netkobietyWszystkie działy
Psychologia

nie radzę sobie z własną przekorą i buntem.

7 odpowiedzi3 376 wyświetleńzałożony przez slonko24680, 04.10.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » nie radzę sobie z własną przekorą i buntem.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez slonko24680 (2013-10-04 17:58:11)

Temat: nie radzę sobie z własną przekorą i buntem.

Witajcie moj problem moze sie wydac banalny a jednak dla mojej osoby jest bardzo istotny.
jestem ogromnie zbuntowana i przekorna wobec calego swiata siebie i zycia. Zycie, codziennosc i wszelka radosc w nim wydaje mi sie glupia, wrecz bez sensu. Usmiech, szczescie kazdego dnia sa dla mnie trudne bardzo do przyjecia. Uwazam ze nie warto byc zadowolonym z czegokolwiek, bo i po co? Zeby nawiazac kontakt z jakims drugim czlowiekiem obcym lub bliskim zawsze potrzebne sa usmiech radosc iwesole slowa ale ta logika sprzeczna jest z myslami na ich temat w mojej glowie. Caly ten myslowy schemat bierze sie we mnie z tego ze nie znosze dostosowania, najmniejszego upodabniania sie do reszty. W szkole nie rozmawialam z nikim na przerwach, nikt mnie nie lubil, nikt nie chcial siedziec ze mna w lawce, mialam w sobie duzo zlosci, buntu wobec calego otoczenia. Wsciekla bylam nieustannie na wszystkich dookola, doprowadzilo mnie to do silnej nerwicy chociaz chodzilam dopiero do podstawowki. Nie czuje sie dobrze z tego typu przekonaniami, ale ufam im i wierze bo nie umialam nigdy w nic lepszego uwierzyc jak tylko  w to co jest dla mnie zle. Ja zawsze swoja racje mam i chociaz przez to bardzo cierpie nie potrafie zmienic tego. wiem ze cos jest nie tak bo myslac w ten sposob popadam w konflikty ze soba i calym swiatem od kad pamietam z reszta. W efekcie popadam dosc czesto w depresje i leki przed zyciem, codziennoscia, swiatem. Siebie zaczynam widziec jako male nedzne glupie cos. Nie odzywam sie do ludzi, nawet ich unikam. ? prosze was o pomoc bo wizyte u psychologa mam najwczesniej dopiero za 2 tygodnie, jak nie za miesiac. . ten problem nie moze czekac w ciszy tak dlugo. we mnie tylko bunt, zlosc opor przed zyciem i jakas dziwna pustka. Nie daje sobie sama z nim, a wiec z soba  rady sad

2

Odp: nie radzę sobie z własną przekorą i buntem.

slonko ale przynajmniej nick masz pozytywny wink
Fajnie też, że zaczęło Ci to nastawienie uwierać, bo pomimo tego, że efekty są zewnętrzne (zrażasz do siebie ludzi) to i sama się wykańczasz od środka....a tak naprawdę chcesz akceptacji, chcesz miłości, chcesz mieć fajne relacje z ludźmi. Chcesz, ale na swoich zasadach: "najpierw ktoś mnie bezwzględnie zaakceptuje taką jaka jestem, a potem ja się mu odwdzięczę" -tak to mniej więcej działa smile
slonko, mam wrażenie, że tej akceptacji nie zaznałaś zbyt wiele w życiu- może ze strony rodziny? To ważne. Bo gdy nie ma balansu, TAK się dzieje.
slonko tu nie chodzi o to, byś była jak wszyscy- uwierz mi, ja również nigdy tego ani nie pragnęłam, ani temu wyzwaniu nie potrafiłam sprostać smile Byłam i jestem uważana za wywrotowca. I wiesz co? Świetnie mi z tym.
Kwestia pozostaje taka: otwarcia się na ludzi. Być może najpierw musisz wypracować, zdobyć silne poczucie własnej wartości i akceptacji swojej inności (np. niepoddawania się stereotypom) by "wystartować".
Pamiętaj, Bóg nie pragnie powtarzalności- stworzył wariatów i lubi wariatów wink

3

Odp: nie radzę sobie z własną przekorą i buntem.

Nie musisz być taka sama jak inni i przyjmować potulnie wszystkiego co co ci się prydarza. Wystarczy, że nauczysz się tolerować poglądy innych i odnosić się do nich tak, by nie poczuli się urażeni. Powinnaś zrozumieć, że każdy człowiek jest inny, ma za sobą inny bagaż wspomnień, dlatego też często tak bardzo różnimy się w swej ocenie różnych sytuacji. Na pewno wizyta u psychologa ci w tym pomoże, to bardzo dobrze że zdecydowałaś się na taki krok. W międzyczasie możesz poczytać sobie w internecie artykuły na ten temat.

4 Ostatnio edytowany przez slonko24680 (2013-10-06 14:18:00)

Odp: nie radzę sobie z własną przekorą i buntem.

