netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

27 odpowiedzi28 993 wyświetleniazałożony przez cherry1988, 17.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Witajcie ponownie
Piszę z zapytaniem do osób zdradzonych, które przebaczyły swojemu partnerowi zdradę. Jak długo wypominałyście TO swojemu partnerowi/ partnerce? Jestem załamana, gdyż pomimo przyznania się do tego błędu mojemu chłopakowi, i mimo, że mi wybaczył często wypomina mi ten fakt. Kochamy się, chcemy być razem, po wielu rozmowach doszliśmy do porozumienia, że chcemy być razem. Ale TO jest cieniem nad naszym związkiem. Nie pytam czy zapomnieliście, bo wiem, że takich rzeczy nie da się zapomnieć. Męczy mnie to strasznie, mojego chłopaka też. Wiem, że bardzo go skrzywdziłam, ale niestety czasu już nie cofnę sad

2

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Witaj CHERYL!
Wlaśnie dla tego nie jestem zwolenniczką żeby mowić o takiej jednorazowej zdradzie!
Wiem że to nieuczciwe!Jednak jak sama piszesz kochasz tego czlowieka ,chcesz z nim być a Twoja zdrada rzucila cień na Wasz związek.

niestety ale powtórze tu stary utarty slogan,że tylko czas jest tu w stanie zatrzeć ten slad!
Myslę ze Wasza miłość to przezwycięzy Twoj partner zrozumie że to byl tylko "błąd" ktory popełniłas, nie spowodowany brakiem milości do niego lecz zwykłym ludzkim zagubieniem się.
Z czasem gdy pojawią się dzieci ,wasz związek będzie bardziej dojrzały nie będzie to już miało dla niego większego znaczenia.Tak myśle...jednak cierń w sercu pozostanie i nie licz na to że tak naprawde o tym zapomni.moze juz nigdy nie wspomni ,ale pamietal będzie...facet to facet typowy samiec gdzie przynależnośc swojej partnerki traktuje bardzo powaznie.

3

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

"niestety ale powtórze tu stary utarty slogan,że tylko czas jest tu w stanie zatrzeć ten slad!"

To prawda, jednak każdy potrzebuje tego czasu więcej lub mniej.Nie ma definicji ile.....Ja walczę już 5 -ty miesiąc, bezskutecznie....Myśli wracaj przy każdej okazji.Póki mam sile walczę, jak mi jej braknie i padnę na pysk odpuszczę "wybaczanie".Bo wybaczyć to w pewnym sensie zapomnieć, nie wracać.Skoro twój facet mówi, ze wybaczył to tylko mówi, nie czuje tego wewnętrznie.

4

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Zapomnieć o tym nie uda mu się nigdy, ale skoro wybaczył, to przynajmniej z rozmów ten temat powinien zniknąć.

5

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Bo nie ma się udać stad w "pewnym sensie".To lekcja z której trzeba wyciągnąć wnioski.O samej lekcji nie zapominać.

6

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Da sie zapomniec... Ja wcale o tym juz nie mysle.

7

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Nie myślę, nie rozdrapuję, nie zadręczam się, nie chcę by cieniem kładło się na życie.... ale nie potrafię zapomnieć.

8

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Może macie rację. U nas mijają dopiero 2 miesiące, wszystko jest więc "świeże"...eh

9

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

No, u mnie bedzie jakies 14 miesiecy. Uwiera wciaz prawie tak samo. Macie racje, wybaczenie to wewnetrzne pogodzenie sie z tym, zaakceptowanie tego cienia padajacego na milosc (od strony zdradzonego, bo zdrajca zawsze czuje, ze odpokutowal juz tyle, ze cienia nie ma), pogodzenia sie z cierniem, ktory kluje przy kazdej okazji: romantycznego filmu, slubu znajomych, chrzcin, widoku zakochanych na ulicy, widoku staruszkow wciaz w siebie zapatrzonych i tysiacu innych okazjii. I do tego, niestety, musi uplynac morze czasu, a im osoba jest wrazliwsza, im ma silniejsze zasady moralne, tym tego czasu trzeba wiecej.

