Pytanie jak w temacie. Jak uważacie: czy opłaca się chodzić do psychologa, czy to samo można osiągnąć czytając np. odpowiednie książki psychologiczne? Jak działa wizyta u psychologa? Ja chodzę od jakiegoś czasu, ale nie wydaje mi się bym merytorycznie wzbogaciła się o jakąś cenną wiedzę na swój temat. Czy oprócz tego, że (podobno) można się o sobie wiele dowiedzieć coś dają jeszcze takie wizyty?
Podobne tematy
Nie dają nic, dowiedzieć też się wiele nie można, ogólnie nie warto. Lepiej samodzielnie poszukać rozwiązania swojego problemu. Jako nie-katolik wolałbym tą kasę dać księdzu
Przynajmniej czasu tak nie liczy i nie naciąga na kolejne spotkania. Od psychologa można wyjść z nowymi problemami...
Jak (rozsądny) człowiek ma problemy ze zdrowiem, to idzie do lekarza.
ALE to nie jest obowiązek. Można sobie NIE pomagać. Można cierpieć.
Można sobie siedzieć i czytać książki o chorobach
... tylko mam wrażenie, że wtedy czytelnik robi się jeszcze "chorszy"... ![]()
4 2013-12-29 09:44:24 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-29 09:52:21)
@lichocina, przejrzałem Twoje wypowiedzi i zauważyłem, że tam pisałaś o psychoterapeutach, a to jednak inna kategoria. Taka osoba może Ci pomóc. Jak nie pomaga to poszukaj innego.
EDIT
Zresztą lekarz to inny rodzaj specjalisty. Lekarzem jest psychiatra, a nie psycholog... Ten drugi może tylko rozmawiać, bo zazwyczaj nawet nie prowadzi terapii, więc nic nie przepracuje.
W wielu kwestiach można sobie pomóc samemu dużo lepiej niż zrobi to psycholog, bo on bazuje na wiedzy, którą zdobył czytając te wszystkie mądre książki.
Nie warto ja bylam i tylko strata czasu
Osobiście uważam, że psycholog potrafi pomóc, jednak nie w każdej życiowej sytuacji. Zdecydowanie lepiej w drodze poznania własnego "ja" poprowadzi psychoterapeuta. A wracając do psychologa, to w sumie nie wiem co powiedzieć. Znam wiele osób, które chwalą sobie współpracę z psychoterapeutami właśnie, a psycholog (według mnie) może sprawdzi się w pracy z dziećmi, uczniami. Dorośli chyba odpadają.
Pamietajmy jednak, że nikt nam nie pomoże, jeśli sami nie będziemy tego chcieli.
Pozdrawiam ![]()
Jeśli masz problemy w których potrzebujesz profesjonalnej pomocy to jak najbardziej. Jeśli chodzi ci o "poznanie siebie" to też można, jesli masz nadmiar czasu na który nie masz lepszego pomysłu
8 2013-12-30 08:26:12 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-12-30 08:30:29)
EDIT
Zresztą lekarz to inny rodzaj specjalisty. Lekarzem jest psychiatra, a nie psycholog... Ten drugi może tylko rozmawiać, bo zazwyczaj nawet nie prowadzi terapii, więc nic nie przepracuje.W wielu kwestiach można sobie pomóc samemu dużo lepiej niż zrobi to psycholog, bo on bazuje na wiedzy, którą zdobył czytając te wszystkie mądre książki.
To było porównanie. Równie dobrze mogło być: "jak Ci się coś popsuje to zwracasz się do... specjalisty"
I tak to z fachowcami bywa - jeden może być mistrz a drugi partacz. Do tego każdemu "pasuje kto inny". ALE to nie jest obowiązkowe - można zepsuty sprzęt wyrzucić.
Można sobie nie pomagać. Same książki jeszcze nikogo nie uleczyły... no chyba, że problem jest wydumany.
TAKI psycholog który bazuje TYLKO na książkach to chyba tę psychologię kończył korespondencyjnie
?
Bo "prawdziwy" to chyba ma JEDNAK jakieś zajęcia praktyczne? W szpitalach dla nerwowo chorych (zdaje się) też? Staże,
praktyki?
CYTAT z mądrej książki "Żyj wystarczająco dobrze":
W Polsce wciąż dominuje pogląd, że tylko ludzie o słabym charakterze idą na terapię. Tak jest?
Poprawię pani humor - takie opinie nie dotyczą tylko Polski. To jest bardzo naturalna obawa(...) W krajach takich jak Kanada, Stany Zjednoczone, Niemcy, gdzie sięgnięcie PO POMOC w sytuacjach kryzysowych jest czymś naturalnym, to uległo odwróceniu. Jeśli ktoś zgłasza się do psychoterapeuty, to oznacza właśnie, że sobie radzi, UMIE o siebie zadbać"
"Co jest celem psychoterapii?
