Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 146 ]

Temat: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Od dłuższego czasu nurtuje mnie pytanie, ale zanim je postawię, krotki wstęp. Przeczytałam i wysłuchałam już wielu historii od kochanek, którym żonaty facet opowiada różne historie na temat złej żony. Nie jest tajemnicą, że i sama kiedyś wierzyłam w tego rodzaju opowieści. Żona jest tak niedobra, że właściwie składa się tylko z wad, jest chodzącym złem, które jest w dodatku nieatrakcyjne z rozdartą gębą (przepraszam za dosłowność, ale taką informację otrzymuje kochanka). I pytanie do Was, zdradzone żony - czy Wy, obiektywnie spoglądając, jesteście zaniedbanymi chodzącymi niewypałami? Czy w czasie romansu mąż trzymał się od Was z daleka jak od zarazy jakiejś? Czy nie dotykał Was nawet kijem? Czy może było inaczej? Jeśli inaczej, to jak? Czy czułyście, że on jest gdzieś daleko ciałem i myślami? Chyba gdzieś po cichu chciałabym, żeby każda omotana kochanka poznała perspektywę drugiej strony - Waszą.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Jasne... Mój mąż pisał do swojej kochanki, że "nawet kijem mnie nie dotyka". A sypiał, że mną regularnie (wiadomo to  określenie może zostać odebrane przez różne osoby inaczej, dlatego sprecyzuję 2-3 razy w tygodniu). Jeździliśmy razem na wakacje, na spacery, do restauracji, na imprezy rodzinne, piliśmy razem kawę, jadaliśmy wspólnie posiłki, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Ale akurat w moim przypadku zabrakło "luzu, picia alkoholu i imprez". Bo tam ma wolność, a tutaj są malutkie dzieci i również obowiązki.

3 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-11 13:28:54)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Żona zrobiła sobie z niego zapładnacza. Po urodzeniu planowanej liczby dzieci odepchnęła od siebie. Oczywiście był też bankomatem.  Żona źle gotowała. Nie wiedziała jak mielone robić (!!!! Boże czego ja słuchałam) Nie depilowała nóg i miejsc intymnych. Była wariatką, bijącą i szarpiącą dzieci - i właśnie dlatego on nie może odejść.  Bo te dzieci są za małe i trzeba ich chronić przed żoną - wariatką.

A jak to było naprawdę? Po ochłonięciu i zarżnięciu ostatniej emocji związanej z tym panem człowiek uznaje, że koło ucha mu to lata. Nie moja sprawa. Pewnie jedyną prawdą w tej historii jest to, że mąż jest ch...., kochanka jest naiwna, a żona? Żona ma pecha, że ma takiego a nie innego męża.

4

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Gdy jeszcze byłam panną podrywał mnie pewien żonaty. Ja 20, on i jego żona tuż przed 30.
O swojej żonie mówił, że nie może na nią patrzeć, szczególnie rano gdy ona śpi z otwartą gębą i chrapie. Brzydzi się dotykać jej pomarszczonego brzucha.
Oczy i rzęsy ma jak świnia. /Była jasną blondynką z niebieskimi oczami./
Że się z nią wkrótce rozwiedzie tylko 2 dzieci pójdzie do szkoły bo na razie są za małe i żona nie dałaby sobie sama rady gdyby odszedł.
Niby do mnie miał odejść.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

5

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Nie każdy zdradzacz oczernia swoją żonę. Niektórzy idą w inne klimaty, teksty typu: "szkoda, że się tak wcześnie ożeniłem", "szkoda, że nie spotkaliśmy się wcześniej", "to nie może być przypadek, że się spotkaliśmy", "zakochałem się jak nigdy wcześniej", no i dalej wiadomo: "gdyby nie dzieci...itd." Natomiast temat żony tak jakby w ogóle nie istniał.

6

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Roxann napisał/a:

Nie każdy zdradzacz oczernia swoją żonę. Niektórzy idą w inne klimaty, teksty typu: "szkoda, że się tak wcześnie ożeniłem", "szkoda, że nie spotkaliśmy się wcześniej", "to nie może być przypadek, że się spotkaliśmy", "zakochałem się jak nigdy wcześniej", no i dalej wiadomo: "gdyby nie dzieci...itd." Natomiast temat żony tak jakby w ogóle nie istniał.

Oj tak, teks "szkoda, że nie spotkalismy się wcześniej " też miałam.  Pan mąż nawet żałował,  że podróże w czasie są niemożliwe,  bo jakby były, toby się cofnął do przeszłości, żeby mnie poznać. Hahaha big_smile
Poza tym żona jeszcze niby nie sprzątała. Gość mi wideokonferencje z domu zapodawał. A tam kurze, nieposkładane pranie, ogólny rozgardiasz. On oczywiście sam nie posprzątał,"bo starczy chyba, że do pracy chodzę i na to zarabiam". Żona też pracowała zawodowo.

Oprócz tego stały jest tekst o kryzysie małżeńskim, bo ten przewija się w rozmowach z każdym żonatym "chętnym" na skok w bok. Żona wcale nie jest taka miła, jak mi się wydaje. W domu to prawdziwy potwór. Ogólnie - każdy tekst czyjegoś męża należy puścić mimo uszu, bo koło prawdy nawet nie leżał - a nawet jesli leżał, to NIE JEST rolą osoby z zewnątrz brać udział w rzekomo nieudanym życiu tej pary.

Podejrzewam, że większość żon doznałoby szoku dowiadując się o kryzysie w swoim małżeństwie oraz o  nieszczęściu swojego małżonka.

7

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Kazdy zdradzacz musi sobie jakoś wytłumaczyć że to robi a także przekonać drugą osobę do ,,swej wielkiej miłości" . Czy to mąż czy żona wyciąga wszelkie narzędzia umniejszające ich partnera małżeńskiego nawet cofając się kilka lat wstecz. A osoba zauroczona łyka kłamstwa słotoustego/tej jak pelikan ryby. Czas weryfikacji kłamcy przychodzi po dłuższym okresie a często nawet nigdy bo jak to sprawdzić ? Tyle się mówi że coraz więcej ludzi kłamie , oszukuje coraz łatwiej to przychodzi ( brak kar ) a jednak zwiększa się rzesza osób bardzo naiwnych. Czasem można wyłapać takiego kłamcę po sformułowaniach typu : wiesz słyszałem..., podobno ... , ludzie mówią... , prawdopodobnie .... czyli sformułowaniach nie precyzujących skąd taka informacja, czy jest pewien tego co mówi oraz oczerniających inną osobę z dodaniem że tak nie myśli ( wszyscy się skarżą że nie umie gotować ale nie ja, / jest bałagan w domu ale mi to nie przeszkadza jakoś). Trudno współczuć osobie, które zostały okłamywane i nie weryfikowały kłamstewek przyjmując każde zdanie jak pewnik. Najgorsze jest to że takiego bajko opowiadacza otwarcie nie krytykuje się, nie informuje się innych o nim tylko ze wstydu większość milczy.

8

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Normalny,nikt tu po wspólczucie nie przyszedł. Raczej wymieniamy się tym, czego słuchamy. Mnie się zwierzyło kilku "biednych" mężów. I co mam z tym niby robić? Polecieć do żony? "A X mówił,  że nie sprzątasz". Juz widzę jej minę.  W końcu taki ktoś trafi na podatny grunt i do zdrady dojdzie. I co z tym zrobimy? Nic. Takie rzeczy dzieją się dzień w dzień. O jakiej karze mówisz? Postawieniu do kąta? Większość zdradzonych żon będzie się trzymać swojego męża i łapać jego kłamstw, tak jak kochanka - "to tylko seks", "ona za mną latała", "a tak w ogóle to beznadziejna była w łóżku" itd, itp

Wiele znanych mi zdradzonych znajomych raczej było w szoku. Czyli w małżeństwie musiało być normalnie. Może bez ekscesów, bo jak związek trwa iks lat, to trudno o zrywanie nenufarów na środku jeziora. Codzienność jest jednak szara. Co nie znaczy, że zła.

9

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

Normalny,nikt tu po wspólczucie nie przyszedł. Raczej wymieniamy się tym, czego słuchamy. Mnie się zwierzyło kilku "biednych" mężów. I co mam z tym niby robić?

Mów biednemu mężowi, że nie jesteś ekspertem w temacie i nie czujesz się na siłach, aby mu doradzać nie znając punktu widzenia jego żony. Tak więc proponujesz mu się zgłosić do psychologa albo najlepiej od razu niech idzie z żoną na terapię par po fachową poradę. Obserwujesz jego minę, może być bezcenna. big_smile

10

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
polis napisał/a:
Dayzee napisał/a:

Normalny,nikt tu po wspólczucie nie przyszedł. Raczej wymieniamy się tym, czego słuchamy. Mnie się zwierzyło kilku "biednych" mężów. I co mam z tym niby robić?

Mów biednemu mężowi, że nie jesteś ekspertem w temacie i nie czujesz się na siłach, aby mu doradzać nie znając punktu widzenia jego żony. Tak więc proponujesz mu się zgłosić do psychologa albo najlepiej od razu niech idzie z żoną na terapię par po fachową poradę. Obserwujesz jego minę, może być bezcenna. big_smile

Tak, mina byłaby zaiste bezcenna. Tyle, że ja tego posłucham i najwyżej w duchu pożałuję tej żony, oraz z ulgą pomyślę o tym , że jak dobrze, że jestem rozwiedziona i nie muszę z podobnym osobnikiem dzielić życia.
Poza tym każdy jest dorosły i śmiesznie by było, jakbym na starego chłopa latała skarżyć. Ale rada jest idealna. Jak jeszcze jedeb uderzy do mnie z problemem, nie omieszkam z niej skorzystać. Poćwiczę już dziś robienie poważnej miny wink

Zazwyczaj tacy panowie sami szukają "pocieszycielek". Wzdychają jak im ciężko i jak cierpią. Jeden nawet próbował wyrywać na BYŁĄ już żonę. Zła była, a jakże. Wiele kobiet ma w sobie "ratowniczkę" i niejedna będzie chciała pomóc takiemu biedakowi, co to całe życie "nieszczęśliwy".

