netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

21 odpowiedzi5 220 wyświetleńzałożony przez Tanika, 30.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Witajcie!

Z góry chcę przeprosić wszystkich wrażliwych na powtarzalność wątków. Postanowiłam opisać swój problem w nowym, ponieważ wg mnie każda sytuacja jest inna i nie należy wrzucać wszystkich  do jednego worka.


Postaram się opisać swój problem jak najkrótcej i najbardziej rzeczowo.
Mieszkamy w moim chłopakiem w jednym mieście, w którym razem studiujemy. On kończy studia już w czerwcu, ja za 2 lata. Po obronie mój M. zamierza wrócić do domu, na wieś i tam znaleźć pracę. Nie chce słyszec innej opcji. Już dawno, gdy tylko się poznaliśmy, mówił, że chce tam mieszkać i pracować. Najlepiej - mieszkać z rodzicami. Teraz on pierwszy kończy studia i to właśnie on za wszelką cene dąży do swojego celu. Doskonale wie, że region w którym mieszka to obszar z najwyższym bezrobociem, ogromnym odpływem ludności, brakiem perspektyw.
Planujemy wspólna przyszłość, tylko on nie dostrzega, nie słucha tego co ja bym chciała... nie, on sobie tak zaplanował i ja mam się dostosować. Kłóciliśmy się już o to nie raz. Ale doszliśmy do porozumienia - jak znajdziemy tam oboje prace - zostaniemy tam i zamieszkamy. Jeśli nie - wyjedziemy po prostu tam gdzie bedzie praca.
Problem w tym, że czuje pod skórą, że na ten kompromis zgodził się dla swietego spokoju. A jak przyjdzie co do czego podstawi mnie pod scianą - on bedzie miał prace z której nie zrezygnuje a ja mam sie po raz kolejny dostosować. Nie chce opisywać wielu przykładowych sytuacji, wielu dyskusji. Kocham go, jest wspaniałym człowiekiem. Po prostu pod tym względem jest nieustępluwy i egoistyczny. Jak mam do niego dotrzeć by zaczął brać pod uwagę moje potrzeby i problemy?


Może ktoś poradzi mi jak dotrzeć do upraciucha?

2

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Tanika smile Twój chłopak ma SWOJE cele i do nich dąży. Jest zdecydowany i zdeterminowany. Ty, natomiast, pod przykrywką kompromisów, pytasz nas, jak go zmusić do zmiany tych celów i żeby zrobił tak, jak Ty chcesz.
Zadaj sobie pytanie, dlaczego Twoje potrzeby są lepsze od jego potrzeb i dlaczego to on ma się dostosowywać do Ciebie, a nie Ty do niego?

A jakie są Twoje cele, plany i pragnienia?

Zwykle jest tak, że jak ludziom się te cele rozchodzą to i ludzie się rozchodzą, bo robić wbrew sobie i zmuszać kogoś, aby robił wbrew sobie jest bardzo niezdrowe. I masz dobre przeczucie, on się ze swojej wsi od rodziców nie ruszy, bo to jest jego cel i wyznacznik.

3

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Nie pytam Was jak go zmusić do zmiany jego celów - tym bardziej "pod przykrywką kompromisów". Pytam jak mam do niego dotrzeć by on zaczął rozumieć mnie. Żeby dostrzegł, że ja nie mam w kazdej sytuacji takiego samego zdania jak on. I nigdy tak nie bedzie i w żadnym, w nawet najlepszym związku! Zawsze dojdzie do sytuacji gdzie trzeba będzie się dogadać, pójśc na kompromis czy ustąpić.

Powtórzę, ja nie wiem jak mam mu wytłumaczyć to żeby nie traktował mojego inneo zdania jako zło najgorsze. Żeby widział we mnie człowieka, który też ma swoje cele. I żeby chciał się dogadać.

4

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

on ma swoje cele mial zanim jeszcze Ciebie poznal czyli wie dokladnie czego chce. mysle ze to nie Twoja dzialka by w to ingerowac. On Ci uzmyslowil co sie bedzie dzialo za pare lat. jesli czujesz ze CIe zmyl no to widocznie tak bylo. wie czego chce i tego nie zmieni. pytanie co Ty z tym zrobisz? czy to zaakceptujesz i skoro TY masz inne cele to sie rozstaniecie skoro kazdy chce czegos innego , czy bedzie mu nieustannie mowic ze nie chcesz by tam mieszkal czy cos innego na co on w koncu zacznie odpowiadac tak jak teraz a w glebi mowiac sobie "i tak tak nie bedzie" pierwsza rzecz pogodz sie z tym ze to sa jego cele , nie wiem co dla Ciebie znaczy ze ciebie nie rozumie i nie bierze pod uwage ale uwazam ze jego osobiste cele to nie Twoj wybor ani Twoja decyzja.

