netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Ludzie wokół nas - fałszywi?

85 odpowiedzi37 229 wyświetleńzałożony przez strzała, 10.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Ludzie wokół nas - fałszywi?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 86 ]

1

Temat: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Do założenia tego wątku skłoniła mnie własna obserwacja.
W ostatnim czasie często zastanawiam się czy wokół mnie kręcą się sami fałszywi ludzie, czy tylko ja inaczej wszystkich postrzegam.
Chodzi o koleżanki, niby bliskie, ale jednak tak dalekie, gdy głębiej to wszystko poznaję. Tak samo bliscy znajomi.
Jestem w stanie zaufać całkiem obcej osobie. Oczywiście wyłączając z tego jakieś niebezpieczne sytuacje.
Jeśli chodzi o tych bliższych to nie mogę tego wszystkiego zrozumiec. Widzę i słyszę, jak np. koleżanka obgaduje swoją drugą koleżankę, której rzekomo nie lubi, a na drugi dzień idzie do niej na kawę i wówczas biorą innych na języki. Widzę, jak jedna zazdrości drugiej wszystkiego i w duchu śmieje się z jej jakiegoś potknięcia.
Robię wielkie oczy, gdy jedna z koleżanek w moje imieniny przychodzi do mnie z prezentem, a o dziwo z miesiąc wcześniej zatrzymuje mnie u siebie w drzwiach, bo właśnie drogą przechodzi inna jej koleżanka. A ona nie chce żeby tamta widziała, że u niej byłam. Przede mną udaje, że nie koleżankuje się z tamtą, a przed tamtą, że ze mną.
Ostatnio telefonicznie żaliła mi się, że jej mąż ma kochankę. Czeka, że ją odwiedzę, pewnie ma ochotę jeszcze bardziej się pożalić, może oczekuje wsparcia.
A ja najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty na takie dziecinne dla mnie zabawy.
Mam dość ludzi i ciągle tylko utwierdzam się w przekonaniu, że są fałszywi, obłudni, nie można ufać tym właśnie najbliższym, których spotyka się na co dzień.
Dla obcych oddałabym serce, od tych bliższych wolę trzymac się już z daleka.

Pytam, gdzie są przyjaciele, o których często piszecie, że w ogóle są ?
Czy przyjazń to bajka, a wierzyc można tylko sobie?

Mam przyjaciółke, 100km ode mnie.
Gdyby mieszkała blisko mnie, sądze, że nigdy nie poznałaby mnie taką, jaką jestem.

2

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Prawdziwi przyjaciele istnieja. Ja takich mam.

CO najbardziej mnie bawi, to to, ze kazdy mowi o tym jak to ludzie sa falszywi, a sami przez innych sa tak pewnie postrzegani. A jesli tak nie jest to skad sie w taki razie ci falszywcy biora?

3

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Hm, ja czegoś takiego wśród moich koleżanek/przyjaciółek nie zauważyłam.Możliwe, ze dlatego, że fałsz do mnie nie przemawia i jeśli poznaje kogoś i za jakiś czas wychodzi z niego akurat ta wada, to urywam znajomość.No może 'słowo "urywam' to za dużo, ale nie wchodze z takim kimś w bliższe relacje koleżeńskie. Relacja zatrzymuje się na etapie "znajomości".

4

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Ludzie z natury są źli i fałszywi tongue Wiem o czym mówię, bo potrafię bez problemu rozpoznać, kto ma dobre, a kto złe intencje. Zawsze bez trudu zauważę, gdy osoba (nawet przyjaciółka), gdy opowiadam o swoich sukcesach nagle zachowuje się tak jakby ktoś przeszył tę osobę igłą. To jest chwilowe, ale da się zauważyć. Druga sprawa - gdy mam problemy moi przyjaciele i znajomi nagle stają się ożywieni, jakby myśleli "ooo..tak, tak coś się u niej dzieje". Ma to każdy. Przyjaźń owszem, ale zawsze jest ona podszyta egoizmem.

5

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
Sundari napisał/a:

Ludzie z natury są źli i fałszywi tongue Wiem o czym mówię, bo potrafię bez problemu rozpoznać, kto ma dobre, a kto złe intencje. Zawsze bez trudu zauważę, gdy osoba (nawet przyjaciółka), gdy opowiadam o swoich sukcesach nagle zachowuje się tak jakby ktoś przeszył tę osobę igłą.

To może byc zazdrość.Jeszcze nie fałsz.

6

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
Sundari napisał/a:

Przyjaźń owszem, ale zawsze jest ona podszyta egoizmem.

Wszystkie nasze dzialania sa podszyte egoizmem. A przyjazn czy stosunki miedzyludzkie opieraja sie na starej zasadzie wzajemnosci.
Ty pomozesz mi ja Tobie. Nie mozna caly czas dawac, albo tylko brac.

Co do falszywosci, ponawiam pytanie, skad sie ci falszywcy biora?
Na pewno kazdemu z nas zdazylo sie kogos obgadac, skomentowac, ocenic, a pozniej z dana osoba rozmawiac. Dzieje sie tak wsrod znajomych, przyjaciol, ludzi w pracy. To naturalne zachowanie spoleczne. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten kto nie ma takich akcji na swoim koncie.

Co innego jesli, ktos twierdzi, ze kogos nienawidzi i ze nie jest w stanie zniesc obecnosci danej osoby, a potem biega za nia jak kot z pecherzem, zeby zdobyc jakies korzysci. To juz nazywam dwulicowoscia.

7

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
XX30 napisał/a:

Co do falszywosci, ponawiam pytanie, skad sie ci falszywcy biora?
Na pewno kazdemu z nas zdazylo sie kogos obgadac, skomentowac, ocenic, a pozniej z dana osoba rozmawiac. Dzieje sie tak wsrod znajomych, przyjaciol, ludzi w pracy. To naturalne zachowanie spoleczne. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten kto nie ma takich akcji na swoim koncie.

Co innego jesli, ktos twierdzi, ze kogos nienawidzi i ze nie jest w stanie zniesc obecnosci danej osoby, a potem biega za nia jak kot z pecherzem, zeby zdobyc jakies korzysci. To juz nazywam dwulicowoscia.

Moze mają niskie poczucie wartości i nie przyjmują tego do wiadomości? Coś na zasadzie;mi jest źle, więc dlaczego komuś ma być lepiej?

8

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Powiem tyle, że jeśli chodzi o mnie to akurat nie utrzymuję już prawie żadnych kontaktów z koleżankami, czy bliższymi znajomymi. Nie czuję takiej potrzeby.
Gdy mam problemy to wcale nie zwierzam się z nich koleżankom, tak naprawdę wtedy wolę byc sama, wolę popisac sobie tu na forum, niż wyjśc z tym do ludzi.

Tym bardziej takie zdania, nie śmiem zaprzeczyc, że błędne, bo prawdziwe, utwierdzają mnie w przekonaniu, że najlepiej mimo wszystko byc samej :
-

XX30 napisał/a:

Na pewno kazdemu z nas zdazylo sie kogos obgadac, skomentowac, ocenic, a pozniej z dana osoba rozmawiac. Dzieje sie tak wsrod znajomych, przyjaciol, ludzi w pracy. To naturalne zachowanie spoleczne. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten kto nie ma takich akcji na swoim koncie.

Po co tkwic w obłudzie i po raz setny rozczarowac się?
Przecież można tego uniknąc.

9

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Znam w swojej rodzinie kilka fałszywych osób.dlaczego tacy są naprawdę nie wiem.muszę cholernie uważać co i do kogo mówię.nie lubię fałszywych ludzi zwłaszcza w rodzinie.

10

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Przyjaciel to dla mnie wielkie słowo i bardzo je ważę, dlatego mam garstkę osób, które nazywam swoimi przyjaciółmi, inni to dobrzy znajomi lub po prostu znajomi. Doświadczenia, czas, nabrana przez lata życiowa mądrość, to wszystko sprawiło, że ograniczyłam tę listę wyłącznie do sprawdzonych i szczerych ludzi, na których w każdej chwili mogę polegać, czuję się w przez nich w 100% akceptowana dokładnie taką, jaka jestem, a w ich towarzystwie w pełni komfortowo. Moi przyjaciele nie zazdroszczą, nie obgadują, nie cieszą się z niepowodzeń, w każdej chwili gotowi są pomóc. Nie ma tutaj mowy o fałszu czy zawiści. Zaręczam też, że gdyby tak się stało, to szybko usunęłabym ich z tego zacnego grona, degradując do zupełnie innej rangi wink.

11

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Widze, ze zle sie wyrazilam i jednak nie przekazalam sensu wypowiedzi i zadanego pytania.

Otoz chodzi mi o to, ze tak jak my widzimy w innych falsz, tak inni widza w nas ten falsz przy okazji roznych sytuacji, ktore z naszej perspektywy, moga byc zupelnie niewinne i naturalne i nie widzimy w swoim zachowaniu niczego zlego.

Nie istnieje cos takiego jak obiektywan ocena czlowieka. Ten kto bedzie dla ciebie falszywcem, dla mnie moze byc najlepszym przyjacielem (mowie o glebokim znaczeniu tego slowa smile) pod sloncem.

Czy teraz rozumiecie o czym mowie?

Dodatkowo roznie sie zachowujemy wzgledem roznych osob. Dla jednych mozemy byc niemili, falszywi, egoistyczni, a dla innych do rany przyloz.

