netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

90 odpowiedzi25 257 wyświetleńzałożony przez kareninka, 01.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 91 ]

1

Temat: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Czy uważacie, że tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Trochę się jak frajerka czuję. Koleś, z którym aktualnie kręcę, wymaga ode mnie, bym do niego jeździła. Nie mam samochodu, więc jeżdżę autobusem i pociągiem. Wracam od niego w taki sam sposób. On uważa, że wszystko ok. Moim zdaniem to facet powinien po mnie przyjeżdżać, zwłaszcza, że on ma samochód i jego droga do mnie zajmuje 2 razy mniej czasu niż moja droga do niego. Koleś otwarcie mówi, że mógłby po mnie jeździć, ale mu się nie chce.

Kiedy umawiamy się gdzieś w okolicy mojego domu, to ok- albo spotykamy się w umówionym miejscu, albo on po mnie przyjeżdża. Gdy w grę wchodzą okolice jego zamieszkania, a najczęściej on właśnie tam chce się spotykać, to wymaga, bym sama przyjechała do niego (60km w jedną stronę), on wychodzi po mnie tylko na dworzec.

Póki co nie robię z tego problemu, ale zaczyna mnie to irytować. Ostatnio obiecał, że mnie odwiezie od sb do mnie pod sam dom, ale w końcu odstawił mnie tylko na dworzec. Kiedy się dzisiaj umawialiśmy na spotkanie, zapytał do której mam zajęcia. Do 15tej. On opiekuje się dzieckiem brata do 15tej, więc powiedzał, żebym od razu po zajęciach poszła na pociąg i dzięki temu będziemy mieli dla siebie więcej czasu.
Innym razem byłam po 4godzinnej podróży i byliśmy umówieni u mnie w mieście na 18tą. Z walizką sama miałam się doczłapać do siebie, bo na miejscu byłam już o 16tej. W toku rozmowy doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie się spotkać u niego. Wtedy stwierdził, żebym od razu po tej 4godzinnej podróży z ciężką jak cholera walizą i laptopem wsiadała w pociąg do niego, a gdy się nie zgodziłam, zmienił zdanie "pozwalając mi" odwieźć walizkę do domu, ale kazał odpuścić sobie kąpiel i obiad, żebym zdążyła na wcześniejszy pociąg i na 18tą była już u niego. Gdy, powiedziałam, że muszę odpocząć, zjeść, odświeżyć się, że bez tego ani rusz, to grymasił, że przez to będziemy mieli mniej czasu dla siebie. A przecież mógł po prostu przyjechać do mnie na tę 18tą tak jak było wcześniej ustalone.
Nie czaję tego. On zamiast powiedzieć, że wyjedzie po mnie, żebym nie dźwigała tej walizy, oczekiwał, że z wywieszonym jęzorem, głodna i spocona szybciutko pojadę do niego, bo jemu się nie chce jechać do mnie.

Mój poprzedni chłopak sam z siebie by mnie odebrał, zawiózł do mnie, a potem do siebie samego, a co najlepsze oni jeżdżą tymi samymi modelami samochodu (więc palą tyle samo) i mają zbliżoną drogę do pokonania (60km i pięćdziesiąt kilka km).

Czy to ja przesadzam?

2

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Autorko, nie przesadzasz. Facetowi się dupy nie chce ruszyć (a samochód ma) a od Ciebie wymaga, żebyś latała do niego zmęczona po podróży bez prysznica itp. Nie dba o Twój komfort. Nie daj się...Powiedz w prost, że to jest dla Ciebie niewygodne i nie masz ochoty. To on księżniczkuje, nie Ty.

3

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Mnie także wydaje się,że to on powinien ruszyć swoje cztery litery i do Ciebie przyjechać... nawet u zwierząt to samiec bardziej się stara, choć zazwyczaj jest bardziej kolorowy od samicy...

4

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Nie przesadzasz. Facet jest wygodny i jeszcze próbuje sobie Ciebie odpowiednio wytresować. Jakby mu naprawdę zależało to nawet na rowerze by przyjechał do Ciebie smile Skoro na etapie "kręcenia" nie inwestuje w Ciebie (tak, tak - paliwo kosztuje...) to nie wróży to dobrze na przyszłość. Jeśli nie chcesz go skreślać to spróbuj z nim porozmawiać na ten temat, ale szczerze mówiąc czyny są bardziej wymowne niż słowa, a on póki co pokazuje, że nie traktuje was zbyt serio.

5

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
kareninka napisał/a:

Czy uważacie, że tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Trochę się jak frajerka czuję. Koleś, z którym aktualnie kręcę, wymaga ode mnie, bym do niego jeździła. Nie mam samochodu, więc jeżdżę autobusem i pociągiem. Wracam od niego w taki sam sposób. On uważa, że wszystko ok. Moim zdaniem to facet powinien po mnie przyjeżdżać, zwłaszcza, że on ma samochód i jego droga do mnie zajmuje 2 razy mniej czasu niż moja droga do niego. Koleś otwarcie mówi, że mógłby po mnie jeździć, ale mu się nie chce.

Jesli on może mieć samochód, to co stoi na przeszkodzie, żebyś i Ty nie kupiła?

6 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-03-02 03:07:11)

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Figazmakiem napisał/a:

Nie przesadzasz. Facet jest wygodny i jeszcze próbuje sobie Ciebie odpowiednio wytresować. Jakby mu naprawdę zależało to nawet na rowerze by przyjechał do Ciebie smile Skoro na etapie "kręcenia" nie inwestuje w Ciebie (tak, tak - paliwo kosztuje...) to nie wróży to dobrze na przyszłość. Jeśli nie chcesz go skreślać to spróbuj z nim porozmawiać na ten temat, ale szczerze mówiąc czyny są bardziej wymowne niż słowa, a on póki co pokazuje, że nie traktuje was zbyt serio.

Co za nieporozumienie. Nie inwestuje w Ciebie? Boże mój. Wiesz jak się nazywa potem takich kolesi w gronie koleżanek co tak jeżdżą po was? Zapewne sama się domyślasz. To jest jakieś [wulgaryzm] błędne koło. Jak się starasz (m. in. jeździsz po swoją księżniczkę) jesteś desperatem, nie masz nic innego do roboty oprócz zajmowania się nią, jesteś pieskiem, nie masz pasji i w ogóle milion innych rzeczy które tutaj, na tym forum można przeczytać codziennie. Nie jeździsz, jesteś egoistą, nie zależy ci, nie starasz się, "autorko uważaj" itp.

Koleś dobrze robi, a np. tylko dlatego że owa autorka założyła tu temat z tego powodu co świadczy że jej zalezy a on nie jest jej obojętny. Natomiast jakby ją woził po paru miesiącach zapewne usłyszałby "Fajny z ciebie chłopak, na prawdę, nie chcę cię zranić, na pewno znajdziesz sobie super kobietę ale ja nie nie wiem co czuję". I tu nie ma dyskusji. Nie podoba sie odległość? To zrywaj, z resztą nie polecam, mimo iż nie wielka, związków na odległość.

7

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Koleś dobrze robi, a np. tylko dlatego że owa autorka założyła tu temat z tego powodu co świadczy że jej zalezy a on nie jest jej obojętny.
Natomiast jakby ją woził po paru miesiącach zapewne usłyszałby "Fajny z ciebie chłopak, na prawdę, nie chcę cię zranić, na pewno znajdziesz sobie super kobietę ale ja nie nie wiem co czuję"

True that.. Niestety. Na pewnym etapie (nie)dojrzałości tak właśnie jest.
<piątka> za ten smutny wpis.

Tylko dodajmy - pro forma - to dotyczy tez menów smile

8

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Elle88 napisał/a:

Koleś dobrze robi, a np. tylko dlatego że owa autorka założyła tu temat z tego powodu co świadczy że jej zalezy a on nie jest jej obojętny.
Natomiast jakby ją woził po paru miesiącach zapewne usłyszałby "Fajny z ciebie chłopak, na prawdę, nie chcę cię zranić, na pewno znajdziesz sobie super kobietę ale ja nie nie wiem co czuję"

True that.. Niestety. Na pewnym etapie (nie)dojrzałości tak właśnie jest.
<piątka> za ten smutny wpis.

Tylko dodajmy - pro forma - to dotyczy tez menów smile

Widzę, że macie zupełnie inne podejście. W przeciwieństwie do tego, co sobie tam ubzduraliście, ja doceniam, gdy facet się stara (i odpłacam się tym samym).

9 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-03-01 22:00:59)

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Patrzac ze strony kogos kto moglby jezdzic po kogos to facet nie chce ruszyc leniwej dupy i tyle.