Kiedy on Ci wybaczy, poczujesz pierwsza. Po prostu zniknie to, przestanie wracac. Ja wiem, ze u mnie to nawet jeszcze nie polowa drogi, choc juz czuje malenka poprawe. Zycze powodzenia i sily, abyscie wytrwali.

10

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Minęło ponad pół roku, odkąd zostałam zdradzona. Przestałam wypominać po kilku kłótniach, kiedy mój partner powiedział, że skoro podjęliśmy decyzję, by nadal być razem musimy iść do przodu a nie stać w miejscu. Poskutkowało... Wybaczenie przyszło z czasem.
Nie da się odbudować związku ciągle na nowo grzęznąć w tym błocie zdrady. Albo stawiamy kropkę, odwracamy kartkę i idziemy dalej albo się rozstajemy. Innego wyjścia nie ma.

11

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Zgadzam się z Pamięć Absolutna43, ponieważ wybaczenie i wypominanie to dwie wykluczające się sprawy. Nie rozumiem, jak można powiedzieć "wybaczam" i przez dwa miesiące (a to dalej trwa) wypominać. Może uznał, że to taki bacik na Ciebie. Że masz być posłuszna, bo jak nie, to on już Ci przypomni co zrobiłaś i teraz masz być na rozkazy (może zbyt upraszczam, ale nic bardziej wysublimowanego nie przychodzi mi na myśl)

Pozdrawiam

12

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

U mnie to świeze. Ja zostałam zdradzona , minely dopiero ok.2 tygodni. Myslałam ,ze wybaczyłam i że zapomnę... Nie wiem czy kiedykolwiek zapomnę , często sie pytam o tamtą ( mam o tyle gorszą sytuacje bo on tam pracuje i codziennie sie widują).
Ostatnio mi powiedział ,ze kocha dalej nas dwie... Czasami czuje ,ze nie mam juz serca, ono pękło , spaliło sie , przestało istnieć.Codziennie sobie powtarzam jeszcze trochę czasu , może zapomni ale brak mi juz sił

13

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

stripped - nie wiem czy to twój chlopak czy mąż , jak długo jesteście razem i na jakiej płaszczyźnie jest wasz związek - ale stwierdzenie "że dalej kocha was dwie" jest dla mnie chore, to nie islam i nie można mieć dwóch żon, w trójkątach zawsze ktoś jest raniony - żona, mąż, kochanka, kochanek itd..... i w sumie wszyscy są przegrani. Nie wiem czy zapomnisz , wybaczysz ale jeśli ma do tego dojść i uważasz że mimo wszystko ON jest tego wart to powinien teraz zON zrobić wszystko by ci to ułatwić, utwierdzić cię w przekonaniu że mimo iż zachował się jak kretyn to wart jest twego uczucia - a jego stwierdzenie (dla mnie) wskazuje, że żadnej z was nie kocha i nie szanuje. Ot... wygodny układ dwie i on jeden udzielny książe.

14

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

jestem tu pierwszy raz

15

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Mysle, ze dlugosc procesu wybaczania zalezy tez od bagazu wspolnych przezyc i doswiadczen. Ja mialam cudowne zycie i wspaniale relacje z mezem przez 18 lat. Teraz mysle, ze bede potrzebowac nastepnych 18 zeby wybaczyc.

16

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?
aga333 napisał/a:

od strony zdradzonego, bo zdrajca zawsze czuje, ze odpokutowal juz tyle, ze cienia nie ma

