paulo71 napisał/a:Hannah99 napisał/a:A ja uważam, że rodzina to istotnie jest dopiero układ kobieta i mężczyzna i ich dzieci. Aczkolwiek uważam również, że instytucja małżeństwa jest po to (co zaraz pewnie wywoła falę komentarzy), aby legalnie zabezpieczyć współmałżonków. Im jestem starsza, tym większe mam przekonanie, że instytucja małżeństwa nie jest bynajmniej "passe". Uważam również ... i tu pewnie odezwą się kolejne głosy krytyki, że szczególnie kobieta powinna naciskać na legalizację związku, ponieważ jest to dla jej bezpieczeństwa. Przykład - dziewczyna ode mnie z pracy miała partnera z którym miała dziecko (a więc zgodnie z przyjętą w tym wątku nomenklaturą powstała "rodzina") po czym ten wyprowadził się z domu, ponieważ inna "atrakcyjniejsza" kobieta z nim zaciążyła ... Wyprowadził się z dnia na dzień, bo czemu nie. Procedura rozstania polegała na spakowaniu walizki i zapewnieniu "byłej współmałżonki" o gotowości pokrycia kosztów psychologa.
Z tego co wiem, zasądzono jakieś śmieszne alimenty na dziecko (koło 400 zł), natomiast ona nie ma prawa do żadnych alimentów dla siebie, które pewnie otrzymałaby gdyby w trakcie procesu rozwodowego orzeczono rozwód z winy męża. Ze wspólnych rzeczy, które mieli zostało jej mieszkanie na kredyt, który teraz sama spłaca. Na szczęście jest dość zamożna, ale powiedziała że ją to niestety finansowo mocno "boli" i sama przyznała, że gdyby była "żoną" legalną, to żądałaby alimentów na część spłaty kredytu.
Pewnie że małżeństwo nie gwarantuje miłości, ale mimo wszystko uważam że kobiety w szczególności powinny zadbać o swoje bezpieczeństwo. Podobała mi się myśl, którą kiedyś napisała jedna forumowiczka, że nie na darmo instrukcje bezpieczeństwa w samolotach każą najpierw założyć maskę tlenową sobie a potem dziecku. W pewnych aspektach życiowych, właśnie tak powinna postępować kobieta .....
Ja mam wrażenie, że tu dużo zołz jest na tej stronie.
Tylko o kasie, alimentach na dziecko i siebie.
A do roboty baby sie wziąść a nie liczyć na cudze pieniądze.
A na dziecko to obydwoje są zobowiązani tyle samo łożyć i to bez k.. .wyjatków.
400 zł na dziecko to mało, może k... 4000 zł, wtedy by wam sie w dupach pomieszało.
Na siebie alimenty bo mąż odszedł, przecież to większości wasza wina, to wy płaćcie facetowi.
ALimenty na byłego małżonka przypadają bardzo ewentualnych okolicznościach. A nie, wezmę rozwód i alimenty żądać.
Wkurzają mnie takie laski piszące tylko o kasie , typowe ZOŁZY.
Później sie dziwią , że faceci nie chcą sie wiązać jakimiś papierkami.
Takie zołzy a jednak pierwsze obraźliwe określenia w tym temacie padły z Twoich ust, a nie tych podłych kobiet
Widzisz odpowiedzialność to oręż obosieczny. Jeśli mężczyzna uzyska rozwód z winy żony, to on w razie niezdolności do pracy dostanie alimenty. Jeśli on podejmie się całodobowej opieki nad dziećmi, to kobieta będzie płacić alimenty. Jeśli był idealnym mężem, to nie ma ryzyka rozwodu z jego winy, więc on sam alimenty da tylko na dzieci. I teraz pytanie - petarda: dlaczego mężczyzna ma żałować kilkuset złotych na życie WŁASNEGO DZIECKA? Przecież to krew z jego krwi. Każdy rozsądny człowiek wie, że w obecnych czasach 400 zł to troszkę za mało na pokrycie połowy kosztów utrzymania dziecka. Dla opornych mała kalkulacja z wydatkami uśrednionymi do 1 m-ca: obiady w szkole 100 zł, czynsz za mieszkanie 150 zł, jedzenie 500 zł, kosmetyki 20 zł, ubrania 100 zł, inne wydatki związane ze szkołą (książki, wyjścia do teatrów, klasowe, komitet rodzicelski, kapcie na zmianę, strój na w-f) 100 zł, jakieś życie rozrywkowe w rodzaju kino, zabawki, gazetki, łyżwy, rower 100 zł. To daje około 1000 zł, a przedstawiony rys finansowy jest budżetowy, bo nie uwzględnia produktów "luksusowych" takich jak wyjazd na wycieczkę, zajęcia dodatkowe, lepszej jakości jedzenie, kieszonkowe, że nie wspomne o tym, że czasem mieszkanie się wynajmuje a nie posiada własne...
Jeżeli o moje zdanie chodzi to rodzina zaczyna się w momencie zawarcia małżeństwa. Nie potępiam i nie dyskryminuję związków nieformalnych. Piszę tylko o swoich odczuciach.