Tak jak w tytule.
<syndrom Susan Mayer z Gotowych Na Wszystko>
Jak rozpoznać, czy obecny facet to jest TEN czy po prostu jest wypełnieniem pustki po poprzednim?
Czy istnieją jakieś wskazówki co do tego czy wszystko wyjdzie w praniu?
Podobne tematy
2 2009-07-06 13:34:44 Ostatnio edytowany przez elviska18 (2009-12-07 22:51:08)
...
3 2009-07-06 13:59:23 Ostatnio edytowany przez szirina (2009-07-06 13:59:49)
jeśli będąc z nim myślisz ciągle o tamtym, wspominasz, porównujesz .... to znaczy że to nie jest to czego szukasz. przy tym nowym zapominasz o całym złu które ciebie spotkało i nie myślisz o niczym innym, tylko o tym co jest teraz miedzy wami na obecnej chwili ....
A moj pocieszac stal sie tym jedynym, kiedy go poznalam myslalam o kims zupelnie innym,spotkalam ie z nim pierwszy raz bo przypominal mi kogos za kim tesknilam,po pewnym czasie zupelnie o tym podobienstwie zapomniala odkrylam w nim tyle fajnych zupelnie nowych cech,ze go pokochalam i naprawde teraz po 3 latach ciezko mi powiedziec nawet w czym mi tamtego przypominal, dopiro jak przeczytalam twojego posta przypomnialam sobie jak zaczela sie ta znajomosc, wiec nigdy nie wiadomo.
Mysle, ze to sie po prostu czuje. I jesli jestes z facetem, ktory nie jest dla Ciebie tylko klinem na poprzednia milosc to pierwszym objawem jest to, ze przestajesz myslec o przeszlosci ![]()
6 2009-07-06 23:15:32 Ostatnio edytowany przez aga2448 (2009-07-10 22:43:53)
ja mam faceta ale mysle o bylym. Poczatkowo przy tym obecnym wogóle nie myslalam o bylym ale w miare uplywu czasu zaczelam tesknic za nim. Chcialabym go tak kochac by nawet o tamtym nie pamietac, by zyc terazniejszoscia a nie przeszloscia. Kiedys bylam w moim chlopaku baaaaaaaaardzo zakochana, nadal mi sie podoba ale ja chyba szukam identycznego jak moj byly (chodzi mi o charakter) a wiem ze takiego nie znajde. We wszystkim go porownuje do bylego. Chcialabym sie od tego uwolnic ale nie potrafie. Chcialabym zeby on byl moim wzorem a nie moj byly chlopak. Co mam zrobic? Przetrwac to i zapomniec o bylym?
Hmm moim zdaniem faceta,ktory jest prawdziwo miloscia, a kogos kto jest tylko kims zamiast, na pocieszenie.. Rozpoznaje sie po tym, ze nie porownujemy Go z wczesniejszym partnerem, nie szukamy kogos na wzor dawnej milosci .
Aga zastanów się czy chcesz ranić swojego aktualnego chłopaka. Takie zachowanie jak twoje jest bardzo nie w porządku.
ja wiem ze to nie jest wporzadku wobec mojego chlopaka ale ja cos do niego czuje i nie chce sie z nim rozstawac. Poprostu uczucie do mojego bylego nie pozwala mi pokochac kogos innego, nie jestem w stanie. Nie potrafie oddac serca innemu.
no i co posieczac czy ktos wiecej jak czujesz teraz ,
Na początku mojego związku z R, też wspominałam mojego byłego, ciągle o nim myślałam... nawet po kryjomu z nim pisałam na gg (na samym początku tylko...) mimo, że bardzo przeżyłam rozstanie i że on zachował się strasznie nie fair... i powiem wam, że nawet po 2óch latach czasem go wspominałam z sentymentem... (oczywiście kochając już mojego R) Od roku w ogóle mi się to nie zdarza, jeśli go wspomnę (np. natknę się na niego na NK chociażby) to nie ma we mnie ani krzty sentymentu... minęło...
impresja, czyli R był w pewnym sensie pocieszaczem, ale wasz związek przerodził się w coś poważniejszego. wniosek: mimo, że nie wiemy czy to ten czy tylko pocieszacz - warto próbować.
Mój chłopak zaczął ze mną być tuż po rozstaniu z dziewczyną, z którą spędził 3 lata. Dokładnie tydzień po rozstaniu. I bardzo go szanuję za to, że... ze mną zerwał. Powiedział, że nie jest w stanie jeszcze kogoś innego pokochać i, że musi najpierw przegryźć to, co było. Dopiero półtora roku później zaczęliśmy ze sobą być.
Dodatkowo mam pewność, że w tej kwesii jest bardzo w porządku i, że raczej nie mam się co obawiać, że nagle odejdzie do jakiejś innej ![]()
no i co posieczac czy ktos wiecej jak czujesz teraz ,
mysle ze nie jest pocieszaczem tylko kims wiecej
ale o bylym niestety dalej mysle. Spedzilam weekend z moim chlopakiem w gorach. Dobrze mi to zrobilo bo "dusilam" sie juz w miescie w ktorym wszystko mi przypominalo o moim bylym. Potrzebowalam zmiany otoczenia by odetchnac i nie myslec. To naprawde pomaga, polecam wszystkim wyjechac chociaz na pare dni. czuje sie wypoczeta, nabralam troche dystansu do pewnych spraw i ogolnie jest lepiej
Tak dobrze jak teraz nie czulam sie juz bardzo dawno, chociaz wiem ze to nie jest szczyt mozliwosci mojego szczescia. W porownaniu do nastroju sprzed tygodnia to jest super. Oby bylo juz tylko lepiej chociaz wiem ze chwile smutku beda czasem wracac.
