Witam Was,
Dziś moja dobra koleżanka ze studiów zadzwoniła do mnie z płaczem,że jej tato zmarł. Szczerze mówiąc w pierwszej chwili nie wiedziałam co powiedzieć jej przez telefon, wydukałam jakieś "bardzo mi przykro,nie wiem co powiedzieć, trzymaj się, jedź do domu", ona i tak nie była w stanie zbyt rozmawiać i wątpie by do niej cokolwiek dochodziło, prosiła mnie bym jutro na uczelni przekazała prowadzącemu, czego nie będzie jej na zal. przedmiotu, co oczywiscie jej obiecałam i prosiłam,by o nic sie nie musiała martwic czy przejmować.Tym bardziej dla mnie jest to szokiem że rano widziałyśmy się na uczelni, normalnie rozmawiałyśmy,śmiałyśmy się...
Czy ktoś z Was mógłby mi doradzić , jak delikatnie postepować z taką osobą w tych najtrudnieszych pierwszych dniach po pogrzebie? Pierwszy raz z taką sytuacją mam do czynienia, wiem że muszę ja wspierać i pomagać, chce by ona miała świadomość że może na mnie liczyć, na pomoc czy po prostu w zwyczajne wygadanie się czy wypłakanie.