netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

76 odpowiedzi14 400 wyświetleńzałożony przez zez czyli widze inaczej, 06.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

1

Temat: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Dzień dobry Wszystkim smile

Nazywam się Zez.

Jest sobota rano. Dzieci już tydzień uczą się w szkole. Wakacje mijają bezpowrotnie. Życie jak zawsze ucieka w tempie błyskawicy. Wokół nas żyją ludzie. Szczęśliwi i cierpiący. Mali i duzi. Czy mały człowieczek może być większy i ważniejszy od tego dużego?

Ośmielam się zaproponować wątek dotyczący problemu zapobiegania skutkom nienawiści. Nienawiści rodzącej się w wyniku rozpadania się związku pomiędzy dwojgiem bardzo bliskich sobie ludzi. Chodzi mi przede wszystkim o problem udziału w tym zjawisku dzieci, szczególnie tych niechcianych. A dzieci muszą być kochane. Jest im ta miłość potrzebna, jak tlen. Zresztą my też musimy, mimo, że nie jesteśmy dziećmi.

Jeśli dyskutujecie tu o czyjejś zdradzie, najczęściej pławicie się w swoim nieszczęściu, potępiacie, czasem pijecie wódkę! Szczególnie zdradzeni panowie. Panie często rodzą niechciane dzieci. Jeśli są chciane, to najczęściej chce je tylko mama i wtedy rodzą się w domu z innym tatą, jeśli mają wyjątkowo wiele szczęścia. Najczęściej jednak mamy pozostają pozostawione same sobie z obowiązkiem wychowania dzieci. W takich domach jest wielu nieszczęśliwych ludzi. Dzieci często są aż tak bardzo niechciane, że nie mogą przyjść na świat.

Niedojrzałość rodziców, czy coś głębszego? Zdrada, moim zdaniem, nie jest chorobą, lecz jednym z jej powikłań. Następstwem błędów i grzechu niedbałości. Jest fetyszyzowanym, wyolbrzymianym, świetnym narzędziem służącym do przenoszenia nienawiści tak, by ta trafiała i raniła. To broń obosieczna. Uczy zła i dlatego wymaga wnikliwej diagnostyki.

Matki często nie dopuszczają ojców rozwodników do swoich dzieci, czyniąc z tych ojców zboczeńców, pedofilów, złoczyńców. Można o tym poczytać również tu w necie. A nam ojcom włosy jeżą się na głowie ze zdumienia (jeśli miały siłę jeszcze pozostawać na miejscu!), jak można tworzyć z nienawiści tak fikcyjny obraz człowieka.
My mężczyźni też mamy w takich sytuacjach swoje nienawiści! Partnerka zdradziła? Linczujemy ją uważając, że wraz z tym czynem straciła człowieczeństwo. Często czynimy to publicznie. Zastraszając ją, plotkując (O zgrozo! Jakie to nie jest męskie!) ), często dopuszczając się stalkingu. Nieślubne dziecko, które matka nosi potem w sobie, w ogóle dla nas nie istnieje. Polujemy na matkę i tropimy ją, jak na osaczanego zająca. Pozostaje sama i jeśli dopuści się aborcji, to dopadamy jej, oskarżamy i skazujemy! Bicie jej to już tradycyjna fraszka, ale bardzo, bardzo mało śmieszna! 
To właśnie kilka najczęstszych następstw choroby rozpadu związku dwojga ludzi, ale tych następstw jest znacznie więcej. Rodzące się w takiej sytuacji zło bardzo nas mobilizuje! Jesteśmy zdolni do szalonych niegodziwości! Przede wszystkim wobec osób, które były jeszcze nam niedawno bardzo bliskie.

Te niegodziwości kaleczą nie tylko nas. Kaleczą także dzieci. One przenoszą tę wiedzę i te złe doświadczenia do swojego przyszłego życia. Ich miłość, którą kogoś kiedyś obdarzą, będzie pewnie też okaleczona. Zło poczęte w ten sposób w naszych dzieciach rozmnaża się jak bakteria, jest przekazywane i doskonalone z pokolenia na pokolenie.
Jak temu przeciwdziałać? To trudny temat.

DYGRESJA: Związek partnerski, jako związek (federacja?) dwóch par. Wierzę, że wielu z nas o takim związku partnerskim w ogóle nie słyszało! Czy to może być rozwiązanie problemu? Jedno z wielu. Zdaję sobie sprawę, że temat związku dwóch par, jak na polskie warunki, jest bardzo kontrowersyjny i przedwczesny. Sądzę, że o tym też warto spróbować porozmawiać. Wiem, że funkcjonują takie rodziny w Brazylii. Jedna z nich dwa lata temu rozpadła się i powieliła polskie tradycje.
W Polsce mam styczność z dwiema takimi rodzinami. A jest ich, jak sądzę, dużo więcej. Te dwie rodziny utrzymują z sobą kontakt. Świat o nich niewiele wie. Co ciekawe, w naszym kraju nie muszą się ukrywać. W innych często muszą! Polska tradycja zapewnia im znakomity naturalny kamuflaż. Dzieci mają tu swoich biologicznych ojców i swoje biologiczne mamy. Obydwie rodziny dotknięte są zdradą i to je połączyło (a nie rozdzieliło! Dziwaczne prawda?). Koniec DYGRESJI ?

Zdrada i rozstanie to objawy będące powikłaniem pewnej głębszej choroby. Najczęstszym objawem jest zamknięcie się w sobie i cierpienie. Zdrada jest częstym powikłaniem. Ona mobilizuje nienawiść. W wyniku zdrady można związek zabijać. Rozwodem, nienawiścią, wzajemnym rujnowaniem się i psychicznym katowaniem siebie wzajemnie. Własnych dzieci też! A przecież jesteśmy ludźmi i to nas do czegoś zobowiązuje! Można przecież szukać innych dróg ratowania sytuacji. Zastanowić się.
Ośmielam się poddać te sposoby dyskusji. Może wymyślimy coś nowego! Może pozostaniemy przy umiejętności liczenia tylko do dwóch!

Poszukajmy tych sposobów razem! Może coś nam z tego wyjdzie!
Zdaję sobie także sprawę, że podjęcie tego tematu wymaga olbrzymiej dojrzałości każdego z nas.  Boję się też, że mnie tu zlinczujecie, przed czym już mnie przestrzegano. Również tu w netkobiety.pl . Postanowiłem zaryzykować! 

Rodziny zastępcze? Domy dziecka? To za mało! To jak leczenie kaleki wózkiem inwalidzkim mimo, że chodzi! chyba, że inaczej się nie da!

Znacie Państwo inne sposoby ochrony dzieci przed rozstaniem rodziców? To jest moim zdaniem jeden z najważniejszych problemów psychologicznych i socjologicznych naszych czasów.

Zez

PS1. Czy jestem moderatorem? Nie sądzę, bo problem mnie także dotyczy! Jak wielu z nas, jestem cudownie dotknięty syndromem małego dziecka. Jest cudowne!
PS2. Zadziwiającym jest, jak wiele tajemnic chowa nasze społeczeństwo. Boimy się ich. Pruderią, dogmatami, zamykaniem się w sobie. Nawet Wiarą! Udajemy, że ich nie ma.

Tematy pokrewne:
- Czy człowiek ma prawo kochać drugą osobę, jeśli łączy go już związek inną?
- Czy kobieta ma prawo do aborcji?
- Problem sportowca: Czy mężczyzna ma prawo robić bzyku bzyku i po krzyku i ruszać w siną dal? A kobieta? smile
- Kiedy mamy prawo do zdrady?
- Jakich związków dotyczy ustawa o związkach partnerskich? Czy aby na pewno tylko związków pomiędzy osobami tej samej płci?
- Czy rodziny zastępcze to idealne rozwiązanie? Dobry temat w świetle ostatnich procesów sądowych smile

I wiele, wiele innych tematów! Ale to tylko powiązania. Skupmy się na dziecku. Tym, które miało szczęście się urodzić i na razie nie mówi. Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie smile Przepięknie!

2 Ostatnio edytowany przez rita54 (2014-09-06 21:54:00)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Prowokator! wink widzę,że jestem jedyna odważna! wink Zez, naprawdę źle mnie oceniasz, jeśli myślałeś, że mnie to zdenerwuje.. Denerwuje mnie inne zachowanie.. Ale odbiegam od tematu. 

Przeczytałam i przemyślałam przy piwie! Powinieneś je dorzucić w komplecie! wink

Mam nadzieję, że niczego nie pominę, zwłaszcza, że komórka odmawia posluszeństwa. W razie czego, możliwa edycja, potem po ptakach! smile i będzie trzeba dopisać posta.

Właściwie powiedziałeś tyle i w taki sposób, że trudno mi się nie zgodzić. Najważniejsze powinno być dziecko. Jeśli rodzice są odpowiedzialni,to o jego dobro powinni dbać przede wszystkim. Zdrada. Efekt wielu czynników,a wina leży najczęściej po obu stronach. Ważne,aby zdawać sobie sprawę z tego, że czasem to my sami nieświadonie popychamy naszą drugą połówkę do zdrady. Lincz, oszczerstwa i inne negatywne zachowania są oznaką naszej niedojrzałości i słabości. Potrzebna rozmowa, zrozumienie i .. może analiza czy nie ma w tym naszej winy. Ale to wymaga wielkiej siły i wiary w nas i nasz związek.
Jeśli się nie uda, to ważne,aby zachować rozsądek. Dziecko nie powinno wysłuchiwać obelg na temat ojca/matki z ust rozgoryczonego i zdradzonego rodzica. Ale to tylko teoria. Wiemy, że w życiu często bywa inaczej.. Związek dwóch par? Z punktu widzenia poczętego dziecka, jest to najlepsze rozwiązanie. I ojciec i matka, brak kłótni i nienawiści, a przecież spokój i miłość są dla niego najważniejsze. Od najmłodszych lat kształtuje się charakter małego człowieka. Bierze przykład z tego, co widzi i co go otacza. Jeśli ma go otaczać miłość, spokój i szacunek,to chyba nic złego. Porzucenie, oddanie, aborcja? Nieodpowiedzialność. Jesteśmy dorośli i powinniśmy się liczyć z konsekwencjami naszych decyzji i czynów.

Tyle na teraz. Obowiązki wzywają.. smile

3 Ostatnio edytowany przez zez czyli widze inaczej (2014-09-07 00:52:12)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Dziękuję Rito. Zrozumiałem, że ten post jest nikomu niepotrzebny. Niepotrzebnie go otworzyłem. Przynajmniej, dzięki Tobie mam jeden komentarz. Zez smile

4

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Witam! Nie zrozumiałam. Jaki problem poruszony jest w tym temacie?
Czy chodzi o to, żeby dać rodzicom przyzwolenie na zdrad, bo to mniejsze zło?
Nie bardzo zrozumiałam/

5

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
Summerka napisał/a:

Witam! Nie zrozumiałam. Jaki problem poruszony jest w tym temacie?
Czy chodzi o to, żeby dać rodzicom przyzwolenie na zdrad, bo to mniejsze zło?
Nie bardzo zrozumiałam/

Dobry wieczór Summerko. smile

Proszę o wybaczenie, narozrabiałem w Kafejce. Zakłóciłem spokój, który mnie tam przyciągnął. Nie zachowałem dystansu. To się nie powtórzy.

Problem jest prosty. Grzech zaniedbania wobec najbliższej osoby.

Jeśli zaniedbasz kwiaty w ogrodzie, zemszczą się, bo zwiędną.
Jeśli zaniedbasz pieska lub kotka, którym się opiekujesz, odejdzie.
Jeśli zaniedbasz siebie, wszyscy się od Ciebie odwrócą.
Nawet najbliżsi. Zdradzą!
I to my zostaniemy ukarani! Za nasze zaniedbanie.

Dziękuję że przyszłaś. 

Może napijesz się herbaty? Kafejka Nowa jest wspaniała. Nie śmiem poczęstować Cię tu w tym wątku moją kawą.  Nie dorównuje tej w Kafejce. Boję się, że się skompromituję! Może przyjmiesz to zaproszenie. To tylko kilka chwil smile  Jest imbryk i dwie filiżanki. Na tacy. Postawienie ich na stoliku wymaga Twojego przyzwolenia. smile

6 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-09-07 20:50:56)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Dziękuję za wyjaśnienie.
Ja nie widzę tego w ten sposób. Uważam, że  partnerzy powinni być ze sobą szczerzy, a  nie oszukiwać się nawzajem.
Zaniedbanie nie upoważnia do oszustw.

PS Ja się nie gniewam, bo nie mam za co:) Poczytałam:)

7 Ostatnio edytowany przez zez czyli widze inaczej (2014-09-07 21:32:28)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
Summerka napisał/a:

Dziękuję za wyjaśnienie.
Ja nie widzę tego w ten sposób. Uważam, że  partnerzy powinni być ze sobą szczerzy, a  nie oszukiwać się nawzajem.
Zaniedbanie nie upoważnia do oszustw.

PS Ja się nie gniewam, bo nie mam za co:) Poczytałam:)

Zgadzamy się całkowicie. Ja oszukiwanie nazywam delikatniej - zaniedbaniem.

Pierwsza nieuczciwość to pozornie bagatela. Taki malutki wstrząsik w Japonii. A potem ten jeden najważniejszy i trzęsienie ziemi. I miliony ofiar.

Tylko nie wszystkie wstrząsiki-oszustwa zauważamy. Swoich szczególnie. smile Nie sądzisz? A te idą w niepamięć. 

Procesy pokazowe to świetna sprawa. Takie proste w interpretacji.

Oszukują zazwyczaj obydwie strony. Jedna z nich nigdy się do tego nie przyzna.

8

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Zez czy mógłbyś  podać przykłady? Może się okazać, że  mam na myśli całkiem coś innego.

Jeśli chodzi o  drobne nieuczciwości względem  kogoś to też  może być sprawą charakteru danej osoby.