Poprawa funkcjonowania i samopoczucia. Wykorzystanie całego potencjału, którym człowiek dysponuje człowiek. Krótko mówiąc - trwała zmiana na lepsze.
Są jakieś koszty tej zmiany?
Najważniejsze są koszty emocjonalne. Trzeba się rozstać z obecnym sobą. A człowiek się do siebie przywiązuje, nawet do swoich wad, których w głębi duszy nie znosi, a bez których żyć nie może. I to pożegnanie zwykle jest trudne".
Myślę, że człowiek/specjalista jest niezbędny do pokazania, JAK korzystać z mądrości w książkach zawartych, JAK je stosować ![]()
A jeśli ktoś ma AŻ tak szerokie horyzonty by twierdzić mnie nie pomogło to i nikomu nie pomoże... to i sam Boże nie pomoże ![]()
Niemniej, idąc "tym tokiem myślenia" powiem: nieprawda! MNIE pomógł... Tyle, że nasza współpraca trwała parę ładnych lat - bo człowiek subtelniejszy niż maszyna - nie ma łatwo, nie ma hop-siup, to wysiłek, praca "krew, pot i łzy".
Wyciągnął mnie z depresji, zmienił sposób postrzegania świata i otoczenia, "przerobił" ze skrajnej pesymistki w ostrożną optymistkę.
Ale to tylko ja... może jestem "wyjątkowy wyjątek" bądź mutant
?
PS> Byle jakiego fachowca mozna zawsze zmienić. I tak robimy w innych sprawach. Czemu NIE W TEJ?
Właśnie zauważyłam rozróżnienie na psychologa i psychoterapeutę. Znaczy jaki kierunek studiuje psychoterapeuta? Nie tężę psychologię czasem? Psychoterapeuta TEŻ "tylko" rozmawia...
TAKI psycholog który bazuje TYLKO na książkach to chyba tę psychologię kończył korespondencyjnie
?
Bo "prawdziwy" to chyba ma JEDNAK jakieś zajęcia praktyczne? W szpitalach dla nerwowo chorych (zdaje się) też? Staże,
praktyki?
Moja koleżanka odwaliła praktyki na jakimś telefonie zaufania i to praktycznie bez kontaktu z człowiekiem tylko przerzucając papierki także psycholog zazwyczaj ma wiedzę książkową + dyplom - nic więcej.
Są jakieś koszty tej zmiany?
Najważniejsze są koszty emocjonalne. Trzeba się rozstać z obecnym sobą. A człowiek się do siebie przywiązuje, nawet do swoich wad, których w głębi duszy nie znosi, a bez których żyć nie może. I to pożegnanie zwykle jest trudne".
W Warszawie trudno znaleźć kogoś kto weźmie mniej niż 100 PLN za niecałą godzinę słuchania, więc koszty są nie tylko emocjonalne ![]()
Myślę, że człowiek/specjalista jest niezbędny do pokazania, JAK korzystać z mądrości w książkach zawartych, JAK je stosować
Znam temat wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że psycholog nie szuka odpowiedzi na pytanie JAK coś naprawić, ale DLACZEGO się zepsuło.
Tyle, że nasza współpraca trwała parę ładnych lat - bo człowiek subtelniejszy niż maszyna - nie ma łatwo, nie ma hop-siup, to wysiłek, praca "krew, pot i łzy".
Wyciągnął mnie z depresji, zmienił sposób postrzegania świata i otoczenia, "przerobił" ze skrajnej pesymistki w ostrożną optymistkę.
Ale to tylko ja... może jestem "wyjątkowy wyjątek" bądź mutant?
Czy to był tylko psycholog? Poza tym współczuję... Kilka lat gnębienia po depresji, której leczenie farmakologiczne zazwyczaj trwa kilka tygodni.
PS> Byle jakiego fachowca mozna zawsze zmienić. I tak robimy w innych sprawach. Czemu NIE W TEJ?
Dlatego, że w tej zły jest system, a nie sami ludzie.
Właśnie zauważyłam rozróżnienie na psychologa i psychoterapeutę. Znaczy jaki kierunek studiuje psychoterapeuta? Nie tężę psychologię czasem? Psychoterapeuta TEŻ "tylko" rozmawia...
Psychoterapeuta może studiować psychologię, ale wcale nie musi. Często to są inne kierunki. Tutaj najważniejsze są specjalistyczne szkolenia, superwizja, praktyka itp. Psychoterapeuta ma narzędzia do wprowadzania zmian, a psycholog to teoretyk, który może mieć bardziej zrytą psychikę od swoich pacjentów
Niestety, on superwizji nie przechodzi w przeciwieństwie do psychoterapeuty.
