Witam was....
To co tu opiszę nie jest standardową sytuacją z jaką spotykają się ludzie.
A że jest to delikatna rzecz, to chciałem zapytać Was, kobiety, jak do niego podejść i rozwiązać....
Albowiem to w co dałem się wplątać jest bardzo "śliskie".
Na początek zacznę od pewnego faktu.
Otóż niedawno przekonałem się (niemal to pewne) że mój kolega może mieć skłonności... no wiecie jakie.
Albo jest bi, albo bardziej w stronę homo.
No koleś jak każdy inny, niejednokrotnie bywałem z nim na imprezach, normalnie podrywaliśmy kobiety itp.
O tym, jakie są moje preferencje nie muszę pisać, bo to sprawa oczywista, że kobiety (bez żadnych egzotyków w drugą stronę) ![]()
Jestem normalnym chłopakiem, studentem co jest singlem od ok. 4 lat.
Swoje problemy jednak mam, niezbyt dobrze mi się układają relacje z ludźmi, poznawanie nowych kobiet nie idzie mi zbyt lekko.
O licznych zawodach i niewypałach pisać nie będę.
Co do problemów, to oczywiście są one takiego kalibru, że chodzę na psychoterapię, psychiatrę też odwiedziłem.
Jednym słowem - nie jest mi lekko, ale robię co się da aby ułożyć sobie życie.
No dobra, ale co to ma wspólnego z tym co pisałem wyżej ????
Ano to że dowiedziałem się wczoraj, iż ten kolega już nieraz odwiedził klub dla gejów i lesbijek.
Mówił mi na początku że tam chodzi głównie po to, bo można trafić na fajne lesbijki które odpowiednio podchodząc, można kolokwialnie mówiąc "bzyknąć".
Potem dodał, że dla "zabawy" po pijaku "podbijał" do gejów.
No ja myślałem, że on sobie żarty robi, no ale to co potem się stało, jednak pokazało że nie.
Szukaliśmy klubu (ja, on i jeszcze jeden kumpel), gdzie można było poimprezować (była ok 2-3 w nocy) no i tak oni zdecydowali się iść do klubu X.
Wszystko pięknie i ładnie, ale gdy już tam wszedłem i w korytarzu zobaczyłem po chwili całujących się kolesi to cóż...
Głośno zapytałem - "gdzie my do cholery jesteśmy ??? co to za miejsce ??"
Odpowiedź jest oczywista.
No i potem jedyne co robiłem, to tylko próbowałem im przemówić do rozumu, żeby iść stąd.
No jednak to trochę trwało, bo ok 20-30 min.
Potem oczywiście im mówiłem, że odwiedzanie takich miejsc jest przecież bezsensowne i ryzykowne, bo w końcu może dojść do tego że ktoś to zobaczy i potem weźmie nas za kogoś kim nie jesteśmy.
No i rzecz jasna - gdybym od początku wiedział, co to za miejsce, to moja noga by tam nie postała.
Sprawę można by było olać, ale tu się pojawiają dwa inne fakty:
1) jeden z ochroniarzy przyczaił ich dwóch, jak włazili do tego klubu X (ochroniarz pracował w dużym znanym klubie obok tego klubu X) i gdy oni próbowali raz wejść tam na imprezę, to ochroniarz na głos mówił "a ja widziałem jak wy wchodzicie do klubu dla gejów".
Czyli jednak mają lekki przypał.
2) jak wracałem z tym kolegą o którym mowa na początku autobusem do domu, to jakaś duża grupa osób z naszego miasta (dresy oczywiście) zaczęła się na nas lampić.
słyszałem ich jakieś dyskusje o pedałach itp, no ale to zwyczajnie zlewałem.
W pewnym momencie jeden krzyknął w naszą stronę (byliśmy tak usadowieni, że mógł to wołać do kogoś za nami) "wstawaj".
Kolega mnie aż zapytał, czy to do mnie było - ja tylko "ale o co chodzi ??".
Więc olana sprawa.
Potem ten sam typ zaczął zmierzać w naszą stronę, wyklinając od pedałów.
Oni wysiadając na przystanku wcześniej (przed tym na którym my wysiedli) tylko wyzywająco w nasze strony wołali "wysiadaj !!".
Do tego dochodzi parę innych szczegółów, ale to już drobiazgi są.
Fakty są takie, że na 90% było to kierowane do mnie lub do mojego kolegi, ja byłem już w stanie czuwania na ewentualny atak.
Potem jak wysiedliśmy pogadałem z nim o tej sytuacji i powiedziałem, że to było głupie tam iść, bo nie ma sensu robić sobie opinię kogoś kim absolutnie się nie jest.
No i że ci kolesie mogli wracać z tego znanego klubu (o którym wspomniałem wyżej) i po prostu widzieli jak stamtąd wyłazimy.
Powody oczywiście mogą być inne, mogę też oczywiście tylko przesadzać (do czego akurat mam skłonność).
Teraz jak z nim gadałem o tym i zapytałem wprost czy nie jest bi, to tylko wyparł się tego i powiedział, ze tam jest tylko dla zabawy, że czasami fajne lesbijki znajduje itp.
No ja mu tylko powiedziałem, że ok - niech robi jak uważa, ale ja nie mam zamiaru się wplątywać w takie rzeczy i że trochę ch****wo zrobił, zaciągając mnie w takie miejsce.
I że jak będę miał nieprzyjemności z tego powodu, to urwę z nim kontakt.
No i teraz czas na puentę.....
Nie wiem co będzie dalej, ale reakcja tych kolesi pozwala mi wnioskować, że ta wieść może się rozejść w drodze plotek i poważnie uszkodzić moją reputację. Nikt nie będzie dociekał prawdy, nikt nie będzie próbował dociec, czy poszedłem tam z własnej woli, czy zostałem w to wmanewrowany.
Jak już pisałem, jestem singlem już dość długo, moje poprzednie relacje z kobietami kończyły się z różnych powodów, mam do tego problemy które muszę rozwiązywać w drodze psychoterapii, a na dokładkę "pedalska łatka" to już jednak nie jest nic fajnego.
Tym bardziej, że wśród kobiet takie ploty lecą lotem błyskawicy i to może rzucić mi kłody pod nogi, gdybym próbował z jakąś podziałać.
A też prawie nikt nie będzie dociekał prawdy.
Być może dramatyzuje i przesadzam, ale sprawa jest śliska, jak widać.
No i pytanie mam do was kobiet (bo to głównie chodzi o was... a konkretnie ułożenie sobie z jakąś związku) jak z tego można by wybrnąć ???
Jak do tego mam się nastawić ????
Oczywisty jest fakt że nie muszę udowadniać nikomu, że tylko kobiety mnie pociągają.
Ale taka opinia może ciągle sprawiać, że będę podejrzewany na okrągło, a mało która kobieta będzie chciała mieć z kimś takim do czynienia.
Dlatego też pisze do was...
Co z tym zrobić i jak do tego podejść ???
Mam nadzieję, że mi coś doradzicie.
Pozdrawiam.