dziwny stan cywilny... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » dziwny stan cywilny...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: dziwny stan cywilny...

Niby co w tym dziwnego?
W dokumentach wpisuję: mężatka, bo małżeństwo "popełniłam" ponad 30 lat temu. Formalnie trwa ono do dziś. Tej formy używam świadomie,
bo rzeczywiście, to małżeństwo trwa chyba tylko siłą rozpędu. Od wielu lat spełniam wszystkie obowiązki małżeńskie, nie otrzymując żadnych przyjemności wynikających z faktu bycia mężatką. Moje pożycie seksualne skończyło się w wieku czterdziestu kilku lat, z różnych przyczyn, ale najistotniejsza, to przewlekła, postępująca choroba męża, ale również nadużywanie przez niego alkoholu i wiele innych. Jestem gosposią, sprzątaczką, powiernikiem, osobistą pielęgniarką { w razie potrzeby dyspozycyjną całodobowo}, a na dodatek profesjonalną, bo taki mam zawód.
Całe nasze pożycie małżeńskie to z konieczności, moja dominacja. Ja pracowałam zawodowo, on był na maleńkiej rencie, ja zarządzałam budżetem,
ja podejmowałam wszystkie ważniejsze decyzje, bo jemu było z tym dobrze i wygodnie.
Cztery lata temu dopadła mnie choroba onkologiczna. Ciężki zabieg, okaleczenie wewnętrzne, codzienne dolegliwości wynikające
z "niemania " żołądka. Wygrzebałam się z tego, jestem, cieszę się , że żyję. Cała reszta, patrz powyżej, tu nic się nie zmieniło -poza jednym- choroba uświadomiła mi wartość m o j e g o życia. Chciałabym zdążyć być nareszcie kochaną, mieć podporę a nie być nią, dostawać coś, a nie tylko dawać, poczuć się ważną, docenianą. Temat rzeka, nieprawdaż?

życie trzeba przeżyć tak, żeby wstyd było opowiadać, ale przyjemnie wspominać...
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: dziwny stan cywilny...

Czyli de facto nic was nie łączy. Może tylko wspólny majątek. Macie dzieci? Zresztą pewnie już dorosłe i dawno na swoim. Co cię jeszcze trzyma przy mężu? Przywiązanie, poczucie obowiązku, świadomość, że sam może sobie nie poradzić? Rozwód po 50-tce też jest możliwy, poznanie kogoś nowego także. W każdym wieku możemy zmienić swoje życie, zwłaszcza kiedy uświadomimy sobie, ile ono jest warte. Pytanie, czy chcesz być z mężem i dalej tak się toczyć przez życie czy też chcesz działać?

3

Odp: dziwny stan cywilny...
mamraczka52 napisał/a:

Niby co w tym dziwnego?
W dokumentach wpisuję: mężatka, bo małżeństwo "popełniłam" ponad 30 lat temu. Formalnie trwa ono do dziś. Tej formy używam świadomie,
bo rzeczywiście, to małżeństwo trwa chyba tylko siłą rozpędu. Od wielu lat spełniam wszystkie obowiązki małżeńskie, nie otrzymując żadnych przyjemności wynikających z faktu bycia mężatką. Moje pożycie seksualne skończyło się w wieku czterdziestu kilku lat, z różnych przyczyn, ale najistotniejsza, to przewlekła, postępująca choroba męża, ale również nadużywanie przez niego alkoholu i wiele innych. Jestem gosposią, sprzątaczką, powiernikiem, osobistą pielęgniarką { w razie potrzeby dyspozycyjną całodobowo}, a na dodatek profesjonalną, bo taki mam zawód.
Całe nasze pożycie małżeńskie to z konieczności, moja dominacja. Ja pracowałam zawodowo, on był na maleńkiej rencie, ja zarządzałam budżetem,
ja podejmowałam wszystkie ważniejsze decyzje, bo jemu było z tym dobrze i wygodnie.
Cztery lata temu dopadła mnie choroba onkologiczna. Ciężki zabieg, okaleczenie wewnętrzne, codzienne dolegliwości wynikające
z "niemania " żołądka. Wygrzebałam się z tego, jestem, cieszę się , że żyję. Cała reszta, patrz powyżej, tu nic się nie zmieniło -poza jednym- choroba uświadomiła mi wartość m o j e g o życia. Chciałabym zdążyć być nareszcie kochaną, mieć podporę a nie być nią, dostawać coś, a nie tylko dawać, poczuć się ważną, docenianą. Temat rzeka, nieprawdaż?