Droga Aga333,
Muszę się jednak z Tobą nie zgodzić. To ja zdradziłam i uwierz mi nie czuję się specjalnie żebym to "odpokutowała". Zawsze jak o tym pomyślę to aż niedobrze mi się robi jak mogłam zrobić coś takiego. Nigdy, przenigdy bym na innego niż mój facet nie spojrzała, nie myślałam nigdy o innych facetach. Zawsze tak czułam, myślałam, a On był mnie pewien. Aż do tego momentu w którym nasza miłość została wystawiona na próbę (2 miesiące rozłąki, ja w innym kraju, jego małe zainteresowanie mną)...no i stało się.
Nie potrafię opisać co czuję. Po naszym pogodzeniu się jest bardzo dobrze między nami, nawet mój chłopak zaczął się starać bardzo, zależy mu na mnie i to widać. Właśnie dlatego, gdy widzę jaki jest dla mnie dobry, kochany często przypominam sobie w myślach i mam ochotę się zabić za to, że go tak skrzywdziłam:( Oczywiście nie mówię mu o tym, bo nie chcę w ogóle już tego wspominać. Ale boli mnie to również, że wcześniej nie mogliśmy się dogadać, że wcześniej nie było tak fajnie jak teraz. Zadaję sobie pytanie czy aż do TEGO musiało dojść, żeby było teraz dobrze.

17

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Droga Cherry1988

Ty zdradzilas swojego chlopaka, nie wiem jak dlugo byliscie w zwiazku, nie wiem, jaki macie bagaz wspolnych przezyc. Ty, podejrzewam, jestes jeszcze mloda osoba, byc moze nie dokonca pewna swoich uczuc (badz do tamtego zdarzenia). Nie wiem, jakie byly okolicznosci Twojej zdrady. Moj maz polozyl na szale 18 lat naprawde udanego zwiazku, nieopisany dorobek emocjonalny, dwoch dorastajacych 15 i 17 lat synow, nie wspominajac o porabanych zawirowaniach finansowych. Powiedz mi, co moglo byc az tak ekscytujace dla Ciebie w tym drugim, zeby dopuscic sie zdrady? Ja nie potrafie znalezc zadnej logiki w tym, co mnie spotkalo. Moze jak poczytam jeszcze troche postow uda mi sie dopasowac kolejny kawalk lamiglowki. Dla mnie milosc jest prosta - jestem tak zajeta mysleniem o moim partnerze, jego potrzebach, smutkach i radosciach, ze nie mam czasu zeby spojrzec w inna strone. A przynajmniej tak bylo. Moze pomozesz mi zrozumiec.

18

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?
aga333 napisał/a:

Droga Cherry1988

Ty zdradzilas swojego chlopaka, nie wiem jak dlugo byliscie w zwiazku, nie wiem, jaki macie bagaz wspolnych przezyc. Ty, podejrzewam, jestes jeszcze mloda osoba, byc moze nie dokonca pewna swoich uczuc (badz do tamtego zdarzenia). Nie wiem, jakie byly okolicznosci Twojej zdrady. Moj maz polozyl na szale 18 lat naprawde udanego zwiazku, nieopisany dorobek emocjonalny, dwoch dorastajacych 15 i 17 lat synow, nie wspominajac o porabanych zawirowaniach finansowych. Powiedz mi, co moglo byc az tak ekscytujace dla Ciebie w tym drugim, zeby dopuscic sie zdrady? Ja nie potrafie znalezc zadnej logiki w tym, co mnie spotkalo. Moze jak poczytam jeszcze troche postow uda mi sie dopasowac kolejny kawalk lamiglowki. Dla mnie milosc jest prosta - jestem tak zajeta mysleniem o moim partnerze, jego potrzebach, smutkach i radosciach, ze nie mam czasu zeby spojrzec w inna strone. A przynajmniej tak bylo. Moze pomozesz mi zrozumiec.