5

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Dziewczyny, ale czy w zwiazku nie powinno sie miec "wspolnych" celow? Czy to, ze autorka konczy jako druga ma ją stawiac na pozycji, w ktorej nie moze decydowac nie tylko o celach z wiazku, ale i wlasnych? Zalozmy, ze ona konczylaby pierwsza? Chlopak by sie dostosowal? Ja tu widze raczje, ze to on postanowil, a ona ma sie dostosowac i nie podoba mi sie to.

Tanika, trudne zadanie przec Tobą. Tym bardziej, ze moim zdaniem, masz sporo zdrowego rozsadku i myslisz o przyszlosci trzezwo - jezeli w tamtym rejonie, gdzie chce osiasc chlopak jest duze bezrobocie, to tzreba to wziac pod uwage, bo potem moze byc roznie. Szukac nie blisko rodziny, tylko tam gdzie bedziecie miec najlepsze perspektywy.

6

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć
Tanika napisał/a:

Nie pytam Was jak go zmusić do zmiany jego celów - tym bardziej "pod przykrywką kompromisów". Pytam jak mam do niego dotrzeć by on zaczął rozumieć mnie. Żeby dostrzegł, że ja nie mam w kazdej sytuacji takiego samego zdania jak on.

Noale przecież sama  napisałaś:

Tanika napisał/a:

Już dawno, gdy tylko się poznaliśmy, mówił, że chce tam mieszkać i pracować. Najlepiej - mieszkać z rodzicami.
[...] Teraz on pierwszy kończy studia i to właśnie on za wszelką cene dąży do swojego celu.

Czyli nie pojawiło się to nagle i doskonale znałaś jego cele. Czyżbyś popełniła ten  błąd i uznała, że te jego plany da się jakość zmienić w imię miłości do Ciebie?
Pewnie, że dąży do swojego celu, bo to jego cel i tak postanowił. Nie zawsze jest tak, że jak sobie ktoś, coś postanowi, to powinien zmieniać wszystko z powodu poznania kogoś.

Tanika napisał/a:

Zawsze dojdzie do sytuacji gdzie trzeba będzie się dogadać, pójśc na kompromis czy ustąpić.

Owszem, masz racje, ale są sprawy ważne i ważniejsze. Dla Twojego chłopaka priorytetem jest osiągnięcie celów jakie sobie wyznaczył.

Tanika napisał/a:

Powtórzę, ja nie wiem jak mam mu wytłumaczyć to żeby nie traktował mojego inneo zdania jako zło najgorsze. Żeby widział we mnie człowieka, który też ma swoje cele. I żeby chciał się dogadać.

Ok, a czemu Ty nie widzisz w nim człowieka, który ma swoje cele? On Cię słucha, ale Twoje "dogadywanie się" i "kompromisy" zmuszają go do zmiany priorytetów i to mu się nie podoba.
Problem polega na tym, że Wasze cele się mijają, a on ze swoich nie zrezygnuje i ja wcale mu się nie dziwię. Jeśli postanowiłabym sobie coś i do tego za wszelką cenę dążyła, to też bym nie chciała tego zmieniać. Jeśli mój partner chciałby tych zmian, chciałby, abym się dostosowała, to rozstałabym się z nim, bo to oznaczałoby, że nasze cele są zupełnie różne i nie po drodze nam razem.

Benita72 napisał/a:

Dziewczyny, ale czy w zwiazku nie powinno sie miec "wspolnych" celow? Czy to, ze autorka konczy jako druga ma ją stawiac na pozycji, w ktorej nie moze decydowac nie tylko o celach z wiazku, ale i wlasnych? Zalozmy, ze ona konczylaby pierwsza? Chlopak by sie dostosowal? Ja tu widze raczje, ze to on postanowil, a ona ma sie dostosowac i nie podoba mi sie to.

Tak, wspólne cele bardzo ułatwiają życie smile Ale tu ich NIE ma. Ergo, nie pasują do siebie i należy poszukać kogoś, kto ma te cele podobne i wizje życia podobną, proste.

