netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

"trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

25 odpowiedzi25 555 wyświetleńzałożony przez magda213, 09.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Witam,jestem tu nowa i szukam porady osób bezstronnych. Postaram się jak nalepiej opisać swój problem.

Mam problem z moim mężem. Jesteśmy świeżym małżeństwem, mamy malutkie dziecko i mieszkamy u jego rodziców, wpradzie mieszkamy w jednym budnyku ale z osobnymi wejściamy, prowadzimy własne gospodarstwo domowe. Mój mąż jest bardzo mocno związany ze swoimi rodzicami i rodzeństwem. Ja jestem tu sama, ponieważ całą swoją rodzinę i przyjaciół zostawiłam w innym mieście. Problemy zaczynają się w momencie, gdy mojego męża dość często (ja mam takie wrażenie, może mylne)obchodzą jego rodzice i rodzeństwo niż jego własna rodzina, którą stworzyliśmy. Przetoczę przykład: kiedyś pożyczył wszystkie nasze pieniądze teściom nic nie mówiąc i gdyby nie to, że również pracuję to w innej sytuacji nie mielibyśmy za co żyć. Gdy chcę jechać z dzieckiem do moich rodziców mówi, że jadę na własną odpowiedzialność jakby coś się stało, mówi tak bo chyba chce żebym wcale ich nie odwiedzała. Jak się pojawiło nasze dziecko przyjechała moja mama by mi pomóc,jego nie kiwnęła nawet palcem, to jeszcze się z nią pokłócił i teraz chętnie nie przyjeżdża. Na dokładkę tego wszystkiego mamy problem z uregulowaniem własności nieruchomości. Mieszkanie które sobie wyremontowaliśmy i w którym mieszkamy ma zostać przepisane na mojego męża ale on boi się o tym mówić, bo jego rodzice pomyślą że wszystko chcemy im zabrać. Chociaż teściowie sami to zaproponowali to nie spieszą się do uregulowania tych spraw, w szczególności teściowa. W najbliższym czasie szykują się dość duże inewstyce związane z odnową domu żędu 5 tyś na rodzinę. Z mężem mamy sporne zdane co do tego remontu, powiedziałam że jeżeli własność nie zostanie uregulowana prawnie to złotówki nie dołożę do remontu. W przyszłości chcemy budować własne lokum i nie widzę sensu inwestycji w coś co nie jest moje, wolę zbierać pieniądze na coś swojego. Kiedyś powiedział żybym nie kazała mu wybierać między naszą rodziną a jego rodzicami, wiem że może chce dobra dla wszystkich ale tak się czasami nie da i trzeba podjąć decyzję kto jest ważniejszy. Ostanio usłyszałam że gdyby nie dziecko to pewnie byśmy razem nie byli.
Nie wiem może trochę wyolbrzymiam sprawę, proszę o radę, bo czasami osoby z zewnątrz widzą sytuacje z innej perspektywy.

2

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Ja mogę to tak podsumować - maminsynek. Tacy są najgorsi. Dobrze że się nie zgodziłaś na inwestowanie w dom który nie będzie Twoją własnością. A to że On pożyczył całe swoje pieniądze bez Twojej wiedzy to wogóle jest chore. Coś jest nie tak skoro jego rodzice są cacy a Twoi nie i nie wolno Ci ich odwiedzać .

3

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Już czasami ręce mi opadaj na to wszystko, czasami siedzę i płaczę jak go nie ma ale potem mówię sobie że muszę się zebrać i się nie poddawać. Moja mama mówi że i tak nie wygram z nimi bo ich jest więcej tym bardziej że nie mam wsparcia w moim mężu.  w tej chwili mąż jest na mnie obrażony że naciskam na uregulowanie spraw.