W Warszawie trudno znaleźć kogoś kto weźmie mniej niż 100 PLN za niecałą godzinę słuchania, więc koszty są nie tylko emocjonalne
Tym bardziej trudno mi zmieniać, że ugadałam się ze swoją babką (do której wcześniej chodziłam jako dziecko do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej) na 50zł/godz. i taniej już raczej nie znajdę ![]()
Poza tym zmiana psychoterapeuty wiązałaby się z zaczynaniem wszystkiego od początku!
Poprawiam: moja babka jest psychoterapeutą i CHODZI MI O PSYCHOTERAPEUTÓW - skoro pokazują DLACZEGO coś jest nie tak - to po co mi to wiedzieć? Po co mi wiedzieć, że zachowuję się "tak", bo kiedyś "w relacji z moją matką coś tam..." ?
Poprawiam: moja babka jest psychoterapeutą i CHODZI MI O PSYCHOTERAPEUTÓW - skoro pokazują DLACZEGO coś jest nie tak - to po co mi to wiedzieć? Po co mi wiedzieć, że zachowuję się "tak", bo kiedyś "w relacji z moją matką coś tam..." ?
Uświadomienie sobie pierwotnej przyczyny MOŻE spowodować, że problem zniknie, ale odnalezienie przyczyny to jeszcze nie wszystko. Tam są emocje, które trzeba uwolnić i ograniczające decyzje, które trzeba odwołać. Pierwsze robi się poprzez medytację aktywną - trzeba je zaakceptować i przeżyć na nowo, a drugie poprzez wyciągnięcie pozytywnych, dotyczących siebie wniosków na przyszłość. Niestety, wielu psychoterapeutów trochę się boi dotknąć od razu tam gdzie boli i krążą po powierzchni analizując zachowania i inne nieistotne informacje. Pieniądze dostają za czas, a nie za efekt, więc to zrozumiałe...
Anhedonia napisał/a:Tyle, że nasza współpraca trwała parę ładnych lat - bo człowiek subtelniejszy niż maszyna - nie ma łatwo, nie ma hop-siup, to wysiłek, praca "krew, pot i łzy".
Wyciągnął mnie z depresji, zmienił sposób postrzegania świata i otoczenia, "przerobił" ze skrajnej pesymistki w ostrożną optymistkę.
Ale to tylko ja... może jestem "wyjątkowy wyjątek" bądź mutant?
Czy to był tylko psycholog? Poza tym współczuję... Kilka lat gnębienia po depresji, której leczenie farmakologiczne zazwyczaj trwa kilka tygodni.
ZBĘDNIE i niepotrzebnie
Tak ustalił zespół w skład którego wchodził i psychiatra. Terapie OWSZEM podparto farmakologią, niemniej uznano za stosowne kontynuować ja dalej. Bo "cudowne" pigułki to za mało, by zmienić swe życie na trwałe...
Ja z tej terapii AKURAT jestem zadowolona
żadnego gnębienia nie odczuwałam. A chyba chodzi o TO BY pacjent osiągnął to po co na terapię przyszedł? A nie jakiś obserwator z boku?
CEL: "Poprawa funkcjonowania i samopoczucia. Wykorzystanie całego potencjału, którym człowiek dysponuje człowiek. Krótko mówiąc - trwała zmiana na lepsze" został OSIĄGNIĘTY.
...jeszcze DLA mnie wiele do odkrycia, i wiele drzwi stoi otworem ![]()
Znam temat wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że psycholog nie szuka odpowiedzi na pytanie JAK coś naprawić, ale DLACZEGO się zepsuło.
Widać NIE do końca.
W cytowanej przez mnie książce jest dokładne rozróżnienie...
Są dwa rodzaje pacjentów. Ale to trzeba doczytać. O kosztach finansowych TEŻ jest napisane. Chyba nie oczekiwałaś, że będę cytować cały rozdział?
Ale to TY zacząłeś o "wystarczalności" lektury...
Psychoterapeuta może studiować psychologię, ale wcale nie musi. Często to są inne kierunki. Tutaj najważniejsze są specjalistyczne szkolenia, superwizja, praktyka itp. Psychoterapeuta ma narzędzia do wprowadzania zmian, a psycholog to teoretyk, który może mieć bardziej zrytą psychikę od swoich pacjentów
Niestety, on superwizji nie przechodzi w przeciwieństwie do psychoterapeuty.
