netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

25 odpowiedzi5 723 wyświetleniazałożony przez Aroooon, 27.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez Aroooon (2014-03-27 21:22:12)

Temat: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Witam wszystkich.

Od kilku dni poszukuję pomocy w rozwiązaniu problemu z moją internetową sympatią. Mamy po 19 lat i "poznaliśmy się" w ubiegłe wakacje w grze internetowej. Była wtedy przygnębiona po rozstaniu z chłopakiem. Pocieszałem ją wtedy, dawałem różne rady, rozmawiałem z nią szczerze, więc szybko zostaliśmy przyjaciółmi. Pod koniec października zaczęliśmy pisać poprzez komunikator w telefonie, co znacznie zbliżyło nas do siebie. Początkowo pisaliśmy około dwóch godzin dziennie, później znacznie częściej. W końcu pisaliśmy praktycznie cały czas, od rana do wieczora. Na półmetku, imprezach, w szkole, w sklepie, w Sylwestra itd. Zazwyczaj budziłem się wcześniej niż ona i witałem ją jakąś ciepłą wiadomością. Pisaliśmy, pisaliśmy, pisaliśmy... Aż do zakończenia dnia, gdy padały słowa "dobranoc". W grudniu byłem bardzo zdołowany, kłóciliśmy się bardzo często o różne drobnostki. Jej bardzo na mnie zależało, ja teoretycznie byłem obojętny, bo bardziej traktowałem ją jak przyjaciółkę. Dopiero dzień przed Sylwestrem uświadomiłem sobie, jak bardzo mi na niej zależy. Byłem już wykończony tym wszystkim i powiedziałem "koniec". Ona rozpaczała i mówiła o złamanym sercu, mi rzekomo było to obojętne. Rzekomo, bo dopiero noc mi uświadomiła, że jest dla mnie niesamowicie ważna. Śniła mi się, po czym bardzo zadręczałem się tym wszystkim podczas prawie bezsennej nocy. To była męczarnia. Napisałem do niej następnego dnia i wszystko wróciło do normy. W tym czasie miałem przelotnie dziewczynę, jednak sympatia internetowa była dla mnie znacznie ważniejsza. Nasza relacja stawała się coraz bliższa. Zwyczajnie romansowaliśmy, jednak w końcu internetowej sympatii zaczęło przeszkadzać to, że mam dziewczynę, więc tamta przestała się dla mnie liczyć, w sumie i tak niezbyt nam się układało. No dobrze, zostaliśmy tylko we dwoje, więc staliśmy się jakby parą. W międzyczasie wielokrotnie pojawiała się zazdrość: ja byłem zazdrosny o jej znajomych, ona o moje dwie przyjaciółki. Czasami pojawiały się kłótnie, ale to były głównie takie jednodniowe nieporozumienia, które następnego dnia wracały do normy. Od czasu do czasu pojawiało się dwudniowe lub trzydniowe milczenie, ale to też nie były szczególnie istotne konflikty. Tylko raz mieliśmy sytuację, że nie odzywałem się do niej około pięć dni, bo obraziła mnie nieco bardziej. W tym czasie oczywiście wielokrotnie próbowała nawiązać kontakt, ale dopiero po czterech dniach się odezwałem. Później chyba nie działo się nic konkretnego. Zbliżaliśmy się do siebie i rozmawialiśmy o coraz bardziej intymnych sprawach typu: seks, małżeństwo, wspólne plany na przyszłość, jednak tak naprawdę nie wiedzieliśmy o sobie zbyt wiele. Było dobrze. Pisaliśmy ze sobą wręcz do końca dnia, czasami nawet jedna strona zasypiała podczas pisania. Przez pewien czas pisaliśmy ze sobą nawet w środku nocy, np. jedna osoba się przebudziła, więc pisała do drugiej i spędzaliśmy miło noc, aż doszliśmy do wniosku, że czas spać. Coraz częściej padały słowa "kocham Cię". Nawet były sytuacje, które można zaliczyć do kategorii cyberseksu, było to np. opisywanie przytulania się, całowania po całym ciele, głaskania, masowania, miziania itd. Tak naprawdę rozmawialiśmy ze sobą tylko raz, na początku marca. Wtedy byliśmy bardzo szczęśliwi i bardzo się kochaliśmy. Jedak po długiej przerwie ona powróciła do gry. Poświęcała mi mniej czasu, a ja byłem niesamowicie zazdrosny o jej internetowych kolegów z gry. Niby mógłbym również powrócić i utrzymywać ją przy sobie, ale naprawdę nie cierpię tej gry, bo kiedyś przysporzyła mi wielu problemów. Często obrażałem się na nią bez większego problemu, jednak około trzy tygodnie temu obraziłem się na nią i nie rozmawialiśmy przez trzy dni. Sądziłem, że się do mnie odezwie, jednak nic z tego. Trzeciego dnia ciszy zajrzałem do gry i spostrzegłem ją, gdy romansowała z jakimś kolegą. Wtedy już stała się obojętna, wycelowałem w nią artylerię pretensji i znowu padły ostre