netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

40 odpowiedzi11 255 wyświetleńzałożony przez Cattalina, 14.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Cześć Kobietki,
opiszę problem bardzo szczegółowo bo może mieć znaczenie wszystko. Jesteśmy z mężem małżeństwem 4,5 roku. Po ślubie mieliśmy zamieszkać sami ale od razu nie szukaliśmy mieszkania a później przyszedł pomysł budowania domu i tak go budujemy dość długo i końca nie widać. Cały czas mieszkamy w starym domu rodzinnym męża we wsi, z której mąż pochodzi, mamy swój pokój, choć swój to chyba za dużo powiedziane sad Gdy zamieszkałam w tym domu, moja teściowa od razu chciała zrobić ze mnie wiejską gospodynię domową. Zaznaczę, że miałam wówczas 28 lat, całe życie mieszkałam w mieście z rodzicami i bratem i od lat gotowałam, sprzątałam, prałam bo pomagałam mamie, chodziłam do pracy itd... Więc przy pierwszej próbie założenia mi prawie na siłę swojego fartucha powiedziałam jej grzecznie, że nie potrzebuję bo po domu noszę takie ciuchy, których chociażby przy gotowaniu nie szkoda mi pobrudzić (ups! sprzeciwiłam się)... W ogóle moje wejście do jej kuchni to musiało być dla niej ogromne wydarzenie (i jestem w stanie to zrozumieć, też by mnie irytowało) do tego stopnia, że w każdy garnek mi musiała zajrzeć kwitując, że "ona robi to TAK i ja też tak powinnam, bo ona pierwsze widzi, żeby coś robić w taki sposób" ale moją obecność ogólnie we własnej kuchni zaakceptowała. Pewnie również dlatego, że tylko ja w niej po dziś dzień sprzątam (!). Nie wyobrażacie sobie ile czasu spędziłam by doprowadzić to pomieszczenie do użytku Tłumaczyłam, że każda potrawę można przygotować na kilka sposobów ale to trochę rzucanie grochem w ścianę bo do dnia dzisiejszego słyszę, że "ona coś robi inaczej" wyznając starowiejską zasadę, że rację ma starszy. A ma kobiecina 66 lat i nie ukończyła, żadnej szkoły i nic poza swoją wsią nie widziała (nigdzie nie jeździ). Olałam i robię po swojemu. Teściowa niestety często nas raczy swoimi obiadkami bo oboje z mężem pracujemy ale proszę sobie wyobrazić ich smak skoro do wszystkiego wlewane są hektolitry oleju, do niczego nie dodaje soli a ziemniaki gotowane są godzinę w myśl zasady, że im dłużej tym będą bardziej miękkie. Mówiłam pewnie dziesiątki razy by gotowała je nie dłużej niż 20 minut ale nie działa. Robi po swojemu bo "jest starsza i wie lepiej". I tak jest ze wszystkim jak z tym gotowaniem. Dopóki żył teść, którym zajmowała się kilka lat było jeszcze jako tako ale odkąd umarł (około 2 lata temu) jest horror. Wtrąca się we wszystko, ciągle w myśl zasady, że starsi wiedzą lepiej. Mamy 2-letnie dziecko, synek ciągle wg niej jest albo źle ubrany, albo głodny (bo woła o ciastko(!)), albo że kąpiemy go codziennie, albo że chodzi do żłobka, albo że w tym momencie mamy pójść z nim na podwórko i tak w kółko... Niezliczoną ilość razy pytaliśmy czy ona ma nas za jakichś wyrodnych rodziców i przestała nam mówić co mamy robić bo jesteśmy dorośli  i nie ma do tego po prostu prawa, to nie rozumie o co nam chodzi, przecież "ona się nie wtrąca"... A potrafi i nam mówić co na siebie ubrać (nawet jakie majtki powinnam nosić by było mi ciepło(!)), albo, że nie powinnam myć włosów rano bo na pewno dostanę zapalenia opon mózgowych (bo jakaś jej koleżanka dostała) itd... Ponieważ trwa to już kilka lat, to ostatnimi czasy przekomarzania przerodziły się w dość głośne kłótnie ale nie wytrzymujemy gdy dowiadujemy się, że pogania robotników na naszej budowie, przeszukuje nasz pokój gdy my jesteśmy w pracy i ciągle chowa jakieś nasze rzeczy (które ciągle znajdujemy u niej w pokoju), pomijając już, że jak jej dziś zwróciłam uwagę, to zaczęłyśmy się kłócić przy sąsiedzie. Opowiada o nas wszystkim swoim sąsiadkom, że to my jesteśmy źli awanturnicy co jej żyć nie dają a tymczasem jest przecież zupełnie odwrotnie i to ona ciągle nam robi na złość. W oczach najbliższych sąsiadów wyglądamy na potworów ale nawet tych "rewelacji" nie dementujemy bo szkoda nerwów. Najgorsze, że pewnie za takich nas mają bo teściowa dla wszystkich wokół (oprócz nas) jest zupełnie inna, do rany przyłóż i najmilsza w okolicy, no nie ma się do czego przyczepić. Mąż niezliczoną ilość razy prosił by dała nam spokój i nie wtrącała się w nasze życie, czasem dochodzi to na prawdę niezłych awantur... ale teściowa robi dokładnie to samo na drugi dzień...  Nie da się z nią po dobroci, nie da się krzykiem... nic ale to kompletnie nic nie działa a w takim domu jest na prawdę bardzo ciężko żyć... Kiedy się nie odzywamy to też jest źle bo zaraz rozpowiada, że się obraziliśmy bo ona chciała tylko dać dziecku czekoladkę... ręce opadają.... Do naszej wyprowadzki został jeszcze około rok, nie ma sensu by coś wynajmować do tej pory bo pieniądze potrzebne są nam na budowę.  Ale w tym momencie tez nie jesteśmy na jej utrzymaniu bo opłacamy większość rachunków, żywność kupuję dla siebie, męża i dziecka sama, mamy swoje kosmetyki nawet niektóre sprzęty (żelazko, odkurzacz, telewizor, telefony) a i sprzątnie czy pranie też robię własnymi środkami...
Przestałam wierzyć, że jest jakieś wyjście z tej idiotycznej sytuacji ale może któraś z Was Kobietki miała podobny problem i doda mi choć słowa otuchy bo chyba nic innego nie pozostaje sad

2

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

przeprowadzka z miasta na wieś. jest taki temat.poczytać historię języka.co ją będę pisać.tam wszystko jest.pozdrawiam cię ciepło.poszukaj tematu

3

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Ojoj, znowu watek o tesciowej. Autorko, nawet wiem, jakie odpowiedzi beda w Twoim watku- ze to Ty jestes u tesciowej i nie powinnas rzadzic, tylko potulnie podkulic ogon, a jak sie nie podoba to wynocha na swoje smile. No i w sumie to troche racji w tym jest... Masz tesciowa w wieku mojej i wiem, ze takie osoby sa niereformowalne. Chociaz moja nie jest jedza, ale tez lubi wszystko wiedziec. Jedyne wyjscie to pojscie na swoje. Dlaczego tak dlugo trwa budowa? Duzo Wam jeszcze zostalo? Duzy dom budujecie? Moze wykonczycie go tylko czesciowo, a reszte juz jak zamieszkacie?