4

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Magda, musisz rozegrac to bardzo stanowczo, ale bez napinania się i awantur. Jestem dojrzałą kobietą i teściową i wiem jak emocje potrafią namieszać w takim skomplikowanym układzie jak twój. Ty jestes kimś z zewnatrz, a rodzina męża i on sam są sobie bliscy i obywaja się bez formalności. Ty natomiast nie możesz godzic się na lekcewazenie twojego zdania. Twoje zdanie musi byc jasno wypowiedziane i musi je usłyszeć rodzina męża. Puki co mam wrażenie, że mąż jest pośrednikiem między Tobą a teściami. Byc może teściowie nawet nie wiedzą jakie jest twoje stanowisko w sprawie pożyczonych pieniedzy czy dokładania się do remontu. Najlepiej by było, gdybyś porozmawiała o tym z tesciową, ale nie w formie pretensji tylko jak równy z równym w celu znalezienia kompromisu. Napisałaś, że teściowie sami zaproponowali odpis tego mieszkania, w którym mieszkacie więc tego sie trzymaj i o tym z nimi rozmawiaj warunkując współudział w kosztach remontu odpisem. Twój mąż ma najwyraźniej problem ze stawianiem granic, wyraźnie miota się między Tobą a rodzicami, ale to częsta przypadłość mlodych małżonków płci obojga. Często też rodzice i teściowie nie potrafią uszanować odrębności młodej rodziny nie ze zlośliwości, ale z braku wiedzy i wyczucia. Wyjdź więc z cienia i zachowuj się jak pełnoprawny członek rodziny, otwarcie i bez lęku. W sprawie Twojej mamy nie ustępuj ani na krok, masz prawo do przyjmowania jej w swoim domu i jeździć do niej kiedy tylko chcesz.

5

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Jeśli chodzi o pośredniczenie mojego męża między mną a jego rodzicami to się zgadzam, bo tak jest ale boję się że gdy powiem czego oczekuję to mogą sobie pomyśleć, że czyham na i majątek i że jestem zołza bo mnie chcę się dołożyć do remontu skoro mnieszkam pod ich dachem. Tak naprawdę moje mieszkanie u nich można podciągność do mnieszkania jak na stancji.

6 Ostatnio edytowany przez seducer (2011-02-09 15:43:11)

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Przepisanie nieruchomości na męża, darowizna od rodziców i tak nie uczyni domu/mieszkania twoim. To jest odrębny majątek chyba że zostaniesz specjalnie dopisana do aktu notarialnego.

Mam dom od czasów przedmałżenskich , żona ma mieszkanie z tamtych czasów(przepisane przez matkę już w trakcie naszego małżeństwa) . Nie mamy rozdzielności. A i tak obie nieruchomości są naszym majątkiem odrębnym.  Nawet nie myślę o tym aby je przepisywać albo żądać przepisania. Jeżeli jesteśmy razem to jesteśmy, co moje to i twoje. Jak nie będziemy to cóż....


Ja nie kumam czemu masz dostać to mieszkanie.  Jak się ma remont do prawa własności?
To że ktoś wyłoży 2,5 tys od osoby nie oznacza że ma prawo do czegoś co jest warte 30 albo 100 razy więcej.
Czy to co mają twoi rodzice , też przepiszesz na męża?
Masz męża, rodzinę - chcesz się zabezpieczyć materialnie? Nie bój się - nakłady poniesione przez samego męża=ciebie i męża nawet na cudzą nieruchomość - są do odzyskania podczas podziału majątku.
Dokumentuj wydatki i tyle.

7

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Do dziś dnia nie potrafię zrozumieć, dlaczego faceci stawiają swoje kobiety w takich sytuacjach. Ja mam to samo, spieram się ze swoim narzeczonym już od roku o to, gdzie będziemy mieszkać po ślubie: ja oczywiście nie chcę z jego matką, on nie widzi innego rozwiązania.
Ja jej niestety nie lubię, ona też bardzo powierzchownie okazuje mi sympatię, kilka razy rzeczywiście w złosci powiedziała/pokazała, co myśli o mnie tak naprawdę. Ja po prostu nie widzę możliwości ułożenia sobie w ten sposób życia.

Mój narzeczony ma natomiast 1 argument żeby tam zostać: bo matka nie będzie w stanie sama utrzymać domu.

To nic że się będziemy tam męczyć, to nic że ja nie chcę - i tak jest to najważniejsze.