9 Ostatnio edytowany przez zez czyli widze inaczej (2014-09-07 23:01:20)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
Summerka napisał/a:

Zez czy mógłbyś  podać przykłady? Może się okazać, że  mam na myśli całkiem coś innego.

Jeśli chodzi o  drobne nieuczciwości względem  kogoś to też  może być sprawą charakteru danej osoby.

Problem w tym, co bagatelizujemy a co piętnujemy.

"drobne nieuczciwości względem  kogoś to też  może być sprawą charakteru danej osoby" - więc takie bagatelizujemy?

No tak, tylko charaktery sa dwa. Rozgoryczenia także zazwyczaj dwa.

Czyje wyróżnić? Zdrada też jest często sprawą charakteru. Kogoś trafił szlag i zdradził. Ma taki charakter. Cóż, to sprawa charakteru. Ech smile 
Pozdrawiam Summerko smile
Ps.
Problem:
"Znacie Państwo inne sposoby ochrony dzieci przed rozstaniem rodziców? To jest moim zdaniem jeden z najważniejszych problemów psychologicznych i socjologicznych naszych czasów."

10 Ostatnio edytowany przez rita54 (2014-09-07 23:29:15)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Wybaczcie..
Niestety nie mam innego pomysłu. Rozsądek i dobro dzieci powinny być najważniejsze..

Skomentowałam, tak jak obiecałam:)
Mimo, że tamat bardzo trudny.

Pozdrawiam

11

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Panie Zez, czemuś Pan założył temat "na uboczu" (czyt. w dziale Psychologia), a nie w "samym mrowisku" (czyt. w dziale Zdrada-Rozstanie)?
Milion komentarzy mur-beton!

(ps. wyzwanie (...)otyk'owe przyjęłam, odpowiem w wolnej chwili smile dobranoc)

12 Ostatnio edytowany przez zez czyli widze inaczej (2014-09-08 04:52:37)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
O'kruszynka napisał/a:

Panie Zez, czemuś Pan założył temat "na uboczu" (czyt. w dziale Psychologia), a nie w "samym mrowisku" (czyt. w dziale Zdrada-Rozstanie)?
Milion komentarzy mur-beton!

(ps. wyzwanie (...)otyk'owe przyjęłam, odpowiem w wolnej chwili smile dobranoc)

Chciałbym odpowiedzieć prosto. Bardzo. Na pytanie: Dlaczego na uboczu?

Bo choroba, w sprawie której zabieram tu głos, jest tak naprawdę straszną chorobą. Ludzie nią dotknięci, nie zdając sobie z tego sprawy, całkowicie głupieją. Zatracają zdolność myślenia, widzenia, prawidłowego odczuwania. Może dlatego, że bardzo cierpią.

Mają wtedy ograniczona percepcję. Widzą pod bardzo małym kątem, lokalnie. Okuliści ten objaw świetnie znają. Jednak tu ten objaw ograniczenia pola widzenia dotyczy także rozumu i osobowości. To zatracenie jest tak ciekawe jak straszliwe. Jeśli ktoś zda sobie z niego sprawę, z pewnością się przestraszy. Przestraszy sobą samym.

Tam, w mrowisku, chyba wszyscy są tą chorobą dotknięci. Rozumiem wszystkich, którzy swój los powierzyli poddając się zbiorowej dyskusji. Jest im z pewnością lżej. Bo są bardzo biedni. Ale wyleczeni nie zostają. Tak, jakby przyjęli aspirynę i liczyli na to, że wyleczą gruźlicę, a tylko ją pozornie złagodzili!

Powtórzę: ?To zatracenie tak ciekawe jak straszliwe?. Jednym z interesujących aspektów tego zatracenia jest to, że dotknięci nim ludzie potrafią świetnie funkcjonować poza strefą nieszczęścia. Potrafią np. pracować. (Dygresja: Niestety, kompletnie nie potrafią, nigdy nie potrafią wydobyć z tej strefy swoich dzieci, które całkowicie od nich zależą. Stąd poruszany temat.)

Teraz odpowiem na Twoje pytanie.
Liczę na to, że jeśli ktoś chory wydobędzie się na chwilę z tego mrowiska i odwiedzi mnie tu, na uboczu, może odzyska zdolność myślenia i samokrytycyzmu. Właśnie w chwilach, kiedy jest zapatrzony w swoje cierpienie i tak naprawdę dobrze mu z tym. Ciekawe, jak łatwo wtedy człowiek potrafi doprowadzić się samemu do stanu depresji a nawet unicestwienia, jakby był w jakimś stanie narkotycznym.

Są znane przypadki zabijania w afekcie (mordowania) własnych dzieci, żony a potem siebie samego właśnie w takich stanach.

Widać te stany, tu na tym forum, jak na dłoni. A czy narkoman jest  w stanie dobrze wychować własne dzieci?

Dzieci w przyszłości będą oceniać Rodziców i wypomną im wszystko. To musi bardzo boleć, nie sądzisz? To tak jak urodzić dzieci zarażone Hifem. Chyba mają prawo mieć o to pretensje do Rodziców? Tylko ten Hif to Hif osobowości. Jeszcze gorszy od oryginalnego. Oby dzieci nie zdawały sobie z tego sprawy. 

Może tu na uboczu ktoś to spostrzeże i wyzdrowieje? Nawet, jeśli znajdzie się jedna taka osoba, to już warto.

Ależ się rozpisałem! Proszę wybaczyć!

13 Ostatnio edytowany przez rita54 (2014-09-08 08:35:49)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

...
Jak zawsze...
Na pewno nie tylko jedna więc warto..

Czasem trzeba się rozpisać..
Czasem to pomaga..,bo czasem nie dociera..
A czasem dociera, ale wraca w chwilach słabości..
Oby takie chwile bywały rzadko.., bo często niestety niszczą wszystko, co było wcześniej..
Chociaż zawsze pozostaje nadzieja, że może jeszcze nie wszystko stracone..  i może da się coś uratować..
Trzeba się ogarnąć i uwierzyć w siebie.. Łatwo jest się zagubić, a czasem nie wszystko jest takie straszne, jak się początkowo wydaje..


Rozpisałam się.. Obiecuję poprawę! wink a zawsze dotrzymuję danego słowa smile
Pozdrawiam...

14 Ostatnio edytowany przez zez czyli widze inaczej (2014-09-08 15:00:06)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Nie poprawiaj się proszę Rito:) Czytam, co piszesz, bardzo uważnie. Staram się Ciebie ułożyć w całość. I to nie tylko w tym miejscu. Nie przychodzi mi to łatwo. Zawsze tak wcześnie urywasz wątki? smile  Odkąd pamiętam, bałem się pozytywizmu. Zamiast burzyć i budować od nowa, zawsze wolałem naprawiać to, co naprawić się da.:) Zez smile

15

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Ale ja to wszystko rozumiem i popieram w 187procentach... naprawdę, każde słowo i tu bez żadnej kurtuazji z mojej strony... tylko jak widzisz, zaglądnie tu TEN, kto np. zna Ciebie i śledzi Twoją aktywność na tym forum... a Ludzie z mrowiska? Wątpię że zapuszczą tu oko, bo w mrowisku bezpiecznej to po pierwsze... ciekawiej (niestety) to po drugie... i przyjemniej (jakkolwiek okropnie i przewrotnie to brzmi) "pokąpać się" w podobnych, powielonych historiach życiowych...
dlatego wiem (z obserwacji mych), że gdybyś Pan, Panie Zez (Z Er-otykiem Za-pan-brat) założył wątek tam, w mrowisku (czyli dziale Zdrada-Rozstanie) miałbyś już ze trzy strony żywej reakcji na temat... A temat jest BARDZO WAŻNY i martwię się, że się tu (przepraszam za słowo) zmarnuje sad

16

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
Summerka napisał/a:

Zez czy mógłbyś  podać przykłady? Może się okazać, że  mam na myśli całkiem coś innego.

Jeśli chodzi o  drobne nieuczciwości względem  kogoś to też  może być sprawą charakteru danej osoby.

Cóż Summerko, niedziela i poniedziałek, jestem bardzo rozproszony, tak bywa. Jakoś trudno mi skupić myśli.
Źle odpowiadałem na Twoje posty. Nie tak, jakbym chciał.

Uważam, że odpowiadać powinienem z zastanowieniem. Takie są wymogi rozmowy. Trzeba wiedzieć, że przede mną stoi i słucha mnie Osoba. Ma swoją osobowość, swoje przemyślenia i doświadczenia. I winien jestem Jej należytą uwagę. Powinienem słuchać dokładniej. Tego teraz nie dopełniłem. Zaniedbanie sad.

Wobec zdrady kapituluję. Jest bardzo silnie zakorzenionym grzechem w naszym społeczeństwie. Świat zdrady jest w wielu z nas zerojedynkowy. Potrafi niszczyć, krzywdzić, nawet zabijać. Fałszywie. Bo najpierw zaraża nas chorobą, a potem stara się zniszczyć naszymi rękami wszystko wokół. W tym niszczeniu potrafimy być bardzo gorliwi. Ot tacy nadgorliwi i nieświadomi chłopcy na posyłki.

Nie znaczy to, że zdradę pochwalam. Sam jej doświadczyłem. Bolało. Była wymierzona we mnie. Ale za każdym z dwóch takich razów zdusiłem ją i swoje rozpacz w sobie. Bolało. Pewnie podobnie, jak innych, a może dzięki samoterapii, na którą było mnie stać, nieco mniej. Inaczej nie miałbym prawa się wypowiadać. Nie udało mi się uratować czyjegoś rozbitego małżeństwa. Ale choroba, o której piszę, drążyła tę rodzinę od dawna. Było tam dwóch chłopców. Mama zabrała ich i potajemnie wyjechała daleko. Ale rok po całej aferze. Wróciła na ten rok do męża. Dla zewnętrznego świata. Namawiałem ją do tego powrotu, ale zrealizowała go po swojemu. W sposób bardzo przemyślany. Jedyny przykład, którym dysponuję, zresztą nie tylko ja, to własny świat. Sądzę, że w pewien sposób ochroniła własnych synów. Nie ma jednak tu złotego środka, tak, jak to odważnie i z pokorą napisała pani Rita. Gdybym przytoczył inne przykłady, zmyślałbym.

Cieszę się, że poświęcasz uwagę moim fobiom. Dziękuję. Zez smile
( Może coś jeszcze napiszę i zajrzę do Kafejki (Poezja jest moją wielką miłością, ale nie jedyną. Nieudolnie posyłam jej ukłony. Niezgrabne. Ale niektórych kobiet się nie opuszcza smile ). Jednak coraz bardziej pochłania mnie praca. A jest bardzo ciekawa. Bardzo!). Pozdrawiam szczerze i serdecznie smile:):)

17

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
O'kruszynka napisał/a:

Ale ja to wszystko rozumiem i popieram w 187procentach... naprawdę, każde słowo i tu bez żadnej kurtuazji z mojej strony... tylko jak widzisz, zaglądnie tu TEN, kto np. zna Ciebie i śledzi Twoją aktywność na tym forum... a Ludzie z mrowiska? Wątpię że zapuszczą tu oko, bo w mrowisku bezpiecznej to po pierwsze... ciekawiej (niestety) to po drugie... i przyjemniej (jakkolwiek okropnie i przewrotnie to brzmi) "pokąpać się" w podobnych, powielonych historiach życiowych...
dlatego wiem (z obserwacji mych), że gdybyś Pan, Panie Zez (Z Er-otykiem Za-pan-brat) założył wątek tam, w mrowisku (czyli dziale Zdrada-Rozstanie) miałbyś już ze trzy strony żywej reakcji na temat... A temat jest BARDZO WAŻNY i martwię się, że się tu (przepraszam za słowo) zmarnuje sad

Kusisz Pani Okruszynko. Zaczynasz mieć na mnie olbrzymi wpływ. Kusisz, żebym dał się przeegzaminować Mrówkom. Przyznam, że nie mam jeszcze koncepcji. Mam jednak ochotę na taką konfrontację. Chcę jednak mieć w tym cel i walczyć własną bronią. Nie chcę podzielić losu Ukrainy! A Ją czeka poniżający kompromis. Nie warto ginąć za inność.

18

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Zaglądają tu nie tylko ci, co temat o zdradach odwiedzaja, bo ja na przykład na zdrady nie zaglądam prawie w ogole. Nie lubię atmosfery tam panującej i , o czym nawet Zez wspomniał, pewnego zawężenia perspektywy.

A ze swojej strony powtórzę to, co zawsze powtarzam - ludzie zbyt wielką wagę przykładają do zdrady fizycznej i za bardzo jest im do szczęścia potrzebny monopol .

Tak naprawdę jakiś tam skok w bok nie ma żadnego znaczenia...

Kłamanie z premedytacją, zwodzenie, oszuliwanie, działanie na szkod? materialną - to faktycznie niszczy związek. Ale chwila zapomnienia?

19

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Dzięki Iceni, trafiłeś w kolejną dziesiątkę. Może coś z tego będzie. smile Zez:)

20

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
Iceni napisał/a:

Zaglądają tu nie tylko ci, co temat o zdradach odwiedzaja, bo ja na przykład na zdrady nie zaglądam prawie w ogole. Nie lubię atmosfery tam panującej i , o czym nawet Zez wspomniał, pewnego zawężenia perspektywy.

no własnie mi sie wydaje że "Ci najbardziej w temacie" tu nie zaglądną.
Dlatego troszkę przekonuję, żeby ów temat sam do Nich zaglądnął... bo chyba jest tam potrzebny...
Nie widziałam tam jeszcze "wałkowania" dyskusji o dzieciach w zdradzie - jeśli mogę tak to zjawisko określić.
"Wałkuje" się dorosłych. Obie strony przemiela się z tyłu i z przodu, przewierca się na pył i składa na powrót...
A nie pisze się o Dzieciach... Nie dzieli się swoimi przykładami, radami, opowieściami.