4

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Chyba nie do końca o to mi chodziło (o ile to ten temat, który odnalazłam), ponieważ mój mąż nie jest rolnikiem, wręcz przeciwnie, jest wykwalifikowanym elektronikiem po dobrych studiach i większość życia spędził pewnie w miejskich realiach a teściowa nie posiada właściwie żadnego gospodarstwa, jedynie kilka kur i grządek z marchewką... Mi nie przeszkadza sama wieś w której żyjemy, zwłaszcza, że to ogromna wieś (około 5 tyś. mieszkańców) i do miasta nie jest daleko bo raptem 15 km... Owszem, teściowa ma starowiejską mentalność ale nigdzie nie ma zapisane, że się męża w pakiecie z teściową bierze zwłaszcza, że przed ślubem prawie jej nie widywałam, poza tym nie miała wtedy jeszcze odwagi nami rządzić hmm
Ale bardzo dziękuję za zainteresowanie i ciepłe słowo smile

5

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Ależ bierze się w pakiecie teściową... 
Zwłaszcza kiedy U NIEJ MIESZKASZ...
Ja rozumiem że teściowa może być trudna.Ale przecież Jej nie zmienisz,musisz cierpliwie poczekać lub się wynieść

6

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
Ewika99 napisał/a:

Ojoj, znowu watek o tesciowej. Autorko, nawet wiem, jakie odpowiedzi beda w Twoim watku- ze to Ty jestes u tesciowej i nie powinnas rzadzic, tylko potulnie podkulic ogon, a jak sie nie podoba to wynocha na swoje smile. No i w sumie to troche racji w tym jest... Masz tesciowa w wieku mojej i wiem, ze takie osoby sa niereformowalne. Chociaz moja nie jest jedza, ale tez lubi wszystko wiedziec. Jedyne wyjscie to pojscie na swoje. Dlaczego tak dlugo trwa budowa? Duzo Wam jeszcze zostalo? Duzy dom budujecie? Moze wykonczycie go tylko czesciowo, a reszte juz jak zamieszkacie?

Wiesz, to że mieszkamy z nią nie upoważnia mojej teściowej do wtrącania się w każdy aspekt naszego życia (nawet łóżkowy, co już uważam za bezczelne) Każdemu należy się odrobina prywatności a my nie mamy jej wcale. To, że mieszkamy u niej to tez nie do końca tak, bo dom należy do jej drugiego syna, który siedzi na stałe za granicą i ma wszystko daleko gdzieś, przepisując wszystko na niego nas nie uwzględniła ale to mi akurat nie przeszkadza bo stary dom i tylko wrzód na tyłku później. Ale formalnie to my nie jesteśmy u niej tylko z nią tak na prawdę a to chyba inna postać rzeczy.
Budowa trwa długo bo dom nie jest maleńki a i zbieramy grosz do grosza... jasne, że jak tylko będzie tam można coś ugotować, umyć się i wyspać to wyniesiemy się  moment...

7

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
diana45 napisał/a:

Ależ bierze się w pakiecie teściową... 
Zwłaszcza kiedy U NIEJ MIESZKASZ...
Ja rozumiem że teściowa może być trudna.Ale przecież Jej nie zmienisz,musisz cierpliwie poczekać lub się wynieść

Własnie, wcześniej o tym nie pisałam ale nie mieszkam u niej tylko z nią. Dom nie należy już do niej od lat...

8

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
Cattalina napisał/a:

(...) nie szukaliśmy mieszkania a później przyszedł pomysł budowania domu i tak go budujemy dość długo i końca nie widać. Cały czas mieszkamy w starym domu rodzinnym męża we wsi, z której mąż pochodzi, mamy swój pokój, choć swój to chyba za dużo powiedziane sad(...)

Do naszej wyprowadzki został jeszcze około rok, nie ma sensu by coś wynajmować do tej pory bo pieniądze potrzebne są nam na budowę.  (...)

Współczuję, ale... problemy, które opisujesz są konsekwencją zachowania Twej teściowej oraz waszej decyzji zamieszkania z nią właśnie. Nie, nie usprawiedliwiam zachowania teściowej.
Według Ciebie i męża nie ma sensu, byście mieszkali osobno, bo już za rok wasz dom będzie gotowy. Sumując czas, wasze codzienne starcia z teściową trwać będą 5,5 roku. Dziwi mnie tylko podjęcie decyzji, która ma tak wysokie koszty. Według mnie spokój w domu jest ważniejszym od wszelkich pieniędzy. Ale ja, to ja. smile

9

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Jedyna rada: najszybciej jak to możliwe doprowadzić dom do stanu, w którym będzie się tam dało mieszkać (tak naprawdę potrzebna jest do tego jedynie zrobiona łazienka, bez kuchni) i wyprowadzić.
Babsztyl jest niereformowalny, ma typowo wiejskie podejście do życia i to się już nie zmieni. Zachowuje się jakby była z 10 lat starsza. Też mieszkałam na wsi z teściową i sytuacje z kuchni o których piszesz są mi bardzo dobrze znane smile. Wtedy mnie takie dogadywanie rozwścieczało, ale teraz wiem skąd się bierze. Przede wszystkim każda z nas ma naturalną potrzebę bycia akceptowaną. Tymczasem teściowa typu wiejskiego nigdy nie zaakceptuje pod swoim dachem kogoś "innego" - inna bo inaczej gotuje, ubiera się, bo jest z miasta. Choćbyśmy na rzęsach stanęły. Dlatego trzeba pozbyć się tej potrzeby. Po prostu olać, nie starać się, by nas akceptowała, bo tylko tracimy energię. Skup się na budowie domu. Rok przeleci bardzo szybko. I pamiętaj, że im mniej emocji i prób udowadniania jej czegoś, tym lepiej dla ciebie.

10

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Nie bardzo rozumiem skąd przekonanie, że się męża w pakiecie z teściową bierze... taką przyczepioną jak rzep zwłaszcza... Jeśli tak uważacie to chyba nie jest dobrze. Małżeństwo to mąż i żona a nie jeszcze teście, rodzeństwo, cioteczki, wujaszki etc.... no błagam. Tu nie chodzi o to by odcinać się od rodziny ale rodzina to rodzina, może doradzać i być w każdej chwili ale mieszanie jej do związku małżeńskiego jako osoby o czymś w nim próbujące decydować jest uważam chore...
Poza tym ja w tym domu nie chcę rządzić, nie chcę być źle zrozumiana. Mnie nie interesuje czy jakiś tam przykładowy kwiatek w przedpokoju stoi na parapecie czy nie, czy wycieraczka leży tak czy inaczej... ja tylko twierdzę, że nawet gdybym mieszkała u niej w jej domu to powinna uszanować to jak wychowuję synka, jakie podejmujemy w naszym związku decyzje, moje rzeczy i naszą strefę intymną...