Wiem, że mi zaraz marena napisze że mam chłopaka maminsynka, który powinien iść do psychologa - mnie dziwi co innego - dlaczego matka tak wychowała syna, żeby go od siebie uzależnić i wszczepić w nim tak wielkie poczucie odpowiedzialności za nia?

On mi obiecuje, ze jak spróbujemy razem zamieszkać i nam się nie uda, to się po prostu  wyprowadzimy, ale ja jakoś nie potrafię temu zaufać i ogólnie bardzo mnie martwi ta sytuacja.

A jeśli chodzi o uregulowanie prawne sytuacji - 2 lata bezustannego mojego gadania trzeba było, żeby w końcu sprawa trafiła do sądu administracyjnego. 2 lata.

Kurcze czemu u nas nie może być tak jak na zachodzie - że po prostu nie praktykuje się mieszkania z rodzicami?

8

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Zdaję sobie sprawę z tego że jeśli przepiszą wszystko na męża to i tak nie będzie moje ale mamy dziecko.
Nie chodzi mi o ich majątek i jak narazie to nie czuję potrzeby remontowania ich 25 letniego domu wole odkładać i inwestować we własny.
Zawsze teściowie mogą przepisać na wnuków.

9

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Bardolka masz rację co do utrzymania domu kosztem moim i drugiej synowej bo też tam mieszka.
Zawsze remont rozłożony na 3 rodziny jest tańszy niż na jedną.

10

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina
magda213 napisał/a:

Zdaję sobie sprawę z tego że jeśli przepiszą wszystko na męża to i tak nie będzie moje ale mamy dziecko.
Nie chodzi mi o ich majątek i jak narazie to nie czuję potrzeby remontowania ich 25 letniego domu wole odkładać i inwestować we własny.
Zawsze teściowie mogą przepisać na wnuków.

Ja bym niczego na wnuków nie przepisywał. Potem któraś ze stron będzie miała opiekę nad dzieckiem i stracą dom (też mogą mieć obawy i zaufanie porównywalne do tego jakie ty masz do nich). Może udzielcie im pożyczki na ten remont? Będziesz miała podpisany papier że wyłożyłaś kwotę na dom i podstawę do dochodzenia jej w czasie kiedy będziecie się budować.

11

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Na podpisanie takiego dokumentu mój mąż sie nie zgodzi, a poza tym to może być problem z dokumentacją o wydatkach kosztów które już ponieśliśmy.

12

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Widzę,że nie jestem sama.
Mój facet to też typowy maminsynek.Wiem jedno - nigdy prze nigdy nie zgodzę się,abyśmy mieszkali u niego razem z teściami.Po ślubie chcemy coś wynająć i mieszkać sami.
Na razie nie planujemy dzieci(ja nie planuję) ale gdyby on kazał wybierać i kazałby mi przeprowadzić się do jego domu,to wyprowadziłabym się do moich rodziców - to oznacza koniec małżeństwa.
W takich sprawach trzeba być twardym i konsekwentnym.
Ja od razu trąbiłam,że nigdy nie zamieszkamy u niego.

13

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Magda! Spróbuj wyciągnąc rękę do teściów. To, że do tej pory mąż pośredniczy w Twoich kontaktach z teściami, a ty boisz się odezwac w sprawie, bo mogliby pomyślec, że chcesz ich majątku świadczy tylko o tym, że oni wcale Cię nie znają. Może daj się poznac, wstydzisz się sama iśc na herbatkę do teściowej? Jako pratekst wykorzystaj dziecko. Nie wiem ile ma miesięcy? lat? Pierwszy ząbek, pierwsze słowo? Cokolwiek. Możesz wymyślic, że powiedziało baba, sam powód nie jest ważny. Ważne jest nawiązanie kontaktu. Jeśli Cie dobrze poznają i polubią poczujesz się pewniej i Twoje zdanie nabierze wartości. Ukrywaniem się w swojej części domu za plecami męża na pewno nie sprawiasz dobrego wrażenia. Miałam podobny problem z rodzicami mojego chłopaka. Nie lubili mnie, ja ich też. Byłam wstydliwa i skryta. Rzadko u niego bywaliśmy a jeśli już to przesiadywaliśmy u niego w pokoju. Efekt był taki, że wszystko co złego było w moim chłopaku jego rodzice zaczęli zwalac na mój zły wpływ. Jego siostra pół roku temu urodziła. Zaczęłam częściej przyjeżdzac. Zakochałam się w dziecku. Kilka razy pogadałam z jego mamą. Jest zupełnie inaczej. Dalej za nimi nie przepadam, ale widzę, że teraz są obiektywni. Poznali mnie. Syn zawsze będzie ich synem. Jednak po ślubie będę ich córką. Nigdy nie będą nas tak samo kochac, ale może przynajmniej będą bardziej sprawiedliwi?

