hej. mam wrażenie że rodzina mojego męża mnie nie trawi :/siostra i matka mojego meza obgaduja mnie w moim towarzystwie zaslaniajac sie na dodatek kartka od mojej strony. łapie tez sytuacje gdzie mrugaja sobie oczami albo sie znaczaco patrza na siebie ale tylko wtedy jak ja cos mowie albo jak skoncze mowic. malo tego tesciowa przyjechala do mnie do domu pod moja nieobecnosc i ze swoja corka umyly mi naczynia przesadzily kwiaty i poprzestawialy potrawy. bardzo mna to ruszylo bo ostatnią rzeczą jaka bym chciala to zeby ktos mi sie rzadzil w moim domu! dodam ze jestem czysta kobieta tylko wtedy sytuacja byla taka ze mielismy remont a ja nie zdarzylam umyc po wielu osobach naczyn bo jechalam do pracy. a one mi jeszcze z tekstem wyskoczyly ze chyba mialam parapetowke bo tyle naczyn bylo. i czy nie jestem zla ze sie porzadzily na dodatek z tym swoim slodkim wrednym usmieszkiem
inna sytuacja, przeklelam przy tesciowej <dodam ze ona i jej corka klną jak szewce>a ona mi na to : wychowywalas sie w jakis burdelach ze przeklinasz? no szok totalny
az mnie wcielo ;/oczywiscie obrazilam sie na tesciowa maz nawet pojechal z nia pogadac a ona zasmiala mu sie w twarz i powiedziala ze ona nie mowila czegos takiego. a jego bezczelna siostrunia jeszcze powiedziala ze powinnam JA przeprosic mamusie :/prosze doradźcie mi coś bo jeszcze troche calkiem mi wejdą na łeb i nas...ją
mam dosc ich wrednego zachowania...nie wspomnę o tym jak uwielbiają się wtrącać do wszystkiego!!! aż się boję w tej sytuacji mieć dziecko bo będę na okrąglo pouczana i porównywana do szwagierki i jej dziecka
a moje dziecko do jej dziecka typu ze moje pozniej siusiało chodzilo itd. raz juz padl taki tekst. Powiedzialam ze przy wejsciu do domu chce miec oczko. a oni mi na to ze a po co przeciez dziecko ci jeszcze wpadnie, odpowiedzialam ze oni tez mają oczko i jakos ich dziecko nie wpadlo , odpowiedzieli mi tak : ale oliwia jest wychowana, kurcze
myslalam ze mnie szlak trafi
jeszcze dziecka nie mam a juz wiedza ze nie bedzie wychowane
a juz napewno ze mniej niz dziecko szwagierki
nie wspomne o tym ze do wychowania tego dziecka mam wiele zastrzezen
szantażystka mała i nic więcej!!! rozpieszczona do potęgi:/
1 2010-11-20 08:44:08 Ostatnio edytowany przez plusza24 (2010-11-20 08:52:44)
Podobne tematy
nie wiem... chyba najlepszym rozwiązaniem będzie ograniczyć kontakty do minimum. jeśli Ci nie odpowiada rządzenie się w Twoim domu to powinnaś spokojnie ale stanowczo powiedzieć o tym swojej teściowej. Albo pogadaj z mężem, niech stanie w Twojej obronie i pogada z mamą. Czym dłużej będziesz milczała i na to pozwalała, tym bardziej wejdą Ci na głowę.
Co do obgadywania to chyba nic nie poradzisz. Niestety ale pewni ludzie nie są nauczeni kultury
Bądź bardziej pewna siebie, mów co myślisz i bądź konsekwentna. nie daj się zastraszyć. będą czuły respekt. nie daj się!! ![]()
{PO tej ich wizycie w Twoim domu powinnaś stanowczo powiedzieć że takie zachowanie CI sie nie podoba - to jest Twój dom i Twoja sprawa czy masz prudne naczynia w zlewie czy nie...