Szkoda, że zbyt mało kobiet gardzi niezaradnymi, nie potrafiącymi rozwiązywać swoich spraw chłopcami, ukrytymi w ciałach dorosłych facetów. Mniej by było dram big_smile

11

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Wniosek nasuwa się sam - wszystko, co zdradzający wmawia kochance to jakieś wyrwane z kontekstu treści. Żona raz czy dwa nie sprzątnęła, kochance przedstawiana jest jako bałaganiara. W kłótni wykrzyczała coś emocjonalnie, znaczy że jest wybuchowa, czepia się i histeryzuje. Raz czy dwa nie wydepilowała nóg, znaczy zapuszczona cały czas. A już z samego tekstu Mimi5 widać jak ma się to do rzeczywistości. Życie jest jakie jest, czasem człowiek zmęczony, podminowany, czasem są kłótnie, ale i dobre chwile. Tylko zdradzający nigdy kochance nie powie o tych dobrych momentach z żoną, a takie są. Inaczej by z nią nie był. Nie powie, że sypia z żoną, że spędza z nią czas, że razem znoszą trudy codzienności. Tylko robienie z siebie męczennika pozwoli zatrzymać kochankę przy sobie.

12

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Szarówka życia małżeńskiego dopada ,,prawie" wszystkich i tylko od wcześniejszej podbudowy związku zależy jak to potoczy się dalej ( romans, trwanie w stanie, renesans związku). Dochodzi brak komunikacji, przekonanie że druga strona odczuwa to samo (domyśl się) i mamy trupa związkowego a nie dynamiczne małżeństwo. Wtenczas wyolbrzymiamy wady i szukamy pociszenia zamiast przy pierwszych objawach udać się do lekarza ( psychologa małżeńskiego ). Chcąc wybielić się korzystamy z całej palety kłamstewek grając rolę pokrzywdzonego , niekochanego w małżeństwie. To jak uczeń dostawszy pałę z maty w domu usprawiedliwia się że nauczycielka uwzieła się, że nie lubi go a prawda jest jedna = nie nauczył się. Przypomniało mi się stare powiedzenie babci : czemuś głupi , bo biedny a czemu biedny bom głupi. Tak samo zdradzone kobiety tkwią w zdradach swoich małżonków bo nie umieją zdecydowanie przy pierwszej sytuacji postawić granic, rozwieść się, przepracować zdrady tłumacząc na wiele sposobów że nie mogą odejść. Udana kradzież zachęca złodzieja do dalszych kradzieży. Więc drogie panie mające aktualnie tak duże poparcie w ,,prawie" pogońcie ruchaczy. Zacznijcie być samodzielne w życiu a nie uzależniajcie się od męża finansowo bo to jest główną przeszkodą w podjęciu decyzji. Zezwalając małżonkowi na skoki w bok również przyczyniacie się do krzywd mężczyzn będących małżonkami niewiernych (rozwodu) i koło się zamyka. Najdziwniejsze jest to że prawo tak broniące kobiety w ogóle zostało wykastrowane w kwestii ukarania osoby zdradzającej ( rozwalającej małżeństwo) chociaż w innych krajach nie jest tak łaskawe. Co do kochanek to ich postępowania nie rozumiem, romans z żonatym zawsze się konczy kacem moralnym, uczuciowym, psychicznym bo jest żadkością odejscie od rodziny dla kochanki no chyba że dzieciak się pojawi. Zresztą w tym temacie zarzuconym na forum można pisać całe encyklopedie (gimbaza nie zna) i byłoby mało.
ps. dziękuję za konstruktywną krytykę i są cenne.

13

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Góral_ka napisał/a:

Nie powie, że sypia z żoną, że spędza z nią czas, że razem znoszą trudy codzienności. Tylko robienie z siebie męczennika pozwoli zatrzymać kochankę przy sobie.

Często nie musi bo 2 osoba zdaje sobie sprawę będąc niejednokrotnie w analogicznej sytuacji (zdradza męża/partnera). Tak jak wyżej pisałam, nie każdy, kto dopuszcza zdrady, w sposób negatywny wypowiada się o współmałżonku. Wiele osób wręcz unika tego tematu i/lub ogranicza się do jakichś lakonicznych tekstów. Takie osoby tak naprawdę nie chcą kończyć małżeństwa, porzucać rodziny, traktując romans jako pewnego rodzaju "hobby", coś co daje im przyjemność, wiatr w żagle i adrenalinę. Wiem, że ciężko w to uwierzyć ale oni są przekonani, że nic złego i dla szkody rodzinie nie robią. Potrafią odciąć grubą linią te dwie sfery. Dotyczy to jednak raczej ludzi o zaniżonej możliwości współodczuwania i z dość luźnym podejściem do seksu.

14

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Bywa, że kochanka się zakocha. A wtedy wiadomo co się dzieje z mózgiem. Jakbyś wsadził komuś do czaszki blender i go uruchomił.
To prawda. Romans kończy się kacem, bólem co najmniej jednej ze stron. Poza tym jest upokarzającą relacją. Ktoś nie ma dla mnie (zakładając,  że to ja bym była kochanką) czasu,  wiecznie czekam, jestem za żoną, za dziećmi, za rodzinnymi wakacjami, za psem, za kotem itd Czekam. Słucham bzdur,  w które nie wiedzieć czwmu chcę wierzyć. Marzę, że żony nie ma i jestesmy razem. Głupie? Ano głupie. I smutne. Bo przecież każdy z nas ma prawo, by być pierwszy,.najważniejszy i jedyny  dla kogoś. A relacja z żonatym tego nigdy  nie da.
Człowiek inwestuje czas, energię, emocje w coś kompletnie bezsensownego. Pomijam przypadki, gdzie obie strony romansu są w stałych związkach. Wtedy są jakby na równi. Inaczej sprawa się ma, gdy jesna ze stron jest wolna. I marnuje czas na byle jaką relację z kłamczuchem, a sama  postepuje również nieładnie.
Nie wiem z czego to wynika. Przecież każdy z nas chce być szczęśliwy. Dlaczego niektórzy ludzie nieraz latami tkwią w takich relacjach?
Opiwiem może jeszcze o przypadku mojego kolegi. Facet brzydki jak noc moim zdaniem. Żona za to bardzo ładna. On ją zdradza z prostytutkami. Regularnie jeździ, po pijaku przyznał się mojemu partnerowi. A żonę kocha. Nad życie, psia krew. Ja chyba do śmierci ludzi nie pojmę. No więc kocha tę żonę,  wylaszczoną na dodatek, wysportowaną, cudownie sie układa,  na fejsie fotki z wakacji z buziaczkami na tle zachodzącego słońca. 
I ją zdradza. I seks uprawiają, a jakże. Czasem serio lepiej się nad ludźmi nie zastanawiać, bo głowa nieraz od tego boli.

15

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

Nie wiem z czego to wynika. Przecież każdy z nas chce być szczęśliwy. Dlaczego niektórzy ludzie nieraz latami tkwią w takich relacjach?
Opiwiem może jeszcze o przypadku mojego kolegi. Facet brzydki jak noc moim zdaniem. Żona za to bardzo ładna. On ją zdradza z prostytutkami. Regularnie jeździ, po pijaku przyznał się mojemu partnerowi. A żonę kocha. Nad życie, psia krew. Ja chyba do śmierci ludzi nie pojmę. No więc kocha tę żonę,  wylaszczoną na dodatek, wysportowaną, cudownie sie układa,  na fejsie fotki z wakacji z buziaczkami na tle zachodzącego słońca. 
I ją zdradza. I seks uprawiają, a jakże. Czasem serio lepiej się nad ludźmi nie zastanawiać, bo głowa nieraz od tego boli.

Nie wiem z czego to wynika, jednak nie rzadko się zdarza, że przykładowo żona w seksie czegoś nie lubo i/lub nie chce robić. Czasem nawet faceci uznają, że co żonie nie wypada, kochance czy prostytutce już tak. Słyszałam kiedyś, że facet mający świetną żonę chodził na prostytutki z jednego prozaicznego powodu - żona nie lubiła czy też brzydziła się seksem oralnym, on natomiast go uwielbiał. Nie był to dla niego powód do tego by sie rozstać, nie chciał też jej do niczego zmuszać, dlatego swoje potrzeby na tym tle zaspakajał gdzie indziej.
Mi osobiście trudno ocenić takie postępowanie. Też nie wiem czy robił to za zgodą (wiedzą) żony czy nie.

16 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-12 09:10:06)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Ì

Roxann napisał/a:
Dayzee napisał/a:

Nie wiem z czego to wynika. Przecież każdy z nas chce być szczęśliwy. Dlaczego niektórzy ludzie nieraz latami tkwią w takich relacjach?
Opiwiem może jeszcze o przypadku mojego kolegi. Facet brzydki jak noc moim zdaniem. Żona za to bardzo ładna. On ją zdradza z prostytutkami. Regularnie jeździ, po pijaku przyznał się mojemu partnerowi. A żonę kocha. Nad życie, psia krew. Ja chyba do śmierci ludzi nie pojmę. No więc kocha tę żonę,  wylaszczoną na dodatek, wysportowaną, cudownie sie układa,  na fejsie fotki z wakacji z buziaczkami na tle zachodzącego słońca. 
I ją zdradza. I seks uprawiają, a jakże. Czasem serio lepiej się nad ludźmi nie zastanawiać, bo głowa nieraz od tego boli.