No, to tyle mojego w kwestii wpływania na Pana, Panie Zez. 
"Zaczynasz mieć na mnie olbrzymi wpływ. Kusisz..." - i vice versa nie tylko w TYM temacie smile
Udanego dnia w udanej pracy!

21

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
O'kruszynka napisał/a:

no własnie mi sie wydaje że "Ci najbardziej w temacie" tu nie zaglądną.

Witam .

Wyszłam z "mrowiska" aby u was zawitać . Ciekawy temat .

22

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:
Summerka napisał/a:

Zez czy mógłbyś  podać przykłady? Może się okazać, że  mam na myśli całkiem coś innego.

Jeśli chodzi o  drobne nieuczciwości względem  kogoś to też  może być sprawą charakteru danej osoby.

Cóż Summerko, niedziela i poniedziałek, jestem bardzo rozproszony, tak bywa. Jakoś trudno mi skupić myśli.
Źle odpowiadałem na Twoje posty. Nie tak, jakbym chciał.

Uważam, że odpowiadać powinienem z zastanowieniem. Takie są wymogi rozmowy. Trzeba wiedzieć, że przede mną stoi i słucha mnie Osoba. Ma swoją osobowość, swoje przemyślenia i doświadczenia. I winien jestem Jej należytą uwagę. Powinienem słuchać dokładniej. Tego teraz nie dopełniłem. Zaniedbanie sad.

Wobec zdrady kapituluję. Jest bardzo silnie zakorzenionym grzechem w naszym społeczeństwie. Świat zdrady jest w wielu z nas zerojedynkowy. Potrafi niszczyć, krzywdzić, nawet zabijać. Fałszywie. Bo najpierw zaraża nas chorobą, a potem stara się zniszczyć naszymi rękami wszystko wokół. W tym niszczeniu potrafimy być bardzo gorliwi. Ot tacy nadgorliwi i nieświadomi chłopcy na posyłki.

Nie znaczy to, że zdradę pochwalam. Sam jej doświadczyłem. Bolało. Była wymierzona we mnie. Ale za każdym z dwóch takich razów zdusiłem ją i swoje rozpacz w sobie. Bolało. Pewnie podobnie, jak innych, a może dzięki samoterapii, na którą było mnie stać, nieco mniej. Inaczej nie miałbym prawa się wypowiadać. Nie udało mi się uratować czyjegoś rozbitego małżeństwa. Ale choroba, o której piszę, drążyła tę rodzinę od dawna. Było tam dwóch chłopców. Mama zabrała ich i potajemnie wyjechała daleko. Ale rok po całej aferze. Wróciła na ten rok do męża. Dla zewnętrznego świata. Namawiałem ją do tego powrotu, ale zrealizowała go po swojemu. W sposób bardzo przemyślany. Jedyny przykład, którym dysponuję, zresztą nie tylko ja, to własny świat. Sądzę, że w pewien sposób ochroniła własnych synów. Nie ma jednak tu złotego środka, tak, jak to odważnie i z pokorą napisała pani Rita. Gdybym przytoczył inne przykłady, zmyślałbym.

Cieszę się, że poświęcasz uwagę moim fobiom. Dziękuję. Zez smile
( Może coś jeszcze napiszę i zajrzę do Kafejki (Poezja jest moją wielką miłością, ale nie jedyną. Nieudolnie posyłam jej ukłony. Niezgrabne. Ale niektórych kobiet się nie opuszcza smile ). Jednak coraz bardziej pochłania mnie praca. A jest bardzo ciekawa. Bardzo!). Pozdrawiam szczerze i serdecznie smile:):)

Dziękuję!  Niestety niewiele mogę napisać  na temat zdrad. Mam na ten temat proste i jasne poglądy.
Nie analizuję etymologii zdrad aż tak wnikliwie.Wiem jedno, że dzieci współodczuwają z dorosłymi. Krajobraz po zdradzie bywa pustynią uczuciową także dla dzieci, którzy w niczym nie zawiniły.  Nie wszyscy są w stanie wybaczyć zdrady i naprawiać swój związek. Można skleić, ale nie będzie nigdy już taki, jak przed.
To normalne, że dzieci tęsknią do jednego z rodziców, bo one chciałyby mieć  prawdziwy dom. Jednak  w związku oszukujących się partnerów, same  uczą się   tego typu zachowań.

PS W kafejce będzie milej.  Dziękuję za pozdrowienia.


Chętnie zobaczę Was w kafejce.

23

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
ryba81 napisał/a:

Wyszłam z "mrowiska" aby u was zawitać . Ciekawy temat .

Rybo mam nadzieję, że nie czujesz się urażona za okreslenie "mrowisko".
Pochodzi od tego powiedzenia włóż kij w mrowisko i wcale nie miało na celu Nikogo szeregować, ośmieszać czy szufladkować smile

24 Ostatnio edytowany przez renesans (2014-09-08 21:48:16)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Hi też zajrzałam:) lewym okiem bo nie wiedziałam o czym ten temat. 

Temat jak rzeka a skąd się wziął u autora postu?
Co w tym temacie dorzucić mogę to tyle że nic mnie bardziej nie boli w rozpadzie mojego związku jak ta niedojrzałość i niekonsekwencja względem naszych dzieci. Nie spotkało mnie nic piękniejszego od wydania mych dwóch pociech na świat i współuczestniczenia w ich dorastaniu.
Ale o zgrozo obraz związku widziany ich oczyma to nie baśń którą chciałabym obejrzeć.

Zez zgadzam się z Tobą w dużej części ale jak dojrzeć do tej odpowiedzialności Ty wiesz?

25 Ostatnio edytowany przez zez czyli widze inaczej (2014-09-08 23:42:51)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
renesans napisał/a:

Hi też zajrzałam:) lewym okiem bo nie wiedziałam o czym ten temat. 

Temat jak rzeka a skąd się wziął u autora postu?
Co w tym temacie dorzucić mogę to tyle że nic mnie bardziej nie boli w rozpadzie mojego związku jak ta niedojrzałość i niekonsekwencja względem naszych dzieci. Nie spotkało mnie nic piękniejszego od wydania mych dwóch pociech na świat i współuczestniczenia w ich dorastaniu.
Ale o zgrozo obraz związku widziany ich oczyma to nie baśń którą chciałabym obejrzeć.

Zez zgadzam się z Tobą w dużej części ale jak dojrzeć do tej odpowiedzialności Ty wiesz?

Wiem, że boli, mnie też boll. Nie chciałbym jednak, by podjęcie tematu ktoś odbierał jako oskarżenie, zarzut lub złośliwość. Moje intencje są jasne:  Nie wiedziałem i nie wiem, jak dojrzeć do tej odpowiedzialności! Gdybym wiedział nie pytałbym. Sam potrzebuję rozmowy na ten temat. Wspólnie zawsze raźniej. A skąd wziął się ten temat u mężczyzny, bo podejrzewam, że o to chodzi? smile Ano powstał kiedyś w mojej głowie taki proces myślowy: mam rękę w nocniku, niewygodnie i niehigienicznie. Czy mogłem temu zapobiec? Od razu pomyślałem, że za długo spałem, ale uznałem, że warto sprawdzić, czy ktoś nie obudził się podobnie i może zadał sobie to samo pytanie! I tak oto ten temat znalazł się tu. Dziś też działa mi juz tylko lewe oko. Prawe już śpi.

Dziękuję, Zez.

26

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
O'kruszynka napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Wyszłam z "mrowiska" aby u was zawitać . Ciekawy temat .

Rybo mam nadzieję, że nie czujesz się urażona za okreslenie "mrowisko".
Pochodzi od tego powiedzenia włóż kij w mrowisko i wcale nie miało na celu Nikogo szeregować, ośmieszać czy szufladkować smile

O'kruszynko nie,  nie gniewam sie smile wiem co miałas na mysli , ja juz potrafie mieć dystans do tego .Był czas ze tamten dział był moim " ulubionym " działem do udzielania a teraz czasem sie tylko przyglądam .

A co do tematu dzieci.

Nam udało sie uratować małżeństwo ( 2 lata po ).
Były miedzy nami juz tematy okolo rozwodowe , kłótnie, awantury , zale , placze - cały wachlarz emocji  ale ......   dziecko zawsze było na pierwszym miejscu . Nigdy nie robiliśmy tego przy dziecku , cały dzień wstrzymywaliśmy emocje aby wypuścić je jak dziecko będzie spało lub bedzie nieobecne . Nie była to jakaś umowa miedzy nami , przeprostu robiliśmy ze świadomością ze ono nie może na to patrzeć i wychodziło to jakby naturalnie .

Niejednokrotnie miałam mysli - zabiore dziecko i gdzieś wyjadę niech tatuś teraz tęskni .Jak miał czas na "rozrywkę " i nie tesknił to teraz zobaczy co stracił . Ale to były krótkotrwale myśli bo zaraz budził sie rozum , Nie , nie mogę tego zrobić dziecku przecież ono nie zawiniło .  Mimo wielkiego żalu i bólu nie nastawiałam syna przeciwko ojcu .

Wydaje mi sie ze jeśli doszło by realnie do rozwodu takie samo miałabym podejście i nie próbowałabym utrudniać im kontaktu i traktować dziecka jako karty przetargowej .

27

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Witam ponownie...:)
Nie mam się poprawiać? Zez, tak ładnie prosisz, że muszę to przemyśleć.. smile
Ale ostrzegam,że to może być niebezpieczne... wink ( taki żarcik smile )

Jeśli czytasz uważnie, to chyba powinnam się bać.. A może nie..?
"ułożyć w całość" - pięknie powiedziane, a wiesz, że to działa w obie strony..? smile
Z tego, co tu piszesz widzę, że jesteś odpowiedzialnym (czasem szalonym, ale to miłe smile ) facetem.
Podziwiam Twoją cierpliwość i wyrozumiałość, którą widać w każdej Twojej wypowiedzi.
Jesteś pełen wiary w ludzi, mimo że czasem na to nie zasługują.
Emanujesz spokojem, który jest ukojeniem dla zbłąkanych (niekiedy) dusz... smile
Przebywanie w Twoim wirtualnym towarzystwie może być niebezpieczne... uzależnia.. smile.
( Niech zgadnę, pewnie się zaczerwieniłeś? smile  )

Ale odbiegam od tematu...

zez czyli widze inaczej napisał/a:

powstał kiedyś w mojej głowie taki proces myślowy: mam rękę w nocniku, niewygodnie i niehigienicznie. Czy mogłem temu zapobiec?

Czasem myślę: co by było, gdybym i ja obudziła się z ręką w nocniku..?
Ale budzę się na czas.. Usiłuję wtedy obudzić też innych.. żeby nie żałowali, że za długo spali i przegapili coś istotnego..
Czasem nieudolnie..

Jednak się rozpisałam...
Twoje życzenie Zez,...:)

28

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
rita54 napisał/a:

Witam ponownie...:)
Nie mam się poprawiać? Zez, tak ładnie prosisz, że muszę to przemyśleć.. smile
Ale ostrzegam,że to może być niebezpieczne... wink ( taki żarcik smile )

Jeśli czytasz uważnie, to chyba powinnam się bać.. A może nie..?
"ułożyć w całość" - pięknie powiedziane, a wiesz, że to działa w obie strony..? smile
Z tego, co tu piszesz widzę, że jesteś odpowiedzialnym (czasem szalonym, ale to miłe smile ) facetem.
Podziwiam Twoją cierpliwość i wyrozumiałość, którą widać w każdej Twojej wypowiedzi.
Jesteś pełen wiary w ludzi, mimo że czasem na to nie zasługują.
Emanujesz spokojem, który jest ukojeniem dla zbłąkanych (niekiedy) dusz... smile
Przebywanie w Twoim wirtualnym towarzystwie może być niebezpieczne... uzależnia.. smile.
( Niech zgadnę, pewnie się zaczerwieniłeś? smile  )

Ale odbiegam od tematu...

zez czyli widze inaczej napisał/a:

powstał kiedyś w mojej głowie taki proces myślowy: mam rękę w nocniku, niewygodnie i niehigienicznie. Czy mogłem temu zapobiec?

Czasem myślę: co by było, gdybym i ja obudziła się z ręką w nocniku..?
Ale budzę się na czas.. Usiłuję wtedy obudzić też innych.. żeby nie żałowali, że za długo spali i przegapili coś istotnego..
Czasem nieudolnie..

Jednak się rozpisałam...
Twoje życzenie Zez,...:)

Czytam uważnie, uczę się. Czasem myślę, że gdybym posiadł całą wiedzę o zyciu z tego Forum i mógł tę wiedzę zastosować wcześniej, to ... moje życie byłoby nienaganne.

Jesteś jedyną osobą, która zabierając tu głos, podjęła sugestię małżeństw czteroosobowych. To dla mnie wielka pociecha, bo, chociaż wiele osób posądza mnie o ironię, to uważam to za rzecz bardzo poważną.

Żyjemy w świecie dogmatów. One muszą istnieć i zawężać ramy funkcjonowania społeczeństw, ale wraz z postępem świata takie więzy społeczne muszą powoli słabnąć. Te nowe formy rodziny można traktować jak chwasty, ale jeżeli będą przynosić jadalne owoce, same wywalczą swoje miejsce wśród ludzi. Brawo za odwagę.

Tak jestem pełen wiary w ludzi i mam nadzieję, że zasługuję na to, by czasem ze mną porozmawiali.

rita54 napisał/a:

Prowokator! wink widzę,że jestem jedyna odważna! wink Zez, naprawdę źle mnie oceniasz, jeśli myślałeś, że mnie to zdenerwuje.. Denerwuje mnie inne zachowanie.. Ale odbiegam od tematu.

