Dlaczego kobiety dużo bardziej i częściej niż mężczyźni naciskają na posiadanie dzieci swoich partnerów ?
Podobne tematy
bo sa tak nauczone i wychowane
ja nie naciskam, nie chce mieć dzieci
W takim razie kto je tak wychowuje ? Dlaczego tak się nie wychowuje facetów w takim razie ? Chyba mamy tych samych rodziców ? ;p
Ponieważ w pewnym momencie przychodzi instynkt macierzyński, oraz tyka zegar biologiczny . To przychodzi nagle i się czuję, ja widzę to u siebie. Najlepiej jest, gdy 1 dziecko kobieta rodzi przed trzydziestką, pózniej wzrasta możliwość zachorowań dziecka.
spoleczenstwo, rodzice
1.Instynkt macierzynski.
2.Dzieci z mojego punktu widzenia wzmacniaja zwiazek.
7 2014-04-06 01:08:17 Ostatnio edytowany przez Tomasinho (2014-04-06 01:11:04)
Wynika z tego, że "tykający zegar" to jest niejaki szantaż wobec partnera, który może dzieci nie chce mieć ? Facet niby też powinien mieć instynkt ojcowski choćby z powodu chęci przedłużenia gatunku a jednak to kobiety częściej chcą mieć dzieci. Ktoś napisał - społeczeństwo... A ja wcale nie oczekuję żeby kobiety rodziły dzieci i mnie to w ogóle nie interesuje. Prędzej działa głupia propaganda rządu rozmnażajcie się a potem nie ważcie się przychodzić z żądaniami do Sejmu ! Coś tu nie pasuje....
8 2014-04-06 01:08:52 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-06 01:11:14)
po prostu natura. my nie mamy daru opiekunczosci takiej empatycznej. my rozpladniamy, one rodzą, więc sie nimi opiekuja (w sumie z tego co czytalem, to urodzenie dziecka wytwarza endorfiny podobne do tych przy przytulaniu do osoby ktora sie kocha). oczywiscie nie kazda ma taki instynkt, bo woli egoistycznie podejsc do zycia czyli po męsku ![]()
nie doszukuj sie szantazu. niektore lapia na dziecko, ale w normalnym przypadku jak juz pisalem to jest natura. albo chcesz tworzyc rodzine, albo nie. proste. nie spotkalem sie w sumie z pojeciem instynktu ojcowskiego. rownie dobrze mozna wychowywac sobie inne osoby niz dzieci, czyli krotko podporządkowując sobie kogos np w pracy. troche inne zmysły u nas dzialaja.
Dlaczego kobiety dużo bardziej i częściej niż mężczyźni naciskają na posiadanie dzieci swoich partnerów ?
Powody są różne, nie ma co uogólniać. Jednak tak, jak napisano generalnie to natura, więc to nic dziwnego, że chce się mieć dziecko. Oczywiście, jak ktoś nie chce mieć dziecka, to też nic złego. Ja jednak wolę mieć kogoś o podobnych pragnieniach, dlatego wybrałam partnera, który mi odpowiada całkowicie plus też chce mieć dzieci. To dla mnie ważne, po prostu to są ważne kwestie. Ja po prostu chcę mieć dzieci, nie chodzi o żadną presję społeczną. Chcę być w przyszłości żoną i mamą i mam do tego prawo, dlatego też mój partner musiał chcieć ślubu
Myślę, że tak jak ja ma wiele kobiet i nie ma w tym nic złego, oczywiście jak inna kobieta nie chce dzieci czy choćby ślubu, to też nic złego
Jeśli Ty nie chcesz mieć dzieci, to szukaj takiej partnerki, która też nie chce, tak będzie najlepiej
Jaki szantaż? Oczywiście są kobiety, które go stosują, ale jak mówię klucz to znalezienie odpowiedniego partnera, wtedy nie trzeba się szarpać. Uwierz mi, gdyby nie rząd i jego postulaty o rozmnażaniu, to ludzie też, by się rozmnażali, taka jest prawda.
