Witam. Zdecydowałem się napisać tutaj, bo nie wiem już, co robić. Mam bardzo dużo problemów ze swoją dziewczyną. Jesteśmy razem kilka lat, a czuję się jakbyśmy byli dopiero kilka miesięcy i mieli nie więcej niż 10-11 lat. Bardzo dużo się kłócimy, ale najgorszy jest fakt, że brakuje w tym po prostu uczucia... Jestem raczej typem romantyka. Potrzebuję bliskości w związku i romantyzmu. Staram się przygotowywać jakieś wieczory dla mojej dziewczyny itd, ale ona tego po prostu nie chce... Nie chce bliskości, żadnych czułości. Brakuje flirtu, miłych słów, życzliwości. Mówi, że już tego nie potrafi. Na początku tego nie brakowało, ale z czasem niestety. Co mogę z tym zrobić? Jak obudzić znowu w dziewczynie jakieś pożądanie? Zawsze myślałem, że to kobiety potrzebują tych uczuć i romantyzmu w związku... Czuję się jakby ten związek był taki pusty, bez żadnych uczuć. W ogóle to nie wygląda tak, jak inne, zwyczajne pary. Czuję się kompletnie bezradny. Mam wziąć to w swoje ręce i coś zrobić? Czy może to ona powinna z kimś porozmawiać czy coś? Bardzo proszę o radę, bo nie wiem już, co mam robić...
1 2016-02-11 14:12:34 Ostatnio edytowany przez fit463 (2016-02-11 14:23:42)
Podobne tematy
Zabawne. Mój związek wyglądał identycznie, ale z tą różnicą, że od samego początku. Rozstaliśmy się.
Wiem, że to byłoby najprostsze, ale rzecz w tym, że ja się już za bardzo przywiązałem i po prostu nie wyobrażam sobie teraz życia bez niej. Nie chcę tego kończyć, tylko to naprawić.
Jest na to jedna rada, zacznij jej unikać. Stań się niedostępny.
Może by to podziałało.. Tylko że raz już mieliśmy dość długą przerwę i to nic nie zmieniło, nie widziałem żeby się wtedy specjalnie stęskniła. Chociaż to było ponad rok temu, może coś się zmieniło
Nie widzę ratunku. Ona jest po prostu znudzona. Wiem po sobie jak to było i im bardziej ciśniesz tym odwrotny skutek to przynosi.
Może by to podziałało.. Tylko że raz już mieliśmy dość długą przerwę i to nic nie zmieniło, nie widziałem żeby się wtedy specjalnie stęskniła. Chociaż to było ponad rok temu, może coś się zmieniło
Innymi słowy,jesteś bo nie ma na oku nikogo innego.Taki plasterek,brzydko mówiąc zapchaj dziura,bez podtekstów oczywiście.Jak tylko ktoś interesujący pojawi się na horyzoncie,pójdziesz w odstawkę.
Przykre to.
Też tak myślałem, ale mieliśmy już parę poważnych rozmów, prosiłem ją, żeby przemyślała co do mnie czuje, no i powiedziała mi, że jednak mnie kocha i powtarza mi to dość często, tylko coś ją hamuje, sama mi to powiedziała..
A jak się układają inne Wasze relacje? Czy brakuje tylko bliskości (co oczywiście jest ważne), czy może nie dogadujecie się w innych sferach Waszego życia?
Mówi Ci,że ona już tego nie potrafi.Nie potrafi z Tobą zapewniam Cię.Przecież nie jesteście parą z dwudziestoletnim stażem,a i w takich jest bliskość,flirt i widać uczucie.Myślę,że dziewczyna nie kocha, a to co jest, to przyzwyczajenie i bezpieczna przystań.
No nie wiem, mogę jeszcze spróbować porozmawiać po prostu po raz ostatni.