Stad biora sie falszywi ludzie. Stad biora sie egoisci, pesymisci i milion innych ktorym przypinana jest latka wedlug subiektywnych odczuc odbiorcy danych zachowan.

12

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Generalni wolę wierzyć w to, że ludzie w większości są dobrzy.
Oczywiście to kwestia tylko wiary, bo tego sprawdzić nie mogę wink
Dlatego nie podpisuję się pod stwierdzeniem, że wokół pełno fałszywych ludzi.

Ja takich rzadko spotykam. A jak już poznam, to zazwyczaj kończy się taka znajomość na pierwszym i ostatnim spotkaniu.

Mam szczęście mieć kilku sprawdzonych przyjaciół.
Nowych nie szukam, bo na ilości mi nie zależy. Wolę jakość takich relacji, dlatego skupiam się na tych, których już mam blisko siebie, żeby tego nie zaniedbać i nie zepsuć.

13

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Przyjaciół nie szukam koło siebie. To właśnie zbyt wielkie słowo.
Zaufac nie chcę, bo wiem, że można się oparzyc i to bardzo mocno.
Może wydaje mi się, że są ideały, ale przecież nikt nie jest idealny.
Ale mimo wszystko nie wiem, czemu ludzie nie dają mi spokoju, choc czasem jest mi dobrze z tym.
Jestem chyba typem samotnika. Wiem, wiem wszystko można zmienic. Ale ja...kompletnie nie czuję takiej potrzeby.
Mam swoją rodzinę i to mi chyba w pełni wystarczy.
Liczyc mogę na siebie, nie umiem wypłakiwac się komuś w rękaw, wierząc, że ktoś mnie wesprze.

14

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
XX30 napisał/a:

Widze, ze zle sie wyrazilam i jednak nie przekazalam sensu wypowiedzi i zadanego pytania.

Otoz chodzi mi o to, ze tak jak my widzimy w innych falsz, tak inni widza w nas ten falsz przy okazji roznych sytuacji, ktore z naszej perspektywy, moga byc zupelnie niewinne i naturalne i nie widzimy w swoim zachowaniu niczego zlego.

Nie istnieje cos takiego jak obiektywan ocena czlowieka. Ten kto bedzie dla ciebie falszywcem, dla mnie moze byc najlepszym przyjacielem (mowie o glebokim znaczeniu tego slowa smile) pod sloncem.

Czy teraz rozumiecie o czym mowie?

Dodatkowo roznie sie zachowujemy wzgledem roznych osob. Dla jednych mozemy byc niemili, falszywi, egoistyczni, a dla innych do rany przyloz.

Stad biora sie falszywi ludzie. Stad biora sie egoisci, pesymisci i milion innych ktorym przypinana jest latka wedlug subiektywnych odczuc odbiorcy danych zachowan.

Ja bym polemizowała.Znam fałszywych osobników, co to do większości ludzi są fałszywi np w czasie rozmowy uśmiechają się do jakiejś osoby, chwalą ją, mówią coś miłego, a jak tylko zniknie z pola widzenia, to suchej nitki na niej nie zostawia. I tak traktują prawie wszystkich ze swojego otoczenia, nie ważne czy jest to szef, czy sąsiadka, pani z warzywniaka czy koleżanka.
I zam takich u których tego fałszu nie ma.Nie ma i już.
Zgadzam się, że niemiłym można byc dla jednych a dla drugich być aniołem , bo każdego lubimy za coś innego, lub nie lubimy za coś innego.Ale fałsz to chyba taka
bardziej "ZROŚNIETA"z człowiekiem cecha.Jak ktoś fałsz ma "we krwi"to już nie ważne, czy to ciotka, czy hydraulik i tak będzie wobec nich fałszywy i obłudny.

15

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
strzała napisał/a:

Przyjaciół nie szukam koło siebie. To właśnie zbyt wielkie słowo.
Zaufac nie chcę, bo wiem, że można się oparzyc i to bardzo mocno.
Może wydaje mi się, że są ideały, ale przecież nikt nie jest idealny.
Ale mimio wszystko nie wiem, czemu ludzie nie dają mi spokoju, choc czasem jest mi dobrze z tym.
Jestem chyba typem samotnika. Wiem, wiem wszystko można zmienic. Ale ja...kompletnie nie czuję takiej potrzeby.
Mam swoją rodzinę i to mi chyba w pełni wystarczy.
Liczyc mogę na siebie, nie umiem wypłakiwac się komuś w rękaw, wierząc, że ktoś mnie wesprze.

Podpisałbym się pod tymi słowami, bo i mnie dobrze charakteryzują...
Fałsz... To dwulicowość własnie, udawanie kogoś innego, niż jest sie w rzeczywistości, kogoś, kogo wygodnie i ...opłacalnie w danym momencie grać.
Fałsz... To okazywanie uczuć, których wewnątrz brak. To "przymilanie się", bycie "życzliwym", ciepłym, a za plecami obgadywanie, czy wyszydzanie.
Tak, jak Rossanka napisała: "...fałsz to chyba taka bardziej "ZROŚNIETA"z człowiekiem cecha.Jak ktoś fałsz ma "we krwi"to już nie ważne, czy to ciotka, czy hydraulik i tak będzie wobec nich fałszywy i obłudny". Dodam, że moze to być każdy, nawet najblizsza osoba - o ile mamy dar dostrzeżenia tego fałszu... A przejawiac sie może w dowolny sposób. Obgadywanie za plecami z niewybrednymi epitetami, umiejetne "ubarwianie" opisu sytuacji, by obraz był odpowiednio nieciekawy dla nas...
Tyle fałszu wokół nas smile

16

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
XX30 napisał/a:

Prawdziwi przyjaciele istnieja. Ja takich mam.

CO najbardziej mnie bawi, to to, ze kazdy mowi o tym jak to ludzie sa falszywi, a sami przez innych sa tak pewnie postrzegani.

Sporo racji w tym co piszesz - każdy tworzy swoją wlasną rzeczywistość, a ludzi postrzega przez własne filtry. I zależy jeszcze, co kto rozumie przez obgadywanie - czasem mowi się o kims cos, czego by się nie powtorzylo w jego obecności, ale nie przez falsz, a nie wiem.. takt czy delikatność - bo widzimy innego człowieka lepiej niż on sam siebie widzi.

17

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
rossanka napisał/a:
Sundari napisał/a:

Ludzie z natury są źli i fałszywi tongue Wiem o czym mówię, bo potrafię bez problemu rozpoznać, kto ma dobre, a kto złe intencje. Zawsze bez trudu zauważę, gdy osoba (nawet przyjaciółka), gdy opowiadam o swoich sukcesach nagle zachowuje się tak jakby ktoś przeszył tę osobę igłą.

To może byc zazdrość.Jeszcze nie fałsz.

Ja takimi ludźmi gardzę i zostawiam dlatego zawsze robię przesiew oddzielam plew od ziaren.

XX30 napisał/a:

Widze, ze zle sie wyrazilam i jednak nie przekazalam sensu wypowiedzi i zadanego pytania.

Otoz chodzi mi o to, ze tak jak my widzimy w innych falsz, tak inni widza w nas ten falsz przy okazji roznych sytuacji, ktore z naszej perspektywy, moga byc zupelnie niewinne i naturalne i nie widzimy w swoim zachowaniu niczego zlego.

Nie istnieje cos takiego jak obiektywan ocena czlowieka. Ten kto bedzie dla ciebie falszywcem, dla mnie moze byc najlepszym przyjacielem (mowie o glebokim znaczeniu tego slowa smile) pod sloncem.

Czy teraz rozumiecie o czym mowie?

Dodatkowo roznie sie zachowujemy wzgledem roznych osob. Dla jednych mozemy byc niemili, falszywi, egoistyczni, a dla innych do rany przyloz.

Stad biora sie falszywi ludzie. Stad biora sie egoisci, pesymisci i milion innych ktorym przypinana jest latka wedlug subiektywnych odczuc odbiorcy danych zachowan.

A może sama taka jesteś big_smile

18 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-10-18 17:33:57)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Mówi się, że sądzi sie innych "podług siebie" samych wink (jako najbardziej "sprawdzonych" sędzi)

19

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Poruszony został ciekawy problem. Ja bym dodała, że w miejscu pracy ludzie nie są sobą. Na gruncie towarzyskim te same osoby zachowują się inaczej niż  na zawodowym.

Potajemne  składanie życzeń czy pomaganie sobie  to jest to, z czym się zetknęłam. Mogę policzyć na palcach jednej ręki, ile osób się zachowuje naturalnie, nie bojąc się innych i szefostwa.
Przyjaciół najlepiej mieć poza środowiskiem zawodowym.

20

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Ludzie rzadko są stricte fałszywi. Są zwykle zwyczajnie głupi. Pełni leków i myślenia stereotypami.

Summerka napisał/a:

Poruszony został ciekawy problem. Ja bym dodała, że w miejscu pracy ludzie nie są sobą. Na gruncie towarzyskim te same osoby zachowują się inaczej niż  na zawodowym....

W moim miejscu pracy zjawisko nie występuje. Nie występują też struktury pionowe w organizacji pracy. Nikt się nikogo nie boi. Kazdy każdemu pomaga. Do szefa dzwoni się po wytyczne, albo żeby coś załatwił, albo zatwierdził większy wydatek (>1 kzł) - jeśli nie można poczekać na comiesięczne z szefem spotkanie.