Napisz proszę KONKRETNIE po jakich to INNYCH kierunkach można zostać psychoterapeutą. Chętnie się zapoznam... Zaciekawiłeś mnie okropnie, bo lubię uzupełniać luki w swej wiedzy
chętnie skorzystam
Jaka jest różnica między psychologiem, psychoterapeutą a psychiatrą? Czy psychiatra = psychoterapeuta?
ZBĘDNIE i niepotrzebnie
Tak ustalił zespół w skład którego wchodził i psychiatra. Terapie OWSZEM podparto farmakologią, niemniej uznano za stosowne kontynuować ja dalej. Bo "cudowne" pigułki to za mało, by zmienić swe życie na trwałe...
Miałem na myśli, że to trwało za długo. Oczywiście, że same pigułki to za mało, ale kilka lat terapii to za dużo. Rozwój osobisty to co innego - powinien trwać całe życie - depresja nieco krócej ![]()
W cytowanej przez mnie książce jest dokładne rozróżnienie...
Są dwa rodzaje pacjentów. Ale to trzeba doczytać.
Właśnie to element psychologicznego podejścia, którego tak nie lubię. Jak psycholog trafia na kogoś kto nie pasuje do jednego ani drugiego rodzaju (ja!) to się rozkłada. Totalnie nie wie co zrobić, ale z pacjenta nie rezygnuje tylko ciągnie kasę za każdą godzinę przez tyle czasu ile można.
Napisz proszę KONKRETNIE po jakich to INNYCH kierunkach można zostać psychoterapeutą. Chętnie się zapoznam... Zaciekawiłeś mnie okropnie, bo lubię uzupełniać luki w swej wiedzy
chętnie skorzystam
Teoretycznie prawie po każdym. Są różne szkoły i nie spotkałem się z wymogiem dyplomu magistra z psychologii. Ważniejsze są inne wymogi...
Jaka jest różnica między psychologiem, psychoterapeutą a psychiatrą? Czy psychiatra = psychoterapeuta?
Było napisane, a psychiatra to lekarz medycyny, który może przepisywać leki. Psychoterapeuta, a tym bardziej psycholog nie może. Znajoma, która miała być zatrudniona w przedszkolu czy podobnej placówce, ma dyplom psychologa, musiała przynieść zaświadczenie od psychiatry przed zatrudnieniem ![]()
15 2013-12-30 14:15:33 Ostatnio edytowany przez Filoletowa (2013-12-30 14:17:14)
Psycholog po ukończonych studiach psychologicznych może zajmować się poradnictwem psychologicznym, udzielaniem wsparcia osobom w kryzysie. Jest to jedyny specjalista uprawniony do posługiwania się testami psychologicznymi. Może także wydawać dokumenty, zaświadczenia i orzeczenia. Psycholog nie jest uprawniony do prowadzenia psychoterapii, chyba że ukończył szkołę psychoterapii ani do przepisywania leków. Do psychologa najczęściej zwracamy się z problemami dnia codziennego,zaburzeniami rozwojowymi np.: kłopoty w pracy, nieporozumienia z partnerem, apatia czy przygnębienie lub wtedy, gdy potrzebujemy diagnozy intelektu, osobowości.
Psychoterapeutą mogą być psycholodzy, psychiatrzy lub absolwenci innych studiów, którzy ukończyli kształcenie podyplomowe z zakresu psychoterapii. Psychoterapeuta więc nie musi, ale może być także psychologiem. Psychoterapeuta to osoba zajmująca się przede wszystkim terapią mającą na celu dokonanie określonej zmiany w sposobie funkcjonowania osoby zgłaszającej się po pomoc.
Do psychoterapeuty zwracamy się np: z depresją, zaburzeniami odżywiania, zaburzeniami snu, zachowaniami obsesyjno-kompulsywnymi czy objawami psychosomatycznymi.
O tym, że są różne szkoły psychoterapii pisać chyba nie trzeba, do wyboru do koloru, jak nam pasuje.
Jeżeli masz lajtowy problem - owszem warto.
Z problemami większego kalibru psycho-specjaliści zazwyczaj sobie nie radzą. No chyba, że jesteś miękka jak plastelina i łatwo Tobą manipulować.
Jestem zwolennikiem farmakoterapii po tym jak wiele razy przejechałam się na psychologach, terapeutach i tych wszystkich innych szamanów od siedmiu boleści.
A czy myślicie , że do tzw. "lajtowych problemów" wystarczą spotkania co dwa tygodnie? Mam do wykorzystania ograniczoną ilość pieniędzy i zastanawiam się czy przejść się na "pare" wizyt co tydzień i szybko skończyć, czy wydłużyć terapię i chodzić np. co dwa tygodnie. Mi się ta druga opcja wydaje lepsza - więcej czasu na przemyślenia po każdej wizycie - wizyty co tydzień to dla mnie jednak dość intensywny tryb. Tylko nie wiem, czy moja babka się na to zgodzi, bo specjalnie obniżyła mi cenę do 50zł na 50 min., żebym chodziła co tydzień (bo na początku pytałam czy mogę chodzić co 2 tyg. ze względów finansowych - kiedy była stawka 70zł).