słowa, które zakończyły słowa "koniec". Było to jedenaście dni temu. Przez trzy dni nie rozmawialiśmy ze sobą, usiłowałem się z nią skontaktować na różne sposoby i w końcu udało mi się ją przekonać. Dokładnie tydzień temu nasze relacje powróciły do normy, jednak tylko na moment... Bardzo przytłaczała mnie zazdrość o nią, sześć dni temu przez dwa dni byłem jeszcze niesamowicie zdołowany po kłótni z nią, choć już teoretycznie było w porządku. Tak zdołowany, że w moim wnętrzu pojawiła się rozpacz i myśli samobójcze. Niestety, dałem jej odczuć mój zły humor i zacząłem rozżalać się nad sobą, że nie mam już na wszystko sił. W sobotę było jeszcze w porządku, ale lekko zażartowałem sobie, a ona odebrała to jak zakpienie z niej, czego nienawidzi. No i tu zaczął się problem... Od tego dnia stała się bardzo obojętna i niezbyt miła w stosunku do mnie. Mówiła, że już nie ma siły na to wszystko i każdego kolejnego dnia było coraz gorzej. W poniedziałek było całkiem dobrze, jednak traktowała mnie jedynie jak kumpla, co po tak długiej i zżytej relacji było niezbyt satysfakcjonujące. Dodatkowo popełniłem wielką głupotę, bo zasypywałem ją gradem wiadomości, próśb, błagań, przeprosin itd. We wtorek poinformowała mnie, że chce studiować w mieście około 200-300 kilometrów od jej rodzinnego miasta. My mieszkamy od siebie około 200 kilometrów, więc mieszkałaby ode mnie jeszcze dalej. Każdego dnia zasypywałem ją wiadomościami i było coraz gorzej, była coraz bardziej wściekła i obojętna, oraz twierdziła, że nasz "związek" ma coraz mniejsze szanse i sens. Również bardzo się kłóciliśmy przez ostatnie dni, wtedy padały coraz chłodniejsze słowa, a gdy udawało nam się uniknąć kłótni, to prowadziliśmy strasznie suchą i nerwową rozmowę. Trzy dni temu rozmawiałem o tym z dwiema przyjaciółkami. Jedna twierdzi, że to kategoryczny koniec i muszę się z tym pogodzić. Druga radziła mi, żebym po prostu przestał do niej pisać. Jestem zdania, że każde ludzkie relacje można odbudować, potrzeba do tego czasu i zaangażowania, więc bardziej odpowiadał mi pomysł drugiej przyjaciółki. Niestety, padały coraz gorsze słowa. Kilka dni temu moja sympatia mówiła, że jeszcze coś do mnie czuje, jednak nie to samo co dawniej. Wczoraj i dzisiaj zrobiło się bardzo gorąco, w negatywnym znaczeniu. Padały słowa, że nigdy jej nie kochałem, że w końcu uświadomiła sobie błąd bycia ze mną... Mimo zaleceń koleżanki, nadal pisałem do mojej sympatii i zwyczajnie męczyłem ją. Dzisiaj rano popełniłem największy błąd: napisałem w grze do tego chłopaka, którego podejrzewałem o romans z moją ukochaną. Wypytywałem go o relacje z nią, mówił że się do siebie zbliżają i mają się niedługo spotkać... Prosiłem go o dyskrecję, a w czasie rozmowy przypadkowo powiedziałem mu coś o jej byłym - moim poprzedniku. W tym czasie zacząłem pisać z pretensjami do mojej sympatii i obwiniać ją o zdradę, co destrukcyjnie wpłynęło na nasze relacje. Jej wielbiciel rzekomo ze mnie zadrwił i zrobił ze mnie pośmiewisko w grze. Moja sympatia straciła do mnie zaufanie, jakiekolwiek uczucia, odebrała mi nadzieję, ostatni sens naszego "związku", dała mi do zrozumienia że mnie nienawidzi, być może będzie chciała zerwać kontakt na zawsze, a póki co usunęła mnie z GG i Skype. Już nawet nie wiadomo, czy nawet będziemy mogli być choćby znajomymi. Zachowywałem się desperacko i moja godność odeszła na drugie miejsce, bo tak pierwszy raz się tak naprawdę zakochałem. Moją internetową sympatię obdarowałem bardzo silną miłością i ciężko mi się od niej oddalić. Praktycznie pisaliśmy ze sobą intensywnie około pół roku, więc nie jest mi ona obojętna. W ciągu dnia często o niej myślę i moje podejście do niej jest bardzo zmienne. Przez moment tęsknię za nią i chcę ją odzyskać, po czym jest dla mnie obojętna. Tak w kółko... Chciałbym odbudować nasze relacje, ale zupełnie nie wiem co mam w takiej sytuacji robić. Godzenie się z porażką niezbyt mnie motywuje, bo przez pół roku byliśmy bardzo sobie bliscy. Rozum podpowiada "koniec", serce podpowiada "kocham Cię". To dla mnie bardzo trudne, bo naprawdę ją pokochałem i przywiązałem się do niej. Nie jestem jej pierwszym wybrankiem, więc ona jakby lżej to przechodzi, poza tym otacza się bardzo dużym gronem znajomych.