Może kontaktów nie uda Ci się tak łatwo uniknąć, ale nie musisz liczyc się z ich zdaniem. Nie mówia co chca a Ty rób swoje, jak pozwolisz zeby Ci weszły na glowę to juz się ich nie pozbędziesz. Porozmawiaj też z mężem, żeby wiedział jak wyglada sytuacja. Nie ma co podpalać atmosfery - po prostu rób swoje a nimi się nie przejmuj - jak bedą gadać to między sobą, niech gadają!
A jeśli będa to robic w Twojej ocecności....hmmm gdyby ktos przy mnie zasłaniał usta czymś i mówil do drugiej osoby cichutko, zwróciłabym uwagę - w towarzystwie się tak nie rozmawia, to zwyczajny brak kultury.
Zarejestrowany: 2010-11-23
Posty: 1Re: Życie z teściową- CO ROBIĆ????!!!!!:( POMOCY!!!witam
chcialabym poruszyc na forum temat naszych szanownych tesciowych.ja osobiscie swojej nienawidze.pierwszy raz w zyciu kogos nienawidze.zaczne od poczatku.mam za soba nieudane malzenstwo,z ktorego mam corke.gdy poznalam swojego obecnego meza,moja tesciowa od razu mowila o mnie synowa a o corce-wnuczka.przyjezdzala z zakupami,z obiadkami,czasem cos ugotowala,posprzatala,wyprasowala i dawala pieniadze na co tylko chcial moj maz.zle sie z tym czulam,mowilam o tym i uslyszalam-tak jest w naszej rodzinie,musisz sie przyzwyczaic.nadeszly gorsze czasy...zaczelam chorowac,trwalo to kilka miesiecy nim lekarze wykryli co mi jest,czekala mnie operacja.w miedzyczasie stracilam prace.tesciowie dawali pieniadze,robili zakupy i rzadzili.osobiscie nigdy nie wzielam od nich grosza,nawet gdy dawali mnie pieniadze do reki,nie bralam ich...zaczelam glosno mowic o tym,ze tesciowa za duzo chce kierowac naszym zyciem...twierdzila,ze daje tylko dobre rady(rady te brzmialy min."musicie").zaczelo sie gadanie do mojego meza,zeby sie dobrze zastanowil nad zwiazkiem ze mna,kiedy zblizal sie termin naszego slubu,byla coraz bardziej niezadowolona,porownywala mnie do bylego meza swojej corki,ktory byl hazardzista,alkoholikiem i damskim bokserem,mowila ze nie chce mi sie pracowac(ja pracowalam na umowy zlecenia,kiedy tylko nadazala sie taka okazja),non stop gadala,gadala,gadala.moj maz spokojnie sluchal,powiedzial,ze ma nie mowic tego przy nim po czym rozmawial z nia,jak gdyby nigdy nic.ale dopiero po slubie zaczelo sie prawdziwe pieklo.okazalo sie bowiem,ze jestem w ciazy,bylismy tacy szczesliwi,oczywiscie po tesciowej zadowolenia nie bylo widac.w 6 tyg poronilam.w chwili,gdy oplakiwalismy nasze dziecko,zadzwonila tesciowa i zaczela ochrzaniac mojego meza,ze nie idzie w sobote do pracy(dodam,ze maz nie pracuje w rodzinnej firmie).zadzwonilam do niej po chwili i powiedzialam jaj,ze gdyby ja to zainteresowalo to wlasnie stracilismy dziecko wiec moglaby sie chociaz dzis powstrzymac od takich rozmow(wiedziala,ze jestem w szpitalu,ze plamie)a ona na to,ze moglismy nie wyjezdzac na wakacje to dziecku nic by sie nie stalo(bylismy w podrozy poslubnej).powiedzialam,ze nie zamierzam tego wysluchiwac wiec sie zegnam i wylaczylam telefon.dostalam smsa,ze ona nie da sie przeprosic za to,ze rzucam sluchawka i mamy nie liczyc juz na jej pomoc(finansowa).bylo gadanie do mojego meza na okraglo,a najgorsze,ze on zazwyczaj mnie nie bronil,wysluchal i rozmawial z nia jakby nic sie nie stalo,nieraz bylam tego swiadkiem.