11

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
Emilia napisał/a:

Jedyna rada: najszybciej jak to możliwe doprowadzić dom do stanu, w którym będzie się tam dało mieszkać (tak naprawdę potrzebna jest do tego jedynie zrobiona łazienka, bez kuchni) i wyprowadzić.
Babsztyl jest niereformowalny, ma typowo wiejskie podejście do życia i to się już nie zmieni. Zachowuje się jakby była z 10 lat starsza. Też mieszkałam na wsi z teściową i sytuacje z kuchni o których piszesz są mi bardzo dobrze znane smile. Wtedy mnie takie dogadywanie rozwścieczało, ale teraz wiem skąd się bierze. Przede wszystkim każda z nas ma naturalną potrzebę bycia akceptowaną. Tymczasem teściowa typu wiejskiego nigdy nie zaakceptuje pod swoim dachem kogoś "innego" - inna bo inaczej gotuje, ubiera się, bo jest z miasta. Choćbyśmy na rzęsach stanęły. Dlatego trzeba pozbyć się tej potrzeby. Po prostu olać, nie starać się, by nas akceptowała, bo tylko tracimy energię. Skup się na budowie domu. Rok przeleci bardzo szybko. I pamiętaj, że im mniej emocji i prób udowadniania jej czegoś, tym lepiej dla ciebie.

Jejj, dzięki, że mnie rozumiesz... już miałam wrażenie przez moment, że za chwilę to ja się wydam dziwna i się czepiam... matko tak mi się chce czasem usiąść i wyć, że nie masz pojęcia... ale mój mąż mówi podobnie - olej, bo szkoda nerwów... tylko czasem to tak trudno olać jak ktoś tak bezczelnie włazi z butami w każdą sferę naszego życia...

12

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Przypominam że sama zdecydowałaś się na mieszkanie z teściową,nikt Cię nie zmuszał.Przewidywałaś sielankę?To JEJ dom,niezależnie od tego komu przepisała,Ona w nim chce rządzić.Nie rozumie że jest trudna.Albo się z tym pogodzisz albo się wyprowadzasz,innego rozwiązania nie ma...

13

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Moja na szczęście się nie wtrącała do naszego życia osobistego i intymnych spraw, choć czasem coś tam pobrzęczała, że do kościoła nie chodzimy, ale uznałam, że nie jest odpowiednią osobą, której mogę powiedzieć, jak się mają moje sprawy duchowe. Jak coś tam zaczynała gadać, to najzwyczajniej w świecie nie podejmowałam dyskusji. Może to było trochę bezczelne, ale nie chciałam się z nią kłócić. Natomiast jeśli chodzi o jej myszkowanie w waszym pokoju, to trochę za późno na stawianie granic. Niedługo, bo rok to nie dużo, się wyprowadzacie, a ona zwyczajnie może być wam kiedyś potrzebna do opieki nad dzieckiem itp. Dlatego nie warto stawiać na swoim za wszelką cenę. Jak powie ci, że ona coś robi inaczej, to uśmiechnij się, podziękuj za radę i rób dalej po swojemu. Dawanie dziecku czekoladek... moim zdaniem dwulatek jest za mały na jakiekolwiek słodycze, bo biały cukier to trucizna, ale z drugiej strony jedno ciasteczko od czasu do czasu dane przez babcię wielkich szkód nie poczyni. A dziecko się nauczy, że babcia jest super. Pewnie "w tajemnicy przed mamą" też łamie wasze zasady i rozpieszcza wnuka, ale w końcu od tego są dziadkowie wink. Na to bym też przymknęła oko.

14

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Ubawił mnie tytuł wątku.Faktycznie, temat niesamowicie ''niecodzienny''.
Interpretacje sytuacji też są mega: ''teściowa typu wiejskiego''.
Bo teściowe w miastach są inne.Cudowne a zycie z nimi pod jednym dachem, czy ściślej ''przy jednej kuchence'' to sielanka.
Dwie baby na jednej chacie- to się nie może udać.Nieważne, czy na wsi czy w mieście; nieważne czy teściowa czy szwagierka.
   Cattalino. mieszkasz u teściowej.Jej chata, jej zasady.Jak napisano wyżej- nie pasuje, to do widzenia.Chcesz zostać- buzi na kłódkę.Nie jesteś u siebie, jakkolwiek brutalnie to brzmi.I nieważne na kogo ''stoi'' dom; faktycznie to jej dom.
Jak znam życie, to z Twojego roku do wyprowadzki zrobi się trzy.Wytrzymasz?

15

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
Cattalina napisał/a:

Nie bardzo rozumiem skąd przekonanie, że się męża w pakiecie z teściową bierze... taką przyczepioną jak rzep zwłaszcza... Jeśli tak uważacie to chyba nie jest dobrze. Małżeństwo to mąż i żona a nie jeszcze teście, rodzeństwo, cioteczki, wujaszki etc.... no błagam. Tu nie chodzi o to by odcinać się od rodziny ale rodzina to rodzina, może doradzać i być w każdej chwili ale mieszanie jej do związku małżeńskiego jako osoby o czymś w nim próbujące decydować jest uważam chore...
Poza tym ja w tym domu nie chcę rządzić, nie chcę być źle zrozumiana. Mnie nie interesuje czy jakiś tam przykładowy kwiatek w przedpokoju stoi na parapecie czy nie, czy wycieraczka leży tak czy inaczej... ja tylko twierdzę, że nawet gdybym mieszkała u niej w jej domu to powinna uszanować to jak wychowuję synka, jakie podejmujemy w naszym związku decyzje, moje rzeczy i naszą strefę intymną...

Oczywiscie masz racje, jezeli chodzi o Wasze intymne sprawy. Tu powinniscie postawic twardo granice i macie prawo wymagac, by tesciowa przestrzegala zasad. Moze jest religijna? Wiec sprobujcie ja podejsc od tej strony? Ze, np., ksiadz na kazaniu powiedzial, ze nie wolno sie mieszac w sprawy malzonkow, itd.? Zapewne wiesz, o co mi chodzi.
Co do dalszej Twej wypowiedzi- owszem, mieszkasz u tesciowej, a nie z tesciowa. Niewazne, ze dom jest przepisany- nawet nie na Twojego meza. Ona w tym domu zawsze bedzie gospodynia, zawsze bedzie to JEJ dom. Masz ponad trzydziesci lat i takie rzeczy powinnas wiedziec. Ja rowniez mieszkam u tesciowej, chociaz tez dom przepisala wiele lat temu, moj maz jest wspolwlascicielem. I co z tego? To z tesciowa musimy sie liczyc i brac pod uwage jej zdanie, a nie ona z nami. Tylko ze ja tez myslalam podobnie- ze to dom meza. Guzik prawda. Jestesmy bardzo ograniczeni, bo oprocz tesciowej jest babcia i nie mozemy, np. zrobic pokoiku dla dziecka, bo babcia mieszka na gorze, chodzi schodami, a przy zrobieniu pokoiku musialyby byc te schody zburzone. Chociaz jest drugie wejscie, z drugiej strony, ale babcia chodzi naszymi schodami i koniec. Nie jest to wszystko takie proste. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej. Jestescie w dobrej sytuacji, bo dom juz stoi, trzeba tylko wykonczyc. My dopiero zbieramy pieniadze na stan surowy... Wiem, ze pewnie chcialas, bym napisala cos innego, ale niestety taka jest prawda. W przypadku Twojej tesciowej chyba niemozliwy jest kompromis, wiec pozostaje Wam zacisniecie zebow i skupienie sie na budowie. Ale mimo wszystko do Waszej sypialni tesciowej nie wpuszczajcie wink. Zamontujcie zamek.