Tak poza tym słyszałam, że często psychoterapeuci na początku spisują wszystko na kartce. Moja babka natomiast zupełnie nic nie spisuje (i przyznam, że zdarzało jej się przekręcać fakty!). Czy to świadczy o braku profesjonalizmu?
Zastanawiam się też czy powinnam mówić na terapii zupełnie o wszystkim. Otóż jest wiele spraw, które chcę zachować tylko dla siebie - czy to źle, jeśli o nich nie powiem?
A czy myślicie , że do tzw. "lajtowych problemów" wystarczą spotkania co dwa tygodnie?
Każdy przypadek jest inny i to psychoterapeuta powinien zaproponować Ci harmonogram. Lajtowe problemy mogą mieć hardkorową przyczynę, więc to nie jest wyznacznik. Zresztą dużo zależy od Twojego podejścia.
Mam do wykorzystania ograniczoną ilość pieniędzy i zastanawiam się czy przejść się na "pare" wizyt co tydzień i szybko skończyć, czy wydłużyć terapię i chodzić np. co dwa tygodnie.
Co z tego, że szybko skończysz? Chcesz mieć efekt czy tylko wydać pieniądze? Jak to drugie to znam przyjemniejsze sposoby ![]()
Mi się ta druga opcja wydaje lepsza - więcej czasu na przemyślenia po każdej wizycie - wizyty co tydzień to dla mnie jednak dość intensywny tryb. Tylko nie wiem, czy moja babka się na to zgodzi, bo specjalnie obniżyła mi cenę do 50zł na 50 min., żebym chodziła co tydzień (bo na początku pytałam czy mogę chodzić co 2 tyg. ze względów finansowych - kiedy była stawka 70zł).
Mam wrażenie, że podchodzisz do tematu nie od tej strony co trzeba. Najpierw pomyśl jaki ma być efekt, a później znajdziesz psychoterapeutę albo innego specjalistę i przeliczysz sobie wszystko. Znam ludzi, którzy biorą kilkaset złotych za jedną sesję, która trwa 2 - 3 h, ale robią podczas niej więcej niż inni w ciągu pół roku.
Tak poza tym słyszałam, że często psychoterapeuci na początku spisują wszystko na kartce. Moja babka natomiast zupełnie nic nie spisuje (i przyznam, że zdarzało jej się przekręcać fakty!). Czy to świadczy o braku profesjonalizmu?
Ona powinna być przygotowana na każde spotkanie. Jeżeli tego nie robi to znaczy, że nie ma żadnego pomysłu na Twoją terapię. Zostaniesz uleczona jak Ci się kasa skończy, więc lepiej zakończyć taką terapię.
Zastanawiam się też czy powinnam mówić na terapii zupełnie o wszystkim. Otóż jest wiele spraw, które chcę zachować tylko dla siebie - czy to źle, jeśli o nich nie powiem?
Powinnaś mówić zupełnie o wszystkim, bo inaczej to nie ma sensu. Nigdy nie wiesz co ma znaczenie dla procesu. Po to chodzisz do psychoterapeuty, żeby te rzeczy naprawić.
P. S. Jak chcesz to możesz mi opisać na e-mail' a nad czym pracujesz - może będę mógł coś podpowiedzieć.
Lichocina, to właśnie na terapii możesz zwierzać się ze wszystkiego. Po to ona jest. A jeśli w tych "ukrytych" rzeczach jest coś istotnego, coś co mogłoby pomóc w terapii i uzyskaniu satysfakcjonującego efektu ? Terapia to czas przeznaczony tylko i wyłącznie dla siebie. Musisz postawić sobie więc pytanie - Czy w tych "sprawach osobistych" jest coś ważnego, co mogłoby wpłynąć na moją współpracę z terapeutą? ![]()
To prawda. Terapeuta zazwyczaj na dwóch pierwszych sesjach wszystko sobie spisuje, aby łatwiej mu było potem pracować z Tobą.
Jednak brak robienia notatek nie oznacza, że ktoś jest mniej kompetentny, a gdy zdarza się, iż przekręca terapeuta słowa, to po prostu go popraw - w końcu jest tylko człowiekiem
Kiedyś, gdy uczęszczałam na terapię często mylił ona moje imię z innym - więc za każdym razem go poprawiałam ![]()
Co do częstości sesji sama powinnaś podjąć decyzję. Jeśli jednak to pomoże, to ja też jestem za drugą wersją
Aczkolwiek są terapie krótkoterminowe, które są intensywniejsze.