7 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-04-01 17:09:09)

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć
Teo napisał/a:

Tak, wspólne cele bardzo ułatwiają życie smile Ale tu ich NIE ma. Ergo, nie pasują do siebie i należy poszukać kogoś, kto ma te cele podobne i wizje życia podobną, proste.

Zanim poszuka sie kogos innego, co uwazam za ostatecznosc w tej sytuacji, lepiej probowac sie porozumiec w obecnym zwiazku, mozna sprobowac znalezc kompromis, i zweryfikowac cele. Zawsze, przez cale zycie, bedzie cos do zweryfikowania - nawet jak dzis sie dogadaja do tego czy innego, jutro wyplynie jeszcze cos nowego, co zrodzi konflikt. Ile razy mozna zrywac i szukac na nowo? smile


ps. Jak myslisz, dlaczego on tak z rodziną chce mieszkac? wink. Przeciez teraz chce zawrzec nową, swoja wlasna rodzine.. I ją powinien stawiac na 1 miejscu, szukajac dla nich optymalnych warunkow.

8

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć
Benita72 napisał/a:
Teo napisał/a:

Tak, wspólne cele bardzo ułatwiają życie smile Ale tu ich NIE ma. Ergo, nie pasują do siebie i należy poszukać kogoś, kto ma te cele podobne i wizje życia podobną, proste.

Zanim poszuka sie kogos innego, co uwazam za ostatecznosc w tej sytuacji, lepiej probowac sie porozumiec w obecnym zwiazku, mozna sprobowac znalezc kompromis, i zweryfikowac cele. Zawsze, przez cale zycie, bedzie cos do zweryfikowania - nawet jak dzis sie dogadaja do tego czy innego, jutro wyplynie jeszcze cos nowego, co zrodzi konflikt. Ile razy mozna zrywac i szukac na nowo? smile


ps. Jak myslisz, dlaczego on tak z rodziną chce mieszkac? wink. Przeciez teraz chce zawrzec nową, swoja wlasna rodzine.. I ją powinien stawiac na 1 miejscu, szukajac dla nich optymalnych warunkow.

Ilesz szukać? Do skutku. Autorka próbowała dojść do jakiegoś kompromisu, ale sama dobrze czuje, że to tylko takie na "odczep się" było. Na forum była bardzo podobna historia, dziewczyna też ciągle się męczyła z chłopakiem, bo on tylko u rodziców, tylko warsztat i te jego "kompromisy" były na odczepnego.

Powinien stawiać rodzinę na 1 miejscu, ale tego nie robi i to jest bardzo wyraźny sygnał na jego przyszłe zachowanie. Może sobie wymyslił, że żone i dzieci zamknie z mamusią, a sam się zajmie interesami i niech się kręci.

9

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Dziękuję za odzew i za zainteresowanie i wszelkie opinie (choć nie ze wszystkimi się zgadzam - ale chyba o to chodzi by spojrzeć na cos pod różnym kątem).

Uważam, że ja też mogłabym postąpić jak mój chłopak. Ja też od zawsze marzyłam o czym i miałam konkretne cele w życiu do których dążyłam i nadal dążę. Jednak najważniejszy dla mnie był, jest i będzie ON. I wydaje mi się, że to jest właśnie egoistyczne zachowanie - nie zgadzamy się no to żegnaj. Równie dobrze też i ja mogę wyprzeć na niego presję "albo będzie tak jak ja chcę albo koniec".
W dzisiejszych czasach jest tyle rozwodów i tak łatw przekreśla się tak ważne relacje i więź przy tak głupich problemach. Dzięki tej dyskusji uświadomiłam sobie, że po tym co tu przeczytałam zawalcze, postaram się i zrobię wszystko, znajdziemy takie rozwiązanie abyśmy oboje byli zadowoleni. I zobaczycie, że można! smile

Nie należę do osób, które przekreśliłyby kilkulteni związek z takiej przyczyny. Nie oznacza to, że dam się stłamsić i całkowicie podporządkuję się planom mojego faceta. Znajdziemy rozwiązanie choćbyśmy mieli dyskutować 3 lata. A jestem przekonana dlatego, iż wiem, że on mnie kocha i chce ze mną być. Ok, zależmu by mnie przeciągnąć na swoją stronę, ale jeśli jest tak jak mówi, to również nie chciałby bym była nieszczęśliwa. Ja też nie chcę by on robił to co ja zamarzę bez szczęscia i satysfakcji dla siebie.