Odbiegaj od tematu jak najczęściej. Jakie zachowanie Cię denerwuje?  Proszę odpowiedz. Potrzebne mi to do Całości smile smile smile

Zez

29

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
ryba81 napisał/a:
O'kruszynka napisał/a:
ryba81 napisał/a:

Wyszłam z "mrowiska" aby u was zawitać . Ciekawy temat .

Rybo mam nadzieję, że nie czujesz się urażona za okreslenie "mrowisko".
Pochodzi od tego powiedzenia włóż kij w mrowisko i wcale nie miało na celu Nikogo szeregować, ośmieszać czy szufladkować smile

O'kruszynko nie,  nie gniewam sie smile wiem co miałas na mysli , ja juz potrafie mieć dystans do tego .Był czas ze tamten dział był moim " ulubionym " działem do udzielania a teraz czasem sie tylko przyglądam .

A co do tematu dzieci.

Nam udało sie uratować małżeństwo ( 2 lata po ).
Były miedzy nami juz tematy okolo rozwodowe , kłótnie, awantury , zale , placze - cały wachlarz emocji  ale ......   dziecko zawsze było na pierwszym miejscu . Nigdy nie robiliśmy tego przy dziecku , cały dzień wstrzymywaliśmy emocje aby wypuścić je jak dziecko będzie spało lub bedzie nieobecne . Nie była to jakaś umowa miedzy nami , przeprostu robiliśmy ze świadomością ze ono nie może na to patrzeć i wychodziło to jakby naturalnie .

Niejednokrotnie miałam mysli - zabiore dziecko i gdzieś wyjadę niech tatuś teraz tęskni .Jak miał czas na "rozrywkę " i nie tesknił to teraz zobaczy co stracił . Ale to były krótkotrwale myśli bo zaraz budził sie rozum , Nie , nie mogę tego zrobić dziecku przecież ono nie zawiniło .  Mimo wielkiego żalu i bólu nie nastawiałam syna przeciwko ojcu .

Wydaje mi sie ze jeśli doszło by realnie do rozwodu takie samo miałabym podejście i nie próbowałabym utrudniać im kontaktu i traktować dziecka jako karty przetargowej .

Nareszcie, znów O'Kruszynce coś zawdzięczam.

Zawdzięczam wypowiedź Pani Ryby. Ciągle na taka czekałem i czekam dalej. Czekam na głosy osób, które uchroniły Dzieci pozostając razem. Mimo złości, mimo nienawiści. Dziękuję Pani Rybo81. Dzięki Tobie powiało optymizmem. A jednak to możliwe. Dziękuję smile  Zez smile

30

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

(...) osób, które uchroniły Dzieci pozostając razem. Mimo złości, mimo nienawiści (...)

ale w jakim sensie Drogi Zezie? Pozostały razem nadal złoszcząc się i nienawidząc? To w takim razie przed niczym dzieci nie uchroniły...

31 Ostatnio edytowany przez rita54 (2014-09-09 23:59:17)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Jesteś jedyną osobą, która zabierając tu głos, podjęła sugestię małżeństw czteroosobowych. To dla mnie wielka pociecha, bo, chociaż wiele osób posądza mnie o ironię, to uważam to za rzecz bardzo poważną.

Żyjemy w świecie dogmatów. One muszą istnieć i zawężać ramy funkcjonowania społeczeństw, ale wraz z postępem świata takie więzy społeczne muszą powoli słabnąć. Te nowe formy rodziny można traktować jak chwasty, ale jeżeli będą przynosić jadalne owoce, same wywalczą swoje miejsce wśród ludzi. Brawo za odwagę.

Skomentowałabym każdy punkt, ale temat się rozkręcił .. A miałabym trochę do powiedzenia..
Co Ci się układa ? Przemyśl dobrze..


Rita smile

32

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Wiem, że boli, mnie też boll. Nie chciałbym jednak, by podjęcie tematu ktoś odbierał jako oskarżenie, zarzut lub złośliwość. Moje intencje są jasne:  Nie wiedziałem i nie wiem, jak dojrzeć do tej odpowiedzialności! Gdybym wiedział nie pytałbym. Sam potrzebuję rozmowy na ten temat. Wspólnie zawsze raźniej. A skąd wziął się ten temat u mężczyzny, bo podejrzewam, że o to chodzi? smile Ano powstał kiedyś w mojej głowie taki proces myślowy: mam rękę w nocniku, niewygodnie i niehigienicznie. Czy mogłem temu zapobiec? Od razu pomyślałem, że za długo spałem, ale uznałem, że warto sprawdzić, czy ktoś nie obudził się podobnie i może zadał sobie to samo pytanie! I tak oto ten temat znalazł się tu. Dziś też działa mi juz tylko lewe oko. Prawe już śpi.

Dziękuję, Zez.

Nie traktuję tego jak oskarżenia, to mój własny rachunek sumienia. Nie spałam ani chwili- włożyłam całe swe serce w wychowanie dzieci i związek. Czyniłam jak umiałam najlepiej a czy umiałam? Na czym polega moje kalectwo? Jaką "chorobę genetyczną" przekażę swym pociechom?
Dom idealny, ciepły, bezpieczny. Może fundamenty były za słabe? Może projekt do d..., koncepcja nie do końca przemyślana.
Mieliśmy 20 lat i o 20 lat mniej doświadczenia, wzorce wyniesione z domu, zaczerpnięte z otoczenia i te wyidealizowane w naszych głowach.
Czy myśleliśmy tak samo o tym samym wtedy kiedy podejmowaliśmy decyzje. Tak, to były "nasze decyzje". A realizacja?
Czy mieliśmy kwalifikacje? Czy źle oszacowaliśmy koszty? Czy nie wzięliśmy pod uwagę ryzyka?Czy warunki się zmieniły?
Co się stało, że każdy dzień był trudniejszy, że kolejne wyzwania zamiast nas  jednoczyć różniły nas coraz bardziej?

Nie wiem ile grzechów popełniłam, na czym polega me zaniedbanie. Dziś mogę już tylko poznać problem i łagodzić skutki wcześniej popełnionych błędów.
Czy nasze dzieci to odlew z formy naszych relacji? Czy z takiej mąki wyjdzie dobry chleb?
Tego sobie i Wam życzę smile

33

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
renesans napisał/a:
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Wiem, że boli, mnie też boll. Nie chciałbym jednak, by podjęcie tematu ktoś odbierał jako oskarżenie, zarzut lub złośliwość. Moje intencje są jasne:  Nie wiedziałem i nie wiem, jak dojrzeć do tej odpowiedzialności! Gdybym wiedział nie pytałbym. Sam potrzebuję rozmowy na ten temat. Wspólnie zawsze raźniej. A skąd wziął się ten temat u mężczyzny, bo podejrzewam, że o to chodzi? smile Ano powstał kiedyś w mojej głowie taki proces myślowy: mam rękę w nocniku, niewygodnie i niehigienicznie. Czy mogłem temu zapobiec? Od razu pomyślałem, że za długo spałem, ale uznałem, że warto sprawdzić, czy ktoś nie obudził się podobnie i może zadał sobie to samo pytanie! I tak oto ten temat znalazł się tu. Dziś też działa mi juz tylko lewe oko. Prawe już śpi.

Dziękuję, Zez.

Nie traktuję tego jak oskarżenia, to mój własny rachunek sumienia. Nie spałam ani chwili- włożyłam całe swe serce w wychowanie dzieci i związek. Czyniłam jak umiałam najlepiej a czy umiałam? Na czym polega moje kalectwo? Jaką "chorobę genetyczną" przekażę swym pociechom?
Dom idealny, ciepły, bezpieczny. Może fundamenty były za słabe? Może projekt do d..., koncepcja nie do końca przemyślana.
Mieliśmy 20 lat i o 20 lat mniej doświadczenia, wzorce wyniesione z domu, zaczerpnięte z otoczenia i te wyidealizowane w naszych głowach.
Czy myśleliśmy tak samo o tym samym wtedy kiedy podejmowaliśmy decyzje. Tak, to były "nasze decyzje". A realizacja?
Czy mieliśmy kwalifikacje? Czy źle oszacowaliśmy koszty? Czy nie wzięliśmy pod uwagę ryzyka?Czy warunki się zmieniły?
Co się stało, że każdy dzień był trudniejszy, że kolejne wyzwania zamiast nas  jednoczyć różniły nas coraz bardziej?

Nie wiem ile grzechów popełniłam, na czym polega me zaniedbanie. Dziś mogę już tylko poznać problem i łagodzić skutki wcześniej popełnionych błędów.
Czy nasze dzieci to odlew z formy naszych relacji? Czy z takiej mąki wyjdzie dobry chleb?
Tego sobie i Wam życzę smile

Mamy więc kolejne, celnie postawione pytanie:

Czy decyzja o samodzielnym wychowywaniu dzieci chroni dziecko przed niegodziwościami rozpadu związku? Sądzę, że w wielu przypadkach tak. Jednak zależy to od wielu czynników. Przede wszystkim od tego, jak wiele z tych nagromadzonych w sobie niegodziwości potrafimy się z siebie pozbyć. Inaczej z pewnością zwrócą się przeciwko dziecku. 

Czy decyzja o uratowaniu związku i dalszym, wspólnym wychowywaniu dzieci chroni dziecko przed niegodziwościami rozpadu związku? Sądzę, że w wielu przypadkach tak.  Jednak zależy to od wielu czynników. Przede wszystkim od tego, jak wiele z tych nagromadzonych w sobie niegodziwości potrafimy się z siebie pozbyć. Inaczej z pewnością zwrócą się przeciwko dziecku.  Chyba, że ich w ogóle nie było.
Ale w takim przypadku rozmawialibyśmy o świecie idealnym. A w idealnych światach nie ma przecież nienawiści. smile

Podzielam Twoją rację, że
"
Nie z każdej mąki będzie chleb
Z każdego jabłka wino
Z każdego pola dziki step
Z każdego flirtu miłość!

"
Ale czy to, czy chleb będzie smakował, zależy wyłącznie od losu?

W przypadku samotnego wychowywania dzieci daję dużo większe szanse mamom.  Szczególnie, jeśli uwolnienie się od toksyny bycia z drugim człowiekiem okaże się odrodzeniem smile Nie jestem mamą, ale dla mnie rozstanie z drugim człowiekiem okazało odrodzeniem.


Co mi się układa Rito?
A różnie z tym jest. Staram się cieszyć ze wszystkiego i wszystkich. Taka renesansowa afirmacja życia smile



O'kruszynka napisał/a:

(...) osób, które uchroniły Dzieci pozostając razem. Mimo złości, mimo nienawiści (...)

ale w jakim sensie Drogi Zezie? Pozostały razem nadal złoszcząc się i nienawidząc? To w takim razie przed niczym dzieci nie uchroniły...

To właśnie różni mamusie od tatusiów. Mamy mogą odejść i dalej wychowywać własne dzieci, a tatusiowie tylko je w najlepszym razie wypożyczać, zabierając je incydentalnie na lody. To nie wystarcza ani dzieciom ani nam. Najczęściej tracimy wiarę w sens takiego rozwiązania. Pozostaje prosić o przebaczenie i czekać aż mamusia się zlituje..Nawet w przypadku, kiedy zdradził ktoś inny, nie ty. I pomyśleć, jak ta emancypacja posunęła się do przodu! W ilu przypadkach pozostanie razem jest wynikiem kiwania jednej strony przez drugą?

Wybory i decyzje! "Nie wiem ile grzechów popełniła(e)m, na czym polega me zaniedbanie. Dziś mogę już tylko pozna(wa)ć problem i łagodzić skutki wcześniej popełnionych błędów." ,,, "dziś, to mój własny rachunek sumienia".  Tu mogę zacytować ponownie całą wypowiedź pani Renesans jako swoją własną i wielu innych. Tak samo emocjonalnie. Tylko być może okoliczności i szczegółowe  decyzje będą inne. smile:):)

I znów powraca pytanie : Jak dojrzeć do tej odpowiedzialności? Wy wiecie?

Obawiam się, że tej odpowiedzialności ciągle nie za wiele. Choćbyśmy już uwierzyli, że dojrzeliśmy bardzo!

Zez

34

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Dzień dobry Drogi Z'et smile

napisałeś:
"To właśnie różni mamusie od tatusiów. Mamy mogą odejść i dalej wychowywać własne dzieci, a tatusiowie tylko je w najlepszym razie wypożyczać, zabierając je incydentalnie na lody. To nie wystarcza ani dzieciom ani nam. Najczęściej tracimy wiarę w sens takiego rozwiązania. Pozostaje prosić o przebaczenie i czekać aż mamusia się zlituje..Nawet w przypadku, kiedy zdradził ktoś inny, nie ty."

mnie takie sytuacje bolą. Że z tatą lody i kino, a nie odrabianie lekcji i sprzątanie pokoju, że wycieczka weekendowa i plejstejszyn (wybacz-nie wiem jak to się oryginalnie pisze), a nie wspólne mycie samochodu albo nudzenie się cały dzień... itp...

Wcale nie uważam, że matka lepiej... matka mocniej... matce więcej... matce wszystko...
Boli mnie (kobietę) to...
i jestem w stanie trochę zrozumieć ojców, którym "pozostaje prosić o przebaczenie i czekać aż mamusia się zlituje..Nawet w przypadku, kiedy zdradził ktoś inny, nie ty."

35

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
O'kruszynka napisał/a:

Dzień dobry Drogi Z'et smile

napisałeś:
"To właśnie różni mamusie od tatusiów. Mamy mogą odejść i dalej wychowywać własne dzieci, a tatusiowie tylko je w najlepszym razie wypożyczać, zabierając je incydentalnie na lody. To nie wystarcza ani dzieciom ani nam. Najczęściej tracimy wiarę w sens takiego rozwiązania. Pozostaje prosić o przebaczenie i czekać aż mamusia się zlituje..Nawet w przypadku, kiedy zdradził ktoś inny, nie ty."

mnie takie sytuacje bolą. Że z tatą lody i kino, a nie odrabianie lekcji i sprzątanie pokoju, że wycieczka weekendowa i plejstejszyn (wybacz-nie wiem jak to się oryginalnie pisze), a nie wspólne mycie samochodu albo nudzenie się cały dzień... itp...

