Cześć! Szukam tutaj porady od osób, które może są bardziej doświadczone niż ja. Juz raz wszyscy bardzo mi pomogliście, mam nadzieję, że i tym razem się uda.
Sytuacja wygląda następująco. Poznałam faceta w moim mieście, który przeprowadził sie tutaj z innego kraju. Spotkaliśmy się w klubie, skontaktował się ze mną ok. 2 tygodni później. Nawiązał kontakt, pare dni po pierwszym kontakcie zaproponował spotkanie. Napiliśmy się wina, swietnie nam się gadało, nadajemy na tych samych falach. Dałam mu do zrozumienia, że nie jestem osobą na jedną noc. Po spotkaniu napisałam ja, zaproponowałam kolejne spotkanie, na które bardzo szybko przystał, zaproponował od razu termin spotkania (2 dni po wiadomości). Niestety dzien przed spotkaniem napisał, że nie może się zobaczyć bo wypadło mu coś ważnego i zapytał kiedy miałabym czas - napisałam swoje propozycje niestety żadna z tych dwóch mu nie odpowiadała więc ustaliliśmy, że postaramy się spotkać w następnym tygodniu (na weekend wyjechał do domu). Po powrocie od razu odezwał się i zaproponował spontaniczne spotkanie, na które się zgodziłam. Siedzieliśmy u niego w domu, oglądaliśmy film, rozmawialiśmy, pocałował mnie, wiadomo, komplementy, że piękna, że urocza, standard. 2 razy powiedział, że musimy koniecznie się spotkać w nadchodzącym tygodniu, odprowadził mnie, na pożegnanie znowu pocałował w usta i jeszcze raz powtórzył, żebysmy zrobili coś razem w tygodniu zeby lepiej się poznać.
Niestety mija już 2 dzień kiedy się nie odzywa. Wiem, że nie mogę wymagać żeby pisał do mnie non stop. Wiem, że jest to facet który nie przepada za rozmowami na facebooku czy prze telefon - pisze bardzo lakonicznie, a na żywo mu się buzia nie zamyka.
Natomiast myślę, że chyba jeśli by mu zależało, znalazłby chociaż moment na napisanie wiadomości w celu ustalenia daty następnego spotkania? Czy ja przesadzam?
Prosiłabym o opinię, czy mam rację w tej sytuacji?
Pozdrawiam i dziękuję!