10

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć
Benita72 napisał/a:
Teo napisał/a:

ps. Jak myslisz, dlaczego on tak z rodziną chce mieszkac? wink. Przeciez teraz chce zawrzec nową, swoja wlasna rodzine.. I ją powinien stawiac na 1 miejscu, szukajac dla nich optymalnych warunkow.

Po pierwsze - jest jedynakiem.

Po drugie - jest bardzo przywiązany do rodziny, czuje się odpowiedzialny za to by pomóc rodzicom, zadbać o nich. (dlatego ustaliliśmy że jeśli już, to zamieszkajmy w jakimś miasteczku w bliskiej odległości, ale tam gdzie będzie praca i jakies perspektywy).

Po trzecie - on uwielbia swoją miejscowość, swoje drzewa, lasy, łaki... tylko tam czuje się dobrze - tak mówi.

11

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć
Tanika napisał/a:

Nie oznacza to, że dam się stłamsić i całkowicie podporządkuję się planom mojego faceta. Znajdziemy rozwiązanie choćbyśmy mieli dyskutować 3 lata. A jestem przekonana dlatego, iż wiem, że on mnie kocha i chce ze mną być. Ok, zależmu by mnie przeciągnąć na swoją stronę, ale jeśli jest tak jak mówi, to również nie chciałby bym była nieszczęśliwa. Ja też nie chcę by on robił to co ja zamarzę bez szczęscia i satysfakcji dla siebie.

I o to wlasnie chodzi. Trzeba byc elastycznym w jednych sprawach, a jednoczesnie nieugietym w innych wink.

A Ty jestes przywiazana do swojej rodziny? Fanie, jak do obu rodzin ma sie mniej wiecej tyle samo smile - kwestia odwiedzin, itd.

12 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-04-02 10:01:52)

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć
Tanika napisał/a:

Ja też od zawsze marzyłam o czym i miałam konkretne cele w życiu do których dążyłam i nadal dążę. Jednak najważniejszy dla mnie był, jest i będzie ON.

Ok, nie mówię, że to jest złe, ALE czy Ty też dla niego jesteś najważniejsza? To są Twoje wybory - stawiasz jego powyżej siebie i swoich planów/marzeń, ale za kilka lat nie miej do niego pretensji, że on tego nie zrobił względem Ciebie. Czy on prosił Cię o to, abyś uczyniła go swoim priorytetem? Zapewne nie. Scenariusz jest znany. Za kilka lat możesz napisać, że Ty się dla niego poświęciłaś itp, a on- egoista nic.

Tanika napisał/a:

I wydaje mi się, że to jest właśnie egoistyczne zachowanie - nie zgadzamy się no to żegnaj. Równie dobrze też i ja mogę wyprzeć na niego presję "albo będzie tak jak ja chcę albo koniec".

Czy egoistyczne jest dążenie do własnych celów i planów? Lepiej się męczyć i trwać w związku, którego priorytety mijają się zupełnie? W imię czego? Miłości? Tam, gdzie nie ma zgody, miłość się prędzej czy później ulatnia i zostaje zgorzknienie.
Widzisz, problem polega na tym, że Ty nie chcesz stawiać go pod ścianą "albo-albo" i słusznie. Ale nie zauważyłaś, że on właśnie tak robi względem Ciebie? Sama nazwałaś wątek "zatwardziały egoista" i doskonale wiesz, że nie było to przesadzone. Sama czujesz, że jest nie tak, jak powinno być, ale wypierasz to, bo kochasz, bo związek, bo kompromisy. Ty wiesz, że zapaliła Ci się czerwona lampka i się jej przestraszyłaś, dlatego teraz za wszelką cenę próbujesz ją uciszyć.

Tanika napisał/a:

W dzisiejszych czasach jest tyle rozwodów i tak łatw przekreśla się tak ważne relacje i więź przy tak głupich problemach. Dzięki tej dyskusji uświadomiłam sobie, że po tym co tu przeczytałam zawalcze, postaram się i zrobię wszystko, znajdziemy takie rozwiązanie abyśmy oboje byli zadowoleni. I zobaczycie, że można! smile

Po pierwsze, nie jesteście po ślubie, więc rozstać się jest dużo łatwiej. Te problemy wcale nie są głupie i dobrze o tym wiesz. To nie jest przypadłość, że on rozrzuca skarpetki, a Ty je zbierasz. Miejsce zamieszkania i wspólna przyszłość są dość istotne.
Możesz zawalczyć, oczywiście. Możesz pracować i szukać kompromisu. Tylko w tej całej walce opracuj sobie plan dla SIEBIE i wyjście awaryjne dla SIEBIE. Nikt nie powiedział, że się nie uda, ale też nikt nie gwarantuje sukcesu. Uważam, że zaczynając walkę powinnaś się przygotować na ewentualne odejście, bo 90% takich walk kończy się tym, że facet i tak stawia na swoim, a dziewczyna ze strachu i ze względu na staż związku, zostaje z nim, mimo, że jej się nic nie podoba.