Wcale nie uważam, że matka lepiej... matka mocniej... matce więcej... matce wszystko...
Boli mnie (kobietę) to...
i jestem w stanie trochę zrozumieć ojców, którym "pozostaje prosić o przebaczenie i czekać aż mamusia się zlituje..Nawet w przypadku, kiedy zdradził ktoś inny, nie ty."

Jak miło Cię znów zobaczyć Okruszynko smile Zdecydowanie wolę bez apostrofu smile

A miałem dla Ciebie zarezerwowaną inną atrakcję w tym jarmarku cudów smile

Wiem. Jak tej Drugiej Osoby już nie ma, to często jej brakuje, np. do sprzątania pokoju z dziećmi Albo w sklepie do opierniczania nas, że za dużo wydajemy, kupując bzdury. Nawet, jeśli nas to zawsze dołowało.

Dzieciom też brakuje.

Boli.

smile

Chyba ... mam takie chwile ... czuję, że oczy zaczynają tu widzieć prościej ... ale to chyba złudzenie. Zez jest nieuleczalny!

36

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

hej hej Twój ZEZ jej okej!
ja go lubię!

"(...)Jak tej Drugiej Osoby już nie ma, to często jej brakuje, np. do sprzątania pokoju z dziećmi Albo w sklepie do opierniczania nas, że za dużo wydajemy, kupując bzdury. Nawet, jeśli nas to zawsze dołowało (...) "  no ale brakuje TEJ konkretnej Osoby? Czy TYCH zachowań?
Bo jeśli bez TEJ konkretnej Osoby nic już nie dołuje i jest "lepiej", to sprzątać pokój albo "opierniczać się" nawzajem za kupowanie bzdur można z Kimś innym, nowym, kto nie dołuje tylko Kocha (i tu przechodzimy do "Twojego ulubionego" 4osobowego związku... dobrze rozumuję okruszkiem mego mózgu?)

37 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-09-10 13:35:48)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Zawdzięczam wypowiedź Pani Ryby. Ciągle na taka czekałem i czekam dalej. Czekam na głosy osób, które uchroniły Dzieci pozostając razem. Mimo złości, mimo nienawiści. Dziękuję Pani Rybo81. Dzięki Tobie powiało optymizmem. A jednak to możliwe. Dziękuję smile  Zez smile

Panie Zez smile
My nie zostaliśmy razem bo dziecko , nie . Poprostu tego oboje chcieliśmy. My chroniliśmy dziecko w fazie " wielkiego kryzysu" po zdradzie. To była sprawa tylko i wyłącznie miedzy nami i dopóki nie były podjęte konkretne decyzje rozwód czy mimo wszystko próbujemy. Wydaje mi sie ze  na ile to było mozliwe uchronilismy dziecko i  w tamtym okresie nie odczuło tamtej sytuacji .
Nigdy dziecko nie odczulo mojej złości na tate - nigdy nie mowiłam ze tato jest niedobry bo  mamę skrzywdził .Z meża strony było to samo mimo ze mama nie chciała rozmawiac z tatem .

38 Ostatnio edytowany przez renesans (2014-09-10 18:39:32)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

W przypadku samotnego wychowywania dzieci daję dużo większe szanse mamom.  Szczególnie, jeśli uwolnienie się od toksyny bycia z drugim człowiekiem okaże się odrodzeniem smile Nie jestem mamą, ale dla mnie rozstanie z drugim człowiekiem okazało odrodzeniem.

Dlaczego Ty szansę dajesz mamom? Czy to co napisałeś poniżej jest Twoją odpowiedzią?

zez czyli widze inaczej napisał/a:

To właśnie różni mamusie od tatusiów. Mamy mogą odejść i dalej wychowywać własne dzieci, a tatusiowie tylko je w najlepszym razie wypożyczać, zabierając je incydentalnie na lody. To nie wystarcza ani dzieciom ani nam. Najczęściej tracimy wiarę w sens takiego rozwiązania. Pozostaje prosić o przebaczenie i czekać aż mamusia się zlituje..Nawet w przypadku, kiedy zdradził ktoś inny, nie ty. I pomyśleć, jak ta emancypacja posunęła się do przodu! W ilu przypadkach pozostanie razem jest wynikiem kiwania jednej strony przez drugą?

I znów jest mi przykro, bo jak to jest,że Tobie nie wystarcza, a nasze dzieci na więcej liczyć raczej nie mogą?
W czym jest Twoja inicjatywa aby to zmienić? I pytanie dlaczego mój własny ojciec przez 20 lat nie zabrał mnie na lody; tylko wypierał się, że taki zdolny był i córkę spłodził?
Znam problem dziecka wychowanego bez rodzica i nigdy przenigdy nie zechcę odebrać ojcu prawa do kochania i dbania o własne dzieci, wręcz pragnę by ów ojciec nie ograniczał swych "możliwości" do kupowania lodów i wpłacania alimentów na konto.
Ale tak jak w związku; mój partner nie rozumiał chyba, jak wspólny czas, praca, zabawa może dać sens i wartość droższą od wszystkiego innego co cenne na świecie. Jak ukazał swą postać wielką i niedostępną - głowa rodziny, pan i władca.
Oczywiście w naszym królestwie zdarzały się dni amnestii nawet dla niepokornych służek, niemyślących, nieporadnych, złośliwych, niewychowanych już nie pamiętam tych wszystkich nie... Tylko jednej osobie w naszym domu nie zwracało się uwagi, bo w powadze majestatu łatwo można było Go urazić i okazać brak szacunku.

Czy czas już na renesans? właściwie teraz to chyba rekonesans smile

Na moje wyraźne NIE i DOŚĆ posypały się włócznie i strzały. Boli, boli i jeszcze raz boli sad
Boli mnie moja ślepota, bezradność, i ta dziecinna ufność w nieomylność króla.

I pomyśleć, że to dzieci próbowały otworzyć mi oczy a ja tak chciałam, żeby miały OJCA...

39

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
O'kruszynka napisał/a:

hej hej Twój ZEZ jej okej!
ja go lubię!

"(...)Jak tej Drugiej Osoby już nie ma, to często jej brakuje, np. do sprzątania pokoju z dziećmi Albo w sklepie do opierniczania nas, że za dużo wydajemy, kupując bzdury. Nawet, jeśli nas to zawsze dołowało (...) "  no ale brakuje TEJ konkretnej Osoby? Czy TYCH zachowań?
Bo jeśli bez TEJ konkretnej Osoby nic już nie dołuje i jest "lepiej", to sprzątać pokój albo "opierniczać się" nawzajem za kupowanie bzdur można z Kimś innym, nowym, kto nie dołuje tylko Kocha (i tu przechodzimy do "Twojego ulubionego" 4osobowego związku... dobrze rozumuję okruszkiem mego mózgu?)

Nie jest ulubiony, ale największy jest ambaras, żeby czworo chciało na raz smile

Właściwie, jeśli dochodzi już do tego, że jest ta druga osoba odchodzi, nawet na chwilę do trzeciej, zazwyczaj, przynajmniej na chwilę rodzi się taka czteroosobowa, rodzina. I nikt mnie nie przekona, ale, uważam, że powinna spotkać się razem i porozmawiać, przywitać. choćby nie wiem , jak się nienawidzili parami. To ludzkie. Czy podziela moje zdanie Okruszek Twojego Wspaniałego Rozumku Okruszka?

A pokochać tego drugiego? Trudna rzecz. Człowiek stale się boi, że ten demon znów wylezie z jakiejś szpary i nas zarazi. Nas jeszcze nie zaraził ale ciągle mam pietra. Właśnie na Niego patrzę. On na mnie też. Uśmiecha się wyraźnie ciesząc się, że z Nim jestem. 
Jutro znów pójdę niewyspany do pracy.

Uśmiecham się do Ciebie szeroko Okruszynko  smile

Zez

40

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
renesans napisał/a:
zez czyli widze inaczej napisał/a:

W przypadku samotnego wychowywania dzieci daję dużo większe szanse mamom.  Szczególnie, jeśli uwolnienie się od toksyny bycia z drugim człowiekiem okaże się odrodzeniem smile Nie jestem mamą, ale dla mnie rozstanie z drugim człowiekiem okazało odrodzeniem.

Dlaczego Ty szansę dajesz mamom? Czy to co napisałeś poniżej jest Twoją odpowiedzią?

zez czyli widze inaczej napisał/a:

To właśnie różni mamusie od tatusiów. Mamy mogą odejść i dalej wychowywać własne dzieci, a tatusiowie tylko je w najlepszym razie wypożyczać, zabierając je incydentalnie na lody. To nie wystarcza ani dzieciom ani nam. Najczęściej tracimy wiarę w sens takiego rozwiązania. Pozostaje prosić o przebaczenie i czekać aż mamusia się zlituje..Nawet w przypadku, kiedy zdradził ktoś inny, nie ty. I pomyśleć, jak ta emancypacja posunęła się do przodu! W ilu przypadkach pozostanie razem jest wynikiem kiwania jednej strony przez drugą?

I znów jest mi przykro, bo jak to jest,że Tobie nie wystarcza, a nasze dzieci na więcej liczyć raczej nie mogą?
W czym jest Twoja inicjatywa aby to zmienić? I pytanie dlaczego mój własny ojciec przez 20 lat nie zabrał mnie na lody; tylko wypierał się, że taki zdolny był i córkę spłodził?
Znam problem dziecka wychowanego bez rodzica i nigdy przenigdy nie zechcę odebrać ojcu prawa do kochania i dbania o własne dzieci, wręcz pragnę by ów ojciec nie ograniczał swych "możliwości" do kupowania lodów i wpłacania alimentów na konto.
Ale tak jak w związku; mój partner nie rozumiał chyba, jak wspólny czas, praca, zabawa może dać sens i wartość droższą od wszystkiego innego co cenne na świecie. Jak ukazał swą postać wielką i niedostępną - głowa rodziny, pan i władca.
Oczywiście w naszym królestwie zdarzały się dni amnestii nawet dla niepokornych służek, niemyślących, nieporadnych, złośliwych, niewychowanych już nie pamiętam tych wszystkich nie... Tylko jednej osobie w naszym domu nie zwracało się uwagi, bo w powadze majestatu łatwo można było Go urazić i okazać brak szacunku.

Czy czas już na renesans? właściwie teraz to chyba rekonesans smile

Na moje wyraźne NIE i DOŚĆ posypały się włócznie i strzały. Boli, boli i jeszcze raz boli sad
Boli mnie moja ślepota, bezradność, i ta dziecinna ufność w nieomylność króla.

I pomyśleć, że to dzieci próbowały otworzyć mi oczy a ja tak chciałam, żeby miały OJCA...

Nie wszystko od nas zależy, wiem to doskonale.
Dzieci często próbują otwierać oczy. Robią to doskonale. Mają dystans. I chwała Najwyższemu, że Cię wspierają.
Ale odchodzą. Niby są, a właściwie już ich nie ma. I wtedy rzeczywiście pozostaje przeprowadzić rekonesans, Od czasu do czasu.
Ale to nie pomaga nigdy. Bo o mozliwośc zjedzenia tych lodów trzeba walczyć chyba do końca naszych dni.
Dziękuję smile
Zez

41

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
ryba81 napisał/a:
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Zawdzięczam wypowiedź Pani Ryby. Ciągle na taka czekałem i czekam dalej. Czekam na głosy osób, które uchroniły Dzieci pozostając razem. Mimo złości, mimo nienawiści. Dziękuję Pani Rybo81. Dzięki Tobie powiało optymizmem. A jednak to możliwe. Dziękuję smile  Zez smile

Panie Zez smile
My nie zostaliśmy razem bo dziecko , nie . Poprostu tego oboje chcieliśmy. My chroniliśmy dziecko w fazie " wielkiego kryzysu" po zdradzie. To była sprawa tylko i wyłącznie miedzy nami i dopóki nie były podjęte konkretne decyzje rozwód czy mimo wszystko próbujemy. Wydaje mi sie ze  na ile to było mozliwe uchronilismy dziecko i  w tamtym okresie nie odczuło tamtej sytuacji .
Nigdy dziecko nie odczulo mojej złości na tate - nigdy nie mowiłam ze tato jest niedobry bo  mamę skrzywdził .Z meża strony było to samo mimo ze mama nie chciała rozmawiac z tatem .

Nie uwierzyłaś mi Rybo, a ja Ci uwierzyłem. Już poprzednim razem uwierzyłem. I jak, pisałem Okruszynce, że prostuje mi się Zez, to byłem pod wrażeniem spokoju i konsekwencji Twojej wypowiedzi. Mam wrażenie, ze wszystko tu jest przemyślane. Pewnie tak nie jest, bo nigdy nic nie jest na 100%, ale osiągnęłaś chyba to, co jest najcenniejsze - jesteś dla Innych taka, jakiej Cię potrzebują.

smile
Zez

42

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Właściwie, jeśli dochodzi już do tego, że jest ta druga osoba odchodzi, nawet na chwilę do trzeciej, zazwyczaj, przynajmniej na chwilę rodzi się taka czteroosobowa, rodzina. I nikt mnie nie przekona, ale, uważam, że powinna spotkać się razem i porozmawiać, przywitać. choćby nie wiem , jak się nienawidzili parami. To ludzkie. Czy podziela moje zdanie Okruszek Twojego Wspaniałego Rozumku Okruszka?

A pokochać tego drugiego? Trudna rzecz. Człowiek stale się boi, że ten demon znów wylezie z jakiejś szpary i nas zarazi. Nas jeszcze nie zaraził ale ciągle mam pietra. Właśnie na Niego patrzę. On na mnie też. Uśmiecha się wyraźnie ciesząc się, że z Nim jestem. 
Jutro znów pójdę niewyspany do pracy.