16 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-04-14 23:21:24)

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
pitagoras napisał/a:

Ubawił mnie tytuł wątku.Faktycznie, temat niesamowicie ''niecodzienny''.
Interpretacje sytuacji też są mega: ''teściowa typu wiejskiego''.
Bo teściowe w miastach są inne.Cudowne a zycie z nimi pod jednym dachem, czy ściślej ''przy jednej kuchence'' to sielanka.
Dwie baby na jednej chacie- to się nie może udać.Nieważne, czy na wsi czy w mieście; nieważne czy teściowa czy szwagierka.
   Cattalino. mieszkasz u teściowej.Jej chata, jej zasady.Jak napisano wyżej- nie pasuje, to do widzenia.Chcesz zostać- buzi na kłódkę.Nie jesteś u siebie, jakkolwiek brutalnie to brzmi.I nieważne na kogo ''stoi'' dom; faktycznie to jej dom.
Jak znam życie, to z Twojego roku do wyprowadzki zrobi się trzy.Wytrzymasz?

To miło, że autorka wątku sprawiła ci radość.

Tak, teściowe w miastach bywają inne. Różnią się przede wszystkim mentalnością. Na wsi jest patriarchat, bałwochwalczy szacunek do starszych, ciężka praca ponad siły, wtrącanie się do wszystkiego i brak jakiejkolwiek tolerancji dla dziewczyny z miasta. Tylko dlatego, że różni nas pochodzenie. Dziewczyny ze wsi są bardziej przez takie teściowe szanowane. Bo są swojskie. Jak boczek i kiełbasa. Podporządkowują się, całują "mamusię" po rękach, nie "pyskują", a do tego harują jak woły. A ta z miasta to wiadomo - muchy w nosie i nic nie umie. Według teściowej oczywiście.
Z miejską zawsze będzie łatwiej. Bo jest jeden punkt wspólny. No i nie ma ciężkiej pracy. Są szersze horyzonty. Mniej wtrącania się, ewentualnie jakaś "walka o wpływy". Choć wbijane szpileczki są bardziej wysublimowane, ostrzejsze. Ale nie o tym ten wątek, a mimo to musiałeś się przyczepić nie wykazując ni krzty zrozumienia. Mam nadzieję, że po moim tłumaczeniu zrozumiałeś.

17

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
Emilia napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Ubawił mnie tytuł wątku.Faktycznie, temat niesamowicie ''niecodzienny''.
Interpretacje sytuacji też są mega: ''teściowa typu wiejskiego''.
Bo teściowe w miastach są inne.Cudowne a zycie z nimi pod jednym dachem, czy ściślej ''przy jednej kuchence'' to sielanka.
Dwie baby na jednej chacie- to się nie może udać.Nieważne, czy na wsi czy w mieście; nieważne czy teściowa czy szwagierka.
   Cattalino. mieszkasz u teściowej.Jej chata, jej zasady.Jak napisano wyżej- nie pasuje, to do widzenia.Chcesz zostać- buzi na kłódkę.Nie jesteś u siebie, jakkolwiek brutalnie to brzmi.I nieważne na kogo ''stoi'' dom; faktycznie to jej dom.
Jak znam życie, to z Twojego roku do wyprowadzki zrobi się trzy.Wytrzymasz?

To miło, że autorka wątku sprawiła ci radość.

Tak, teściowe w miastach bywają inne. Różnią się przede wszystkim mentalnością. Na wsi jest patriarchat, bałwochwalczy szacunek do starszych, ciężka praca ponad siły, wtrącanie się do wszystkiego i brak jakiejkolwiek tolerancji dla dziewczyny z miasta. Tylko dlatego, że różni nas pochodzenie. Dziewczyny ze wsi są bardziej przez takie teściowe szanowane. Bo są swojskie. Jak boczek i kiełbasa. Podporządkowują się, całują "mamusię" po rękach, nie "pyskują", a do tego harują jak woły. A ta z miasta to wiadomo - muchy w nosie i nic nie umie. Według teściowej oczywiście.
Z miejską zawsze będzie łatwiej. Bo jest jeden punkt wspólny. No i nie ma ciężkiej pracy. Są szersze horyzonty. Mniej wtrącania się, ewentualnie jakaś "walka o wpływy". Choć wbijane szpileczki są bardziej wysublimowane, ostrzejsze. Ale nie o tym ten wątek, a mimo to musiałeś się przyczepić nie wykazując ni krzty zrozumienia. Mam nadzieję, że po moim tłumaczeniu zrozumiałeś.

Nie zgodze sie. Pitagoras mial sporo racji. Tu nie chodzi o mentalnosc wiejska, miejska, a raczej o dwie kobiety w jednym domu, na jednej kuchni. A przeciez krolowa moze byc tylko jedna. Nawet tesciowa ze wsi, gdy nie bedzie jej synowa po kuchnni lazic, nie przyczepi sie do zle ugotowanej zupy. Czego oczy nie widza, tego sercu nie zal.

18

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Ale ja nie napisałam, że nie miał racji smile. Wyjaśniłam, czym się różni mentalność kobiety-teściowej mieszkającej na wsi i tej z miasta. A różni się i to bardzo.
Nie ustosunkowałam się do słów o dwóch kobietach pod jednym dachem. Bo z tym to różnie bywa.

19

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

A nie lepiej było wybudować mniejszy dom  a szybciej go skończyć?
Wytrzymaliście tyle wytrzymacie jeszcze rok.Nie przyszło ci do głowy że kobiecina też ma dość jak tyle czasu siedzicie jej na głowie.

20

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
niki71 napisał/a:

A nie lepiej było wybudować mniejszy dom  a szybciej go skończyć?
Wytrzymaliście tyle wytrzymacie jeszcze rok.Nie przyszło ci do głowy że kobiecina też ma dość jak tyle czasu siedzicie jej na głowie.

Teraz to już musztarda po obiedzie... skończymy kiedyś i ten... A przyszłoby mi może do głowy, że ona ma nas dość gdyby nie to, że ona naszej budowy ciągle nie popiera i nie wyobraża sobie, że kiedyś się od niej wyprowadzimy i zostanie sama...