Tanika napisał/a:

Nie należę do osób, które przekreśliłyby kilkulteni związek z takiej przyczyny. Nie oznacza to, że dam się stłamsić i całkowicie podporządkuję się planom mojego faceta. Znajdziemy rozwiązanie choćbyśmy mieli dyskutować 3 lata. A jestem przekonana dlatego, iż wiem, że on mnie kocha i chce ze mną być. Ok, zależmu by mnie przeciągnąć na swoją stronę, ale jeśli jest tak jak mówi, to również nie chciałby bym była nieszczęśliwa. Ja też nie chcę by on robił to co ja zamarzę bez szczęscia i satysfakcji dla siebie.

"Taka przyczyna" to jest jego na wierzchu, a Twoje nieszczęście, czy to jest bzdura? Nie umniejszaj problemu.
Jesteś pełna chęci i nadziei na znalezienie rozwiązania, a on? Z tego co pisałaś, to raczej nie bardzo ma ochotę rozmawiać i coś zmieniać. Musisz zrozumieć, że on swoje plany miał już przed Tobą, a Twoje obecność wcale nie wpływa na to, żeby on te plany zmieniał. Po prostu, na moje oko, nie jesteś dla niego priorytetem. Oczywiście nie twierdzę, że to on ma się dostosować i zmieniać wszystko, bo Cię poznał, ale zwykle jest tak, że raczej się dyskutuje i bierze pod uwagę różne opcje. Ty to robisz, a on nie.

Jeszcze tak na zakończenie, z doświadczenia i wielu obserwacji doszłam do wniosku, że zdanie "planujemy wspólną przyszłość" jest puste i zbyt często powtarzane na tym forum. Na Twoim miejscu w ogóle bym się na tym nie opierała teraz, bo gadanie o wspólnej przyszłości jest zawsze, kiedy ludzie są zakochani, to naturalne. Dopóki Ci się nie oświadczy (czy tam nie odczyni czegoś, co uznasz za poważną i wiążącą deklaracje), to nie masz pewności, że jest to związek życie i że on FAKTYCZNIE planuje wspólną przyszłość z Tobą. On może mówić, opowiadać i snuć fantazje, ale CZYNY nie słowa się liczą, pamiętaj.

13

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

W skrócie. Dobrze gdy dwie osoby w związku mają swoje osobne cele i chcą je uparcie realizować, ale gdy te cele nie kolidują z oczekiwaniami drugiej strony. Można przeć do przodu, ale zważając też na tą drugą stronę.

14

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

1) "Czy egoistyczne jest dążenie do własnych celów i planów? Lepiej się męczyć i trwać w związku, którego priorytety mijają się zupełnie?"

Nie rozumiesz co piszę. Dążenie do własnych celów nie jest egoistyczne. Ale jednym z moich celów jest np. bycie z nim bo go kocham. On mnie też. Ok, on nie traktuje mnie w tej kwestii tak jak bym sobie życzyła - i to był właśnie mój problem polegający na rozważeniu co mam zrobić by mnie zrozumiał, a nie na podjęciu dylematu: rozstać się z nim czy nie.

2) "Po pierwsze, nie jesteście po ślubie, więc rozstać się jest dużo łatwiej." - BŁAGAM! Może i łatwiej w sensie prawnym. Kochać kochoś bez ślubu czy z to chyba bez różncy. Zwłaszcza, jak się kogoś KOCHA i nie chce się z kimś rozstawać.

3) "Ty wiesz, że zapaliła Ci się czerwona lampka i się jej przestraszyłaś, dlatego teraz za wszelką cenę próbujesz ją uciszyć." - to nie jest czerwona lampka - error - coś jest z nim nie tak? Mam ucieć? Ludzie, gdybym odeszła to byłaby najgorsza decyzja w moim życiu. Nie sądze że byłabym szczęsliwsza w super pracy, w pięknym mieście, w pięknym domu z ogródkiem ale sama...
Traktujesz mnie pewnie jako naiwną idiotkę, której czas pewnie pokaże. Twoje oczywiste prawo. Jednak chciałam zauważyć, że dla mnie naprawde KTOŚ jest ważniejszy niż COŚ. I powtórze - nie rozważam odejścia, a skupienie jego uwagi na tym problemie.