Tak więc różnie bywa,

21

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
N4VV napisał/a:

Ludzie rzadko są stricte fałszywi. Są zwykle zwyczajnie głupi. Pełni leków i myślenia stereotypami.

Summerka napisał/a:

Poruszony został ciekawy problem. Ja bym dodała, że w miejscu pracy ludzie nie są sobą. Na gruncie towarzyskim te same osoby zachowują się inaczej niż  na zawodowym....

W moim miejscu pracy zjawisko nie występuje. Nie występują też struktury pionowe w organizacji pracy. Nikt się nikogo nie boi. Kazdy każdemu pomaga. Do szefa dzwoni się po wytyczne, albo żeby coś załatwił, albo zatwierdził większy wydatek (>1 kzł) - jeśli nie można poczekać na comiesięczne z szefem spotkanie.

Tak więc różnie bywa,

Wywnioskowałam, że panuje tam wspaniała atmosfera i nie ma tam ludzi fałszywych. Pozazdrościć.

Temat jest o ludziach wokół nas. A więc nie tylko praca.
Myślę, że ludzie bywają fałszywi, bo nie tyle myślą stereotypami, co chcą być zwyczajnie lubiani i nie chcą sprawiać innym przykrości.
A niektórzy są tacy, bo tak lubią. Mówią o takim, że powie prawdę, jak się pomyli.

22

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Owszem można znajesc przyjaciół, ale nie jest to proste, czasami potrzeba lat, żeby moc komus naprawde zaufac

23

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Co do ludzi, to lepiej postawić na jakość, a nie ilość wink Poza tym przyjaźnie buduje się lata, nie miesiące..

24

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Odświeżam wątek, ponieważ czuję taką potrzebę.

Chciałabym ogólnie poznać Wasze opinie na przytoczone sytuacje.
Bo zastanawia mnie, jak to jest z punktu widzenia innych osób.

Dodam, że nie jestem typem rozrywkowej osoby (może byłam nią kiedyś), teraz raczej kimś, kto woli zacisze domu.
Kiedyś zależało mi na kontaktach ze znajomymi, koleżankami, czy kolegami.
Teraz już od dłuższego czasu prawie w ogóle nie spotykam się z żadnymi koleżankami, czy znajomymi. Jeśli wychodzę to tylko z własną rodziną.
Lepiej mi jest serio tutaj na forum. Tutaj jakoś chyba bardziej potrafię wierzyć ludziom, bardziej potrafię ich dostrzec.
Rzeczywisty świat za oknem wydaje mi się całkowicie inny. I wciąż zadaję sobie te same pytania, na które odpowiedzi widzę na własne oczy.
Nie mam pojęcia, czemu nawet psycholog mówi do mnie, że może znajdę w końcu w najbliższym otoczeniu kogoś, przed kim będę mogła się otworzyć?
To dla mnie jak jakaś czarna magia.
Przecież ja widzę na własne oczy co innego.

Jeżdżę do pracy autem, jeśli mijam autostopowicza po drodze, to go zabieram. Tylko chyba oczywisty warunek, że facetów nie zabieram, chyba że taki wygląda wyjątkowo przyjaźnie, albo starszy pan.
Sytuacja odwrotna, rzadko nie mam czym jechać, ale zdarzyło się, że miałam popsute auto. Samochody jechały, stałam z godzinę, nikt się nie zatrzymuje.

Inna sytuacja , gdy ktoś chce coś pożyczyć. Przejechałam się nieraz, ale jak ktoś prosi to zawsze pożyczam, mimo że sama jakaś bogata nie jestem. Ale ja zawsze odkładam coś, w razie czego. A ludzie czasem mają naprawdę problemy. W pracy już nawet szef mnie ochrzanił za pożyczanie innym, ale to nie ode mnie się dowiedział.
Dzisiaj zapomniałam wziąć pieniędzy ze sobą z domu, a chciałam po pracy coś kupić. Wiedziałam, że większość nie miała kasy, a chodziło o 50zł. Ale wiedziałam też, że moja koleżanka z którą w kółko jestem w parze ma te pieniądze. Powiedziała, że mi nie pożyczy, bo od jutra ma wolne i będzie pracowała za ok. tydzień czasu, więc na tak długo to mi nie da. Zatkało mnie, ale już się nie odezwałam. Wiedziałam, że ma w domu odłożone pieniądze. I nieraz też jej  pomogłam w różnych sprawach.

U mnie jest złota zasada, że jeżeli coś od kogoś pożyczę (rzadko), to oddaję zawsze na słowo.

Albo ja jestem z innego świata, albo w ogóle nie rozumiem ludzi.
Bo po co tak naprawdę mieć koleżanki, jeśli to są osoby, którym nie da się ufać, ani nie można na nich polegać.
Bo przyjaźń i koleżeństwo to raczej odległe słowa.
To wszystko jeszcze bardziej zniechęca mnie do ludzi.
Może lepiej odpracować swoje, wrócić do domu, nie odbierać telefonów i jeszcze bardziej zamknąć się w czterech ścianach?
Bo przyjaciół nawet nie chcę szukać wokół siebie.

Jak to jest u Was, po co utrzymujecie z ludźmi kontakty? Koleżanka to coś innego niż przyjaciółka.
W takim razie koleżance się nie ufa, to po co z nią się zadawać?

Coraz bardziej przekonuję się do tego, żeby ludzi jednak unikać. Bo po czasie wychodzi ich prawdziwe oblicze.

25

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Do strzała.
Czytając Twojego posta miałam wrażenia ,ze to ja napisałam.Tak jak piszesz jest w życiu. Mnie w pracy oczy otwierały się bardzo długo. Traktowałam wszystkich serdecznie, życzliwie, z pomocą , dawałam wsparcie i nigdy, nigdy  nikomu nie "dogryzłam".Robiłam dużo a nawet więcej bo czułam taką potrzebę. A to się nie wszystkim podoba. Pracuję w szkole  .34 "baby"- z aspiracjami, kwalifikacjami i w zasadzie można napisać tu wszystko.  Docierały do mnie sygnały na swój temat -niemiłe,  ale w osobistych kontaktach wszyscy są bardzo mili . Początkowo myślałam ,że coś jest ze mną nie tak- bo skoro ja postrzegam wszystkich ok.-to chyba one mają rację. Wydarzenia ostatnich dni pokazały co innego.Widocznie tak musiało być aby dostać porządnego kopa i nareszcie  traktować wszystkich z wzajemnością . Mam osobistą  satysfakcję z faktu,że nie uśmiecham się do wszystkich, nie mówię  pierwsza cześć i  w zasadzie połowa  osób jest mi tak obojętna, że mijam je jak powietrze.

26

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Jolla, niestety, ale w momentach, gdy dostajemy porządnego kopa od życia, to dopiero wówczas otwierają nam się oczy.
Kiedyś, bardzo dawno, wierzyłam wszystkim. Wszyscy mnie wystawili.

Teraz niby szukam jakichś przyjaznych osób, ale co krok, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to mrzonka, że takich ludzi nie ma obok.
Są na pewno gdzieś daleko, ale nie tu obok.

W pracy już powiedziałam tej najbliższej koleżance i koledze, że nie mam tutaj żadnych przyjaciół.
Że z chwilą, gdy przekraczam bramę zakładu, oni dla mnie już nie istnieją.
Po pracy mam swoje życie rodzinne.
Dziwne, żę koleżanka zaczęła się zachowywac tak, jakby miała dla mnie skoczyc w ogień.
A kolega daklaruje, że kiedyś udowodni mi swoją przyjazń.
Nie potrzebne mi takie jakieś wyższe kombinacje.

Ludzie są mili, jak czegoś chcą. A potem nagle pokazują swoje prawdziwe oblicze.
Tak bardzo znam to na pamięc, wszystkie gotowe scenariusze.

Ale żeby nie było tak pesymistycznie to powiem, że są też naprawdę wspaniali ludzie.
Trzeba ich szukac, nawet na końcu świata.
Warto, naprawdę smile
Ja już znalazłam i nikt mi nie powie, że to sen.
Nikomu nie uwierzę, że to ściema.
Ja wiem swoje smile

Pozdrawiam smile

27

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Moim zdaniem ludzie kłamią bo prawda najzwyczajniej się nie opłaca. Spróbujcie powiedzieć jednej osobie prawdę a setkę innych okłamać -> kiedy wasze relacje będą "lepsze"?  Naprawdę niewiele ludzie chce znać prawdę w stu procentach bo to trzeba być chyba psycholem ... ja np. nie cieszyłbym się oglądając "brud" ludzkiej duszy no ale jak kto woli

28 Ostatnio edytowany przez Aishka (2014-10-16 05:02:47)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
strzała napisał/a:

nie mogę tego wszystkiego zrozumiec. Widzę i słyszę, jak np. koleżanka obgaduje swoją drugą koleżankę, której rzekomo nie lubi, a na drugi dzień idzie do niej na kawę i wówczas biorą innych na języki. Widzę, jak jedna zazdrości drugiej wszystkiego i w duchu śmieje się z jej jakiegoś potknięcia.
Robię wielkie oczy, gdy jedna z koleżanek w moje imieniny przychodzi do mnie z prezentem, a o dziwo z miesiąc wcześniej zatrzymuje mnie u siebie w drzwiach, bo właśnie drogą przechodzi inna jej koleżanka. A ona nie chce żeby tamta widziała, że u niej byłam. Przede mną udaje, że nie koleżankuje się z tamtą, a przed tamtą, że ze mną.


.