10

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Max901 napisał/a:
Figazmakiem napisał/a:

Nie przesadzasz. Facet jest wygodny i jeszcze próbuje sobie Ciebie odpowiednio wytresować. Jakby mu naprawdę zależało to nawet na rowerze by przyjechał do Ciebie smile Skoro na etapie "kręcenia" nie inwestuje w Ciebie (tak, tak - paliwo kosztuje...) to nie wróży to dobrze na przyszłość. Jeśli nie chcesz go skreślać to spróbuj z nim porozmawiać na ten temat, ale szczerze mówiąc czyny są bardziej wymowne niż słowa, a on póki co pokazuje, że nie traktuje was zbyt serio.

Co za nieporozumienie. Nie inwestuje w Ciebie? Boże mój. Wiesz jak się nazywa potem takich kolesi w gronie koleżanek co tak jeżdżą po was? Zapewne sama się domyślasz. To jest jakieś jeb...ne błędne koło. Jak się starasz (m. in. jeździsz po swoją księżniczkę) jesteś desperatem, nie masz nic innego do roboty oprócz zajmowania się nią, jesteś pieskiem, nie masz pasji i w ogóle milion innych rzeczy które tutaj, na tym forum można przeczytać codziennie. Nie jeździsz, jesteś egoistą, nie zależy ci, nie starasz się, "autorko uważaj" itp.

Koleś dobrze robi, a np. tylko dlatego że owa autorka założyła tu temat z tego powodu co świadczy że jej zalezy a on nie jest jej obojętny. Natomiast jakby ją woził po paru miesiącach zapewne usłyszałby "Fajny z ciebie chłopak, na prawdę, nie chcę cię zranić, na pewno znajdziesz sobie super kobietę ale ja nie nie wiem co czuję". I tu nie ma dyskusji. Nie podoba sie odległość? To zrywaj, z resztą nie polecam, mimo iż nie wielka, związków na odległość.

nie zgadzam się z tym wpisem...
ja nie jeździłabym na początku związku do faceta jeśli by mnie do siebie nie zawiózł. mężczyźni zawsze po mnie przyjeżdżali i odwozili pod dom.
Autorki chłopak w ogóle jej nie szanuje i nie rozumiem czemu ona godzi się na takie traktowanie...

11

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Facetowi nie zależy.

Mój mąż dla mnie ponad 3000km przebył autokarem. 4 razy.

Nie trać czasu.

12 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-03-01 23:19:56)

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

O wszystkim decyduje, wg. Mnie argumentacja.
Gdyby powiedzial:
- kochanie, nie stac mnie na takie czeste dojazdy-ok
- nie moge jezdzic , bo mam pod opieka dziecko( inny sensowny w miare powod) -ok

Ale " nie chce mi sie" ??????
Nooo, jak jemu " sie nie chce" - to bez komentarza....

13

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Cynicznahipo napisał/a:

Facetowi nie zależy.

Mój mąż dla mnie ponad 3000km przebył autokarem. 4 razy.

Nie trać czasu.

Moj kolega do swojej zony (zanim sie pobrali) jezdzil codziennie prawie 100 kilometrow, pracujac w dzien na to zeby zatankowac samochod taty i jechac tylko po to zeby ja przytulic.

14

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Moze jestem ksiezniczka- ale jakby facet powiedzial, ze " nie chce mu sie" ruszyc, zeby sie ze mna spotkac.....to wiecej by mnie nie spotkal...

Zabawne- serio....

15 Ostatnio edytowany przez Max901 (2015-03-02 01:18:48)

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
oldorando napisał/a:

O wszystkim decyduje, wg. Mnie argumentacja.
Gdyby powiedzial:
- kochanie, nie stac mnie na takie czeste dojazdy-ok
- nie moge jezdzic , bo mam pod opieka dziecko( inny sensowny w miare powod) -ok

Ale " nie chce mi sie" ??????
Nooo, jak jemu " sie nie chce" - to bez komentarza....

Może ja głupi jestem ale jeszcze raz przeczytałem post autorki i nie ma tam nic w stylu "nie chce mi się", tak nawiasem. Co więcej, już w pierwszym akapicie autorka używa 2 razy słowa "koleś" co moim o czymś świadczy.
Nie wiem w jakim wieku są "bohaterowie" tego wątku. Natomiast wiem jedno, a mówię ze swojego doświadczenia. Im bardziej facet koebiecie usługuje (między innymi wozi ją jak szofer) tym gorzej na tym wychodzi. Serio, ja chciałbym żeby było inaczej, mam na myśli ja się staram a ona to odwzajemnia, nie jest to jakaś ofensywa z mojej strony w kierunku kobiet, tak po prostu jest (Żeby nie generalizować mówię o kobietach w wieku dwudziestu kilku lat).
To że autorka nie ma samochodu, trudno. 60km to nie jest dużo. Ja też jeździłem, nie 60 a 200, co z tego mam? Oprócz kolejnego doświadczenia i małej dziury w budżecie nic.

A żeby nie było, najświeższy okaz bycia "miłym" http://www.netkobiety.pl/t82064.html

16

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

A ja z kolei nie doceniam kogos kto chce zebym ciagle ja do niego jezdzila i jeszcze ma w dodatku samochod.

17

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Czytając ten post od razu bije się w oczy, że to Ty za nim latasz,a on tylko sobie "korzysta".Tak, po czymś takim można stwierdzić, że mu na Tobie nie zależy.

Tak przy okazji. Czy masz na myśli tego faceta, o którym pisałaś na forum nie dalej jak kilka dni temu? Ten sam, który Ci "seks-układ" zaoferował?

Sama też ponoć się nie chciałaś angażować. Skoro zaakceptowałaś "jego warunki", wiesz dobrze, jaka relacja go interesuje, to nie rozumiem Twojego oburzenia.

18

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Przyjeżdżać powinna ta osoba, która ogólnie ma łatwiej. Jak ja mam samochód a mój facet nie, to mi korona z głowy nie spadnie jeśli to ja do niego pojeżdżę, a on okazjonalnie. (Dodam, że bardzo niefajnie bym odebrała to, gdyby nawet okazjonalnie nie chciało mu się ruszyć tyłka.) Jeśli oboje mamy równie trudno, to oczekiwałabym, że oboje jakoś będziemy do siebie jeździć na zmianę, bez konkretnych ustaleń. Jakbym miała dojeżdżać do faceta raz za razem pociągiem, bo jemu, mimo samochodu, zwyczajnie się nie chce, to bym mu po prostu powiedziała, że tak nie będzie i albo on się zmotywuje, no albo trudno.

19

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Max jakbyś uważnie przeczytał pierwszy akapit to ostatnie zdanie jest o tym że nie chce mu się jeździć.

20

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Ja uważam, że przyjeżdżać się powinno do siebie nawzajem mniej więcej na równi: raz ja do chłopaka, raz on do mnie. Nie dziwię się Autorce, bo gdybym tylko ja miała w kółko odwiedzać chłopaka, a on mnie nigdy - zaczęłabym się frustrować. Natomiast też nie do końca jestem za podwożeniem.

Najzdrowiej byłoby, gdyby Autorka jeździła do chłopaka pociągiem, a on do niej autem. Grunt, żeby każdy wkładał w relację po równo, i żeby nie było tak, że jedna osoba jest kompletnie niezaangażowana.

21

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Zależy dlaczego nie jeździ, jeśli ma pieniądze na paliwo to powinien moim zdaniem przyjechać skoro Ty swojego samochodu nie masz, tak samo robi chłopak mojej siostry, nie przyjedzie po nią ani jej nie odwiezie, kilka razy mój tata po nią jechał mimo że koleś ma samochód i to raptem kilka kilometrów hmm to nie wygląda dobrze, niestety.

22

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Z wpisu wynika, że Autorka ma bezproblemowe połączenie pociągowe.A chęć bycia wożoną nie wynika z przyczyn technicznych, tylko chodzi o symbol.
W opisanych warunkach chłopak odbiera ją z dworca, więc wszystko mieści się w ramach zdrowej normalności.
Gdyby dojazd łączył się z oczywistymi komplikacjami typu przesiadki itp. to wątek byłby uzasadniony.

23

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Z jakiej racji on ma jeździć i wydawać więcej pieniędzy? Zgodziłaś się też na luźny układ, bo wychodzi że tobie zależy bardziej i wcale nie na luźnym układzie. Jemu owszem, jest szczery.