Jesteśmy razem ponad 4,5 roku, od 1,5 roku narzeczonymi. Też kiedyś byłam " zajeta mysleniem o moim partnerze, jego potrzebach, smutkach i radosciach, ze nie mam czasu zeby spojrzec w inna stronę", przed zdradą byłam kobietą, a może dalej jestem po zdradzie która "kocha za bardzo". Mój wyjazd i to, że mało się mną interesował najpierw powodował tęsknotę, później żal, z biegiem czasu przemienił się w złość i chęć zerwania z NIM. Tak na prawdę nie wiem co takiego było w TYM drugim. Wiem, że nie było warto angażować się w taki związek ( z tym 2).
Swoją historię opisałam tutaj: http://www.netkobiety.pl/t17245.html Jak masz ochotę zapoznać się z "powodami"....Chociaż z perspektywy czasu wydają mi się znikome i nic nie warte w obliczu tego co zrobiłam. Szkoda, że dopiero teraz widzę, jaki mam skarb (chłopak, który mnie mimo wszystko kocha)

19 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-10-22 08:39:40)

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Cherry1988

Czytalam Twoja historie. To, co sie Wam przydarzylo, jest po prostu smutne. Oboje nie potrafiliscie dostrzec swoich uczuc dostatecznie wyraznie, moze byliscie na to jeszcze zbyt mlodzi, niedotarci, moze zbyt zajeci szkola, praca, zeby dostrzec siebie nawzajem, on nie potrafil dac Ci dostacznie duzo ciepla, zainteresowania, Ty nie potrafilas sobie z tym poradzic. Powoli oddalaliscie sie od siebie, szukaliscie innych rozrywek. Tak, czy owak, mozesz przeprowadzic uzasadniona analize tego, co sie stalo. Zazdroszcze Ci. Gdybym ja mogla zrobic taka patogeneze swojego przypadku juz dawno byloby po sprawie. A ja jestem rozdarta miedzy tym co wiem i czego nie wiem, na co mam dowody, a na co tylko jego slowo. I wszystko przeczy sobie nawzajem. Niezaleznie od wszystkiego, mysle, ze z wypominaniem bedziecie mieli problem do konca waszego zwiazku. Raz mniejszy, raz wiekszy. Powiem Ci dlaczego.

Moj maz nie byl moim pierwszym partnerem seksualnym. To nie znaczy, ze mialam jakies wielkie doswiadczenia seksualne. Jako 17 latka utknelam w dwuletnim zwiazku z chlopakiem, ktorego bardzo lubilam, ale nie kochalam. I od samego poczatku wiedzialam o tym. Bylam z nim, chyba zeby nie byc sama. W tamtych czasach 20latka bez chlopaka to juz byla stara panna. Wiedzialam, ze nic z tego nie bedzie, a jednak ciagnelam to. Ale nie o tym.

Wracajac do mojego meza. Mial duzy zal, choc moze to zle sfrmuowanie, bo niczego przed nim nie krylam, ani nie udawalam, ze nie jestem dziewica. Po prostu, bylo mu cholernie szkoda. Z drugiej strony jak to jest - jak do chodzenia to mezczyzni szukaja doswiadczonych, rozrywkowych kobiet, a jak na zonny, to dziewic. No i ten watek na przestrzeni 18 lat wyplywal dosyc czesto. Z biegiem czasu coraz rzadziej, w ostatnich latach raczej wcale. Oczywiscie wszystko mialo zwiazek z napieciami miedzy nami.

Teraz jest zupelnie inaczej. Nie potrzebuje napiecia, zeby mu to wypomniec. Po prostu zal, gorycz, rozczarowanie, zlosc, bezsilnosc i bol narastaja we mnie i przychodzi dzien, ze musza znalezc ujscie. Najgorsze, ze sa to uczucia tak dla mnie niewlasciwe, tak mi obce, ze frustruja mnie sama. Z drugiej strony sa tak silne, ze przeslaniaja to, co jest wazne, milosc, czulosc, wspolodczuwanie, wspolczucie. To, co sie stalo, odebralo mi wiare w sens naszego malzenstwa, zwiazku. Skoro zawiodl w tak fundamentalnej sprawie jak wiernosc, jak mam na niego liczyc kiedy zachoruje, strace reke albo noge, albo cos poparzy mi twarz, albo jak nasze dziecko bedzie mialo wypadek lub jakies inne problemy, albo jak bedzie sie topic albo palic w zamknietym pokoju. Takie rzeczy sie zdarzaja, Czy wtedy bedzie przy mnie, czy jego uwaga bedzie dostatecznie skupiona na mnie i naszej rodzinie, zeby nam pomoc, czy moze znow zapomnie, ze mnie kocha, bo jakas para cyckow przesloni mu swiat? Dzis sama nie wiem, jakie sa moje uczucia. Jedna chwila zniszczyla wszystko, co budowalam 18 lat. I jakos teraz nie potrafie wierzyc w bezinteresownosc jego czynow.

