Dzień dobry Wszystkim
Nazywam się Zez.
Jest sobota rano. Dzieci już tydzień uczą się w szkole. Wakacje mijają bezpowrotnie. Życie jak zawsze ucieka w tempie błyskawicy. Wokół nas żyją ludzie. Szczęśliwi i cierpiący. Mali i duzi. Czy mały człowieczek może być większy i ważniejszy od tego dużego?
Ośmielam się zaproponować wątek dotyczący problemu zapobiegania skutkom nienawiści. Nienawiści rodzącej się w wyniku rozpadania się związku pomiędzy dwojgiem bardzo bliskich sobie ludzi. Chodzi mi przede wszystkim o problem udziału w tym zjawisku dzieci, szczególnie tych niechcianych. A dzieci muszą być kochane. Jest im ta miłość potrzebna, jak tlen. Zresztą my też musimy, mimo, że nie jesteśmy dziećmi.
Jeśli dyskutujecie tu o czyjejś zdradzie, najczęściej pławicie się w swoim nieszczęściu, potępiacie, czasem pijecie wódkę! Szczególnie zdradzeni panowie. Panie często rodzą niechciane dzieci. Jeśli są chciane, to najczęściej chce je tylko mama i wtedy rodzą się w domu z innym tatą, jeśli mają wyjątkowo wiele szczęścia. Najczęściej jednak mamy pozostają pozostawione same sobie z obowiązkiem wychowania dzieci. W takich domach jest wielu nieszczęśliwych ludzi. Dzieci często są aż tak bardzo niechciane, że nie mogą przyjść na świat.
Niedojrzałość rodziców, czy coś głębszego? Zdrada, moim zdaniem, nie jest chorobą, lecz jednym z jej powikłań. Następstwem błędów i grzechu niedbałości. Jest fetyszyzowanym, wyolbrzymianym, świetnym narzędziem służącym do przenoszenia nienawiści tak, by ta trafiała i raniła. To broń obosieczna. Uczy zła i dlatego wymaga wnikliwej diagnostyki.
Matki często nie dopuszczają ojców rozwodników do swoich dzieci, czyniąc z tych ojców zboczeńców, pedofilów, złoczyńców. Można o tym poczytać również tu w necie. A nam ojcom włosy jeżą się na głowie ze zdumienia (jeśli miały siłę jeszcze pozostawać na miejscu!), jak można tworzyć z nienawiści tak fikcyjny obraz człowieka.
My mężczyźni też mamy w takich sytuacjach swoje nienawiści! Partnerka zdradziła? Linczujemy ją uważając, że wraz z tym czynem straciła człowieczeństwo. Często czynimy to publicznie. Zastraszając ją, plotkując (O zgrozo! Jakie to nie jest męskie!) ), często dopuszczając się stalkingu. Nieślubne dziecko, które matka nosi potem w sobie, w ogóle dla nas nie istnieje. Polujemy na matkę i tropimy ją, jak na osaczanego zająca. Pozostaje sama i jeśli dopuści się aborcji, to dopadamy jej, oskarżamy i skazujemy! Bicie jej to już tradycyjna fraszka, ale bardzo, bardzo mało śmieszna!
To właśnie kilka najczęstszych następstw choroby rozpadu związku dwojga ludzi, ale tych następstw jest znacznie więcej. Rodzące się w takiej sytuacji zło bardzo nas mobilizuje! Jesteśmy zdolni do szalonych niegodziwości! Przede wszystkim wobec osób, które były jeszcze nam niedawno bardzo bliskie.
Te niegodziwości kaleczą nie tylko nas. Kaleczą także dzieci. One przenoszą tę wiedzę i te złe doświadczenia do swojego przyszłego życia. Ich miłość, którą kogoś kiedyś obdarzą, będzie pewnie też okaleczona. Zło poczęte w ten sposób w naszych dzieciach rozmnaża się jak bakteria, jest przekazywane i doskonalone z pokolenia na pokolenie.
Jak temu przeciwdziałać? To trudny temat.