od 2 tygodni niemam z nia zadnego kontaktu,poniewaz slow z jej ust bylo juz za wiele,ze sie opier...alam,ze strata dziecka to wylacznie moja wina,ze ich(tesciow)wycyckalismy z pieniedzy(ja nigdy nic nie bralam,o nic nie prosilam,zawsze robil to moj maz),zaczela buntowac przeciwko mnie pozostala czesc rodziny,wiec tesciu sie dolozyc slowami,ze mam sobie palcem w du... pogrzebac.pojechalismy z mezem na rozmowe.to byla jego decyzja,powiedzial swojej matce,zeby sobie przemyslala to co teraz powie i dopiero jak to zrobi ma sie odezwac do niego,w przeciwnym razie on nie chce kontaktu.mowil o tym,jak nieustannie krytykuje jego,mnie,jak sie wtraca,ze nie widzi,ze ma doroslego syna,ze probuje nas rozdzielic,ze ona ma rodzine,a jemu jego rodzine chce odebrac.oczywiscie byla oburzona,stwierdzila,ze to moja zasluga,ze nastawilam meza przeciwko rodzinie,ze traktowala mnie jak corke(dobre sobie).zadzwonila nastepnego dnia do meza i oczywiscie placzac do tel probowala nim manipulowac,odwrocila kota ogonem,ze jej serce matki tego nie wytrzyma,ze niby zyczy nam szczescia,jak my mozemy z nia w ten sposob postepowac,ze nie wie o co mamy zal.maz wyjasnil jej telefonicznie po raz kolejny,o co mamy zal,nic nie zrozumiala,zrobila z siebie ofiare.po skonczonej rozmowie maz stwierdzil,ze do niej pojedzie jeszcze raz jej to wyjasnic.oburzylam sie,bo udalo jej sie nim zmanipulowac.zreszta zadzwonila po 10 minutach i gadala z nim o drukarce,jakby nic sie nie stalo.ta kobieta jest chora,chce rzadzic wszystkimi i uwaza,ze wszystkich sobie kupi za pieniadze.bylam swiadkiem jak mojemu 28letniemu mezowi przylozyla w tylek,w glowe.nieraz widzialam,jak bila swoja 2letnia wnuczke.tesciu na okraglo pije,tesciowa chce rzadzic wszystkimi dookola,ja juz nie daje rady.maz teoretycznie jest za mna,ale ....pare przykladow....prezent slubny dla mnie kupila mu mamusia,kredyt zalatwila mamusia,mamusia robila mu sniadanko do pracy kiedy ja bylam na nocce,a tatus mu to sniadanko przywozil,pieniadze z konta wyciagala mu mamusia...a kiedy maz pomagal mi w domu np.odkurzyl mieszkanie,wysmiewala go i mowila,ze zalozylam mu fartuszek.maz skarzyl sie mamusi,ze czasami nie ma w domu obiadu(raz na pare miesiecy bylo danie ze sloika na obiad),ze nie potrafie szyc na maszynie(doprawdy-tragedia).