Wcześniej też popełniałem mniejsze błędy, które niezbyt korzystnie wpływały na nasze relacje. Były to na przykład:
- brak szczerej rozmowy
- zatrzymanie naszych relacji w miejscu
- zaprzestanie robienia czegoś "razem", np. granie, oglądanie filmów
- brak nowości w naszej relacji
- moje obrażanie się o drobnostki
- przesadna zazdrość z mojej strony
- użalanie się nad sobą
- czasami egoistyczne zachowanie z mojej strony
- czasami obracanie wszystkiego przeciwko mojej sympatii
- moja nieufność po tej sytuacji z jej kolegą

Dziękuję, jeśli ktoś przeczytał to do końca. Bardzo się rozpisałem, ale to okropne uczucie nie daje mi spokoju. Co o tym sądzicie? Czy jest jeszcze jakaś szansa, żebym odzyskał moją ukochaną?

Z góry dziękuję za odpowiedź.

2 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-03-27 22:20:19)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Nie dojrzałeś do związku, nie takiego. To koniec.
Aha - znasz swoje błędy, więc to jest już podstawa by się zmienić. Niestety to jest przede wszystkim zmiana psychiki, a to nie trwa 5 minut, 5 dni. Po prostu trzeba się ustabilizować emocjonalnie, być mniej zaborczym. Czas na zmiany w sobie, bo tą okazje straciłeś. I przede wszystkim powtórze, nie budujcie związków na odległość, kiedy nie macie perspektyw dalej, spotkań choćby raz na tydzień. To się nie uda bez tego, bo to nie jest poważne. Inna sprawa kiedy nie ma uczuć, to można się spotykać bez zobowiązań jeśli dwie strony to akceptują, ale kobiety takie w większości nie są. Uczucie które nie może być spełnione i jest komplikowane zawsze zrodzi rozczarowanie.

3

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Dzięki za odpowiedź. Chciałbym się zmienić i jakoś ją odzyskać, ale cały czas zachowuję się jak desperat. Szczera rozmowa nie pomagała, w sumie ona już nawet nie chce ze mną rozmawiać, bo widzi we mnie wroga. Masz rację odnośnie związków na odległość. Przyjaciółka wmawia mi, że prawdziwa miłość przez internet nie istnieje, istnieje natomiast przyjaźń. W końcu emotikona ":*" to nie prawdziwy pocałunek. Tak naprawdę konieczna jest bliskość fizyczna, bo nawet sto elektronicznych pocałunków nie ma siły jednego prawdziwego. Nie podążałbym w stronę związku przez internet po raz drugi, ale to tak naprawdę samo wyszło. Bardzo się polubiliśmy i z czasem byliśmy dla siebie coraz bardziej ważni. W wakacje będę robić kurs na prawo jazdy, więc za kilka miesięcy mógłbym ją odwiedzać co najmniej raz w tygodniu. Poznałem odpowiednią osobę, ale w nieodpowiednim czasie. Pracuję nad sobą i staram się wyciągnąć z tego wnioski. Nawet jeśli nie uda mi się odzyskać jej przychylności, to przynajmniej nie popełnię tych błędów w kolejnym związku. Wczoraj usłyszałem słowa od sympatii, że moja desperacja ją przeraża.

Czy jest jakiś sposób na poprawienie naszych relacji? Nawet jeśli związek już nie wchodzi w grę.

4 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-03-28 12:27:24)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Myśle, że istnieje jeśli przestaniesz o niej myśleć jako obiekcie do związku. Jeśli w ogóle mieliście podstawy do tego, by zostać kolegami... ale wpierw musisz o niej zapomnieć, więc uważam, że musisz kontakt zerwać dla jej i własnego dobra. Tu są negatywne emocje, a niczym już jej nie zachwycasz więc ona nie ma ochoty. Im ona bardziej nie ma ochoty, tym Ty gorzej się czujesz. Po co to? Gdybyś był mocny psychicznie, to bys dalej był sobą i byś jej nie odpychał, a tak straciłeś samego siebie. Po prostu musisz iść do przodu bez niej i nie ciągnąć znajomości w internecie. Poza tym nie może się dusić tym, że tak kontrolujesz, nie wierzysz, zazdrościsz. Ona traci energie zamiast zyskiwać i potem tak to sie konczy.

A wiesz jak ją zachwycić? Tym że będziesz pozytywny. Wychodzi Ci wszystko, jesteś szczęśliwy, nie potrzebujesz jej do tego. Może nawet chwalisz się, ale bez pyszałkowatości. Może zapraszasz, ale po to, by wyskoczyć na lody, drinka i rozstać się jak normalni ludzie, bez wymagan, podejrzeń. Mysle, ze jesli przestaniesz na nią zwracać uwagę jako ktoś kto Ci się podoba to jest duża szansa, ale zanim ona Ci w cokolwiek uwierzy to będzie ciężko. Dla mnie to nie ma sensu, bo poznasz jeszcze tyle dziewczyn, że nie będziesz wiedział o której myśleć. Ulepszysz siebie, to same przyjdą, a ta będzie tą która nie widziała w Tobie potencjału i chęci na zmiany. Proste.

Aha i nie pocieszaj po rozstaniu z chłopakiem,bo zostaniesz pocieszycielem, a od tego są koleżanki. Jak chcesz pocieszyć to się to troche inaczej robi niż słowami. Słowa to moc kobiet, a my musimy być aktywni czynami.

5 Ostatnio edytowany przez Aroooon (2014-03-28 12:52:54)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Pewnie masz rację, ale nie potrafię się z tym pogodzić. Ona nie chce już nawet ze mną rozmawiać i prosi, żebym dał jej święty pokój. Wmawiam sobie, że mamy jeszcze szansę, ale coraz bardziej zaczynam w to wątpić. Przez moment myślę, że to już koniec i nic dla mnie nie znaczy, po chwili strasznie za nią tęsknię. Próbuję naprawić nasze relacje i nakłonić ją do spotkania możliwie jak najszybciej. Wiadomo, że internetowy wizerunek osoby może znacznie odbiegać od realnego, więc jedna osoba podpowiada mi, że to byłoby najlepszym rozwiązaniem. Dlaczego? Możliwe, że nie przypadlibyśmy sobie do gustu i uświadomilibyśmy sobie, że ta ukochana osoba tak naprawdę nie istnieje, przez co rozstanie byłoby praktycznie bezbolesne, ponieważ zrozumielibyśmy, że żyliśmy w wykreowanym przez nas świecie. Wtedy nie byłoby zazdrości po rozstaniu itd. Ale jak sprawić, by do tego doszło, skoro ona mnie wręcz nienawidzi? Gdybym wiedział, że tak to będzie wyglądać, to nigdy aż tak nie zbliżyłbym się do internetowej znajomej. To nieprawdziwy związek, który pozostawia prawdziwe razy. Przynajmniej wyciągnę z tego wnioski na przyszłość. Pewnie będę musiał dać jej dużo czasu, bo ostatnio zasypywałem ją bardzo dużą ilością wiadomości, które niezbyt miała ochotę czytać. Zaczęło się od "daj mi spokój", teraz jest "wypieprzaj". Miałem szansę się z nią zaprzyjaźnić, ale wypisując do jej kolegi, zrównałem to z ziemią. Wierzę, że każdy popełniony błąd można naprawić, każdy człowiek może się zmienić, każdą relację można odbudować. Przez pół roku ona była moim priorytetem, w tym czasie zaniedbałem innych znajomych, swoje pasje, obowiązki itd, dlatego ciężko mi teraz powiedzieć "koniec" i powrócić do starego życia. Wiem, że muszę zająć się sobą. Z tym spotkaniem się w celach czysto koleżeńskich może masz rację. Przecież nie sprawię, że w jeden dzień zacznie mi ufać i czuć coś do mnie. To może już nigdy nie wrócić. Wiem, że poznam jeszcze wiele kobiet, tak naprawdę całe życie przede mną, ale ta pozostawiła coś po sobie i chyba będę próbował o nią walczyć. Może to głupota, ale uczucia bardzo wpływają na poglądy człowieka.