Tak naprawde to nawet nie wiem, czy jest cos, co moj maz dla mnie, lub Ty dla swojego parnera moglibyscie zrobic, zeby naprawic te relacje. Jakas nic laczaca serca i dusze zostala zerwana, i mimo najusilniejszych staran, nawet jak uda sie ja w jakis cudowny sposob zwiazac, i tak zostanie na niej supelek.

Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i zycze duzo sily na przyszle lata waszego zwiazku.

20

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Ja wybaczyłam zdradę, żyliśmy ze sobą kolejne 3 lata do niczego nie wracając starając się o siebie każdego dnia. Uwierzyłam w to, czułam się wyśmienicie że jestem taka cudowna ze potrafię wybaczyć   i w zamian los znów się do mnie uśmiechnął czyli mam moją ukochaną rodzinę. 14 października znów informacja o życiu męża na boku, z jednej strony ból, ale ból już znany wiec nie taki szokujący z drugiej strony podświadomie czułam że tak może byc.
Teraz wiem ze trzeba to zakończyć i żyć od nowa. Chyba musiało się to stać jeszcze raz abym w końcu uświadomiła sobie że kto kocha nie krzywdzi, jest mi lżej że w końcu uwolnię się od tych kłamstw.
Wiem, że On taki jest i nie zmieni się w anioła nich idzie i kogoś innego krzywdzi, choć myślę że sam siebie najbardziej.
Zrobiłam wszystko aby ratować ten związek i on przyznał mi racje i nic mi nie zarzuca  - po prostu lubi kobiety, a na matkę swojego syna wybrał odpowiednia kobietę - czyli mnie.
Nie wiem co radzić czy wybaczyć czy nie? nie ma recepty

21 Ostatnio edytowany przez cherry1988 (2010-10-23 13:15:29)

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Droga Aga333,
ja również przeczytałam Twoją historię. Wiem jakie to dla Ciebie musi być bolesne, po 18 latach życia w małżeństwie taki cios sad Na pewno będzie Ci trudno zaufać mu. Nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu :I
Myślę, że Twój mąż Cię kocha i na pewno w głębi duszy też przeżywa to, że Cię skrzywdził i zastanawia się co nim kierowało. 

Jeśli chodzi o to, że przyznałaś się, że nie byłaś dziewicą i miałaś kogoś przed nim a on z tego robił nie wiadomo co to śmieszne...Też uważam, że faceci sami kochają się z wieloma a jak przychodzi do ślubu to chcą mieć nieskalane dziewice. A na siebie i na swoje doświadczenie nie patrzą. No cóż grunt, że teraz Ci już tego nie wypomina.

Jeśli chodzi o mnie i mój związek to muszę powiedzieć, że odżył. Już ponad 2 tygodnie nie wspominamy tego co było, czuję, że jest coraz lepiej między nami i powoli odzyskuję jego zaufanie.
Myślę, że pewnie i tak kiedyś w kłótni czy jak będzie miał gorszy dzień wypomni mi tą zdradę jeszcze nie raz. Ale mimo wszystko jestem gotowa na to. Wiem, że się kochamy nawzajem i musimy niejako przez to przebrnąć.

