Zacznę od tego,że z moim partnerem jesteśmy ze soba ponad 3 lata.Mamy po 20-21 lat. On pracuje a ja nie. Ze względu na to,że nie chciałam isc na studia postanowiłam,ze pójdę na staż,albo znajdę prace,lecz nie wypaliło.Widujemy się raz w tygodniu,ze względu na to,że dzieli nas 56 km. oraz to,że moj chłopak pracuje pon-sob.(bywa,ze gdy ma wolne zostaje u niego na cały weekend) Problem w tym,ze jego mama od dłuższego czasu zachowuje sie karygodnie. Nie potrafi zachowac sie przy stole. Mlaszcze,rzuca wszędzie swoją protezą.Od samego początku wiedziałam,że pali papierosy,ale teraz to pali jak "smok". Cały dom mojego chłopaka jest wypełniony dymem spowodowany paleniem jego matki. NO,ale nie w tym problem. A mianowicie czuje się źle w towarzystwie jego mamy. Czasem boje się odezwać bo ta kobieta od razu wybucha złością i od razu klnie jak szewc. Gdy mają gości nie zwraca uwagi na to,że są przy niej wnuki. Przeklina co 2-3 słowo,gdy się zwróci jej uwagę to chodzi jak porażona prądem.Ostatnio jak Przyjechałam do Maćka to zawołała mnie abym przyszła do kuchni. Myślałam z początku,że coś się stało bo to był krzyk.(z jej strony) a Ona siedząc swobodnie przy oknie walnęła tekst : podasz mi popielniczkę?(popielniczka znajdowała się na parapecie...)takich sytuacji było wiele. Mało tego ona wstaje o 2-3 w nocy i każdego budzi. Niby ma nerwicę,ale zamiast isc do psychologa to ona woli siedzieć w domu,bo przecież każdy robi z niej wariatkę.gdy juz wstanie to włączy sobie radio,sprząta w kuchni i śpiewa. nie patrzy na to,że jej mąż i syn(moj chłopak) oraz ja chcemy spać. Ona ma to w nosie. W święta gdy byłam u nich o 4 nad ranem obudziła nas swoją rozmową z mężem. Mają pokój za ścianą(za sypialnią mojego chłopaka)Maciek zapukał w ścianę dając znać,że nas obudziła i wtedy się zaczęło piekło... Zaczęła biegać po całym domu krzycząc,że nie dość,iż dom nie został przepisany na Maćka to pokazuje swoja :"Ja" przy mnie. Dodała,ze wszyscy traktujemy ją jak szmatę i dziwkę...Stanęła pod drzwiami od pokoju mojego partnera i krzyknęła : niech was jasny wulgaryzm strzeli. Nie wytrzymałam z nerwów i odpowiedziałam jej tym samym "To nas strzeli". Potem wbiegła do pokoju zaczęła mną szarpać i powiedziała : TY wulgaryzm smarkulo,co TY sobie wyobrażasz?!Nie jestem Twoja koleżanką abyś na mnie podnosiła głos.Twoja matka wychowała Cię jak psa. jesteś żmiją. Nigdzie nie pracujesz a mój syn Cię sponsoruje niedojdo! Wtedy Maciek powiedział jej,że zachowuje się tak jak jej zmarła matka. I powinna się leczyć bo cała rodzina nie wytrzymuje z nią psychicznie. o 9 gdy zrobiliśmy sobie śniadanie z Maćkiem to udawała ze nic sie nie stało. Nie wiem co powinnam zrobić bo mam dosyć jego matki. Nie wiem o co jej chodzi a ubliża mi na każdym kroku. Próbowałam z nią porozmawiać to zawsze kończyło sie tym samym : ja nic do Ciebie nie mam,ja tylko chciałabym abyś czasem w nocy ze mną usiadła i napiła sie kawy Bo traktujecie mnie jak dziwkę. mam tego wszystkiego dosyć. ;(((( Ona wjeżdża mi na psyche.Co powinnam zrobić w takiej sytuacji. Dodam,że rodzeństwo maćka juz próbowało namówić ja na jakiekolwiek leczenie,ale Ona nie chce o tym słyszeć.
1 2014-01-14 14:48:12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-01-14 16:31:15)
Podobne tematy
Jakby to powiedzieć... ta kobieta jest w swoim domu i jakby chciała, to może narobić nawet na środek dywanu w salonie, a Tobie NIC do tego, bo:
- nie należysz do rodziny
- nie masz żadnych praw do owego domu
- jesteś w tym domu TYLKO gościem.