A co do relacji to na resztę rzeczy nie narzekam. Potrafi mi pomóc (problem pojawia się dopiero jak jest mi smutno przez nią, ale tu ją rozumiem, bo mi samemu też byłoby ciężko pocieszać, gdybym wiedział, że jest jej źle przeze mnie), dzielimy swoje pasje, razem uprawiamy sport, potrafimy się śmiać i tak dalej - w skrócie, na nic więcej nie mogę narzekać i wiem, że przyczyną większości kłótni jest ten brak bliskości.
A była taka od początku?
O, następny ![]()
Mam tu chłopcy coś z dedykacją dla Was: https://www.youtube.com/watch?v=Z0atZQSUE80 (teledysk lipa, ale skupcie się na refrenie
)
Porozmawiaj z Nią,zapytaj jak ona to wszystko sobie dalej wyobraża?Brak bliskości duchowej to spory problem,traci się więzi,miłość się kolokwialnie mówiąc "wypala".To jest właśnie ta jedna z wielu rzeczy w związku,o jakie trzeba mocno zabiegać.
Może zmieńcie otoczenie?Wyrwijcie się gdzieś,chociażby na weekend,tym bardziej,że Walentynki za pasem.Powspominajcie początki,zresetujcie się...może tego Wam potrzeba.Może to kryzys(jeden z wielu) który trzeba ugryźć,przełknąć i wyrzygać...dla oczyszczenia.Jak teraz nic nie zrobicie,to równia pochyła.
15 2016-02-11 18:16:25 Ostatnio edytowany przez fit463 (2016-02-11 18:20:02)
Właśnie chodzi o to, że nie była, na początku wszystko było dobrze.
Mam nadzieję, że to tylko kryzys. Może to głupie, ale ja po prostu wiem, czuję, że to nie może być koniec, że ona tak naprawdę mnie kocha, tylko ma po prostu problem. Mam już w planach gdzieś się z nią zabrać, może to pomoże faktycznie. Ja nie tracę nadziei, musi być jeszcze szansa. Dziękuję Wam za odpowiedzi ![]()
A, no i myślałem jeszcze o jednej rzeczy... Mam po prostu wrażenie, że ma problem i źle coś postrzega, co myślicie o tym, żeby namówić ją do rozmowy z kimś innym na ten temat? Ja już z nią próbowałem rozmawiać, ale zazwyczaj kończyło się na kłótni, może gdyby ktoś inny jej przemówił to byłoby lepiej?
O tak! "Niech ktoś inny przemówi jej do rozsądku - ma mnie kochać." hahahaha
Masakra.
Poziom desperacji i żebractwa o uczucia Mistrzowski. Gratuluję ![]()
17 2016-02-11 18:25:35 Ostatnio edytowany przez fit463 (2016-02-11 18:25:54)
Nie mówię o tym. Nikt jej nie zmusi żeby mnie kochała. Chodzi o okazywanie uczuć. Ale oczywiście zawsze się znajdzie ktoś, kto nie potrafi czegoś zrozumieć, na każdym forum. Oby Tobie nigdy się coś takiego nie przytrafiło.
Nie kumasz, że "nie okazuje uczuć", bo ich NIE MA ??????
Ręce opadają..
Jasne, że przeżyłam coś takiego, dlatego mówię Ci jak jest. Jak nie kochałam to i nie okazywałam uczuć. Zero + zero = zero "Z gówna bata nie ukręcisz" itp.
Dalej nie jarzysz? Może przejdźmy na alfabet morsa?
Typowo polskie odzywki. Proszę bardzo, może być morse. Dzięki za odpowiedzi.
Masz rację. Napisz na amerykańskim forum, tam napewno powiedzą Ci, że żebranie o uczucia to świetna sprawa ![]()
Miłego podnóżkowania!
Nie przeszkadzam już.
Ona cię nie kocha. Ściągnij różowe okulary i zobacz w końcu rzeczywistość jaką jest. Ciekawe co cię tak trzyma przy tej nieodwzajemnionej miłości?