Nie wiem z czego to wynika, jednak nie rzadko się zdarza, że przykładowo żona w seksie czegoś nie lubo i/lub nie chce robić. Czasem nawet faceci uznają, że co żonie nie wypada, kochance czy prostytutce już tak. Słyszałam kiedyś, że facet mający świetną żonę chodził na prostytutki z jednego prozaicznego powodu - żona nie lubiła czy też brzydziła się seksem oralnym, on natomiast go uwielbiał. Nie był to dla niego powód do tego by sie rozstać, nie chciał też jej do niczego zmuszać, dlatego swoje potrzeby na tym tle zaspakajał gdzie indziej.
Mi osobiście trudno ocenić takie postępowanie. Też nie wiem czy robił to za zgodą (wiedzą) żony czy nie.

"Najsmieszniejsze" jest to, że tacy luzaccy panowie dostaliby masakrycznego bólu dupy, gdyby żona znalazła sobie kolegę na romantyczny seks przy blasku świec, z godzinną grą wstępną - bo mąż tak nie lubi. Woli szybkie sceny rodem z redtjuba. No, wtedy zdecydowanie wyrozumiałość by zniknęła.
Wracając do kolegi - lubi dopłacać za seks bez prezerwatywy. Bo "z" nie lubi. A potem wraca do domu i naraża żonę(którą kocha, ach jak on ją kocha) na choroby. Idiota.
Wygląda na to,  że normalni, dobrzy, heteroseksualni, niezdradzający faceci sa jak jednorożce... Żadnego ze zwierzajacych mi się o złych żonach panów,nie podejrzewałabym w życiu o zdrady. Mili, z poczciwym wyrazem twarzy... takie chłopaki z sąsiedztwa. Chyba nie znam się wcale na ludziach...

Edit - zadziwiające jest też tłumaczenie kobiet - "bo faceci tacy już są". W sensie - zdradzają, bo muszą skorzystać z okazji. Same - my, jako kobiety dajemy moralne prawo na .ujowe zachowania panów.

17

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

"Najsmieszniejsze" jest to, że tacy luzaccy panowie dostaliby masakrycznego bólu dupy, gdyby żona znalazła sobie kolegę na romantyczny seks przy blasku świec, z godzinną grą wstępną - bo mąż tak nie lubi. Woli szybkie sceny rodem z redtjuba. No, wtedy zdecydowanie wyrozumiałość by zniknęła.

Dokładnie.

Dayzee napisał/a:

Edit - zadziwiające jest też tłumaczenie kobiet - "bo faceci tacy już są". W sensie - zdradzają, bo muszą skorzystać z okazji. Same - my, jako kobiety dajemy moralne prawo na .ujowe zachowania panów.

No bo zwykło się twierdzić, że facet "MUSI spuścić z krzyża" czy też "nie wyżyje z jednej dziury", natomiast  potrzeby seksualne kobiet, szczególnie te natury emocjonalnej, są deprecjonowane. Nawet ta gra wstępna, często dla nas bardzo ważna, jest uznawana przez nich za "pół godziny błagania".

18

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

Słyszałam kiedyś, że facet mający świetną żonę chodził na prostytutki z jednego prozaicznego powodu - żona nie lubiła czy też brzydziła się seksem oralnym, on natomiast go uwielbiał. Nie był to dla niego powód do tego by sie rozstać, nie chciał też jej do niczego zmuszać, dlatego swoje potrzeby na tym tle zaspakajał gdzie indziej.

Kiedyś pod ogłoszeniem prostytutki widziałem taką opinię:    "Znam tę panią. Mój mąż do niej chodzi na seks oralny, bo ja tego nie lubię i jest zadowolony."



"Najsmieszniejsze" jest to, że tacy luzaccy panowie dostaliby masakrycznego bólu dupy, gdyby żona znalazła sobie kolegę na romantyczny seks przy blasku świec, z godzinną grą wstępną - bo mąż tak nie lubi. Woli szybkie sceny rodem z redtjuba. No, wtedy zdecydowanie wyrozumiałość by zniknęła.

Najlepiej w tym zakresie nie pytać, nie mówić... Jak żona chce, to niech sobie znajdzie kochanka, ale niech zrobi to tak, abym się nie musiał konfrontować z tą sytuacją, i niech mi to krzywdy nie zrobi. smile

https://i.ytimg.com/vi/3C1iA9L7mS8/hqdefault.jpg



Wracając do kolegi - lubi dopłacać za seks bez prezerwatywy. Bo "z" nie lubi. A potem wraca do domu i naraża żonę(którą kocha, ach jak on ją kocha) na choroby. Idiota.

Poszedł do niewłaściwej pani skoro zgodziła się na seks bez gumy. Ale wielu jest takich szaleńców, ale niewiele szalonych pań.



Wygląda na to,  że normalni, dobrzy, heteroseksualni, niezdradzający faceci sa jak jednorożce...

Też mi się tak wydaje. Jak nie zdradza, to żona pisze w wątku "żony aseksualnych mężczyzn". Jak zdradza, to żona pisze w wątku "kobiety na zakręcie".

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

19 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-12 10:09:06)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Gary - w wątku "żony aseksuanych" piszą żony, których mężowie palcem nie dotykają nawet. Wyobrazasz sobie jaki to problem? Duży. Oględnie mówiąc. Niektorzy mężowie (podobnie jak niektóre kobiety z męża) robią sobie z  żony inkubator i nianię dla dzieci. Także te historie, ktore żonaci cisną o tym, że żony z nimi nie śpią wcale nie muszą być nieprawdziwe. Moim zdaniem to mega świństwo,  robić sobie ze współmałżonka przedmiot użyteczności. Albo się kogoś kocha i chce się z nim kochać, dotykać go, traktować inaczej niż przechodnia na ulicy, albo po co ze sobą być? Fizyczność jest przecież ważna?

Ale jak pokazuje przypadek Pain, Mimi - nieraz jest seks i wszystkie atrakcje zycia w parze, a zdrada i tak się pojawia. Ryzykowanie utraty dobrego związku, dla chwilowej ekscytacji z kimś innym? Debilizm.

20 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-09-12 10:55:33)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

Gary - w wątku "żony aseksuanych" piszą żony, których mężowie palcem nie dotykają nawet. Wyobrazasz sobie jaki to problem? Duży. Oględnie mówiąc.

Tak to jest bardzo duży problem. Wiedzą o tym tylko ludzie dorośli, których problem dotknął, ponieważ trudno jest młodej osobie wytłumaczyć jak brak seksu boli.



Niektorzy mężowie (podobnie jak niektóre kobiety z męża) robią sobie z  żony inkubator i nianię dla dzieci. Także te historie, ktore żonaci cisną o tym, że żony z nimi nie śpią wcale nie muszą być nieprawdziwe. Moim zdaniem to mega świństwo,  robić sobie ze współmałżonka przedmiot użyteczności. Albo się kogoś kocha i chce się z nim kochać, dotykać go, traktować inaczej niż przechodnia na ulicy, albo po co ze sobą być? Fizyczność jest przecież ważna?

Żona może twierdzić, że kocha, ale z mężem seksu nie uprawia, bo to tylko zwierzęce instynkty, to jej do szczęścia nie potrzebne, a gdyby się zmuszała, to byłaby "trochę gwałcona" przez męża, bo robi coś czego nie chce robić.   (Moralność vs zdrada   https://www.netkobiety.pl/t106284.html   )





Ale jak pokazuje przypadek Pain, Mimi - nieraz jest seks i wszystkie atrakcje zycia w parze, a zdrada i tak się pojawia.

Zdarza się, pewnie. Lew Starowicz "Kocha, lubi, pragnie" -- nawet jeśli żona jest super atrakcyjna i mają seks, to nie znaczy iż nie dojdzie do zdrady.



Ryzykowanie utraty dobrego związku, dla chwilowej ekscytacji z kimś innym? Debilizm.

Jak małżeństwo jest dobre, to zdrada trudniejsza, bo ryzykuje się małżeństwo... Masz rację smile

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

21

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Naprawdę nie rozumiem. Kocham - nie zdradzam. Nie kocham - odchodzę. Takie to proste.

Nikt z nas nie pochwaliłby oszukiwania finansowego. Okradania żony/męża z pieniędzy. Przecież zdrada to też oszustwo.
Oszukiwana jest kochanka (ta, która słucha bzdur o złej żonie).  Oszukiwana jest żona.  Kochanka przynajmniej może zakładać, że jest oszukiwana - przecież facet, z ktorym się spotyka jest oszustem. Głupotą jest zakładanie, że mnie nie oszuka skoro oszukuje żonę. Zaś żona jest najczęściej nieświadoma.  Nie wie, że jest oszukiwana. A po wydaniu się zdrady, wierzy w to, co plecie jej mąż -oszust. "Tylko Ciebie kocham" z ust oszusta jest mniej warte niż psia kupa.

Dlatego nie wierzę w miłość, która istnieje mimo zdrady. To raczej wygoda, chęć bycia z dziećmi, mieszkania w swoim domu. Wszystko, tylko nie miłość.