14

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Coś jest z tymi facetami , że są tak związani ze swoimi matkami i za nie odpowiedzialni.
Mój facet na przykład ma rodziców którzy mieszkają na Mazurach i ma też brata trochę młodszego , który też tam mieszka z żoną i dzieckiem ... w tej samej miejscowosci.
Jego ojciec niekiedy ma zaskoki alkoholowe i mu odwala , tzn nie awanturuje sie ale ciezko sie z nim dogadac ... no i niekiedy tesciowa ma dosyc. Ostatnio wlasnie mial taki zaskok , ktory trwal 2 tygodnie. My z moim facetem mieszkamy na drugim końcu Polski. Jak tesciowa ma problem z mezem to oczywiscie nie pojdzie do mlodszego syna , ktory mieszka pod nosem , tylko dzwoni do nas. I ostatnio moj facet musial wziac kilka dni wolnego , pojechac specjalnie na mazury do ukochanej mamusi zeby zrobic porzadek ze swoim ojcem , zeby mamusia juz nie byla smutna! Mlodszy brat ma w dupię matkę bo ma swoją rodzinę , żonę i dziecko. Nam za miesiąc urodzi się córka .... ale co tam .... to starszy synek jest ukochany i musi zapierdzielac 12 godzin pociągiem!  Gdybym nie lubiła swojej przyszlej tesciowej to pewnie bym za to ja przeklinala w cholere .... a tak to jakos nie mam sumienia i slowem nie skomentowalam swojemu facetowi co o tym mysle. Ale szczerze to nie wyobrazam sobie na przyszlosc takich sytuacji ... zeby moj facet rzucal wszystko i jechal na mazury tylko jak jego matka zakwiczy. W koncu on sam zaraz bedzie mial swoja rodzine. A przeciez mlodszy brat mogl juz dawno zrobic porzadek ze swoim ojcem!  On ma 35 lat więc jakimś mlodzieniaszkiem nie jest zeby nie mogl sobie z ojcem poradzic. Co myslicie ?

15

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Rewila nie mam problemów z komunikacją między nimi,chodziłam do nich na herbatkę w czasie kiedy jeszcze nie było dziecka, teraz też jemy wspólnie obiady, z teściową wychodzę na żadkie spacery ale wychodzę,pod tym kątem nie mogę narzekać na teściów. Ogólnie jestem otwartą osobą ale są sytuacje, w których jest lepiej jak mój mąż się udziela, szczególnie wtedy gdy chodzi o jego rodziców,na niego inaczej będą patrzeć wkońcu to ich syn. O mnie mogą pomyśleć, że się za bardzo wtrącam lub interesuję. Ja jedynie mogą coś zasugerować, podpowiedzieć.

16

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Ivee masz rację jateż to już przerabiałam synek na każde zawołanie gdzie dodatkowo nie można mamusi odmówić.
Kiedyś jechaliśmy do moich rodziców z dzieckiem wyjazd godz.18 a podróż do mnie trwa 2 h ale zanim wyjechaliśmy to jeszcze synek musiał pomóc trawę skosić,bo na drugi dzień miała przyjechać drugiego brata żony babcia ale to mój mąż miał zostawić wszystko i skosić trawę i zanim dojechaliśmy było po 21. to tylko z jeden przykładów