21

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Cattalina a próbowałaś pomyśleć o swojej teściowej, jak ona się czuje, jakie są jej potrzeby? To starsza osoba, prawdopodobnie wiele w życiu przeszła, będzie bardzo ciężko jej się zmienić i ma też na pewno trudność z zaakceptowaniem nowych sytuacji.
Kuchnia to niestety jest punkt newralgiczny. Ty budujesz swój dom, marzysz o nim już tak długo, więc wyobraź sobie, że już go masz od dawna, że jest taki jak chciałaś, że o wszystkim w nim decydujesz sama, jesteś kapitanem na swoim okręcie. Cudownie prawda? A tu nagle pojawia się jakaś inna kobieta i chce gotować, sprzątać po swojemu, wprowadzać swoje zasady do twojego domu! Czy nie sądzisz, że to nie jest najłatwiejsza sytuacja?
Zobacz człowieka w swojej teściowej, zobacz w niej kobietę. Postaraj się z nią porozmawiać, tak po ludzku, nie jak z wrogiem. Zapytaj czego potrzebuje. Zastanów się, dlaczego teściowa tak się zachowuje. Może ona potrzebuje twojej pomocy? Zdystansuj się, zobacz tez swoje błędy i umiej się do nich przyznać. 
Nie widzisz tego, bo jesteś na nią wściekła, ale ona bardzo wam pomaga - mieszkacie u niej, nie musicie płacić za mieszkanie, a zaoszczędzone pieniądze inwestujecie w swój dom. To bardzo dużo.
Męża nie bierze się w pakiecie z teściową, ale w momencie zawarcia małżeństwa wchodzi się do konkretnej rodziny. Mąż to też jego przeszłość, dzieciństwo,wychowanie, dom rodzinny i to co z niego wyniósł. To nie jest noworodek, którego można sobie wychować, to dorosły człowiek ukształtowany w konkrety sposób.

22

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
Emilia napisał/a:

Tak, teściowe w miastach bywają inne. Różnią się przede wszystkim mentalnością. Na wsi jest patriarchat, bałwochwalczy szacunek do starszych, ciężka praca ponad siły, wtrącanie się do wszystkiego i brak jakiejkolwiek tolerancji dla dziewczyny z miasta. Tylko dlatego, że różni nas pochodzenie. Dziewczyny ze wsi są bardziej przez takie teściowe szanowane. Bo są swojskie. Jak boczek i kiełbasa. Podporządkowują się, całują "mamusię" po rękach, nie "pyskują", a do tego harują jak woły. A ta z miasta to wiadomo - muchy w nosie i nic nie umie. Według teściowej oczywiście.
Z miejską zawsze będzie łatwiej. Bo jest jeden punkt wspólny. No i nie ma ciężkiej pracy. Są szersze horyzonty. Mniej wtrącania się, ewentualnie jakaś "walka o wpływy". Choć wbijane szpileczki są bardziej wysublimowane, ostrzejsze. Ale nie o tym ten wątek, a mimo to musiałeś się przyczepić nie wykazując ni krzty zrozumienia. Mam nadzieję, że po moim tłumaczeniu zrozumiałeś.

Matko Boska- wizja rzeczywistości zaczerpnięta z ''Samych Swoich'' i ''Rancza''.
Bo z współczesnymi polskimi realiami to nie ma nic wspólnego.

23 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-04-15 10:30:08)

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

emilia ma trochę racji, choć te miejskie to często spalone przez papierosy, wiszące na wypłacie synusia baby. to ja już nie wiem które gorsze, chyba te pasozytujące.
i nie mają wcale szerszych horyzontów-oprócz promocji w biedronce i kantowania mopsu, tudziez seriali czy osiedlowych plotek
ale ja mówie o przypadkach.
synowe też bywają cwaniary.
przykład-moja ciocia grażynka. nigdy nie pracowała, nigdy. odchowala jednego syna, cale zycie palila fajki i miala ze 3 piszczace pieski w domu. tylko promocje i lumpeksy, strojenie sie i wyciaganie z mopsu kasy. obecnie barbie po 60tce, zadbana, paznokcie,pedicure,blond wlosy jak wójtowa z rancza.
tesciowa koszmarna.

24

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

http://www.netkobiety.pl/t18610.html

jest juz temat jeżyka,polecam catalina. duzo daje do myslenia.

25

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
MamaMamusia napisał/a:

Cattalina a próbowałaś pomyśleć o swojej teściowej, jak ona się czuje, jakie są jej potrzeby? To starsza osoba, prawdopodobnie wiele w życiu przeszła, będzie bardzo ciężko jej się zmienić i ma też na pewno trudność z zaakceptowaniem nowych sytuacji.
Kuchnia to niestety jest punkt newralgiczny. Ty budujesz swój dom, marzysz o nim już tak długo, więc wyobraź sobie, że już go masz od dawna, że jest taki jak chciałaś, że o wszystkim w nim decydujesz sama, jesteś kapitanem na swoim okręcie. Cudownie prawda? A tu nagle pojawia się jakaś inna kobieta i chce gotować, sprzątać po swojemu, wprowadzać swoje zasady do twojego domu! Czy nie sądzisz, że to nie jest najłatwiejsza sytuacja?
Zobacz człowieka w swojej teściowej, zobacz w niej kobietę. Postaraj się z nią porozmawiać, tak po ludzku, nie jak z wrogiem. Zapytaj czego potrzebuje. Zastanów się, dlaczego teściowa tak się zachowuje. Może ona potrzebuje twojej pomocy? Zdystansuj się, zobacz tez swoje błędy i umiej się do nich przyznać. 
Nie widzisz tego, bo jesteś na nią wściekła, ale ona bardzo wam pomaga - mieszkacie u niej, nie musicie płacić za mieszkanie, a zaoszczędzone pieniądze inwestujecie w swój dom. To bardzo dużo.
Męża nie bierze się w pakiecie z teściową, ale w momencie zawarcia małżeństwa wchodzi się do konkretnej rodziny. Mąż to też jego przeszłość, dzieciństwo,wychowanie, dom rodzinny i to co z niego wyniósł. To nie jest noworodek, którego można sobie wychować, to dorosły człowiek ukształtowany w konkrety sposób.

Tylko, że ja nie napisałam nigdzie (bo tak nie jest), że chcę wychowywać czy kształtować męża... Chyba większość z Was nie rozumie tej sytuacji. Pisałam kilkakrotnie, że JA W TYM DOMU NIE CHCĘ RZĄDZIĆ. Nie narzucam w nim ani wystroju wnętrz ani tego co kto ma jeść ani nawet nie wchodzę do pokoju mojej teściowej. Bo kultura wymaga uszanowania czyjejś prywatności, tak mnie wychowano. Ale prywatnością jest nie tyle przestrzeń w której się egzystuje ale również jakaś wolna wola, której ja jakoś jednak wyobraź sobie nikomu nie odbieram. Chyba skoro sama zaproponowała nam mieszkać to logiczne jest,  że musimy korzystać ze wspólnych pomieszczeń. Od samego początku nie narzucam jej niczego.  Ja mam codziennie problemy typu, że "dziecko jest ubrane inaczej niż powinno", bo "na pewno jest głodne" itp a jak odpowiem, że się myli to jest awantura. Ta kuchnia o której piszę to jest tylko taki obraz tego jak zachowuje się kobieta, której się wydaje, że ma prawo rządzić Tobą i Twoim życiem. Ja do tej kuchni to wchodzę już tylko wówczas jak jej tam nie ma, żeby mieć spokój podczas gdy coś przygotowuję synkowi czy nam do jedzenia.
Spokojne rozmowy dotyczące czyichkolwiek potrzeb w tym domu nie mają sensu bo teściowej nasze potrzeby nie interesują. Ona kompletnie nie wie co my od niej chcemy bo dla niej sytuacja, że trzeba żyć czyimś życiem jest normalna.
No cóż pewnie się tu odezwało kilka Kobiet, które posiadają anielskie teściowe (lub może same są teściowymi) i rozumiem, że można nie mieć pojęcia o czym piszę. Zresztą, dla niektórych interesowanie się ciągłe kto z kim, gdzie, po co i za ile to sens życia więc moje problemy też będą dla nich obce...
Dalsze bicie piany chyba nie ma sensu ale dziękuję nielicznym za miłe słowa otuchy...
Pozdrawiam Kobietki.