Pozdrawiam ![]()
20 2013-12-30 20:00:29 Ostatnio edytowany przez lukrexia (2013-12-30 20:03:53)
marioosh666 napisał:
Psychoterapeuta może studiować psychologię, ale wcale nie musi. Często są to inne kierunki. Tutaj najważniejsze są specjalistyczne szkolenia, superwizja, praktyka itp. Psychoterapeuta ma narzędzia do wprowadzania zmian, a psycholog to teoretyk, który może mieć bardziej zrytą psychikę od swoich pacjentów Niestety, on superwizji nie przechodzi w przeciwieństwie do psychoterapeuty.
Napisz proszę KONKRETNIE po jakich to INNYCH kierunkach można zostać psychoterapeutą. Chętnie się zapoznam... Zaciekawiłeś mnie okropnie, bo lubię uzupełniać luki w swej wiedzy chętnie skorzystam
Anhedonia, po prawie każdych. Psycholog nie jest, ani nie ma uprawnień do prowadzenia psychoterapii. Wkrótce praca psychoterapeuty będzie kontrolowana przez korporację. Wymóg Unii. Chodzi o to , aby mieć kontrolę i eliminować oszołomów , których - uwierz jest mnóstwo w tym zawodzie.Ograniczenie dostępu do zawodu psychoterapeuty to próba (inna sprawa czy skuteczna) zminimalizowania zagrożeń jakie niesie z sobą grzebanie w czyjejś psyche i systemie wartości.
Teraz jest wolna amerykanka, bo brakuje prawnych regulacji. Gabinet może otworzyć każdy. Aby móc wykonywać ten zawód trzeba będzie posiadać certyfikat, który zdobywa przez egzamin państwowy po zakończeniu czteroletniej szkoły psychoterapii. Jedną z najlepszych w naszym kraju jest Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie.Ma niepodważalną renomę i jeżeli chcecie znaleźć profesjonalistę, to szukajcie takiego po Laboratorium.
Aby dostać się do niej trzeba przejść przez sito rekrutacyjne. Egzamin teoretyczny, rozmowa kwalifikacyjna (trudna). Potem pierwszy semestr to ciągły egzamin. Jesteś bacznie obserwowany i poddawany bardzo różnym testom. Eliminacja osób nie nadających się i z zaburzeniami. Z kilkudziesięciu czasami 200 osób pozostaje kilkanaście do max do trzydziestu. Szkoła trudna i wymagająca. W tej pracy warto jest mieć dobrego superwizora , co nie jest proste. Wszyscy na gwałt robią teraz certyfikat, ponieważ wkrótce bez tego nie będzie można - jak jest to jeszcze teraz - wykonywać tego zawodu.
Do autorki postu- decydując się na terapię ustalasz w terapeutką warunki Waszej współpracy- częstotliwość spotkań, koszt itp. i podpisujesz się pod tym. Czy Ty w ogóle wiesz wg jakiej szkoły masz prowadzoną terapię ??
O wszystkim co się w Tobie dzieje w związku z terapią powinnaś mówić terapeutce, masz sporo wątpliwości, które forum raczej Ci nie rozwiąże.
Mam wrażenie, że chciałabyś szybko "załatwić problem", a terapia rządzi się swoimi prawami i możliwe, że czeka Cię nawet kilka lat pracy. Nie da się jej odbębnić byle jak i byle szybko, bo nierozwiązany problem potem wróci.
Farmakologia może postawić na nogi, gdy choroba zwala nas z nóg i nie mamy siły na nic. Poprawi samopoczucie i da siłę do głębszych poszukiwań i pracy terapeutycznej. Natomiast nie zastąpi terapii !
Nie dają nic, dowiedzieć też się wiele nie można, ogólnie nie warto. Lepiej samodzielnie poszukać rozwiązania swojego problemu. Jako nie-katolik wolałbym tą kasę dać księdzu
Przynajmniej czasu tak nie liczy i nie naciąga na kolejne spotkania. Od psychologa można wyjść z nowymi problemami...
o tak, z tym się zgodzę. nowe problemy..wiem to po swoich wizytach u pani psycholog. i jakoś nie zauważyłam żebym dowiedziała się o sobie czegoś nowego
Czym się różni psycholog od swojego pacjenta?