po ostatnich wydarzeniach ja powiedzialam wprost-tescow nie mam,oni nie maja synowej i ze nie chce,zeby nasze przyszle dzieci mialy kontakt z nimi.maz stanal w obronie mamusi...mam ja szanowac chocby za to,ze go urodzila...ze zasluguje przeciez na kontakt z wnukami... NIE ZASLUGUJE. moj maz oraz szwagierka lecza sie u terapeutow,psychiatrycznie,tesc pije...a wszystkich wykonczyla mamusia....tylko nikt tego nie widzi.mam dosc tlumaczenia mezowi w kolko tego samego,ostatecznie to on zaprowdzil mnie do psychologa,kiedy mialam mysli samobojcze,bo nie moglam juz wytrzymac...widzial,co sie dzieje i nadal nic nie rozumie.malo tego,chce od tesciow brac pieniadze,pokaze im tym samym,ze jest od nich zalezny i moga wszystko(dodam,ze nie potrzebujemy pomocy finansowej),ale maz stwierdzil,ze ich wykorzysta.niestety jest materialista.nie mam juz sil walczyc o nas,o siebie...i z tesciowa i z nim...wydaje mi sie,ze on nie chce mnie zrozumiec,bo mamusia zawsze byla i bedzie najwazniejsza.maz jest zdania,ze ona juz sie nie zmieni i taka poprostu jest...ale ja nie bede chodzic pod jej dyktando...to mnie wykancza.bardzo kocham meza,wiem ze on mnie rowniez,ale nie jest w stanie postawic sie w mojej sytuacji i mnie zrozumiec.zaczynam watpic,czy kiedykolwiek bedzie w stanie odciac pepowine...a jesli nie bedzie w stanie,nasz zwiazek moze nie przetrwac:(
Witam! Mam problem z rodzinką mojego męża a dokładnie z jego 2 braćmi. Od 1,5 roku mieszkamy za granicą gdzie również mieszkają bracia męża z rodzinami. Jeden z nich już od samego początku zaczął wtrącać się w nasze małżeństwo zaczął nas pouczać jak powinno wyglądać nasze życie.Miałam tego dość wiec powiedziałam mu żeby się odczepił bo to nie jego sprawa i właśnie od tamtej pory jestem dla niego wrogiem nr 1.Żeby tego było mało drugi brat ma narzeczoną która jest od niego o 13 lat młodsza i zaczęła tę sytuację wykorzystywać. zaczęła podkładać mi świnie a potem żaliła się wszystkim że to ja taka niedobra jestem...Oni teraz trzymają się razem i robią mi przykrości kiedy tylko nadarzy sie okazja. Ja już po prostu mam tego dość. Cała ta sytuacja doprowadziła do tego że mam nerwice, problemy z sercem, biore leki na uspokojenie,a moje małżeństwo wisi na włosku. CO ROBIĆ!! POMOCY!
6 2011-01-18 10:42:30 Ostatnio edytowany przez Juliette (2011-01-18 10:42:45)
Witam! Mam problem z rodzinką mojego męża a dokładnie z jego 2 braćmi. Od 1,5 roku mieszkamy za granicą gdzie również mieszkają bracia męża z rodzinami. Jeden z nich już od samego początku zaczął wtrącać się w nasze małżeństwo zaczął nas pouczać jak powinno wyglądać nasze życie.Miałam tego dość wiec powiedziałam mu żeby się odczepił bo to nie jego sprawa i właśnie od tamtej pory jestem dla niego wrogiem nr 1.Żeby tego było mało drugi brat ma narzeczoną która jest od niego o 13 lat młodsza i zaczęła tę sytuację wykorzystywać. zaczęła podkładać mi świnie a potem żaliła się wszystkim że to ja taka niedobra jestem...Oni teraz trzymają się razem i robią mi przykrości kiedy tylko nadarzy sie okazja. Ja już po prostu mam tego dość. Cała ta sytuacja doprowadziła do tego że mam nerwice, problemy z sercem, biore leki na uspokojenie,a moje małżeństwo wisi na włosku. CO ROBIĆ!! POMOCY!
a co na to Twój mąż????
Robi coś z tym?Rozmawiał z Tobą albo rodziną?
Nie macie możliwości mieszkać sami?Z dala od nich?Macie dzieci?
Napisz coś więcej.