Nie szukaj bzdurnych powodów, by zerwać tylko zerwij
Masz jeszcze jedno wyjście. Poszukać kogoś z kim będziesz na równi zaangażowana i po równi będziecie jeździć, wydawać tyle samo pieniędzy.

Jeśli chcesz być księżniczką to szukaj pantofla. Tylko nie waż się go zniszczyć za jego dobroć, wożenie i usługiwanie bo cię znajdę smile

24

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

No bez jaj... jak mu się nie chce jeździć to po co mu to auto właściwie? Niech da autorce tematu i problem z głowy, ona będzie wozić jego.

Jak ja mam możliwość to robię podwózkę zawsze, czy to rodzina, znajoma, kumpel, ktokolwiek, obcych też wożę jak stopa łapią. Przecież to przyjemność jeździć autkiem i jeszcze komuś pomóc. Teraz ludzie się podwożą z ustawek w internecie (blablacar) często bezinteresownie, a tu jest problem pojechać po dziewczynę? Litości...

25

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
am0k napisał/a:

No bez jaj... jak mu się nie chce jeździć to po co mu to auto właściwie? Niech da autorce tematu i problem z głowy, ona będzie wozić jego.

Jak ja mam możliwość to robię podwózkę zawsze, czy to rodzina, znajoma, kumpel, ktokolwiek, obcych też wożę jak stopa łapią. Przecież to przyjemność jeździć autkiem i jeszcze komuś pomóc. Teraz ludzie się podwożą z ustawek w internecie (blablacar) często bezinteresownie, a tu jest problem pojechać po dziewczynę? Litości...

Pozwolę sobie przypomnieć co pisała wcześniej

"Pozostawiam tę historię swojemu losowi starając się przywrócić granice i nie narażać się więcej na pokusy. W końcu póki co ta relacja to tabula rasa."

- staranie wg kobiety czyli ględzenie, z którego nic z tego nie wyszło bo założyła kolejny wątek
mało tego. Wiele słów pokazuje, że oczekuje od niego domyślania się, co powinien. Jeśli powinien to powinna mu o tym powiedzieć, porozmawiać wprost, oczekiwać.

Po co więc sie babrze w to co jej nie pasuje, gdy nawet nie da mu znać o co jej chodzi dokładnie?

Jest pewnym czemu tak się dzieje. Bo gdyby powiedziała wprost, to by nie mogła żyć nadzieją na zmiany, że się zakocha, poprawi, zmieni zdanie i domyśli. Prędzej by doszło do zakończenia złudzeń smile

Nie są w związku, zaproponowali sobie seks układ, przespali się na 2 spotkaniu mimo jego braku zaangażowania (tekst że mu się nie chce, a o związku nie myśli), ona śni o najlepszym dopasowaniu i zaczyna mieć wymagania związkowe, choć zwie to "kręceniem z kolesiem".

Poprzedni chłopak był lepszy to trzeba było się go trzymać.
Ten nawet chłopakiem nie jest.

Równouprawnienie też jest, więc czemu miałby zabiegać o kogoś kogo nawet nie trzeba zdobywać?

26

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
oldorando napisał/a:

Ale " nie chce mi sie" ??????
Nooo, jak jemu " sie nie chce" - to bez komentarza....

Jemu się nie chce, a jej się chce, mimo, że jemu się nie chce.
To dopiero bez komentarza smile Koleżanka się nie szanuje i nie ma granic co pokazała wielokrotnie.

27

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

@RozkoszMiedzyWargami Ja tu nie robię analizy ich związku czy charakteru autorki. Odnoszę się tylko do faktu że jest to człowiek któremu się nie chce podjechać po swoją dziewczynę i woli żeby ona jeździła sobie pkp.

28

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Swoją seks koleżanke, a nie dziewczyne.
To czy jeździ i czy lubi też nie powinno być oceniane bo w tym przypadku nie ma żadnego znaczenia.

29

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Moim zdaniem z powodu dobrego wychowania powinien po Ciebie jeździć , a skoro tak mu ciężko to co będzie później ?

30 Ostatnio edytowany przez kareninka (2015-03-02 09:32:26)

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
bakalia napisał/a:

Czytając ten post od razu bije się w oczy, że to Ty za nim latasz,a on tylko sobie "korzysta".Tak, po czymś takim można stwierdzić, że mu na Tobie nie zależy.

Tak przy okazji. Czy masz na myśli tego faceta, o którym pisałaś na forum nie dalej jak kilka dni temu? Ten sam, który Ci "seks-układ" zaoferował?

Sama też ponoć się nie chciałaś angażować. Skoro zaakceptowałaś "jego warunki", wiesz dobrze, jaka relacja go interesuje, to nie rozumiem Twojego oburzenia.

Mam na myśli właśnie tego faceta. Muszę sprostować, że jego propozycja układu była bardzo luźną propozycją, asekurowaną stwierdzeniem, że "z tobą chyba nie dałbym tak rady, bo mi z tobą za dobrze". W piątek mimo moich wcześniejszych postanowień wróciłam do tematu, a on stwierdził, że seks układ nie wchodzi w grę, bo już mu na mnie zależy. Ja swojego stanowiska nie musiałam już nawet przytaczać. big_smile Tamta propozycja wynikała z tego, że nie chciał tracić ze mną kontaktu, a tego właśnie się bał, gdy powiedziałam, że nie chcę się wiązać, kumplostwo popsuliśmy i najwyżej układ na seks byśmy mogli stworzyć, ALE coś tam coś tam. Teraz spotykamy się w kontekście przyszłego związku, bo szkoda byłoby psuć taką relację. Naprawdę jest cudownie, chłopak się stara, widać po nim, że mu zależy, otwarcie o tym mówi i pokazuje to. Jedyne, co mi przeszkadza, to właśnie to jego lenistwo.

31

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

A ja nie bardzo rozumiem podejście autorki. Uważam, że powinni mniej więcej tak samo często do siebie jeździć. A jeśli z inną częstotliwością, to raczej z innych powodów niż transport, tylko np. jedno mieszka samo, drugie z rodzicami, to wygodniej będzie spotykać się głównie u pierwszego. Ale serio, facet ma częściej jeździć, bo ma samochód?

Nie mówimy o odległości rzędu 600 km, tylko 60. Nie ma miliona przesiadek, stania na dworcach, oczekiwania na kolejny pociąg. Więc w czym problem? Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że autorka ma wygodniej, bo wchodzi do pociągu, siada na tyłku i może robić cokolwiek, nie prowadzi, po prostu czeka, aż zostanie dowieziona na miejsce.

Mam wrażenie, że autorce nagle przyszło do głowy coś na zasadzie "jakby mu zależało, to by jeździł" i pod tym kątem ocenia sytuację, a nie pod kątem samej - jakże uciążliwej i dalekiej ;p - podróży. A to bzdura, no litości, autorka nie jest małą dziewczynką, pociągiem jechać sama może, nie jest to dla niej wyzwaniem, więc facet nie musi robić z siebie wielkiego opiekuna zagubionej dziewczynki.

32

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Ja tam księżniczką nie jestem, mam dwie nóżki, wsiadam w autobus i jadę. Nie chodzi mi o to, że "nie jeździ, więc mu nie zależy". Rzecz w tym, że to TY zanim latasz i widać, że to TOBIE o wiele bardziej zależy na tej relacji. Facet praktycznie nic nie musi robić, a Ty mu się na tacy wręcz wykładasz i gites.

kareninka napisał/a:
bakalia napisał/a:

Czytając ten post od razu bije się w oczy, że to Ty za nim latasz,a on tylko sobie "korzysta".Tak, po czymś takim można stwierdzić, że mu na Tobie nie zależy.

Muszę sprostować, że jego propozycja układu była bardzo luźną propozycją, asekurowaną stwierdzeniem, że "z tobą chyba nie dałbym tak rady, bo mi z tobą za dobrze".

Szczerze? Jak dla mnie,to po prostu wyczuł, że masz wątpliwości ku takiej relacji i Ci oczy zamydlił, jaka to Ty jesteś wyjątkowa.
Faceci są prości w obsłudze- powie "nie", to znaczy, że nie. Kobieta po drodze jeszcze kilka razy jest w stanie zmienić zdanie. Taka prawda. On Ci wprost powiedział, jaka go relacja go interesuje. To na plus liczę, chociaż teraz to widzę, że nie kwestia nawet szczerości, ale tego, że po prostu jemu się nawet nie chce palcem kiwnąć, żeby Ciebie "zdobyć". Z resztą, po co ma to robić, skoro Ty i tak za nim pójdziesz?