4) "Dopóki Ci się nie oświadczy (czy tam nie odczyni czegoś, co uznasz za poważną i wiążącą deklaracje), to nie masz pewności, że jest to związek życie" - oj, w przypadku niektórych z mojego otoczenia nawet oświadczyny i sam ślub nie jest deklaracją. My jestesmy poważnymi ludzmi (wydaje mi się). Nigdy - naprawdę - nigdy nie obiecał czegoś czego nie mógł dotrzymać. Gdy nie był w stanie - wprost mi to mówił. Wywodzimy się w takiego otoczenia gdzie dla niego i dla mnie ważne jest to co się komuś mówi. Nie opowiadami bajek. No nie wytłumacze się i nie mam amiaru tego robić, po prostu myślimy rozsądnie i poważnie o naszej przyszłości. Uwierz.

15

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć
Benita72 napisał/a:

A Ty jestes przywiazana do swojej rodziny? Fanie, jak do obu rodzin ma sie mniej wiecej tyle samo smile - kwestia odwiedzin, itd.

Pochodzimy z tego samego regionu. Nasze rodziny wyznaja bardzo podobne zasady, tradycje. Mamy też podobne podejście do kwestii rodziny, rodziców etc. Jeśli chodzi o przywiązanie to wydaje mi się, że ja nie jestem aż tak przywiązana do swojej rodziny jak on. Ale to wynika z tego, że mi rodzice od dzieciństwa powtarzali, że przyzwolili by mi na opuszczenie gniazda rodzinnego nawet na drugi koniec świata jeśli miałboby mi się żyć łatwiej niż im. Że nie ważne jest gdzie, grunt, żeby mieć za co zwyczajnie żyć, żeby nie matwić się o to czy bedzie co do garnka włożyć. I może przez to nie mam takiego przywiązania do tego gdzie mieszkam. Do rodziny zawsze można przyjechać, zapraszać się wzajmenie. Wg mnie to jest zdrowsze niż siedzenie sobie na głowie wielu dorosłych osób.

16

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć
Tanika napisał/a:

1) "Czy egoistyczne jest dążenie do własnych celów i planów? Lepiej się męczyć i trwać w związku, którego priorytety mijają się zupełnie?"

Nie rozumiesz co piszę. Dążenie do własnych celów nie jest egoistyczne. Ale jednym z moich celów jest np. bycie z nim bo go kocham. On mnie też. Ok, on nie traktuje mnie w tej kwestii tak jak bym sobie życzyła - i to był właśnie mój problem polegający na rozważeniu co mam zrobić by mnie zrozumiał, a nie na podjęciu dylematu: rozstać się z nim czy nie.

Załóżmy, że on Cię rozumie. Zdajesz sobie sprawę, że rozumienie nie wiele ma wspólnego z godzeniem się na coś, z kompromisami? Skoro nie jest analfabetą- debilem, to mogę się założyć, że rozumie Cię doskonale, ale do swojej racji jest przywiązany o wiele bardziej i tego się będzie trzymał.

Tanika napisał/a:

2) "Po pierwsze, nie jesteście po ślubie, więc rozstać się jest dużo łatwiej." - BŁAGAM! Może i łatwiej w sensie prawnym. Kochać kochoś bez ślubu czy z to chyba bez różncy. Zwłaszcza, jak się kogoś KOCHA i nie chce się z kimś rozstawać.

Moja droga smile Ja na tym "bo się kogoś KOCHA" straciłam 8 lat życia smile Tak jak Ty uważałam, że mnie nie rozumie, tak jak Ty uważałam, że należy rozmawiać i wypracowywać kompromisy. Tak jak Ty uważałam, że jest on mi przeznaczony, miłość życia! Tak jak Ty uważałam, że lepiej odpuścić i przymknąć na coś oko, co mi się nie podoba, bo przecież się kocha.
I nie piszę tego w formie "bo mi się nie udało i Tobie też się nie uda" tylko jako ostrzeżenie i zwrócenie uwagi, że czasem "kochanie" nie powinno być aż tak nadrzędne i święte jak wielu ludziom się wydaje. Miłość ze zdrowym rozsądkiem niewiele ma wspólnego smile A czasem naprawdę warto posłuchać tego drugiego. smile
Nie chce już jakoś przesadzać i w skrajności wchodzić, ale kobiety, które dostają po pysku od swoich mężów/partnerów też usilnie twierdzą, że nie odejdą, bo kochają...