22

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Męża nie miałam, ale były partner zdradzając mnie starał się tłumaczyć bagatelizowaniem tamtych romansów. Bo nie wiem, czy to on się tak nieudolnie krył, czy to ja byłam taka przenikliwa, ale łatwo się dowiadywałam. Według niego nie działo się nic, powinnam była wybaczać i też bagatelizować. Podkreślał, że nasz związek jest ważniejszy niż jego "słabości", jak określał.

23

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Dayzee to któryś juz wątek w którym czytam Twoje wypowiedzi i pod kazda podpisuje sie w 100%. Jak moja duchowa siostra blizniaczka

24 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-09-12 18:14:13)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Roxann napisał/a:

Nie każdy zdradzacz oczernia swoją żonę. Niektórzy idą w inne klimaty, teksty typu: "szkoda, że się tak wcześnie ożeniłem", "szkoda, że nie spotkaliśmy się wcześniej", "to nie może być przypadek, że się spotkaliśmy", "zakochałem się jak nigdy wcześniej", no i dalej wiadomo: "gdyby nie dzieci...itd." Natomiast temat żony tak jakby w ogóle nie istniał.

Zgadzam się, że pewnie nie każdy oczernia swojego stałego partnera, bo generalnie przecież chodzi o to, żeby uwiarygodnić przed kandydatem czy też kandydatką na kochanka swój skok w bok jako konsekwencję zdarzeń, a nie szukać winnego. Dostosowuje się zatem strategię do danego kandydata/tki. Jak kochanka głupia i naiwna, to nawija się jej historię o strasznie złej partnerce. Bo przecież jakiejś w miarę ogarniętej babce, to od razu włączyłaby się lampka alarmowa wielkości słońca. Bo sam fakt, że ktoś o swoim stałym partnerze wypowiada się w ten sposób i jednocześnie probuje nawiązać romans na boku, świadczy o tym, że naturę ma karalucha, a nie kogoś wartego zainteresowania. Ale jak przyszła kochanka jest np. narcystyczna, to będzie jej prawił komplementy i wstawki o tym, jak żałuje, że nie poznali się wcześniej. Przecież narcyzowi w to graj. Jakiejś ratowniczce można natomiast wstawić tekst o chorej żonie, której opuścić nie można, chociaż miłości dawno już nie ma, albo coś w tym stylu.
Jak ktoś jest dobrym obserwatorem, to dobierze strategię do celu, a jak np. ktoś uważa, że wszystkie baby głupie, to będzie każdej na około truł, z jaką heterą jest zmuszony dzielić życie i szukać pocieszycielki ;-)

25 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-09-12 18:33:36)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

W młodości jak chłopak spotkał dziewczynę, to ze sobą chodzili, poznawali się, spędzali razem dużo czasu, potem ślub, dzieci, i cała reszta rodzinnego życia. Minęło ileś lat i zdrada... romans...

Romansując ze sobą ludzie nie poznają się przecież, bo nie spędzają ze sobą dużo czasu, więc to chyba jakaś pomyłka, że ktoś marzy o życiu razem na przykład tak:

Roxann napisał/a:

teksty typu: "szkoda, że się tak wcześnie ożeniłem", "szkoda, że nie spotkaliśmy się wcześniej", "to nie może być przypadek, że się spotkaliśmy", "zakochałem się jak nigdy wcześniej",

To oczywiste, że kochanek od żony nie odejdzie. Bo gdyby planował odejście, to by to zrobił bez względu na to czy kochanka się pojawiła czy nie pojawiła w jego życiu.

"Szkoda,że nie spotkaliśmy się wcześniej" -- faktycznie, szkoda... ale to nic nie zmienia. Po prostu zauroczenie, a "szare życie" pędzi dalej swoim trybem.


no i dalej wiadomo: "gdyby nie dzieci...itd." Natomiast temat żony tak jakby w ogóle nie istniał.

Czytam ten wątek i widzę jakby trochę inny świat... Dwoje ludzi zamiast ze sobą romansować, to coś knują... on narzeka o tym jaki on biedny w małżeństwie, a ona oczekuje, że on rzuci żonę i do niej przybiegnie... a jak nie przybiegnie to znaczy że skłamał, czyli manipulował, aby mieć z nią seks.

"gdyby nie dzieci..." -- to co? co gdyby nie dzieci? To by zaczęli razem ze sobą żyć? Ona i on, kochankowie, nie znający się, zamieszkają razem? Nieee... nie zamieszkają... pokłócą się po 3 miesiącach i trafią do "puli" samotnych osób, które szukają kogoś fajnego na Tinderze.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

26

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Gary napisał/a:

W młodości jak chłopak spotkał dziewczynę, to ze sobą chodzili, poznawali się, spędzali razem dużo czasu, potem ślub, dzieci, i cała reszta rodzinnego życia. Minęło ileś lat i zdrada... romans...

Romansując ze sobą ludzie nie poznają się przecież, bo nie spędzają ze sobą dużo czasu, więc to chyba jakaś pomyłka, że ktoś marzy o życiu razem na przykład tak:

Roxann napisał/a:

teksty typu: "szkoda, że się tak wcześnie ożeniłem", "szkoda, że nie spotkaliśmy się wcześniej", "to nie może być przypadek, że się spotkaliśmy", "zakochałem się jak nigdy wcześniej",

To oczywiste, że kochanek od żony nie odejdzie. Bo gdyby planował odejście, to by to zrobił bez względu na to czy kochanka się pojawiła czy nie pojawiła w jego życiu.

"Szkoda,że nie spotkaliśmy się wcześniej" -- faktycznie, szkoda... ale to nic nie zmienia. Po prostu zauroczenie, a "szare życie" pędzi dalej swoim trybem.

Gary, nie zapominaj, że w wielu przypadkach, jak nie w większości, romanse nawiązują osoby pracujące razem, często spędzające ze sobą bardzo dużo czasu, mające wiele wspólnych spraw, wyjazdów (delegacji), coraz więcej tematów itd. Jeśli dołożymy nadgodziny, to nagle okazuje się, że współmałżonek znacznie więcej czasu spędza z koleżanką czy kolegą w/z pracy niż w domu z rodziną.

27 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-12 19:00:41)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Gary - ja nawet staram się pojąć Twój tok rozumowania. ALE - czy nie byłoby uczciwiej powiedzieć kochance - słuchaj Kryśka,  fajna ta moja żona i dzieciaki urocze, lubię to swoje życie,  więc spotkajmy się tylko na seks, po co komplikować sprawy?

No i żonie oczywiście

Słuchaj Kotku, Ty to tak nie lubisz orala,anala i hiszpana ale Kryska z kadr uwielbia. Podskoczę sobie do niej co środę, obiad zjemy na mieście.  Ale Cie kocham,nic się nie bój.

Uczciwie? Uczciwie. Co prawda grozi obiciem mordy i przez Kotka i przez Kryśkę, ale oszustwa chociaż nie będzie, a i odwaga iście samcza.

28

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

Gary - ja nawet staram się pojąć Twój tok rozumowania. ALE - czy nie byłoby uczciwiej powiedzieć kochance - słuchaj Kryśka,  fajna ta moja żona i dzieciaki urocze, lubię to swoje życie,  więc spotkajmy się tylko na seks, po co komplikować sprawy?

No i żonie oczywiście

Słuchaj Kotku, Ty to tak nie lubisz orala,anala i hiszpana ale Kryska z kadr uwielbia. Podskoczę sobie do niej co środę, obiad zjemy na mieście.  Ale Cie kocham,nic się nie bój.

Uczciwie? Uczciwie. Co prawda grozi obiciem mordy i przez Kotka i przez Kryśkę, ale oszustwa chociaż nie będzie, a i odwaga iście samcza.

Żonie raczej mąż wprost takich rzeczy nie powie, ale kochance i owszem. Nawet tu na forum było wiele takich przypadków, kiedy "kochankowie" świadomie wchodzili w taki układ, że tylko seks i nic więcej, jednak z czasem, jak któreś się zaangażowało, lub wpadło, pojawiał się problem.

29 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-09-12 19:15:08)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

A myślisz Dayzee że to niemożliwe powiedzieć wprost kochance czy kochankowi że żona i ona to inne niezależne światy?
To byś się zdziwila: ludzie tak robią.
By nie oszukiwać.
Ale w jakim celu opowiadać  żonie z którą się zamierza dalej żyć  o  tym co się będzie robić z inną  aby dała pozwolenie na to jak dobra mamusia? To byłaby już dziecinada a nie odwaga. Albo coś w rodzaju szantażu: zrób to bo Cię zdradzę.
Gdyby seks był głównym elementem łączącym ludzi to wiele małżeństw by się rozpadło.
Widocznie nie jest.
Natomiast deklaracje a emocje potem to też mogą  się rozjechać ale to inny temat.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

30 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-12 19:33:38)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Ela210 napisał/a:

A myślisz Dayzee że to niemożliwe powiedzieć wprost kochance czy kochankowi że żoną i ona to inne niezależne światy?
To byś się zdziwila: ludzie tak robią.
By nie oszukiwać.
Ale w jakim celu opowiadać  żonie z którą się zamierza dalej żyć  o  tym co się będzie robić z inną  aby dała pozwolenie na to jak dobra mamusia? To byłaby już dziecinada a nie odwaga. Albo coś w rodzaju szantażu: zrób to bo Cię zdradzę.
Gdyby seks był głównym elementem łączącym ludzi to wiele małżeństw by się rozpadło.
Widocznie nie jest.