Tamta propozycja wynikała z tego, że nie chciał tracić ze mną kontaktu, a tego właśnie się bał, gdy powiedziałam, że nie chcę się wiązać, kumplostwo popsuliśmy i najwyżej układ na seks byśmy mogli stworzyć, ALE coś tam coś tam.

Dokładnie to samo, co powyżej. Prawda jest taka, że kobiecie jest trudniej niż facetowi oddzielić miłość od seksu. To nie znaczy, że nie istnieją takie kobiety, ale w większości przypadków tak się właśnie to kończy. On chciał seks układ- ma go i jest zadowolony. Nawet jest w stanie coś miłego powiedzieć, a niejeden kobiecie naprawdę wiele nie potrzeba. Jej średnio taka sytuacja pasi, ale wierzy, że "on się zakocha" bla bla. Może i tak, ale zbytnio bym na to nie liczyła, jeśli wprost powiedział, czego od Ciebie oczekuje.


Naprawdę jest cudownie, chłopak się stara, widać po nim, że mu zależy, otwarcie o tym mówi i pokazuje to. Jedyne, co mi przeszkadza, to właśnie to jego lenistwo.

Szczerze? Chyba co najwyżej o tym mówi. Z Twoich postów widzę, że Ty jesteś jedyną stroną, która się stara. Nie chodzi o to, że ma po Ciebie z lektyką przychodzić, ale taka sama droga- czemu Ty cały czas masz za nim latać? On do Ciebie nie trafi?

Znasz go pewnie niespełna miesiąc. Tamten post pisałaś 25 lutego, ten wczorajszy- 1 marca. Serio wierzysz, że mu się nagle to wszystko odwidziało przez te kilka dni? Ja bym bardziej obstawiała, że Cię w ten sposób chciał troszkę oczy zamydlić i mu się udało. Jakby na to nie patrzeć- zaproponował, co zaproponował, Ty się nie zmyłaś, więc można to odebrać w ten sposób, że przystajesz na jego warunki.

Z resztą, z jednej strony nie chciałaś związku, z drugiej takie parcie na jakieś rozmowy, ustalanie co dalej z "Wami". Coś chyba za szybkie tempo sobie narzucasz.

Aha, no i nie ma co go do byłego porównywać. Z nim związku byłaś, jemu zależało na Tobie najprawdopodobniej. Poza tym, to też była jego "dobra wola". Teraz tego samego oczekujesz od kolesia, z którym nawet nie jesteś i, którego interesuje "seks układ". On nie musi nic robić, Ty i tak wszystko zrobisz.

Przy okazji motywu byłego- czy aby na pewno już te sprawy są odpowiednio zaleczone? A może ten pęd do wszystkiego jest dalszą częścią terapii?

33

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
kareninka napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Koleś dobrze robi, a np. tylko dlatego że owa autorka założyła tu temat z tego powodu co świadczy że jej zalezy a on nie jest jej obojętny.
Natomiast jakby ją woził po paru miesiącach zapewne usłyszałby "Fajny z ciebie chłopak, na prawdę, nie chcę cię zranić, na pewno znajdziesz sobie super kobietę ale ja nie nie wiem co czuję"

True that.. Niestety. Na pewnym etapie (nie)dojrzałości tak właśnie jest.
<piątka> za ten smutny wpis.

Tylko dodajmy - pro forma - to dotyczy tez menów smile

Widzę, że macie zupełnie inne podejście. W przeciwieństwie do tego, co sobie tam ubzduraliście, ja doceniam, gdy facet się stara (i odpłacam się tym samym).

Dokładnie tak. To głupie, żebyś jezdzila autobusami i pociągami a on siedzi i czeka. Poza tym nie boi się o Ciebie kiedy wracasz po nocy sama ? Rozumiem jeszcze dojazd.
I nieprawda, że potem my kobiety kopiemy takich starających się w tyłek ! Jeśli facet się stara to ja też będę !
Chyba, że panowie preferują piękne panie - księżniczki. Ale to już wybór osobisty :-)

34

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Powiedz mu ze Tobie się nie chcę jeździć pociagiem,jego reakcja-bezcenna. Czemu Tobie ma się chcieć a jemu nie ?

35

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Tak sobie myslę...

Nikt Ci nie każe jechać na każde skinienie faceta.
Nikt Cię do tego nie zmusza.
Nic by się nie stało, gdybyś nie pojechała, świat by się nie zawalił, wojny by nie było.
Chłopakowi raczej zwisa i powiewa, czy będziesz, czy nie, skoro jemu samemu się nie chce.
Ale mimo, że ci to nie pasuje, mimo tego, że chłopakowi średnio zależy, żeby Cie widzieć- mimo wszystko to robisz.

Zastanów się więc, do kogo Ty masz pretensje?
Podobno każdy z nas ma wolną wolę.

36

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
bakalia napisał/a:

Ja tam księżniczką nie jestem, mam dwie nóżki, wsiadam w autobus i jadę. Nie chodzi mi o to, że "nie jeździ, więc mu nie zależy". Rzecz w tym, że to TY zanim latasz i widać, że to TOBIE o wiele bardziej zależy na tej relacji. Facet praktycznie nic nie musi robić, a Ty mu się na tacy wręcz wykładasz i gites.

kareninka napisał/a:
bakalia napisał/a:

Czytając ten post od razu bije się w oczy, że to Ty za nim latasz,a on tylko sobie "korzysta".Tak, po czymś takim można stwierdzić, że mu na Tobie nie zależy.

Muszę sprostować, że jego propozycja układu była bardzo luźną propozycją, asekurowaną stwierdzeniem, że "z tobą chyba nie dałbym tak rady, bo mi z tobą za dobrze".

Szczerze? Jak dla mnie,to po prostu wyczuł, że masz wątpliwości ku takiej relacji i Ci oczy zamydlił, jaka to Ty jesteś wyjątkowa.
Faceci są prości w obsłudze- powie "nie", to znaczy, że nie. Kobieta po drodze jeszcze kilka razy jest w stanie zmienić zdanie. Taka prawda. On Ci wprost powiedział, jaka go relacja go interesuje. To na plus liczę, chociaż teraz to widzę, że nie kwestia nawet szczerości, ale tego, że po prostu jemu się nawet nie chce palcem kiwnąć, żeby Ciebie "zdobyć". Z resztą, po co ma to robić, skoro Ty i tak za nim pójdziesz?

Tamta propozycja wynikała z tego, że nie chciał tracić ze mną kontaktu, a tego właśnie się bał, gdy powiedziałam, że nie chcę się wiązać, kumplostwo popsuliśmy i najwyżej układ na seks byśmy mogli stworzyć, ALE coś tam coś tam.

Dokładnie to samo, co powyżej. Prawda jest taka, że kobiecie jest trudniej niż facetowi oddzielić miłość od seksu. To nie znaczy, że nie istnieją takie kobiety, ale w większości przypadków tak się właśnie to kończy. On chciał seks układ- ma go i jest zadowolony. Nawet jest w stanie coś miłego powiedzieć, a niejeden kobiecie naprawdę wiele nie potrzeba. Jej średnio taka sytuacja pasi, ale wierzy, że "on się zakocha" bla bla. Może i tak, ale zbytnio bym na to nie liczyła, jeśli wprost powiedział, czego od Ciebie oczekuje.


Naprawdę jest cudownie, chłopak się stara, widać po nim, że mu zależy, otwarcie o tym mówi i pokazuje to. Jedyne, co mi przeszkadza, to właśnie to jego lenistwo.

Szczerze? Chyba co najwyżej o tym mówi. Z Twoich postów widzę, że Ty jesteś jedyną stroną, która się stara. Nie chodzi o to, że ma po Ciebie z lektyką przychodzić, ale taka sama droga- czemu Ty cały czas masz za nim latać? On do Ciebie nie trafi?

Znasz go pewnie niespełna miesiąc. Tamten post pisałaś 25 lutego, ten wczorajszy- 1 marca. Serio wierzysz, że mu się nagle to wszystko odwidziało przez te kilka dni? Ja bym bardziej obstawiała, że Cię w ten sposób chciał troszkę oczy zamydlić i mu się udało. Jakby na to nie patrzeć- zaproponował, co zaproponował, Ty się nie zmyłaś, więc można to odebrać w ten sposób, że przystajesz na jego warunki.

Z resztą, z jednej strony nie chciałaś związku, z drugiej takie parcie na jakieś rozmowy, ustalanie co dalej z "Wami". Coś chyba za szybkie tempo sobie narzucasz.

Aha, no i nie ma co go do byłego porównywać. Z nim związku byłaś, jemu zależało na Tobie najprawdopodobniej. Poza tym, to też była jego "dobra wola". Teraz tego samego oczekujesz od kolesia, z którym nawet nie jesteś i, którego interesuje "seks układ". On nie musi nic robić, Ty i tak wszystko zrobisz.

