicznie niewychowaną pannicę tekstem np: "Gdybyś była faktycznie taka zajebista za jaką się uważasz, to uprawiałbym z Tobą seks więcej razy niż tylko siedem, a tak to nie mam czasu".

Lub: "Widać Twój poprzedni lubował się w bylejakości"

I piszę to jako kobieta smile

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moja mała męska rozprawa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026