Dobrze mi to zrobilo bo "dusilam" sie juz w miescie w ktorym wszystko mi przypominalo o moim bylym. Potrzebowalam zmiany otoczenia by odetchnac i nie myslec. To naprawde pomaga, polecam wszystkim wyjechac chociaz na pare dni. czuje sie wypoczeta, nabralam troche dystansu do pewnych spraw i ogolnie jest lepiej
.
Dlatego tez wlasnie wyemigrowalam na Wyspy. Planowo mial to byc wyjazd tylko na wakacje jednak postawilam wszystko na jedna karte i zostaje rok (na szczescie moja siostra tu mieszka wiec gdzie mieszkac mam). I rzeczywiscie, z dala od miejsc, ktore przypominaja mi K. jest latwiej nie myslec o nim, zapomniec. Poznalam tutaj M. i chce dac Jemu szanse. W koncu nie czesto zdarza sie taki facet, ktory traktuje swoja kobiete jak ksiezniczke (serio!). I porownujac, to jak traktowal mnie K. i jaki stosunek mial do mnie z M. jest przeokrutnie wielka roznica. Dlatego wiem, ze wiele nie stracilam i ze K. po prostu nie jest mnie wart (w sumie to przez jego zachowanie to nie jest wart zadnej) i nie ma o co walczyc. I musze przyznac, ze coraz rzadziej o nim mysle, a juz tymbardziej nie mysle o nim gdy jestem z M. ![]()
Taki odpoczynek z dala od wspomnien czasami naprawde pomaga ![]()
Na początku mojego związku z R, też wspominałam mojego byłego, ciągle o nim myślałam... nawet po kryjomu z nim pisałam na gg (na samym początku tylko...) mimo, że bardzo przeżyłam rozstanie i że on zachował się strasznie nie fair... i powiem wam, że nawet po 2óch latach czasem go wspominałam z sentymentem... (oczywiście kochając już mojego R) Od roku w ogóle mi się to nie zdarza, jeśli go wspomnę (np. natknę się na niego na NK chociażby) to nie ma we mnie ani krzty sentymentu... minęło...
chcialabym zeby na widok mojego bylego lub na mysl o nim nie wracaly wspomnienia, nie zaczynalo mi sie robic smutno i zal. Czekam na dzien kiedy i ja do mojego bylego nie bede miec sentymentu...
Nie wiem, jak to poznać i pewnie nie ma odpwiedzi. Natomiast myślę, że jeśli zaraz po jednym związku, w który angazujemy się całą sobą, rzucamy się w następny, niewiele myśląc to to własnie "pocieszacz". Bo kazdy związek potrzebuje tego, by go przeżyć, każde rozstanie potrzebuje tego, by się wypłakać i coś zrozumiec.
A tak naprawdę czy to TEN zawsze rozumie się dopiero po jakimś czasie... Wcale nie znaczy to, że o byłym nie wolno pamiętać, moim zdaniem wręcz przeciwnie. Trzeba pamiętać dobre rzeczy, ale ich nie rozpamiętywać. TEN to ten, wokół którego teraz krążą nasze myśli i dzialania.
Niestety wpadanie w związku w związek ma swoje konsekwencje. Rozstanie powinno być dla nas czasem przemyślenia, odchorowania i "odkochania". Jak się wejdzie w jeden związek po drugim nie da się uniknąc rozpamiętywania. Może zbyt wiele spraw było w Waszym przypadku niewyjaśnionych i teraz cię to męczy? Niestety na rozmowy z byłym już za późno. Jeżeli boisz stracić obecnego chłopaka, znaczy, że naprawdę coś was lączy. Musisz nad sobą pracować, starać się wyrzucać myśli typu tesknie czy kocham (w stosunku do ex) z głowy. Skup się na tym co masz. Jeśli Twoj facet jest dla Ciebie dobry doceniaj to. Myśl jakie masz szczęście. Usiądź na chwię w samotności i pomyśl jak wiele szczęścia Ci daje. Może to Cię wyleczy.
Powodzenia
Niestety wpadanie w związku w związek ma swoje konsekwencje. Rozstanie powinno być dla nas czasem przemyślenia, odchorowania i "odkochania". Jak się wejdzie w jeden związek po drugim nie da się uniknąc rozpamiętywania. Może zbyt wiele spraw było w Waszym przypadku niewyjaśnionych i teraz cię to męczy? Niestety na rozmowy z byłym już za późno. Jeżeli boisz stracić obecnego chłopaka, znaczy, że naprawdę coś was lączy. Musisz nad sobą pracować, starać się wyrzucać myśli typu tesknie czy kocham (w stosunku do ex) z głowy. Skup się na tym co masz. Jeśli Twoj facet jest dla Ciebie dobry doceniaj to. Myśl jakie masz szczęście. Usiądź na chwię w samotności i pomyśl jak wiele szczęścia Ci daje. Może to Cię wyleczy.
Powodzenia
bardzo cenne i madre rady. Wlasnie takie slowa dodaja mi sil i pozwalaj spojrzec na wszystko z innej perspektywy. Mam tylko jeden problem, czesto mysle o bylym w sytuacjach gdzy moj obecny facet zrobi cos zle, cos mi sie w jego zachowaniu nie spodoba lub gdy sie w jakiejs sprawie nie rozumiemy. W takich sytuacjach przypomina mi sie moj byly i mysle sobie ze on zrobilby to inaczej lub zrozumial by mnie w danej sytuacji. Nie potrafie sobie z tym poradzic i meczy mnie to bo rowniez przez to nie potrafie o bylym zapomniec.