Jestem samotna całe życie. Moje znajomości zawsze były kruche i nietrwałe, albo powierzchowne.
Mam 21 lat, nigdy nie byłam w żadnym związku, nie całowałam się, nie uprawiałam seksu.
Nigdy nie byłam z nikim blisko. Nie mam rodzeństwa. Rodzice zawsze trzymali mnie pod kloszem, bo się o mnie bali.
Nie chodzę na imprezy, bo nie lubię miejsc przeludnionych i głośnych, bo mam introwertyczną naturę.
Czy kiedyś uda mi się jeszcze poznać człowieka, który mnie polubi, lub pokocha?
Nie jestem brzydka, ani głupia.
Mam swoje priorytety, zainteresowania, zdanie na różny temat i można ze mną porozmawiać.
Spotykam się na randkach, ale kończą się one na jednym, lub maksymalnie na trzecim spotkaniu, gdy wspominam o tym, że nie lubię imprez i nie mam znajomych - to ludzi odstrasza chyba.
Co mam zrobić, aby być szczęśliwą? Mam nie być sobą, oszukiwać, wbrew sobie chodzić na imprezy?
Naprawdę wizja spędzenia życia w zupełnej samotności jest u mnie bardzo realna.