Witam. Mam taki problem w sumie pytanie do was drodzy forumowicze. Mam 28 lat z zona znamy sie lacznie 8 lat a dwa lata po slubie. Moja malzonka wyjechala do Irlandii 23 sierpnia ma wrocic 16 i mam jechac z nia. Na poczatku pisalismy do siebie czule smsy ze ja kocham i tesknie i przepraszalem ja za moje zachowania. A teraz ostatnio jej mowie czemu nie pisze. Zaznacze ze opiekuje sie dziecmi od 13 do 19. Od pon do soboty. Czyli granie na komputerze do pozna zamiast isc z nia spac, Nie moglem tez pracy znalezc w czasie malzenstwa, tylko dorywcze klocilismy sie. Tydzien przed jej wyjazdem bylismy na weselu gdzie podczas drogi w samochodzie z moimi rodzicami powiedziala ze czesciej bedzie wyjezdzac bo przynajmniej nie krzycze. Zabolalo mnie to i jak teraz jej nie ma wszystko przemyslalem. Chce sie poprawic. Dzis z nia rozmawialem przez telefon. Mamy kontakt dziennie conajmniej 2 razy. Chodzi mi glownie o to ze jest skryta. Tzn chce wiedziec co lubi podczas sexu jak ja dodykac itd nic mi nie powie. A widze ze nieraz lezy i pyta sie czy dlugo a mnie to peszy bo widze ze nie bylo jej dobrze. A tak nic nie powie. Pytam sie jej czy jakby kiedys spotkala kogos czarujacego (nieraz mi mowi zebym byl troszke wyzszy i mial ciemne wlosy, A jestem blondynem ciut nizszy od niej) co by zrobila gdyby sypal jej komplemenatmi itd a ona mi mowi ze nie wie co by zrobila gdzie oczekiwalem odpowiedzi typu Ciebie kocham i nigdy nikogo nie pokocham jak ciebie nawet jakby byl Bradem pitem. Kiedys bylismy w Angli jakis koles do niej sie zalecal chcial ja nosic na rekach niby bo nie bylo miejsca przyniosl jej kanapki nieraz i czasem smsy pisal do niej. I mowie jej czy sie zalecal a ona nie tylko kolega. Kolega nie robi takich rzeczy chyba ze sie zaleca. Albo pytam czy miala mysli erotyczne ze mna to mowi ze nie tylko mysli ogolnie o mnie. Nieraz ma takie dziwne odpowiedzi ze nie wiem czy to naprawde czy na zarty. Co mam myslec? Jak z nia rozmawiac zeby byla otwarta do mnie? Tez zona ma kompleksy nie lubi sie pokazywac nago jak jest jasno mowie jej ze jest piekna i taka ja kocham zeby sie nie wstydzila. I ze gdyby byla brzydka to nie bylo by sytuacji w anglii, pare razy na imprezie gdzie zagadywali obcy, noi ostatniej sytuacji gdzie jakis gosc pisal do niej gdzie widzial ze jest ze mna na zdjeciu i chcial sie umowic. Le widzialem ze nie odpisala. Ja tak bardzo tesknie i ja kocham ale nieraz mi tak mowi nie to co chce uslyszec? Prosze o porade jak rozmwaiac zeby sie bardziej otworzyla w roznych sprawach?
1 2013-10-05 01:52:00 Ostatnio edytowany przez adrian85 (2013-10-05 02:18:38)
Podobne tematy
No ale ona jest szczera jak widzę? I nie ma problemów z kOmjnikacja?
Jesteście osiem lat razem.. A piszesz o takim smutnym związku w którym ludzie sie mijają. Przez 8 lat nie Nauczyles sie co ja Kreci w łóżku?? Ona pyta cie- kiedy skonczysz?? Bo jej sie nudzi???
Katastrofa jak dla mnie
Próblemy zaczęły sie 8 lat temu... Teraz bedzie trudniej reagować. Niz gdyby reagować od poczatku....