Mamy 2letnią córkę. Jeden z braci ma dwoje dzieci 17 i 18 lat a drugi ma córke z poprzedniego małżeństwa 15lat. Z jednym z braci mieszkamy w tym samym domu w oddzielnych mieszkaniach my na gorze oni na dole. Mówiłam mężowi wie jak sprawa wygląda bo i on z czasem ma już tego dość.Mówi mi żebym to olała ale jemu łatwo mowić bo wszystkie przykrości skierowane są przede wszystkim na moją osobę.Przykre to jest ,ale ja wymuszam już na nim pewne zachowania np żeby o coś zwrócił im uwage.Bo wiem że jeśli ja znów się odezwe to bedzie wielka awantura i bede znow niedobra a jeśli mój mąz to najwyżej pogniewają się jakiś czas a potem się pogodzą no bo to przecież bracia..Taką mają zasade dziwną. Problem chyba też polega na tym że bracia są dużo starsi od mojego męża bo ponad 10 lat. On ma o nich swoje wyobrażenie sprzed kilku lat tzn. że oni są tacy dobrzy i zawsze pomogą.Dawno założyli swoje rodziny wiec widywał ich tylko czasami. Kilka lat temu opowiadał mi jacy to są super i wogóle ,ale mówie mu że to co słyszałam od niego wtedy wogole nie pokrywa się z ich zachowaniem dziś.Jakiś czas temu jeden z braci powiedział mi coś co mi sprawiło przykrość i mówie mężowi a on na to ,że R napewno nie powiedział tego specjalnie żeby zrobić mi na złość tylko ja to pewnie żle odebrałam.Czasem myśle że mój mąż za dużo im pozwala i stąd te problemy....Ja już nie wiem czy ja robie coś nie tak??
Witam, po ślubie ociec męża zamieszkał z nami gdyż matka powiedziała, że nie chce go widzieć u siebie. To trwa już 5 lat. Ona u siebie, on u nas. Z rodziną męża nie mam kontaktu, nigdy mnie nie zaakceptowali. Ojciec kontaktuje się z żoną tyle, że z nią nie mieszka. Mąż mój pozostaje obojętny na moje prośby aby spróbował wytłumaczyć rodzicom nienormalność sytuacji. Mnie z tym ciężko, małżeństwo to związek dwojga a nie trojga. Budzi się we mnie agresja w stosunku do tego starego człowieka, staram się to tłumić ale coraz częściej mam ochotę wyjść i nie wracać do domu tylko dlatego, że on tam jest. co robić?????
Cóż za dziwny układ! Teściowa podrzuciła wam swojego męża jak kukułcze jajo, nie do wyobrażenia! W jakim wieku jest teść? Czy jest chory, niedołężny? Dlaczego teściowa nie chce go widzieć? Czy jesteście zalezni od rodziców męża? Jak to sie stało, że wyraziliście na to zgodę?
To nie może dłużej trwać, teść ma swój dom przecież. Musisz stanowczo porozmawiać z mężem o tej chorej sytuacji i uświadomić mu niestosowność i absurdalność sytuacji. Powiedz mu jak sie z tą sprawą czujesz i że nie wyobrażasz sobie by tak miało dłużej być. Przecież nie chcesz wyrzucić teścia na ulicę, tylko chcesz by wrócił do swojego domu, tam gdzie jego miejsce i gdzie jego zona, która ma wobec swojego męza jakieś obowiązki!
Jestem w szoku!
teść ma 80 lat jest sprawny. Zgodziliśmy się boi płakał i prosił, teraz wiem, że to wielki błąd. Mąż mówi, że na wspomnienie, że rodzice powinni się dogadać mamusia wpada w szał. Teraz jest chora, była w szpitalu, będzie potrzebna jej pomoc i też nie chce słyszeć o ojcu. Kiedy tylko mówię o tym mężowi on zbywa mnie w taki sposó, że właśnie tak jak napisałaś czuję się winna, że chcę się go pozbyć, wyrzucić
Boże, co za okropna sytuacja! Żal mi ciebie i twojego teścia, który jest już starszym człowiekiem. Plakał i prosił was o to by mógł u was zamieszkać? Co tam się dzieje w domu tesciowej? Co to za okropna baba bez grama empatii dla ciebie i twojego męża? Sama juz jestem starszą osobą, wiele widziałam, ale czego takiego jeszcze nie. Palcem bym nie kiwnęła, zeby jej pomóc, dopuki ona sama nie pójdzie po rozum do głowy i nie zmieni swojego zachowania. Jak tak można, liczyc na pomoc syna i synowej, którym podrzuciło się starego męża jak zbędny bagaż!