Co możesz zrobić? Np. spotykać się z chłopakiem gdzie indziej.
P.S Skoro domownicy nic z tą kobietą do tej pory nie zrobili, to najwidoczniej albo im to nie przeszkadza, albo mają to głęboko gdzieś.
Z tymi prawami przyznam Ci rację,tyle,że co do rodziny to oni się jej boją. Rozmawiałam z siostrami mojego partnera i one same opowiadały mi jakie miały ciężkie dzieciństwo i każdy z rodzeństwa(jest ich 5 razem z moich chłopakiem) pozakładali własną rodzinę i ucielki gdzie pieprz rośnie. Mają swoje domy/mieszkania i żyje im sie o wiele lepiej i bez żadnych awantur. Mój chłopak ma dosyć swojej matki bo za każdym razem jej mu wstyd za jej incydenty a jego ojciec sam nam mowił,że wolałby aby zamknęli ją w psychiatryku bo mu życ spokojnie nie daje. Takie były jego słowa. Zdziwiło mnie jedno jak była awantura i miał zamiar zadzwonić po policję,podczas gdy jego żona unosiła się na każdego w domu,tyle że nie zadzwonił i sam próbował ją uspokoić. Na pytanie czemu nie zadzwonił odpowiedziała mi przyszła szwagierka : Nie zadzwonił i nigdy nie zadzwoni bo kto by mu sprzatał w domu i gotował jak moj brat jest w pracy.
Z tymi prawami przyznam Ci rację,tyle,że co do rodziny to oni się jej boją. Rozmawiałam z siostrami mojego partnera i one same opowiadały mi jakie miały ciężkie dzieciństwo i każdy z rodzeństwa(jest ich 5 razem z moich chłopakiem) pozakładali własną rodzinę i ucielki gdzie pieprz rośnie. Mają swoje domy/mieszkania i żyje im sie o wiele lepiej i bez żadnych awantur. Mój chłopak ma dosyć swojej matki bo za każdym razem jej mu wstyd za jej incydenty a jego ojciec sam nam mowił,że wolałby aby zamknęli ją w psychiatryku bo mu życ spokojnie nie daje. Takie były jego słowa. Zdziwiło mnie jedno jak była awantura i miał zamiar zadzwonić po policję,podczas gdy jego żona unosiła się na każdego w domu,tyle że nie zadzwonił i sam próbował ją uspokoić. Na pytanie czemu nie zadzwonił odpowiedziała mi przyszła szwagierka : Nie zadzwonił i nigdy nie zadzwoni bo kto by mu sprzatał w domu i gotował jak moj brat jest w pracy.
No to może faktycznie starsza pani ma dość bycia służącą i sprzątaczką, i dlatego się tak zachowuje?
Dlaczego uważasz,że ma dosyć bycia sprzątaczką i służącą? Pisałam przecież,że jej dzieci same mówiły,iż miały z nią ciężko. Do tej pory wstaje w nocy bo musi obiad zrobić aby mieć wolne popołudnie.(Zacznijmy od tego,że nikt jej nie każe) Codziennie robi te same czynności ,nie wspominając o tym,że chodzi po podwórku i wyrywa liście,zbiera kamienie,patyki itp. Mój chłopak wracając z pracy chce sobie sam zrobić obiad,posprzątać w pokoju czy zrobić pranie to ma już wszystko zrobione przez jego mamę. To miło z jej strony,ale ta kobieta za każdym razem wymyśla specjalnie sobie robotę a potem chodzi i wydziera się na cały dom,że wszyscy robimy z niej wariatkę. Nikt nie robi. A najgorsze jest to,ze obgaduje własne dzieci jacy są fałszywi,źli i okrutni.Każdy potem się dowiaduje od innych co gada ludziom i dziwi się że własne dzieci nie chcą do niej przyjeżdżać. kiedys doszlo do konfrontacji między nią a jej 2 córkami. I wyszło na jaw że jednej mówiła o drugiej,jaka to ona jest itp. To wszystkiego się wyparła. Cy to jest normalne twoim zdaniem???
moze i normalne nie jest ale wg mnie Ty nie powinnas sie wtracac. Jesli juz to porozmawiaj z chlopakiem niech On cos z tym zrobi, niech pogada z mama czy cokolwiek. Ty jestes gosciem u nich w domu no i niemasz praw zadnych. A jesli Ci nie odpowiada jej zachowanie to poprostu spotykajcie sie gdzie indziej np. u Ciebie. Jesli twoj chlopak, jego rodzenstwo oraz twoj przyszly tesc nic z tym nie robia a konczy sie jedynie na gadaniu (jak w ppzypadku tego wezwania policji) to Ty nie masz prawa nic z tym robic.
