Mój problem polega na tym, że praktycznie każdy znajomy którego miałam w swoim życiu okazał sie fałszywy,nielojalny. Jak była potrzeba to był, jak nie to praktycznie nie ma kontaktu. Ci,którzy wydają się być przyjaciółmi, wbijają szpilę w namniej spodziewanym momencie. Nie przesadzam. Nie wiem czmeu, ale żaden z moich byłych/teraźniejszych znajomych nie jest takim bliższym ( czyt. takim z którym mogę się często spotykać), albo właśnie najpierw jest wszystko ładnie pięknie a potem nara albo wręcz potrafi powiedzieć coś przykrego i to dość często. Wysiadam już
czuje sie tak samotna i niepotrzebna, że nie potrafie sie cieszyć życiem. Czy porpsotu dobry znajomy czy przyjaciel to jest coś aż tak niedostępnego? patrzę na wielu ludzi i zastanawiam się, co oni mają w sobie,że mają wielu lojalnych znajomych/przyjaciół. Ja nie mam jakiegoś łatwego charakteru, jestem nieśmiała i nerwowa, ale nie wyładowuję agresji na ludziach. Jak trzeba to staram sie pomóc,doradzić.Potrafię też pogadać na różne tematy. O co tu chodzi?:(
Podobne tematy
a może za bardzo bierzesz słowa innych do siebie?
Witam Cię serdecznie ![]()
Niestety istnieją fałszywi ludzie.. Też mam podobnie
Też jestem osobą nieśmiałą i niełatwo ufam ludziom.. ostatnio się tak zdarzało, że komu zaufałam to ta osoba raniła mnie... Też nie umiem tego pojąć dlaczego ludzie się tak zachowują...
a może za bardzo bierzesz słowa innych do siebie?
Wiesz,ostatnio staram się nieco pobłażać i nie reagować odrazu jakimś fochem, ale jeśli to są słowa ciągłej krytyki, czepianie sie o wszystko, bądź chamskie,nieco poniżające odzywki to poprostu czuje, że coś jest nie tak.
wiesz, uważam, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń na całe życie. przyjaźnie się z kimś dziś, ale nie mogę nikomu zagwarantować, że tak samo będzie za jakiś czas. ale mimo to człowiek potrzebuje bliskiej osoby, której mógłby się wygadać.
Mi tam wystarczyli by zwykli znajomi, z którymi mogłabym się spotykać, ktorzy by mnie lubieli. Bo aktualnie mam jedna koleżanke, z którą sie widze od czasu do czasu. I tyle
wiesz co, jak stałam się bardziej otwarta na ludzi, nowe pomysły spedzania wspólnego czasu z nimi, to od tej pory nie mam problemów z "samotnymi wieczorami". może spróbuj czegoś takiego? to świetna okazja do poznawania innych ludzi i niekoniecznie musisz sie od razu z nimi przyjaźnić. wystarczy, że postarasz się utrzymywać kontakt z co ciekawszymi osobami, a z czasem może wyłuskasz z tego towarzystwa co ciekawsze osobniki ![]()
Nie możemy być pewni jak to było na 100% bo nie znamy całej sytuacji. a z opisu można mało wywnioskować. Po prostu nie trzeba się dawać i mieć swoje zdanie. Ja żyję taką zasadą: inni do mnie mili ja również, inni źle to ja o 100 razy gorzej. Nie trzeba tolerować ludzi którzy są przyjaciele w oczka a za plecami wrogowie. Tacy nie mają uczuć i powinni się wstydzić. Ty się nie martw to nie Twoja wina tylko ich to oni powinni się wstydzić że są fałszywi. A na następny raz radzę uważać na to co mówisz innym w tajemnicy itd... Niektórzy mogą to wykorzystać przeciw Tobie i z igły zrobić widły.
Po prostu nie trzeba się dawać i mieć swoje zdanie. Ja żyję taką zasadą: inni do mnie mili ja również, inni źle to ja o 100 razy gorzej. Nie trzeba tolerować ludzi którzy są przyjaciele w oczka a za plecami wrogowie. .
Masz rację tylko gorzej gdy osoba, nie zauważa w kimś przyjaciela, bo nie przyjmuje do wiadomości krytyki niczyjej prócz wybranych przez siebie osób, a może taka ostra i szorstka osoba jest prawdziwym przyjacielem bo prosto z mostu mówi Ci co drażni i co jest nie tak, a zwłaszcza ze ta osoba zna ta druga osobę...
Ja się przekonałam ze jeśli się jest otwartym na ludzi i umie się nawet i złe zachowania wybaczyć to przyciąga się do siebie pozytywne emocje... warto byś otwartym i słuchać.
Nie raz słyszałam ostrą krytykę i często wracałam do tych osób rozmawiałam i dochodziłam do sedna sprawy.