=> Temu drugiemu można pomóc! <= ![]()
24 2013-12-31 09:15:25 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-12-31 09:16:23)
marioosh666 napisał:
Psychoterapeuta może studiować psychologię, ale wcale nie musi. Często są to inne kierunki. Tutaj najważniejsze są specjalistyczne szkolenia, superwizja, praktyka itp. Psychoterapeuta ma narzędzia do wprowadzania zmian, a psycholog to teoretyk, który może mieć bardziej zrytą psychikę od swoich pacjentów Niestety, on superwizji nie przechodzi w przeciwieństwie do psychoterapeuty.
...
Anhedonia, po prawie każdych.
Gabinet może otworzyć każdy. Aby móc wykonywać ten zawód trzeba będzie posiadać certyfikat, który zdobywa przez egzamin państwowy po zakończeniu czteroletniej szkoły psychoterapii. Jedną z najlepszych w naszym kraju jest Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie.Ma niepodważalną renomę i jeżeli chcecie znaleźć profesjonalistę, to szukajcie takiego po Laboratorium.
Aby dostać się do niej trzeba przejść przez sito rekrutacyjne. Egzamin teoretyczny, rozmowa kwalifikacyjna (trudna). Potem pierwszy semestr to ciągły egzamin. Jesteś bacznie obserwowany i poddawany bardzo różnym testom. Eliminacja osób nie nadających się i z zaburzeniami. Z kilkudziesięciu czasami 200 osób pozostaje kilkanaście do max do trzydziestu. Szkoła trudna i wymagająca. W tej pracy warto jest mieć dobrego superwizora , co nie jest proste.
NO to mi rozjaśniliście w głowie ![]()
Aczkolwiek po przeczytaniu mam uczucia ambiwalentne... TO "każdy może"? czy jest to cholernie trudne i wymagające, by móc się takowym stać?
ALE pomijając ten aspekt - może WYSTARCZY zapytać "usługodawcę" o to gdzie i jak "zdobywał szlify" w zawodzie, tudzież JAK widzi owa terapię. Np. jakie metody pracy stosuje?
Lichocina - 0sobiście jestem zdania, ze wszystko zależy od Twoich POTRZEB ![]()
Czy bardzo śpieszy Ci się do efektów, czy tez wolisz luksus dłuższego w czasie bycia "zaopiekowaną", dłuższą możliwość korzystania ze wsparcia, potrzebujesz czasu do "okrzepnięcia" ZANIM zanurkujesz w codzienność ![]()
Ale ukrywanie przez psychologiem różnych faktów mija się z celem. To jakbyś nie podała lekarzowi w wywiadzie wszystkich objawów i dziwiła się, że chce Cie leczyć na co innego niż Ci dolega. Tyle, że tam łatwiej - bo INNE badania ukryć sedna (zaciemnić obraz, żeby nie rzec: "oszukać") - nie pozwolą ![]()
Anhedonia napisał/a:ZBĘDNIE i niepotrzebnie
Tak ustalił zespół w skład którego wchodził i psychiatra. Terapie OWSZEM podparto farmakologią, niemniej uznano za stosowne kontynuować ja dalej. Bo "cudowne" pigułki to za mało, by zmienić swe życie na trwałe...
Miałem na myśli, że to trwało za długo. Oczywiście, że same pigułki to za mało, ale kilka lat terapii to za dużo. Rozwój osobisty to co innego - powinien trwać całe życie - depresja nieco krócej
No i weź ZMUŚ chorobę, a taką jest depresja, BY trwała krócej ![]()
U mnie trwała ponad 2 lata, pół roku zajęło "ustawianie" leków. JA tam nie widzę żadnej krzywdy w takim szczegółowym i wnikliwym (a nie na chybcika) "pochyleniu się" nade mną
- przeciwnie
Po "cudownych" pigułkach nie zostawiono mnie "odłogiem"... (Godne pochwały czy krytyki?)
Chyba miałam farta, patrząc na inne wypowiedzi. I to na NFZ ![]()
PS> w odpowiedzi na Twe ostatnie pytanie zacytuję nastoletnią córkę: " w każdym zawodzie są ludzie i parapety". Zatem niczym się nie różnią: są kompetentni i porządnie pracujący oraz niefrasobliwi olewacze...
A JAKA jest prawidłowa odpowiedź na tę zagadkę?
Lukrexia napisała bardzo ważną rzecz - Psychoterapeuta przechodzi superwizję, a psycholog nie. No i tu jest główna przyczyna, dlaczego współpraca między pacjentem/ klientem a psychologiem jest zupełnie inna niżeli w przypadku pracy psychoterapeuty.
Psycholog to czysty teoretyk.