Niestety pelno takich falszywych ludzi  sad udaja znajomych niby fajnie super,a jak ciebie nie ma,to  do kogos innego obgaduja ciebie,wysmiewja.. Od takich toksycznych falszywych ludzi jak najdalej.. Ja jak tylko widze takie cos zrywam kontakt .

29 Ostatnio edytowany przez Aishka (2014-10-16 05:07:43)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
dymitrop napisał/a:

Moim zdaniem ludzie kłamią bo prawda najzwyczajniej się nie opłaca. Spróbujcie powiedzieć jednej osobie prawdę a setkę innych okłamać -> kiedy wasze relacje będą "lepsze"?  Naprawdę niewiele ludzie chce znać prawdę w stu procentach bo to trzeba być chyba psycholem ... ja np. nie cieszyłbym się oglądając "brud" ludzkiej duszy no ale jak kto woli

Dokladnie niestety ludzie tak naprawde nie lubia osob szczerych,prostolinijnych ,za to poklask ma podziwiane sa osoby nieszczere -aktorzy,cwaniacy kombinatorzy manipulanci..Czlowieka szczerego prawdziwego sie nie szanuje,nie docenia wrecz wysmiewa i mowi sie o nim ze glupi naiwny ..

30 Ostatnio edytowany przez Aishka (2014-10-16 05:24:53)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
kosmiczny nick napisał/a:
strzała napisał/a:

.

Fałsz... To dwulicowość własnie, udawanie kogoś innego, niż jest sie w rzeczywistości, kogoś, kogo wygodnie i ...opłacalnie w danym momencie grać.


Fałsz... To okazywanie uczuć, których wewnątrz brak. To "przymilanie się", bycie "życzliwym", ciepłym, a za plecami obgadywanie, czy wyszydzanie.
Tak, jak Rossanka napisała: "...fałsz to chyba taka bardziej "ZROŚNIETA"z człowiekiem cecha.Jak ktoś fałsz ma "we krwi"to już nie ważne, czy to ciotka, czy hydraulik i tak będzie wobec nich fałszywy i obłudny". Dodam, że moze to być każdy, nawet najblizsza osoba - o ile mamy dar dostrzeżenia tego fałszu... A przejawiac sie może w dowolny sposób. Obgadywanie za plecami z niewybrednymi epitetami, umiejetne "ubarwianie" opisu sytuacji, by obraz był odpowiednio nieciekawy dla nas...
Tyle fałszu wokół nas smile

Dokladnie..  sad  ale sa jeszcze perelki ktore potrafia byc mile dobre same z siebie ,nie oczekujac czegos,ale bardzo rzadko taka perle  mozna znalesc w tym zepsutym swiecie ,teatrze swiata ,..

a i szczerosc a chamstwo to dwie rozne rzeczy   smile

31

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Dziękuję losowi ,że tu trafiłam.Będę czytać Wasze wypowiedzi do końca świata. Po raz kolejny podpisuje się pod nimi.Bardzo mnie to wzmocniło i wyostrzyło zmysły na to kto mnie otacza.Optymistycznie doszłam do wniosku,że chyba szukałam prawdy i znalazłam tyle fałszu dokoła,że teraz wiem jak się przed nim bronić .

32

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

jolla64 nic się nie martw będzie dobrze. Bob Marley kiedy został postrzelony już 2 dni później grał koncert a gdy zapytano go dlaczego to zrobił odpowiedział, że "zło nie bierze sobie wolnego". Jeśli jesteś dobrym człowiekiem to nie można się poddawać takim ludziom. Oni czynią zło bo są słabi.

33

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

smile

34

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
strzała napisał/a:

Odświeżam wątek, ponieważ czuję taką potrzebę.

Jeżdżę do pracy autem, jeśli mijam autostopowicza po drodze, to go zabieram. Tylko chyba oczywisty warunek, że facetów nie zabieram, chyba że taki wygląda wyjątkowo przyjaźnie, albo starszy pan.
Sytuacja odwrotna, rzadko nie mam czym jechać, ale zdarzyło się, że miałam popsute auto. Samochody jechały, stałam z godzinę, nikt się nie zatrzymuje.

Myślę, że wielu ludzi nie bierze na stopa NIKOGO. Po prostu się boją. Zatrzymasz się przy jakiejś miłej pani, otworzysz jej drzwi, a ona tobie gazem po oczach albo zawoła kolegę zza krzaka. Osobiście nie zabrałabym żadnego obcego pasażera. Możesz uznać mnie za bezduszną. Wolę nie ryzykować pobiciem/okradzeniem, gdyby kobieta lub starszy pan nie okazali się tacy bezbronni i sympatyczni.

Oprócz tego sugerujesz, że miałaś taką sytuację tylko raz. Nie wiadomo, czy kolejnym razem nie poszłoby Ci lepiej.

strzała napisał/a:

Inna sytuacja , gdy ktoś chce coś pożyczyć. Przejechałam się nieraz, ale jak ktoś prosi to zawsze pożyczam, mimo że sama jakaś bogata nie jestem. Ale ja zawsze odkładam coś, w razie czego. A ludzie czasem mają naprawdę problemy. W pracy już nawet szef mnie ochrzanił za pożyczanie innym, ale to nie ode mnie się dowiedział.
Dzisiaj zapomniałam wziąć pieniędzy ze sobą z domu, a chciałam po pracy coś kupić. Wiedziałam, że większość nie miała kasy, a chodziło o 50zł. Ale wiedziałam też, że moja koleżanka z którą w kółko jestem w parze ma te pieniądze. Powiedziała, że mi nie pożyczy, bo od jutra ma wolne i będzie pracowała za ok. tydzień czasu, więc na tak długo to mi nie da. Zatkało mnie, ale już się nie odezwałam. Wiedziałam, że ma w domu odłożone pieniądze. I nieraz też jej  pomogłam w różnych sprawach.

Być może koleżanka chciała powiedzieć, że nie może obyć się na tydzień bez pieniędzy, a specjalnie po zwrot się nie zamierza spotykać. W każdym razie była sz cz e r a. A podobno tego oczekujesz od ludzi?



strzała napisał/a:

Albo ja jestem z innego świata, albo w ogóle nie rozumiem ludzi.

Albo  myślisz magicznie. Wierzysz, że "dobro wraca" i to na życzenie, w tej samej formie, w jakiej posłałaś je w świat. Jak w bajce, w której dzielna dziewczyna oczyściła na swej drodze piec, zebrała jabłka i wyczesała konia, a w zmian mogła później najeść się kołaczy, owoców, a do domu pogalopowała na rączym rumaku.  Ty chyba też uważasz, że skoro zabierasz ludzi na stopa, to i Ciebie powinien ktoś zabrać. Jeśli  pożyczasz pieniądze, otrzymasz je od koleżanki akurat wtedy, kiedy będziesz potrzebowała.

To tak nie działa. Jeśli hojność i uczynność kiedykolwiek Ci się opłacą, to raczej za sprawą dobrych opinii otoczenia.

A co do  pożyczania oszczędności, chociaż "przejechałaś się nieraz", pozwól, że przytoczę pewną historię:

Kuzynka mojego męża dość krótko była z facetem, który zamieszkać razem nie chciał (mama chora na serce, więc musi się opiekować) seks uprawiał z nią niechętnie (mama chora na serce, więc nie ma nastroju) ale po miesiącu znajomości pieniądze już pożyczał, choć oczywiście bardzo się tego wstydził. Jej komentarz? "Słuchaj, to są t y l  k o pieniądze." Chociaż sama zdobywała je z największym trudem. Po prostu chciała udowodnić mu, że nie jest zaborcza, egoistyczna i małostkowa. Szczęśliwie związek zakończył się dość szybko, ale z pewną kwotą na minusie.

Morał z tego taki, że warto dbać w pierwszej kolejności o SWÓJ komfort i bezpieczeństwo finansowe, a dopiero potem bawić się w filantropię. Pewna moja koleżanka - bezpośrednia do bólu - miała do hojności następujące podejście: "jeśli mam na zapas, to dam. Jeśli mam na styk, to nie dam, choćby miał z głodu paść. Nie obniżę swojego standardu dla obcego człowieka, nie zamierzam sobie robić przykrości." Te 10 lat wstecz jej postawa wydała mi się bezwzględna. Dziś myślę, że zaoszczędziła jej wielu problemów i frustracji. Czego i Tobie życzę.

35 Ostatnio edytowany przez strzała (2014-10-22 00:51:56)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
Koczilla napisał/a:

Myślę, że wielu ludzi nie bierze na stopa NIKOGO. Po prostu się boją. Zatrzymasz się przy jakiejś miłej pani, otworzysz jej drzwi, a ona tobie gazem po oczach albo zawoła kolegę zza krzaka. Osobiście nie zabrałabym żadnego obcego pasażera. Możesz uznać mnie za bezduszną. Wolę nie ryzykować pobiciem/okradzeniem, gdyby kobieta lub starszy pan nie okazali się tacy bezbronni i sympatyczni.
Oprócz tego sugerujesz, że miałaś taką sytuację tylko raz. Nie wiadomo, czy kolejnym razem nie poszłoby Ci lepiej.

Koczilla, możliwe, że ludzie się boją zatrzymywac i podwozic kogoś autem.
Wydaje mi się, że jesteś bardziej nieufna akurat w tych okolicznościach, niż ja.
Nigdy mi w sumie nie przyszło do głowy, że jakaś kobieta może mnie zaatakowac.
A po drugie w razie czego to ja też swoją siłę mam i moghę się bronic.. A po trzecie to jeśli jadę do pracy to nie przez żadne lasy, czy pustkowia.
Akurat w tym wszystkim nie doszukuję się aż tak czarnych scenariuszy.