A kto nie będzie chciał mieć dzieci, to niech nie ma, ale niech nie dziwi się, że ktoś inny chce mieć. Ja rozumiem, że ktoś nie chce mieć, ale po prostu nie chciałabym takiego partnera, bo mam inne pragnienia
Ty nie chcesz mieć dzieci i Twoje prawo, ale są tacy, którzy chcą. Ja jak mówię jeszcze z chłopakiem nie mam dzieci, ale tak za 2 lata planujemy, ja będę miała 24 lata, on 29 lat, oboje raczej nie chcemy dłużej czekać
Chcemy tego oboje. No, ale wiem, są inne sytuacje, gdy kobieta namawia faceta lub facet ją. O ile to nie jest szantaż czy coś i np jeśli w końcu tak naprawdę tego chcą, ale jak nie, to może wyjść kiepsko. Nie ma co się zmuszać wiadomo, jak mieć dziecko, to z partnerem, który tego chce. Facet oczywiście może nie zachwycać się tym tak jak ja, ale to nie znaczy, że nie chce jak nie zachwyca się wózkami.
Jego mówienie o tym, kroki w tym kierunku utwierdzają mnie, że chce tego tak jak ja i że nie są to czcze słowa
Kobiety może bardziej mówią o dzieciach itp, bo po prostu opieka nad małym dzieckiem jest czymś, co często instynktownie kobieta potrafi. Faceci podobno wolą zajmować się dziećmi jak są trochę starsze
Co właśnie nie znaczy, że nie chcą ojcostwa, ale tak nie wiedzą zawsze instynktownie co i jak, oczywiście jednak warto ich w to wdrażać, na pewno też dadzą radę
Faceci moim zdaniem też chcą "przedłużyć gatunek", tylko może częściej się obawiają jak to będzie wyglądać po urodzeniu dziecka. Kobieta właśnie to czuje bardziej instynktownie zazwyczaj, to ona rodzi dziecko i wtedy zwykle odczuwa z nim największą więź. Oczywiście to uproszczone, bo nie wszystko na tym polega, ale no mniej więcej tak jest ![]()
1. Bo się boję, że jak jeszcze trochę poczekam, to będzie za późno, więc muszę się decydować szybko.
2. Żeby mnie ktoś zawsze kochał.
3. Żeby on nie odszedł.
4. Bo wszystkie koleżanki mają.
5. Bo chcę, czuję się gotowa i już.
6. Bo mam dość mędzenia rodziców i teściów, kiedy wnuki.
7. Bo po ślubie powinno być dziecko.
8. ...
To niektóre z powodów, które mi się o uszy obiły na przestrzeni lat. Jak dla mnie tylko jeden z nich jest dobry.
Gdy sie poznalismy z wmoim nie chcial miec dzieci.
Wiedzialam ,ze naciskanie niczego nie da bo to musi byc wspolna decyzja. Po parunastu miesiacach sam zaproponował odstawienie tabletek.
Ale skąd wniosek, że kobiety naciskają bardziej? Bo żaden mężczyzna nie zaproponował, żebyś miał z nim dziecko? ;]
Faceci też naciskają. Zależy od osoby, nie od płci.
A ja chciałbym mieć dzieci, nie wyobrażam sobie innej możliwości. Chęć posiadania dzieci nie zależy od płci tylko od wyznawanego systemu wartości.
A co ma do tego system wartości? Zupełnie naturalne potrzeby, z dolnej partii piramidy potrzeb Maslowa.
A co ma do tego system wartości? Zupełnie naturalne potrzeby, z dolnej partii piramidy potrzeb Maslowa.
Nie byłbym tego taki pewien ale polemizować nie będę nie mam czasu ![]()
Czy to nie jakis kolejny stereotyp?? U mnie akurat bylo odwrotnie, to mąz peirwszy "dojrzal" do dzieci.
Poza tym, to, ze ktos mysli o dziecku, nie oznacza, ze od razu bedzie "naciskal" partnera. Najlepiej, jak jest to wspolna dezycja. Ech, znowu sie tym kobitkom dostaje ![]()
Różnice biologiczne i psychologiczne mają być stereotypem? ![]()
Wszak niewątpliwie takowe SĄ? Nawet jeśli atawistyczne i raczej nieuświadomione... ![]()
Kobieta dąży do zapewnienia bezpieczeństwa i stabilizacji, mężczyzna zaś jak najszerszego rozdysponowania "mieniem" genetycznym
Stąd i może takie nieświadome dążenia?
Pewnie, że LEPIEJ razem, (podjąć taką decyzje) niż przeciw sobie
szczególnie w związku. I to w większości dziedzin, jeśli nie we wszystkich ![]()
Nie uważam żebyśmy to My kobiety naciskały tylko i wyłącznie na te dzieci. Jednak macierzyństwo jest w naszej naturze, oczywiście nie każdy to czuje. Panowie również potrafią zachęcać do posiadania dzieci
Przeważnie oczekują syna- są jakby spełnieni... ![]()
Dlaczego kobiety dużo bardziej i częściej niż mężczyźni naciskają na posiadanie dzieci swoich partnerów ?