3 2013-10-05 11:55:19 Ostatnio edytowany przez adrian85 (2013-10-05 13:20:50)
Nie mowie ze jest zle jej w lozku. Co ktorys raz tak mi powie. Na poczatku widzialem ze bylo super czesto sie kochalismy ale teraz jest inaczej. Co ktorys raz dopiero widze ze jest dobrze. Nie mowie ze zawsze jej nie dogadzam bo tak nie jest. Powiedziala mi ze sie nie chce jej sie kochac bo np do kosciola z nia nie pojde, nie ide z nia spac tak jakby za kare. Nieraz mi mowi ze jak pojde z nia spac to sie pokochamy a ja nieraz na kompa. Juz jej napisalem ze ta rozlaka dala mi do myslenia i wiem co w sobie poprawic. Wiem co jej sprawia przyjemnosc w tych sferach ale czasem nie pomaga. ale nie mowi mi czego by wiecej chciala. Temat sexu od 8 lat byl dla niej nie do rozmowy tak jakby temat tabu dla niej. Razem stracilismy dziewidzctwo. Ja chce nowosci w lozku dla niej ale ona nie chce. Ale nie o lozko tu chodzi?!Moze tenn telefon wczoraj to to ze ma 1 dzien okresu....A moze powodem tego jest to ze jest sama tam i jest jej smutno. Pisala mi ze jest jej tam coraz trudniej. Dzis z nia rozmawialem czemu taka Smutna bylas i malo rozmowna i mowi ze moze ze ma okres i jest zmeczona. Nie dziwie sie jak mi opowiada jak tam jest. Tez zauwazylem ze dopiero jak pojechala wlaczyla mi sie mega zazdrosc i jej wypominam te sytuacje moze nie potrzebnie z innymi
U ciebie jest problem z zazdroscia, ty nie dość, ze jesteś zazdrosny to jeszcze na odległośc chcesz badać żonę "jej własnymi rękami". Piszesz, że żona ma kłopoty z komunikacją, a mnie to co piszesz kieruje raczej to podejrzenie na ciebie. Myślisz, że wypytywanie o kolegów,o to czy ciebie kocha itp,to jest komunikacja i, że to jest dialog miłości? To jest prosta droga do irytacji, niechęci do twoich telefonów. Lepiej jej zapytaj jak tam w pracy, czy bardzo się napracowała, jak ty i dzieci spędzacie czas i jak codziennie wspominacie, że mama to albo tamto. Lepiej jej sam powiedz jak bardzo tęsknisz .. i nie będę cię uczyła uczuć do twojej własnej żony. Ogarnij się, bo to jest męczące, być daleko,wśród obcych, ciężko pracować, tęsknić za rodziną i jeszcze telefony od męża frustrata, który zamiast wspierać, każe jej relacje z życia zdawać, ciśnie i szuka dziury w całym. Piszesz, że chciałeś usłyszęc coś miłego /z zazdrości, z troski o siebie/, a co byś chciał słyszeć, gdybys był na jej miejscu, też tylko, nie zdradzam cię? Wczuj się w te pustkę, w której ona przebywa.
Głodnemu chleb na myśli - nic tylko seks i seks. Owszem Tobie tego brakuje, za tym tęsknisz. Natomiast żona, jak wiekszosc kobiet bardziej tęskni za dziecmi i pewnie o nich chciałaby słuchac , a nie durne pytania czy kręci się tam ktoś czy nie. Traktujesz ją jak obiekt seksualny i nic więcej? Z tego co piszesz tak wynika.
Dobrze Ci kobiety piszą: ogarnij się!
Tym bardziej wiałabym od kogoś, kto ciągle nęka mnie pytaniami, usiłuje sprawdzac, poddaje w wątpliwosc moją uczciwosc. Zamiast przyciagac - odpychasz.
Jesteśmy z mężem takim małżeństwem częściowo na odległosc od ponad 20-tu lat. Gdybym mu tak suszyła głowę, jak Ty żonie, to nie miałby ochoty wracac. Codziennie sobie rozmawiamy, trochę się ponakręcamy co będziemy robic jak zjedzie, pośmiejemy i pożartujemy, omówimy sprawy rodzinne, dzieciarni ( teraz to już dorosłe chłopy i sami sobie z tatuśkiem gadają),na koniec mąż mi zawsze jakiś dowcip opowiada. Wiesz jak miło jest wiedziec, że ktoś z ogromną radością wraca do domu i okazuje to na każdym kroku?
6 2013-10-06 23:03:44 Ostatnio edytowany przez adrian85 (2013-10-06 23:11:33)
Macie racje dziewczyny. O sexie to nie gadalem z nia non stop moze z 2 razy jak tam jest. Wyczytalem na innym forum ze jedna zona zostawila meza bo gral na kompie duzo i nie poswiecal jej czasu. Ja juz wiem co zrobilem źle. Tym bardziej ze wiem ze nikogo tam nowego nie poznała. Wczesniej tez odrzucila zaloty. Mam szanse na poprawe. Teraz rozmawiamy juz tylko na wesolo i nie poruszam tematow. Moze mi psychika siadla bo mam znajomych ktorzy maja nawet 3 dzieci ale nie sa ze soba. Znowu inny kolega sie rozszedl z dziewczyna po 4 latach a to dlatego ze nie rozmawiali i klocili sie wiecznie. Za duzo na forum siedze zobacze z 5 przypadkow na cale google ktore koncza sie zle a potem swiruje a par jest miliony. Pozdrawiam was kobitki i zdrowia wam zycze i powodzenia w zwiazkach.