Ostatnio podwoziłam akurat księdza. Miły pan, bardzo sympatyczny. Nawijał mi całą drogę.
Po czymś takim to i lepiej się człowiekowi robi na sercu.

Sytuacja odwrotna, że to ja próbowałam z kimś podjechac, zdarzyła się kilka razy i milej jednak mi jest, gdy to ja jestem kierowcą.

Koczilla napisał/a:

Być może koleżanka chciała powiedzieć, że nie może obyć się na tydzień bez pieniędzy, a specjalnie po zwrot się nie zamierza spotykać. W każdym razie była sz cz e r a. A podobno tego oczekujesz od ludzi?

Tak jak napisałam, koleżanka przyznała, że ma w domu więcej pieniędzy i te 50 zł nie byłoby dla niej problemem.
Ale czegoś takiego też nie rozumiem. Koleżanka ta dojeżdza do pracy rowerem. Raz ten rower jej się popsuł i zrobiło mi się jej szkoda, bo nie miał kto jej naprawic.
Sama zaproponowałam, że jej w tym pomogę, bo mój mąż potrafi wiele rzeczy naprawic.
Pojechałam specjalnie do niej i wzięłam ten rower. Mąż migiem go naprawił dołączając do tego jeszcze swoje części i znowu odwiozłam ten rower jej do domu.
Za naprawę, czy za części nie wzięliśmy ani grosza.
Oprócz tego ta koleżanka ma częśto jakieś problemy, często ją wspierałam, pomagałam na ile byłam w stanie.
Dlatego tak bardzo zawiodłam się, gdy mi nie pożyczyła. Ona wiedziała dokładnie, że na bank bym oddała.
Nawet inni w pracy, którzy słyszęli naszą rozmowę, powiedzieli jej, żę głupio się zachowała, że lepiej by zrobiła, gdyby powiedziała, że nie ma, niż że ma, ale nie pożyczy.
Teraz ona za mną biega i sama z góry wychyla się, gdy mi coś potrzeba.
Ale ja już nie umiem przyjmowac coś od kogoś, jeśli raz ten mnie zawiedzie.

Co do pożyczania, też nie zmienię całkowicie swego podejścia.
Z tym, że większej kwoty staram się unikac.
Ale ja ktoś pożycza te 20 czy 50 zł to bez przesady. I chocbym  miała na styk, a ktoś by nie miał na życie, to też bym się podzieliła.
Pieniądze nie są w życiu najważniejsze. Ważne, ale nie najważniejsze.
Czasem można zrobic coś bezinteresownie, tak też się da.
Czasem większa jest radośc w dawaniu.

Koczilla napisał/a:

Albo  myślisz magicznie. Wierzysz, że "dobro wraca" i to na życzenie, w tej samej formie, w jakiej posłałaś je w świat. Jak w bajce, w której dzielna dziewczyna oczyściła na swej drodze piec, zebrała jabłka i wyczesała konia, a w zmian mogła później najeść się kołaczy, owoców, a do domu pogalopowała na rączym rumaku.  Ty chyba też uważasz, że skoro zabierasz ludzi na stopa, to i Ciebie powinien ktoś zabrać. Jeśli  pożyczasz pieniądze, otrzymasz je od koleżanki akurat wtedy, kiedy będziesz potrzebowała.

To tak nie działa. Jeśli hojność i uczynność kiedykolwiek Ci się opłacą, to raczej za sprawą dobrych opinii otoczenia.

Nie myślę magicznie. Jeżeli coś robię dla kogoś, to nie z taką myślą, że akurat w razie potrzeby będę miała otwartą furtkę i dana osoba mi pomoże.
Ja tylko nie mogę tego zrozumiec, że skoro ja mogę coś zrobic dla innych, to dlaczego inni mają z tym problemy.
Te rzeczy wydają mi się ludzkie, oczywiste, a na odwrót dziwię się , że jest inaczej.
Ale fakt, ile ludzi tyle opinii.

36

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Strzała, z tego co piszesz, jesteś serdeczną osobą i z pewnością jeszcze nieraz dobro do Ciebie wróci. Jeśli zaś chodzi o tę konkretną koleżankę, to nie znam jej oczywiście, ale domyślam się, że ona ma po prostu taki styl bycia. Nie odwzajemnia przysług.

Jeśli chcesz unikać tego typu rozczarowań, radziłabym Tobie pomagać tylko tym ludziom, którzy przyjdą do Ciebie z g rz e cz n ą prośbą o wsparcie (nie mam tu na myśli żebraków, część z nich wcale pieniędzy rozpaczliwie nie potrzebuje, zbieranie ich traktuje jako zawód). Pozostali mogą bowiem traktować niespodziewaną przysługę jako "wartość dodaną" i uznać, że skoro ktoś ją wyświadczył, to miał w nadmiarze pieniędzy/chęci/sił. To oczywiście błędne podejście, lecz takie osoby nie uważają, że przyjmując pomoc, zaciągnęły dług wdzięczności.

Proponuję też, byś usystematyzowała swoją pomoc, wspierając jakieś OPP lub akcję dobroczynną. Nie tylko finansowo. Nawet jeśli nie zobaczysz dowodów wdzięczności, będziesz miała poczucie, że Twoje wysiłki nie zostały zmarnowane, a kto wie? Może w przyszłości będziesz mogła skorzystać z ich efektów w razie życiowej konieczności.

37 Ostatnio edytowany przez Aishka (2014-10-22 02:35:26)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
strzała napisał/a:
Koczilla napisał/a:

Koczilla,

Koczilla napisał/a:

.

Koczilla napisał/a:

Albo  myślisz magicznie. Wierzysz, że "dobro wraca" i to na życzenie, w tej samej formie, w jakiej posłałaś je w świat. Jak w bajce, w której dzielna dziewczyna oczyściła na swej drodze piec, zebrała jabłka i wyczesała konia, a w zmian mogła później najeść się kołaczy, owoców, a do domu pogalopowała na rączym rumaku.  Ty chyba też uważasz, że skoro zabierasz ludzi na stopa, to i Ciebie powinien ktoś zabrać. Jeśli  pożyczasz pieniądze, otrzymasz je od koleżanki akurat wtedy, kiedy będziesz potrzebowała.

To tak nie działa. Jeśli hojność i uczynność kiedykolwiek Ci się opłacą, to raczej za sprawą dobrych opinii otoczenia.

Nie myślę magicznie. Jeżeli coś robię dla kogoś, to nie z taką myślą, że akurat w razie potrzeby będę miała otwartą furtkę i dana osoba mi pomoże.
Ja tylko nie mogę tego zrozumiec, że skoro ja mogę coś zrobic dla innych, to dlaczego inni mają z tym problemy.
Te rzeczy wydają mi się ludzkie, oczywiste, a na odwrót dziwię się , że jest inaczej.
Ale fakt, ile ludzi tyle opinii.

Niestety tak to nie dziala..Rowniez zostalam  tak wychowana, zeby nigdy nikogo nie oszukac,pomagac podzielic sie "ostatnia kromka chleba",usmiechnac sie do kogos ,byc mila bezinteresownie ,szczerosc prawdziwosc serca , niestety w tym swiecie to nie dziala   sad  wiele razy sie o tym przekonalam ... Rozczarowalam ..staralam sie dla kogos ...pozniej nawet taki ktos potrafil odwrocic kota ogonem,ze niby to Ja ta zla jestem...i potrafil mi sie za moja pomoc,zasmaic w twarz,ze dalam sie nabrac..nie wartoo ,unikniesz rozczarowan,problemow ,chyba ze jest to bardzo bliska osoba ,ktora naprawde znasz.


Zauwazylam pewnwa zaleznosc ,cwaniacy/cwaniary,manipulanci czesto wyszukuja ,wyczuwaja takie dobre dusze,ktore pomoga bezinteresownie czlowiekowi,wiedza ze taki KTos im nie odmowi  wink  i wykorzystuja je do swoich potrzeb ,a jak juz Cie nie potrzebuje ,to ma Cie " gdzies" ...  a jak sie zdarzy przypadkiem ,ze Ty bedziesz cos potrzebowala/potrzebowal  to zbeda Cie w mily sposob wink  "ze tak bardzo bym chcial/chciala pomoc,ale nie moge " wiekszosc przypadkow  po prostu nie chce pomoc ,nie chce im sie,maja gdzies  ,a nie nie moga  smile  tak to wyglada. Moj znajomy  powiedzial mi ,ze" boi sie ze te piekne cechy o ktorych wspominaialam -jak zostalam wychowana,przez poznanie nieodpowiednich ludzi ,zniszczy mnie zabije te piekne cechy szczerosc prawdziwosc serca we mnie  ".... Teraz staram sie byc twarda ,nie dac sie nabrac ludziom ,manipulowac soba..  nie jest to latwe ,tym bardziej gdy zostalo  sie  wychowanym  na naprawde bardzo wrazliwego czlowieka,wrazliwego na ludzka krzywde,potrzebe..


A i czesto ludzie uwazaja takiego kogos ,zbyt dobrego za glupiego naiwnego,pozniej tak Cie nazwa  "Glupi"...