Catwoman masz racje, w moim domu i otoczeniu ja i moja mama nie czulysmy sie przez nikogo w najmniejszym stopniu akceptowane takie jakie bylysmy, a szkoda. Tata wraz z sasiadami z podworka byli wrogo nastawieni do mamy i chyba do mnie tez bo bylam do niej bardzo podobna, w tym nawet tylko ze jestem dziewczyna. Wciekali sie na mnie i nie chcial tata mojego towarzystwa za to ze chwilke pobylam z mama. Wszystkich przeciwko niej nastawial, uczyl nas wrogosci do mamy naszej, tyle lat sluchalam taty ze uwiezylam mu i sama przejelam jego nienawisc , zylam w nienawisci do mamy wiele lat.. Uwazalam ze nie lubia mnie na podworku, ze nie lubi mnie tata bo jestem dziewczyna, z tad nienawidzilam swojego ciala i siebie. Byc moze tak jak mowisz moje negatywne podejscie do zycia zwiazkow z ludzmi i pracy zrodzilo sie tam i dlatego to wszystko takie trudne jest dla mnie, ta cala codziennosc i moje mysli krazace wokol tych wszystkich wspomnien... Dziekuje za twoja odpowiedz.

5 Ostatnio edytowany przez slonko24680 (2013-10-06 14:27:24)

Odp: nie radzę sobie z własną przekorą i buntem.

Carlin dziekuje i za twoja odpowiedz. Nienawidzilam dotad dostosowywac sie do nikogo, w szkole juz w zerowce bylam o to bardzo zla na wszystkich. Od najmlodszych lat byly we mnie tylko zlosc, wrogosc, nienawisc strach i opor przed zyciem, poza tymi uczuciami zadnych innych sie nie nauczylam od rodzicow. Brak mi wiec teraz wlasciwych fundamentow do budowania zycia szczesliwego, spokojnego i radosnego. Jest ono dla mnie trudne teraz do przyjecia, tyle lat zylam w cierpieniu juz bedac dzieckiem..
Nawet teraz po licznych sesjach z psychologiem daja czesto znac jeszcze o sobie zlosci, stresy nerwy i roztroje zoladka, negatywne mysli tak silne ze boli bardzo glowa. Szukam pomocy u psychologa ale niestety cienko , 1 wizyta 40 minutowa na miesiac. To naprawde malo sad.  Zamierzam dojezdzac nawet do wroclawia 100km zeby byly one choc troche czesciej, moze uda mi sie chociaz obawiam sie troche.. jak wszystkiego czego nie znam.
W tamtym tygodniu musialam zakonczyc leczenie u mojej psychog, ktora mialam od kilku miesiecy.
Bo zamiast pomagac, ona szkodzila mi tylko.Ostatnia wizyta u niej nie byla dla mnie bardzo niemila, prawie sie poplakalam przez nia. Postanowilam do niej nie chodzic juz. MUsze znalezc nowa sobie ale do tego czasu nie mam zadnej.

6 Ostatnio edytowany przez slonko24680 (2013-10-29 11:35:00)

Odp: nie radzę sobie z własną przekorą i buntem.

Do psychologa chodze kiedy tylko moze mnie przyjac, tzn nie za czesto. A przez ten czas mecze sie sama sad. Wczoraj mogl byc to dla mnie piekny, spokojny i szczesliwy dzien. Ja jednak uleglam swojej zacietosci, przekorze przeciwko takim myslom i uczuciom chociaz sa one dobre.. Ten dzien jednak zrobil sie straszny, bo chodzilam spieta i mocno podenerwowana, opor na swiat na zycie zaczal pojawiac sie na mojej twarzy tak silny ze usmiech prawie wogole mi juz zaden nie wychodzil. Mama nakrzyczala na mnie 2 razy, poczulam sie dodatkowo jeszcze bardziej zdenerwowana i przestraszona. Balam sie, chcialam przed kazdym musze i powinnam uciec. Jestem przy tym ogromnie zacieta co poteguje jeszcze moj wewnetrzny bol. Pojawiaja sie wtedy mocne bole glowy, sennosc lenistwo apatia i na calym ciele ogromne uczucie ciezkosci. Czuje sioe okropnie z tym a nie potrafie zmienic tego i poddac sie, odpuscic, tylko brne dalej w to chociaz jedyne co mi to daje to wielki bol. I kto winny temu ? Ja/:(

7

Odp: nie radzę sobie z własną przekorą i buntem.

Zabrnęłaś w tym wszystkim za daleko, nienawiść do ludzi nakręciła nienawiść do ciebie samej  i na odwrót, przez co na pozór nie masz jak się z tego wyrwać.
Czym się interesujesz? Rozwijasz się w tym kierunku?
Dobrze jest mieć coś w czym się odnajduje, odnosi się jakieś postępy, sport jakaś dziedzina nauki, to daje wiele satysfakcji, a tego ci zdecydowanie brakuje.

Przystopuj, zastanów się nad sobą, poczytaj książki , wczucie się w czyjąś sytuacje może być pomocne.
Nie łam się, nikt nie ma lekko , niektórzy są wrażliwsi i ciężej sobie radzą ,  ale na to się nic nie poradzi, nie szukaj zrozumienia, miej satysfakcje ze swojej wyjątkowości smile

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » nie radzę sobie z własną przekorą i buntem.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026