17

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Bardolka, ja tez się dziwię skąd ta moda żeby mieszkać z rodzicami, dziwię się rodzicom, że na to się godzą i że sami to proponują! Myslę, że ulegają społecznej presji. Tak myślę, bo sama ją przeżyłam, gdy mój syn się żenił. Dla całej rodziny,  znajomych i sąsiadów było OCZYWISTE, że będą mieszkali ze mną, bo mam dom! A gdy mówiłam, że nie bedą, patrzyli na mnie jak na kosmitę. Wyszłam na egoistkę, która nie kocha własnego syna i skazuje go na ciężkie samodzielne życie. Mieszkam na wsi i widzę co się dzieje, w każdym domu po dwie, trzy rodziny na kupie i bezustanne kwasy i awantury. Wszyscy są nieszczęśliwi i sie wzajemnie nienawidzą, ale nadal ze soba mieszkają. A dla mnie wspólne mieszkanie to ostateczność i wchodzi w grę, gdy już nie ma innego wyjścia.

Co do synów trzymających sie matczynej spódnicy, to uważam, ze wynika to z ich wygodnictwa. Chcą mieszkać w rodzinnych domach, bo mają tu wszystko do czego przywykli, a dorosłość wiąże się dla nich tylko z tym, że mają przy sobie swoją kobietę.  A przecież wystarczy wejść na jakiekolwiek forum w internecie, żeby przeczytać setki opowieści o "urokach" wspólnego mieszkania. Albo rozejrzeć się w otoczeniu i wyciągnąć wnioski.

Ivee, piszesz o 'zaskokach" alkoholowych twojego teścia. Rozumiem, że chodzi o ciągi alkoholowe i o to że teść jest alkoholikiem. W rodzinie twojego faceta wszystko jest nienormalne z powodu alkoholizmu jego ojca. Poczytaj sobie o rolach dzieci w rodzinie alkoholowej, zrozumiesz zachowanie partnera. Ale to że zrozumiesz nie oznacza, że masz się z tym godzić, bo teraz to ty i wasze mające sie urodzić dziecko jest jego rodziną. Myślę, że gdy mała się urodzi, poczucie obowiązku wobec niej zajmie miejsce temu samemu poczuciu wobec matki i twój problem rozwiąże się automatycznie.