Tanika napisał/a:

3) "Ty wiesz, że zapaliła Ci się czerwona lampka i się jej przestraszyłaś, dlatego teraz za wszelką cenę próbujesz ją uciszyć." - to nie jest czerwona lampka - error - coś jest z nim nie tak? Mam ucieć? Ludzie, gdybym odeszła to byłaby najgorsza decyzja w moim życiu. Nie sądze że byłabym szczęsliwsza w super pracy, w pięknym mieście, w pięknym domu z ogródkiem ale sama...

Czemu zakładasz, że rezygnując z tego związku pozostałabyś sama? Czemu nie bierzesz pod uwagę możliwości, że spotkasz kogoś równie, albo i bardziej cudownego, kto jeszcze będzie miał zbliżone priorytety do Twoich? Niemożliwe? Wierz mi, że bardzo możliwe, bardziej niż Ci się wydaje smile

Tanika napisał/a:

Traktujesz mnie pewnie jako naiwną idiotkę, której czas pewnie pokaże. Twoje oczywiste prawo. Jednak chciałam zauważyć, że dla mnie naprawde KTOŚ jest ważniejszy niż COŚ. I powtórze - nie rozważam odejścia, a skupienie jego uwagi na tym problemie.

Nie traktuję Cię jak idiotki i mam nadzieję, że czas niczego Ci nie pokaże i tego Ci życzę smile Chcę tutaj porobić trochę za adwokata diabła, rozebrać wszystko na części i poddać pod wątpliwość, abyś sama przyjrzała się temu w miarę na chłodno i z innej perspektywy. Tutaj nie ma problemu "ktoś" lub "coś", a jest coś, czego nie dostrzegasz, czyli "ktoś" contra "ktoś". On i jego priorytety contra Ty i Twoje priorytety. Tu nie ma "cosiów" tylko dwie osoby. Z Twoich wypowiedzi wynika jak na razie, że stawiasz go wyżej siebie, że jesteś gotowa na poświęcenia i wyrzeczenia, bo... bo co, właściwie? Chcesz teraz się dogadywać i kompromisów, ok, ale jednocześnie piszesz, że nie rozważasz odejścia - błąd. Bo jeśli nie rozważasz odejścia, to znaczy, że wszystkie Wasze ustalenia można zmienić, a Ty i tak się na to zgodzisz. W związku ZAWSZE trzeba rozważać odejście w granicach zdrowego rozsądku, oczywiście smile

17

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Oczywiście, zdrowy rozsądek przede wszystkim. smile Rozumiem, że może byc różnie. I oczywiście, że mogę poznać wspaniałego faceta (takie same są szanse, że mogę jak i nie mogę). Ale nie chcę. smile
I on też nie chce. Naprawde nam jest dobrze razem. I nawet jeśli bym miała faceta, który będzie miał takie same cele w życiu, takie same priorytety etc., też może stać między takimi zgodnymi ludźmi bariera. Nawet w najbardziej idealnych, zgranych partnerach pojawi się prędzej czy później jakaś różnica. Może do dotyczyć dzieci (mieć/nie mieć), może komuś się nagle zmienić pogląd - mam dość i chcę zamieszkać w lesie, jeść jagody i uprawiać jogę.

Byłabym daleka od porównań do kobiety w tyranem, alkoholikiem, który bije a ja to ta co tylko kocha i wie, że on jest dobry. Nie! To jest włąśnie taka sytuacja, która może ma nas sprawdzić, jak się dogadamy, jak to rozwiążemy - jeśli nie ma na to szans, to wtedy ok, wtedy zapewne nie przetrwamy tej próby. Ale chodzi o to, by ją przetrwać a nie iść na łatwiznę. smile

Polecam przyjrzeć się wieloletnim związkom pokolenia "naszych dziadków". Ich pokolenie dopiero miało trudne sytuacje, ich życie było o wiele trudniejsze od dzisiejszych warunków i popatrz można. Wzorem partnerstwa są dla mnie właśnie moi dziadkowie - ponad 50 letni staż wink a do tej pory droczą się ze sobą jak nastolatki smile Ja, ich wnuczka dostrzegam ich aurę i tą miłość jaka od nich bije. I oni zawsze powtarzali, że lepiej naprawić co jest źle niż wymieniać na nowe.