Przy okazji motywu byłego- czy aby na pewno już te sprawy są odpowiednio zaleczone? A może ten pęd do wszystkiego jest dalszą częścią terapii?

Naprawdę to się z Tobą nie zgadzam, ale wolę jednak posłuchać tego, co mówisz, bo ostrożności nigdy za wiele. Widzę i czuję, że on się zaangażował, a ta gadka o seksukładzie nie była formalną propozycją. Po prostu sobie tak gawędziliśmy. W sumie ja o tym zaczęłam, bo myślałam o takiej relacji z kimś, bo to wygodne, ale w sumie wiedziałam, że nie wejdę z nikim w coś takiego i taką dokładnie wersję przedstawiłam facetowi. On miał podobne zdanie, chociaż nie wiadomo, czy to nie była manipulacja z jego strony.
Właściwie zachowuje się tak, jakby mu zależało na mnie, jakby naprawdę mnie lubił i się o mnie troszczył, a z drugiej strony wiedząc, że mam moralnego kaca namawiał mnie na spędzenie z nim drugiej nocy "żeby spędzić ze sobą więcej czasu". Tak, masz rację, ze coś tu nie gra.
Co proponujesz? Zerwać z nim znajomość? Jestem w stanie to zrobić. Teraz z pewnością, nie wiem jak będzie za 2 miesiące, a nie chciałabym znowu czuć się oszukana przez jakiegoś faceta. Ucięcie kontaktu będzie zbyt radykalne? Może lepiej wybadać do końca sprawę, bo nie jestem w 100% pewna, że chodzi mu o jedno.


Właściwie to wczoraj z nim pogadałam o tym jeżdżeniu. Chłopak powiedział, że dzięki temu, że ja będę jechać do niego, gdy i tak mamy spotkać się w jego okolicy, zaoszczędzimy czas czytaj: będziemy mogli spędzić ze sobą więcej czasu, będzie więcej czasu na zwiedzanie, robienie czegoś konkretnego. Dodał, że możemy zrobić tak, że OD CZASU DO CZASU ON po mnie przyjedzie, ale większość wycieczek w jego stronę robię ja autobusem+pociągiem.
Dodał, że nie chce zachowywać się fałszywie tzn. robić sztucznych uprzejmości, a potem, gdy minie okres zabiegania o mnie, z nich zrezygnować, tylko od razu narzucić sobie jakiś poziom i cały czas się go trzymać. Dlatego właśnie nie będzie mnie traktował jak księżnej otwierając mi drzwi do samochodu, przyjeżdżając po mnie gdy i tak mamy jechać do niego.

37

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

A mnie sie zdaje, ze Ty nie potrafisz pogodzic sie z tym, ze spedzilas z nim te noc. Teraz kombinujesz w kierunku zwiazku. On ma do tego duzo wiekszy dystans. Po co sie oszukujesz?

38

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

A czemu on nie przyjeżdża do Ciebie? Bo dla mnie jednak, skoro siedzicie u niego, to jego argumenty są logiczne i choćbym nie wiem jak zakochana była, to nie uważałabym, że 60 km w autobusie/pociągu komuś zrobi krzywdę. Tobie się nie chce jechać 60 km pociągiem. Jemu się ma chcieć 120 km autem? Cóż za logika.

39

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Eileen, moim zdaniem jednak samochodem jest wygodniej. Ja, żeby dojechać gdzieś 60km pociągiem, potrzebuję dwóch godzin, bo najpierw się muszę doczłapać 15-20min na pociąg, przyjść wcześniej, żeby ten pociąg nie uciekł i o ile wiosną-latem to może być nawet miły spacerek, o tyle jesienią - zimą niekoniecznie. A jak się pociąg spóźni, a często gęsto pociągi się spóźniają, to w ogóle może być mało fajnie. Z kolei samochodem jestem z punktu A w punkcie B zwyczajnie szybciej.

Zresztą mniejsza o większość. Tu nie chodzi o to, że ona NIGDY do niego tym pociągiem jechać nie chce, ale on nie chce jechać do niej samochodem. Ewentualnie po nią. I coś w tym jest, że jakby mu zależało, to by tyłek ruszył. Jak facet chce się ze mną widzieć tylko wtedy, kiedy ja do niego pojadę, a jak nie pojadę, to dla niego też ok, to trudno powiedzieć, że mu strasznie zależy na związku.

40

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
kanouga napisał/a:

Chyba, że panowie preferują piękne panie - księżniczki. Ale to już wybór osobisty :-)

Czyli że mało urodziwa jesteś i stąd paniecznie reagujesz na bycie księżniczką?

41

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

To już zależy od Ciebie, od tego jakie masz podejście do życia. Mogę Ci jedynie napisać, co ja bym zrobiła. Układ typu "friends with benefits" nie jest dla mnie. Najnormalniej w świecie nie uznaję takiej relacji i bym się na nią nie zgodziła. Powodów jest wiele, chyba najważniejszy (poza tym, że jestem w związku) to po prostu fakt, że nie czułabym się z tym dobrze. Tak, jestem zbyt uczuciowa, nie potrafiłabym podejść do tego wszystkiego "na chłodno". Jeżeli ktoś nie ma z tym problemu- spoko.

ta gadka o seksukładzie nie była formalną propozycją

A czy wszystko musi być takie "formalne" i spisane na papierze? Załóżmy, że spotykają się ze sobą ludzie 20+ i pewnym momencie tak się po prostu dzieje, że są razem. Tak, są w związku nawet jeśli facet nie zapyta formalnie: "czy będziesz ze mną chodzić?". Tak samo z tym seks układem.  Napisałaś w innym wątku:

a związek on nie jest gotowy, bo chyba nie zbolał ostatniego rozstania,

On już rzucił luźną propozycję- seks przyjaciele

Serio po takiej rozmowie, to ja bym zakumała bazę i nie potrzebowała jeszcze większych "formalności". No i, w tym momencie bym mu podziękowała. Wszystko spoko, najwyraźniej mamy inne cele. Sam Ci powiedział, że "nie jest gotowy na związek bla bla" zaledwie kilka dni wcześniej. Nawet jeśli nie nazwaliście tego oficjalnie, to na jego miejscu Twoje zachowanie odebrałabym jako przystanie na jego warunki. Zauważył, że Ciebie jednak odpycha ta nazwa "seks układ", więc jej nie używa, Ty się lepiej czujesz, a on i tak ma to, co chciał.

Ja po takiej wcześniejszej rozmowie nie byłabym w stanie zaufać facetowi, że jednak "chce czegoś poważnego". Facet nagle nie zmienia zdania w przeciągu kilku dni. Nie wyleczył się z poprzedniego związku w tym czasie. Jedyne co, to może taką gadką uspokoić Twoje sumienie.

Napisałam, co ja o tym myślę. Jeśli Tobie taki układ odpowiada- okej. Uważam jednak, że jeseli masz zamiar ciągnąć tą znajomość, to nie miej do niego nigdy pretensji, że się nie stara. On Cię od samego początku o tym uprzedził. Skoro tak się zachowuje po niespełna miesiącu znajomości, to nie licz, że kiedyś będzie lepiej.


namawiał mnie na spędzenie z nim drugiej nocy "żeby spędzić ze sobą więcej czasu".

Serio w to wierzysz? Owszem, miał więcej czasu na zaspokojenie swoich potrzeb.


Widzę i czuję, że on się zaangażował

Bo tak mówi? Bo się łaskawie ruszy na dworzec, gdy Ty do niego jedziesz 60 km?

Dodał, że nie chce zachowywać się fałszywie tzn. robić sztucznych uprzejmości, a potem, gdy minie okres zabiegania o mnie, z nich zrezygnować, tylko od razu narzucić sobie jakiś poziom i cały czas się go trzymać.

Proszę Cię, jeśli ktoś o kogoś zabiega, to Ty o niego. Z resztą, bez jaj. Jeśli chce się z kimś stworzyć związek, to cały czas się trzeba starać, żeby podtrzymać relację. Dotyczy to obu stron. Te jego tłumaczenia są dla mnie śmieszne i wręcz niewyobrażalne. Przynajmniej szczery jest.

Dla mnie to jest po prostu  D Z I W N E , że Ty się tak starasz, latasz jeździsz, a on  N I C  nie robi. Nie twierdzę, że ma codziennie robić te 60 km, żeby po Ciebie przyjechać, później odwieźć. Czemu jednak zawsze  T Y  do niego jeździsz? Też by mógł przyjechać. Także pociągiem, także wydać kasę na bilet.