Żeby było uczciwie smile Nie byłoby dramatów, że mąż/żona oszukał/a.
Jeśli żonaty/mężatka z góry mówią, że jest im super w małżeństwie, to większość potencjalnych kochanek raczej odpusci. No chyba,że też są w związku.
Generalnie moim zdaniem małżeństwa łączą ze sobą dzieci, finanse i w miarę stabilne życie. Seks jest gdzieś w tłumie potrzeb, ale na pewno nie wysuwa się na prowadzenie.
Chyba, że związek jest w miarę świeży. Wtedy brak seksu uśmierca go niemal natychmiastowo.
Poza tym seks na boku łatwiej zorganizować niż cokolwiek innego.
W romansie też chyba nie chodzi o sam seks? Gdyby tak było, mąż poszedłby zrealizowac się u prostytutki. Większość romansów (ryzykuję tym stwierdzeniem,bo badań nie przeprowadziłam) to jednak chyba wkręcanie kochanki w swoją smutną historię, rozkochiwanie w sobie (bardziej się delikwentka będzie starała), a jak się nie daj bóg, tfu, zakocha - to zrobi się oczy jak kot w Shreku i załka nad kwilącymi w domu dzieciakami.
Kobieta zdradzająca nie ma takiego asa w rękawie, bo w razie rozwodu przecież dzieciaki z nią zostaną. Poza tym zdaje mi się,że zdradzające mężatki sa jednak w mniejszości (?). A może się mylę. Bardzo możliwe.

31

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

Gary - ja nawet staram się pojąć Twój tok rozumowania. ALE - czy nie byłoby uczciwiej powiedzieć kochance - słuchaj Kryśka,  fajna ta moja żona i dzieciaki urocze, lubię to swoje życie,  więc spotkajmy się tylko na seks, po co komplikować sprawy?

No i żonie oczywiście

Słuchaj Kotku, Ty to tak nie lubisz orala,anala i hiszpana ale Kryska z kadr uwielbia. Podskoczę sobie do niej co środę, obiad zjemy na mieście.  Ale Cie kocham,nic się nie bój.

Uczciwie? Uczciwie. Co prawda grozi obiciem mordy i przez Kotka i przez Kryśkę, ale oszustwa chociaż nie będzie, a i odwaga iście samcza.

Hahahaha... dobrze, że nic nie jadłam, bo bym się udusiła. Dayzee dałaś czadu i zdecydowanie poprawiłaś mi humor :-D Masz absolutną rację, tak to powinno wyglądać - uczciwie, sytuacja jasna, wszyscy wtajemniczeni i mogą podejmować świadome decyzje. Zamiast tego jest jedna wielka ściema zdradzającego, który wkręca dwie kobiety, tylko po to, żeby jemu było dobrze.

32 Ostatnio edytowany przez Roxann (2021-09-12 20:03:26)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

Jeśli żonaty/mężatka z góry mówią, że jest im super w małżeństwie, to większość potencjalnych kochanek raczej odpusci. No chyba,że też są w związku.

Wbrew pozorom, faceci wolą mężatki i/lub kobiety w związku ponieważ uważają, że wtedy jest bezpieczniej - obojdu zależy na tym by się nie wydało, a w przypadku ew. wpadki pójdzie na innego.
Chociaż niektórzy pewnie wolą młode, wolne i dyspozycyjne.
Raczej nie ma reguły bo dużo zależy od sytuacji.

Dayzee napisał/a:

Generalnie moim zdaniem małżeństwa łączą ze sobą dzieci, finanse i w miarę stabilne życie. Seks jest gdzieś w tłumie potrzeb, ale na pewno nie wysuwa się na prowadzenie.

Pewnie dlatego wiele zdradzających osób nie traktuje tego jako coś, co zagraża związkowi, oczywiście do czasu, aż ktoś się zaangażuje lub się wyda.

We wspomnianym wątku Pain, wątpię by facet planował zostawić rodzinę, zresztą z tego co pamiętam tamta kobieta też miała narzeczonego. Gdyby się lepiej kryli, możliwe, że ten romans sam by się wypalił, a ich małżeństwo nadal byłoby "dobre". Zresztą, nie wiadomo czy to był pierwszy jego skok w bok, może któryś z kolei dlatego stracił czujność.
Ile jest par żyjących w nieświadomości, że coś jest nie tak, tzn., że są lub byli zdradzani? Podejrzewam, że mnóstwo.

33

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

oczywiście że tak- Roxann. To rzadki scenariusz że mąż czy żona siadają przy stole i oznajmiają że odchodzą.
Przeważnie jest przypadkowe odkrycie, albo życzliwy informujący, albo ten trzeci czy ta trzecia niby przypadkiem wygada się żonie.
a potem to juz ktoś nie chce zostać na lodzie i organizuje sobie nowe życie, nawet jak nie planował.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

34

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Roxann napisał/a:
Dayzee napisał/a:

Jeśli żonaty/mężatka z góry mówią, że jest im super w małżeństwie, to większość potencjalnych kochanek raczej odpusci. No chyba,że też są w związku.

Wbrew pozorom, faceci wolą mężatki i/lub kobiety w związku ponieważ uważają, że wtedy jest bezpieczniej - obojdu zależy na tym by się nie wydało, a w przypadku ew. wpadki pójdzie na innego.
Chociaż niektórzy pewnie wolą młode, wolne i dyspozycyjne.
Raczej nie ma reguły bo dużo zależy od sytuacji.

Dayzee napisał/a:

Generalnie moim zdaniem małżeństwa łączą ze sobą dzieci, finanse i w miarę stabilne życie. Seks jest gdzieś w tłumie potrzeb, ale na pewno nie wysuwa się na prowadzenie.

Pewnie dlatego wiele zdradzających osób nie traktuje tego jako coś, co zagraża związkowi, oczywiście do czasu, aż ktoś się zaangażuje lub się wyda.

We wspomnianym wątku Pain, wątpię by facet planował zostawić rodzinę, zresztą z tego co pamiętam tamta kobieta też miała narzeczonego. Gdyby się lepiej kryli, możliwe, że ten romans sam by się wypalił, a ich małżeństwo nadal byłoby "dobre". Zresztą, nie wiadomo czy to był pierwszy jego skok w bok, może któryś z kolei dlatego stracił czujność.
Ile jest par żyjących w nieświadomości, że coś jest nie tak, tzn., że są lub byli zdradzani? Podejrzewam, że mnóstwo.


W wątku Pain przeraża mnie to, że z jej perspektywy wszystko było ok. I rozmowy, i seks i wspólne sprawy. I to, że po wydaniu się były Pain nadal utrzymywał kontakt z kochanką. A potem zrzucał winę na Pain. Tragedia. Zdradzacze mają w sobie coś z paskudnego robala.
A jej historia pokazuje,że nikogo nie można być na 100 % pewnym. I tak jak już pisałam - poświęcenie dobrego związku na rzecz  chwilowej zabawy, ułudy jest oględnie mówiąc durne.

35 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-09-12 21:53:21)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

@Roxann... faktycznie w pracy on-kochanek i ona-kochanka mogą więcej czasu spedzać razem niż ze swoimi rodzinami.


Dayzee napisał/a:

ALE - czy nie byłoby uczciwiej powiedzieć kochance - słuchaj Kryśka,  fajna ta moja żona i dzieciaki urocze, lubię to swoje życie,  więc spotkajmy się tylko na seks, po co komplikować sprawy?

Gdy ona i on "mają się ku sobie", to może nie trzeba na początku mówić "fajna ta moja żona...", bo z biegiem czasu i tak się poznamy. Sformułowanie "tylko seks" jest mgliste dla mnie, bo nawet u prostytutki tworzy się relacja z biegiem czasu...
Po wycięciu brzmi tak:

-- Słuchaj Kryśka! Nie jesteśmy sobie obojętni, podobasz mi się, poznałbym Cię bliżej.
-- Ty mi też się podobasz.
-- Umówimy się na spotkanie?
-- Tak...
-- Nawet seks?
-- Pewnie...



Słuchaj Kotku, Ty to tak nie lubisz orala,anala i hiszpana ale Kryska z kadr uwielbia. Podskoczę sobie do niej co środę, obiad zjemy na mieście.  Ale Cie kocham,nic się nie bój.

Po co takie rzeczy mówić żonie...
Lepiej takie:

"Raz na rok idę z kolegą do baru na piwo i się upijemy. Twoje fochy psują naszą relację. Czy Ty sobie zdajesz z tego sprawę? "




Uczciwie? Uczciwie. Co prawda grozi obiciem mordy i przez Kotka i przez Kryśkę, ale oszustwa chociaż nie będzie, a i odwaga iście samcza.

Kryśka będzie zadowolona. Kotek (żona) nie będzie wiedział, a w małżeństwie się nic nie zmieni.





Roxann napisał/a:

Wbrew pozorom, faceci wolą mężatki i/lub kobiety w związku ponieważ uważają, że wtedy jest bezpieczniej - obojdu zależy na tym by się nie wydało, a w przypadku ew. wpadki pójdzie na innego.

Bezpieczeństwo najważniejsze. Ale jak singielka mądra, i spotyka się z żonatym to powinna wiedzieć gdzie czyje miejsce.
Porszę spojrzeć na wątek obok -- gdzie kobieta wolna spotyka się z żonatymi, szukając docelowo jednak wolnego kogoś fajnego.




Dayzee napisał/a:

Generalnie moim zdaniem małżeństwa łączą ze sobą dzieci, finanse i w miarę stabilne życie. Seks jest gdzieś w tłumie potrzeb, ale na pewno nie wysuwa się na prowadzenie.

Pewnie dlatego wiele zdradzających osób nie traktuje tego jako coś, co zagraża związkowi, oczywiście do czasu, aż ktoś się zaangażuje lub się wyda.