Ja niestety wczesniej bylam bardzo latwowierna,mysllam ,ze jak Ja taka jestem nie posunelabym sie do takiego czynu,to dana osoba tego tez nie zrobi ...niestety   sad 
Ja doznalam wiele krzywd cielesnych ,psychicznych od ludzi ,jedna osoba za moja krzywde powinna teraz siedziec w wiezieniu ...

38 Ostatnio edytowany przez strzała (2014-10-23 01:03:43)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Nie powiedziałabym tego, że to właśnie wychowanie w domu rodzinnym ma największy wpływ na to, jak traktujemy innych ludzi.
Nawet to, czy ktoś jest wrażliwy, czy nie, na czyjąś krzywdę.
Raczej stwierdziłabym, że to cechy indywidualne każdego człowieka. Nie nabyte w drodze wychowania, ale takie z którymi człowiek przychodzi na świat.

I jeśli człowiek w życiu wciąż doznaje kolejnych rozczarowań, to nagle też zaczyna się zmieniac.
Bo ileż można byc wciąż wykorzystywanym, odrzucanym, oszukanym.
To wszystko sprawia, że nieraz taka osoba nagle zamyka się we własnym świecie, staje się bardziej twarda, czasem obojętna.
Można jeszcze do niej dotrzec. Ale to udaje się tylko jednostkom i to jest długa droga.

39

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Ludzie wokół nas - fałszywi? Wokół mnie - nie. Fałszywych eliminuję z mego kręgu.

Dlaczego niektórzy są fałszywi? A ile osób decyduje się znać prawdę (tę trudną) na swój temat? Ile osób woli, by w kontaktach z innymi było miło? Wiem, że są osoby, które nie chcą znać prawdy, chcą by "było miło". A prawda nie zawsze bywa miła (nawet ta podana w najdelikatniejszej formie). Częstą reakcją różnych osób po usłyszeniu prawdy ich dotyczącej (powiedzianej w najbardziej delikatny sposób) jest oburzenie, obrażenie czy zaprzeczenie. Dlatego otaczają się osobami, które trudnej prawdy nie mówią. Te zaś nie mówią, bo... chcą być lubiane. I tworzy się kółko wzajemnej adoracji. Niby ciepło, niby serdecznie, a coś śmierdzi.

Niektórzy jednak wybierają szczerość wiedząc, że nie zawsze jest miło, ale zawsze - prawdziwie.

40

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
strzała napisał/a:

I jeśli człowiek w życiu wciąż doznaje kolejnych rozczarowań, to nagle też zaczyna się zmieniac.
Bo ileż można byc wciąż wykorzystywanym, odrzucanym, oszukanym.
To wszystko sprawia, że nieraz taka osoba nagle zamyka się we własnym świecie, staje się bardziej twarda, czasem obojętna.
Można jeszcze do niej dotrzec. Ale to udaje się tylko jednostkom i to jest długa droga.

Moim zdaniem wlasnie wychowujacy ,tworza czlowieka jak z" plasteliny"

41 Ostatnio edytowany przez Aishka (2014-10-23 01:37:06)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
Wielokropek napisał/a:

Ludzie wokół nas - fałszywi? Wokół mnie - nie. Fałszywych eliminuję z mego kręgu.

Dlaczego niektórzy są fałszywi? A ile osób decyduje się znać prawdę (tę trudną) na swój temat? Ile osób woli, by w kontaktach z innymi było miło? Wiem, że są osoby, które nie chcą znać prawdy, chcą by "było miło". A prawda nie zawsze bywa miła (nawet ta podana w najdelikatniejszej formie). Częstą reakcją różnych osób po usłyszeniu prawdy ich dotyczącej (powiedzianej w najbardziej delikatny sposób) jest oburzenie, obrażenie czy zaprzeczenie. Dlatego otaczają się osobami, które trudnej prawdy nie mówią. Te zaś nie mówią, bo... chcą być lubiane. I tworzy się kółko wzajemnej adoracji. Niby ciepło, niby serdecznie, a coś śmierdzi.

Niektórzy jednak wybierają szczerość wiedząc, że nie zawsze jest miło, ale zawsze - prawdziwie.

Zgadza sie ,jedni i drudzy widza w innych ,niedoskonalosci,bledy  .Najlepiej jest widziec u kogos niedoskonalosci ,bledy ,tylko nie  u  siebie   wink



Tak szczerosc,a chamstwo ,to tez dwie rozne rzeczy ,a najczesciej zauwazaja w kims niedoskonalosci,bledy,wytykaja innym ,osoby ktore najmniej sa doskonale  wink

42

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Potwierdzam.Ludzie się zmieniają -mam na myśli siebie.Po ostatnich przeżyciach coś we mnie pękło.Jestem nieufna i do granic podejrzliwa.Gram i udaje że jest ok., a nie jest .Jest mi z tym bardzo źle i mam wrażenie że się duszę -bo to nie jestem ja.Życie zweryfikowało ,że większość ludzi szuka kontaktu z innymi dla zaspokojenia własnych potrzeb, kieruje się cynizmem i egoizmem. Jestem wściekła na siebie za swoją łatwowierność ,lojalność, brak cwaniactwa i prawdomówność.

43

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
jolla64 napisał/a:

Do strzała.
Czytając Twojego posta miałam wrażenia ,ze to ja napisałam.Tak jak piszesz jest w życiu. Mnie w pracy oczy otwierały się bardzo długo. Traktowałam wszystkich serdecznie, życzliwie, z pomocą , dawałam wsparcie i nigdy, nigdy  nikomu nie "dogryzłam".Robiłam dużo a nawet więcej bo czułam taką potrzebę. A to się nie wszystkim podoba. Pracuję w szkole  .34 "baby"- z aspiracjami, kwalifikacjami i w zasadzie można napisać tu wszystko.  Docierały do mnie sygnały na swój temat -niemiłe,  ale w osobistych kontaktach wszyscy są bardzo mili . Początkowo myślałam ,że coś jest ze mną nie tak- bo skoro ja postrzegam wszystkich ok.-to chyba one mają rację. Wydarzenia ostatnich dni pokazały co innego.Widocznie tak musiało być aby dostać porządnego kopa i nareszcie  traktować wszystkich z wzajemnością . Mam osobistą  satysfakcję z faktu,że nie uśmiecham się do wszystkich, nie mówię  pierwsza cześć i  w zasadzie połowa  osób jest mi tak obojętna, że mijam je jak powietrze.

Genialna jesteś. Dzięki za twoją wypowiedź.

44

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
strzała napisał/a:

Powiem tyle, że jeśli chodzi o mnie to akurat nie utrzymuję już prawie żadnych kontaktów z koleżankami, czy bliższymi znajomymi. Nie czuję takiej potrzeby.
Gdy mam problemy to wcale nie zwierzam się z nich koleżankom, tak naprawdę wtedy wolę byc sama, wolę popisac sobie tu na forum, niż wyjśc z tym do ludzi.

Tym bardziej takie zdania, nie śmiem zaprzeczyc, że błędne, bo prawdziwe, utwierdzają mnie w przekonaniu, że najlepiej mimo wszystko byc samej :
-

XX30 napisał/a:

Na pewno kazdemu z nas zdazylo sie kogos obgadac, skomentowac, ocenic, a pozniej z dana osoba rozmawiac. Dzieje sie tak wsrod znajomych, przyjaciol, ludzi w pracy. To naturalne zachowanie spoleczne. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten kto nie ma takich akcji na swoim koncie.

Po co tkwic w obłudzie i po raz setny rozczarowac się?
Przecież można tego uniknąc.

Dzięki Strzała.

45

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Czytając tytuł wątku pomyślałam - trafione w sedno. Przynajmniej dla mnie. Wiele razy zawiodłam się na bliskich osobach, stałam się nieufna, traktuję ludzi z dystansem. Ostatnio nawet moja przyjaciółka powiedziała, że bardzo trudno było jej do mnie dotrzeć na początku naszej przyjaźni, powoli się otwierałam przed nią. Zazdroszczę tym, którzy obracają się w dużej grupie ludzi, mają kilkoro przyjaciół, ja tak nie potrafię. Mam jedną przyjaciółkę, znajomych niewielu. Irytowali mnie ludzie w pracy - pracowałam w dużej korporacji - raz się nacięłam, gdy powiedziałam coś jednej dziewczynie z którą wydawało mi się, że mam dobry kontakt, a na drugi dzień pół firmy wiedziało i siało plotki na mój temat - raz nie wytrzymałam i gdy złapałam jedną na gorącym uczynku jak mnie obgaduje na komunikatorze z inną, napisałam z prośbą, że jak chce się czegoś dowiedzieć na temat mojego życia prywatnego, niech pyta u źródła, bo nie życzę sobie plotek. Ludzie (nie wszyscy oczywiście, daleka jestem od generalizowania) wywołują u mnie coraz większą awersję, coraz bardziej wolę trzymać się na uboczu, tak bezpieczniej. Wiele osób, które wydawało mi się, że są mi bliskie, okazały się interesowne - odzywały się wtedy, kiedy miały problem lub interes, a gdy ja znalazłam się w potrzebie często zostawałam na lodzie.

46

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

spotykamy ludzi fałszywych - jakiś tam
a czy nas inni nie charakteryzują jako fałszywych ? jesteście tego pewni ?

często lubimy się koncentrować na zaletach a przecież też mamy wady ... czy popełniamy błędy
może jest tak, że ktoś jest fałszywy wobec nas a innym razem, my wobec kogoś?

to tak jak z pytaniem: czy jesteś głupi? każdy odpowiada - no nie ...
to gdzie są ci głupi?