6 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-28 13:08:47)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

przede wszystkim to jest internetowa znajomość, nie wiesz jakby to wyglądało w realu, nie wiesz nawet czy byście sobie do gustu przypadli, proponuję w przyszłości nawiązywać tego typu znajomości tylko w realu, uciekać od znajomości internetowych- nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie. Najlepiej byłoby się z nią spotkać face to face. Ale ona już najwyraźniej tego nie chce. Szkoda że wcześniej o tym nie pomyślałeś, żeby porozmawiać z nią w cztery oczy.
Napisz jej na koniec dnia "dobranoc" i więcej się nie odzywaj, zakończ to miłym słowem z twojej strony i nie narzucaj się więcej.

7

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Chłopie wiem co przezywasz, bo miałem podobnie. Dziś się z tego śmieje, bo to nie tylko Twój obraz jest zmyślony w jej oczach, ale też jej w Twoich. Niestety zabiłeś to taką negatywnością, że tego nie zmienisz dopóki oboje sie nie uspokoicie. Powiedz jej, że przepraszasz i dajesz jej spokój, bo musisz wreszcie zacząć rozsądnie myśleć. Przyznaj jej racje, że nie pasujecie do siebie. Przyznaj, że zawaliłeś i nie będziesz niczego naprawiał, bo ona tego nie chce i szanujesz. Tu nie ma co naprawiać, bo tu nic nie ma. Minie sporo czasu, może 3 miesiące, może pół roku i już spokojniejszy, bardziej wyluzowany będizesz mogl z nia pogadac o wszystkim i o niczym, byle nie personalnie bo pamiętaj, że wy sie juz znać nie będziecie (juz sie nie znacie) i byc moze po takim czasie da sie zaprosic jako kolezanka i Ty pokażesz jaki jesteś pozytywny, co w ogole mozesz jej dać jako kolega. Moze rozsmieszyc, moze zabrac w ciekawe miejsce, nie nalegając a proponując tylko. Moje zdanie jednak jest takie, że to i tak będzie stracony czas, więc powinienes zapomniec. Emocje nie mogą nami sterować, a Tobą tylko to steruje. Uwierz mi, to bardzo niemęskie.

8

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii
szczęście111 napisał/a:

przede wszystkim to jest internetowa znajomość, nie wiesz jakby to wyglądało w realu, nie wiesz nawet czy byście sobie do gustu przypadli, proponuję w przyszłości nawiązywać tego typu znajomości tylko w realu, uciekać od znajomości internetowych- nigdy nie wiesz kto jest po drugiej stronie. Najlepiej byłoby się z nią spotkać face to face. Ale ona już najwyraźniej tego nie chce. Szkoda że wcześniej o tym nie pomyślałeś, żeby porozmawiać z nią w cztery oczy.
Napisz jej na koniec dnia "dobranoc" i więcej się nie odzywaj, zakończ to miłym słowem z twojej strony i nie narzucaj się więcej.

Właśnie nie wiem, dlatego chciałbym chociaż spróbować zamienić to w realną znajomość. Faktycznie, bardzo powoli się poznawaliśmy, przez co uczucia jednaj strony musiały zacząć w końcu wygasać. Żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej, ale może tak będzie lepiej? Mimo wszystko nie chcę zrywać z nią kontaktu, chciałbym żebyśmy kiedyś zostali choćby przyjaciółmi. Nie możemy iść razem na studia, bo ona jest w liceum, ja w technikum, czyli to rok różnicy. Boli mnie to, że ona nie chce tego kontynuować, w końcu mielibyśmy jeszcze pół roku przed jej studiami.

thepass napisał/a:

Chłopie wiem co przezywasz, bo miałem podobnie. Dziś się z tego śmieje, bo to nie tylko Twój obraz jest zmyślony w jej oczach, ale też jej w Twoich. Niestety zabiłeś to taką negatywnością, że tego nie zmienisz dopóki oboje sie nie uspokoicie. Powiedz jej, że przepraszasz i dajesz jej spokój, bo musisz wreszcie zacząć rozsądnie myśleć. Przyznaj jej racje, że nie pasujecie do siebie. Przyznaj, że zawaliłeś i nie będziesz niczego naprawiał, bo ona tego nie chce i szanujesz. Tu nie ma co naprawiać, bo tu nic nie ma. Minie sporo czasu, może 3 miesiące, może pół roku i już spokojniejszy, bardziej wyluzowany będizesz mogl z nia pogadac o wszystkim i o niczym, byle nie personalnie bo pamiętaj, że wy sie juz znać nie będziecie (juz sie nie znacie) i byc moze po takim czasie da sie zaprosic jako kolezanka i Ty pokażesz jaki jesteś pozytywny, co w ogole mozesz jej dać jako kolega. Moze rozsmieszyc, moze zabrac w ciekawe miejsce, nie nalegając a proponując tylko. Moje zdanie jednak jest takie, że to i tak będzie stracony czas, więc powinienes zapomniec. Emocje nie mogą nami sterować, a Tobą tylko to steruje. Uwierz mi, to bardzo niemęskie.

