Czy są jakieś skuteczne metody, na pozbycie się uczuć ? albo chociaż na zmniejszenie ilości, cokolwiek, może być drastycznie.
Podobne tematy
heh, z uczuciami jak z powodzią. nawet jak ulepisz tamę, wyjdą inną stroną. lepiej zastanów się dlaczego Tobą tak targają i są dla Ciebie nie wygodne zamiast chcieć je likwidować.
są bardzo niewygodne, bo nie mają szansy zostać odwzajemnione, więc co innego zostaje jak je zaszpachlować szpadlem?
ah to o miłość chodzi. w takim razie szpadluj.
Rockwoman, to może nie być najmądrzejsza rada, ale ja zawsze uciekałam w pewien rodzaj pracoholizmu. Wszyscy zawsze mówią, żeby wyjść do ludzi, zacząć się spotykać z przyjaciółmi, ale u mnie to nie działa. Natomiast jak sobie 'napnę' grafik sprawami typu milion kursów, dodatkowa praca, pisanie jakichś artykułów i najlepiej, żeby wszystkie te sprawy miały termin na wczoraj, że nie mam czasu nawet porządnie zjeść, to jakoś szybciej mija. No i plus jest taki, że nie idzie się spać, bo jest noc, tylko idzie się spać, bo się zasypia na stojąco mimo kilku dzbanków kawy - więc nawet nie ma kiedy przed snem rozpamiętywać, płakać, wspominać itd.
Rockwoman, to może nie być najmądrzejsza rada, ale ja zawsze uciekałam w pewien rodzaj pracoholizmu. Wszyscy zawsze mówią, żeby wyjść do ludzi, zacząć się spotykać z przyjaciółmi, ale u mnie to nie działa. Natomiast jak sobie 'napnę' grafik sprawami typu milion kursów, dodatkowa praca, pisanie jakichś artykułów i najlepiej, żeby wszystkie te sprawy miały termin na wczoraj, że nie mam czasu nawet porządnie zjeść, to jakoś szybciej mija. No i plus jest taki, że nie idzie się spać, bo jest noc, tylko idzie się spać, bo się zasypia na stojąco mimo kilku dzbanków kawy - więc nawet nie ma kiedy przed snem rozpamiętywać, płakać, wspominać itd.
u mnie pracoholizm nie zawsze pomaga
ale doszłam do wniosku, że zabijanie na siłę jest bez sensu, niech sobą są, póki co mi nie wadzą ![]()
Myślę, że zabić na siłę to się nawet nie da, tak czy siak, trzeba przeczekać, można tylko robić coś, by były mniej... obecne w życiu i dokuczliwe.
Moja kolezanka zwrocila sie o pomoc do lekarza.
Dal jej jakies leki uspokajajace, po ktorych stwierdzila po kilku miesiacac, ze praktycznie NIC nie czuje, nie ma ZADNYCH uczuc.
Owszem, uspokoila sie po swoich dramatycznych przezyciach, ale rowniez zaniknely te pozytywne, jak radosc, przyjemnosc, zadowolenie.
Byla przerazona, mowila, ze nie czuje kompletnie nic !!! Odstawila leki, gdyz w takim stanie , i z takim stanem, tez nie byla zadowolona z rezultatow.
Nie wiem co to za leki, ale jak widac, nie ma idealnego lekarstwa
Moja kolezanka zwrocila sie o pomoc do lekarza.
Dal jej jakies leki uspokajajace, po ktorych stwierdzila po kilku miesiacac, ze praktycznie NIC nie czuje, nie ma ZADNYCH uczuc.
Owszem, uspokoila sie po swoich dramatycznych przezyciach, ale rowniez zaniknely te pozytywne, jak radosc, przyjemnosc, zadowolenie.
Byla przerazona, mowila, ze nie czuje kompletnie nic !!! Odstawila leki, gdyz w takim stanie , i z takim stanem, tez nie byla zadowolona z rezultatow.
Nie wiem co to za leki, ale jak widac, nie ma idealnego lekarstwa
o kurde, no to ciekawe co ona brała ![]()