18

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

MAM NIESTETY PODOBNIE...
Powoli zaczynam łapać depresję. Mieszkałam w czasach panieńskich we Wrocławiu, miałam świetną pracę, jednak dość daleko do swoich rodziców(Tarnów). Liczyłam na to, że zdobędę doświadczenie i wrócę w swoje okolice. A tu bum. Poznałam męża, wzieliśy ślub i z czasem przyszła pora na dziecko. I wtedy się zaczęło. Mąż pochodzi ze Szklarskiej Poręby. Decydując się na dziecko wiedziałam, że moja "kariera" pójdzie w odstawkę na jakiś czas ale to nie był problem. Cała sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli gdy trzeba by ł coś zadecydować odnośnie mieszkania, bo dalsze wynajmowanie we Wrocławiu gdzie ja jestem na urlopie a mąż ma problem ze znalezieniem pracy nie miało sensu.
Upierał się, że w swoich stronach ma większe możliwości znalezienia godnej pracy a przecież to facet musi zarabiać na rodzinę. Przeprowadziliśmy się. Miało to być na jakiś czas. Znależliśmy na początku mieszkanie w bliskim sąsiedztwie teściów i też je wynajmowaliśmy bo ja upierałam się, że tu mieszkania nie kupie bo to kawał drogi od całej mojej rodziny i że uważam żę młodzi powinni czuć się niezależnie. Mąż to typowy maminsynek jedynak, który z byle pierdołą lata do tatusia (tak do tatusia bo co jak co ale jego mama jest wspaniałą kobietą i nie mogą na nią powiedzieć złego słowa). Mógłby najchętniej spędzać u nich każdą chwilę. Kiedy wreszcie nie wytrzymuję i robię awanturę pare dni jest spokój ale zaczyna się wszystko od nowa. Dodam jeszcze ze mąż pracuje w delegacji tak więc 4 dni nie ma go w domu. Ja wtedy często chodzę do teściów bo też nie chcę synkowi utrudniać z nimi kontaktu. Ale jak mąż wraca to się zaczyna trójkąt. A to idzie po śrubkę, a to pożyczyć pieniądze, a to rano mówi że idzie na spacer ale leci do nich na śniadanko, potem nas zapraszają na obiad, potem zostańcie na kolacje, szlag mnie trafia. Moi rodzice są w totalnej odstawce. Jeździmy tam z racji kilometrów bardzo rzadko. Ostatnio jak byliśmy mąż zachował się bardzo arogancko więc teraz nawet myślę ,że ich przyjazdy do nas będą sporadyczne. mnie brakuje mamy i całej rodziny, a za to dostaję teściów w nadmiarze.
Teraz mąż wymuszał na mnie abyśmy się jakoś określili i kupili mieszkanie. Znależiśmy nawet ładne (niestety też blisko mamusi i tatusia) i niby z jednej strony biorąc pod uwagę fakt ze narazie do pracy nie wrócę to wynajem mija się z celem, ale z drugiej boję się ze już na zawsze zapuścimy tu korzenie wbrew mojej woli. Mąż mydli mi oczy ze on sie nie zamyka na inne miejsca ale wiem ze tylko tak gada bo zawsze konczy sie to tym ze tylko tu ma sznase na prace. Mam obawy czy kupowac to mieszkanie. wprawdzie jest male wiec za jakis czas trzeba je bedzie zmienic na wieksze wiec mam plan ze to wynajmiemy i kupimy juz gdzies indziej wieksze ale boje sie ze znow nie bedzie chcial wyjechac. Co do finansow to moi rodzice sa wsciekli, bo powiedzieli jasno ze nawet jesli je kupimy to aby sprawa byla jasna ja mam nie mieszac w to swojej kasy tylko oni i tesciowie powinni dac na pol. Rodzice meza maja ulokowana gotowke wiec stanelo na tym ze ja daje swoje pieniadze, rodzice moi polowe, tesciowie mala czesc i w ciagu dwoch lat mi oddadza. tak wiec wyglada na to ze za pieniadze moje i rodzicow mam sie lokowac w miejscu od ktorego mnie odrzuca bo mam dosc braku wlasnego zycia i niezaleznosci, a maz maminsynek jest w 7 niebie bo taki trojkat mu odpowiada. Mecze sie strasznie, mam ochote odesc, wyjechac i miec swiety spokoj. tesknie za swoimi stronami, rodzina i znajomymi. Czuje sie tak jakbym poswiecala wszystko, rodzine, prace, wlasne zdanie. CO MAM ROBIC??? BLAGAM POMOZCIE? juz zastnawiam sie czy nie przesadzam ale naprawde czuje ze to jest nienormalne i chore. Mlode malzenstwo powinno miec troche niezaleznosci i zyc wlasnym zyciem a nie przyklejac sie mackami do rodziców...................

19

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Ja też żyłam w takim trójkącie prawie 4 lata. Ale wyprowadziłam się od męża i jego rodziców. Nie winie ich, tylko jego, całe swoje życie uzależnił od swoich rodziców od ich zadowolenia, szczęścia, oni i ich dzieci...czasami wydawało mi się ze mój mąż jest ojcem ich wszystkim. Wspólne wakacje, ferie, herbatki, kawki, weekendy. Tez miałam tego w nadmiarze, oni przesadnie mili...dość!!!!!!!!Moja rodzina się nie liczyła. Zabraniał mi odwiedzać rodziców. Oskarżał ze wywożę do nich pieniądze, jak ich zaprosiłam, krzyczał ze nie będzie pracował na moja rodzinę. Jak trzy razy do roku pojechał ze mną, zachowywała się jak ..., nie odzywał się nie pytany, siedział w jednym miejscu, ciągle patrzył na zegarek, albo wychodził na taras pali( w domu nie pali).Kłóciliśmy się ciągle, dobrych dni było niewiele, i tylko wtedy gdy nie chciałam czegoś zrobić po swojemu. Prawie każdy weekend u jego rodziców na dole, we czwartki odbierał siostrę z dworca, cały weekend siedział z nią. Kiedy byłam tam z nim, odprowadzał mnie dyskretnie na pięterko i dalej schodził, chore:) Zachowywał się tak jakby był chory, 34 letni facet bez dzieci, kłóci się z zoną bo ona chce żyć własnym życiem, nie potrzebuje teściów do szczęścia, chce założyć rodzinę i żyć na swoim. Żenada!!!!!!!!!!!!!!Zarzucał mi ze chce go odciągnąć od rodziny, ze kombinuję jak ich skłócić, ze on nie wywróci życia dla mnie (zmieniałam prace 3 razy, ze by mieć bliżej, wprowadziłam się do jego domu, zainwestowałam w to mieszkanie wszystkie swoje pieniądze, byłam w stanie pobudować dom w tej samej małej miejscowości i skazać się na dojazdy do pracy do końca życia) a on twierdził, ze on nie wyprowadzi sie dla mnie od rodziców.