Wiem, że to jest tylko nasz wyimaginowany świat. Nie ukrywam, bardzo ciężko mi powiedzieć "koniec", bo wtedy przyznam, że to naprawdę już nie ma sensu, a jednak nadal mi na niej zależy. Może masz rację, że to stracony czas, ale ona zostawiła po sobie taką pustkę, którą za wszelką cenę pragnę ponownie wypełnić, nawet jeśli nie miałoby to sensu. Chciałbym dostać drugą szansę, żeby chociaż spróbować to wszystko naprawić, ponieważ wszystko stało się tak nagle i nie byłem przygotowany na zakończenie tego "związku". To prawdopodobnie typowe myślenie po rozstaniu, ale niestety przez to właśnie przechodzę. Doskonale rozumiem, że emocje nie mogą mną kierować, ale czasami ciężko nad tym zapanować.

9

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Ale to nie ma sensu, naprawdę. Masz to przyznać i szczególnie samemu w to uwierzyć. Zawsze musisz być przygotowany, że jak coś tyle czasu psujesz to jednak zepsujesz! A ona była cierpliwa, bo jednak sporo tych błędów popełniłeś zanim doprowadziłeś do tego stanu. Niestety każdy Twój kolejny krok (jak napisanie nawet do jej kolegi) utwierdza w przekonaniu, że nie możesz juc nic zrobić,bo zrobisz tylko gorzej. A co to za przyjazn, jesli nie ma miedzy wami niczego pozytywnego juz? Ty jej nic nie dasz w tej przyjazni? Przekupisz ją? Będziesz płakał jej na kolanach? Przepraszał? Wymyślał coś czego ona nie chce robić? To Ty wyszedłeś na słabego i musisz sie zmienic, a ona niech sobie spokojnie żyje wiedząc że jej nie nękasz już.

10

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Rozumiem, że to nie ma sensu, ale bardzo ciężko mi to przyznać. Nie wiem, co mógłbym jej zaoferować jako przyjaciel, ale wcześniej świetnie nam się rozmawiało. Racja, wyszedłem na tę słabszą stronę, niestety... Będę się doskonalić zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie, ale musi minąć trochę czasu. Skontaktowałem się z nią porozmawiać, jednak ona nie ma na to najmniejszej ochoty, przynajmniej na razie. Poczekam i popracuję nad sobą. W końcu nie tylko ona potrzebuje czasu.

Jakiś pomysł, co mógłbym robić w wolnym czasie, aby uwolnić swoje myśli od niej?

11

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Tłumacze Ci bys sie nie kontaktował. Miales przeprosic, powiedziec ze szanujesz jej wybor bo ma wolną wole i że zawaliłeś to. Przynajmniej bys wyszedł na ciut dojrzalszego...

A co robić? No właśnie i to jest też podstawowy problem słabych mężczyzn. Nuda. Tak nagle nic nie znajdziesz sobie pasji, ale w zyciu mozna naprawde duzo rzeczy robic i nie musi to byc związane z kobietą. Jedna zasada, by Ci wyszło z jakąś - miej swoj swiat poza nią, a nie rób z niej całego swojego swiata. Wtedy zadne rozstanie nie bedzie Cie długo bolało. Troche nizej odpowiadalem w temacie Madpierre, mozesz poczytac co proponowalem by zrobil w swoim zyciu, by bylo ciekawsze. Na razie chyba tez do szkoly chodzisz, ale wypadałoby sie zająć sportem na początek, bo do tego talentu nie trzeba, a pracy. Pracy nad sobą i to jest najwazniejsze u Ciebie.

12 Ostatnio edytowany przez Aroooon (2014-03-28 14:55:32)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

No tak, ale to cholernie trudne. Może nie to, że jestem słaby, ale trochę za bardzo skupiłem się na internetowej sympatii, przez co moje pasje odsunąłem na bok i ciężko mi do nich powrócić. Kilka dni temu czytałem gdzieś, że powinienem mieć własny, który opierałby się tylko i wyłącznie na mnie. Cóż, wcześniej o tym nie pomyślałem, ale muszę nad tym popracować. Sport uprawiam na co dzień, głównie w formie siłowni, którą odwiedzam co najmniej cztery razy w tygodniu. Teraz mam dwa tygodnie wolnego od szkoły, dlatego bardziej to przeżywam, bo ciężko znaleźć sobie zajęcie na cały dzień. Będę pracować nad sobą, by każdego dnia być coraz lepszym człowiekiem. Właściwie mam swoje dawne pasje, do których mógłbym z czasem powrócić.

13

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Więc sam widzisz, że straciłeś samego siebie, swoje własne "ja" dla jakiejs tam dziewczyny, z którą nawet nie przywiązałeś się fizycznie. Niepotrzebne było nękanie jej, a zajęcie sie sobą. Każdy musi mieć czym oddychać, bo ona musi mieć radość z tego, a nie czuć ciągłą presje. Teraz chcesz to naprawić, to też presja, że sie odezwiesz, że bedziesz chciał sie spotkać, że nie wiadomo co będziesz robił. Wrócisz do tego i zapomnisz, a raczej zracjonalizujesz podejście.