47

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Ja uważam, że stare dobre "Umiesz liczyć? Licz na siebie" sprawdza się w życiu doskonale. Też się wielokrotnie przejechałam na ludziach, dlatego raczej trzymam dystans. Są osoby, którym ufam - moi rodzice, kuzyn, ufam mojemu trenerowi. Moje zaufanie nigdy nie jest bezgraniczne - tak bezpieczniej i mniej się człowiek może rozczarować.

48

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
Wielokropek napisał/a:

Ludzie wokół nas - fałszywi? Wokół mnie - nie. Fałszywych eliminuję z mego kręgu.

Dlaczego niektórzy są fałszywi? A ile osób decyduje się znać prawdę (tę trudną) na swój temat? Ile osób woli, by w kontaktach z innymi było miło? Wiem, że są osoby, które nie chcą znać prawdy, chcą by "było miło". A prawda nie zawsze bywa miła (nawet ta podana w najdelikatniejszej formie). Częstą reakcją różnych osób po usłyszeniu prawdy ich dotyczącej (powiedzianej w najbardziej delikatny sposób) jest oburzenie, obrażenie czy zaprzeczenie. Dlatego otaczają się osobami, które trudnej prawdy nie mówią. Te zaś nie mówią, bo... chcą być lubiane. I tworzy się kółko wzajemnej adoracji. Niby ciepło, niby serdecznie, a coś śmierdzi.

Niektórzy jednak wybierają szczerość wiedząc, że nie zawsze jest miło, ale zawsze - prawdziwie.

Dobrze powiedziane.

49 Ostatnio edytowany przez Stefanoo (2014-10-31 02:15:45)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
malamiki napisał/a:

Wiele razy zawiodłam się na bliskich osobach, stałam się nieufna, traktuję ludzi z dystansem. Ostatnio nawet moja przyjaciółka powiedziała, że bardzo trudno było jej do mnie dotrzeć na początku naszej przyjaźni, powoli się otwierałam przed nią. Zazdroszczę tym, którzy obracają się w dużej grupie ludzi, mają kilkoro przyjaciół, ja tak nie potrafię. Mam jedną przyjaciółkę, znajomych niewielu. Irytowali mnie ludzie w pracy - pracowałam w dużej korporacji - raz się nacięłam, gdy powiedziałam coś jednej dziewczynie z którą wydawało mi się, że mam dobry kontakt, a na drugi dzień pół firmy wiedziało i siało plotki na mój temat - raz nie wytrzymałam i gdy złapałam jedną na gorącym uczynku jak mnie obgaduje na komunikatorze z inną, napisałam z prośbą, że jak chce się czegoś dowiedzieć na temat mojego życia prywatnego, niech pyta u źródła, bo nie życzę sobie plotek. Ludzie (nie wszyscy oczywiście, daleka jestem od generalizowania) wywołują u mnie coraz większą awersję, coraz bardziej wolę trzymać się na uboczu, tak bezpieczniej. Wiele osób, które wydawało mi się, że są mi bliskie, okazały się interesowne - odzywały się wtedy, kiedy miały problem lub interes, a gdy ja znalazłam się w potrzebie często zostawałam na lodzie.

Czlowiek ktory nastawia sie ,ze bedzie fajnie a po czasie wyczuwa jakas niespojnosc(niby jest fajnie milo,ale cos piszczy w trawie,jak wspomniala wielokropek ) u ludzi odsuwa sie, pozniej gdy zostaje znow oszukany zawiedziony oddala sie coraz bardziej od ludzi.
Niestety prawda jest taka,ze wiele ludzi jest niesamowicie falszywych i jak wyczuje sie to w danych ludziach ,trzeba jak najszybciej zakonczyc taka znajomosc,bo pozniej bedzie coraz gorzej.

50

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
Stefanoo napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Ludzie wokół nas - fałszywi? Wokół mnie - nie. Fałszywych eliminuję z mego kręgu.

Dlaczego niektórzy są fałszywi? A ile osób decyduje się znać prawdę (tę trudną) na swój temat? Ile osób woli, by w kontaktach z innymi było miło? Wiem, że są osoby, które nie chcą znać prawdy, chcą by "było miło". A prawda nie zawsze bywa miła (nawet ta podana w najdelikatniejszej formie). Częstą reakcją różnych osób po usłyszeniu prawdy ich dotyczącej (powiedzianej w najbardziej delikatny sposób) jest oburzenie, obrażenie czy zaprzeczenie. Dlatego otaczają się osobami, które trudnej prawdy nie mówią. Te zaś nie mówią, bo... chcą być lubiane. I tworzy się kółko wzajemnej adoracji. Niby ciepło, niby serdecznie, a coś śmierdzi.

Niektórzy jednak wybierają szczerość wiedząc, że nie zawsze jest miło, ale zawsze - prawdziwie.

Dobrze powiedziane.

Mówienie prawdy nie ma nic z fałszem. Prawdę mówią ludzie szczerzy.Sama wolę najgorszą ,ale prawdę -tak jak w rodzinie.
W  pracy otaczam się zakłamanymi i fałszywszymi ludźmi/ nie wszyscy/. Fałszywy człowiek swoją  prawdę mówi za plecami.Nigdy nie zapyta wprost i nie powie co myśli.Fałszywy człowiek jest miły , uczynny  i pomocny- wszystko na pokaz.Ja się na to nabierałam.

Uczę się rozpoznawać fałszywych ludzi. Uczę się żyć z fałszem dookoła bo nie mam innej alternatywy.Pracy nie zmienię
, ludzi też nie

51

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
jolla64 napisał/a:

Uczę się rozpoznawać fałszywych ludzi. Uczę się żyć z fałszem dookoła bo nie mam innej alternatywy.Pracy nie zmienię
, ludzi też nie

Ja też miałam w pracy wrażenie, że ludzie którzy mnie otaczają są fałszywi. Zaczęłam się alienować, nie utrzymywałam z nikim bliższych kontaktów. A może to przewrażliwienie? Nie wiem, nie umiem zaufać i już. Nie umiem się uśmiechać do kogoś, skoro wiem, że zaraz obrobi mi tyłek za plecami. Ech, nie cierpię swojej pracy właśnie przez to.

52

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
malamiki napisał/a:
jolla64 napisał/a:

Uczę się rozpoznawać fałszywych ludzi. Uczę się żyć z fałszem dookoła bo nie mam innej alternatywy.Pracy nie zmienię
, ludzi też nie

Ja też miałam w pracy wrażenie, że ludzie którzy mnie otaczają są fałszywi. Zaczęłam się alienować, nie utrzymywałam z nikim bliższych kontaktów. A może to przewrażliwienie? Nie wiem, nie umiem zaufać i już. Nie umiem się uśmiechać do kogoś, skoro wiem, że zaraz obrobi mi tyłek za plecami. Ech, nie cierpię swojej pracy właśnie przez to.

To jest nas dwie smile

53 Ostatnio edytowany przez Stefanoo (2014-11-01 06:13:48)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Nie raz widzialem  slyszalem,jak^ znajomi ^ witaja ,rozmawiaja jak dobrzy koledzy,kolezanki  ,a jak dana osoba odejdzie,obgaduja ja  smile a ta osoba nawet czesto sie nie domysla ,ze ma takich wspanialych falszywych znajomych smile

54

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

wszystko już właściwie zostało powiedziane , napisane...  wychodzi na to że musimy zachować dystans wobec ludzi którym nie możemy zaufać. W pracy , jest nas dużo i w zależności od grupy , zawsze znajdzie się osoba która chce dominować nad innymi, pomijając \brygadzistkę  czy też osoby wyżej postawione.

Pracuję już w kolejnej firmie....  ale wciąż tak samo  mogę powiedzieć że są ludzie i taborety .
ludzie którzy czują się od nas lepsi, lubią dominować i lubią, wręcz uwielbiają kiedy przełożeni i koleżanki ich chwalą........ w tym wszystkim jeszcze poniżają innych ,mówiąc że ktoś gorzej wykonuje swoją pracę.

Tak analizując  poprzednie prace...i teraz wychodzi na to że człowiek uczy  się  , jak postępować z ludzmi, którzy  wykorzystują innych ludzi do swoich celów i są nie do zniesienia. Powiem że ja z grzeczności cicha spokojna......................  przemilczałam nie jedną chorą sytuację,,,  teraz obecnie też jest czas na przemyślenie, tego co np powiedziała czy zrobiła  koleżanka, a potem po prostu mówię jej o tym,,,,czy zdaje sobie sprawę co zrobiła i jak postępuje,,,,, i czekam co odpowie. A jak pyta  mówię raz jeszcze co zrobiła....... gryzie się w język i przeprasza,,,, mówiąc że nie zdawała sobie sprawy że tak ją odbierają inni. Czy to coś zmieniło,,, zapewne tak co do mojej osoby z jej strony.... ale i niektórych koleżanek też. Z tym że ogólnie jej charakter i zachowanie jest dziwne i obłudne, dlatego też z takimi ludzmi trzeba nauczyć się żyć.....czasami  dając przysłowiowego kopa dla opamiętania.