Uśmiecham się do Ciebie szeroko Okruszynko  smile

Zez

Właściwie Zez to nie rozumiem jakiej natury jest Twój problem. Może mógłbyś go jakoś bliżej opisać, nakreślić.
Poszukujesz czegoś, pytasz. A co Cię tak naprawdę skłoniło do stworzenia tego wątku?

43

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Właściwie, jeśli dochodzi już do tego, że jest ta druga osoba odchodzi, nawet na chwilę do trzeciej, zazwyczaj, przynajmniej na chwilę rodzi się taka czteroosobowa, rodzina. I nikt mnie nie przekona, ale, uważam, że powinna spotkać się razem i porozmawiać, przywitać. choćby nie wiem , jak się nienawidzili parami. To ludzkie.

A to akurat do mni zupełnie nie przemawia. Takie udawanie przyjaźni mnie raczej mierzi i nie uważam, żeby dzieci były aż tak niepełnosprytne umysłowo, żeby nie zauważyć, że rodzice udają fałszywą przyjaźń, a tym bardziej jeżeli dziecko wyczuje, że tę przyjaźń udają ze względu na nie -  osobiście zastanawiam się czy to większej krzywdy nie robi niż kontrolowane warczenie na siebie.

Kiedy status quo się zawiązuje naturalnie między uczestnikami tej dramy, to ok, jest to naturalne i jak najbardziej prawidlowe. Ale jeżeli ktoś się "nienawidzi" to jaki jest sens wspolnych spotkań?

44 Ostatnio edytowany przez zez czyli widze inaczej (2014-09-12 18:48:57)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
renesans napisał/a:
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Właściwie, jeśli dochodzi już do tego, że jest ta druga osoba odchodzi, nawet na chwilę do trzeciej, zazwyczaj, przynajmniej na chwilę rodzi się taka czteroosobowa, rodzina. I nikt mnie nie przekona, ale, uważam, że powinna spotkać się razem i porozmawiać, przywitać. choćby nie wiem , jak się nienawidzili parami. To ludzkie. Czy podziela moje zdanie Okruszek Twojego Wspaniałego Rozumku Okruszka?

A pokochać tego drugiego? Trudna rzecz. Człowiek stale się boi, że ten demon znów wylezie z jakiejś szpary i nas zarazi. Nas jeszcze nie zaraził ale ciągle mam pietra. Właśnie na Niego patrzę. On na mnie też. Uśmiecha się wyraźnie ciesząc się, że z Nim jestem. 
Jutro znów pójdę niewyspany do pracy.

Uśmiecham się do Ciebie szeroko Okruszynko  smile

Zez

Właściwie Zez to nie rozumiem jakiej natury jest Twój problem. Może mógłbyś go jakoś bliżej opisać, nakreślić.
Poszukujesz czegoś, pytasz. A co Cię tak naprawdę skłoniło do stworzenia tego wątku?

Problem został już rozwiązany. Przez Rybę. Rozwiązanie jest modelowe smile

Przynajmniej moim zdaniem. Miałem nadzieję, że istnieją takie rodziny. Wiem, że są już dwie.
Może zgłoszą się jeszcze inne. Byłbym bardzo rad.
Ale liczba dwa i tak jest już baaaaardzo wielka smile nie sądzicie?

Pozdrawiam wszystkich smile Zez smile

45 Ostatnio edytowany przez zez czyli widze inaczej (2014-09-12 21:10:12)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
Iceni napisał/a:
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Właściwie, jeśli dochodzi już do tego, że jest ta druga osoba odchodzi, nawet na chwilę do trzeciej, zazwyczaj, przynajmniej na chwilę rodzi się taka czteroosobowa, rodzina. I nikt mnie nie przekona, ale, uważam, że powinna spotkać się razem i porozmawiać, przywitać. choćby nie wiem , jak się nienawidzili parami. To ludzkie.

A to akurat do mni zupełnie nie przemawia. Takie udawanie przyjaźni mnie raczej mierzi i nie uważam, żeby dzieci były aż tak niepełnosprytne umysłowo, żeby nie zauważyć, że rodzice udają fałszywą przyjaźń, a tym bardziej jeżeli dziecko wyczuje, że tę przyjaźń udają ze względu na nie -  osobiście zastanawiam się czy to większej krzywdy nie robi niż kontrolowane warczenie na siebie.

Kiedy status quo się zawiązuje naturalnie między uczestnikami tej dramy, to ok, jest to naturalne i jak najbardziej prawidlowe. Ale jeżeli ktoś się "nienawidzi" to jaki jest sens wspolnych spotkań?

To prawda, jeśli naczynie napełnione jest już całkowicie, pozostaje go albo rozbić, albo trochę z niego ulać.
Jeśli jest do plowy pełne, można się zastanawiac, czym go dopełnić. W kazdej jednostkowej sytuacji dopełniacz trzeba dobierać inaczej.
Jeśłi jest do połowy puste, najlepiej je opróżnić całkowicie i zapytać Rybę, co robić dalej.

Nie mam recept na wszystko.

Uśmiecham się mile ) Zez smile

46

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Dziękuję wszystkim, którzy zechcieli zabrać głos smile

Zez

47 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-09-15 13:25:31)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Właściwie, jeśli dochodzi już do tego, że jest ta druga osoba odchodzi, nawet na chwilę do trzeciej, zazwyczaj, przynajmniej na chwilę rodzi się taka czteroosobowa, rodzina. I nikt mnie nie przekona, ale, uważam, że powinna spotkać się razem i porozmawiać, przywitać. choćby nie wiem , jak się nienawidzili parami. To ludzkie.

Moim skromnym zdaniem takie rozwiazanie istniałoby w idealnym świecie . Ale taki świat nie istnieje.
W tym wszystkim sa silne emocje.

Mimo ze małżonkowie rozstaja sie w zgodzie , budują rodziny z nowymi partnerami.
to z doswiadczen innych wychodzi mimo wszystko zazdrosc nowych partnerów o exów ,
zazdrość macoch/ojczymów  o dzieci z poprzednich małżeństw
niejednokrotnie bunt dzieci przed nowa sytuacja i próby rozwalenia nowych związków rodziców . 


To mimo wszystko tworzy  jakies konflikty miedzy wszystkimi , lub miedzy poszczególnymi członkami " wielkiej podwójnej rodziny " 

Nie wyobrazam sobie sytuacji ze po rozstaniu w zgodzie spotykamy sie na kawce z nowymi rodzinami i dziećmi i udajemy przez chwile przed dziećmi  ze jest miedzy nami przyjaźń.  Można sie rozstac ze swoim partnerem w zgodzie ale czy od razu trzeba nawiązywać bliższe kontakty z jego nowym partnerem ?? Za dużo chyba w tym wszystkim jest emocji naszych i dzieci .


Zez nie wiem czy taka ogolna dyskusja pomoze Ci rozwiazac ten dylemat a czuje ze masz osobisty problem z tym zwiazany .

Moze łatwiej bedzie jak opiszesz nam swoja historie .

48 Ostatnio edytowany przez O'kruszynka (2014-09-18 22:17:24)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Panie Zez, gdzieś Pan przepadł, że Cię nie ma w zasięgu wzroku?
Zez-uję tu i ówdzie i nic!

49

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Witam,
Temat zamknięty przez Autora jakiś czas temu, przez chwilę kontynuowany bez Niego?
Nie mam prawa odgrzebywać, ale jestem to winna Autorowi..
Dlaczego? Bo popełniłam błąd odpowiadając wcześniej bez zastanowienia. Dlaczego dopiero teraz?  Bo analizuję ? Temat jest poważny, a ja odpowiedziałam w stylu ?pitu-pitu?. Teraz mam dłuższą chwilę więc przysiadłam i komentuję..

zez czyli widze inaczej napisał/a:

Tak jestem pełen wiary w ludzi i mam nadzieję, że zasługuję na to, by czasem ze mną porozmawiali.

Autor nie dostał ode mnie szczerej i konstruktywnej wypowiedzi, na jaką liczył.
Poprawiam się, mimo że nie wiem, czy jeszcze tu jest, ale zasługuje na to, żeby taką odpowiedź dostał (lepiej późno niż wcale).
Temat nie denerwuje, ale jest ciężki i czasem łatwiej jest się odciąć, ale obiecałam i skomentuję tak, jak zaczęłam i jak powinnam skończyć.

Nie potrafię zaproponować nowego sposobu na ochronę dzieci przed rozstaniem rodziców. Wiem jednak, że ochrona jest im potrzebna.

Znam przypadki małżeństw, w które wkrada się zdrada. Znam przypadki małżeństw, które się zakończyły, bo małżonkowie nie potrafili już ze sobą rozmawiać. Znam kobiety zdradzone, które pełne są goryczy i nie potrafią już pokochać. Nie potrafią uwierzyć, że ktoś może być szczery i prawdziwy w swoich uczuciach. Wszystko i wszystkich oceniają przez pryzmat tego, co je spotkało. Czy dziecko wychowane w takich warunkach ma szansę na stworzenie normalnej rodziny?

Znam dzieci, które pochodzą z rozbitych małżeństw. A skoro temat dotyczy dzieci, to w takim razie powiem, co wiem. Przypadki, które znam? Panie Zez, ma Pan rację, dziecko za każdym razem zostawało z matką. I tak, jak napisała Renesans, ojciec nie interesował się nim i nie zabiegał o spotkanie i ?wspólne wyjście na lody?. Mimo, że kobieta wcale nie broniła i nie utrudniała.
Dziecko wychowywało się z ?nowym? tatą  .Chociaż nie zawsze ten tata zasługuje w pełni na to, aby go tak nazywać. Czasem kobieta zraniona i zdradzona nie ma siły i nie potrafi odejść od kogoś, kto nie zasługuje na miano ?ojca?. Przemoc i agresja wkrada się do rodziny, która powinna dać dziecku ochronę i miłość. Mimo, że na Święta jest miła atmosfera, że dostaje takie same prezenty i ma swoje miejsce przy stole, to jednak gdy pojawia się ?prawdziwy? syn nowego taty, ona odchodzi na drugi plan. Brakuje jej miłości, jakiej oczekiwała, za to jest wyśmiewanie i poniżanie. Efekty? Dziecko poszukuje swojego biologicznego ojca, mając nadzieję, że on ją jednak kocha i może szukał, ale mama nie pozwalała na kontakt. Znalazła. Przez chwilę było miło, a potem? potem dziecko z poprzedniego małżeństwa nie miało tam swojego miejsca przy stole. Jak to się skończyło? Dziecko już nie jest dzieckiem, to dorosła kobieta, która nie potrafi znaleźć swojego miejsca na świecie. Jest samotna, mimo że wokół tylu ludzi. Nie, to nie o mnie, ale znam dobrze...
Więc jeśli nie ma innej możliwości, to trzeba cały czas zabiegać o te spotkania i wspólne lody. Bo to one nas kształtują...

A małżeństwo po zdradzie? Czy pozostanie razem, mimo negatywnych emocji i nienawiści ma sens? Tu rację ma Ryba81

ryba81 napisał/a:

My nie zostaliśmy razem bo dziecko , nie . Poprostu tego oboje chcieliśmy.

Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby pozostać razem, jeśli nie ma już nawet odrobiny miłości i nadziei. Jeśli to tylko pozorne chęci, a w środku jest gniew i nienawiść spowodowana bólem i cierpieniem, to jaki obraz rodziny wyniesie z tego dziecko? Czy to możliwe, aby całkowicie wyzbyć się emocji? Czy to nie sieje w nas spustoszenia? Co z nas zostanie, jeśli zaczniemy udawać, że wszystko jest dobrze?

Kiedyś ktoś powiedział, że dziecko jest szczęśliwe, jeśli szczęśliwi są rodzice. Wierzę w to.

Razem, czy osobno, ale to szczęście OBOJGA rodziców da szczęście dziecku.

I tu może pojawić się Pana motyw rodziny 4-osobowej. Jeśli OBOJE małżonkowie dochodzą do wniosku, że jednak popełnili błąd, że jednak już dłużej się nie da i rozstają się, to jest to dla nich OBOJGA odrodzenie się na nowo. OBOJE są szczęśliwi i przekazują swoje szczęście dziecku. OBOJE świadomie podjęli decyzję zakończenia związku i są na tyle dojrzali emocjonalnie, aby cieszyć się szczęściem tej drugiej strony. Wówczas widok byłej żony/męża w objęciach kogoś innego nie wywołuje uczucia zazdrości, nienawiści i żalu, tylko radość. Radość, że ułożył sobie życie i jest szczęśliwy. To też jest miłość, tylko inna, dojrzała. Gdyby życie było idealne..
Trzeba to umiejętnie przekazać dziecku, bo ono ma swoje przemyślenia?

zez czyli widze inaczej napisał/a:

..jeśli dochodzi już do tego, że jest ta druga osoba odchodzi, nawet na chwilę do trzeciej, zazwyczaj, przynajmniej na chwilę rodzi się taka czteroosobowa, rodzina. I nikt mnie nie przekona, ale, uważam, że powinna spotkać się razem i porozmawiać, przywitać. choćby nie wiem , jak się nienawidzili parami. To ludzkie.

Tyle dojrzałości jest w tej wypowiedzi?

W sytuacji, gdy jedna ze stron została zdradzona i zraniona i nadal odczuwa ból, czy to nie czysty sadyzm/masochizm, spotykanie się w gronie 4-osobowym? Z czasem emocje opadają i  wówczas inaczej analizujemy całą sytuację. Wtedy spotkanie i rozmowy na temat: ?co dalej?? mają sens. Podziwiam osoby, które mimo bólu i zranienia trwają nadal razem. Jeśli nie ma już między nimi ani odrobiny miłości.