Nie zagraża emocjonalnie związkowi. Zauroczenie też przechodzi po paru miesiącach. Najlepsza jest stabilizacja.
Jak zdrada się wyda to jest masakra.
Pewnie dlatego babcia mówiła, że ma obowiązek małżeński, aby dziadek nie zdradzał.



We wspomnianym wątku Pain, wątpię by facet planował zostawić rodzinę, zresztą z tego co pamiętam tamta kobieta też miała narzeczonego. Gdyby się lepiej kryli, możliwe, że ten romans sam by się wypalił, a ich małżeństwo nadal byłoby "dobre". Zresztą, nie wiadomo czy to był pierwszy jego skok w bok, może któryś z kolei dlatego stracił czujność.
Ile jest par żyjących w nieświadomości, że coś jest nie tak, tzn., że są lub byli zdradzani? Podejrzewam, że mnóstwo.

Mnóstwo.


Ela napisał/a:

A myślisz Dayzee że to niemożliwe powiedzieć wprost kochance czy kochankowi że żona i ona to inne niezależne światy?
To byś się zdziwila: ludzie tak robią.
By nie oszukiwać.

No właśnie. Ja tak mówię od razu, aby była jasność.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

36

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Gary napisał/a:

@Roxann... faktycznie w pracy on-kochanek i ona-kochanka mogą więcej czasu spedzać razem niż ze swoimi rodzinami.


Dayzee napisał/a:

ALE - czy nie byłoby uczciwiej powiedzieć kochance - słuchaj Kryśka,  fajna ta moja żona i dzieciaki urocze, lubię to swoje życie,  więc spotkajmy się tylko na seks, po co komplikować sprawy?

Gdy ona i on "mają się ku sobie", to może nie trzeba na początku mówić "fajna ta moja żona...", bo z biegiem czasu i tak się poznamy. Sformułowanie "tylko seks" jest mgliste dla mnie, bo nawet u prostytutki tworzy się relacja z biegiem czasu...
Po wycięciu brzmi tak:

-- Słuchaj Kryśka! Nie jesteśmy sobie obojętni, podobasz mi się, poznałbym Cię bliżej.
-- Ty mi też się podobasz.
-- Umówimy się na spotkanie?
-- Tak...
-- Nawet seks?
-- Pewnie...



Słuchaj Kotku, Ty to tak nie lubisz orala,anala i hiszpana ale Kryska z kadr uwielbia. Podskoczę sobie do niej co środę, obiad zjemy na mieście.  Ale Cie kocham,nic się nie bój.

Po co takie rzeczy mówić żonie...
Lepiej takie:

"Raz na rok idę z kolegą do baru na piwo i się upijemy. Twoje fochy psują naszą relację. Czy Ty sobie zdajesz z tego sprawę? "




Uczciwie? Uczciwie. Co prawda grozi obiciem mordy i przez Kotka i przez Kryśkę, ale oszustwa chociaż nie będzie, a i odwaga iście samcza.

Kryśka będzie zadowolona. Kotek (żona) nie będzie wiedział, a w małżeństwie się nic nie zmieni.





Roxann napisał/a:

Wbrew pozorom, faceci wolą mężatki i/lub kobiety w związku ponieważ uważają, że wtedy jest bezpieczniej - obojdu zależy na tym by się nie wydało, a w przypadku ew. wpadki pójdzie na innego.

Bezpieczeństwo najważniejsze. Ale jak singielka mądra, i spotyka się z żonatym to powinna wiedzieć gdzie czyje miejsce.
Porszę spojrzeć na wątek obok -- gdzie kobieta wolna spotyka się z żonatymi, szukając docelowo jednak wolnego kogoś fajnego.




Dayzee napisał/a:

Generalnie moim zdaniem małżeństwa łączą ze sobą dzieci, finanse i w miarę stabilne życie. Seks jest gdzieś w tłumie potrzeb, ale na pewno nie wysuwa się na prowadzenie.

Pewnie dlatego wiele zdradzających osób nie traktuje tego jako coś, co zagraża związkowi, oczywiście do czasu, aż ktoś się zaangażuje lub się wyda.

Nie zagraża emocjonalnie związkowi. Zauroczenie też przechodzi po paru miesiącach. Najlepsza jest stabilizacja.
Jak zdrada się wyda to jest masakra.
Pewnie dlatego babcia mówiła, że ma obowiązek małżeński, aby dziadek nie zdradzał.



We wspomnianym wątku Pain, wątpię by facet planował zostawić rodzinę, zresztą z tego co pamiętam tamta kobieta też miała narzeczonego. Gdyby się lepiej kryli, możliwe, że ten romans sam by się wypalił, a ich małżeństwo nadal byłoby "dobre". Zresztą, nie wiadomo czy to był pierwszy jego skok w bok, może któryś z kolei dlatego stracił czujność.
Ile jest par żyjących w nieświadomości, że coś jest nie tak, tzn., że są lub byli zdradzani? Podejrzewam, że mnóstwo.

Mnóstwo.


Ela napisał/a:

A myślisz Dayzee że to niemożliwe powiedzieć wprost kochance czy kochankowi że żona i ona to inne niezależne światy?
To byś się zdziwila: ludzie tak robią.
By nie oszukiwać.

No właśnie. Ja tak mówię od razu, aby była jasność.


<rzyg>
Trudno mi o jakiś inny komentarz dla Twojego postępowania. Po prostu w gnojówce wydaje się być radośniej, niż w ogarnianiu takiego podejścia do życia...
Seks, czy może raczej 'kochanie się' to coś zarezerwowane dla jednej osoby, a nazywanie tego "obowiązkiem " jest równie smutne. Widać dziadek raczej szalu w sypialni nie odstawiał,  skoro babcia nazywała spółkowanie z nim "obowiązkiem".

37

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

Widać dziadek raczej szalu w sypialni nie odstawiał,  skoro babcia nazywała spółkowanie z nim "obowiązkiem".

Jak kiedyś pomyślisz, że nie rozumiesz zdrady, to wróć to tego zdania. Tutaj się wszystko zaczyna.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

38

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Gary napisał/a:
Dayzee napisał/a:

Widać dziadek raczej szalu w sypialni nie odstawiał,  skoro babcia nazywała spółkowanie z nim "obowiązkiem".

Jak kiedyś pomyślisz, że nie rozumiesz zdrady, to wróć to tego zdania. Tutaj się wszystko zaczyna.

Chyba kapuję. Nie wiem tylko czy współczuć babci, czy dziadkowi. big_smile

Poza tym dalej uważam,że żona powinna wiedzieć. Dlaczego niby nie? Niech wie, że jest, mówiąc kolokwialnie po rogach walona. Dopiero jak powie, "ach jasne Misiaczku,a idź,toz oral jest feee,a jak Krycha lubi, to co jej będziemy żałować. Kup bułki jak będziesz wracać"
Bądź - "a idź kmiocie do Kryśki, potrzbny mi jesteś jak sanki w maju"
Dopiero wtedy uznalabym to za fair. W przeciwnym razie jest to zwykłym oszustwem, okradaniem rodziny ze wspólnego czasu, a nieraz i pieniędzy, jak kochance trzeba prezencik zrobić.

39

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

W przeciwnym razie jest to zwykłym oszustwem, okradaniem rodziny ze wspólnego czasu, a nieraz i pieniędzy, jak kochance trzeba prezencik zrobić.

Ach... no to zostawmy to już w tym punkcie widzenia. Bo ja wcale nie zamierzam tutaj niczego dowodzić. Każdy ma swoje życie.

Okradanie rodziny z czasu i pieniędzy? Jak facet kupił i remontuje stary motor to już nie okrada rodziny z czasu i pieniędzy?

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

40 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-09-12 23:04:13)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

teraz myślę tak: gdyby mnie mój mąż kochał- to nawet jakby poszedł w romans- który notabene szybko  padł- to by nie dopuścił do tego, bym się dowiedziała-  po prostu jak sie dowiadujecie to znaczy że nie jestescie dla męzczyzny ważne.
I tyle.
czasem też jest tak, ze taki mąż informuje żonę by sobie ulżyć z wyrzutami sumienia- gdzie tu szlachetność, której się domagasz Dayzee?
Gary przy porównaniu do motoru zataczamy pętlę:
gość kupuje motor: wydaje kasę- moze się zabić
gość ma kochankę- wydaje kasę- moze się rozwieść.

więc wszystko zależy od tego- jaki gość- na ile motor czy kochanki sprawią że rodzinie czegoś zabraknie: jak jeżdzi na motorze i jak podchodzi do kochanek.
tu może być różnie.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

41 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-12 23:07:56)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Gary napisał/a:
Dayzee napisał/a:

W przeciwnym razie jest to zwykłym oszustwem, okradaniem rodziny ze wspólnego czasu, a nieraz i pieniędzy, jak kochance trzeba prezencik zrobić.

Ach... no to zostawmy to już w tym punkcie widzenia. Bo ja wcale nie zamierzam tutaj niczego dowodzić. Każdy ma swoje życie.

Okradanie rodziny z czasu i pieniędzy? Jak facet kupił i remontuje stary motor to już nie okrada rodziny z czasu i pieniędzy?

Buahaha big_smile drogie kochanki, czy pretendentki do tego arcyzaszczytnego tytułu! Oto czym jesteście... jak stary motor, jak kumpel od piwa , jak wypad na siłownię.
A Wy drogie żony - jesteście pilnowaczkami chaty, sprzątaczkami, kucharkami, paniami od seksu klasycznego, wspólniczkami w opłacaniu rachunków. Super. Żyć nie umierać. Jedynym wygranym w tej chorej sytuacji jest zdradzający karaluch - mąż.

Edit Ela - ale chodzi mi o to żeby powiedział PRZED zdradą.