42

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Vian napisał/a:

Eileen, moim zdaniem jednak samochodem jest wygodniej. Ja, żeby dojechać gdzieś 60km pociągiem, potrzebuję dwóch godzin, bo najpierw się muszę doczłapać 15-20min na pociąg, przyjść wcześniej, żeby ten pociąg nie uciekł i o ile wiosną-latem to może być nawet miły spacerek, o tyle jesienią - zimą niekoniecznie. A jak się pociąg spóźni, a często gęsto pociągi się spóźniają, to w ogóle może być mało fajnie. Z kolei samochodem jestem z punktu A w punkcie B zwyczajnie szybciej.

Zresztą mniejsza o większość. Tu nie chodzi o to, że ona NIGDY do niego tym pociągiem jechać nie chce, ale on nie chce jechać do niej samochodem. Ewentualnie po nią. I coś w tym jest, że jakby mu zależało, to by tyłek ruszył. Jak facet chce się ze mną widzieć tylko wtedy, kiedy ja do niego pojadę, a jak nie pojadę, to dla niego też ok, to trudno powiedzieć, że mu strasznie zależy na związku.

No tak, ja pisałam wcześniej, że widziałabym to tak, że raz on do niej jedzie, raz ona do niego. W sensie, że spędzają czas raz u niego w mieście, raz u niej. I to, że ciągle są u niego, to by mnie faktycznie dziwiło, jeśli wyszło od niego. W sensie - książę pan czeka, aż ona się zjawi, sam tyłka nie ruszy. ALE dziwiłoby mnie wyłącznie pod takim kątem, że on nie jeździ do niej, a nie po nią. A u autorki pojawiło się to, że życzyłaby sobie, żeby chłopak po nią jechał, przywoził, odwoził i wracał. To jest dla mnie nieporozumieniem. Nie wiem, może dlatego, że ja dużo jeżdżę i to właśnie pkp/pks, to nie stanowi to dla mnie problemu, ale chyba nie - bo nigdy nie stanowiło. Przejechanie 120 km przez autorkę w ciągu dnia to są jakieś 2 godziny w pociągu. To nie jest dużo. I nie jeździ obładowana bagażem, więc problemu w jeździe nie widzę. Często np. jeżdżę na wakacjach z domu rodzinnego do Wrocławia, jakieś 100 km pociągiem, niecałe 2 godziny w jedną stronę i szczerze mówiąc, w ogóle tego nie zauważam. W sensie nie jest to dla mnie jakąś wyprawą czy obciążenie. O, na piwo, jasne, nie ma problemu, jadę. Wielkie podróże i wkurzanie się na takie środki komunikacji to rozumiem przy odległości rzędu 500 km, nie przy 60, to rzut beretem. A facet autorki, żeby spędzić jej życzenie, musiałby jechać 240 km, nie 120.

43

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
kareninka napisał/a:

Czy uważacie, że tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Trochę się jak frajerka czuję. Koleś, z którym aktualnie kręcę, wymaga ode mnie, bym do niego jeździła. Nie mam samochodu, więc jeżdżę autobusem i pociągiem. Wracam od niego w taki sam sposób. On uważa, że wszystko ok. Moim zdaniem to facet powinien po mnie przyjeżdżać, zwłaszcza, że on ma samochód i jego droga do mnie zajmuje 2 razy mniej czasu niż moja droga do niego. Koleś otwarcie mówi, że mógłby po mnie jeździć, ale mu się nie chce.

Kiedy umawiamy się gdzieś w okolicy mojego domu, to ok- albo spotykamy się w umówionym miejscu, albo on po mnie przyjeżdża. Gdy w grę wchodzą okolice jego zamieszkania, a najczęściej on właśnie tam chce się spotykać, to wymaga, bym sama przyjechała do niego (60km w jedną stronę), on wychodzi po mnie tylko na dworzec.

Póki co nie robię z tego problemu, ale zaczyna mnie to irytować. Ostatnio obiecał, że mnie odwiezie od sb do mnie pod sam dom, ale w końcu odstawił mnie tylko na dworzec. Kiedy się dzisiaj umawialiśmy na spotkanie, zapytał do której mam zajęcia. Do 15tej. On opiekuje się dzieckiem brata do 15tej, więc powiedzał, żebym od razu po zajęciach poszła na pociąg i dzięki temu będziemy mieli dla siebie więcej czasu.
Innym razem byłam po 4godzinnej podróży i byliśmy umówieni u mnie w mieście na 18tą. Z walizką sama miałam się doczłapać do siebie, bo na miejscu byłam już o 16tej. W toku rozmowy doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie się spotkać u niego. Wtedy stwierdził, żebym od razu po tej 4godzinnej podróży z ciężką jak cholera walizą i laptopem wsiadała w pociąg do niego, a gdy się nie zgodziłam, zmienił zdanie "pozwalając mi" odwieźć walizkę do domu, ale kazał odpuścić sobie kąpiel i obiad, żebym zdążyła na wcześniejszy pociąg i na 18tą była już u niego. Gdy, powiedziałam, że muszę odpocząć, zjeść, odświeżyć się, że bez tego ani rusz, to grymasił, że przez to będziemy mieli mniej czasu dla siebie. A przecież mógł po prostu przyjechać do mnie na tę 18tą tak jak było wcześniej ustalone.
Nie czaję tego. On zamiast powiedzieć, że wyjedzie po mnie, żebym nie dźwigała tej walizy, oczekiwał, że z wywieszonym jęzorem, głodna i spocona szybciutko pojadę do niego, bo jemu się nie chce jechać do mnie.

Mój poprzedni chłopak sam z siebie by mnie odebrał, zawiózł do mnie, a potem do siebie samego, a co najlepsze oni jeżdżą tymi samymi modelami samochodu (więc palą tyle samo) i mają zbliżoną drogę do pokonania (60km i pięćdziesiąt kilka km).

Czy to ja przesadzam?

Autorko z drugiej strony jak Ty jezdzisz do Niego to ma swoje plusy... bo go lepiej poznasz.... Chyba , ze umie dobrze grać.... Moja przyjaciółka jezdziła do swojego faceta nie było to wiele km. ale jednak... jakieś tam km. i dopiero w domu u Niego poznała jakim to On jest dupkiem bo zawsze do Niej mu było za daleko... nie o to chodzi , że tylko księżniczki chcą być wożone autkiem ale mij dziewczyno też szacunek do samej siebie bo jak na to pozwolisz to mu zawsze będzie za daleko do Ciebie i nie będzie Ciebie szanował.Mnie kochanek zawsze odwiezie i odbierze i wcale tego od Niego nie oczekuję ale On martwi się o mnie i mnie szanuje nie to co byli faceci którzy jeszcze teraz by chcieli bym im jeszcze dała zle zabrzmiało dała pomogła o niu niu mam ich w dxxxxx chociaż wiem , że zle robię bo kocham żonatego faceta ale za nic bym go nie oddała .

44

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Flores, czy Ty przypadkiem nie zasugerowałaś właśnie, że mniejszym grzechem jest sypianie z kimś na boku i oszukiwanie żony, niż niejeżdżenie po dziewczynę? #Światsiępomylił tongue

45

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Eileen napisał/a:

Flores, czy Ty przypadkiem nie zasugerowałaś właśnie, że mniejszym grzechem jest sypianie z kimś na boku i oszukiwanie żony, niż niejeżdżenie po dziewczynę? #Światsiępomylił tongue

Zle mnie odebrałas w tej chwili... Wiem , że Ja grzeszę jest mi z tym zle ale go kocham , mieszkamy w tej samej miejscowości ale nie chodzi w tym momencie o mnie bo to nie mój temat.  Po prostu autorka nie wiem na jakich jest z facetem układach ale powinien jezdzić czasami po nią bo nie będzie jej szanował.... Moja przyjaciółka jezdziła do swojego faceta tak go nauczyła , ze potem On do Niej miał zawsze daleko jak była chora to nawet jej nie odwiedził. Moja starsza siora też tak jezdziła , że wyjezdziła sobie zaszła w ciążę z żonatym facetem facet ją zostawił ale wcześniej kazał jej usunąć dziecko Ona nie wie , że Ja to wiem... Był u Nas raz u siory w zasadzie odwiedził ją na 5 minut pamiętam bo jak On to powiedział przejeżdżałem przypadkiem i wtedy go widziałam pierwszy i ostatni raz.... Siora nie wychodziła też z domu i chyba nawet wpadła w depresję ale Ona ma inny charakter nie przyzna się , że miała depresję i nadal ma chociaż mieszka teraz z innym facetem i jego rodziną Ona po prostu ma trudny charakter tak podły jak Nasza matka obie są siebie warte.