26

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Ani nie jestem teściową, ani moja teściowa nie była anielską, wręcz przeciwnie "widziała lepiej". smile
I zrozumiałam to, co napisałaś w swym wątku. Napisałam też, że zachowania Twej teściowej nie usprawiedliwiam. Napisałam za to, że mogliście (i dalej możecie) uniknąć jej wtrącania się w wasze życie i ciągłego krytykowania waszych wyborów. Zobacz, czy dalej jesteś zdecydowana ponosić tak wysokie koszty.

27

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

A ja sie dalej bede upierac, ze to nie tyle o mentalnosc chodzi w tym wszystkim, ile o zwykla roznice wieku, roznice pokolen. Tesciowe sa rozne- w miescie czy na wsi, nie ma wiekszego znaczenia. Nawet tesciowa miszkajaca w miescie bedzie sie wtracac do mlodych w momencie, kiedy nie ma wlasnego zycia, meza, juz nie pracuje itd. Nie ma wlasnego zycia, wiec zyje zyciem innych... Moja tesciowa, gdyby nie to, ze jest juz w wieku starszym, tesc umarl, a jej sie zwyczajnie nudzi, bylaby naprawde fajna. Sek w tym, ze zyje tylko i wylacznie tym, co dzieje sie w NASZYM zyciu. A nie jest to kobieta, ktora uciemieza biedna synowa i kaze jej pracowac ponad sily. Malo tego- moja tesciowa mowi, zebym nie dala sobie wejsc na glowe mezowi itd. A cale zycie mieszkala na wsi, jest dosc prosta kobieta. No wlasnie- wszystko by bylo ok, gdyby nie fakt mieszkania razem. Chcac nie chcac tesciowa sie wtraci, wypyta, wejdzie bez pukania itp. Staramy sie wypracowac kompromis, nie mieszac jedna drugiej w garach, ale zwyczajnie czasem ma sie ochote byc ta JEDYNA kobieta w kuchni i tyle. Rozumiem moja tesciowa- nie jest zla, ale i jej pewnie nie jest lekko. Czasem lapie sie na tym, ze poprosilabym ja o rade, o zdanie, ale wiem, ze kiedy tak zrobie to tym radom pozniej nie bedzie konca. Tesciowa odczyta to jako zaproszenie do naszego malzenstwa. Juz raz tak zrobilismy- pozwolilismy zajmowac sie dosc czesto naszym dzieckiem, teraz tesciowa praktycznie mnie nie slucha, chce wychowywac po swojemu i ogolnie tu jest najwiekszy problem. Wiec najzwyczajniej w swiecie wole trzymac zdrowy dystans. Najwzniejsze, ze sie nie klocimy, a jedna drugiej potrafi ustapic, zacisnac zeby. Przyjaciolkami byc nie musimy. I raczej nie bedziemy, bo jest miedzy nami zbyt duza roznica wieku. Ja wiem, ze takie ciagle zaciskanie zebow i ustepowanie jest niewygodne. Po prostu chcialoby sie zrobic cos po swojemu, bez martwienia sie o to, co kto pomysli, ale tak moze sie stac tylko na swoim. Wiec co moge Ci, autorko, poradzic? Zaciskaj zeby, cierpliwe czekaj na koniec budowy, ale jednoczesnie stawiaj granice, jesli chodzi o najintymniejsze sprawy Waszego malzenstwa. Bo inaczej moze sie okazac, ze nawet tego roku nie przetrzyma Wasz zwiazek, jesli bedzie w nim az TAK BLISKO osoba trzecia... Rok to naprawde niewiele w porownaiu do tego, ile czasu juz mieszkasz u tesciowej. I przede wszystkim zapamietaj jedno: mieszkasz U TESCIOWEJ, a nie z nia. Gdy przyjmiesz to do wiadomosci bedzie Ci latwiej. Zrozumiesz, ze to ona jest u siebie, a Ty jestes tylko przejsciowa lokatorka. Ty tez bys nie chciala, by inna kobieta platala Ci sie po domu, prawda? Nie mozna wychodzic z zalozenia, ze skoro tesciowa udostepnila nam dach nad glowa to jest z tego powodu mega szczesliwa. Na ogol tak raczej nie jest, tylko ze milosc do dziecka i chec pomocy okazuje sie wieksza niz wlasna wygoda i tesciowe rowniez przez to cierpia. Warto sie nad tym zastanowic.

28

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Ja nie mam anielskiej teściowej, powiem więcej - kiedy wychodziłam za mąż większość ludzi z jej otoczenia żałowało mnie jak to będę mieć z nią przerąbane na każdej linii i nie było w tym cienia przesady. Umiałyśmy jednak pracować nad swoją relacją skoro zostałyśmy na nią niejako skazane, bo przecież ani teściowa nie wybiera synowej ani synowa teściowej. Moja teściowa nie pozbyła się swoich wad ale dziś jest mi jednym z najbliższych ludzi na ziemi. Cenię ją i szanuję. To jednak wymagało bardzo dużo pracy nad sobą. Przeszłam tą drogę i dlatego ośmieliłam się napisać w Twoim wątku, bo ten problem nie jest mi obcy.
Moja teściowa też kiedyś bardzo chciała, żebyśmy u niej mieszkali ale ja wiedziałam, że nie dam rady tego zrobić i nie zgodziłam się mimo, że tak być może byłoby łatwiej. Też budujemy dom, mamy dzieci i wiem, że czasem nerwy puszczają. Ty jednak opisujesz sytuację bardzo jednostronnie i stawiasz się w pozycji biednej i pokrzywdzonej, a dla mnie jasnym jest, że pomijając patologiczne zachowania i przemoc,to wina zawsze leży gdzieś po środku. Ja też kiedyś popełniłam wiele błędów w stosunku do mojej teściowej i aby zrobić krok naprzód musiałam je uznać.
Przepraszam jeśli cie uraziłam - nie taki był mój cel.
Jeśli nie umiesz zaakceptować sytuacji i przez tyle lat wspólnego życia nie udało się wam z teściowa wypracować jakichś rozsądnych zasad współżycia, to myślę, że powinnaś się wyprowadzić.
Nie licz na to , że teściowa się zmieni

29

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
Emilia napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Ubawił mnie tytuł wątku.Faktycznie, temat niesamowicie ''niecodzienny''.
Interpretacje sytuacji też są mega: ''teściowa typu wiejskiego''.
Bo teściowe w miastach są inne.Cudowne a zycie z nimi pod jednym dachem, czy ściślej ''przy jednej kuchence'' to sielanka.
Dwie baby na jednej chacie- to się nie może udać.Nieważne, czy na wsi czy w mieście; nieważne czy teściowa czy szwagierka.
   Cattalino. mieszkasz u teściowej.Jej chata, jej zasady.Jak napisano wyżej- nie pasuje, to do widzenia.Chcesz zostać- buzi na kłódkę.Nie jesteś u siebie, jakkolwiek brutalnie to brzmi.I nieważne na kogo ''stoi'' dom; faktycznie to jej dom.
Jak znam życie, to z Twojego roku do wyprowadzki zrobi się trzy.Wytrzymasz?

