Witam,jestem tu nowa i szukam porady osób bezstronnych. Postaram się jak nalepiej opisać swój problem.
Mam problem z moim mężem. Jesteśmy świeżym małżeństwem, mamy malutkie dziecko i mieszkamy u jego rodziców, wpradzie mieszkamy w jednym budnyku ale z osobnymi wejściamy, prowadzimy własne gospodarstwo domowe. Mój mąż jest bardzo mocno związany ze swoimi rodzicami i rodzeństwem. Ja jestem tu sama, ponieważ całą swoją rodzinę i przyjaciół zostawiłam w innym mieście. Problemy zaczynają się w momencie, gdy mojego męża dość często (ja mam takie wrażenie, może mylne)obchodzą jego rodzice i rodzeństwo niż jego własna rodzina, którą stworzyliśmy. Przetoczę przykład: kiedyś pożyczył wszystkie nasze pieniądze teściom nic nie mówiąc i gdyby nie to, że również pracuję to w innej sytuacji nie mielibyśmy za co żyć. Gdy chcę jechać z dzieckiem do moich rodziców mówi, że jadę na własną odpowiedzialność jakby coś się stało, mówi tak bo chyba chce żebym wcale ich nie odwiedzała. Jak się pojawiło nasze dziecko przyjechała moja mama by mi pomóc,jego nie kiwnęła nawet palcem, to jeszcze się z nią pokłócił i teraz chętnie nie przyjeżdża. Na dokładkę tego wszystkiego mamy problem z uregulowaniem własności nieruchomości. Mieszkanie które sobie wyremontowaliśmy i w którym mieszkamy ma zostać przepisane na mojego męża ale on boi się o tym mówić, bo jego rodzice pomyślą że wszystko chcemy im zabrać. Chociaż teściowie sami to zaproponowali to nie spieszą się do uregulowania tych spraw, w szczególności teściowa. W najbliższym czasie szykują się dość duże inewstyce związane z odnową domu żędu 5 tyś na rodzinę. Z mężem mamy sporne zdane co do tego remontu, powiedziałam że jeżeli własność nie zostanie uregulowana prawnie to złotówki nie dołożę do remontu. W przyszłości chcemy budować własne lokum i nie widzę sensu inwestycji w coś co nie jest moje, wolę zbierać pieniądze na coś swojego. Kiedyś powiedział żybym nie kazała mu wybierać między naszą rodziną a jego rodzicami, wiem że może chce dobra dla wszystkich ale tak się czasami nie da i trzeba podjąć decyzję kto jest ważniejszy. Ostanio usłyszałam że gdyby nie dziecko to pewnie byśmy razem nie byli.
Nie wiem może trochę wyolbrzymiam sprawę, proszę o radę, bo czasami osoby z zewnątrz widzą sytuacje z innej perspektywy.