Zarówno ja jak i mój narzeczony mamy toksyczne rodziny. odkąd wyjechaliśmy z kraju i za każdym razem jak ich odwiedzamy słyszymy tylko "pożycz" "daj" "u nas bieda". ja rozumiem pomagać ale my pożyczyliśmy im już tyle kasy i tyle pomogliśmy, że nawet doliczyć się nie mogę, ok nieważne, niech mają. tylko traktują nas jak jakąś inwestycję lub fundację, my MUSIMY im pomagać bo oni są biedni a my nie... ale już nikogo nie interesuje, że mój chłopak pracuje po 13 godzin dziennie i nie ma siły na nic, im się wydaje chyba, że jesteśmy obrzydliwie bogaci a pieniądze rosną u nas w ogródku... nikt nas nigdy nie spytał co u nas, jak nam się żyje. liczy się tylko ich bieda. ok, nie jesteśmy sknerami, lubimy pomagać innym ale jak dajemy te pieniądze to 80 % idzie na alkohol (nasze rodziny tzn. wielu członków ma z tym problem)a pozostałe 20% na życie. jakby tego było mało wszyscy żądają wręcz, żebyśmy pomogli im tam prace załatwiać. ja mam dość, staram się być silna ale wysiadam... jesteśmy dla wszystkich dobrzy, mili, kochamy nasze rodziny ale jak tak można? to, że nie mieszkamy w Polsce nie znaczy że mamy miliony... oni tego nie rozumieją. ja już nawet nie dzwonię do nich, mam dość słuchania o biedzie. ok wiem bieda jest, ale każdy ma dwie ręce ale oczywiście najłatwiej ciągle na kimś żerować. my, młodzi ludzie, chcący mieć dobry start mamy utrzymywać nasze ciotki, rodziców i wujków? paranoja.... potem nas obgadują, że jesteśmy sknery lub egoiści... poradzicie coś?
Podobne tematy
Wyjścia są dwa. Pierwsze to utrzymywanie kontaktów bez udzielania pożyczek na wieczne oddanie. Jeśli chcecie mieć gest, kupcie członkom rodziny po drobnym upominku, zapełnijcie lodówkę w dniu waszego przyjazdu, ale nie dawajcie żadnych pieniędzy. Zawsze możecie się wytłumaczyć, że nadszedł dla was ciężki czas, i nie macie możliwości podreperowania ich funduszy. Drugie wyjście to odcięcie się od pijawek.
3 2013-08-29 14:30:30 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-08-29 14:33:22)
Z autopsji wiem, że od toksycznej rodziny najlepiej jest się odciąć. I spotykać się jedynie na weselach, chrzcinach. Kiedy trzeba.
Nikt nie ma obowiazku dawac.Jezeli dajesz nie wypominaj .Nie chcesz nie dwaj-tylko czy poczucie winy pozwala na to?
Tylko od Ciebie zalezy co zrobisz.Innych nie zmienisz ,zapewne juz tacy pozostana,ale Ty mozes zmienic siebie ![]()
kopnąć ich w dupska. Odciąć się definitywnie i jeszcze powiedzieć, żeby sobie sami zapracowali, a nie żerowali. Zamiast przyjeżdżać do rodziny, pojedźcie sobie gdzieś na wakacje i odpocznijcie- taniej i przyjemniej.
dziękuję Wam za odpowiedzi. nie chodzi o to, że wypominam ale mam już tego dość... zawsze kupujemy jedzenie, czasem zapłacimy jakiś mały rachunek, a potem jak dzwonię i tak słyszę "pomóżcie bo bieda"... mam już coraz mniejszą ochotę ich odwiedzać...
dziękuję Wam za odpowiedzi. nie chodzi o to, że wypominam ale mam już tego dość... zawsze kupujemy jedzenie, czasem zapłacimy jakiś mały rachunek, a potem jak dzwonię i tak słyszę "pomóżcie bo bieda"... mam już coraz mniejszą ochotę ich odwiedzać...
może zacznij opowiadać w ramach rewanżu, że kryzys, że mało zarabiacie, że też potrzebujecie pomocy ![]()
a tak na poważnie, jeśli macie taką możliwość to odetnijcie się i będzie po problemie, obgadają pewnie ale teraz tez was pewnie obgadują ![]()
ale jak mamy się odciąć gdy wracamy do PL śpimy albo u mnie lub u rodziny mojego faceta... nie chcę się odcinać tzn z jednej strony chcę bo mam dość ale z drugiej strony ciężko by mi było bo mam w rodzinie też kochane osoby które traktują nas normalnie jak wracamy (takich osób jest 4 i to tylko z mojej rodziny)... ja nie mogę pojąć jak mozna traktować nas jak inwestycję... tyle pomoglismy, pomagamy ale męczą nas psychicznie... ja jestem słabsza niż mój facet i czasem wysiadam...
9 2013-09-02 09:48:12 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-09-02 09:50:36)
Trzeba podjac decyzje ,uzalanie sie nad soba ni nie da.Albo akceptuje ,ze mnie wykorzystuja ,albo definitywnie to koncze.Sprawa załatwiona.Tylko od nas zalezy jak sie damy traktowac.Dajesz zgode na traktowanie sie jak "inwestycja" to tak masz.Ty masz inne wartosci oni maja inne.To co dla Ciebei jest niewyobrazalne dla nich standard.Nie patrz na innych ,patrz jak ty sie z tym czujesz.
Mówcie im, że nie macie teraz kasy, bo wam się trochę finansowo sypie. Odwiedzajcie ich raz na rok, wtedy kupcie prezenty, trochę kasy - raz na rok wy nie zbiedniejecie, im wystarczy. Próbuję sobie wyobrazić jakie to trudne odciąć się od rodziny, ale nie możecie ich wszystkich utrzymywać... ludziom żyjącym w takich warunkach jak wasze rodziny wydaje się, że jak ktoś "wyjedzie za chlebem", to już na wstępie za sam przyjazd dostaje kilka tysięcy...