42

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:
Gary napisał/a:
Dayzee napisał/a:

W przeciwnym razie jest to zwykłym oszustwem, okradaniem rodziny ze wspólnego czasu, a nieraz i pieniędzy, jak kochance trzeba prezencik zrobić.

Ach... no to zostawmy to już w tym punkcie widzenia. Bo ja wcale nie zamierzam tutaj niczego dowodzić. Każdy ma swoje życie.

Okradanie rodziny z czasu i pieniędzy? Jak facet kupił i remontuje stary motor to już nie okrada rodziny z czasu i pieniędzy?

Buahaha big_smile drogie kochanki, czy pretendentki do tego arcyzaszczytnego tytułu! Oto czym jesteście... jak stary motor, jak kumpel od piwa , jak wypad na siłownię.
A Wy drogie żony - jesteście pilnowaczkami chaty, sprzątaczkami, kucharkami, paniami od seksu klasycznego, wspólniczkami w opłacaniu rachunków. Super. Żyć nie umierać. Jedynym wygranym w tej chorej sytuacji jest zdradzający karaluch - mąż.


Reagujesz emocjonalnie, źle zrozumiałaś.
Inne kobiety nie potrzebują twojej interpretacji, bo same sobie odczytają.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

43

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Gary napisał/a:
Dayzee napisał/a:
Gary napisał/a:

Ach... no to zostawmy to już w tym punkcie widzenia. Bo ja wcale nie zamierzam tutaj niczego dowodzić. Każdy ma swoje życie.

Okradanie rodziny z czasu i pieniędzy? Jak facet kupił i remontuje stary motor to już nie okrada rodziny z czasu i pieniędzy?

Buahaha big_smile drogie kochanki, czy pretendentki do tego arcyzaszczytnego tytułu! Oto czym jesteście... jak stary motor, jak kumpel od piwa , jak wypad na siłownię.
A Wy drogie żony - jesteście pilnowaczkami chaty, sprzątaczkami, kucharkami, paniami od seksu klasycznego, wspólniczkami w opłacaniu rachunków. Super. Żyć nie umierać. Jedynym wygranym w tej chorej sytuacji jest zdradzający karaluch - mąż.


Reagujesz emocjonalnie, źle zrozumiałaś.
Inne kobiety nie potrzebują twojej interpretacji, bo same sobie odczytają.


Jakie to cudowne, że wiesz czego potrzebują inne kobiety. big_smile
Ależ tym właśnie jest kochanka - zabawką. A druga zabawka siedzi w domu i wierzy, że misio pije piwko z kolegą. Żenada.

Pozwolisz, że sama będę decydować jak będę reagować (swoją drogą paradne, że nazywasz to reakcją emocjonalną) i co będę tu i gdzie indziej pisać.

44 Ostatnio edytowany przez batszeba (2021-09-12 23:32:17)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Dayzee napisał/a:

Jakie to cudowne, że wiesz czego potrzebują inne kobiety. big_smile
Ależ tym właśnie jest kochanka - zabawką. A druga zabawka siedzi w domu i wierzy, że misio pije piwko z kolegą. Żenada.

Pozwolisz, że sama będę decydować jak będę reagować (swoją drogą paradne, że nazywasz to reakcją emocjonalną) i co będę tu i gdzie indziej pisać.

To się nazywa protekcjonalne traktowanie kobiet. Jak cos idzie nie tak, to się mówi ze rozemocjowana, nieracjonalna i wszystko psuje tymi swoimi emocjami smile Z tego co pamiętam, to Gary gdzieś kiedyś tutaj pisał, ze przestał umawiać się na takie erotyczne układy dlatego, ze i tak były problemy z zaangażowaniem drugiej strony, w związku z czym uznał ze wygodniej chodzić na płatny seks - niestety nie zrobiłam sobie zrzutu tej wypowiedzi smile.

Chciałam jeszcze zauważyć, ze są panowie, którzy pomijają fakt bycia w związku licząc na to, ze dziewczyna się nie zapyta ani nie będzie drążyć - a nóż widelec uda się ugrać jakiś seksik czy pieszczoty.

BTW: znam przypadek, gdzie facet wprost powiedział poznanej dziewczynie, żeby pamiętała ze ma kobietę (nieżonaty, dwójka małych dzieci, spory majątek) i jej nie zostawi. Dziewczyna i tak w to weszła (mega chemia), a skończyła u psychiatry, bo nie wytrzymała. Koleś już pewnie bawi się z kolejna panna - jest to środowisko, w którym wokół mężczyzn kreci się bardzo wiele chętnych (sport).

45

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

,,Ależ tym właśnie jest kochanka - zabawką. "

Duże uogólnienie,to jednak może być świadomy wybór takiego życia przez każdą że stron. Nie mówię że jest to uczciwe i że  tak powinno to do końca wyglądać,ale ile ludzi,tyle różnych problemów.

46 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-09-12 23:53:36)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Ja już zgłupiałam i nie wiem czy kochanka ma być jak zabawka i motor czy się domagać się praw Pani jego serca.
Bo tu sprzeczności są. A moze temat polega na udowodnieniu, ze wszystkie kochanki to idiotki?
Otóż 1 mojego exa myślałam że jest id...boi wydzwania do niego w porze rodzinnego obiadu-ale teraz myślę, ze była toi celowa akcja
kolejna o której wiem była kobietą sukcesu absolutnie, przy której niejeden facet mógłby się schować.
wątpię czy miały niskie IQ.
teraz myślę, ze te kobiety zobaczyły w moim mężu coś cennego dla siebie i on w nich, na tyle by zaryzykować nasze małżeństwo, które widać nie było tak dobre jak myślałam.
jedno jest pewne: tam gdzie w związku nie ma miejsca na kochankę, nie ma kochanki.
co nie znaczy z automatu, ze to miejsce to wina żony jest: moze być, ale może tez być wada wrodzona związku która wyjdzie z czasem.
teraz to miejsce w moim byłym małżeństwie widzę. I wiem że nie mogłam go zapełnić i tak.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

47 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-09-12 23:59:58)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
batszeba napisał/a:

To się nazywa protekcjonalne traktowanie kobiet. Jak cos idzie nie tak, to się mówi ze rozemocjowana, nieracjonalna i wszystko psuje tymi swoimi emocjami smile

Pisałem o czasie poświęconym na motor. Ona to przeniosła na żonę i kochankę.  Więc albo rozemocjonowana, albo ...



Z tego co pamiętam, to Gary gdzieś kiedyś tutaj pisał, ze przestał umawiać się na takie erotyczne układy dlatego, ze i tak były problemy z zaangażowaniem drugiej strony, w związku z czym uznał ze wygodniej chodzić na płatny seks - niestety nie zrobiłam sobie zrzutu tej wypowiedzi smile.

Gdy ktoś chce seksu, to niech nie szuka romansu.


Ależ tym właśnie jest kochanka - zabawką. A druga zabawka siedzi w domu i wierzy, że misio pije piwko z kolegą. Żenada.

... zostawię bez komentarza.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

48

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Chodzi o to, że zdrada to oszustwo. Najbardziej oszukaną moim zdaniem osobą jest żona - no bo najczęsciej nie wie.
Kochanka cos tam wie, ale raczej mgliście, bo sprzedawana jest jej baja o żonie złej. Trudno mi ktorąkolwiek nazwać głupią. Kochającą nierzadko tak - choc teraz już nie wiem czy kochająca i głupia to nie synonimy.

Każda z tych kobiet słucha kłamstw. Albo każdy z tych mężczyzn jeśli zdradza kobieta.
Zdrada jest winą zdradzającego ZAWSZE. Tak jak gwałt jest winą gwałciciela, kradzież - winą złodzieja. Pewnie za mocne porównanie, ale chciałam tylko podkreslić,że zdrada, oszustwo jest decyzją osoby, która się jej dopuszcza.

Góralka pyta wprost zdradzone żony jak to było u nich w związku,  jak mąż zdradzał. Kilka forumowych historii pokazuje, że było całkiem ok, więc zazwyczaj hostoriw o złej żonie są nieprawdziwe.

49

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Ela210 napisał/a:

Ja już zgłupiałam i nie wiem czy kochanka ma być jak zabawka i motor czy się domagać się praw Pani jego serca.
Bo tu sprzeczności są. A moze temat polega na udowodnieniu, ze wszystkie kochanki to idiotki?
Otóż 1 mojego exa myślałam że jest id...boi wydzwania do niego w porze rodzinnego obiadu-ale teraz myślę, ze była toi celowa akcja
kolejna o której wiem była kobietą sukcesu absolutnie, przy której niejeden facet mógłby się schować.
wątpię czy miały niskie IQ.
teraz myślę, ze te kobiety zobaczyły w moim mężu coś cennego dla siebie i on w nich, na tyle by zaryzykować nasze małżeństwo, które widać nie było tak dobre jak myślałam.
jedno jest pewne: tam gdzie w związku nie ma miejsca na kochankę, nie ma kochanki.
co nie znaczy z automatu, ze to miejsce to wina żony jest: moze być, ale może tez być wada wrodzona związku która wyjdzie z czasem.
teraz to miejsce w moim byłym małżeństwie widzę. I wiem że nie mogłam go zapełnić i tak.

Inteligencja to jedno zjawisko ,a pożądanie i emocje to drugie i trzecie - nie zawsze się integrują i są w równowadze i nie u wszystkich - nawet u ludzi sukcesu to nie idzie w parze,na pewno nie we wszelkich sferach ,bo niby dlaczego .
Można być bardzo inteligentnym i niemądrym człowiekiem nie panując nad uczuciami i emocjami to oczywistości jak dla mnie.
Intelekt sprawny, elokwencja i inteligencja to nie cały umysł i psyche.