14 Ostatnio edytowany przez Aroooon (2014-03-28 15:28:44)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Nie jesteś pierwszą osobą, która mówi mi, że trzeba było po prostu przestać pisać, ale działałem pod wpływem emocji. "Skoro kocha, to i tak wybaczy!" Nic bardziej mylnego. Z każdym dniem coraz bardziej ją dobijałem i chciałem to wszystko posklejać. Wczoraj zacząłem dochodzić do wniosku, że moje działania były bardzo destrukcyjne, ale oczywiście człowiek uświadamia sobie to dopiero po fakcie. Dzisiaj napisałem do niej jakby ostatnią wiadomość przed naszym milczeniem. Dam jej czas na poukładanie tego wszystkiego. W sumie dwa dni temu mówiła, że ma okres i wszystko ją denerwuje, poza tym niedługo ma maturę, więc dodatkowa presja z mojej strony jest bardzo nie na miejscu. Zajmę się sobą, ona zajmie się sobą... Może w tym czasie przejdzie mi chęć odzyskania jej.

15

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii
Aroooon napisał/a:

Może masz rację, że to stracony czas, ale ona zostawiła po sobie taką pustkę, którą za wszelką cenę pragnę ponownie wypełnić, nawet jeśli nie miałoby to sensu.

Chyba musi Ci ktoś w końcu powiedzieć, i niech to będę ja, że to, co robiłeś, to jakaś patologia...

Ludzie są istotami z krwi i kości, zbliżanie się do kogoś innego to przekraczanie kolejnych granic fizycznej przestrzeni, która oddziela go od reszty świata.

Przepraszam, ale.. czy Ty wiesz jak ta dziewczyna wygląda w ogóle?
Nawet jeśli wysyłała Ci zdjęcia - czy wiesz, że na zdjęciach można wyglądać kompletnie inaczej niż w "realu"? Człowiek się porusza, uśmiecha, pachnie...

Przeczytaj to, może Cię trochę otrzeźwi:
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/myslal-ze-rozmawia-z-kobieta-odpowie-za-zabojstwo,188501.html

Rozumiem, że można kogoś polubić i się do niego przywiązać, jak się z nim nieustannie rozmawia na czacie. To taka bezproblemowa znajomość, chcesz, to jest, nie chcesz, to wyłączasz telefon/komputer. Żadnych zobowiązań. W końcu się uzależniasz od tego kontaktu, sondujesz granice. A jej się ta gra z Tobą wyraźnie już znudziła i mami teraz kolejnych zawodników. Może ją to dowartościowuje w jakiś sposób, może nie zna innych form spędzania czasu, a może jest przykuta do wózka i chce w ten sposób przeżyć złudzenie normalności?
Ale to chore, otrząśnij się jak najszybciej i nie daj się więcej wplątać w takie historie.
Jasne, że można nawiązać z kimś ciekawym w różnych miejscach kontakt, dlaczego nie w grze online? Bardzo fajnie. Ale nie można w ten sposób kogoś POZNAĆ. Ludzie przez internet będą Ci opowiadać o sobie co tylko im się żywnie podoba. Podoba Ci się ktoś? Spotkaj się z tą osobą.

I film polecam:
http://www.imdb.com/title/tt1798709/

16

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Ja tego znudzeniem (jej) na pewno bym nie tlumaczył. Po prostu miała ochote (i pewnie tez na spotkania), a on jej to zabrał.

17 Ostatnio edytowany przez Aroooon (2014-03-29 11:40:47)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Wiem, że osoba w realu znacznie różni się od poznanej przeze mnie osoby w internecie, dlatego chciałem się spotkać. Czy to ją dowartościowuje... Nie wiem, może. Przyznam, że ona też nie jest idealna i popełniała swojego rodzaju błędy, dlatego to nie jest tylko i wyłącznie moja wina. Wczoraj nastąpił przełom w moim podejściu do tej sprawy. Zająłem się sobą i bardzo miło spędziłem dzień, a w tym czasie tylko przelotnie pomyślałem o internetowej sympatii. Wieczorem zacząłem śmiać się z samego siebie, jak mogłem być takim durniem, żeby dać się wciągnąć w jakiś internetowy "związek". Coraz bardziej rozumiem swój błąd i dostrzegam jej wady. Nie byłem zakochany, a jedynie zauroczony. Co prawda jeszcze mam momenty, gdy o niej myślę i tęsknię za nią, ale przestałem pragnąć kontaktu z nią za wszelką cenę, już mi tak nie zależy na odzyskaniu jej i staje się dla mnie obojętna. Ktoś mi powiedział, że za jakiś czas będę czuć do niej obrzydzenie. To prawda, czasami śmieję się zarówno z niej, jak i z siebie, ale nie jestem w stanie cofnąć czasu, by nie dopuścić do naszej bliskiej znajomości. Zrozumiałem, że poznana przeze mnie dziewczyna tak naprawdę nie istnieje. To jedynie wyidealizowany przeze mnie obraz osoby, który dość gwałtownie zaczyna zanikać. Cóż, niech sobie pogrywa z jakimiś naiwnymi facetami poznanymi przez internet. Jak mogłem być taki głupi... roll

Rozumiem swoje błędy, pracuję nad sobą, doskonalę się w każdym zakresie i powracam do swoich pasji, tyle że z większym doświadczeniem i zapałem. Nie uważam czasu spędzonego z tą osobą za czas zmarnowany, bo nauczyłem się naprawdę dużo i zyskałem pewność siebie. Kiedyś zrozumie, że straciła swoją szansę. Straciła zagubionego, ale porządnego chłopaka, jakim byłem ja. tongue

Dziękuję wszystkim za uświadamianie mi, że robię źle. Gdy słyszałem to od jednej osoby, przymykałem jeszcze na to oko, ale gdy już kilka osób próbuje mi to uzmysłowić, to najwyraźniej coś jest nie tak.