Nie ma dobrego rozwiązania tej sytuacji, bo nie uniknie sie ranienia teścia. Wcześniej czy później zaczną ci puszczać nerwy i trudno się temu dziwić, gdy ma się w domu niechcianego lokatora. Odstawienie teścia z bagażem do domu to też potraktowanie go jak balastu.
Wszystko więc w rękach twojego męża. On powinien z rodzicami porozmawiać, nawet ostro przywołac ich do porządku, a nie godzic się bezwolnie na to co wyprawiają i tulić uszy po sobie, bo matka szaleje!
plusza24 jedyne wyjscie z tej sytułacji ..to twoj mąż powinien stanąc w twojej obronie porozmawiac z mama. tak naprawde ty nic nie mozesz zrobic wszystko zalezy od tego jak twoj mąż sie zachowa czy przetłumaczy mamie.
czytając wasze posty stwiedzam ze moja przyszła tesciowa to cud kobieta
AUTORKO mam dokładnie to samo. Też mnie obgadują teściowa ze swoją córunią. I w ogóle mam dość cholera jasna
AUTORKO mam dokładnie to samo. Też mnie obgadują teściowa ze swoją córunią. I w ogóle mam dość cholera jasna
Mnie obgaduje brat i Zazdrosna o wszystko bratowa. Ale ogólnie co zrobić...
Ludziom którym brak własnego życia tak właśnie postępują i tyle. A, ... Plac i juz, gorzej, jak zaczynaja strzelać w kolana na każdym kroku ... : D tutaj pojawiają się kłopoty, bo pal licho, jak nie lubią, nie muszą ... : D
15 2015-03-23 03:17:13 Ostatnio edytowany przez FallenAngle (2015-03-23 03:27:10)
to sa dominujace osoby ktre chca zawladnac wsszystkim ,jesli bedziesz dla nich grzeczna i potulna bo tak cie wychowano albo ze nie chcesz robic zlych relacji w rodzinie to musisz z tym skonczyc.
Ja takiego problemu nie mam ale moja sąsiadka tak ! tesciowa przyjechala z daleka na jej ślub ,razem ze swoja córką. Kiedy ta przygotowywała się (chciała tańszym kosztem a dobrze z matką pieką ciasta) ,tesciowa nawet placem nie kiwnęła a do tego jeszcze wszystko trzeba bylo im pod nos podstawiac tj. śniadanka, kolacyjki a na zajutrz była ceremonia. Do tego chodzila i tylko krecia nosem że jak ona może być jeszcze nie gotwa,że jak to tak piec ciasta na dzień przed ślubem itd. No tragedia ! Córka to samo poszła na plotki do kuzynki z którą się rzekomo nie lubi. Ale nagle tak jej do gustu przypadła.
No i ta moja znajoma ma anielską cierpliwosc nie umie ryknac, woli plakac w kacie ,czasami jej maz cos dogryzie tej matce swojej. Ale nikt nie umie powiedziec im w oczy ze nie rzycza sobie takiego zachowania i jes bezczelne, powinni na spokojnie usiasc i z nimi pogadac a nie wyklocac sie jak jwisi juz sytuacja na wlosku.