DYGRESJA: Związek partnerski, jako związek (federacja?) dwóch par. Wierzę, że wielu z nas o takim związku partnerskim w ogóle nie słyszało! Czy to może być rozwiązanie problemu? Jedno z wielu. Zdaję sobie sprawę, że temat związku dwóch par, jak na polskie warunki, jest bardzo kontrowersyjny i przedwczesny. Sądzę, że o tym też warto spróbować porozmawiać. Wiem, że funkcjonują takie rodziny w Brazylii. Jedna z nich dwa lata temu rozpadła się i powieliła polskie tradycje.
W Polsce mam styczność z dwiema takimi rodzinami. A jest ich, jak sądzę, dużo więcej. Te dwie rodziny utrzymują z sobą kontakt. Świat o nich niewiele wie. Co ciekawe, w naszym kraju nie muszą się ukrywać. W innych często muszą! Polska tradycja zapewnia im znakomity naturalny kamuflaż. Dzieci mają tu swoich biologicznych ojców i swoje biologiczne mamy. Obydwie rodziny dotknięte są zdradą i to je połączyło (a nie rozdzieliło! Dziwaczne prawda?). Koniec DYGRESJI ?
Zdrada i rozstanie to objawy będące powikłaniem pewnej głębszej choroby. Najczęstszym objawem jest zamknięcie się w sobie i cierpienie. Zdrada jest częstym powikłaniem. Ona mobilizuje nienawiść. W wyniku zdrady można związek zabijać. Rozwodem, nienawiścią, wzajemnym rujnowaniem się i psychicznym katowaniem siebie wzajemnie. Własnych dzieci też! A przecież jesteśmy ludźmi i to nas do czegoś zobowiązuje! Można przecież szukać innych dróg ratowania sytuacji. Zastanowić się.
Ośmielam się poddać te sposoby dyskusji. Może wymyślimy coś nowego! Może pozostaniemy przy umiejętności liczenia tylko do dwóch!
Poszukajmy tych sposobów razem! Może coś nam z tego wyjdzie!
Zdaję sobie także sprawę, że podjęcie tego tematu wymaga olbrzymiej dojrzałości każdego z nas. Boję się też, że mnie tu zlinczujecie, przed czym już mnie przestrzegano. Również tu w netkobiety.pl . Postanowiłem zaryzykować!
Rodziny zastępcze? Domy dziecka? To za mało! To jak leczenie kaleki wózkiem inwalidzkim mimo, że chodzi! chyba, że inaczej się nie da!
Znacie Państwo inne sposoby ochrony dzieci przed rozstaniem rodziców? To jest moim zdaniem jeden z najważniejszych problemów psychologicznych i socjologicznych naszych czasów.
Zez
PS1. Czy jestem moderatorem? Nie sądzę, bo problem mnie także dotyczy! Jak wielu z nas, jestem cudownie dotknięty syndromem małego dziecka. Jest cudowne!
PS2. Zadziwiającym jest, jak wiele tajemnic chowa nasze społeczeństwo. Boimy się ich. Pruderią, dogmatami, zamykaniem się w sobie. Nawet Wiarą! Udajemy, że ich nie ma.
Tematy pokrewne:
- Czy człowiek ma prawo kochać drugą osobę, jeśli łączy go już związek inną?
- Czy kobieta ma prawo do aborcji?
- Problem sportowca: Czy mężczyzna ma prawo robić bzyku bzyku i po krzyku i ruszać w siną dal? A kobieta? ![]()
- Kiedy mamy prawo do zdrady?
- Jakich związków dotyczy ustawa o związkach partnerskich? Czy aby na pewno tylko związków pomiędzy osobami tej samej płci?
- Czy rodziny zastępcze to idealne rozwiązanie? Dobry temat w świetle ostatnich procesów sądowych ![]()
I wiele, wiele innych tematów! Ale to tylko powiązania. Skupmy się na dziecku. Tym, które miało szczęście się urodzić i na razie nie mówi. Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie
Przepięknie!