18

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

czas pomoże ci zapomnieć, małymi krokami do przodu, a następnym razem postaraj się jak najszybciej spotkać się z kobietą w realu, powodzenia smile

19

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii
Aroooon napisał/a:

Zrozumiałem, że poznana przeze mnie dziewczyna tak naprawdę nie istnieje. To jedynie wyidealizowany przeze mnie obraz osoby, który dość gwałtownie zaczyna zanikać. Cóż, niech sobie pogrywa z jakimiś naiwnymi facetami poznanymi przez internet. Jak mogłem być taki głupi... roll

Gratuluję Ci i tego się trzymaj.

A żeby Cię jeszcze troszkę pomęczyć - najbardziej w Twoim pierwszym wpisie przeraziło mnie to:

Aroooon napisał/a:

Tak zdołowany, że w moim wnętrzu pojawiła się rozpacz i myśli samobójcze.

Jak można myśleć o zabiciu kogokolwiek z powodu "osoby", która nie istnieje, no powiedz???

Jest jeszcze taki film, klasyk, który wbrew pozorom ma chyba sporo wspólnego z tą sytuacją: "Zawrót głowy" Hitchcocka. Znasz?
Tam też bohater zakochuje się w kobiecie, która nie istnieje (mimo że akurat w jego sytuacji była ona przez pewien czas fizycznie obok). Myślę, że jak spojrzy się na taką sytuację z boku (nawet na ekranie) to może to się przyczynić do otrzeźwienia nas samych. Terapia sztuką wink

No, powodzenia, wydajesz się ciekawym i wrażliwym chłopakiem, tylko otrząśnij się z tego wirtualnego świata. On jest tylko w Twojej głowie i (z tego, co piszesz) przez pewien czas żyłeś po prostu jak zombie.

20

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Jeśli w kilka dni "trzeźwiejesz" z tego, to bardzo dobry znak.

21 Ostatnio edytowany przez Aroooon (2014-03-31 12:22:09)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii
szczęście111 napisał/a:

czas pomoże ci zapomnieć, małymi krokami do przodu, a następnym razem postaraj się jak najszybciej spotkać się z kobietą w realu, powodzenia smile

Wątpię, żeby był następny raz. Ta sytuacja bardzo odmieniła moje podejście do internetowych związków. Wątpię, żebym jeszcze kiedykolwiek tak bardzo zbliżył się do dziewczyny poznanej przez internet, a nawet jeśli, to raczej nie będzie najważniejsza w moim życiu. Jeśli chodzi o spotkanie, to z pewnością spotkałbym się z nią możliwie jak najszybciej. Miałem szansę spędzić Sylwestra z moją byłą sympatią, ale niestety do tego nie doszło. Cóż, mówi się trudno.

Enyo napisał/a:

A żeby Cię jeszcze troszkę pomęczyć - najbardziej w Twoim pierwszym wpisie przeraziło mnie to:

Aroooon napisał/a:

Tak zdołowany, że w moim wnętrzu pojawiła się rozpacz i myśli samobójcze.

Jak można myśleć o zabiciu kogokolwiek z powodu "osoby", która nie istnieje, no powiedz???

Jest jeszcze taki film, klasyk, który wbrew pozorom ma chyba sporo wspólnego z tą sytuacją: "Zawrót głowy" Hitchcocka. Znasz?
Tam też bohater zakochuje się w kobiecie, która nie istnieje (mimo że akurat w jego sytuacji była ona przez pewien czas fizycznie obok). Myślę, że jak spojrzy się na taką sytuację z boku (nawet na ekranie) to może to się przyczynić do otrzeźwienia nas samych. Terapia sztuką wink

No, powodzenia, wydajesz się ciekawym i wrażliwym chłopakiem, tylko otrząśnij się z tego wirtualnego świata. On jest tylko w Twojej głowie i (z tego, co piszesz) przez pewien czas żyłeś po prostu jak zombie.

Tęsknota, bezradność, ból, rozpacz, desperacja... Napływ negatywnych emocji potrafi doprowadzić człowieka do stanu, w którym sam siebie nie poznaje. Nie kojarzę tytułu, ale kiedyś obejrzę. Żyłem nieświadomie, ale to na szczęście minęło. smile

thepass napisał/a:

Jeśli w kilka dni "trzeźwiejesz" z tego, to bardzo dobry znak.

Czasami wracają wspomnienia i pojawia się lekka tęsknota, ale jestem na dobrej drodze.

Dziękuję Wam za pomoc w tej trudnej dla mnie sytuacji. Gdybym nie napisał na forum, to z pewnością nadal bym rozpaczał i zastanawiał się, jak mógłbym ją odzyskać. To, co jeszcze kilka dni temu było dla mnie takie bolesne, teraz wywołuje śmiech. Do wszystkiego podchodzę z dystansem i nie czuję już jakiegoś szczególnego smutku. Zwyczajnie wracam do swojego starego życia, bo przez długi czas nie potrafiłem skupić się na sobie, internetowa sympatia była najważniejsza w moim życiu. Chciałbym, żebyśmy zostali przyjaciółmi, w końcu przez długi czas byliśmy dla siebie bardzo ważni. Póki co nie ma szans nawet na normalne rozmowy. Myślę jednak, że będzie dobrze. smile

22 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-31 14:04:39)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

,

23

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

No i bardzo dobrze, cieszy taka postawa, ale też sie przyczepie (taki moj urok) - nie pisz, że dziewczyna z internetu RACZEJ nie bedzie najwazniejsza w Twoim zyciu. w ogole dziewczyna nie moze byc najwazniejsza, juz nie mowie ze z internetu. Ty jestes najwazniejszy, a ona jest czescia tego. pamietaj.

24 Ostatnio edytowany przez Aroooon (2014-04-21 18:59:25)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Witam ponownie.