Kobiety dojrzewają do dzieci jakieś 10 lat szybciej niż mężczyźni, więc jeżeli mają partnera w swoim wieku to można odnieść wrażenie, że częściej naciskają.
Co do wypowiedzi wyżej to akurat cusik się też zgadzam.
Vian - Twoje wyjaśnienia są genialne
Coś w tym jest. Trzeba mieć dziecko, ślub bo Kasia, Basia, Krysia też miały. Może z macierzyństwem jest trochę inaczej ale jak kobieta widzi, że wszystkie koleżanki już mają dzieci to i ona ma parcie. A ślub to też musi być lepszy, niż pozostałe. Krysia miała 120 osób to ja będę miała 150. Kit w to, że z tych osób znasz naprawdę ze 30. Postaw się a zastaw się. Znam parę, która wzięła kredyt na wesele a później klepali biedę w akademiku. Trochę odbiegłem od tematu, ale ten mechanizm mniej więcej tak działa.
Tomasinho, ale facetów też to dotyczy. Jak kobieta powie facetowi wprost, że W OGÓLE nie chce mieć dzieci, nigdy, to połowa zrejteruje, a 1/3 uzna, że "eee, teraz tylko tak gada" i założy, że najwyżej potem ją dociśnie. Bo jakże to tak, wszyscy koledzy mają synów, a on nie. Facetów to dopada później, ale dopada.
Vian - nie twierdzę, że mężczyzn to nie dotyczy ale to raczej kobiety mają takie powody. Facet chce dziecka bardziej świadomie (oczywiście też nie każdy). Najpierw chce się ustatkować ekonomicznie i dlatego tyle czeka a dziewczyna jak wpadnie w wieku 20-22 lat to machnie ręką jak jest facet, który na dziecko zarobi. Odwrotnie dzieje się dużo rzadziej.
24 2014-04-06 22:05:44 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-04-06 22:07:12)
Skąd, większość wymienionych powodów można spokojnie zastosować do facetów. Oni PÓŹNIEJ zaczynają naciskać, bo facet w wieku np. 55lat spokojnie może mieć dziecko, kobieta już niekoniecznie.
dziewczyna jak wpadnie w wieku 20-22 lat to machnie ręką jak jest facet, który na dziecko zarobi. Odwrotnie dzieje się dużo rzadziej.
Tzn co, facet nie machnie ręką jak jest dziewczyna, która na dziecko zarobi..?
Swoją drogą większość moich partnerów była w na tyle dobrej sytuacji, żeby dziecko spokojnie utrzymać, a mnie się jakoś nie zdarzyło nigdy machać ręką na to, czy wpadnę czy nie. Moje koleżanki też się nie kierują raczej takim myśleniem, bardziej "czy mogę sobie teraz pozwolić na bycie w ciąży, czy nie".
Vian - Twoje wyjaśnienia są genialne
Coś w tym jest. Trzeba mieć dziecko, ślub bo Kasia, Basia, Krysia też miały. Może z macierzyństwem jest trochę inaczej ale jak kobieta widzi, że wszystkie koleżanki już mają dzieci to i ona ma parcie. A ślub to też musi być lepszy, niż pozostałe. Krysia miała 120 osób to ja będę miała 150. Kit w to, że z tych osób znasz naprawdę ze 30. Postaw się a zastaw się. Znam parę, która wzięła kredyt na wesele a później klepali biedę w akademiku. Trochę odbiegłem od tematu, ale ten mechanizm mniej więcej tak działa.