22 2016-02-11 18:46:35 Ostatnio edytowany przez beef (2016-02-11 18:55:47)
Jest z Tobą z przyzwyczajenia, dopóki nie pozna kogoś innego. Gdy u mnie uczucia wygasły po latach do mojej kobiety, to miałem chwilowe przejawy miłości do niej, ale wewnątrz mnie wszystko się ze sobą kłóciło. W końcu odeszła. Wiem, że mnie kochała do samego końca, ale ja nie potrafiłem. Zapewne gdybym poznał kogoś innego to odszedłbym pierwszy.
Jedno zasadnicze pytanie: oceniasz ludzi po słowach czy po czynach ?
Jeśli po słowach to przykro mi, ale nie jesteśmy w stanie Ci pomóc.
Jeśli po czynach to widzisz, że ona ma Ciebie w dupie. Jedyne wyjście to zachowanie godności i rozstanie się. Pozdrawiam
A mi się wydaje, że jeżeli nie była taka na początku i jest pewna, że Cię kocha. Moim zdaniem przechodzi jakiś kryzys. Może ma jakiś problem. Moim zdaniem powinieneś dać jej czas i okazywać jej uczucie (mój partner taki był na początku, nawet mamie nie mówił nigdy "kocham cię", a teraz przy każdej rozmowie, powiedział, że dzięki mnie, dlatego, ze byłam taka czuła, zmienił się) i poczekać, czy może coś się zmieni.
Hmmm..mam tak samo, tyle, że ja spotykam się z dziewczyną jakieś 2 miesiące.
Nie unika kontaktu, przytulania, trzymania za rękę...ale sama nic nie inicjuje i jesli ja nie wykonam żadnego ruchu...pustynia.
Mam duże doświadczenie w tych sprawach więc powiem ci jak sprawy stoją.
Pomyliłeś się uznając na początku że uczucia były. Osoby o stępionej uczuciowości potrafią udawać uczucia miesiącami. Są nawet pozornie bardziej uczuciowe niż inne. Będzie się śmiała, rozmawiała itd ale cały czas będzie pusta w środku. Takie sytuacje są najgorsze, bo myślisz że to jest kryzys i że ona z tego wyjdzie. Po prostu po pewnym czasie ona już nie potrafiła dłużej udawać. Gdyby to był tylko kryzys to by spokojnie powiedziała że "mam mdłości, ciężko mi się zebrać". Tak by powiedziała uczuciowa dziewczyna z chwilowym problemem. Nigdy by się nie kłóciła.
Jak to możliwe że kłótnie sprawiają ci przyjemność?
A czy duża trudność jest dla ciebie żeby znaleźć inną dziewczynę, która będzie miła? Chociaż zrób to na próbę, żeby zobaczyć czy ci się uda.
NIE ANGAŻUJ SIĘ bo możesz znowu trafić na podobną. Obserwuj ją przez dłuższy czas.
Gdybyśmy żyli w normalnym świecie takie sytuacje by się nie zdarzały. Częściej jest tak że poznasz po kilku dniach że dziewczyna jest nerwowa. Rzadziej, tak jak w twoim przypadku, że po długim czasie i to jest najgorsza sytuacja. Przywiązałeś się bo wydawało ci się że ona jest w porządku. Oczywiście ona nie powinna była udawać, ale nie zdaje sobie sprawy z tego co robi, więc pomimo tego że ona postąpiła bardzo nieuczciwie, nie ma jak jej winić. Możemy jedynie winić chory świat w którym żyjemy.
Niestety niewiele już możesz zrobić. Jeśli mieliście przerwę, a jej nie brakowało zbytnio Ciebie to znaczy, że uczuć brak od jakiegoś czasu. Weź to w swoje ręce jak mężczyzna i zakończ zdecydowanie i bez oglądania się, bo tracisz czas.
P.S. Zapomnij o stereotypach. Są zarówno kobiety i mężczyźni romantycy jak i nieromantycy.
28 2016-02-12 17:59:33 Ostatnio edytowany przez KoralinaW (2016-02-12 18:00:23)
To prawda mdli mnie na słowo romantyzm :-)