Przez pewien czas tu nie zaglądałem, bo jakoś się uporałem z tym problemem. Początkowo było bardzo ciężko i wracały bolesne wspomnienia, ale po pewnym czasie zacząłem sobie uświadamiać swoją naiwność, głupotę czy nie wiem co jeszcze. Byłem mocno zauroczony w tamtej dziewczynie, wyczuwałem wręcz uzależnienie od niej, niesamowicie silną więź. Cóż, to już przeszłość. tongue Teraz łączy nas zaledwie krótka wymiana chłodnych zdań na kilka dni. Teraz czuję do niej niechęć, obrzydzenie, chłód, pogardę, całkowitą obojętność itd. Ponadto uważam ją za osobę nieodpowiedzialną, naiwną, jest według mnie żałosna i wewnętrznie śmieję się z niej.

szczęście111 napisał/a:

,

Zdążyłem przeczytać Twój post. Nie musiałaś go usuwać, bo jednak miałaś rację, a w końcu to miejsce, gdzie można szczerze i anonimowo porozmawiać. smile

thepass napisał/a:

No i bardzo dobrze, cieszy taka postawa, ale też sie przyczepie (taki moj urok) - nie pisz, że dziewczyna z internetu RACZEJ nie bedzie najwazniejsza w Twoim zyciu. w ogole dziewczyna nie moze byc najwazniejsza, juz nie mowie ze z internetu. Ty jestes najwazniejszy, a ona jest czescia tego. pamietaj.

Już nie "raczej", a "na pewno". Ostatnie wydarzenia bardzo wpłynęły na moją osobowość, wskazały mi moje błędy, które już zacząłem poprawić. Nie żałuję tego internetowego zauroczenia, bo były to często cudowne chwile, ale również błąd, z którego wyciągnąłem wiele wniosków i wiedzę na przyszłość. Tak naprawdę spadł mi ciężar z pleców, bo ta niepewność i pytania typu "co z nami będzie?" były bardzo przygnębiające. Powróciłem do swojego dawnego "ja" i ze spokojem patrzę w przyszłość, w międzyczasie doskonaląc swój charakter i eliminując własne wady. W najbliższym czasie nie zamierzam się z nikim wiązać, potrzebuję przestrzeni, rozrywki i czasu dla siebie. Żałuję tylko prób ratowania tego "związku" na siłę i płaszczenia się przed internetową eks-sympatią. Nadal klei się do innych facetów w grze, ponadto ostatnio zwierzyła mi się, że wyznała miłość swojemu najlepszemu przyjacielowi z jej okolic, a on... ją odrzucił. Wspominała, że jest to dla niej bardzo bolesne i nie chce o tym mówić, bo znowu będzie płakać. Wcześniej próbowałbym ją pocieszać za wszelką cenę, ale teraz ta sytuacja bardzo mnie rozbawiła, odczułem do niej taką pogardę i obojętność na jej ból. Wcześniej bardzo ją idealizowałem i nie zwracałem uwagi na jej wady, a jest to osoba bardzo wadliwa. Uważam, że zasłużyła na nauczkę. Niech zachowuje się tak dalej, a ostatecznie zostanie starą panną, ale to już nie mój problem.

Szczęścia nie zbudujesz a cudzym nieszczęściu. To pewne!

To prawda. Nie uważam, że ona zasługuje na wieczne cierpienie, ale tak naprawdę błędy i ból potrafią przywrócić człowieka na właściwą ścieżkę.

Dziękuję Wam bardzo za pomoc. Wasze rady bardzo podtrzymały mnie na duchu, przez co ponownie mogę cieszyć się wewnętrzną wolnością. Nikomu nie polecam zabawy w internetową miłość, bo to złudne uczucia, które potrafią naprawdę zranić. Internetowa przyjaźń jak najbardziej, ale dążenie do czegoś więcej to głupota. Jeszcze raz dziękuję i życzę wszystkiego dobrego z okazji Świąt Wielkanocnych. smile

25 Ostatnio edytowany przez gladiola (2014-04-22 21:48:21)

Odp: Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Twoja historia jest identyczna do mojej... Było dokładnie tak samo... Zniechęciłam go do siebie, nalegałam, naciskałam, nie dawałam mu spokoju, bo tak bardzo mi na nim zależało...  straciłam samą siebie, ale dziś wychodzę na prostą... Wróciłam do swojego życia, bo też je zatraciłam na rzecz niego... Tyle razy go raniłam słowami, potem przepraszałam, byłam nieufna, miałam pretensje o to, ze nie chce się spotkać, porozmawiać w realu... Doskonale wiem co czujesz. Czas jest najlepszym lekarstwem, a tak czy inaczej każdy z nas na pewnym etapie swojego życia musi zrobić z siebie "wariata", tak więc nie przejmuj się i rób wszystko tak aby zachęcać do siebie ludzi, a nie ich odstraszać swoją desperacją - liczy się pewność siebie i poczucie własnej wartości - potraktuj tę dziewczynę jako sprawdzian na resztę życia, tzn. dzięki jej odrzuceniu teraz będziesz potrafił nawiązywać normalne, zdrowe i zdystansowane relacje z dziewczynami, nie rzucając się na pierwszą lepszą poznaną przez Internet. Jeśli nie chciała się z Tobą spotkać w rzeczywistości i poznać Cię takim jakim jesteś naprawdę to oznacza, ze to ona straciła Ciebie i niech to ona tego żałuje, a nie Ty... Owszem pokazałeś się od tej "złej" strony, ale to nieważne. Poznasz jeszcze wartościową dziewczynę i dzięki tamtej "przygodzie" będziesz teraz ostrożniejszy i mądrzejszy, wiem co mówię, bo sama przez to teraz przechodzę smile Trzymaj się!

PS: Musisz tak robić żebyś to Ty "rozdawał karty" w relacji na której Ci zależy wink

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Wygaśnięcie uczuć internetowej sympatii

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026