To miło, że autorka wątku sprawiła ci radość.

Tak, teściowe w miastach bywają inne. Różnią się przede wszystkim mentalnością. Na wsi jest patriarchat, bałwochwalczy szacunek do starszych, ciężka praca ponad siły, wtrącanie się do wszystkiego i brak jakiejkolwiek tolerancji dla dziewczyny z miasta. Tylko dlatego, że różni nas pochodzenie. Dziewczyny ze wsi są bardziej przez takie teściowe szanowane. Bo są swojskie. Jak boczek i kiełbasa. Podporządkowują się, całują "mamusię" po rękach, nie "pyskują", a do tego harują jak woły. A ta z miasta to wiadomo - muchy w nosie i nic nie umie. Według teściowej oczywiście.
Z miejską zawsze będzie łatwiej. Bo jest jeden punkt wspólny. No i nie ma ciężkiej pracy. Są szersze horyzonty. Mniej wtrącania się, ewentualnie jakaś "walka o wpływy". Choć wbijane szpileczki są bardziej wysublimowane, ostrzejsze. Ale nie o tym ten wątek, a mimo to musiałeś się przyczepić nie wykazując ni krzty zrozumienia. Mam nadzieję, że po moim tłumaczeniu zrozumiałeś.

żartujesz?

jestem ze wsi,ale jeszcze nie spotkałam ani jednej synowej,czy nawet córki która byś sie  tak podporządkowywała teściowej itp
być może jakieś zahukane dziewczę i tak postępuje,normalna dziewczyna "całować"mamusi nie będzie po rękach


moja teściowa jest prostą kobietą,za bardzo podporządkowaną mezowi
mieszkam z nią 9 rok,w tym 7 na osobnym mieszkaniu
gdyby nie to osobne mieszkanie zapewne wrócilibyśmy do mojego domu,bo niestety ale każda z nas jest z innej bajki
więc mimo to że nigdy sie nie pokłóciłyśmy,podzielił mój M dom na pół i żadna sobie w drogę nie wchodzi
bo jak ktoś tu napisał 2 baby w jednej kuchni to już tłok wink

ale prawdą jest że teściowa Cattaliny powinna w pewne sprawy się nie mieszać,i nie naruszać czyjejś prywatności mimo tego że jest u siebie w domu

30

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
pitagoras napisał/a:

Matko Boska- wizja rzeczywistości zaczerpnięta z ''Samych Swoich'' i ''Rancza''.
Bo z współczesnymi polskimi realiami to nie ma nic wspólnego.

Nie oglądam telewizji od lat. Nie mam telewizora. Więc walnąłeś jak kulą w płot.
Mieszkałam z "miejską" teściową dwa lata i z "wiejską" przez 1,5 roku. Piszę na podstawie moich własnych doświadczeń i obserwacji realnego, współczesnego życia innych ludzi.

lena812, to o "całowaniu" to była ironia, nie podchodź tak strasznie serio i dosłownie do wszystkiego, co czytasz.

Rozumiem, że każdy ma innych teściów, jedni lepszych, drudzy gorszych. Ja piszę tylko o tym, co znam, na podstawie własnych doświadczeń. Tu mamy do czynienia z kimś, kto usilnie próbuje ingerować w prywatność czy też wręcz intymność drugiego człowieka, uważa że jest nieomylny i uzurpuje sobie prawo do rządzenia życiem syna i synowej. Ta osoba się nie zmieni, a jedynym sensownym wyjściem jest jak najszybsza ewakuacja. I z tym chyba wszyscy w wątku się zgadzają.
A chęci udowodnienia mi, że mój "podział" typów teściowych wynikający z moich osobistych przeżyć jest nieprawdziwy po prostu nie rozumiem.

31

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Pierwsze co bym zrobiła, to założyła zamek w drzwiach Waszego pokoju i zamykała, gdy wychodzicie. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, nawet teściowa grzebała mi w za przeproszeniem,  majtkach w szufladzie.

Popieram zdanie, że gdzie dwie baby przy jednej kuchni, to tylko kłopoty i nieporozumienia.
Co pozostaje? Być stanowczym, uwagi puszczać mimo uszu i wytrzymać jeszcze ten rok smile

32

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

co z wyprowadzi skoro syn i tak weźmie matkę na starość do siebie. polecam wątek języka. link podałam. język wygrał ma swój dom bez teściowej.poświecila i sprzedała mieszkanie po dziadkach.ale miłość umarła. już nie kocha meza

33

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

a ja znam inne przypadki gdzie jest jak wy to mowice ,,wiejska tesciowa,, i majac kilka synowych bardziej woli te z miasta, bo ,,lepsze miastowe,

34

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!
Emilia napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Matko Boska- wizja rzeczywistości zaczerpnięta z ''Samych Swoich'' i ''Rancza''.
Bo z współczesnymi polskimi realiami to nie ma nic wspólnego.

Nie oglądam telewizji od lat. Nie mam telewizora. Więc walnąłeś jak kulą w płot.
Mieszkałam z "miejską" teściową dwa lata i z "wiejską" przez 1,5 roku. Piszę na podstawie moich własnych doświadczeń i obserwacji realnego, współczesnego życia innych ludzi.

lena812, to o "całowaniu" to była ironia, nie podchodź tak strasznie serio i dosłownie do wszystkiego, co czytasz.

Rozumiem, że każdy ma innych teściów, jedni lepszych, drudzy gorszych. Ja piszę tylko o tym, co znam, na podstawie własnych doświadczeń. Tu mamy do czynienia z kimś, kto usilnie próbuje ingerować w prywatność czy też wręcz intymność drugiego człowieka, uważa że jest nieomylny i uzurpuje sobie prawo do rządzenia życiem syna i synowej. Ta osoba się nie zmieni, a jedynym sensownym wyjściem jest jak najszybsza ewakuacja. I z tym chyba wszyscy w wątku się zgadzają.
A chęci udowodnienia mi, że mój "podział" typów teściowych wynikający z moich osobistych przeżyć jest nieprawdziwy po prostu nie rozumiem.

Dokładnie. Nie rozumiem tutaj postów, że ona pisze jednostronnie, że na pewno wina po obu stronach. Uważam, że jeśli jest tak jak pisze, to nie ma usprawiedliwienia dla zachowania teściowej. Teściowa może nie być zadowolona z sytuacji, ale to nie uprawnia jej do zaglądania do małżeńskiego łoża, do mówienia co mają zakładać, co ma zakładać ich dziecko, jak ma gotować, kiedy ma myć włosy i inne. To jest naprawdę chore, przeczytajcie dokładnie jak we wszystko miesza się jej teściowa.

