Chciałabym poruszyć wątek początku znajomości i poznać wasze zdanie na temat zachowań jakie temu towarzyszą. Jak wy kobiety się zachowujecie a mężczyzn chciałabym spytać czego oni oczekują.
Mam juz spore doświadczenie w relacjach damsko-męskich, ale odnoszę wrażenie, że z wiekiem już zaczynam wątpić czy moje podejście jest dobre.
Jestem osobą, która uwielbia być w centrum zainteresowania i łaknie tego (wiem wiem to jest mój problem) i wychodzę z założenia, że to facet powinien mieć pełną inicjatywę. Baaardzo rzadko to się zdarza, ale jeśli już coś takiego zrobię to czuje jakbym sie narzucała...chodzi mi tu na przykład o napisaniu do niego jako pierwsza. Korci mnie w takich sytuacjach wciąż, ale nigdy tego nie robię, bo jeśli to zrobię dręcza mnie pózniej wyrzuty sumienia.
Czy sądzicie ze kobieta tez powinna w jakiś sposób brać sprawy w swoje ręce?
Przyjaciółka mi powiedziała ze ja tez przecież muszę mu pokazać ze mi zalezy, bo sie chłopak zrazi, bo niby skąd ma wiedzieć, ze ja tego chce. Nie chodzi mi tutaj o nikogo konkretnego, bo jestem sama, ale jestem w trakcie pracy nad sobą i zastanawiam sie czy może nie jestem zbyt oziebla i dlatego nie moge sobie nikogo znaleźć, bo albo nie jestem zainteresowana tymi, którzy sa zainteresowani mną, albo osoby których ja pragnę po czasie sie ode mnie odsuwają.
Jak mam sie zachować? Wiem, ze powinnam byc sobą, ale nie moge, bo facet ucieknie gdzie pieprz rośnie z racji tego, ze potrzebuje sporo uwagi (dlatego pragnąc to ukryć staje sie zimna)
Pomożecie? Jak wy sie zachowujecie dziewczyny?
I panowie jak wy byście chcieli byśmy sie zachowywały?
Podobne tematy
Ja lubie inicjatywe, ale nie jestem typowy. Wole jak kobieta tez okazuje uwage, zainteresowanie, zeby to jakos wyposrodkowane było.
Dlatego nie maja sensu takie dywagacje, bo kazdy jest inny i potrzebuje czegos innego. Najwazniejsze bys Ty była szczesliwa w danej relacji, czyli wlasnie była sobą.
Kiedy kobieta okazuje szczątkowe zainteresowanie i nie wychodzi z żadną inicjatywą, większość facetów pomyśli, że kobieta nie jest nimi zainteresowana i odpuszczą.
Szczerze mówiąc przejmowane inicjatywy nie jest złe, ale nie może być nawykiem.
Moim zdaniem powinno być fifty-fifty. Raz Ty, raz on.
Jeśli z Twojej strony nie zaistnieje żadna inicjatywa, facet może sądzić, że jesteś niezainteresowana.
Tego sie właśnie obawiałam.... Niestety nie bardzo wiem jak to wypośrodkować... nie chciałabym przejść ze skrajności w skrajnosc...
Ale z czym masz problem? Nie umiesz ocenić czy któraś ze stron wykazuje za mało, lub za dużo inicjatywy? Sprobuj sie przelamac i cokolwiek proponowac, zagadywac - nie wiem z czym masz problem dokladnie. Przeciez jesli potrzebujesz czulosci, wsparcia, a tego nie wykrzyczysz (w jakikolwiek sposob) to jak chcesz byc szczesliwa? On ma sie domyslic, ze jestes zimna i wycofana, a jednoczesnie głęboko zainteresowana? Rozumiem, ze mozna chciec faceta typowego zdobywce i go wodzic za nos, ale to dalej skrajnosc. Przeciez nie musisz go od razu zagłaskać jak w drugą stronę i żebrac o wszystko.
Hmm, ale co to znaczy, że potrzebujesz dużo zainteresowania? Miałam kiedyś przyjaciółkę,która była po prostu wampirem energetycznym, oczekiwała ode mnie bycia dyspozycyjną niemal 24/7, życia jej życiem, bycia na każde skinienie, pocieszanie o 2 w nocy itp dużo by pisać. Przy czym, zatrzymała się w swoim rozwoju na etapie słodkiej kiluletniej małej słabiutkiej księżniczki i nie docierało do niej, że jest panią po 30 i akcje w jej wykonaniu juz nie bawią tak jak jest to w wypadku małej dziewczynki. Od faceta wymagała tego samego plus seks, płacenie za nią, wykonywanie cięższych prac itp.