Radzę tobie również wziąść męza i po prostu jechać tam do nich, albo zarpsić ich so siebie na twoim gruncie bedzie ci łatwiej. I zacząc tak :
" nie bedzie dzisiaj kawki ani herbatki, przyszłam / albo zaprsiłam, mamę i szanowną szwagierkę bo chcieliśmy wam przekazać bardzo ważna dla nas informację "... i powiedzieć czego sobie nie życzycie, że was obrażają ,że ty jej po kątach nie zaglądasz, że to wasze życie i brak im kultury, są bezczelne od samego początku i jak tak ma być to pokazać im drzwi i by więcej się nie pokazywały !
jak beda probowaly was przekrzyczeć to wrzasnąc stanowczo i nawet jak bys sie miala poplakac po ich wyjściu to nic nie szkodzi ale wyrzucisz z siebie żal bo z czasem będzie gorzej i gorzej. Twój mąz niech zajmie się siostrą. Znajdzie na nią haczyk w czym nie jest idelana, i na mamusię tak samo ,może jakieś nidociagniecia nawet w kwesti wychowania jego co mu sie nie podobało...
Albo zacznijcie im dogryzać tak samo w bezczelny sposób ale to musielibyscie znalesc niedociagniecia, wiedziec o jakis sekretach. Moze potrzebuja tak by ktos im dosrał ,dopiekł ,moze to jakis test na twoja cierpliwosc w tej rodzinie ???
Czy masz jaja, czy cieple kluchy jestes ??
Ja tak zrobilam babci ktora lubi dopiekac mojemu męzowi i nie tylko i choc nie umiem reagowac w towarzystwie na rozne wybryki bo mysle dopiero pozniej jak by to moglo byc , to porozmawiałam z nią o tym że nie łądnie sie zachwuje ,stiwerdziła ze nie wiedziala ze my tak odbieramy jej gadanie. Zobaczymy moze sie poprawi...
Jak raz sie dasz i pozwolisz sobie na przegrzebanie kątów to masz pozamiatane... nie pwoiem moja tesciowa lubi wciskac nam rozne rzeczy , zwlaszcza synusiowi ,takie do mieszkania ,wiem ze powinnam sie cieszyć ale lubie miec po swojemu i to jak jest tam zrobione nie wszystko mi pasuje. W koncu zwrocilam na to uwagę niby w zarcie do meza ale przy niej :
" co pchli targ otiweramy, jeszcze trochę a antykwariat otowrzę i sąsiadów zwołam"
i zaczelam kontynuowac ze to i to nie pasuje mi, ze tylko sie zagraca itd ... no i sie skonczylo, teraz pyta czy mi sie podoba, co sadze o czyms i dopiero jak zna moje zdanie, moja opinie, to okazuje się że dostajemy w prezencie.
Też mialam okres że za plecami było tylko z synusiem ustalane, a synuś jeszcze z mamusią w konspiracji aż do wielkiej awantury i zwrócenia uwagi ,nie patrzyłam na słowa, czy ojciec, czy matka obok ! waliłam. Teraz jest z żoną pogadaj, to wasze życie, a co żona na to
najpierw zapytaj żony.
I to mi się podoba
musisz tak samo zrobić !
Chyba ze takie charkatery to juz musisz ich unikac i tylko na swieta jechać z zacisnietymi zebami jeszcze. Moze się zmienią, przemyslą sprawę
i jeszcze jedno po tej akcji jak byście ich zaprosili, nawet jak nic nie burkną albo będą miłe to i tak je wyprosić za drzwi. Nie wiem jak daleko mieszakacie czy to samo miasteczko czy dziela was nieduże kilometry czy też większe ale nawet jeśli by miały pokonać z 50km w jedną stronę to bym miała satysfakcję po 5 min wystawienia ich za drzwi ![]()
niech mąż je ściagnie pod jakimś pretekstem do waszego mieszkania, hahaha albo po prostu w środku nocy je wybudzcie jak mieszkaja blisko i zróbcie im taki prima aprylis
kiedy beda staly w drzwiach nagle zaczniecie prosto z mostu im mowic co wam sie nie podoba. Może potrzebuja takiego szoku doznać