Nie ma idealnego rozwiązania na to, aby ochronić dziecko. W pojedynkę nic nie zdziałamy. Oboje rodzice muszą chcieć dać dziecku szczęście. Oboje muszą mieć na uwadze dobro dziecka i oboje muszą dojrzeć do odpowiedzialności.

zez czyli widze inaczej napisał/a:

A pokochać tego drugiego? Trudna rzecz. Człowiek stale się boi, że ten demon znów wylezie z jakiejś szpary i nas zarazi. Nas jeszcze nie zaraził ale ciągle mam pietra. Właśnie na Niego patrzę. On na mnie też. Uśmiecha się wyraźnie ciesząc się, że z Nim jestem.

.. ufać ludziom, wierzyć w siebie, wierzyć w ludzi i wierzyć, że na to zasługują?
Ja dopiero zaczynam.. Wielu rzeczy się tutaj nauczyłam, wiele stąd wyniosłam i jestem za to wdzięczna..   

zez czyli widze inaczej napisał/a:

Portal jest bardzo pożyteczny. Sadzę, że pomaga wielu ludziom.

Żałuję, że nie trafiłam tu wcześniej, ale czasu cofnąć się nie da.. Wyciągam wnioski i uczę się..
Z nadzieją patrzę w przyszłość? , bo nadzieja umiera ostatnia?

Czy ułożyła się całość? Całość się nie ułoży, bo wszyscy jesteśmy dla siebie obcymi ludźmi i nawet, jeśli wydaje nam się, że już dużo wiemy, to zawsze jest coś, co może nas zaskoczyć?

Czy moja wypowiedź wniosła coś nowego do tematu..?
Pewnie nie..
Mam nadzieję, że Pan tu kiedyś zerknie, Panie Zez i to przeczyta ?
Nie wiem, czy to wypowiedź, na jaką Pan liczył?. (chociaż mam nadzieję, że tak...)
Tego się pewnie nigdy nie dowiem?.
Chciałam, aby dostał Pan odpowiedź, na jaką Pan zasługuje: szczerą i konstruktywną?

Może jeszcze gdzieś się Pan kręci, może Pan jeszcze wróci?
Mam taką nadzieję..
Jest Pan tu potrzebny, Panie Zez z Pana zezem... smile uczy Pan innego, jakże cennego spojrzenia...

A tematy pokrewne? To "walka z wiatrakami", zrozumiałam... dopiero się uczę...

Życzę Wszystkim spokojnego wieczoru
Pozdrawiam ?
Rita

50

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
rita54 napisał/a:

...
A tematy pokrewne? To "walka z wiatrakami", zrozumiałam... dopiero się uczę...
...
Życzę Wszystkim spokojnego wieczoru
Pozdrawiam ?
Rita

Dziękuję Rito ... Uhonorowałas mnie wspaniale ... pozwolę sobie jeszcze podziękować głosem Kogoś, kto wypowie to lepiej niz ja ...

i pomodli się do Bezsilnego Boga wink

51

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
O'kruszynka napisał/a:

Panie Zez, gdzieś Pan przepadł, że Cię nie ma w zasięgu wzroku?
Zez-uję tu i ówdzie i nic!

Dzień dobry Pani Okruszynko smile
Byłem u mechanika. Reperowałem. Naprawiałem. Przecież kiedys muszę się wybrać w te góry.
Czy w Otyku świeci słońce?

smile:):)
Zez

52

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:
O'kruszynka napisał/a:

Panie Zez, gdzieś Pan przepadł, że Cię nie ma w zasięgu wzroku?
Zez-uję tu i ówdzie i nic!

Dzień dobry Pani Okruszynko smile
Byłem u mechanika. Reperowałem. Naprawiałem. Przecież kiedys muszę się wybrać w te góry.
Czy w Otyku świeci słońce?

smile:):)
Zez

Czy Pani, Pani Okruszynko wsiadła też do Pociągu Szczęścia, że nie mogę się Pani doczekać?
A może czeka Pani na jakiś mój kolejny wygłup tu, w Krainie Kobiet?

Zez

53

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Czy Pani, Pani Okruszynko wsiadła też do Pociągu Szczęścia, że nie mogę się Pani doczekać?

Dobry wieczór smile
dobrze że Pan napisał "też" bo można sobie pomyśleć, że siedzi Pan w jednym ze Szczęśliwych wagonów... gratuluję i chucham w piąstki zaciśnięte by nie-za-peszyć ...

a ja?... nie zasługuję na to zdanie -->  "że nie mogę się Pani doczekać?" ...

ps. w Otyku chmury... niskie... ciemne... nie-prze-bijalne.

Dobrej nocy Zezu smile

54 Ostatnio edytowany przez rita54 (2014-09-30 22:55:38)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Witam..

Dziękuję Panu...
Za wszystko... smile
I szczerze przepraszam za mój wygłup z poprzednim komentarzem.

Jeśli Pan myśli, że Bóg jest bezsilny, to naprawdę ma Pan zeza.
Bóg daje nam szansę i możliwość, abyśmy z niej skorzystali. Nie dostajemy wszystkiego na tacy..
To my jesteśmy bezsilni, gdy jej nie dostrzegamy i ją marnujemy.
Mi pomógł i to bardzo i jestem wdzięczna.
Podziękowałam mu dzisiaj za to i to nie jeden raz.

Pozdrawiam

Rita smile

55

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Droga Rito,
Pani Rito,
Rito,

Wrażliwą jesteś duszyczką, bo ciągle chcę Cię sympatycznie traktować  a tu nie wychodzi jakoś. Nie potrafię ładniej dziękować niż poezją. I to nie swoją, lecz tą najlepszą z najlepszych.

Oto moja intencja:
Obydwie piosenki miały być wypowiedzią dotyczącą tematu, ale wypowiedzią dedykowaną Tobie, bo Twoja wypowiedź przerosła moje oczekiwania.  Pierwsza, bo ona zaprosił mnie do kina, a mama chroni dziecko przed własnymi błędami. Druga, bo jednak uważam, że Bóg w przypadku dzieci, o których mówimy jest jednak bezsilny. Nie potrafimy ich ochronić zapatrując się we własne rany uczuciowe, często nienawidząc z ich powodu cały świat i wmawiając sobie, że z ich powodu nie potrafimy już więcej nikogo pokochać. A w taką moc chronienia Bóg powinien nas zaopatrzyć. Ciągle jednak te dzieci kiwa za naszą pomocą. Bo przecież jesteśmy narzędziami w rękach Boga.

Nie mogłem liczyć na tak wspaniałą i przemyślaną wypowiedź. A jednak się zdarzyła. Potrafisz dawać z siebie bardzo wiele Rito. Skupienie, uwagę i zainteresowanie. Tak bezinteresownie. (Gdybyś była studentką a ja Twoim wykładowcą nagrodziłbym Cię zachętą do dlaszej dobrej roboty. Taką piąteczką w indeksie, z której pewnie byś się ucieszyła, bo byłaby dowodem na to, że coś potrafisz). Właśnie to zrobiłaś. Poruszyłaś wiele spraw, o których nie marzyłem, że zostaną przez kogoś w ogóle zauważone.  Chodzi mi przede wszystkim o fakt  ?odsuwania od rodzinnego stołu?  dziecka dotkniętego zdradą, zawsze, choćbyśmy tego nie chcieli, ważniejsze będzie dziecko cementujące nowy związek. Pięknie i trafnie wypunktowałaś Rito prawie wszystkie nieszczęścia grożące dziecku, które ma być szczególnie chronione, a nigdy nie jest. Jest po prostu zawsze gorsze.

I pewnie tu zaprotestuje Pani Ryba.  I nie zdziwię się, bo uważam, że osiągnęła coś najbardziej wartościowego. Nie mam prawa do pochwał, bo przekroczę wtedy granice, których nie powinienem przekraczać. Ale gdybym miał, dałbym Jej order ze szlachetnego kruszcu, na którym byłby wygrawerowany napis : ?Dla tej, która jest mądra i szlachetna?.

Dzięki Twojej wypowiedzi zrobiło mi się dobrze i przyjemnie. Większość wypowiedzi w większości tematów jest tu na Forum krótkich i zwięzłych, bo przecież większość z nas nie ma czasu ani na pisanie przemyślanych i wyczerpujących wypowiedzi, a takie zredagować jest bardzo trudno. Za to Ci jeszcze raz bardzo dziękuję. O co chodzi w moich podziękowaniach?  Otóż każdy zakładając jakiś wątek ma jakieś intencje. Czegoś oczekuje. Nie tylko pomocy, która jest bardzo ważna. Również chce, żeby usłyszało go chociaż kilku ludzi i spróbowało zrozumieć, co chcemy powiedzieć, co przekazać,  a nawet co wykrzyczeć z powodu bólu, który w nas tkwi i jakoś nie chce uciec. W tym mi pomogłaś. Pokazałaś, że świetnie rozumiesz, że potrafisz się bardzo skupić, że potrafisz być. A to bardzo rzadka  cecha i rzadka ofiara. Szczególnie, jeśli ja podarowałaś osobie właściwie obcej.

Nasze wizyty tu, na tym forum, nie są zabawą . Są chyba dla większości z nas ważniejsze niż można  sądzić. Mimo , że najczęściej mamy tylko kilka chwil, żeby tu zajrzeć i może czasem przeżyć rozczarowanie.

Potrafisz też okrutnie zabierać. Zabierać radość z tego, co ofiarujesz. Chcesz zabrać mi radość z tego, że napisałaś tak, jak napisałaś. Nie dam się i wytknę Ci coś. Masz taką cichą ale okrutną myszkę Rito. Broń się przed nią. Boisz się, że inni drwią. Niby mała a taka wredna prawda? Częściej ufaj, że ludzie są dobrzy.  Napisałaś wspaniale. Pomogłaś redagować ten temat, pomogłaś mi, pewnie wielu innym też i nie tylko na stronach tego Forum.  Cieszę się z tej wypowiedzi jak dziecko.
Niech ktoś mnie w tym poprze, bo Rita mi znów nie uwierzy, że napisała wspaniale, rzeczowo i trafnie. A tłumaczę się przed Nią już chyba trzeci raz.

Pozdrawiam Cię Rito. Niech kółka Twojego pociągu okażą się zrobione z dobrego kruszcu. Życzę tego.

Zez ( i mały Pulpet, bo tak Go nazywamy)

56 Ostatnio edytowany przez zez czyli widze inaczej (2014-10-01 12:17:35)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
O'kruszynka napisał/a:
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Czy Pani, Pani Okruszynko wsiadła też do Pociągu Szczęścia, że nie mogę się Pani doczekać?

Dobry wieczór smile
dobrze że Pan napisał "też" bo można sobie pomyśleć, że siedzi Pan w jednym ze Szczęśliwych wagonów... gratuluję i chucham w piąstki zaciśnięte by nie-za-peszyć ...

a ja?... nie zasługuję na to zdanie -->  "że nie mogę się Pani doczekać?" ...

ps. w Otyku chmury... niskie... ciemne... nie-prze-bijalne.

Dobrej nocy Zezu smile

Zasługuje Pani, dlatego je napisałem. A może sądzi Pani, że rzucam słowa na wiatr i zezowato usiłuję dostrzec dokąd polecą?

A swoją drogą, dokąd lecą oKruszynki, jak porywa je wiatr?

Może czasem zdarza im się przebić nie-prze-bijalne otykowe chmury?

smile Zez

57

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

...

Cieszę się ... i ... dziękuję...

Dbaj o Pulpeta..

Rita

58

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Zezuu...

oKruszynki tylko z wierzchu są mocne. Cały ich środek jest delikatny i tak naprawdę oKruszynki są kruche... więc boją się wiatrów.
Bo czasami... jak porwie je wiatr -bardzo nieprzyjemny, zimny i mocny wiatr- kruszą się na milion okruchów.
nie-do-pozbierania.
Takimi okruchami nikt nie da rady po-prze-bijać chmur ...

oKruszynki boją się wiatrów, starając się ukryć przed nimi jak najgłębiej albo jak najdalej... ze wszystkich sił nie dać się pokruszyć...
...by nie dać się po-kruszyć...

Jednak nie wszystkie wiatry są złe. Jeden Wiatr jest dobry. To delikatny Wiatr, który zna naturę oKruszynek, zwłaszcza tą wewnętrzną...
Wiatr wiej jak wiać, bo oKruszynek nie rozkruszyć, jednocześnie niosąc je delikatnie przez świat. oKruszynki się takiego Wiatru nie boją - one na Niego czekają z ukrywaną niecierpliwością...

I tylko RAZEM mogą przebić chmury... być może nie od razu, nie z wielkim hukiem, pewnie potrwa to dłużej niż zwykle, mozolniej...
ale RAZEM kruszynka po kruszynce, chwilka po chwilce poprzebijają chmurzyska.
tylko RAZEM.
Taki Wiatr nie wieje często.
I bardzo, bardzo trudno jest Go wyczuć.
Czasami trzeba być do granic możliwości wrażliwym na każdy mały szelest i niesamowicie cierpliwym i pełnym wiary. I widzieć zewnętrzne "zapowiedzi" (które ludzie nazywają też "znakami") i słuchać swoich własnych wewnętrznych zapowiedzi. Często tylko ich, bo "znaki" trudno odczytać.
oKruszynki takie są...

Dobrej nocy, do samego rana.

59 Ostatnio edytowany przez rita54 (2014-10-03 23:30:23)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Drogi Zezie,
Panie Zezie?
Zezie?