I powiem Wam szczerze, że nie wiem dlaczego tylu młodych ludzi pcha się na owe studia psychologiczne bez jakiegokolwiek zamiaru dalszego pogłębiania wiedzy. Otóż sam tytuł psychologa nie daje zbyt wiele możliwości.![]()
26 2013-12-31 12:00:36 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2013-12-31 12:03:35)
No i weź ZMUŚ chorobę, a taką jest depresja, BY trwała krócej
Właśnie na tym polega leczenie ![]()
U mnie trwała ponad 2 lata, pół roku zajęło "ustawianie" leków. JA tam nie widzę żadnej krzywdy w takim szczegółowym i wnikliwym (a nie na chybcika) "pochyleniu się" nade mną
- przeciwnie
Po "cudownych" pigułkach nie zostawiono mnie "odłogiem"... (Godne pochwały czy krytyki?)
Chyba miałam farta, patrząc na inne wypowiedzi. I to na NFZ
Nie wyobrażam sobie, że w XXI wieku coś można robić tak długo. Jestem z innej szkoły. Podejście do terapii też poszło do przodu - nie w NFZ ![]()
A JAKA jest prawidłowa odpowiedź na tę zagadkę?
Odpowiedź jest napisana na biało - zaznacz to sama zobaczysz ![]()
@Suzan_444, wśród psychoterapeutów znam trochę fajnych ludzi, a jak dotąd każdy psycholog jakiego spotkałem miał bardziej zryty łeb ode mnie
Coś w tym jest, że te studia przyciągają ludzi z problemami. Sam korzystam od czasu do czasu z dorobku psychologii, ale nie uznaję ich podejścia do pacjenta i do życia.
27 2013-12-31 12:11:56 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2013-12-31 12:13:26)
Marioosh666 zgadzam się, że wśród terapeutów są fajni ludzie
Sama znam ich trochę, i naprawdę mają ciekawe podejście do życia ![]()
Ale nie każdy
warto zaznaczyć.
28 2014-01-04 08:55:10 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-01-04 08:56:24)
Anhedonia napisał/a:No i weź ZMUŚ chorobę, a taką jest depresja, BY trwała krócej
Właśnie na tym polega leczenie
Anhedonia napisał/a:U mnie trwała ponad 2 lata, pół roku zajęło "ustawianie" leków. JA tam nie widzę żadnej krzywdy w takim szczegółowym i wnikliwym (a nie na chybcika) "pochyleniu się" nade mną
- przeciwnie
Po "cudownych" pigułkach nie zostawiono mnie "odłogiem"... (Godne pochwały czy krytyki?)
Chyba miałam farta, patrząc na inne wypowiedzi. I to na NFZNie wyobrażam sobie, że w XXI wieku coś można robić tak długo. Jestem z innej szkoły. Podejście do terapii też poszło do przodu - nie w NFZ
DLACZEGO, na boga, przekonujesz mnie, podmiot owych zabiegów, że LECZONO mnie nieprawidłowo???
Podejście terapii pewnie i poszło do przodu, nawet w NFZ, tyle, że moje leczenie zakończyło się (moim zdaniem sukcesem, jakoś "nawrotów udaje mi się unikać, nie mówiąc o tym, że jestem innym zupełnie człowiekiem - bo z "martwych (wraka) do ludzkiej postaci POWSTAŁAM)) JUŻ 9 lat temu, a choroba zaczęła się na przełomie wieków...
Czy te zmiany SĄ ZAWSZE dobre...? Polemizowałabym.
W obecnej chwili pewnie TAKIEJ pomocy (w takiej ilości, jakiej potrzebowałam) bym nie dostała. Z powodów ekonomiczno-kapitalistycznych
I CO by się ze mną stało?
A tak.... Mogę się cieszyć życiem - bez względu na to czy to jest w XXI w. dość szybki powrót do zdrowia czy nie ![]()
JA - pacjent. Zadowolony ![]()
Psycholog to specyficzna osoba,i trzeba trafić na odpowiedniego ,co nie znaczy ,że jeśli koleżance pomógł mi też pomoże.Sama kiedyś korzystałam z jego usług ,na daną chwilę nie widziałam korzyści. chciało by się jak u lekarza dostać receptę rób to i tamto i będzie ok. Niestety tak to nie działa,trzeba samemu dojść do wszystkich wniosków a psycholog tylko podpowiada kierunek naszych myśli. Po czasie stwierdzam,że to miało sens. Nie dawno usłyszałam ,ze Agata Młynarska przez siedem lat korzystała z psychoterapii ,więc osoby zagubione są wszędzie i aby siebie i innych zrozumieć potrzeba dużo czasu i odpowiedniego specjalisty.Jeśli jest nam źle,to szukanie pomocy ,która nam pomoże jest wskazane.
Anhedonia - zgoda jak człowiek jest chory idzie do lekarza. Tylko psycholog nie lekarz ale szaman. Wiec każdy szaman może być równie dobry.