jak o tym wszystkim myślę, zal mi go, brzydzę się nim, zachowuje się jakby miał 10 lat. Chyba obraziłam 10-latków, bo nawet oni chcą  mieć swój pokój, buntują się przeciwko rodzicom i ich zasadom.

20

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Dobrze zrobiłaś Luiza, że się wyprowadziłaś. Twój mąż nie potrzebuje rodziny, którą chciałaś z nim stworzyć, on już MA rodzinę. Mamę, tatę i siostrę. To zamkniety krąg, do którego mogłaś wejść, pod warunkiem że całkowicie się dopasujesz i zerwiesz więzi ze swoimi rodzicami. Oni wszyscy nie potrzebują nikogo z zewnątrz, nie są ich ciekawi. Interesują ich tylko klony ich samych. Nie było tam dla Ciebie miejsca.

21

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Moja decyzja była dla mnie mniejszym złem. W ten sposób udowodniłam sobie, że nic nie znaczę dla swojego męża, może nigdy nie znaczyłam. Nie słuchał mnie, nie chciał tak naprawdę być ze mną.   To małżeństwo w moim odczuciu nie miało dla niego żadnego znaczenia. Najgorsze było dla mnie to, ze każda kłótnia kończyła się milczeniem, a jemu to nie przeszkadzało, milczał, siedział przed komputerem i telewizorem, robił to co zwykle, nie widziałam zeby coś przeżywał, ja za to nie mogłam jeść, nic mi się nie chciało, przestawałam normalnie funkcjonować. Widział jak się meczę, ze to do niczego nie prowadzi, ale nie miał w sobie odrobiny pozytywnych uczuć do mnie, zeby to przerwać. Zawsze wszystko ja robiłam źle, a on i jego rodzina to świętości.
Kiedyś próbowałam mu wytłumaczyć, dlaczego ja tak często nie potrzebuję chodzić do jego rodziców, jak to wygląda z mojej perspektywy.Wzięłam za przykład jego siostry. Jedna ma teściów z którymi wogóle się nie spotyka, jej dziecko od 9 lat jest na każde święta i inne imprezy u moich teściów. Jak mówiłam o tym mężowi, czy to jest w porządku, odpowiedział, ze to nie prawda ze to dziecko widuje drugich dziadków codziennie, bo  odbierają ja ze szkoły. I wg niego to były właściwe kontakty synowej z teściami i wnuczki z dziadkami.  Druga siostrzyczka, ma chłopaka on przyjeżdża z nią bardzo często, na każde święta oprócz wigilii (pozostałe dni owszem) odkąd są razem to on zawsze jest u niej (u moich teściów) ona nigdy tam nie jeździ. Pytam męża czy to jest w porządku, na co on odpowiada ze nie maja ślubu wiec  tak powinno być. Ale co ten papier zmieni w tym układzie, nic ona dalej będzie robiła jak uważa, a jemu pozostanie się do tego dostosować. Taki panuje układ w tej rodzinie. Dzieci zostały wychowane na egoistów, to im ma być dobrze, nikomu więcej.