Wiem,ze nie mam prawa. Nie mam zamiaru się wtrącać w jej rodzinne sprawy,ale mi jako dziewczynie i jako gość czuje się źle w towarzystwie tej kobiety. Spotykamy się u mnie i nie ma z tym żadnego problemu,ale mój chłopak woli gdy jestem u niego z tego powodu,że gdy ma wolne w sobotę mogę przyjechać w piątek na cały weekend i możemy się sobą nacieszyć.(chodzi tutaj o widywanie się) U mnie jest mały problem z noclegiem,gdyż dziele pokój z młodsza siostrą i źle czułaby się z myślą,że mój chłopak śpi w tym samym pokoju co ona. Dla jasności moja siostra ma otyłość i ma straszne kompleksy przez co stała się bardziej skryta w sobie. Więc dlatego jak jest okazja weekendy spędzamy u niego.
miało być : jest otyła i z tego powodu ma kompleksy
9 2014-01-14 20:10:18 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-01-14 20:12:34)
Dlaczego uważasz,że ma dosyć bycia sprzątaczką i służącą? Pisałam przecież,że jej dzieci same mówiły,iż miały z nią ciężko. Do tej pory wstaje w nocy bo musi obiad zrobić aby mieć wolne popołudnie.(Zacznijmy od tego,że nikt jej nie każe) Codziennie robi te same czynności ,nie wspominając o tym,że chodzi po podwórku i wyrywa liście,zbiera kamienie,patyki itp. Mój chłopak wracając z pracy chce sobie sam zrobić obiad,posprzątać w pokoju czy zrobić pranie to ma już wszystko zrobione przez jego mamę. To miło z jej strony,ale ta kobieta za każdym razem wymyśla specjalnie sobie robotę a potem chodzi i wydziera się na cały dom,że wszyscy robimy z niej wariatkę. Nikt nie robi. A najgorsze jest to,ze obgaduje własne dzieci jacy są fałszywi,źli i okrutni.Każdy potem się dowiaduje od innych co gada ludziom i dziwi się że własne dzieci nie chcą do niej przyjeżdżać. kiedys doszlo do konfrontacji między nią a jej 2 córkami. I wyszło na jaw że jednej mówiła o drugiej,jaka to ona jest itp. To wszystkiego się wyparła. Cy to jest normalne twoim zdaniem???
Ej, no napisałaś, że rodzina po policję nie dzwoni, bo potrzebuje starszej pani jako sprzątaczki, praczki i kucharki.
To jest normalne Twoim zdaniem?
Jak ją traktują jak darmową siłę roboczą, to ja się nie dziwię, że ona im robi na złość swoim zachowaniem.
Laska, proponuję żebyście się postarali o inne miejsce spotkań i tyle. Że Ty się czujesz źle w tamtym domu, to już tylko i wyłącznie Twój problem, nie musisz tam być. A jak Twojemu chłopakowi przeszkadza, to niech dupsko ruszy i coś z tym zrobi. Duży to chłopak i właściciel domu, prawda?
Monisia, ale Ty pilnuj swojego nosa i swojego bałaganu. Nie masz najmniejszego prawa wsadzać nos w nieswoje sprawy. Jedyne co możesz zrobić, to wspierać swojego chłopaka i ewentualnie zaczać planować wspólne mieszkanie.
Nie odpowiada Ci bycie tam, to nie zostawaj u niego, proste.
Idź do pracy, Twój pracuje, spokojnie sobie coś wynajmiecie i wtedy sielanka będzie
A kobieta jest zwyczajnie chora i trzeba ją leczyć. Przykro patrzeć jak rodzina umywa ręce, ale to też nie Twoja sprawa.