Pozdrawiam

55

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
Olinka napisał/a:

Przyjaciel to dla mnie wielkie słowo i bardzo je ważę, dlatego mam garstkę osób, które nazywam swoimi przyjaciółmi, inni to dobrzy znajomi lub po prostu znajomi. Doświadczenia, czas, nabrana przez lata życiowa mądrość, to wszystko sprawiło, że ograniczyłam tę listę wyłącznie do sprawdzonych i szczerych ludzi, na których w każdej chwili mogę polegać, czuję się w przez nich w 100% akceptowana dokładnie taką, jaka jestem, a w ich towarzystwie w pełni komfortowo. Moi przyjaciele nie zazdroszczą, nie obgadują, nie cieszą się z niepowodzeń, w każdej chwili gotowi są pomóc. Nie ma tutaj mowy o fałszu czy zawiści. Zaręczam też, że gdyby tak się stało, to szybko usunęłabym ich z tego zacnego grona, degradując do zupełnie innej rangi wink.

Podpisuję się pod tym. Zawsze wolałam mieć małą grupkę ludzi dookoła siebie i skupiać się na wartościowych relacjach. W sumie "ciężko" mi utrzymywać znajomość z kimś kto nie wydaje się mi bliski. Rozmowa ciągnięta na siłę nie ma sensu. Czasem jestem w jakiejś grupce, ale gdy czuję, że to nie to to się oddalam. Nie zrywam kontaktów, ale nie marnuję czasu na osoby, które są a zaraz ich nie będzie, a gdy mi się coś stanie to nie pomogą, choć na codzień są blisko. Myślę, że warto jest trzymać się dobrych przyjaciół i czuć się przy nich 100% komfortowo.

56

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Wiem że nie jestem święta, ale zawsze jak zaczynam o kimś gadać to się sama w duchu potem ganie, że co ja mówię,tak przecież nie można i zaraz stawiam siebie do pionu.
Ale w swoim życiu poznałam już wiele zawiści i fałszu, dlatego unikam ludzi coraz częściej, boję się ufać.
Nigdy nie zazdrościłam komuś z nienawiścią, tylko myślałam sobie, kurcze ja też bym chciała mieć takie coś.
najgłupsze zachowanie ludzkie, nienawidzić za to, że ktoś ma coś lepszego, ładniejszego itp.

57 Ostatnio edytowany przez Stylishstar (2014-11-12 21:25:46)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
jolla64 napisał/a:
Stefanoo napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

.

.

W  pracy otaczam się zakłamanymi i fałszywszymi ludźmi/ nie wszyscy/. Fałszywy człowiek swoją  prawdę mówi za plecami.Nigdy nie zapyta wprost i nie powie co myśli.Fałszywy człowiek jest miły , uczynny  i pomocny- wszystko na pokaz.Ja się na to nabierałam.

Uczę się rozpoznawać fałszywych ludzi. Uczę się żyć z fałszem dookoła bo nie mam innej alternatywy.Pracy nie zmienię
, ludzi też nie

Powiem ci ,ze ne do konca z tym ,ze falszywi ludzie sa pomocni !! oni sa mili,ale INTERESOWNI -obserwuja co z kogo moga miec,jakie korzysci  wink  tylko ,jak maja komus cos pomoc to zbeda dana osobe w mily sposob  wink  jak nie widza z Ciebie korzysci ,to zbywaja "olewaja czesto " taka osobe  smile



Sa ludzie szczerzy prostolinijni ,pomocni  z natury .  FALSZYWI - jak cos chca sa mili ,interesowni   wink  ale jak maja komus pomoc   ,to wymiguja sie,zbywaja   w mily sposob  wink


I FALSZYWOSC gdy spotyka sie z toba ,niby fajne jak dobrzy koledzy ,a jak Ciebie nie ma to obgaduje   Ciebie,kpi ,.. Czesto ludzie nawet nie zdaja soie sprawy ,o tym  ze ktos jest mily rozmawia z wami sprawia wrazenie ,ze niby was lubi,a jak was nie ma obgaduja..

58 Ostatnio edytowany przez Stylishstar (2014-11-12 21:45:05)

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

JAKIE to rzeczy potrafia mowic ,o osobie ktorej nie lubia.  smile


Osobe ktora zostala oszukana ,wykorzystana przez kogos -nabrala sie i nie ma kontaktu zerwala kontakt z ta osoba(ktora ja nabrala,grala  mila fajna dla swoich korzysci ,byla falszywa-przy innych kpila)  i jak ktos inny wejdze na temat tej osoby( falszywej ),a  ona mowi(osoba ktora dala sie nabrac)  o tamtej osobie jak jest ,ze falszywa,cwaniara itp NIE UWAZAM takiej osoby za falszywa(bo nie ma kontaktu ,zerwala kontakt z ta osoba ktora ja nabrala,wykorzystala ).

59

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Niestety,tez to widze u ludzi.Od dziecka sie nad tym zastanawiam.W koncu doszlam do wniosku,ze nie mozna popadac w przesadyzm.Po prostu falszywcow jest wiecej,lojalnych ludzi jak na lekarstwo.Ale mozna sobie zbudowac taka nisze z ludzmi szczerymi,godnymi zaufania.Ja sie tego uczylam .Jezeli o mnie chodzi,to czesto-gesto bylam wysmiewana za swoja szczerosc,w tej chwili mam to w ...glebokim powazaniu.Niech sobie mysla ,co chca,Ty badz soba.Pzdr.

60

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

]Niestety,tez to widze u ludzi.Od dziecka sie nad tym zastanawiam.W koncu doszlam do wniosku,ze nie mozna popadac w przesadyzm.Po prostu falszywcow jest wiecej,lojalnych ludzi jak na lekarstwo.Ale mozna sobie zbudowac taka nisze z ludzmi szczerymi,godnymi zaufania.Ja sie tego uczylam .Jezeli o mnie chodzi,to czesto-gesto bylam wysmiewana za swoja szczerosc,w tej chwili mam to w ...glebokim powazaniu.Niech sobie mysla ,co chca,Ty badz soba.Pzdr.



Właśnie jestem na etapie budowania niszy i uczenia się mieć w ........... opinii innych .Trudne

61

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
jolla64 napisał/a:

]Niestety,tez to widze u ludzi.Od dziecka sie nad tym zastanawiam.W koncu doszlam do wniosku,ze nie mozna popadac w przesadyzm.Po prostu falszywcow jest wiecej,lojalnych ludzi jak na lekarstwo.Ale mozna sobie zbudowac taka nisze z ludzmi szczerymi,godnymi zaufania.Ja sie tego uczylam .Jezeli o mnie chodzi,to czesto-gesto bylam wysmiewana za swoja szczerosc,w tej chwili mam to w ...glebokim powazaniu.Niech sobie mysla ,co chca,Ty badz soba.Pzdr.



Właśnie jestem na etapie budowania niszy i uczenia się mieć w ........... opinii innych .Trudne

Nalezy byc zawsze soba i dla siebie.Dla mnie jest to wyzsza szkola jazdy.Tylko glupiec uwaza,ze przyjazn z samym soba jest latwa.No, i trzeba uwazac na toksyny,bo ludzi podlych jest naprawde duzo...pzdr.

62

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Czlowiek czesto mysli ,ze jesli on jest dobry uczciwy,to druga osoba rowniez taka bedzie... Niestety prawda jest taka ,ze wiekszosc ludzi jest podla zlosliwa,falszywa... a narawde dobrych prawdziwych serdecznych ludzi ,to niewielka garstka jest  smile i jak slysze takie gadaie,ze kazdy czlowiek jest dobry..to mnie szlak trafia.. JEST WIELE LUDZI ZLYCH na tym swiecie,podlych...

63

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?
Aishka napisał/a:

Czlowiek czesto mysli ,ze jesli on jest dobry uczciwy,to druga osoba rowniez taka bedzie...

OWSZEM - tak myśli człek prosty i nieskomplikowany.
Problem w tym, że świat nie jest ANI prosty ani nieskomplikowany... Ludzie są różni - wystarczy przyjrzeć się historii i uwierzyć, że zyli tacy jak Hitler, Stalin czy Dzingis-chan, że wymienię pierwszych z brzegu... oraz wielu, wielu innych...

Aishka napisał/a:

Niestety prawda jest taka ,ze wiekszosc ludzi jest podla zlosliwa,falszywa... a narawde dobrych prawdziwych serdecznych ludzi ,to niewielka garstka jest

Tia... a świstak siedzi i zawija... Teraz mam dla odmiany wymienić TYCH z drugiego krańca kontinnum?

Aishka napisał/a:

smile i jak slysze takie gadaie,ze kazdy czlowiek jest dobry..to mnie szlak trafia.. JEST WIELE LUDZI ZLYCH na tym swiecie,podlych...

I Vice Versace. Mnie natomiast twoja "krucjata" otwiera przysłowiowy "nóż w kieszeni"
Oczywiście Ty zaliczasz się do tych LEPSZYCH?
"Tylko" powyższa opinia będąca nieco "robaczywa" ewidentnie krzywdząca, dla osób niewinnych twym dramatom, dyskwalifikuje cię troszku wink
Bo zdaje się, że nie wyglądasz poza czubek własnego nosa? ALBO żyjesz w patologicznym środowisku. Wierz mi albo nie, ale są i INNE środowiska...

64

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Anhedonia -ale powiało nienawiścią .Współczuje nieszczęśliwy człowieku

65

Odp: Ludzie wokół nas - fałszywi?

Kiedys slyszalam ,ze ludzie falszywi zadaja sie z falszywymi ,to prawda ?

Posty [ 1 do 65 z 86 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Ludzie wokół nas - fałszywi?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026