Nic więc dziwnego, że każdy normalny facet wiał od niej gdzie pieprz rośnie po paru chorych akcjach typu np. zgrywanie niedostępnej a potem np. akcje typu "czemu na mnie nie patrzysz i nie zachwycasz się, tylko zachwycasz się krajobrazem na wycieczce w góry' (autentyk) Wszystko w imię bycia małą słabą bezradną wrażliwą kobietką i potrzebowania wsparcia i zainteresowania.
Więc jeśli coś z tego brzmi znajomo, to raczej popracowałabym nad sobą, nad byciem bardziej niezależną i posiadającą swoje życie. W sumie nie wiem, czy trafiłam, bo napisałaś tylko że zgrywasz niedostępną na początku - a jaka jesteś w związku? Nie ma sensu udawac zimnej czy niezależnej, jeśli potem okazuje się, że potrzebujesz dużo więcej. I naprawdę, korona z głowy nie spada jeśl czasem napisze się do faceta czy coś pierwsza zaproponuje.
Wykazując inicjatywę możesz wiele zyskać
. Jeśli to dla Ciebie tak ogromny problem, to nie wchodź w tę znajomość zanim się nie ogarniesz.
Ja uważam, że 1,2 randka, zapoznanie to kwestia faceta. Potem, to już kobieta może wykazywać inicjatywę do woli. Najważniejsze zrobione, więc dalej pozostaje korzystać tylko - to się nazywa pozwalać się kobiecie wykazać, by poczuła że ważne jest co ona chce itp...
10 2014-06-30 22:23:13 Ostatnio edytowany przez niecierpliwa (2014-06-30 22:37:53)
thepass Mój problem polega na tym, że albo jestem oziębła albo zbyt wylewna, nie umiem się totalnie wyluzować i tego wypośrodkować. W momencie kiedy dostanę już zielone światło (na przykład po 2 miesiącach sporej inicjatywy z "jego" strony) otwieram się i potrzebuję kroku w przód i w tym momencie coś się psuje. I właśnie wtedy się w tym gubię.
Elede Miałam 3 stałe związki (nie takie stałe skoro juz ich nie ma). 2 lata, 2,5 i ostani 6 lat. Z każdego zrezygnowalam sama. Więc myślę, że na dłuższą metę jestem do zniesienia, ale zaczęłam mieć problemy z rozwinięciem ostatnich paru znajomości (gdy patrzę na to z perspektywy czasu to cieszę sie ze tak wyszło, bo to były kompletnie nie pasujące do mnie osoby), ale ja to biorę do siebie na tyle, że obwiniam siebie za to, że nie wyszło.
Jeśli chodzi o Twoją przyjaciółkę to stanowczo nie na taką skalę... Bardziej chodzi mi o rzeczy typu: mógłby częściej przyjeżdżać (nie mam tu na myśli 7dni w tygodniu, 2-3 ) , a nie przupuścmy telefon z wiadomością 5 razy dziennie, w tym zazdrość ze pewnie z kimś pisze i ze sie nie odzywam, ze olewam, a "on" przykładowo mieszka 15 km stad i widzimy sie raz na tydzień, a ja albo siedzę cicho jak mysz, albo zaczynaja sie pytania z mojej strony i "on" sie ulatnia.
Szczerze mówiąc przejmowane inicjatywy nie jest złe, ale nie może być nawykiem.
Moim zdaniem powinno być fifty-fifty. Raz Ty, raz on.Jeśli z Twojej strony nie zaistnieje żadna inicjatywa, facet może sądzić, że jesteś niezainteresowana.
A ja chyba nie umiem tak tego podzielić... Nigdy nie byłam dobra z matmy
Wydaje mi sie, ze jak tylko sie otworze od razu wszystko sie psuje...a wymówka, że trafiam na nieodpowiednich facetów jestem juz znudzona.
Ja uważam, że 1,2 randka, zapoznanie to kwestia faceta. Potem, to już kobieta może wykazywać inicjatywę do woli. Najważniejsze zrobione, więc dalej pozostaje korzystać tylko - to się nazywa pozwalać się kobiecie wykazać, by poczuła że ważne jest co ona chce itp...