Och jakbym chciała, żebyś poczuła się lepiej, żebyś nie zadręczała się tym wszystkim i odzyskała spokój wewnętrzny. Wiem, że to nie łatwe sad ale życzę Ci tego z całego serca. Pozdrawiam

22

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Ja mam inny problem zdradziłam męża nie raz(lecz nieuprawialam sexu) przyznałam się do tego i zakończyłam znajomość porozmawialismy i zdecydowaliśmy że da mi szanse jesteśmy razem9lat i mamy dwójkę dzieci. Od tej pory co się dowiedział są kłótnie i wypominanie jak się zdenerwuję w kłótni to zaraz się pakuje i mnie wyzywa  bardzo go kocham ale nietraktuje już mnie jak kobietę jak kogoś ważnego i każda kłótnia zmierza do tego że on mi Mówi że to moja wina że ja wszystko popsułam ok ja popsułam ale to bylo2lata temu i teraz mieliśmy żyć na nowo zapomnieć.czemu on tak mnie traktuje cały czas,czasu niecofne choć bym chciała Ja go zraniłam a on mnie rani słowami jak tylko się zdenerwuję. Tak będzie cały czas? Co mam zrobic

23

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

hmm wydaje mi się , że twój mąż nie potrafi się z tym pogodzić , cały czas to pamięta i go to boli , dlatego tak się zachowuję. Jeżeli nie doszło do seksu to powinien o tym zapomnieć i dac Ci naprawdę szansę. Każdy człowiek jest inny.

24

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?
Totek2384 napisał/a:

Ja mam inny problem zdradziłam męża nie raz(lecz nieuprawialam sexu) przyznałam się do tego i zakończyłam znajomość porozmawialismy i zdecydowaliśmy że da mi szanse jesteśmy razem9lat i mamy dwójkę dzieci. Od tej pory co się dowiedział są kłótnie i wypominanie jak się zdenerwuję w kłótni to zaraz się pakuje i mnie wyzywa  bardzo go kocham ale nietraktuje już mnie jak kobietę jak kogoś ważnego i każda kłótnia zmierza do tego że on mi Mówi że to moja wina że ja wszystko popsułam ok ja popsułam ale to bylo2lata temu i teraz mieliśmy żyć na nowo zapomnieć.czemu on tak mnie traktuje cały czas,czasu niecofne choć bym chciała Ja go zraniłam a on mnie rani słowami jak tylko się zdenerwuję. Tak będzie cały czas? Co mam zrobic

Nie ufa ci i będzie go jeszcze bardzo długo gryźć ta sprawa. Dlatego ja jestem zdania, że jeżeli chce się ratować związek to nie ma potrzeby mówienia drugiej osobie o zdradzie.

25

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Witam wszystkich
Mam za sobą 22 lata małżeństwa, trójkę dzieci, przecudowną żonę i 5 ton brnięcia w bagnie życia. Najpierw po ślubie nie mieliśmy się gdzie podziać, potem teściowie i dziadkowie (wtrącanie, alkohol itd itp), potem żona opiekowała się moją leżącą mamą przez 15 lat i zajmowała się naszymi dziećmi kiedy ja jeździłem do pracy żeby utrzymać rodzinę, potem śmierć mojej teściowej i mojej mamy, po drodze ciężki wypadek samochodowy mojej żony. 5 lat temu kiedy wszystko tak się skumulowało gdzieś w środku nie dawałem sobie rady. Z jednej strony chciałem być prawdziwym facetem a z drugiej nie potrafiłem być super mężem. Miałem przelotny 2 miesięczny flirt z sąsiadką. Po tych dwóch miesiącach otrząsnąłem się pewnego dnia i mówię sobie - durniu, co ty robisz ! Masz cudowną żonę, wspaniałe dzieci które tyle dla Ciebie znaczą, żona tyle dla Ciebie w życiu zrobiła, masz trójkę wspaniałych dzieciaków ! Wszystko i tak wyszło na jaw. Przez miesiąc były dzień w dzień awantury, krzyki, rękoczyny. Słusznie, należało mi się. Szkoda tylko, że niektóre sceny odbywały się przy dzieciach. Wyłem z rozpaczy, prosiłem o wybaczenie, błagałem, przysięgałem żonie że do niczego między nami nigdy nie doszło, żadnych pocałunków, seksu, nawet dotykania. Były to tylko "nazbyt miłe pogawędki". Żona po upływie ponad 5 lat od tamtego czasu nadal mi nie wierzy, 2-3 razy w miesiącu robi awantury, ciągle wypomina, mówi że zabierze dzieci i się wyprowadzi, że da mi "wolną rękę". Ciągle też powtarza, że mi wybaczyła ale nie może tego zapomnieć i dlatego to robi. Ja już jestem bliski obłędu, miewam nawet myśli samobójcze, momentami nie daję już rady, nie wiem co robić. Kocham moją żonę i dzieci nad życie, zrobiłbym dla nich wszystko, dosłownie wszystko, żeby tylko byli szczęśliwi. Co mam zrobić, jak postępować żeby żona tego g....a nie rozdrapywała, nie obrzucała mnie do końca życia błotem ?! Mówi, że mnie kocha, że mi wybaczyła ale przecież widzę i czuję, że oddaliła się ode mnie, traktuje mnie z dystansem, nie przytula się do mnie, dotyka mnie rzadko. Czuję się tak podle jak zdeptany robak przez to wszystko. Poradźcie co mam robić bo mam wrażenie że życie zmieniło się w wegetację.