11 2014-01-14 22:59:41 Ostatnio edytowany przez Monisia9333 (2014-01-14 23:07:06)
Nie że rodzina to powiedziała,tylko siostra mojego chłopaka tak powiedziała patrząc na Ojca. On ma 70 lat. Rozumiem jest stary,ale to zawsze jemu trzeba było wszystko pod nos stawiać. Mam na myśli obiadki i tak samo sprzątanie bo tyłka nie ruszy. Każdy to już zauważył. Nawet ich sąsiedzi. Jest współwłaścicielem tego domu. I obawiam się,że tylko ze względu na to,aby oni na starość nie zostali sami. Szukam pracy i uwierzcie mi,że nie jest łatwo. Tym bardziej ,że skończyłam szkołę Technikum Handlowe.Gdzie zastane ogłoszenia do pracy to w wymaganiach jest max 3 lata doświadczenia. a gdzie ja znajdę doświadczenie skoro staży u mnie w mieście nie było aż do tego roku. ;((( Rozmyślam nad tym aby przenieść się do miasta w którym mieszka i tam znaleźć prace i razem wynająć jakieś mieszkanie. Rozmawiałam z moim na temat leczenie jego mamy i wspominał kilkakrotnie,że namawiał ją na terapię itp,ale nie można jej przekonać. Ona sama nie chce sobie pomóc ;( Nie wtrącam się w ich problemy rodzinne tylko opisuje wam całą sytuacje jako świadek. Nie wiem czemu nie możecie zrozumieć moich uczuć. Też jest mi przykro,że oni nie potrafią pomóc jej jako matce i żonie. ;/ I Ona się męczy z ta nerwicą.
A co do zmiany spotykanie to zaproponowałam,że przez dłuższy czas będziemy spotykali sie u mnie i tak było do ostatniego weekendu. 3 spotkanie z rzędu. Teraz on prosił mnie abym przyjechała do niego,gdyż ma okazje wziąć wolne. Zgodziłam się na to,ale wierzcie czy nie znowu bede jechać tam z myślą "Co tym razem jego mama odwali". Najgorzej zabolało mnie jej słowa jak powiedział,że moja mama wychowała mnie jak psa i jej syn mnie sponsoruje...
Nie zna moich rodziców a już zdążyął wszystkich ocenić.
Sami wiecie jak teraz jest na rynku,a co dopiero ze znalezieniem pracy. Moje miasto jest małe. Staży nie było,dopiero teraz mają być a jak była jakaś praca to wymagali max 3 lata doświadczenia. Gdzie? Skoro ja przez 4 lata chodziłam(dopiero co skończyłam) do technikum a na studia nie pójdę bo nie czuje się na siłach.
Możesz się dalej żalić, ale to nic nie da.
Sytuacja wygląda tak, a nie inaczej i musisz się z tym pogodzić.
Masz dwa wyjścia:
- spotykasz się z chłopakiem u Ciebie lub w innym miejscu poza jego domem, gdzie macie oboje spokój
- spotykasz się z chłopakiem u niego i wysłuchujesz bluzg i lamentów jego chorej matki.
Wybór należy do Ciebie.
Natomiast nie masz prawa się wtrącać w życie tamtej kobiety. Nie Twoja matka, nie Twój dom.
Dzięki za rady.
no nic ci nie mozemy poradzic oprocz tego co napisala Cynicznahipo ![]()
No tak racja. Przyznam że odkąd zaczęliśmy częściej widywać się u mnie to w spokoju mogliśmy spedzić ten czas. Ja tym bardziej psychicznie odpoczęłam. Niestety mój chłopak ostatnio przyznał,że wolałby abym tym razem ja przyjechała do niego,gdyż mogłabym zostać na cały weekend i się zgodziłam,lecz przyznam,iż jakoś ciarki mnie przechodzą na myśl o spędzeniu tam 2 dni. ;/ Nie chce sprawiać mu przykrości bo to nie jego wina,że ma taką matkę,ale tak jak stwierdziłyście ... powinni już coś z tym zrobić.
powinni już coś z tym zrobić.
Ej, dalej nie rozumiesz - nie oni. Im to nie przeszkadza, bo nic nie robią.
Tobie ta sytuacja nie pasuje, więc Ty powinnaś coś zrobić.
A dokładniej nie pasuje Ci siedzenie u chłopaka ze względu na jego matkę - wniosek: zmień miejsce siedzenia.
Proooste.
Okej. Jeszcze raz dzięki za wsparcie. Macie racje.