No to albo moja inicjatywa jest zbyt wygórowana albo to oni są dupkami...
Wolałbym być "wygórowaną" i odsłaniać się od razu niż przywiązac się do kogoś będąc udawaną zimną i której później taki dupek kopnie w 4 litery, bo zacznie wymagać zmian.
Wolałbym być "wygórowaną" i odsłaniać się od razu niż przywiązac się do kogoś będąc udawaną zimną i której później taki dupek kopnie w 4 litery, bo zacznie wymagać zmian.
Najlepiej by było być tą pomiędzy zamkniętą a otwartą... wygórowaną a zimną.
Mój były narzeczony (bo czasem z nim rozmawiam tak po przyjacielsku) powiedział mi, że potrafię być trochę zaborcza w pewnym etapie (etap po zielonym świetle), ale jak to określił, że w pozytywnym tego słowa znaczeniu, że nie chodzi mu o negatywną zaborczość. Stwierdził, że on to lubił, bo czuł się potrzebny i kochany. Pozytywne znaczenie słowa zaborczość-jest coś takiego?
15 2014-06-30 22:54:26 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-30 22:57:02)
Jest jak ktoś jest niedowartościowany i dostaje duużo uwagi. Nawet zabranianie pewnych rzeczy i zazdrość dla takiej osoby często są "dowodem miłości", ale takie zachowania to chyba raczej kobiety prezentuja. Na dluzsza mete męczą i zachciewa sie wolnosci ; )
W innym temacie kobieta napisała tak, że jeśli była pewna siebie i taka zadziorna zołza to przyciągała wrażliwych mezczyzn. Jak była sama taka uległa i bezbronna to przyciągała dupków. Dlatego całe to wyposrodkowanie jest wazne i przy zapoznawaniu i pozniej w samym zwiazku.
Jest jak ktoś jest niedowartościowany i dostaje duużo uwagi. Nawet zabranianie pewnych rzeczy i zazdrość dla takiej osoby często są "dowodem miłości", ale takie zachowania to chyba raczej kobiety prezentuja. Na dluzsza mete męczą i zachciewa sie wolnosci ; )
W innym temacie kobieta napisała tak, że jeśli była pewna siebie i taka zadziorna zołza to przyciągała wrażliwych mezczyzn. Jak była sama taka uległa i bezbronna to przyciągała dupków. Dlatego całe to wyposrodkowanie jest wazne i przy zapoznawaniu i pozniej w samym zwiazku.
I przechodzimy do sedna sprawy... Jak to wypośrodkować ?
Wystarczy umieć ocenić wkład dwóch osób w relacje.
Na tym przykładzie co podałaś, to wychodzi że juz facet toksyk. Zazdrosny, ma pretensje, a jak przychodzi co do czego to sam się nie zainteresuje mocniej i nie da od siebie tyle ile potrzebujesz. Jak zwrócisz uwagę - to sie ulatnia. Ale to juz jest Twoja decyzja, czy chcesz byc dla niego uległa, czy chcesz by to on miał kontrolę. Albo znajdziesz takiego z którym będzie kompromis i nie bedziesz bała się otworzyć, albo ktorejs ze stron bedzie sie odechciewało.
Wystarczy umieć ocenić wkład dwóch osób w relacje.
Na tym przykładzie co podałaś, to wychodzi że juz facet toksyk. Zazdrosny, ma pretensje, a jak przychodzi co do czego to sam się nie zainteresuje mocniej i nie da od siebie tyle ile potrzebujesz. Jak zwrócisz uwagę - to sie ulatnia. Ale to juz jest Twoja decyzja, czy chcesz byc dla niego uległa, czy chcesz by to on miał kontrolę. Albo znajdziesz takiego z którym będzie kompromis i nie bedziesz bała się otworzyć, albo ktorejs ze stron bedzie sie odechciewało.
Akurat ten temat jest już zakończony, nie mam ochoty na zabawę w kotka i myszkę i czekanie aż będzie na coś zdecydowany, więc skreśliłem go i tyle. Może po prostu tak miało być i dobrze. Może rzeczywiście niepotrzebnie o wszystko obwiniam siebie. Na świecie jest mnóstwo wspaniałych mężczyzn, a ja ostatnio trafiam na dupków, którzy walczą póki nie zdobędą, a jak widzą chęci, których tak pragnęli z drugiej strony, ulatniają się. Już sama nie wiem czy to ja czy oni...