Zdziwilabys sie, kochana, jak dobrze Cie rozumiem....
Za duzo poswiecenia, za dlugo, za pozno, za bardzo, za ciezko, zbyt samotnie...
I po co? Jesli i tak skonczymy w piachu, a potomni wspomna" frajerka byla, lubila, to sie poswiecala"

"wszyscy pragną twojego dobra,
wiec nie pozwól go sobie odebrać"

4

Odp: dziwny stan cywilny...

Wiesz jak było. Wiesz jak jest. Teraz pytanie najważniejsze - co z tym zrobisz?

5

Odp: dziwny stan cywilny...
Teo napisał/a:

Wiesz jak było. Wiesz jak jest. Teraz pytanie najważniejsze - co z tym zrobisz?

Swietne pytanie!
A jaki jest wybor?

"wszyscy pragną twojego dobra,
wiec nie pozwól go sobie odebrać"

6

Odp: dziwny stan cywilny...
oldorando napisał/a:
Teo napisał/a:

Wiesz jak było. Wiesz jak jest. Teraz pytanie najważniejsze - co z tym zrobisz?

Swietne pytanie!
A jaki jest wybor?

Wybór jest zawsze nieskończony. Ogranicza nas tylko własna głowa.

7

Odp: dziwny stan cywilny...
Teo napisał/a:
oldorando napisał/a:
Teo napisał/a:

Wiesz jak było. Wiesz jak jest. Teraz pytanie najważniejsze - co z tym zrobisz?

Swietne pytanie!
A jaki jest wybor?

Wybór jest zawsze nieskończony. Ogranicza nas tylko własna głowa.

Czasem jeszcze wiek, zdrowie, sprawy formalne/czas.....

"wszyscy pragną twojego dobra,
wiec nie pozwól go sobie odebrać"

8

Odp: dziwny stan cywilny...
oldorando napisał/a:
Teo napisał/a:
oldorando napisał/a:

Swietne pytanie!
A jaki jest wybor?

Wybór jest zawsze nieskończony. Ogranicza nas tylko własna głowa.

Czasem jeszcze wiek, zdrowie, sprawy formalne/czas.....

Nie, to wszystko jest w głowie - dla chcącego nic trudnego. Każdy wie na ile go stać i co może zrobić/wytrzymać. Wszystko inne to kwestia samozaparcia.

9

Odp: dziwny stan cywilny...
Teo napisał/a:
oldorando napisał/a:
Teo napisał/a:

Wybór jest zawsze nieskończony. Ogranicza nas tylko własna głowa.

Czasem jeszcze wiek, zdrowie, sprawy formalne/czas.....

Nie, to wszystko jest w głowie - dla chcącego nic trudnego. Każdy wie na ile go stać i co może zrobić/wytrzymać. Wszystko inne to kwestia samozaparcia.

A jesli, np. Autorka chcialaby " zaczac od nowa" i zalozyc rodzine? Poznac smak szczesliwego macierzynstwa...
Nooo, to faktycznie- tylko " w glowie"

Albo inny przyklad- zawsze marzylas o klockach lego....wreszcie dorabiasz sie pierwszej wyplaty, kupujesz i ....frajdy niema- bo marzenie pozostalo, ale to juz nie jestes tamta " ty", doroslas, i tej frajdy juz nie poznasz...

Albo twoje doswiadczenia tak zmienaja twoj odbior/swiadomosc, ze z pewnych rzeczy nie potrafisz cieszyc sie tak, jak kiedy bylas mlodsz/naiwna....


I tu trzeba dostosowac oczekiwania do warunkow, a nie odwrotnie....no, chyba, ze spelnienie pozostanie " w glowie"

"wszyscy pragną twojego dobra,
wiec nie pozwól go sobie odebrać"

10

Odp: dziwny stan cywilny...

Jedna z moderatorek, Wielokropek ma w sygnaturce: "jak się CHCE - znajdzie się sposób, jak się NIE chce - znajdzie się powód"

oldorando napisał/a:

...A jesli, np. Autorka chcialaby " zaczac od nowa" i zalozyc rodzine? Poznac smak szczesliwego macierzynstwa...
Nooo, to faktycznie- tylko " w glowie"

Można dziecko adoptować... Można stworzyc rodzinę zastępczą... można wiele różnych rzeczy.
Tyle, że nie wiemy czy autorka czuje się na siłach.

oldorando napisał/a:

Albo inny przyklad- zawsze marzylas o klockach lego....wreszcie dorabiasz sie pierwszej wyplaty, kupujesz i ....frajdy niema- bo marzenie pozostalo, ale to juz nie jestes tamta " ty", doroslas, i tej frajdy juz nie poznasz...