Autorko albo wynajmijcie coś teraz, bo przecież komfort jest bardzo ważny albo przeczekajcie ten rok. Tyle, że wyznaczajcie granice i jeśli nadal będzie gadać, to olewajcie, niech sobie gada, do zdarcia gardła, Wy tłumaczyliście mówiliście, a jak nie rozumie, to niech gada, ale Was to nie będzie już obchodzić. No bo rozumiem, że powiedziałaś jej, że swoje dziecko będziesz wychowywać jak chcesz, że szanujesz jej zdanie, ale chcesz samodzielnie itp? Jak tak to tym bardziej dobrze zrobiłaś, a jak potem będzie gadać, to ucinaj to lub olewaj. Wiem, że nie mam tutaj jeszcze doświadczenia, nie mam męża, nie mieszkam jeszcze z moim chłopakiem, a jego mamy nie widuję ciągle, ale swoje zdanie mam. Jestem zdania, że faktycznie z teściami lepiej nie mieszkać, nawet jak są fajni.

Chyba, że nie ma innego wyjścia, inaczej nie i lepiej przejściowo. Lepiej odciąć pępowinę i tyle, takie jest moje zdanie. Dlatego mój wie, że mieszkać z teściową kiedyś nie będę i on jak najbardziej jest tego samego zdania. Owszem, to generuje wiele konfliktów, z tym, że ta opisywana teściowa nie jest trudna, ona jest koszmarna. Gdyby czasem coś się wtrąciła czy powiedziała-to może ok, ciężko jej, bywa, ale skoro tak do wszystkiego się wtrąca, to wybaczcie jest okropna, a autorka próbowała się z nią dogadać i nic. Są osoby, z którymi nie da się dogadać, po prostu. No i nie jest to wtedy zła wola.

A i Ty nie mów już teściowej jak ma gotować. Wiem, niefajnie, że takie jedzenie robi, ale nawyków już nie zmienisz. Staraj się Wam może gotować, ale nie mów nic. No bo potem ona by mogła powiedzieć, że Ty mówisz jej jak ma gotować, to ona też może. A Ty jej nic nie mów. A jak ona Tobie będzie mówić, to jak mówiłam olewaj. Poza tym nie widzę w Twoim zachowaniu nic złego i jestem całkowicie za Tobą. Teściowa faktycznie straszna i dobrze, że za rok się w końcu wyprowadzicie, bardzo długo to już trwa.

Co do założenia zamka w drzwiach też całkowicie się zgadzam. Ona narusza Waszą intymność, dla mnie to nie do przyjęcia. Zamek musi być, nikt nie powinien nam w majtkach grzebać i interesować się pożyciem.

35

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Mnie, natomiast ubawił tekst o gotowaniu big_smile Autorka wielce się oburza, że teściowa się wtrąca i mówi jak się co robi, jednocześnie ta sama Autorka oburza się wielce, że jak mówi teściowej ile ma gotować kartofle, to ta jej nie słucha big_smile Poezja normalnie big_smile

Droga "nieszczęśliwa synowo", na Twoje problemy jest kilka prostych rozwiązań, których Ty jednak nie chcesz wziąć pod uwagę, bo jedyne, co tak naprawdę chodzi Ci po głowie to zmiana teściowej i zmuszenie jej do dostosowania się do Was.

Nikt Ci nie kazał tam mieszkać, ale mieszkasz. Fakt nr jeden.
Teściowa z racji wieku ma swoje niezmienne przyzwyczajenia i poglądy. Fakt nr dwa.
Gdyby było tak tragicznie jak opisujesz, już dawno byś stamtąd wiała, a na pewno nie miała jeszcze dzieci. Fakt nr trzy.

Ustaliliście z mężem, że lepiej przechować się u teściowej i wybudować dom. Ok. Twierdzisz, że oszczędzacie i odkładacie grosz do gorsza, ale zaraz potem piszesz, że mieszkacie Z teściową, że rachunki płacicie sami, żywicie się sami, sprzątacie sami, utrzymujecie dziecko sami posyłając je do żłobka. W związku z tym moje pytanie brzmi- czym różni się mieszkanie u teściowej od mieszkania w wynajętym mieszkaniu? Jak dla mnie niczym, czyli wniosek jest prosty, wcale nie jest tak źle jak to opisujesz.

Załóż zamek w drzwiach od pokoju. Nie wchodz w dyskusje z teściową zwłaszcza przy sąsiadach. Nie jesteście od nie absolutnie zależni, bo nawet dziecka Wam nie pilnuje, więc w czym problem?

A Twoje podejście, że teściowa wiejska, żadnej szkoły porządnej nie skończyła i nigdzie nie była, więc głupia i co ona tam wie, jest podłe. Zobacz, Ty - wielka pannica miastowa z wykształceniem, a sobie z "glupią" wiejska babą poradzić nie umie...

Co do teściowych wiejskich i miejskich, nie ma żadnej różnicy, bo to jaka jest teściowa zależy od tego czy ma mózg czy nie, niezależnie od tego gdzie się urodziła.

36

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Cytuje: Co do teściowych wiejskich i miejskich, nie ma żadnej różnicy, bo to jaka jest teściowa zależy od tego czy ma mózg czy nie, niezależnie od tego gdzie się urodziła.

zgadzam się w 100 procentach

37

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

teo.
dobry post.

38

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Zgadzam się co do tych wiejskich teściowych, że to zależy dużo bardziej od charakteru. Nie ma jednak co ukrywać moim zdaniemć że czasem jest taka inna mentalność na wsi, nie wszędzie, ale może się zdarzyć. Wtedy taka osoba mniej widziała, trzyma się jakichś starych zasad i np nie wie, że można inaczej. Pewnie to nam chciała pokazać autorka, a nie dopiec teściowej na siłę, że ze wsi.

39 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-04-18 07:16:47)

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Post edytowałam, ponieważ doczytałam coś w Twoim poście i mi się wypowiedź nie zgadza.

Ogólnie mam podobne zdanie jak Pitagoras.
Nie jesteście u siebie, więc no niestety, ale musicie jakoś wytrzymać, albo iść na swoje. Tyle w temacie, bo jak ktoś wyżej napisał - teściowej nie zmienisz.

Możesz natomiast spróbować się z nią zaprzyjaźnić.

40

Odp: Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Witaj. Rozumiem że dom budujecie na jej terenie ? Czy nie uważasz że było to dość ryzykowne posunięcie ? Rozumiem że macie wspólną kuchnie, tak ? To może jakoś osobno jedzenie rób, osobno dla was osobno niech Ona sobie robi, wiem że się tak nie da, jak kuchnia jest w tym samym miejscu, ale może kup pojemniki na wasze osobne jedzenie..może to rozwiąże problem...ale moim zdaniem nie o to tutaj chodzi...Z czego Ona (teściowa) żyje ? Czy mąż jej pomaga ? Jakie ma relacje z synem ?

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Bardzo niecodzienny problem z teściową :( pomocy!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026