Dzięki za opinie. Chciałabym się jeszcze poradzić was w jednej sprawie. Waszym zdaniem lepiej jest mieć znajomych,ale takich którzy tak naprawde nimi nie są np. bywają wredni, prawią impertynencje i wręcz czujecie że coś w tym jest nie tak, czy pozrywać kontakty,zostać całkiem samemu, narazić się na tęsknote po tych osobach? byłam nieraz w takiej sytuacji, teraz też jestem. Cierpie po zerwaniu kontaktu z kimś dla mnie bliskim i nie chce równocześnie czegoś podobnego, ale z drugiej strony nie chce być poniżana.
11 2009-09-09 17:41:11 Ostatnio edytowany przez Blondynka (2009-09-09 17:42:46)
wiesz Kochana ja w swoim zyciu odcielam od siebie na maxa duzo ludzi,bliskie osoby okazywaly sie szujami...teraz mam kilku "swoich"ludzi z ktorymi nie spedzam calych dni ale wiem ze zawsze moge na nich liczyc,a wiem to bo jak potrzebowalam ich to byli z reka wyciagnieta...
ja za swoich przyjaciol pojde w ogien, dla mnie lojalnosc to rzecz swieta!!! najwiekszego przyjaciela mam jednak w Mamie i chlopaku...
pamietaj Kochana "rodzisz sie i umierasz sama..."
nie zawsze dobrze odcinac od siebie waznych ludzi,miej na uwadze ze czasami ludzie sa tylko ludzmi i popelniaja bledy.
Mi zajęło sporo czasu aby przekonać się kto jest moim przyjacielem, teraz mam dwójkę prawdziwych przyjaciół na których mogę liczyć w dzień i w noc, śmieją się ze mną i płaczą, kiedy trzeba krytykują albo głaszczą. Oni mogą liczyć na mnie. Nie wyobrażam sobie aby ich nie było w moim życiu. Od czasu jak się znamy ( 8 lat ) ani razu się nie pokłóciliśmy, nawet nie było fochów.
Zrobiłam kiedyś selekcję i reszta to znajomi i dobrzy znajomi, na słowo przyjaźń trzeba sobie zasłużyć a co niektórzy nadużywają tego słowa jakby nie znali jego znaczenia.
Ja też tak miałam, że do pewnego czasu otaczali mnie ludzie fałszywi, za plecami mnie i siebie nawzajem obgadywali, ale odkąd zmieniłam szkołę, zmieniłam też znajomych...mogę zawsze na nich liczyć, nie to co było kiedyś ![]()
jednak podobnie jak Blondyneczka najbardziej ufam mojemu chłopakowi ![]()
14 2009-09-09 19:56:13 Ostatnio edytowany przez karolciaaa225 (2009-09-09 20:13:46)
Eh a czy na studiach można jeszcze takowych zdobyć? w tym wieku raczej ma się już swoje grono przyjaciół,czy znajomych, obawiam sie troche,że nie będą im potrzebne nowe znajomości.
Mówicie,że zrobiłyście selekcję swojego grona znajomych i okazało sie, kto naprawde jest przyjacielem. Ja nie mam w sumie w kim już wybierać. Macie rację,że często najwiekszym przyjacielem okazuje się być chłopak, dlatego czekam,może kiedyś mi się poszczęści. Bo dziewczynom nie warto wierzyć i ufać.
Na studiach nie można się zaprzyjaźnić? Karolciaaaa225 oczywiście że można, ja na studiach poznałam kilka naprawde wspaniałych wartościowych osób. Mam przyjaciół starych zczasów LO, gimnazjum, nawet podstawówki, i tych nowych znamy sie około 2 lat, i myślę że te kontakty nie urwią się tak szybko.
Nigdy nie jest za poźno na przyjaźń.
Powodzenia ![]()
na studiach na pewno pozna się wartościowych ludzi ponieważ wtedy już jesteśmy dojrzałymi ludźmi sami podejmujemy decyzje gdzie idziemy i w jakim celu jesteśmy na studiach, nie ma zawiści zazdrości, każdy ma swój cel. A po za tym będziemy miec do czynienia na co dzień z bardzo wieloma ludźmi, nie tylko gronem tak jak w LO swojej klasy...
Moim zdaniem te znajomości zawarte na studiach będą znajomościami tymi najbardziej wartościowymi, i to z tymi osobami będziemy chcieli bawić się uczyć itp bo przecież to będzie życie studenckie wydziału, a każdy zacznie swoje, trzeba tylko otworzyć się na ludzi, postępować dojrzale, dać sie lubić i nie zachowywać sie jak osoby z gimnazjum bo i takie osoby znajdują się w naszym wieku, które stają się spowrotem podlotkami