Za to można z łatwością sobie postawić NOWY - doroślejszy cel.
Albo klockami lego bawić się z dzieckiem, nawet niekoniecznie własnym.

oldorando napisał/a:

Albo twoje doswiadczenia tak zmienaja twoj odbior/swiadomosc, ze z pewnych rzeczy nie potrafisz cieszyc sie tak, jak kiedy bylas mlodsz/naiwna....

CO niewątpliwie JEDNAK w głowie tkwi... a mając tego świadomość - można zaradzić wink

oldorando napisał/a:

I tu trzeba dostosowac oczekiwania do warunkow, a nie odwrotnie....no, chyba, ze spelnienie pozostanie " w glowie"

TU trzeba NIE zniechęcać a pomóc zdobyć się na odwagę... bo życie ma się jedno. Jeżeli zmarnowało się jego jakąś część TYM BARDZIEJ szkoda marnować reszty. Nieprawdaż?
Ależ Ty oldorando jesteś mistrzynią w wyszukiwaniu PRZECIWNOŚCI... aż mnie zastopowało z podziwu.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

11

Odp: dziwny stan cywilny...

Prawda- okropna jestem...
I ogolnie zgadzam sie z Toba, a Ty ze mna, tylko ja nie uzywam frazesow- bo nie lubie.

O tym pisalam, o czym Ty- dostosowaniu oczekiwan/wymagan do okolicznosci.

Chetnie porozmawiam o marzeniach- pragnieniach w okolicznosciach  " zmarnowanego kawalka zycia" , w jaknajbatdziej pozytywnym/tworczym sensie( bez sarkazmu- serio!)

Czyli " czego moze chciec od zycia, taki ktos jak ja".......(nuci sobie) :-)

"wszyscy pragną twojego dobra,
wiec nie pozwól go sobie odebrać"

12

Odp: dziwny stan cywilny...

Zaczne od siebie:
" zdobyc sie na odwage"- na wszystko, bo co masz do stracenia?
Albo:
" wszystko moge, nic nie musze"
" jak jestes nikim, mozesz robic co chcesz, i tak nikt nie zwroci uwagi" - to tez czyjs podpis....

"wszyscy pragną twojego dobra,
wiec nie pozwól go sobie odebrać"

13

Odp: dziwny stan cywilny...
oldorando napisał/a:

...
O tym pisalam, o czym Ty- dostosowaniu oczekiwan/wymagan do okolicznosci.

Chyba jednak nie.
Ja bym wolała na odwrót. Okoliczności "przymusić" do oczekiwań/wymagań wink
I KOGO masz na myśli pisząc: "jak jesteś NIKIM..."?

oldorando napisał/a:

Chetnie porozmawiam o marzeniach- pragnieniach w okolicznosciach  " zmarnowanego kawalka zycia" , w jaknajbatdziej pozytywnym/tworczym sensie( bez sarkazmu- serio!)

Czyli " czego moze chciec od zycia, taki ktos jak ja".......(nuci sobie) :-)

Myślę, że nie wypada narcystycznie skupiać się na własnych marzeniach i pragnieniach w cudzym wątku... może "o tem potem"?
Zapytajmy NAJPIERW autorkę - mamraczko52 droga - co się Tobie marzy? O czym śnisz?

mamraczka52 napisał/a:

Całe nasze pożycie małżeńskie to z konieczności, moja dominacja. Ja pracowałam zawodowo, on był na maleńkiej rencie, ja zarządzałam budżetem,
ja podejmowałam wszystkie ważniejsze decyzje, bo jemu było z tym dobrze i wygodnie.
Cztery lata temu dopadła mnie choroba onkologiczna. Ciężki zabieg, okaleczenie wewnętrzne, codzienne dolegliwości wynikające
z "niemania " żołądka. Wygrzebałam się z tego, jestem, cieszę się , że żyję. Cała reszta, patrz powyżej, tu nic się nie zmieniło -poza jednym- choroba uświadomiła mi wartość m o j e g o życia. Chciałabym zdążyć być nareszcie kochaną, mieć podporę a nie być nią, dostawać coś, a nie tylko dawać, poczuć się ważną, docenianą. Temat rzeka, nieprawdaż?

JAK BY to miało wyglądać?
Wytłumaczysz nam?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » dziwny stan cywilny...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018