46

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

No niby go lepiej poznam, bo to jednak świadczy o nim, że się tak zachowuje... Z drugiej strony byłam kiedyś w związku, w którym to ja ciągle jeździłam do faceta i ogólnie on się tak rozleniwił, że siedzieliśmy u niego u ciągle seriale oglądaliśmy. Tragedia. Traz jestem na to uczulona. Z jednej str to zdrowe, by dziewczyna czasem ruszyła się do faceta, a z drugiej strony, on by chciał, żebym to ja ruszała się do niego częściej. Nie wiem co robić. Chyba po prostu postaram się unikać spotkań w jego okolicy, zresztą tam i tak nie ma praktycznie co robić, bo to małe miasto jest, a ja mieszkam w stolicy województwa.

47

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
RozkoszMiedzyWargami napisał/a:

czemu miałby zabiegać o kogoś kogo nawet nie trzeba zdobywać?

Otóż to! Weźcie to sobie do serca wszystkie zbyt szybkie, zbyt chętne, wyzwolone z konwenansów dziewczyny.

48

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Ale tak naprawdę to tu nie chodzi już o to, kto do kogo pojedzie.
Ale o to, komu tutaj zależy, a komu nie. Jeśli ludziom zależy, nie ma znaczenia, kto do kogo, kiedy i jak przyjedzie.

Argument z "większą ilością czasu" jest dla mnie umiejętnym skrywaniem swojej leniwej dupy i manipulacją. Nie wiem, jak inni, ale ja sobie swój czas bardzo cenię. I nie marnuję go na kogoś, kto robi z igły widły już na początku znajomości. No litości, żeby się nie chcieć dogadać odnośnie miejsca spotkań? Każde z nich może się poświęcić, ale tutaj tylko jedno CHCE to robić.

49

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Jesteś dla niego mało ważna i dlatego nie jeździ po ciebie. W dodatku jak ty grzecznie wykonujesz polecenia wsiadasz w pociąg i jedziesz, to po co ma się wysilać. Ja bym olała takiego gościa. Mój chłopak po mnie przyjeżdża i odwozi i wiem, że naprawdę mnie kocha i jestem kimś ważnym dla niego.

50 Ostatnio edytowany przez flores18261 (2015-03-03 13:55:16)

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Karmel24 napisał/a:

Jesteś dla niego mało ważna i dlatego nie jeździ po ciebie. W dodatku jak ty grzecznie wykonujesz polecenia wsiadasz w pociąg i jedziesz, to po co ma się wysilać. Ja bym olała takiego gościa. Mój chłopak po mnie przyjeżdża i odwozi i wiem, że naprawdę mnie kocha i jestem kimś ważnym dla niego.

Mam tą samą teorię myślenia co Ty , szkoda mi Ciebie autorko..... Ale Twoja decyzja byle nie było tak , że Ty zachorujesz a jemu za daleko będzie do Ciebie.... Pozdrawiam   smile

51

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Osobniczka dająca na boku żonatemu facetowi, zadowalająca się resztkami z pańskiego, a raczej panieńskiego stołu, udziela rad xD to forum nie przestaje zadziwiać.

52

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
taknieco napisał/a:

Osobniczka dająca na boku żonatemu facetowi, zadowalająca się resztkami z pańskiego, a raczej panieńskiego stołu, udziela rad xD to forum nie przestaje zadziwiać.

Co by nie robiła, to jednak wydaje mi się, ze a propos mojego wątku mówi mądrze, więc proszę jej nie wytykać, że sobie z kimś sypia. tongue

53 Ostatnio edytowany przez flores18261 (2015-03-03 17:27:03)

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
kareninka napisał/a:
taknieco napisał/a:

Osobniczka dająca na boku żonatemu facetowi, zadowalająca się resztkami z pańskiego, a raczej panieńskiego stołu, udziela rad xD to forum nie przestaje zadziwiać.

Co by nie robiła, to jednak wydaje mi się, ze a propos mojego wątku mówi mądrze, więc proszę jej nie wytykać, że sobie z kimś sypia. tongue

kareninka Dziękuję . To , że mam 30 lat to nie znaczy , że jestem głupią pindą .  ( Only God can judge me (Tylko Bóg może mnie sądzić ) Wiem kochani , że nie lubicie kochanek ba nie trawicie sama dobrze wiem jak zdrada boli. sad  Ale tylko ten facet mnie naprawdę rozumie z byłymi nigdy tego nie zaznałam i wcale się nie tłumaczę ale nikt żadna z Was nie wie jak moje serce bolało pisałam tu na forum ale to jest nie istotne w tej chwili... To nie jest mój temat . kareninka wez go sprawdz co prawda nie jestem za tym by sprawdzać faceta... ale czasami nie zaszkodzi...  wymyśl , że danego dnia nie możesz przyjechać zobaczysz sama jego reakcję . Też nie mam auta ani prawka chodzę zazwyczaj piechotą lub na rower bo nawet skutera nie używam.... taknieco Kto dał Ci prawo mnie oceniać ?

54

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
flores18261 napisał/a:
Eileen napisał/a:

Flores, czy Ty przypadkiem nie zasugerowałaś właśnie, że mniejszym grzechem jest sypianie z kimś na boku i oszukiwanie żony, niż niejeżdżenie po dziewczynę? #Światsiępomylił tongue

Zle mnie odebrałas w tej chwili... Wiem , że Ja grzeszę jest mi z tym zle ale go kocham , mieszkamy w tej samej miejscowości ale nie chodzi w tym momencie o mnie bo to nie mój temat.  Po prostu autorka nie wiem na jakich jest z facetem układach ale powinien jezdzić czasami po nią bo nie będzie jej szanował.... Moja przyjaciółka jezdziła do swojego faceta tak go nauczyła , ze potem On do Niej miał zawsze daleko jak była chora to nawet jej nie odwiedził. Moja starsza siora też tak jezdziła , że wyjezdziła sobie zaszła w ciążę z żonatym facetem facet ją zostawił ale wcześniej kazał jej usunąć dziecko Ona nie wie , że Ja to wiem... Był u Nas raz u siory w zasadzie odwiedził ją na 5 minut pamiętam bo jak On to powiedział przejeżdżałem przypadkiem i wtedy go widziałam pierwszy i ostatni raz.... Siora nie wychodziła też z domu i chyba nawet wpadła w depresję ale Ona ma inny charakter nie przyzna się , że miała depresję i nadal ma chociaż mieszka teraz z innym facetem i jego rodziną Ona po prostu ma trudny charakter tak podły jak Nasza matka obie są siebie warte.

No tak, ale mniej więcej o to mi chodzi. Tzn. bo pisałaś o "swoim" facecie jakby w ramach przykładu, jak powinien się zachowywać, teraz piszesz o braku szacunku do autorki. No to znowu - brakiem szacunku do autorki jest niejeżdżenie po nią, ale sypianie z kimś na boku już nie? tongue PS. Nie atakuję Ciebie, do kochanek nic nie mam, one nie mają zobowiązań i jak sobie takiego znajdą i im pasuje, to niech sypiają, na zdrowie. big_smile Śmieję się tylko ze stawiania faceta, który zdradza żonę, za wzór szacunku i pokazywania zaangażowania, bo... jest dobry dla kochanki. No cud boski ten facet, faktycznie. big_smile

55

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Flores biedna ty ze dopiero stary żonaty dziadek ciebie rozumie.
Nie księżniczki nie wymagają tylko one to dostają. A w życiu zależy jak kto sobie ułoży.

56

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Totalny wieśniak, któremu na Tobie nie zależy. W dodatku bezczelny i wymaga od Ciebie sto procent poświecienia a sam z siebie nic. Daj sobie z nim spokój, mój chłopak mieszka ode mnie 15 minut spacerkiem a zawsze nalega żeby mnie zawieźć.