22

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Witam wszystkich,
Wracam z podobnym problemem.
Piszę do Was ponieważ nie wiem co mam robić i jak mam już rozmawiać z moim mężem. W skrócie postaram się opisać problem.
Mam męża i  małe dziecko (2 latka) i wszyscy mieszkamy w domu jednorodzinnym teściów. Mamy swoje osobne piętro. Problem pojawia się gdy córka odwiedza babcię (piętro niżej). Teściowa sama ją zabiera na dół by się zająć dzieckiem, pobawić lecz na chęciach się kończy. Zaczyna sprzątać, gotować z dzieckiem na rękach i zmywać. Mało tego pozwala na takie zabawy że włos jeży się na głowie. Córka lubi skakać na łóżku i z kanap znajdujących się u teściowej ale robi to w taki sposób że może sobie zrobić krzywdę. Pierwszy raz gdy zobaczyłam jak córka tak skacze to jej nie pozwoliłam a teściowa powiedziała że ona pozwoliła bo to fajna zabawa. Zamyka dziecka w pokoju gdy skacze...karmi tylko serkami, bo nie chce się zrobić kanapki. Ostatnio córka tak skoczyła wyginając główkę do tyłu że myślałam że se kark skręciła. Mimo moich uwag i proszenia żeby nie pozwala skakać dalej robi to samo. Doszło już do tego że nie pozwalam jej schodzić do dziadków bez mojej czy męża opieki.

Mąż natomiast jest zdania że jeśli ja widzę jakiś problem z jego matką to powinnam sama jej to powiedzieć. Owszem mogę ale nauczona wcześniejszym doświadczeniem obrazi się jak jej zwrócę uwagę.  Była już taka sytuacja gdy dla męża zaplanowała cały dzień rąbania drzewa a ja powiedziałam że ma wyjść z dzieckiem na spacer, bo mało czasu spędza z nim a poza tym spodziewaliśmy się gości. Po tym incydencie nie przychodzi i nie zabiera już wnuczki. Powiedziałam mężowi żeby teraz sam jej mówił a on na to że się boję z nią rozmawiać. Ja mu tłumacze że na niego się nie obrazi jak mu zwróci uwagę a na mnie tak a jeśli chce byśmy żyli w złej atmosferze to mogę jej wszystko mówić. Z teściową jest też taki problem że mówi że powinniśmy rozmawiać o naszych problemach ale jak się jej zwróci uwagę to się obraża ,za za to ona nam może zwracać i mamy się do niej uśmiechać i udawać że wszystko jest ok.

23

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina
magda213 napisał/a:

...
Z teściową jest też taki problem że mówi że powinniśmy rozmawiać o naszych problemach ale jak się jej zwróci uwagę to się obraża ,za za to ona nam może zwracać i mamy się do niej uśmiechać i udawać że wszystko jest ok.

Mnie zainteresowało samo twoje sformułowanie... Teściowa mówi, żeby ROZMAWIAĆ - TY jej ZWRACASZ UWAGĘ.
Widzisz różnicę? Do szkoły chodziłaś - jak pani rozmawiała z dziećmi to było coś innego niż zwracanie uwagi?
Tak rozważam, bo może zapętliłyście się obie w nieumiejętnej komunikacji?
A co do skakania... to rozumiem obawy. Zawsze mam "duszę na ramieniu".
Jednak... (zawsze jest druga strona medalu). Ludzie grube pieniądze płacą za terapię Integracji Sensorycznej - może twoje dziecko potrzebuje stymulacji. A ona polega na różnego rodzaju podobnych działaniach... Może warto zgłębić tę POTRZEBĘ dziecka pod takim kątem?

24

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

To samo mnie zainteresowało.

Może zamiast ZWRACAĆ UWAGĘ teściowej, POPROŚ ją, żeby zaniechała takich zabaw z wnuczką, które powodują, że masz duszę na ramieniu

25

Odp: "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Na początku było proszenie nawet po klika razy ale teściowa ma to do siebie że zapomina albo nie przyjmuje do wiadomości co się do niej mówi- nie wiem. Ciężko jest do niej dotrzeć.

Natomiast jeśli chodzi o integrację sensoryczną to moja córka nie ma objawów które mogłyby wskazywać na jakiekolwiek zaburzenie ale przyjrzę się temu dokładniej.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » "trójkąt małżeński"- czyli ja,on i jego rodzina

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026