26

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?
dezel napisał/a:

Witam wszystkich
Mam za sobą 22 lata małżeństwa, trójkę dzieci, przecudowną żonę i 5 ton brnięcia w bagnie życia. Najpierw po ślubie nie mieliśmy się gdzie podziać, potem teściowie i dziadkowie (wtrącanie, alkohol itd itp), potem żona opiekowała się moją leżącą mamą przez 15 lat i zajmowała się naszymi dziećmi kiedy ja jeździłem do pracy żeby utrzymać rodzinę, potem śmierć mojej teściowej i mojej mamy, po drodze ciężki wypadek samochodowy mojej żony. 5 lat temu kiedy wszystko tak się skumulowało gdzieś w środku nie dawałem sobie rady. Z jednej strony chciałem być prawdziwym facetem a z drugiej nie potrafiłem być super mężem. Miałem przelotny 2 miesięczny flirt z sąsiadką. Po tych dwóch miesiącach otrząsnąłem się pewnego dnia i mówię sobie - durniu, co ty robisz ! Masz cudowną żonę, wspaniałe dzieci które tyle dla Ciebie znaczą, żona tyle dla Ciebie w życiu zrobiła, masz trójkę wspaniałych dzieciaków ! Wszystko i tak wyszło na jaw. Przez miesiąc były dzień w dzień awantury, krzyki, rękoczyny. Słusznie, należało mi się. Szkoda tylko, że niektóre sceny odbywały się przy dzieciach. Wyłem z rozpaczy, prosiłem o wybaczenie, błagałem, przysięgałem żonie że do niczego między nami nigdy nie doszło, żadnych pocałunków, seksu, nawet dotykania. Były to tylko "nazbyt miłe pogawędki". Żona po upływie ponad 5 lat od tamtego czasu nadal mi nie wierzy, 2-3 razy w miesiącu robi awantury, ciągle wypomina, mówi że zabierze dzieci i się wyprowadzi, że da mi "wolną rękę". Ciągle też powtarza, że mi wybaczyła ale nie może tego zapomnieć i dlatego to robi. Ja już jestem bliski obłędu, miewam nawet myśli samobójcze, momentami nie daję już rady, nie wiem co robić. Kocham moją żonę i dzieci nad życie, zrobiłbym dla nich wszystko, dosłownie wszystko, żeby tylko byli szczęśliwi. Co mam zrobić, jak postępować żeby żona tego g....a nie rozdrapywała, nie obrzucała mnie do końca życia błotem ?! Mówi, że mnie kocha, że mi wybaczyła ale przecież widzę i czuję, że oddaliła się ode mnie, traktuje mnie z dystansem, nie przytula się do mnie, dotyka mnie rzadko. Czuję się tak podle jak zdeptany robak przez to wszystko. Poradźcie co mam robić bo mam wrażenie że życie zmieniło się w wegetację.