57

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
Eileen napisał/a:
flores18261 napisał/a:
Eileen napisał/a:

Flores, czy Ty przypadkiem nie zasugerowałaś właśnie, że mniejszym grzechem jest sypianie z kimś na boku i oszukiwanie żony, niż niejeżdżenie po dziewczynę? #Światsiępomylił tongue

Zle mnie odebrałas w tej chwili... Wiem , że Ja grzeszę jest mi z tym zle ale go kocham , mieszkamy w tej samej miejscowości ale nie chodzi w tym momencie o mnie bo to nie mój temat.  Po prostu autorka nie wiem na jakich jest z facetem układach ale powinien jezdzić czasami po nią bo nie będzie jej szanował.... Moja przyjaciółka jezdziła do swojego faceta tak go nauczyła , ze potem On do Niej miał zawsze daleko jak była chora to nawet jej nie odwiedził. Moja starsza siora też tak jezdziła , że wyjezdziła sobie zaszła w ciążę z żonatym facetem facet ją zostawił ale wcześniej kazał jej usunąć dziecko Ona nie wie , że Ja to wiem... Był u Nas raz u siory w zasadzie odwiedził ją na 5 minut pamiętam bo jak On to powiedział przejeżdżałem przypadkiem i wtedy go widziałam pierwszy i ostatni raz.... Siora nie wychodziła też z domu i chyba nawet wpadła w depresję ale Ona ma inny charakter nie przyzna się , że miała depresję i nadal ma chociaż mieszka teraz z innym facetem i jego rodziną Ona po prostu ma trudny charakter tak podły jak Nasza matka obie są siebie warte.

No tak, ale mniej więcej o to mi chodzi. Tzn. bo pisałaś o "swoim" facecie jakby w ramach przykładu, jak powinien się zachowywać, teraz piszesz o braku szacunku do autorki. No to znowu - brakiem szacunku do autorki jest niejeżdżenie po nią, ale sypianie z kimś na boku już nie? tongue PS. Nie atakuję Ciebie, do kochanek nic nie mam, one nie mają zobowiązań i jak sobie takiego znajdą i im pasuje, to niech sypiają, na zdrowie. big_smile Śmieję się tylko ze stawiania faceta, który zdradza żonę, za wzór szacunku i pokazywania zaangażowania, bo... jest dobry dla kochanki. No cud boski ten facet, faktycznie. big_smile

Przepraszam może faktycznie zle pisłam wczoraj... Ale do autorki po prostu powinna mieć do siebie szacunek nie mówię , że ma ją odwozić każdego dnia....  Facet powinien zdobywać kobietę nie odwrotnie.... To z kim Ja sypiam to jest tylko moja sprawa i zdaję sobie sprawę , że robię zle. Mój kochanek nie mówi zle o swojej żonie w zasadzie wcale o niej nie rozmawiamy... Ale wiem , ze jest dobrym ojcem , mężem i dziadkiem mariola856 tak dziadkiem ma 55lat mi jego wiek nie przeszkadza ale kochane kobietki dlaczego właściwie piszemy tu o mnie ? Wiem sama zaczełam ale to nie mój wątek . Tu chodzi o to czy tylko księżniczki wymagają by ich facet przywoził czy odwoził do siebie , jestem zdania , że facet powinien zabiegać o swoją kobietę nie powinno być tak , że wszystko mu powinno być podane na tacy... Ja kiedyś pewnie nadal jestem za dobra do facetów w zamian dostaję najgorsze.... A kochanek mój jest dobry sam z siebie podoba mi się w nim , że nigdy nie podniósł  ręki na mnie i martwi się i wcale nie troszczy się jak o córkę ma tylko 2 synów 26 i 30lat ale Oni mają  już swoje rodziny.

58

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

A ja jestem zdania, że powinien zabiegać, ale na zasadzie równowagi. Czyli jeśli on po nią jeździ, to niech innym razem, jak on ma do niej przyjechać, ona przyjedzie do niego pociągiem najpierw, żeby do niej jechali razem. Kretyńskie, prawda? smile W drugą stronę widzę to tak samo.

59

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Jestem idiotką. Zaproponowałam mu spotkanie jutro, bo kończę zajęcia wcześniej. Nie mógł wziąć samochodu, bo obiecał, że pożyczy go tacie, a chciałam umówić się z nim u mnie. Bardzo grymasił na wizję jazdy pociągiem "bo to niewygodne i dużo czasu zajmuje". Upierał się, żebym przyjechała do niego POCIĄGIEM, żebyśmy u niego obejrzeli film, a po południu pojechali pozwiedzać zamek w jego okolicy. Z jego gadki wywnioskowałam, że chce, żebym wieczorem wróciła też pociągiem, chociaż on będzie już miał samochód.
Negocjowałam miejsce spotkania, ale ze mnie taka flegma, że nie umiem stawiać na swoim. Wymieniłam kilka atrakcji, ale on narzekał, że pociągami go drogo wyjdzie, bo nie ma zniżki i do tego jeszcze trzeba będzie z PKP dojechać do tego muzeum czy pubu, więc znowu 3,6zł za bilet autobusowy... Uparł się, że mam przyjechać, to pojedziemy popołudniu do innego miasta i pozwiedzamy. Ja mogę kasę wydawać, a on nie?
Jak to odkręcić? Chcę się z nim spotkać, ale na moich warunkach, ale przecież mu nie powiem "albo przyjeżdżasz do mnie, albo wcale się jutro nie widzimy".

60

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
kareninka napisał/a:

Jestem idiotką. Zaproponowałam mu spotkanie jutro, bo kończę zajęcia wcześniej. Nie mógł wziąć samochodu, bo obiecał, że pożyczy go tacie, a chciałam umówić się z nim u mnie. Bardzo grymasił na wizję jazdy pociągiem "bo to niewygodne i dużo czasu zajmuje". Upierał się, żebym przyjechała do niego POCIĄGIEM, żebyśmy u niego obejrzeli film, a po południu pojechali pozwiedzać zamek w jego okolicy. Z jego gadki wywnioskowałam, że chce, żebym wieczorem wróciła też pociągiem, chociaż on będzie już miał samochód.
Negocjowałam miejsce spotkania, ale ze mnie taka flegma, że nie umiem stawiać na swoim. Wymieniłam kilka atrakcji, ale on narzekał, że pociągami go drogo wyjdzie, bo nie ma zniżki i do tego jeszcze trzeba będzie z PKP dojechać do tego muzeum czy pubu, więc znowu 3,6zł za bilet autobusowy... Uparł się, że mam przyjechać, to pojedziemy popołudniu do innego miasta i pozwiedzamy. Ja mogę kasę wydawać, a on nie?


Jak to odkręcić? Chcę się z nim spotkać, ale na moich warunkach, ale przecież mu nie powiem "albo przyjeżdżasz do mnie, albo wcale się jutro nie widzimy".

no chyba powinnas tak powiedzieć jak napisałas na końcu.
Zobacz kobieto, on nie chce wydać kilku złotych żeby do ciebie przyjechać a ty możesz, bo w czym problem. On cie w ogóle nie szanuje, Twojego zdania też a nie wspominając o bezpieczeństwie. Masakra jakaś. Olej go i znajdz faceta, który bedzie cie szanował.

61

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Chyba masz rację. Ale jakoś mi ciężko. Z nikim się tak nie dogadywałam nigdy, a byłam już w 4 związkach.

62

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

napisze co mysle smile a Ty zrobisz z tym co bedziesz chciała wink

- po 1sze, on nie inwestuje w ten związek ani czasu, ani starań ani pieniędzy, ogólnie nie robi nic, więc chyba nie ma planów na przyszłość z tobą związanych
- po 2gie nie szanuje cie, widać to już w tym co piszesz, a ty nawet go troche usprawiedliwiasz
- po 3cie widzi, ze ty sie starasz za was dwoje, wiec po on ma sie jeszcze wysilac
- po 4te jedyne co powinnaś zrobić, to powiedzieć własnie, ze nie przyjedziesz do niego , zapraszasz go do siebie a jesli nie moze to sie nie widzicie i czekasz co zrobi. jesli nic nie robi to bedziesz miala odpowiedz...

63

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Masz rację. Jeśli zrezygnuje ze spotkania, to trudno- będę musiała ja zrezygnować z chłopaka.

64

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?
kareninka napisał/a:

Masz rację. Jeśli zrezygnuje ze spotkania, to trudno- będę musiała ja zrezygnować z chłopaka.

wiesz no niekonicznie rezygnować tylko obserwowac i wyciagac wnioski.

moze byc tak, ze faktycznie sam zrezygnuje, bo mu najzwyczajniej nie zalezalo a ty bedziesz sie lepeij czula, bo sie wszystko wyjasnie
ale
moze byc tak, ze sie ogarnie, zobaczy ze zarty sie skonczyly, musi zadzialac, bo inaczej odejdziesz a jemu zalzezy tylko go rozleniwilas...

takie moje zdanie smile

65

Odp: Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Dzięki. smile Podniosłaś na duchu.

Posty [ 1 do 65 z 91 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Tylko "księżniczki" wymagają od faceta, by on po nie przyjeżdżał?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026