18

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć
Tanika napisał/a:

...Polecam przyjrzeć się wieloletnim związkom pokolenia "naszych dziadków". Ich pokolenie dopiero miało trudne sytuacje, ich życie było o wiele trudniejsze od dzisiejszych warunków i popatrz można. Wzorem partnerstwa są dla mnie właśnie moi dziadkowie - ponad 50 letni staż wink a do tej pory droczą się ze sobą jak nastolatki smile Ja, ich wnuczka dostrzegam ich aurę i tą miłość jaka od nich bije. I oni zawsze powtarzali, że lepiej naprawić co jest źle niż wymieniać na nowe.

ZATEM - masz "pod ręką" autorytet w dziedzinie - CZEMU więc go (obojga dziadków) nie spytasz o radę?
Jakoś nie wierzę, iż w ciągu długoletniego pożycia, nie zdarzało im się NIGDY mieć odmiennego zdania w różnych kwestiach...
Zacznij od "bliskiego i znanego"... Ciekawe jak by to wyglądało, jakby to dziadek był na miejscu narzeczonego a babcia na twoim? Które by "musiało" ustąpić... czy tez na ile KAŻDE z nich by ustąpiło nieco, by osiągnąć ugodę...

19

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Tanika, pozwól, że odgrzeję temat smile Czytam co dziewczyny popisały i nie rozumiem takiego negatywnego oceniania Cię. Jesteś w związku i masz prawo głosu takie samo jak on. Oczywiście, że możesz wymagać od niego chociaż podjęcia dyskusji i szukania kompromisu. Inna sprawa, że faktycznie może mu bardzo na tym miejscu zamieszkania zależeć i to już Twoje zadanie rozpoznać czy to jego na tyle duże pragnienie, że chcesz je wesprzeć. Jeśli je wesprzesz niech on wie ile Cię to kosztowało - oczywiście bez wypominania, ale wiedzieć musi! A jeśli nie wesprzesz? Jeśli miałabyś być niezadowolona tam to nie bądź. Może spróbuj życia zgodnie ze swoim planem - miłość na odległość jest możliwa - ja tak 3 lata przetrwałam walcząc o "mój plan". Jak Ci się nie spodoba możesz wrócić. A może jemu się nie spodoba bez Ciebie i dołączy? smile

Niezależnie od Twojej decyzji pamiętaj tylko o równowadze w Waszym związku, bo wylądujesz jak ja smile Zgodziłam się kilka razy na różne "duże" rzeczy w imię potrzeb mojego partnera, a jak teraz ja czegoś chcę to jest wielkie zaskoczenie i muszę nad nim pracować (ciężko, trochę aż zbyt). Też się kochamy i chcemy być razem, ale trochę za bardzo go "rozpieściłam".

Wniosek taki, że trzeba znaleźć złoty środek. No i rada z porozmawianiem z dziadkami jest na wagę złota smile Trzymam kciuki za pozytywny finał sprawy!

20

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Hm, ja bym jeszcze bardziej bała się może nie tego, że nie znajdzie tam dobrej pracy, ale mieszkania z rodzicami, bo piszesz, że on najlepiej chce mieszkać z rodzicami. No cóż, ja byłam głupia i miałam faceta mamisynka i już wiem, że bym z takim nie była. Dla mnie facet powinien być zdecydowany i chcieć mieszkać na swoim, a nie z rodzicami, chyba, że by naprawdę nie było innego wyjścia. Dla mnie to straszne niekomfortowe byłoby mieszkać i z partnerem i z rodzicami czy teściami. Nie, jak samodzielność to samodzielność, wtedy mieszkać bez nich, takie jest moje zdanie smile Wiem, że temat ma ponad 2 tygodnie, ale myślę, że to i tak świeży, może się przydać. Tak że dla mnie taki związek nie bardzo by miał sens, u Was też może być ciężko, bo Tobie też to się nie podoba. Wasze cele są inne raczej i ogólnie będzie ciężko, któreś pewnie będzie się męczyć, a chyba nie o to chodzi w związku... Dlatego czarno widzę ten związek, niestety sad

21

Odp: Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Czesto zapominamy, ze zwiazek tworzy dwoje ludzi, i obydwoje powinni byc w tym zwiazku tak samo wazni - dla siebie nawzajem. Jedna strona ma potzreby i druga - rozmawa o tym, i ich zaspokajanie to fundament.

Tanika, trzymam kciuki. Uwazam, ze jest o co walczyc, tak jak wczesniej napisalas, i mimo wszystko czuje, ze jestes na dobrej drodze. Pozdrawiam.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Zatwardziały egoista - jak do niego dotrzeć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026