Porównujemy się w jakimś stopniu do innych ludzi, ale jeśli to właśnie wygląda tak, że ja chcę dziecka, dlatego, że Kasia ma, to jest kiepsko. Co innego moim zdaniem jednak, jak ktoś dziecko ogólnie chce mieć, a to, że koleżanki mają, lata lecą, tym bardziej utwierdza w przekonaniu, że nie ma co zwlekać. Wtedy moim zdaniem jest to takie w porządku, nie jest to chęć prześcignięcia, ale obserwowanie pewnych procesów. Napisałam, że chęć posiadania dzieci jest zgodna z naturą, więc nie ma co się dziwić, tutaj też tłumaczę, bo uogólniłam: chodzi mi po prostu o to, że chcąc mieć dziecko jest to z punktu widzenia biologii zgodne z naturą, więc właściwie czemu się dziwić? Ludzie się rozmnażają, wiadomo niektórzy nie, ale dużo ludzi się rozmnaża, populacja się zwiększa. Wiadomo jednak, że jedna osoba może chcieć mieć dziecko, inna nie, nie kierujemy się tylko instynktem i biologią, dlatego jak ktoś nie chce mieć dziecka, to też rozumiem. Kwestia posiadania dziecka jest indywidualna i każdy sam wie czy chce czy nie i to jego wybór ![]()
O jakiej sytuacji piszesz? O takiej, że dziewczyna potajemnie "wpada", czyli w gruncie rzeczy nie wpada, tylko tak kombinuje, by "wpaść" czy o takiej zwykłej, wpadce? Wiadomo, że to nie to samo. Jak dziewczyna wpadnie po prostu, to co ma zrobić? Użalać się, płakać? Powiedźmy, że chce urodzić, nie wyobraża sobie inaczej (za przykład mogłabym tu posłużyć ja, bo właśnie tak mam). No to wiadomo, że wtedy jeśli urodzi, to pogodzi się z tym, dziecko pokocha. Facet raczej też, bo dla mnie taki, który ucieka i kompletnie olewa swoje dziecko to porażka... No bo rozumiem, że facet może dzieci nie chcieć, ale jeśli już przyszło na świat, to nie bardzo rozumiem sytuację, gdy się go wypiera i nie chce chociażby mieć z nim jakikolwiek kontakt. Nie mówię o tym, by stały, ale jednak... Co do kwestii ustatkowania się ekonomicznie, to nie jest tak. Widzisz, ja też poczekam te 2 lata, jak się ustatkujemy, oboje będziemy mieć pracę i zamieszkamy razem. Oboje uważamy, że tak jest lepiej. Mam już instynkt, ale wiem, że lepiej poczekać. Dlatego to po prostu zależy czy w takiej sytuacji dziewczyna wpuszcza rozum do głowy czy kieruje się tylko instynktem.
Wiadomo, że lepiej tutaj poczekać aż się będzie miało pracy, a nie np jako bezrobotna osoba bez grosza przy duszy. Dlatego dla mnie też jest ważne, by mieć pracę, nie musi być super płatna, ale by móc zapewnić sobie, przyszłemu mężowi i dziecku tak, by miało co jeść, w co się ubrać, by miało na rzeczy do szkoły itp. Natomiast, inna jest sprawa, gdy np facet uważa, że muszą mieć np bardzo dużo kasy i dopiero wtedy będą mieć dziecko. Kobieta może się z tym nie zgadzać i nie będzie nierozsądna. Wtedy u niego to może być mydlenie oczu i kobieta może być wyczulona, bo czasem są przypadki, gdy po prostu ktoś może i zarabiać 5 tysięcy, ale woli wszystko przeznaczać na swoje potrzeby i nie chce mieć dziecka, a potem wydawać na nie. Chce mieć to wszystko samemu. Dlatego niektóre kobiety są na to czujne i stopują faceta pokazując, że mówiąc tak CZASEM, bo wiadomo, że nie zawsze, można się zapętlić i ile by się nie zarabiało wtedy uzna się od razu "Za mało" i tworzy się błędne koło. Dlatego patrzą wtedy akurat na to bardziej realnie, że nie ma tak też do końca idealnego momentu, że jak ktoś chce być na nie, to zawsze będzie coś nie tak. Nie mówię, że zawsze tak jest, ale tak też bywa, więc warto pokazać tę stronę medalu moim zdaniem.
Kobietom się mówi, trąbi wszech i wobec, że PIERWSZE DZIECKO DO 30. I się tego trzymają! A że obecnie mnóstwo par pobiera się w późniejszym wieku, gdy np. ona ma 27-29 lat to ten czas się skraca.
Nio, ja zgodzę się z mariuszem- miałam o 6 lat starszego partnera i on mnie naciskał na bajbi, ja pukając do drzwi 30tki nie czuję się gotowa.
Chyba przychodzi moment w życiu kobiety ze chce mieć dziecko. Ja mam 25 lat i czuje ze chce zostać mama, chcialabym za kilkanaście lat miec duza istotkę z której będę dumna. Mój facet ma 34 lata. On juz wcześniej mówil o posiadaniu dziecka, jestesmy razem 4 lata i 8 msc razem i jestem GOTOWA na dzidziusia. Staramy się, w praniu sie okaże jak to będzie ![]()