Dziękuję Panu za piękne słowa, dziękuję za poezję, chociaż to Pana dzieło byłaby dla mnie cenniejsze wink. Dziękuję?
Niczego nie zabieram.  Nic się nie zmieniło i na pewno nie zmieni, nadal myślę tak samo.. smile Obawiałam się tylko, że Pan nie jest zadowolony z mojej wypowiedzi i wolałby jej nie przeczytać.. ( Chociaż miałam cichą nadzieję, że jest inaczej. smile ) Nigdy nie wiem, co Pan myśli? Mogę tylko przypuszczać.. wink

Kilka dni ( a może to już tygodnie..) temu poznałam tu, na Forum (chociaż w innym temacie) Kogoś, kto ?był dla mnie?. Kto ofiarował mi siebie i ofiarował to, czego potrzebowałam. Kogoś, kto dodaje sił! Myliłam się myśląc, że można żyć bez tego! Nie da się żyć, gdy brakuje sił..
Może zerknie kiedyś tutaj (za mną) i to przeczyta i zrozumie, co mam na myśli? smile

Teraz działam w myśl zasady ?podaj dalej?.. smile

zez czyli widze inaczej napisał/a:

.. bo jednak uważam, że Bóg w przypadku dzieci, o których mówimy jest jednak bezsilny.
?
A w taką moc chronienia Bóg powinien nas zaopatrzyć. Ciągle jednak te dzieci kiwa za naszą pomocą. Bo przecież jesteśmy narzędziami w rękach Boga.

Tak, ale rozumnymi. Bóg dał nam coś więcej , różnimy się od pozostałych zwierząt. Nasze zachowanie nie polega tylko na instynkcie, ?do pomocy? mamy rozum. To nim musimy się kierować podejmując decyzje i żyjąc..

Tak, Bóg nas czasem okrutnie doświadcza, fundując ból i cierpienie, o którym trudno jest zapomnieć, gdy ?jego obraz? towarzyszy nam każdego dnia.

Bóg daje nam szansę, nie daje nam niczego wprost.
Jeśli ktoś prosi o cierpliwość, to dostanie sposobność, aby ją w sobie wyrobić.
Jeśli ktoś prosi o miłość, to dostanie możliwość, aby tej miłości poszukać, wypracować lub ją wzmocnić. Dostajemy małe zachęty, coś co ma nam pomóc w uzyskaniu tego, o co prosimy.
Zachętą może być np. to, że ktoś ?może czasem tylko pięknie się uśmiechnie?. Czy to nie jest wystarczający argument? Miłość dziecka jest bezwarunkowa. Dlatego tak boli, kiedy boimy się, że nie będziemy potrafili tej miłości odwzajemnić.

Czy nadopiekuńcza matka/ojciec jest dobrym rodzicem? Czy przygotuje swoje dziecko do życia w ?dorosłym świecie?? Nie. W pewnym momencie dziecko musi samo walczyć o to, czego potrzebuje. Musi wykazać się siłą, chęcią i musi pracować nad tym, czego pragnie.
My też jesteśmy dziećmi, dziećmi Boga i On tak nas właśnie traktuje. Pozwala nam na samodzielność. Pozwala nam popełniać błędy, abyśmy wyciągnęli z nich wnioski na przyszłość i uczyli się jak żyć.

To, co dostajemy bez walki, przestaje być dla nas wartościowe. Większe znaczenie ma dla nas coś, co sami osiągniemy. Mimo, że czasem osiągnięcie celu jest bardzo długotrwałe, okupione cierpieniem i bólem, to gdy już zdobędziemy to, czego pragnęliśmy, radość jest jeszcze większa, bo zrobiliśmy to SAMI.
Pozwolę sobie zacytować słowa Kogoś dużo mądrzejszego ode mnie. Kogoś bardzo wartościowego:
"?  nagrodziłbym Cię zachętą do dalszej dobrej roboty. (?) z której pewnie byś się ucieszyła, bo byłaby dowodem na to, że coś potrafisz)?"
Tak, najwięcej radości przynosi nam to, co zdobędziemy i wypracujemy sami.

zez czyli widze inaczej napisał/a:

uważam, że Bóg w przypadku dzieci, o których mówimy jest jednak bezsilny. Nie potrafimy ich ochronić zapatrując się we własne rany uczuciowe, często nienawidząc z ich powodu cały świat i wmawiając sobie, że z ich powodu nie potrafimy już więcej nikogo pokochać. A w taką moc chronienia Bóg powinien nas zaopatrzyć. Ciągle jednak te dzieci kiwa za naszą pomocą. Bo przecież jesteśmy narzędziami w rękach Boga.

Czasem bierzemy na siebie za dużą odpowiedzialność. Czy można dać szczęście komuś, kiedy samemu nie jest się szczęśliwym? Kiedy człowiek nie ma już sił? Kiedy chcemy za dużo, nie udaje się nic! Stajemy się bezsilni..

??Nie zdołałbyś wspiąć się na ten szczyt. Kiedy zapytałem, czy chcesz go zdobyć, nie wystawiałem na próbę twojej odwagi. Poddałem próbie twą rozwagę. Wymyśliłeś sobie rozkaz, którego wcale ci nie wydałem- wyjaśnił Mistrz- (?) Ale ty chciałeś wykazać się odwagą, kiedy należało dowieść rozsądku??
P.Coelho ?Pielgrzym?

Czasem lepiej podzielić to, co chcielibyśmy osiągnąć i małymi kroczkami dążyć do celu. Nie wszystko przychodzi łatwo, niekiedy potrzeba więcej czasu.
Czasem trzeba się przyznać do tego, że coś nas przerasta?

zez czyli widze inaczej napisał/a:

A pokochać tego drugiego? Trudna rzecz. Człowiek stale się boi, że ten demon znów wylezie z jakiejś szpary i nas zarazi. .

Uwierzyć w siebie, uwierzyć w ludzi, zaufać.

zez czyli widze inaczej napisał/a:

Częściej ufaj, że ludzie są dobrzy.

A może powinnam zacytować całą Pańską wypowiedź i dedykować ją Panu? Łącznie z pochwałami?

Wierzyć, że jesteśmy szczerze kochani, bo zasługujemy na to: na szczere i prawdziwe uczucie.
Jeśli w to wątpimy, to sami jesteśmy nieszczęśliwi i unieszczęśliwiamy tą Drugą osobę. Musi kochać jeszcze bardziej, jeszcze mocniej i wie, że gdzieś w naszej głowie jest coś, co blokuje nasze uczucie do Niej.

Uważam, że to nie Bóg jest bezsilny, tylko my, bo nie potrafimy odpowiednio wykorzystać szans, które nam daje.

Daje nam MIŁOŚĆ, daje Kogoś, Kto nas kocha, czy to za mało? Co jeszcze ma dać..??

Zakończę tak, jak poprzednio?
Nie wiem, czy Pan to przeczyta?
?

Ale dodam na koniec coś jeszcze?
Mam jedno marzenie?.
Chciałabym, aby Pana zez się wyprostował?
Wiem, że Pan na to zasługuje?
Mam cichą nadzieję, że to się uda? smile Chociaż ?zawsze są dwa uda??
Dodaje Pan ludziom sił, pewnie nie tylko na stronach tego Forum...
A tutaj ma Pan co najmniej dwie fanki.. wink

Pozdrawiam Pana gorąco..:)

Rita smile

60

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Dziękuję Okruszynko smile Dziękuję Rito:)

Miałem tu trochę roboty z Odrodzeniem, ale chwilowo już po wszystkim. Ciekawe, że ludzie, którzy się w ogóle nie znają, mogą żywić do siebie tyle urazy! W tym sęk!

Chętnie odpowiedziałbym od razu, ale już wiem, ze to jest ważne pisanie. Nie da się tak od razu.

Muszę grzeszyć w niedzielę. Taki los. I chronić dzieci przed błędami Rodziców.

Okruszynko, smile, ufam, że nie każdy wiatr rozkrusza Okruszynki. Kusisz ... Podoba mi się smile

Rito, smile, Zeza trudno wyprostować. Ale może ...

Z uśmiechem zapracowania smile Zez smile

61

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Miałem tu trochę roboty z Odrodzeniem, ale chwilowo już po wszystkim. Ciekawe, że ludzie, którzy się w ogóle nie znają, mogą żywić do siebie tyle urazy! W tym sęk!

Chętnie odpowiedziałbym od razu, ale już wiem, ze to jest ważne pisanie. Nie da się tak od razu.

Muszę grzeszyć w niedzielę. Taki los. I chronić dzieci przed błędami Rodziców.

Zez smile

Dziękuję że dedykował Pan mojej osobie prawdziwy poemat -odpisałam w tamtym wątku.
Tu mogę dodać, że nie czuję żadnej urazy do nikogo z tego forum, a tym bardziej do Pana. Nie mam podstaw ku temu ani zamiarów.
Dlaczego MUSI Pan grzeszyć? Czy to moja "zasługa"?

Mój punkt widzenia to jedna z wielu możliwości spojrzenia na dany problem, nie pisałam nigdzie, że słuszny.
Czy potrafię zatopić okręt nie zważając na pasażerów i załogę? Wydaje mi się, że nie. Raczej szukam portu w którym każdy może bezpiecznie wysiąść i udać się na wymarzony rejs...

Jeśli w jakiś sposób uraziłam Pana to przepraszam i schodzę z drogi smile

62

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Rito! Pięknie napisałaś. Dziękuję, że mogłam przeczytać.
Wybacz, że się wtrącam w Ritowo-Zezowy dialog, ale chciałam, żebyś wiedziała, że Twoja ostatnia wypowiedź o-siadła osadem nie-do-wytrzepania też na kimś, kto stoi z boku.

63 Ostatnio edytowany przez rita54 (2014-10-05 22:08:15)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
O'kruszynka napisał/a:

Rito! Pięknie napisałaś. Dziękuję, że mogłam przeczytać.
Wybacz, że się wtrącam w Ritowo-Zezowy dialog, ale chciałam, żebyś wiedziała, że Twoja ostatnia wypowiedź o-siadła osadem nie-do-wytrzepania też na kimś, kto stoi z boku.

Dziękuję, O'kruszynko smile ale nie wiem, czy dobrze że tak się wypowiedziałam. To rozmowa dla wszystkich dlatego pozwalam sobie na komentarz. Dialog nie jest zamierzony. smile

Z Pana wypowiedzi zrozumiałam, że boi się Pan o dzieci narodzone w wyniku zdrady. Obawia się Pan, że nie dostaną tyle miłości, ile potrzebują.

Może to moja nadinterpretacja. Jeśli tak, to najmocniej Pana przepraszam.

Moją wypowiedzią chciałam dać do zrozumienia, że Bóg daje nam szansę pokochania tych dzieci, bo obdarowuje rodziców bezwarunkową miłością tego dziecka. A to powinno pomóc opiekunom w wyrobieniu i wzmocnieniu miłości w sobie.

Miłość, to najcenniejszy dar, jaki możemy otrzymać. Ale musimy pracować nad tym, aby jej nie stracić, nie osłabić i nie zmarnować. Bo w pewnym momencie dziecko przestanie nam ją dawać. A dziecko, które nie otrzyma miłości od rodzica, będzie jej szukało gdzie indziej. Oddali się bezpowrotnie. Poszuka wsparcia tam, gdzie je dostanie.

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, co Pan miał na myśli.
Jeśli przesadziłam z interpretacją, to przepraszam.

A mój szczęśliwy pociąg.. powoli się rozpędza, w stronę światła w tym tunelu. smile  Może dlatego jestem pełna wiary, że innym też się uda.. Czasem za bardzo chcę pomóc, za bardzo się angażuję i za bardzo wierzę, że dam radę coś zdziałać.

dziekuję za wsparcie smile

64 Ostatnio edytowany przez rita54 (2014-10-06 16:56:03)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)
zez czyli widze inaczej napisał/a:

Dziękuję Okruszynko smile Dziękuję Rito:)

Miałem tu trochę roboty z Odrodzeniem, ale chwilowo już po wszystkim. Ciekawe, że ludzie, którzy się w ogóle nie znają, mogą żywić do siebie tyle urazy! W tym sęk!

Chętnie odpowiedziałbym od razu, ale już wiem, ze to jest ważne pisanie. Nie da się tak od razu.

Muszę grzeszyć w niedzielę. Taki los. I chronić dzieci przed błędami Rodziców.

Okruszynko, smile, ufam, że nie każdy wiatr rozkrusza Okruszynki. Kusisz ... Podoba mi się smile

Rito, smile, Zeza trudno wyprostować. Ale może ...

Mówiąc, że Pan dodaje sił, miałam na myśli to, że człowiek czuje się zrozumiany i dowartościowany, wierzy że jednak coś potrafi. A to dużo daje. Poznałam tu kogoś, kto potrafi pomóc tak, jak Pan.. Zakładam, że w życiu codziennym jest podobnie. Ja tylko staram się czasem zrozumieć i pomóc, w miarę możliwości. Nie zawsze kończy się to powodzeniem.

Przykro mi, że żywi Pan do mnie urazę. Nie chciałam tego.. Tak wyszło. Dziękuję za zaufanie, jakim Pan mnie obdarzył i przepraszam, że zawiodłam Pana oczekiwania, że Pana uraziłam i. rozczarowałam. Oceniłam zbyt pochopnie, sprawiając nieświadomie przykrość i raniąc. Przepraszam, że przekroczyłam granicę.. , którą Pan wyznaczył.. Zawiniłam i ponoszę konsekwencje, wiem że zasłużone.
Przepraszam... Pana najmocniej... i.."schodzę z drogi"..

65 Ostatnio edytowany przez O'kruszynka (2014-10-07 22:23:45)

Odp: Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Dobry wieczór,
myślę Rito, że to nie o Ciebie chodziło, że nie uraziłaś Zeza.

------------------

Drogi Zezie,
zasiał Pan mi niepokoje,
coraz bardziej się więc boję,
że przez forum pędząc z rana
nie wyczytam Pana,
że w południe, chrupiąc tosta
nie zobaczę Zeza posta,
że zerkając po pacierzu
nie po-czuję Ciebie Zezu.

ni okruszka?

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Tylko wali kupy, je i śpi. Może czasem tylko pięknie się uśmiechnie :)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026