P.s mam pytanie co byscie pomyslaly gdyby kolega z pracy chciał brac dziewczynę na rece chociaz jest zajeta. To oznacza zaloty czy tylko kolezenstwo? Jak wy to panie odbieracie?
Każde miejsce pracy ma swój folklor, a może nim byc tamtejszy "casanova". U mnie też tacy są, a gadane mają, ho, ho! Co oni by to nie zrobili, jak o nas dbali, szanowali, a chłop nie docenia, bla, bla, bla.
Na emigracji tym bardziej nie brakuje poszukiwaczy darmowych praczek, posługaczek, seks usługiwaczek. Nikt mądry tego towaru nie tyka, niech się leniwe Józki obsługują sami.
No wiesz, ja też pożądam ładnej sukienki, ale że jej miec nie mogę ( za droga), to sobie chociaż popatrzę, podotykam.
Jak ktoś kocha swojego męża, dzieci, to nawet "mister of America" nie budzi zainteresowania - ot kawał niezłego ciacha i tyle.
Moja rada: nie zniechęcaj do siebie, nie zrażaj, nie szukaj dziury tam gdzie jej nie ma i nade wszystko nie odstawiaj scen zazdrości. Do upierdliwego frustrata, niewyżytego seksualnie, oceniającego swoją miarą żonę ( jak tam się kręcą przystojni, czyli Ty byś poleciał z wywieszonym łozorem za byle spódniczką?) - wraca się jak za karę i czasami wspólne dzieci jeszcze to wszystko trzymają w kupie.
Daj spokój, u męża w pracy też się zdarzali tacy "marynarze", co miasto, to inna kobieta. Wylecieli z roboty szybko, za dużo czasu poświęcali romansom, coraz mniej pracy. Nikt nie lubi tyrac za drugiego, odwalac za niego robotę, bo koledze na amory się zebrało. Wyobraźnię masz za bujną, przystopuj trochę. Nie czytaj o cudzych rozpadach rodziny, skoncentruj się na własnej.
8 2013-10-07 23:15:51 Ostatnio edytowany przez adrian85 (2013-10-07 23:26:08)
dziękuję wam za opinię. Bardzo mi pomogłyscie. Jeżeli o seks chodzi to nie traktuje jej jako obiekt seksualny przecież pisze ze tylko chce dla niej nowości i nie pytam się ciągle raptem 2 razy na miesiac jak tam jest. Ogolnie brakuje mi spędzania z nia czasu chwil przed tv rozmowy przytulania wspolnych posiłków itd seks to nie wszystko źle nie zrozumialyscie. Dzieci jak narazie nie mamy bo nie miałem stalej pracy ale ona chciała. Teraz ustalilismy że rok siedzimy za granicą i będziemy się starac o potomstwo. Teraz jak rozmawiamy to na wesoło. Ale już nie długo się w tulę do swojej żony i nigdy już jej nie puszczę jak i ja nigdzie nie pojadę. Bo ja widziałem nieraz że jest smutna cko przez telefon mogłem pocieszyc. Mam do was co myślicie o parach gdzie kobieta jest lepiej "zbudowana" niż facet różnica w kg to 25 kg. Wzrost taki sam Pozdrawiam
Taaa... dla niej chcesz nowości w seksie. Oglądało się pornosy i wyobraźnie zadziałała, co? Poczytaj sobie jak my kobiety do tych "nowości" podchodzimy. Luknij trochę niżej na dział "psychologia, seks, seksualnosc".
Powiem czego z pewnością nie lubimy: szybkiego przechodzenia do meritum. Cmoknie taki tu i ówdzie, liźnie i techniczna rąbanka następuje, a po niej smacznie hrrrrrr.... A już zmuszanie do anala i przekonywanie w stylu codziennego mendzenia, szantażowanie - tylko nie to.
Powiadasz, że nigdy jej nie puścisz. Wszystko zależy od waszego stanu finansów. Zapewniam Cię, że dzieci dużo kosztują, z wiekiem coraz więcej. Sami zobaczycie.
Dziwne pytanie o tę różnicę w budowie i wadze. Co kto lubi i jak mu pasuje. To Tobie ma odpowiadac, a nie całej reszcie. Gdyby mi ktoś skrytykował coś w wyglądzie mojego męża, otrzymałby ciętą ripostę. Mnie się podoba, reszcie nie musi i o to chodzi.
Powodzenia i jak najmniej kłótni z wrzeszczeniem na siebie. Grania na kompie też nie za wiele. Są po prostu weselsze i milsze zajęcia, a czas należy szanowac i dobrze go pożytkowac. Zbyt długie przesiadywanie w jednej pozycji, odbije się na wyglądzie i zdrowiu.