Jedyna sensowna rada -  idźcie do terapeuty rodzinnego. Ona Ci wcale nie wybaczyla. Oboje się męczycie i sami sobie nie dacie z tym rady. Swoją drogą, strasznie zawzięta z niej kobieta. Jeśli to był tylko flirt, żadnego seksu, to nie rozumiem skąd taka reakcja. Tylko terapia może Wam pomóc.

27

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Myślę, że swoją winę już odpokutowałeś. Może żonie przydałaby się terapia, żeby ogarnąć problem, którego jak widać nie ogarnęła i nie pogodziła się z wydarzeniami, których zmienić już nie można.
Ewentualnie możesz spokojnie powiedzieć jej to, co tutaj napisałeś:

dezel napisał/a:

Ja już jestem bliski obłędu, miewam nawet myśli samobójcze, momentami nie daję już rady, nie wiem co robić. Kocham moją żonę i dzieci nad życie, zrobiłbym dla nich wszystko, dosłownie wszystko, żeby tylko byli szczęśliwi. Co mam zrobić, jak postępować żeby żona tego g....a nie rozdrapywała, nie obrzucała mnie do końca życia błotem ?! Mówi, że mnie kocha, że mi wybaczyła ale przecież widzę i czuję, że oddaliła się ode mnie, traktuje mnie z dystansem, nie przytula się do mnie, dotyka mnie rzadko. Czuję się tak podle jak zdeptany robak przez to wszystko. Poradźcie co mam robić bo mam wrażenie że życie zmieniło się w wegetację.

...a następnie zaproponować rozstanie i nie straszyć bynajmniej. Być może byłby to kubeł zimnej wody na jej głowę. Ona w gruncie rzeczy jest Ciebie pewna i nie sądzę, żeby chciała Twojego odejścia.
Od 5 lat kajasz się, przepraszasz, są jednak pewne granice, które Twoja żona przekroczyła. Stałeś się chłopcem do bicia.
Po kolejnym ataku, spakuj się, wyprowadź, a dopiero potem przeanalizujecie wspólnie, co jest dla Was najlepszym rozwiązaniem.
Swoją drogą ta sąsiadka też niezła...

28 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-03-10 11:15:13)

Odp: Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

To, że żona nie zapomniała o Twym flircie jest rzeczą oczywistą, bo - na szczęście - nie dotknęła ją żadna choroba, nie uczestniczyła w żadnym wypadku, których skutkiem byłaby amnezja. To, że od pięciu lat powraca do owego flirtu jest dowodem jednego: nie wybaczyła i używa byle pretekstu, by dopiec Ci używając do tego dzieci. Cóż, niestety klasyka.
Skąd taka jej reakcja? Z zagrożenia, z braku poczucia bezpieczeństwa, z braku zaufania. Po co to robi? Proste, po to, byś cały czas czuł się winny, dzięki czemu, jak napisałeś:

(...) Wyłem z rozpaczy, prosiłem o wybaczenie, błagałem, przysięgałem żonie że do niczego między nami nigdy nie doszło (...) zrobiłbym dla nich wszystko, dosłownie wszystko, żeby tylko byli szczęśliwi. (...)

Co masz robić?
Przestań. Przestań błagać, korzyć się. Skończ z byciem robakiem, stań się ponownie mężczyzną.
Porozmawiaj o jej uczuciach (również, a może przede wszystkim o tych, o których nie mówi, a które swym zachowaniem pokazuje), jej oczekiwaniach wobec Ciebie i Waszego związku. Powiedz też o tym, co przeżywasz.


I jeszcze jedno, a może od tego zacznij.
Nie myl przyczyn ze skutkiem. To nie ona oddaliła się od Ciebie, tylko Ty od niej. Jej zachowanie wobec Ciebie jest skutkiem Twego zachowania. I czujesz się jak zdeptany robak (swoją drogą, jakie to uczucie?) nie przez to wszystko, tylko przez to, że flirtowałeś i sam sobie nie wybaczyłeś.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wypominanie zdrady- jak długo jeszcze?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026