50

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Ela210 napisał/a:

Ja już zgłupiałam i nie wiem czy kochanka ma być jak zabawka i motor czy się domagać się praw Pani jego serca.
Bo tu sprzeczności są. A moze temat polega na udowodnieniu, ze wszystkie kochanki to idiotki?
Otóż 1 mojego exa myślałam że jest id...boi wydzwania do niego w porze rodzinnego obiadu-ale teraz myślę, ze była toi celowa akcja
kolejna o której wiem była kobietą sukcesu absolutnie, przy której niejeden facet mógłby się schować.
wątpię czy miały niskie IQ.
teraz myślę, ze te kobiety zobaczyły w moim mężu coś cennego dla siebie i on w nich, na tyle by zaryzykować nasze małżeństwo, które widać nie było tak dobre jak myślałam.
jedno jest pewne: tam gdzie w związku nie ma miejsca na kochankę, nie ma kochanki.
co nie znaczy z automatu, ze to miejsce to wina żony jest: moze być, ale może tez być wada wrodzona związku która wyjdzie z czasem.
teraz to miejsce w moim byłym małżeństwie widzę. I wiem że nie mogłam go zapełnić i tak.

Celowo to robiła, tak myślę, aby się określił. Miałem podobne akcje. Zmieszanie przy takim telefonie bezcenne smile.

51

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Gary napisał/a:
batszeba napisał/a:

To się nazywa protekcjonalne traktowanie kobiet. Jak cos idzie nie tak, to się mówi ze rozemocjowana, nieracjonalna i wszystko psuje tymi swoimi emocjami smile

Pisałem o czasie poświęconym na motor. Ona to przeniosła na żonę i kochankę.  Więc albo rozemocjonowana, albo ...



Z tego co pamiętam, to Gary gdzieś kiedyś tutaj pisał, ze przestał umawiać się na takie erotyczne układy dlatego, ze i tak były problemy z zaangażowaniem drugiej strony, w związku z czym uznał ze wygodniej chodzić na płatny seks - niestety nie zrobiłam sobie zrzutu tej wypowiedzi smile.

Gdy ktoś chce seksu, to niech nie szuka romansu.


Ależ tym właśnie jest kochanka - zabawką. A druga zabawka siedzi w domu i wierzy, że misio pije piwko z kolegą. Żenada.

... zostawię bez komentarza.

Gary, ty juz mnie lepiej nie interpretuj, bo cię głowa rozboli.
Porownywanie posiadania kochanki do reperacji starego motoru wyraźnie pokazuje jak wiekopomną rolę owa kochanka pełni.  Tyle w temacie.

52 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-09-13 00:08:43)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Z tym IQ chodzi o tezę lansowaną przez Panie, że kochanki sa naiwne i wierzą w ściemę,
a gdy pojawia się teza że nie zawsze tak jest to i emocje. Których zauważenie nie wiadomo dlaczego jest uznawane za obrażanie kobiet.
a emocje to emocje- racjonalne nie są smile

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

53

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Jak byłem kochankiem to mąż śmierdział był taki owaki i w ogóle matko zaraz ją pobije bo ona czuje. Drugi przypadek po prostu miała ochotę na seks, trzeci próba zmiana gałęzi.
Od znajomej która dorabia regularnie mężowi rogi - "kura domowa" - robi to z nudów. Tindery, inne aplikacje i ogień, tylko ważna jest dla niej ta otoczka, randkowanie. Opowiadała że jak pracowała to nie w głowie były jej romanse, a teraz...jest jak jest.
Inna bo mąż ją nie rozumie ale tu już nie znam szczegółów.

Tu nie chodzi o to co się powie tylko by uspokoić sumienie - zdradzacza i kochanki/ka. Tyle. Do wszystkiego da się dorobić ideologię głębszą, a mentalne fikołki jakie robią niektóre osoby by usprawiedliwić swoje zachowanie mogłyby być dyscypliną olimpijską.

54

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Ela210 napisał/a:

Z tym IQ chodzi o tezę lansowaną przez Panie, że kochanki sa naiwne i wierzą w ściemę,
a gdy pojawia się teza że nie zawsze tak jest to i emocje. Których zauważenie nie wiadomo dlaczego jest uznawane za obrażanie kobiet.
a emocje to emocje- racjonalne nie są smile


Ale myślałam, że celowo pomijamy przypadki kobiet idących w erotyczne układy,  bo zakładam, ze nie ma tu nad czym się rozwodzić.
Chyba chodziło o przypadki, gdzie zdradzacz ściemnia.
Wydaje mi sie, że na kochankę nadaje się kobieta niekoniecznie głupia czy naiwna. Ale z pewnością z niskim poczuciem własnej wartosci (znowu pomijam przypadki układów erotycznych).
Taka osoba godzi się na słuchanie głupot, na brak czasu, na telefon z kibla,  bo woli mieć cokolwiek niż nic. Nawet jeśli to cokolwiek jest byle jakie.

Czy żony są głupie, że ufają? Przecież nie. Zakładając z kimś rodzinę czy związek ufamy. Wierzymy, że piwo z Mietkiem to piwo z Mietkiem, a nie romans na boku.

55

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Wiem. I te emocje mogą być świadomie wybierane , tak jak narkotyk. Jak ostatni oddech powietrza, przed zanurzeniem pod wodę  smile,.Po czymś takim wrócić do normalności jest cholernie ciężko. Ale to odrębny temat.

56 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-09-13 00:27:05)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

widzę  ze koniecznie musisz sobie poszufladkować kobiety:
jesli nie chcą wyrwać męża żonie podstępem- to erotyczne harpie
jeśli chcą- to naiwne stare motornice
jeśli się godzą na to że nie zawsze On jest pod ręką- to o zaniżonej wartości włąsnej- bo facet musi być pod ręką smile
wiec Twój świat jest prosty i tam, gdzieś siebie jako zdradzoną żonę uplasowałaś- w roli ofiary zapewne.

bo są 2 płąszczyzny Dayzee- jedna to poczucie krzywdy do którego żona której coś zabrano ma prawo
2 to zobaczenie z perspektywy okoliczności całego dramatu- to naprawdę pomaga.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

57

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Ela210 napisał/a:

widzę  ze koniecznie musisz sobie poszufladkować kobiety:
jesli nie chcą wyrwać męża żonie podstępem- to erotyczne harpie
jeśli chcą- to naiwne stare motornice
jeśli się godzą na to że nie zawsze On jest pod ręką- to o zaniżonej wartości włąsnej- bo facet musi być pod ręką smile
wiec Twój świat jest prosty i tam, gdzieś siebie jako zdradzoną żonę uplasowałaś- w roli ofiary zapewne.



A jaka jest  Twoja teoria Elu?

58

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

dopisałam w edycji: spojrzeć z dystansu na sprawę.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

59 Ostatnio edytowany przez Dayzee (2021-09-13 00:41:01)

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..
Ela210 napisał/a:

dopisałam w edycji: spojrzeć z dystansu na sprawę.

No ok. Doczytałam. Staram się spojrzeć na to obiektywnie, jako że nie jestem żadną ze stron tego dramatu.
Czy Twoim zdaniem ani żona ani kochanka nie są oszukiwane? /znowu pomijam te przypadki układów, gdzie kazdy wie o co chodzi/

Mnie się zdaje, że każda słucha półprawd,a jak wiadomo pół prawdy to całe kłamstwo.
Kochanka nie jest na tyle istotna, by stawiać dla niej życie na głowie. A żona nie jest na tyle ważna  jako człowiek (a nie użyteczny element codzienności) by być wobec niej uczciwym w 100% w każdej dziedzinie życia. Jesli zdradzający zechce zdradzić, to zdradzi. Nawet jak żona będzie skrzyżowaniem Angeliny Jolie z Sashą Grey i Perfekcyjną Panią Domu...

Jeden poszukujący mąż mi kiedyś w żartach powiedział,  że fajna ta jego żona - żeby tylko choć troche obca była. Ha - ha - ha.

60

Odp: Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Zgadzam się z Dayzee, że zdrada to oszustwo, a zarówno zdradzani jak i kochankowie są naiwni. Nasza naiwność polega na tym, że staramy się wierzyć kłamcy. I o ile  nielojalność w przyjaźni, w życiu zawodowym potrafimy poprawnie zinterpretować (najczęściej kończąc taką przyjaźń, zmieniając pracodawcę/pracownika), o tyle w prywatnym życiu dostajemy jakiejś pomroczności i mamy problem z nazywaniem zjawisk po imieniu. Tłumaczymy zdradę (naiwność), zdradzającego (zgroza), siebie (głupota). Interpretujemy, zamiast skupić się na faktach. A fakty są brutalne. Jeśli ktoś zdradza- nie kocha. Kropka. Wszystko po tym, jest na nasze własne życzenie i za naszą własną zgodą.
Nawiązując do pytania Autorki. Zdradzający wierzą w swoje kłamstwa. I kiedy mówią kochance, że jest siódmym wcieleniem Wisznu, to tak właśnie myślą. Analogicznie z żoną, tyle, że tu bardziej o plagi się oprze smile. Jaki to ma związek z rzeczywistością? Iluzja-przewaga kochanki nad żoną. Kochanek też pewnie chrapie, może je gile z nosa, wody w kiblu nie spuszcza. Ale to już za zamkniętymi drzwiami pod tytułem 'codzienność'.

Statek w porcie jest bezpieczny, ale nie po to buduje się statki

Posty [ 1 do 60 z 146 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do zdradzonych żon i nie tylko..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021